Blog > Komentarze do wpisu

Sposób na Barcelonę

Przemawiający Jose Mourinho hipnotyzuje słuchaczy, więc ci nie zawsze zwrócą uwagę, że ucieka się do demagogii. Jak we wrześniu, gdy chwalił konkurencyjną, godną elitarnych rozgrywek grupę Ligi Mistrzów z Realem Madryt, Milanem, Ajaksem i Auxerre, a zarazem pogardliwie skwitował jesiennych zagranicznych rywali Barcelony - jako godnych co najwyżej Ligi Europejskiej. Pominął wówczas istotny detal. Otóż w „madryckiej” grupie nie ma ani jednego mistrza kraju, natomiast grupę „barcelońską” - z FC Kobenhavn, Rubinem Kazań i Panathinaikosem - tworzą wyłącznie mistrzowie swoich krajów. Katalończycy, nawiasem mówiąc, wylądowali w takiej już drugi raz z rzędu.

A może Mourinho rzeczywiście lekko oderwał się od ziemi, zachłysnął demoralizująco łatwymi zwycięstwami w hiszpańskiej Primera Division (w Serie A każda kolejka stanowiła wyzwanie) i dlatego uwierzył, że Barcelona to drużyna jak każda, którą mimo wszystko można pokonać zwyczajnymi środkami, bez specjalnego planu gry?

Dziś mamy prawo podejrzewać, że owszem, zagalopował się. Zgodnie z obietnicą złożoną madrykim fanom, iż dochowa wierności tradycji klubu, nie chciał, by jego piłkarze „zabijali” grę, zapomniał o mentalnym paliwie niezbędnym, by przeżyć na Camp Nou - pokorze. Podszytej nie lękiem przed klęską, lecz szacunkiem dla maestrii przeciwnika. Stąd być może decyzja, by nie dotykać stałej jedenastki Realu, nie obłożyć drugiej linii dodatkową osłoną (Lass Diarra), nie kazać drużynie skulić się w sobie w pewnym oddaleniu od linii bocznych i w ten sposób uniemożliwić Katalończykom tańce na przestronnych trawach przed własną bramką. Tercet Messi - Xavi - Iniesta inaczej skrępowac trudno, na ich tle Cristiano Ronaldo, przecież zdobywca Złotej Piłki, znów wyglądał jak osiłek, który zaraz się rozpłacze, bo usiłuje rywalizować z wybitnymi pianistami, a ma zbyt grube paluchy, żeby nie uderzać w kilka klawiszy na raz.

Chciałoby się napisać, że Mourinho stanie teraz przed dramatycznym wyborem - albo wyrzeknie się próby podjęcia śmiałej, otwartej walki z Barcą (i narazi się trybunom), albo wiosną znów poniesie nieuniknioną klęskę. Ale dotarliśmy już chyba do momentu, w którym Madryt, przytłoczony pięcioma kolejnymi klęskami w Gran Derbi, wybaczyłby trenerowi każdą strategię. Byle rywal wreszcie padł.

To dla Mourinho - pragnącego zostać trenerem wszech czasów - wyzwanie niezwykle inspirujące. Zasadza się na przeciwnika będącego spektakularnym triumfem długofalowego myślenia o futbolu, ale uczyć się umie. Przypomnijcie sobie, jak wątły Inter zastał, jak niewiele zdołał w nim zmienić w pierwszym sezonie pracy, jak wiele zmienił w drugim sezonie. Przypomnijcie sobie, jak Barcelona zabawiała się z Interem jesienią 2009, a ile wycierpiała na San Siro wiosną 2010 r.

Dlatego możemy się spodziewać, że następnego lata Mourinho zaprosi do Realu - to znów byłaby powtórka z historii mediolańskiej - paru ludzi z osobowością. Niekoniecznie dwudziestolatków.

Oczywiście najpierw trener musi przetrwać. Moim zdaniem przetrwa. Ci, którzy wieszczą teraz Realowi serię niepowodzeń (że niby reszta ligi przestanie przed nim drżeć), mogą mylić się tak samo, jak wielu z nas myliło się przed El Clasico. Przebiegu meczu twojej drużyny z Barcą nie ma bowiem sensu prognozować na podstawie przebiegu wszelkich innych meczów, a przebiegu wszelkich innych meczów nie ma sensu prognozować na podstawie przebiegu meczu z Barcą. Nieszczęście Realu polega również na tym, że jego koszulki wyzwalają w Katalończykach więcej niż każde inne. A skoro tak, to z konstatacji, iż Królewscy wypadli na Camp Nou marniej niż ktokolwiek przed nimi tej jesieni, nic nie wynika. Wolno postawić również tezę, że to raczej gospodarze przetrzymywali wszystko, co najcudowniejsze, na poniedziałkowy wieczór.

Gry z obecną Barceloną - zwłaszcza wyprawy na Camp Nou - w ogóle tworzą gatunek odrębny. Tak odrębny, że na futbolowych uniwersytetach zasługiwałby na osobną katedrę. Uczyliby tam, że jeśli chcesz ocaleć w starciu z Katalończykami (oczywiście zdrowymi i zmotywowanymi, w boju serio), to musisz zrozumieć, że chodzi o przetrwanie w alternatywnym świecie - będą obowiązywały tam nieco inne prawa przyrody (poniedziałkowe 114 celnych na 117 wykonanych podań Xaviego!), więc trzeba zapomnieć o wszystkim, co się sprawdzało na pozostałych boiskach.

Na wykłady można by ściągać trenera Gurbana Berdyjewa. Tylko jego Rubin Kazań regularnie obezwładnia Barcelonę, choć wpada na nią często i musi sprostać jej najsilniejszemu zestawieniu. Na Camp Nou zwyciężył 2:1, u siebie remisował 0:0 oraz 1:1, za każdym razem pozwalając, by faworyt trzymał piłkę jeszcze częściej niż ma to w zwyczaju (przez 81, 75 oraz 76 proc. czasu gry).

Co oczywiście mistrzów Rosji, lekceważąco potraktowanych przez Mourinho na tamtej konferencji z września, czołową drużyną na kontynencie nie czyni. Jak już pisałem, stawianie tamy antykatalońskiej to konkurencja osobna, o luźnym związku z całą resztą współczesnego futbolu.

Z którą obecną Barcelonę też łączy niewiele.

wtorek, 30 listopada 2010, rafal.stec
Tagi: FC Barcelona
Komentarze
2010/11/30 18:44:12
Przecież Mourinho zawsze podchodzi inaczej do wyjątkowo ważnych meczów...

A co do Cristiano Ronaldo, to ma świetne mecze i wówczas chce się go oglądać. Po 30 minutach gry nie miałem ochoty na niego patrzeć. Jak mu nie wychodzi to szuka dziury w całym... Taki już jest, ale przez to nie zasługuje na złotą piłkę.
-
2010/11/30 18:46:51
Odrobina polotu językowego jest zawsze pożądana, przynajmniej przeze mnie, ale w utworze powyższym dalece się Pan zagalopował i gładko wjechał swym rozpędzonym dyliżansem do stajni z napisem "Pretensjonalność". ;-)
-
2010/11/30 19:24:17
Wg mnie to teraz problemem futbolu jest Barcelona. Przecież ona nie ma w Europie żadnych rywali. Popatrzcie co gra Manu, Chelsea, Inter nędza Na dodatek główny faworyt najbliższego mundialu-Argentyna to Messi i spółka - co to oznacza to że wieszczony przez pana Steca duopol Real Barca bd monopolem. Boje się, że o kolejne ligi mistrzów walczyć będzie Barca z jakimś swoim klonem. Przecież po triumfach w FCB wszyscy chcieli grać identycznie(Pellegrini i tiki taka, Ferra jako turyński Moourinho, Venger sobie wykoncypował Barcelone płn.) Dla mnie to podstawowym wnioskiem przy tym meczu jest postępująca banalizacja futbolu i jego monopolizacja na rzecz La Massia. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że główny villian Mourinho został doszczętnie skompromitowany, Benitez to już szkoda gadać jest poza grą, Barce pokonał jeszcze Gurban Berdyyev (raz) ale to nic nie daje bo kończą przygodę po grupie, natomiast HIddink już skończył klubową kariere- poza nimi nikt guardiolowej Barcy w ważnym spotkaniu nie zagroził. Może dla niektórych to frapujące oglądać Lige Mistrzów wystylizowaną na La Liga, tyle że dla mnie niekoniecznie. Zaczynam tęsknić za czasami dominacji dziadków z Mediolanu i Angoli- przynajmniej były jakieś niewiadome a mecze był mega wyrównane
-
2010/11/30 19:31:53
A ja od pierwszej akcji Realu czułem, że to może się tak skończyć - piłkarze Realu wyszli spanikowani dygocząc jak ratlerki. Ciężko stwierdzić czy Mourinho nakreślił marny plan taktyczny, bo nie było okazji żeby zobaczyć jak oni go realizują.
Faktem pozostaje, że jedynie on i Hiddink potrafili opracować dobry plan na Barcelonę (choć Holendrowi awans odebrał pewien łysy bandyta z gwizdkiem).
Myślę, że każde kolejne lanie od Barcelony paraliżuje piłkarzy Realu coraz bardziej - to jest podobna sytuacja jak z Rafaelem Nadalem i jego rywalami.
Wyjścia dla Realu są dwa: albo Mourinho "zresetuje" im głowy, albo Barcelona w końcu wyjdzie na gran derbi tak pewna siebie, że zostanie za to skarcona (wydaje mi się to raczej mało prawdopodobne).
-
2010/11/30 19:34:37
Barca awans z grupy LM ma już pewny, a rewanż z Rubinem jeszcze nierozegrany. Zapowiada się, że ta drużyna i jej bogobojny trener znów z Guardiolą nie przegra. Może tajemnica tkwi w różańcu? Może Guardiola zawarł pakt z diabłem i tylko z boską pomocą i głęboką wiarą można mu się skutecznie przeciwstawić?


-
2010/11/30 19:53:41
@tolep
Ile razy można wałkować jedno i to samo? Gość ma taki styl pisania. Zaakceptujcie to w końcu i albo czytajcie go albo nie.
-
2010/11/30 20:07:04
@karpack
co do Interu. to proponuię Ci - wyobraź sobię Barcelonę z 9 kontuzjami. życzę powodzenia. przy takiej fali urazów kluczowych graczy (Milito, Maicon, Samuel, Motta, Cambiasso) nie ma szans by drużyna utrzymała poziom.

Real przegrał chyba jeszcze w szatni. wyszli wystraszeni, nie było w grze ani ładu ani składu. Za dużo młodzików. A Khediry to serio na boisku nie widziałem, on w ogóle grał?
-
2010/11/30 20:14:26
Barca jest bez wątpienia wspaniale grającym klubem, który wczoraj pokazał chyba szczyt swoich możliwości. Nie dziwią mnie zapędy danów Barcy, którzy już obwieszczają absolutną dominację Barcy wszędzie, na każdym froncie. Oczywiście patrzę na to z przymrużeniem oka.

Primera Division już dawno przestała być wykładnią siły Barcy i Realu. Trudno powiedzieć czy duet jest tak silny, czy konkurencja słaba, a może - jak sugerują niektórzy inne zespoły "odpuszczają" zachowując siły na realniejsze wyzwania (to chyba Rafała słowa). A może wszystko naraz.

W każdym razie Europa to inna bajka. Tutaj Barcie tak łatwo nie idzie, choć pod względem efektowności gry na pewno są numerem 1 na Starym Kontynencie. W zwycięskim roku 09 zostali solidnie poobijani przez Chelsea w półfinale, osobiście - jako kibic neutralny w tamtej rywalizacji - uważam że mieli furę szczęścia (no ale ono też trzeba mieć po swojej stronie). W zeszłym roku musieli uznać wyższość Interu.

Poza tym jestem kibicem na tyle długo, żeby wiedzieć, że układ sił w zimie niekoniecznie musi mieć przełożenie na układ sił na wiosnę.

W każdym razie: gratuluję kibicom Barcy, po wczorajszym meczu mogą naprawdę być dumni z gry swojej drużyny.
-
2010/11/30 20:19:26
@ karpack

Zaczynam tęsknić za czasami dominacji dziadków z Mediolanu i Angoli- przynajmniej były jakieś niewiadome a mecze był mega wyrównane

Zapędzasz się nieco. Właśnie dziadki z Mediolanu są teraz na topie (choć to Milan ma tą łatkę to do Interu też pasuje :) ). Poza tym bez przesady z tą dominacją Barcy w Lidze Mistrzów.

pl.wikipedia.org/wiki/Liga_Mistrz%C3%B3w_UEFA#Fina.C5.82y_Pucharu_Mistrz.C3.B3w

Bycie zawsze w czołówce to nie dominacja.
-
2010/11/30 20:23:17
Z tej grupy mistrzowskiej rok temu, Inter awansował ledwo, ledwo, bo Szowkowski koszmarnie wypuścił piłkę i dopadł ją Sneijder. Ale tu nie tyle chodzi o mistrzów kraju, co o styl gry. Mourihno dostał grupę z drużynami lubiącymi grać ofensywny futbol, a w dodatku w meczu z Realem te drużyny przestały atakować i zaczęły się bronić. Czyli dla obecnego Realu to dwa bonusy w jednym. Grupa Barcelony to problem dwóch ekip, które grają bardzo dobrze w obronie i świetnie kontrują. I to nie Rubin, gdzie na Camp Nou jeden z piłkarzy strzelił bramkę życia, a Kopenhaga pokazał naprawdę skuteczny taktycznie futbol. Dość, że u siebie grała jak równy z równym i może sprawić niezłą niespodziankę w fazie pucharowej.

A Villareal i Valencia patrząc sobie w telewizorze, że z tą samą drużyną, która aby nie stracić kontaktu z liderem MUSIAŁA z nimi wygrać, zaprezentowali się o wiele lepiej - przynajmniej nie zagrają tak bojaźliwie, jak Atletico Madryt. Może więc być ciekawie.

-
2010/11/30 20:29:10
"Wolno postawić również tezę, że to raczej gospodarze przetrzymywali wszystko, co najcudowniejsze, na wtorkowy wieczór."

Na wtorkowy? To co tam się dzisiaj wyprawia? .

Poza tym bardzo celne porównanie C. Ronaldo.
-
2010/11/30 20:37:58
Kubeł zimnej wody wylał Mourinho? czyli jak to widzę..

interesuję się piłką od małego, ale nigdy jeszcze żaden wynik nie zdziwił mnie jak ten wczorajszy 5:0. Spacerek Barcelony, piękna, pełna polotu gra. To nie dziwi. To przecież najlepszy zespół ostatnich lat na świecie.

Dziwi co innego, a raczej kto inny - Jose Mourinho. Trener niesamowity, genialny, najlepszy... do wczoraj? Co się stało? Cały dzień myślałem jak to możliwe, że człowiek, który ze zbiraniny gwiazdeczek zrobił gladiatorów w Interze, który z kopciuszkiem Porto wygrał Ligę Mistrzów, czy wreszcie uczynił z Chelsea nie zespół, ale maszynkę do wygrywania..
...
Czy to możliwe, żeby Jose Mourinho mistrz taktyki i motywacji przegrał mecz o najwyższą stawkę? Teraz zacznie się fragment tekstu w trakcie, którego przed ekranem czytelnik zacznie wydawać z siebie dźwięki "pfff", "eee" oraz używać sformułowania "bez sensu".... niektórzy z was szeroko się uśmiehną :)
...
Ale do rzeczy. Kto z was przed meczem uważał że Mourinho to geniusz? Kto uważa tak dziś? Czy porażka była przypadkiem? Porażka 5:0 z Barceloną!

Zbieranina gwiazd kupionych przez byłych prezesów Realu (nawet nie trenerów!) mająca tworzyć najlepszy zespół świata nie funkcjonowała od kilku lat mimo zakupów najelpszych piłkarzy i ciągłych zmian trenerów. Lekiem miał być on - the Special One. Po kilku miesiącach pracy mogło się wydawać, że tak jest, że Real znów jest wielki, że wszystko działa. Czar prysł wczorajszego wieczoru..

W każdym klubie Jose Mourinho zaszczepiał piłkarzom charakter wojowników i przekonywał ich, że mogą pokonać każdego. W Realu nie musiał tego zrobić. Bo kiedy Mourinho przychodził do Realu piłkarze mieli już o sobie takie zdanie! Zwycięstwa w la Liga jedynie utwierdzały piłkarzy w tym przekonaniu, a media grzecznie głaskały gwiazdeczki Realu. Tymczaem wydaje się, że Barcelona wylała na piłkarzy Realu kubeł zimnej wody. Bardzo zminiej. Okupiony wysoką ceną - przegraną w najbardziej prestiżowym dla Realu pojedynku. Wynik poszedł w świat i wszyscy będziemy go pamiętali. Ale czy dla samego Mourinho ma to znacznie?

Od wczoraj każdy z piłkarzy Realu, nie ma prawa czuć się gwiazdą, galaktycznym piłkarzem. Zamiast tego może zawiesić w swoim domu plakat Messiego, Xaviego lub Villi, a w wywiadach mówić, że kiedyś chciałby grać jak któryś z nich. Każdy piłkarz Realu ma być zwykłym śmiertelnikiem, kawałkiem gliny w rękach Jose Mourinho. Bo to on rządzi i on ma prawo być jedyną gwiazdą zespołu

Pewnośc siebie Mourinho jest niesamowita, Mourinho założył bowiem, że porażka 5:0 z Barceloną nie będzie go kosztowała posady trenera! Czy są inni równie szaleni trenerzy? A do wczoraj pytanie brzmiałoby czy są równie genialni trenerzy? Po meczu Mourinho powiedział krótko "Wynik jest sprawiedliwy". ...
Nie wierzę w to, że Mourinho nie byłby w stanie wymyślić taktyki na taki mecz, taktyki na Barcelonę, którą doskonale zna. Taktyki nawet nie zwycięskiej, ale chociażby pozwalającej zachować twarz. Najwyższe porażki Mourinho z Interem, Porto czy Chelsea wszsytkie po 0:3 były potwierdzeniem, że the Special One to też człowiek. Ale czy ktoś pamięta z kim Mourinho przegrywał? Czy Mourinho założył, iż zachowanie twarzy i porażka 1:0 jest kompletnie nic nie warta i nieczego nie zmieni?

Wczorajszy wynik był istotny, bo przechodzi do histori i daje Barcelonie pierwsze miejsce w la Liga. Mourinho nie przyszedł jednak do Realu by wygrać z Barceloną na Camp Nou, ale by stworzyć zespół, który wygra la Liga i Ligę Mistrzów. Zespół, który będzie miał znów charakter i twarz!

Budowa Realu Jose Mourinho zaczeła się wczoraj. Zaczeła się na Camp Nou. W mniejscu, w którym Mourinho jest najbardziej znienawidzony. Od wylania zimengo kubła wody. Kubła który wylał sam Jose Mourinho?

Ps. Meczu nie oglądałem
-
2010/11/30 20:46:40
Aż czasem szkoda czytać niektóre wasze komentarze ... Owszem ,Barca gra futbol z innej bajki ale poniedziałkowy Real nie mógł się jej przeciwstawić tylko z powodu tego że nie jest on jeszcze dziełem kompletnym. Jeśli zaś chodzi o resztę Europy to myślę że tak opromienieni grą Barcy z Realem niektórzy z was zapominają że na północy kontynentu są jeszcze dwie potęgi. Manchester United i Chelsea. Fakt ,ci drudzy są ostatnio w dołku ,ale cośtakiego zdarza się w każdym wielkim klubie. A jeżeli chodzi o ManU to jesli ktos ogllądał ich mecz z Blackburn to nie nie mówi że nikt nie potrafi tak operować piłką jak katalończycy. Ktoś zaraz powie : jak można porównywać Real do Blackburn ? Ano można bo w poniedziałek Real prezentował podobny poziom co ten Angielski średniak. Poza tym ani ManU ani Chelsea nie popełniłiby błędów Realu. Oni pozwoliliby rozgrywac Barcelonie piłkę ,ale tylko do pewnego momentu ,bo gdzieś w okolicach 25 metra napotykaliby twardy a nawet brutalny angielski opór. Jeśli zaś chodzi o ofensywę to anglicy grają zdecydowanie najdynamiczniejszy futbol na świecie ,i ich kontry są z reguły nie do zatrzymania ...
Więc radziłbym żeby ktoś się zasatanowił,zanim napisze komentarz, czy Blaugrana na prawdę jest taka strzaszna ?
-
2010/11/30 20:51:13
1. Jestem fanem Barcelony jakby co :)
2. Z całym szacunkiem dla Mourinho, ale nie jest cudotwórcą i w Realu w tak krótkim czasie nie zmieni mentalności piłkarzy. To tylko człowiek i gracze Realu to tylko ludzie. Barcy też, ale to Real ostatnio cały czas z nią obrywa i widzi jej plecy w LM, to siedzi w ich głowach i paraliżuje im nogi.
3. Dobry tekst marcin1984marcin2- piłkarze muszą być jak glina w rękach garncarza. Jak dla mnie to Mourinho może i miał taktykę i wiedział co zrobić, by wygrać, ale jego piłkarze nie podołali taktyce, bo bali się Barcelony, a po 3:0 nie wiedzieli co się dzieje i grali jak w B Klasie.
-
2010/11/30 21:18:07
@ all
ktoś użył w komentarzach, że "Mou przegrał najważniejszy mecz" i z tym się zgadzam, ale jak wiadomo jeden mecz w lidze to nie wiele.

Mam pytanie: czy Mou przegrał kiedyś jakiś finał? Albo superpuchar?
-
2010/11/30 21:45:35
futbolnet.pl/wiadomosci/futbologia-pozazdroscic-krolewskim

to coś w tym temacie, ale zahaczające także o polskie podwórko, NBA i ewolucje człowieka
-
2010/11/30 21:50:04
Milan, który dostał z Realem ma powalczyć z Barceloną? To ma być śmieszne?
Manu -rywalem dla Chelsea, no tak z Cr7 dostali 2-0 a teraz jeszcze bez valenci to już to widzę jak się postawią z Rooneyem bez formy
Chelsea-totalnie wypalona- Anelka jako skrzydłowy to faktycznie napsuje krwi Alvesovi
No ja rywala nie widzę, ba nie widzę drużyna, która się z FCB nie skompromituje.
Co do Interu ja im nie zarzucam. No ale fakt jest faktem, że nie są w formie i nic nie wskazuje , że będą.
A co do dominacji FCB no to 3 poprzednie sezony to tak:
-przegranana 1 bramką batalia o finał
-zwycięstwo
-przegrana 1 bramką i nieuznana prawidłowa bramka w półfinale
A przyszłość rysuje się jeszcze czarniej, bo Angole słabną w oczach- Manu z Rangersami to ma być rywal dla Barcy?
Na dodatek w piłce reprezentacyjnej najbliższe lata to czas klonów Barcy- Argentyny i Hiszpanii
Co więcej również złota piłka 2 rok pod rząd wędruje do La Massia pewnie będzie tak też za rok
Dla mnie jako fana futbolu a nie fanatyka tiki taki piłka zaczyna przypominać siatkówkę- styl Barcy,Brazylia i Trentino jak FCB
-
2010/11/30 21:50:49
przegrał puchar Portugalii z benficą chyba
-
2010/11/30 22:24:49
@karpack
Nie śpieszmy się tak z ogłaszaniem dominacji Barcelony po wsze czasy;) Drugi Messi im w szkółce szybko nie wyrośnie a prędzej czy później obecny skład trzeba będzie wymienić...a zbliżyć się jakościowo do obecnej ekipy będzie trudno (i drogo)... to oczywiście dalsza perspektywa. Jeżeli chodzi o obecny sezon to on się niedawno rozpoczął więc jaki jest sens cokolwiek prorokować? Dodatkowo Barca ma strasznie krótką ławkę...kilka kontuzji i o trofea będzie trudno.
-
2010/11/30 23:01:25
Każdy się kompromituje w meczach z Barceloną? A zwycięstwo Herculesa Alicante i remisy Rubina Kazań oraz Kopenhagi to też kompromitacja tych klubów? To co oni mieli rozgromić Barcelonę żeby się nie skompromitować?
-
2010/11/30 23:02:04
Tak, Karpack i wszyscy inni wyznawcy Blaugrany.

Najlepiej anulujcie wszystkie rozgrywki na świecie, najlepiej przestańmy rozgrywać Ligę Mistrzów, La Liga i jakiekolwiek rozgrywki, skoro Barcelona i tak 'nie ma sobie równych', 'monopolizuje', 'gra z innej planety', 'Mourinho to bufon', 'Wenger nieudany naśladowca', 'Man Utd nie ma kim straszyć'.

Zadziwiające. Nie jestem kibicem żadnej z w/w drużyn, przyznaję że Barcelona zagrała i gra cały czas futbol niebotyczny, aczkolwiek z pełną odpowiedzialności mogę powiedzieć tylko jedno:

Jest tylko jedna rzecz, którą na Camp Nou mają największą na świecie. EGO.

I o ile Mourinho wczoraj rzeczywiście niewiele zdziałał, to jednak nie zdziwiłbym się gdyby na koniec roku Barcelona wygrała oba Gran Derbi, a Real... zdobył mistrzostwo.
I zadziwiające jest, jak bardzo jeden człowiek potrafi frustrować całą futbolową nację.

Btw - super że porównujecie Barcelonę, Chelsea, Real czy Man Utd do drużyny, w której jest w tej chwili może 13-14 zdrowych zawodników z kadry 1 zespołu. Jeszcze milej, że wiecie że 'jest w niej kryzys i nic się nie zanosi żeby to się zmieniło'.

Wychowankowie, mitologia klubu, 99,9% celnych podań, mit poezji na boisku, a jednak cały czas znajduje się ktoś lepszy od FCB.
Ah Ci kosmici krzyżujący jej ciągle plany
-
2010/11/30 23:17:28
@karpack
Cool stary bro!
Barca z meczu w Kopenhadze to ma być rywal dla kogokolwiek? :]
-
2010/11/30 23:33:45
@milczek21
Szczerze mówiąc, to patrząc na grę Barcelony B, a także na to jak prezentują się poszczególni jej gracze, to dopiero możemy się wszyscy zdziwić w ciągu następnych kilku lat ;).

Najlepszym sprawdzianem potencjału La Massi będzie transfer Fabregasa: jeżeli Barca go kupi, to znaczyć będzie, że nie potrafiła sobie wychować nikogo na miejsce Xaviego. Ale jakoś ostatnio coraz ciszej się o tym transferze mówi...
-
2010/11/30 23:36:55
@matim23
Myślę że niejeden kibic Blaugrana nie zdziwiłby się. A z tym Ego, to wróć choćby do zapowiedzi przedmeczowych. Tak różowo jakbyś chciał niestety nie jest ;).
-
2010/12/01 00:06:38
@karpack - dobre! Najbardziej podobał mi się ten fragment z nieuznaną prawidłowo bramką.:D Albo z przyszłością należącą do Argentyny. A już najbardziej mi się podoba to, że wiele osób myślało, że Ty tak na poważnie. Brawo!
-
2010/12/01 00:23:55
@matim23
Nie wiesz o czym mówisz, a szkoda, bo wypadałoby trochę zglebić temat, zanim się w nim wypowie.
"Przypuszczam, że oni są podłamani, ale kim ja jestem, żeby twierdzić, że daliśmy im lekcję pokory? My bardzo szanujemy zawodników Realu."
by Xavi
"Okazaliśmy się lepszym zespołem, ale oba zespoły prezentują wysoki poziom. Mamy tylko dwa punkty przewagi a Real Madryt pozostaje imponującym zespołem"
by Guardiola
To mają być wypowiedzi ludzi o wielkim ego? To ludzie mający dobrze poukładane w głowach. Jasne, świadomi własnej wartości, ale bez ego na pewnym poziomie nie ma czego szukać w sporcie.

"Najlepiej anulujcie wszystkie rozgrywki na świecie, najlepiej przestańmy rozgrywać Ligę Mistrzów, La Liga i jakiekolwiek rozgrywki, skoro Barcelona i tak 'nie ma sobie równych', 'monopolizuje', 'gra z innej planety', 'Mourinho to bufon', 'Wenger nieudany naśladowca', 'Man Utd nie ma kim straszyć'."

Po raz kolejny - nie rozumiesz. Barcelona oczywiście nie jest niezwyciężona - pokonał ją choćby Mourinho rok temu. Tylko, że takim zwycięstwem w Katalonii by się brzydzili. Albo nawet więcej - Barcelona zwycięstwa w takim stylu nigdy by nie odniosła, bo jest to niezgodne z jej filozofią. Choćby półfinał rok temu z Interem. Wygrywali 1:0. Mogli się zamurować i dograć mecz do końca. Ale atakowali dalej, dostali 3 bramki, później w rewanżu nie zdołali odrobić strat, zdarza się. Ale nie sprzeniewierzyli się swojemu stylowi. Mały cytat z Guardioli:

""Cruyff i Rexach byli pierwszymi, którzy zapoczątkowali taki styl gry. To droga, którą nam wskazali, którą my zamierzamy podążać. To wyobrażenie gry, od którego nie powinniśmy odstępować - to zostało wszczepione w ten klub na przestrzeni wielu lat".

Rozumiesz? Kto by nie trenował Barcelony, Ona będzie grała tak samo, parła do przodu, klepała milion dwumetrowych podań - bo to jest ich styl.

"(...)a jednak cały czas znajduje się ktoś lepszy od FCB. "

W wyrachowaniu? Być może. W grze w piłkę - nie sądzę. Mogę szanować osiągnięcia takich ludzi jak Mourinho, ale nigdy nie będę go podziwiał. Dla niego celem jest zapychanie gabloty. Dla Barcelony - jak najwyższy poziom gry. Za 50 lat nikt nie będzie pamiętał o Interze Mourinho. O Barcelonie Pepa - owszem.
-
2010/12/01 00:37:34
@marcin1984marcin2

Całkiem zgrabnie napisane, nie powiem. Ale trochę zdumiewa mnie Twoja wiara, że jeżeli nawet Mourinho dostaje 5 do koła, to pewnie dlatego, że taki miał przebiegły plan. C'mon :)
-
2010/12/01 00:58:56
mac1a,
święte słowa, martwi mnie, że gross z obecnych tu osób próbuje zbanalizować to co wydarzyło się w poniedziałek. To błądzenie w ciemnym lesie, Panowie, niestety.
wniosek w rodzaju, że 0:5 to początek budowy wielkiego Realu jest niepoważny, sorry, nie obraźcie się. Real jest wielki, ale drużynę ma od jakiegoś, akurat dłuższego, czasu przeciętną w skali europejskiej. DiMaria niezły jest, ale na mundialu byl raczej wielkim rozczarowaniem, wiec nie rozumiem, dlaczego nagle miałby starczyć na FCB. budujecie przyszłą potęgę Realu na domniemaniach. jeśli wiosną MOU sprowadzi kilka następnych megagwiazd, to jest matematycznie wysoce prawdopodobne, że Real powalczy o majstra. To nie musi być od razu zasługa MOU. Prawie majstra zrobił jego poprzednik. Na dzisiaj rzecz w tym, że każdy głośny sukces FCB (bywalo też, że niepowodzenie) rodza dyskusję w części zmierzającą do dyskredytacji tego cudownego zdarzenia. Niby po co? Jestem fanem FCB, ale od wczoraj już definitywnie wisi mi, ile trofeów zdobędzie w tym sezonie. Nie oczekuję ponownie szóstki. Wystarczylo mi to, co zobaczyłem. Żal ze niektóre zarzuty wobec FCB, chociażby o rozbuchanym EGO, choć ukrywane pod prawie merytorycznym tekstem, wyłaniają jakiś taki rodzaj zawiści. Pomijam, ze są też nieuzsadnione. O co chodzi? Nie podoba się Wam taki futbol? OK. Ale ile drużyn gra inaczej i co najmniej tak efektownie i skutecznie? Negowanie faktów dokonanych nie jest tematem dyskusji. to że Real jest w budowie to też żaden argument. Chelsea pod wodzą MOU stala się maszyną prawie z marszu.
Piszę to tylko dlatego, że przeważnie wnioski dopasowuje się do sytuacji i się nimi żongluje... Za dwa-trzy-cztery lata Real będzie u szczytu i pokona odchodzącą w zapomnienie cudowną generację FCB i pewnie bedę czytać, ze Real sięgnał nieba. A fakt jest taki, że mógł sięgnąć nieba w poniedziałek. Wystarczyło wygrać z tak grającym rywalem.
-
2010/12/01 01:20:13
Mourinho miał przed tym meczem dwa wyjścia. Kazać Realowi grać po swojemu i tak jak przeciwnik pozwala, albo zagrać inaczej i przeszkodzić Barcelonie w jej grze. Wybrał to pierwsze i wybrał źle.

więcej w temacie: taktycznie.blogspot.com/2010/12/barcelona-real-5-0-duma-galatyki.html
-
2010/12/01 01:32:43
@mac1a , arsr

gdy Barca wygrywa to jest ok, mówią to co dyktuje przyzwoitość i kurtuazja.
przeczytajcie wypowiedzi graczy FCB gdy nie idzie - po porażce z Interem na przykład. jeden wielki płacz, że ktoś ośmielił się zagrać twardo, odebrać piłkę Messiemu itd. albo ostatnią wypowiedź Xaviego o złotej piłce. jak to nie jest rozbuchane ego, to co?
-
2010/12/01 01:43:53
@lauku
Cytaty proszę. Nie bądź gołosłowny:) A co do Xaviego i ZP:

"Nie myślę o tym, moim celem jest dobro drużyny", w ten sposób Xavi Hernandez odpowiedział na pytanie o trofeum Złotej Piłki, której jest tegorocznym kandydatem.
źródło: Sport.es
-
2010/12/01 01:50:57
c.d.
www.blaugrana.pl/news/5060/pomeczowe_wypowiedzi_zawodnikow.html
Oto opinie zawodników po meczu z Interem. Faktycznie, płacz. Czekam na jakieś konkrety z Twojej strony:)
-
2010/12/01 08:33:05
Co do EGO, to powinniśmy tu pisać o pewnej części fanów Barcelony, a nie o piłkarzach czy samym klubie. Jak najbardziej fani Ci mają przesłanki wychwalać swój klub, ale bić pianę, że oto mamy w futbolu dominatora absolutnego, toż to śmieszne.

Jedno trzeba przyznać na pewno - Barcelona gra najefektowniej. A co do dominacji, to tak to już jest że w Hiszpanii przeważnie mistrz jest wyłaniany z duetu Real - Barca. A że w ostatnich latach Real dołuje, to cóż, zwycięża Barcelona. Niech się fani PD nie obrażają, ale liga hiszpańska gdzie madrycko-kataloński duet regularnie wali wszystkich w pysk 4:0, 5:0, 6:0 i więcej już dawno przestała być wykładnikiem siły tych zespołów. W Lidze Mistrzów idzie Katalończykom zdecydowanie ciężej, a że regularnie są w czołówce to fakt, i nie ma się z tym co kłócić. Ale dominacja? Nie przesadzajmy.

Pamiętajmy w jakim punkcie sezonu jesteśmy. Barca jeszcze może skończyć sezon z pustymi rękami, a Real może zgarnąć wszystko. Nie wiadomo kto będzie w gazie na wiosnę w decydującej fazie LM. Po sezonie i tak najważniejsze jest co przybyło w gablocie, a takie zwycięstwa jak poniedziałkowe Barcy, są ewentualnie wisienką na torcie.
-
2010/12/01 09:14:32
Ja tak tylko nieśmiało chciałem zauważyć, że jedyną osobą, która w tym flejmie pisze o jakieś dominacji Barcelony jest niejaki karpack, który bynajmniej fanem Barcy się nie wydaje.
-
2010/12/01 09:30:16
Dlatego piszę "pewnej części".

Na rafałowym blogu tacy jak karpack pojawiają się dość regularnie. Fani innych klubów z takim nastawieniem pojawiają się dużo rzadziej. Na szczęście nie brakuje też normalnie myślących.
-
2010/12/01 10:06:01
fajnie tylko z jedną poprawką obecnie mistrzem Rosji jest Zenit :p
-
2010/12/01 10:12:36
aczkolwiek do rozgrywek Rubin przystąpił jako mistrz, wina systemu, który zmieni się niebawem :)
A co do Gran Derbi to piłka toczy się dalej, sezonu nie wygrywa się jednym meczem.
Chciałbym aby tak grające zespoły jak Blaugrana, w tym konkretnym meczu oglądać jak najczęściej bo to miód na serce sympatyka kopanej :)
-
2010/12/01 11:12:34
@rafał.stec
może jakaś notka o karze zawieszenia dla Mou i horrendalnych kar dla piłkarzy? o niebo wyższych niż Lyon swego czasu, a przede wszystkim o żałosnym czymś zwanym UEFA?
-
2010/12/01 11:45:11
Jeżeli ktoś nie rozumie, to Ty.

www.fcbarca.com/index2.php?goto=kom&news=34484
'Inter może zdobyć Puchar Europy, ale nie zostanie to zapamiętane' - ah skromność. no tak, to będzie zapisane jedynie w statystykach lub w mózgach mediolańskiego ciemnogrodu. Jedyne co zostanie zapamiętane to zraszacze :)

Brzydzi się? No to ja Wam współczuję że się brzydzi zwycięstwami odniesionymi na boisku, dającymi awans do finału. Warto się po tylu latach nauczyć, że to nie jest łyżwiarstwo figurowe.

'Kto by nie trenował, Barca zawsze gra tak samo'. Van Gaal śmieje się do rozpuchu.

I nie mów że to wyrachowanie, bo tylko zdradzasz swoją hipokryzję. Do finału Ligi Mistrzów awansuje się z tego co wiem właśnie za grę w piłkę. I w piłkarskim dwumeczu trwającym 180 minut Bracelona okazała się ... słabsza. Tyle.

Za 50 lat nikt nie będzie pamiętam Interu czy Chelsea czy Porto Mourinho, tylko wszyscy Barcelonę Pepa? Tak, moje dzieci będą chodzić do szkoły jego imienia.

Serio - moim skromnym zdaniem będzie dokładnie odwrotnie, i Jose i jego drużyny będą przytaczane jako dowody tego, że wybitną Barcelonę tych czasów też dało się powstrzymać.
-
2010/12/01 12:11:06
matim23 -

"Brzydzi się? No to ja Wam współczuję że się brzydzi zwycięstwami odniesionymi na boisku, dającymi awans do finału. Warto się po tylu latach nauczyć, że to nie jest łyżwiarstwo figurowe."

He he, znaczy kibice Barcy mają zmienić gusta estetyczne, bo masz takie emo?

"Serio - moim skromnym zdaniem będzie dokładnie odwrotnie, i Jose i jego drużyny będą przytaczane jako dowody tego, że wybitną Barcelonę tych czasów też dało się powstrzymać."

Tak, tak spytaj się przeciętnego kibica o Ajax Cruyffa albo Milan z van Bastenem, a potem o Helenio Herrerę i dostaniesz wizualizację tego, jak kto zostanie zapamiętany za 50 lat. Przecież jest oczywiste, że najtrudniej jest wygrywać grając tak ładną piłkę, stąd zaledwie kilku drużynom w historii się to udawało, w tym m.in. Guardioli, a nie Mourihno.
-
2010/12/01 12:23:25
matim23
wypowiedź Xaviego odczytuję inaczej. Inter zdobył PE i ok. szacunek. ale to Barca za x lat będzie pamiętana jako najlepsza drużyna początku XXI. nieprawda? to dlaczego nawet teraz punktem odniesienia jest Barca, a nie Inter? tak się jakoś złożyło, że piłka ofensywna jest bardziej ceniona/lubiana. Helenio Herrera jest pamiętany, ale to Rinus Michels został wybrany trenerem XXw.
oczywiście możesz się ekscytować szachami "wielkich" strategów (Porto-Depor z 2004. ach, co to był za mecz...), tak samo jak ja lubię filmy w których (pozornie)nic się nie dzieje. każdy ma swoje perwersje;)
-
2010/12/01 12:27:41
@salvatore82
Masz bardzo dużo racji. Wiem, że sam też nieraz nieco się zapędzam jeśli chodzi o Barcelonę. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest po prostu też najczęściej (i wielokrotnie bezsensownie-jak na przykład teraz o jakieś niebywałe ego) atakowana. Przez kibiców Realu-to normalne. Przez fanów Calcio, bo nie podoba im się, że ktoś uznaje się za lepszego z definicji, ponieważ gra najpiękniej(w domyśle najlepiej). Fani Angoli po prostu zżymają się, że Barca kilka razy z nimi wygrała, a to przecież PL jest najlepszą na świecie, a Katalończycy grają w słabej Primera Division.
Sam osobiście jestem bardzo daleki od mówienia o dominacji (może poza dominacji nad Realem ;-), bo po pierwsze to jest piłka nożna i mecz meczowi nie równy, a po drugie, też nie miałbym radochy gdyby nie istniała rywalizacja.
-
2010/12/01 13:48:08
-
2010/12/01 13:50:41
Oczywiście:
www.xs4all.nl/~kassiesa/bert/uefa/data/method4/trank2011.html
Na wszelki wypadek umieszczę początek:
1 Manchester United Eng 25.3250 32.5750 28.0000 28.5856 14.9000 129.385
2 FC Barcelona Esp 17.8000 27.7750 28.6624 30.5856 13.6142 118.437
3 Chelsea Eng 26.3250 28.5750 25.0000 22.5856 15.9000 118.385
W rankingu UEFA dominacja Manchesteru United. Może to jest nieobiektywny ranking, bo oparty tylko na wynikach piłkarskich... Dla tych drużyn akurat tylko z LM.
-
2010/12/01 16:08:19
@maj.or
"Z tej grupy mistrzowskiej rok temu, Inter awansował ledwo, ledwo, bo Szowkowski koszmarnie wypuścił piłkę i dopadł ją Sneijder."

Nie Szowkowski, tylko Bohusz
-
2010/12/01 17:00:50
No dobrze kontuzji nie było a i tak grali klipe.
No i niech będzie po kontrowersyjnie nieuznanej bramce.
Noi i mają wąską kadrę. Dobrze. Tylko co to zmienia?
Sorry, ale jeśli Messi się nie rozsypał po takim ciosie od Ramosa i chyba w ciągu 2 lat miał 2 tyg. przerwy nawet na olimpiadzie grywał klubowych mistrzostwach xavi iniesra to samo i jakoś im się skład nie sypie co najwyżej 2 tyg kontuzja.
Przecież FCB z dużo lepszym Manu sobie pogrywała jak z dziećmi z lepszym Interem prawie wygrała 2mecz a Chelsea to ostatnio 1/8 lm i bęcki z sundarelander i lfc to m,a być rywal.
No tak xavi skończy kariere za 5 lat to fakt mało im lat dominacji zostało Messi pogra jeszcze z 13 Iniesta to samo. To macie racje za 10 lat FCB może już nie dominować.
O czym ma świadczyć 1 niemrawy mecz zagrany na półgwizdka? z FCK/ Jeśli zagrają z Realem to kto im się postawi
Podajcie chociaż 1 rozsądny argument na to, że FCB nie wygra LM. Tylko bez wishful thinking.

A i nie posądzać mnie o katoloński fanatyzm, bo jestem od 10 lat kibicem Realu Madryt/
Po prostu oceniam racjonalnie jak to bd wyglądać.
-
2010/12/01 17:10:18
ytuch
I co to wnosi/
Manchester i Chelsea nie są rywalem dla FCB z powodów, które wypisałem. Można oczywiście liczyć na kontuzje, ale przy zdrowych 11 nie widzę powtarzam ekipy, która potrafi pograć z pi razy oko 8 ekipą Europy(po angolach, bayernie,lyonie, barcie,interze) tak jak to wczoraj widziałem, a co za tym idzie zapowiada się nudna faza grupowa. Chyba, że wykorzystywany co raz częściej przez UEFA wentyl bezpieczeństwa przeciw banalizacji rozgrywek(sędziowie w 1/2-ovrebo,1 mecz inter fcb, chelsea lpool, itd) zostanie znów wprawiony w ruch
-
2010/12/01 17:31:51
@ytuch
To teraz kliknij tam na 2009 na górze po lewej i zobacz kto jest pierwszy.
Następnie kliknij tam na 2008 na górze po lewej i zobacz kto jest pierwszy.
Następnie sprawdź rok 2011 - Barcelonie odpada słaby sezon 06/07, a sezon obecny zapowiada się rewelacyjnie.

Tak więc twoja postulowana "dominacja" United jest tylko i wyłącznie za rok 2010, a nie "ostatnie lata". Świadomie wprowadzasz w błąd, czy tak bardzo nie znasz się na metodologii?
-
2010/12/01 17:37:24
Wydaje mi się, że jest jedna drużyna, z którą Barca ostatnimi laty grac nie lubi i grać nie potrafi. To Espanyol. W zeszłym roku szczęśliwe 1-0 u siebie (naciągany karny na Xavim) i równie szczęśliwe 0-0 na wyjeździe. Rok wcześniej porażka u siebie i dający zwycięstwo karny z kosmosu (na Eto'o) na wyjeździe w doliczonym czasie gry. I do tego męka w Pucharze Króla.
-
2010/12/01 17:48:35
Rozumiem twoją reakcję na wynik w Gran Derbi karpack, ale ten mecz nie pokazuje, że Barcelona jest nie do pokonania. Nawet ostatnie dwa sezony pokazały, że zawsze znajdzie się ktoś kogo będzie stać na równorzędną walkę, a nawet na zaprezentowanie się lepiej w dwumeczu. Dwa lata temu Chelsea wcale nie była gorsza od drużyny z Katalonii (moim zdaniem była nawet lepsza), w tamtym roku Internazionale tez pokazało, że nie taka Barca straszna. Nadmuchano balonik brzmiący "Spotkanie dwóch najlepszych drużyn na świecie" ale bądźmy szczerzy - Real absolutnie nie zasługuje na taki tytuł. Kiedy Liverpool ogrywał Królewskich 4:0 też był "nieosiągalny"? Na 99% Barcelona spotka w tym sezonie przynajmniej jeden zespół z którym znowu o zwycięstwie zadecyduje bardzo niewiele. Katalończycy grają znakomicie, ale media też nakręcają bajkę o "drużynie Bogów". Choć może się to wydać dziwne to uważam, że FC Barcelona jest przecenianym zespołem (chociaż jest naprawdę bardzo silna). A to wszystko na cele medialne, ludzie chcą zawsze myśleć, że żyją w czasach niesamowitych, że są świadkami czegoś najbardziej przełomowego w historii. Do tego stopnia - że z drużyny najsilniejszej na świecie, robią zespół nie do pokonania. Ale to tylko ludzie, tylko drużyna, która chociaż prezentuje się zankomicie i wyróźnia na tle innych to nie przerosła ich o lata świetlne. Po prostu różnica między Barceloną, a pozostałymi gigantami ( w formie) jest znacznie mniejsza niż to się ludziom wydaje.
-
2010/12/01 17:50:37
Hehe - forma mojej wypowiedzi może nie najlepsza, ale mam nadzieję, że sens zrozumiały.
-
2010/12/01 18:37:48
W ciągu ostatnich 5 sezonów:
Barcie postawiła się w pucharowej fazie:
Chelsea Mourinho, Chelsea Hiddinka
Manu Fergusona(FCB w kryzysie konieck Rijkarda)
Inter Mourinho Lpool Beniteza
Lpoolu nie ma, Inter sam się wyeliminował- ma kontuzje no ale to chyba nie wina Barcelony kto gwarantuje że jak się wyleczą będą grać jak przed rokiem bez trenera, który ich tego nauczył
Manchester stracił CR7 i Valencie Rooney jest bez formy kim ma straszyć GIGSEM:D czy może J.OSchea
Chelsea nie ma już ani HIddinka ani MOurinho, Ancelotti nigdy nie pokonał Barcy na dodatek jego drużyny mówiąc eufemizmem jest bez formy i ma po prostu słaby skład- ANelka OBi MIkel to jest poziom Bilbao czy Mallorki
Więc kto ma szanse ograć Barce z 15 ekip co pójdą dalej? Arsenal- no nie żartujcie
No pytam kto?????
-
2010/12/01 18:54:41
karpack, nie rozumiem, o co Ci chodzi, co chcesz powiedzieć. Jak to kto ma szansę? Każdy kto zagra z Barceloną, będzie miał na to 180 minut. Co, Allicante miało "szansę" wygrać z Barceloną? Inter? Rubin? Atletico? Kto tam jeszcze? Barcelona może sobie być najlepszym zespołem w historii, ale to nie znaczy, że jest niepokonana. Jest milion powodów, dla których mocniejszy zespół może przegrać ze słabszym. Może zdarzyć się dobrze przygotowany przeciwnik, Barça może mieć gorszy dzień, mogą wystąpić kontuzje, przypadkowa czerwona kartka, niefortunny sędzia, cokolwiek. Poza tym, naprawdę spodziewałeś się po oklepaniu ich 2:0 jesienią, że wiosna Inter pokona Barcelonę u siebie 3-1?
-
2010/12/01 18:58:48
@karpack

Dziwną postawę prezentujesz jak na podobno fana Realu;)

Co do twojego pytania... to chyba nikt rozsądny nie będzie sypał z rękawa nazwami potencjalnych pogromców Barcelony bo jest na to za wcześnie do fazy pucharowej LM jeszcze daleko, a koniec końców o wyniku może zadecydować dyspozycja dnia. Czcza gadanina i napinka z takich rozważań na dzisiaj tylko wyniknie;)
-
2010/12/01 19:58:10
Rafał Stec

Tekst jak zwykle świetnie napisany, ale...

Jak już pisałem, stawianie tamy antykatalońskiej to konkurencja osobna, o luźnym związku z całą resztą współczesnego futbolu.

...toż to obłuda. I nie wierzę, że nie nie jesteś tego świadom.

Pokonanie Barcelony to przecież kwestia przygotowania taktyki, wyboru składu, pewnie motywacji. Mourinho, kreowany na Einsteina futbolu, postrzegany jako nieomylny, został totalnie ośmieszony, upokorzony i poddany gwałtownej demitologizacji. Reakcja hiszpańskich mediów jest niemal tak jednoznaczna.

To nie jest kwestia zagalopowania się i próbowania gry otwartą piłkę z Barceloną - Real niemal nie spróbował grać w piłkę. Otwarty futbol z Barceloną grała Valencia i Villlarreal, czy Bilbao u siebie. Real nie zaistniał nawet na moment. Hercules, zbitka przypadkowych piłkarzy, z obroną grającą dotychczas w Segunda Division, Barcę okiełznał. Mourinho miał lepszy zespół, dużo materiałów do analizy, a i tak zachował się jak nowicjusz. W meczu z Barceloną nie trzeba się zamurować w polu karnym, by móc opowiadać bajki o wyrzekaniu się stylu - z Barceloną trzeba raczej nieustannego biegania, przecinania podań, walki i ostrego pressingu na całym boisku. W Realu było dreptanie po boisku w oczekiwaniu, aż Barcelonie znudzi się swobodne klepanie podań.

Nieszczęście Realu polega również na tym, że jego koszulki wyzwalają w Katalończykach więcej niż każde inne. A skoro tak, to z konstatacji, iż Królewscy wypadli na Camp Nou marniej niż ktokolwiek przed nimi tej jesieni, nic nie wynika. Wolno postawić również tezę, że to raczej gospodarze przetrzymywali wszystko, co najcudowniejsze, na poniedziałkowy wieczór.

Jasne. Ale szczęście Realu miało polegać na tym, że ma najlepszego trenera na świecie, mistrzów i wicemistrzów świata, najdroższych piłkarzy itd.

Swoją drogą:

Ci, którzy wieszczą teraz Realowi serię niepowodzeń (że niby reszta ligi przestanie przed nim drżeć)

Poza wzbudzającym litość Deportivo i Racingiem "nie ma sytuacji, której Rosenberg nie zmarnuje" nie zauważyłem, żeby ktoś drżał przed Realem.
-
2010/12/01 20:26:36
@karpack

W zeszłym sezonie o tej porze również się zapowiadało, że Barcelonie w LM nikt się nie oprze. A jak jeszcze przed półfinałami z rywalizacji odpadły Chelsea i Manchester, Barca trafiła na Inter, a Santiago Bernabeu było miejscem rozgrywania finału, to w ogóle ciężko było sobie wyobrazić innego zwycięzcę.

@uleslaw:
To nie jest kwestia zagalopowania się i próbowania gry otwartą piłkę z Barceloną - Real niemal nie spróbował grać w piłkę. Otwarty futbol z Barceloną grała Valencia i Villlarreal, czy Bilbao u siebie.

O, tak. Dosyć zabawne są opinie niektórych, że Mourinho przegrał, bo Real grał z Barcą otwartą piłkę, miast się bronić i kontrować.
Co do dalszej części Twej wiadomości, nie należy zapominać, że barcelończycy zdecydowanie inaczej podchodzą do meczów z Realem, a inaczej do spotkań z Valencią czy z Villarrealem, a jeszcze inaczej do potyczek z Herculesem. Zresztą mecz z Villarrealem to znakomity przykład. Była różnica między normalną Barceloną sprzed fatalnej pomyłki arbitrów i wściekłą Barceloną po fatalnej pomyłce.

Ale szczęście Realu miało polegać na tym, że ma najlepszego trenera na świecie, mistrzów i wicemistrzów świata, najdroższych piłkarzy itd.

W składzie Realu chyba nie ma żadnego wicemistrza świata.
-
2010/12/01 20:41:15
@uleslaw

Z tym Herculesem to jest osobna kwestia. Każdy kto kiedykolwiek robił tzw. "siłówkę" wie, że po ciężkich treningach fizycznych dojście do optymalnej dyspozycji i świeżości to kwestia nie kilku dni i odnowy biologicznej, tylko w niektórych warunkach nawet miesiąc, co oczywiście wpływa na kolejne etapy przygotowania do sezonu.Owszem, ktoś może zbić ten argument, i powiedzieć, że Hercules również przygotowywał się do sezonu, ale jednak wątpię, żeby konieczne w ich przypadku były aż tak gruntowne przygotowania (przypomnę, że mecz odbył się w 2 kolejce).

Im dalej do sezonu, tym więcej świeżości w grze Barcelony, czucia piłki, i w rezultacie polotu. Guardiola twierdził miesiąc temu, że optimum formy ma przyjść właśnie na ten mecz, i słowa chyba dotrzymał.

Wracając do Herculesa, to gdyby oni grali tego dnia na CN, z tak zmotywowaną Barceloną, to pewnie na następne trzy kolejki nie pojechaliby w ogóle.

A wracając do Realu... Oni w schemat opisany przeze mnie w ogóle się nie wpisują. Na CN wyglądali jak murzyni po robocie w kopalni kolonistów. Czyżby Mou nie potrafił ich dobrze przygotować do sezonu?
-
2010/12/01 21:13:35
@matim23
Cóż... dla mnie to, co pokazał Mou w rewanżu nie było grą w piłkę. Zamurował, przeszedł dalej, wygrał LM - świetnie, gratulacje. Ale na pewno nikt mnie nie przekona, że jego Inter był lepszy.Tak postrzegam piłkę nożna, dla mnie nie wystarczy strzelić więcej bramek w meczu, żeby być w nim lepszym. Resztę ładnie wyłuszczył maj.or, któremu dziękuję za wyręczenie mnie przy odpowiedzi:)
-
2010/12/01 22:24:17
@ mac1a

A dla mnie lepsza jest drużyna, która w meczu ma więcej rzutów rożnych. I nikt mnie nie przekona, że ta która miała mniej rożnych, była lepsza. Tak postrzegam futbol.

Niestety wszyscy mają to w dupie i wciąż wygrywają Ci którzy strzelą więcej bramek. Jak oni mogą nie widzieć, że Ci co mają więcej rzutów rożnych są lepsi! Jak mogą postrzegać piłkę inaczej niż ja!

Pozdro :)
-
2010/12/01 23:15:49
Z Herculesem jest jeszcze jedna sprawa. Guardiola mówił, że szczyt formy ma przyjść na listopad (walka o awans z ligi mistrzów i dwa ciężkie mecze z Villareal i Realem). I rzeczywiście forma przyszła akurat na listopad. Teraz, poza derbami z Espanyolem (właśnie rezerwy przegrały z nim w Pucharze Katalonii) już z górki w przeciwieństwie do Realu.
-
2010/12/01 23:17:50
Noi co Barca przegrała przez gola Milito ze spalonego. Ale żeby była szansa pomyłek dla sędziów to musi być drużyna,no bo co z tego że będzie 3-0 i pójdzie karny z kapelusza
a taką może zrobić tylko Mourinho/Ferguson.Mourinho z Realem odpada, Ferguson mało możliwe. No powiem szczerze, że Inter z Mourinho rokował jakieś 20% na postawienie się Barcie- był dobrym prototypem do anty barcy, real wygląda na drużyne idealną do ogrywania przez fcb- motywujący publike cr7, ociężały benzema i gracze nie nadający się do pressingu czy do obrony częstochowy, ktoś sobie wyobraża cr7 w roli eto z ze słynnego 1-0 na CN?
Co więcej Uefa robi ten numer tylko w celu nie powtórzenia tego samego finału/zwycięzcy a FCB jest czysta za tamten rok, więc śmiało może się arbitrów nie obawiać. A wracacj
Także szczerze wątpie. Zawsze-poza 1 sezonem wygrywa 1 z faworytów , no ale zobaczymy/
-
2010/12/01 23:41:48
karpack - sorry stary, ale bredzisz. Po pierwsze zabawne jest utyskiwanie na śmierć futbolu (widzę, że i w psychiatryku to wkleiłeś) bo tylko Barca i Barca i jednoczesne pisanie, żeby fajnie było, jak tylko Angole i Mediolańczycy. No tak wtedy śmierci futbolu nie było. Po drugie, wystarczyłoby, że Ovrebo by trochę surowiej pogwizdał i do dziś Pep by nie miał żadnego pucharu LM. Również dlatego, że Anelka nie jest żadnym graczem na miarę Bilbao, lecz lepszym, zaś obecnie Chelsea dołuje, bo nie gra Terry i Lampard. Po trzecie, są takie magiczne słowa "faworyt", "prawdopodobieństwo", "pech", "pomyłka sędziowska" "kontuzje", a nawet "erupcja wulkanu". Proponuje je przemyśleć przed pisaniem o śmierci i innych głupstwach.
-
2010/12/01 23:57:52
Dokładnie, piłka nożna to sport bardziej rozbudowany niż same wrażenia artystyczne. Trzeba przyjąć to do wiadomości, że wygra ten kto strzeli więcej bramek. A ja mam wrażenie, że niektórzy starają się narzucić ogólną opinię, że tylko ofensywna piłka jest godna podziwu. Niestety nawet redaktorzy sportowi jak np. Pan Pol używają stwierdzenia "zabijanie futbolu" kiedy ktoś skupia się na defensywie. Przecież to jest dyskryminacja ;). Dla mnie sukces Interu z zeszłego sezonu (sama LM) był nawet większy niż sukces Barcelony dwa sezony wcześniej. Skoro Barcelona była tak unikatowo wspaniała, skuteczna i ofensywna to dlaczego nie potrafiła wbić gola Chelsea przez jakieś 180 minut? Została obezwładniona i głównie nieskuteczności Londyńczyków zawdzięcza sukces w tamtym sezonie. Do tego, o ile dobrze pamiętam, żaden mecz na wyjeździe w fazie pucharowej nie skończył się zwycięstwem Barcelony (Lyon, Bayern i Chelsea). Inter natomiast pokonał Chelsea zarówno u siebie jak i na wyjeździe, później to samo z CSKA, z Barceloną wygrał pierwszy mecz w sposób przekonujący, a w rewanżu postawili na obronę totalną gdy z boiska usunięty został Motta. Okazało się, że byli tak świetnie przygotowani kondycyjnie i taktycznie, pokazali wolę walki i zneutralizowali atuty najlepszej ofensywy na świecie w bardzo dużym stopniu. Finał w obu przypadkach był podobny. Czy ktoś uważa, ze nie mam prawa do tej opinii i że nie popieram jej całkiem sensownymi faktami? Barcelona grała ciekawiej dla oka i strzelała więcej bramek, ale Inter prezentował się jako drużyna bardziej kompletna. Wypowiedzi w stylu "Zwycięstwo przy takiej grze nie ma wartości" budzą we mnie wrażenie, że nie wszyscy dokładnie rozumieją na czym polega zróżnicowanie w piłce nożnej, co tak naprawdę liczy się w sporcie. Czy tylko wyszkolenie techniczne i gra " do przodu " ? A może liczy się też chęć zwycięstwa, pomysł, determinacja, umiejętność przezwyciężenia własnych słabości i zniwelowania atutów przeciwnika. Czy liczy się tylko kopanie piłki w taki sposób żeby bili brawo? Lecha nie obchodziło wrażenie artystyczne, oni mieli determinację, walczyli o każdą piłkę - czy to znaczy że ich sukces jest mniejszy od sukcesu drużyny, która stara się grać w piękny sposób i wygrywa z kimś 3:0? Czy oni niszczą futbol bo nadrabiają słabsze umiejętności chęcią zwycięstwa? Dlatego właśnie gadanie, że piękna gra jest najważniejsza jest dla mnie nietolerancją, osiągnięcia drużyn, które nadrabiają ambicją i wolą walki nie powinny być dyskredytowane.
-
2010/12/02 00:02:36
Chelsea dołuje, bo nie gra Terry i Lampard

Problem Chelsea wydaje się być poważniejszy niż kontuzje kilku kluczowych graczy. Poza tym nawet pomimo ich absencji i przetrzebionej defensywy tego formatu klub nie powinien aż tak dołować.
-
2010/12/02 00:21:35
@salvatore
A dla mnie lepsza jest drużyna, która w meczu ma więcej rzutów rożnych

Przecież liczy się nie ilość, tylko różnorodność wykonania !!!
-
2010/12/02 01:07:35
@karpack
To, że nie widać teraz drużyny zdolnej pokonać FCB, nie oznacza, że wiosną takowa się nie pojawi niczym góra lodowa przed Titaniciem.
-
2010/12/02 08:48:08
@2paaac

Zgoda 100%. Niestety, niektórzy fani FCB są niereformowalni. Żeby wygrywać i czuć się zwycięzcą trzeba grać pięknie jak Barcelona. A że tak pięknie jak Barcelona gra tylko Barcelona, to w sumie zwycięzcą jest tylko i wyłącznie Barcelona :P

@bartoszcze

Nie znasz się :) Liczy się ilość + punkty za różnorodność, a potem to wszystko dzielimy przez się i mamy wynik :)
-
2010/12/02 14:13:37
maj.or
Widzę po wstępie, że jesteś miłośnikiem partii wielbionej w gazecie pana Steca:P
No dobrze czyli szanse na to, że Barcelona nie wygra LM są takie jak erupcja wulkanu na Wembley-można napisać tak a można też , że poprostu ich nie ma/
O panie Ovrebo pisałem, założyłem też tryb warunkowy, że jeśli sędziowie nie obronią piłki przed wszechobecnie nazywanej najlepszą w historii naddrużyną to nie zrobito nikt.
Oczywiście można założyć, że z nieba nadejdzie jakiś zbawiciel piłki ale to raczej wishful thinking.
A Anelka to fakt gracz nie na Bilbao tylko na Valencie albo Seville no wielka mi różnica. Fakt jest faktem, że jak Carlo bd go dalej wystawiał na skrzydle i kick and run maloude na drugim to Chelsea poza lepszą obroną niczym w stylu nie bd się różnić od poniedziałkowych galacticos.
Upłycanie tego do kontuzji Terrego I Franka jest niepoważne chociażby z obecności obu w laniu z Interem. Gdybym się nazywał maj.or napisałbym ,że piszesz głupoty bo piszesz i tyle
-
2010/12/02 14:16:05
gustav_adolf
fDobrze z czegoś ta góra jednak się wzięła co Lwie Północy? Więc może jakieś typy, jakaś iskierka nadziei/ prototyp godny powstrzymać FCB.
-
2010/12/02 15:20:51
karpack - "No dobrze czyli szanse na to, że Barcelona nie wygra LM są takie jak erupcja wulkanu na Wembley-można napisać tak a można też , że poprostu ich nie ma/"

Nie, szanse są takie, jakie były w dwóch poprzednich, tj. WSZYSTKICH, półfinałach Ligi Mistrzów za kadencji Guardioli. Dokładnie 50%. Tak było z Chelsea i tak było z Interem. Raz się udało, a raz nie. W obu przypadkach wynik mógłby być zupełnie inny i żadnego pogromu nie było.

PS To w "Gazecie" Rafała Steca wychwalają szwedzką socjaldemokrację? Musiałem przeoczyć w publicystyce Gadomskiego:)
-
2010/12/02 16:04:52
karpack: Dobrze z czegoś ta góra jednak się wzięła co Lwie Północy? Więc może jakieś typy, jakaś iskierka nadziei/ prototyp godny powstrzymać FCB.

Twoja ignorancja jest niemal przerażająca.
Chelsea, ManU, Real... a na dobrą sprawę ktokolwiek.

Jakie to zabawne jak po jednym udanym meczu ludziom miesza się w głowach. Już kolega zapomniał jak to bywało drzewiej ?
Zdarzają się mecze w których Barcelona jest bezradna. Czy tak trudno sobie takowe przypomnieć?
-
2010/12/02 20:19:38
@karpack
Zarzucasz wszystkim "wishful thinking" (mamusia polskiego nie nauczyła?), a sam to uprawiasz, bo tak należy nazwać przekonywanie ludzi o tym, że wszyscy są słabi, a Barcelona w każdym meczu będzie grać tak jak ostatnio z Realem, bo ma najlepszą "11" itp. Gdy przyjdzie co do czego, to nikt nie będzie patrzył na to, kto ma najlepszy pierwszy skład, tylko jak wygrać przy aktualnej sytuacji kadrowej swojej i rywala.
To nic innego jak pobożne życzenia, bo takie rzeczy jak kartki, kontuzje, konflikty, wahania formy nie omijają ŻADNEJ drużyny.
Myślisz, że inne wielkie kluby tylko będą się przyglądać FCB i bić im pokłony na boisku?
Nie, każdy analizuje ich grę i wypruje sobie flaki tak jak Inter, aby z nimi wygrać, bo stawką jest zbyt duża, a wielcy piłkarze grający poza Barceloną (tak, są tacy nawet w sporej ilości) swoją pozycję zawdzięczają ambicji, która nakazuje im walkę z każdym rywalem.

Co do typów na zwycięstwo LM zamiast Barcelony - standardowi faworyci czyli Real, MU, Chelsea, Bayern. Nie należy też skreślać pozostałych uczestników 1/8 (nawet jeśli zagra tam FC Kopenhaga) póki są w grze.

P.S.
Przydałoby się takie "odtrucie" od zwycięstw faworytów w LM, jak to było ostatnio w 2004 roku.
-
2010/12/02 20:51:24
@salvatore82
Ależ gadasz od rzeczy. Znajdź w którymś z moich postów fragment, w którym mówię, że ludzie nie mogą postrzegać piłki inaczej niż ja. Starałem się tylko wytłumaczyć, jak to wygląda ze strony kibica Barcelony. Nie deprecjonuję osiągnięć drużyn grających reakcyjnie - jak ktoś lubi murarkę i grę w kości to jego sprawa. Ale nie wkładaj mi w usta słów, których nie wypowiedziałem, bo to dość niskie zagranie.
-
2010/12/03 02:33:20
@sibelkacem
Jeśli zmienimy rok to oczywiście Barcelona jest pierwsza. Tylko, że teraz wg statystyk UEFA najlepszy w ostatnich latach jest Manchester United. Statystki uwzględniają 4.5 ostatniego roku. Tylko tyle chciałem powiedzieć. Przepraszam, że podałem je. Zapomnijmy o nich i powróćmy do myślenia, że w ostatnich latach Barcelona "dominuje". Pozdrawiam.
-
2010/12/03 15:48:20
Jak ktoś lubi grę Barcelony to też jego sprawa. Ale niech z opinią "To jest prawdziwy, idealny futbol, a reszta to już nie" pocałuje nas w d*pę. Przesłanie jest chyba oczywiste. Osobiście czuję głęboką niesprawiedliwość, ignorancję i dostrzegam marginalizację cudzych poglądów. Jest wolność słowa i opinii, każdy ma prawo powiedzieć co myśli - zgadza się. Ale jeśli ktoś się nie liczy z tym, że "nie wszyscy wolą blondynki" to niech nie mówi, że tylko blondynki są ładne, a brunetki brzydkie - zaznaczając przy tym, że ta brunetka może się komuś tam spodobać - ale nie zmienia to faktu, że jest brzydka. Nikt Cię nie przekona, że Inter był lepszy, a mnie nikt nie przekona, że Barcelona była lepsza - to się nazywa dyskusja :D. Ale ja nie będę mówił, że Barcelona "nie grała w piłkę" bo czuję szacunek do kibiców, którym to się podoba. Ty za to mówisz, że Inter nie grał w piłkę i tez twierdzisz, że masz szacunek do innych kibiców. Twierdzisz tak, a jednak nie zauważasz, że pokazujesz brak szacunku. Ani Ty, ani ja nie jesteśmy tu od określania co jest piłką, a co nie. Rozumiesz?
Pozdrawiam
-
2010/12/03 17:55:47
Welfare State? No ale w Polsce to chyba nie LSD.
Jeśli kogoś bym do tego grona zaliczył z Polskich partii (program gospodarczy ofcourse) to wydaja mi się, że partia, której zaplecze nazwałeś psychiatrykiem.
-
2010/12/03 18:02:54
Real pokona FCB w pucharach?(zrobi bramkowy remis na CN i bezbramkowy na SB) szczerze wątpię
Sądziłem, że w okcydentalnym języku łatwiej do was dotrzeć niż w tym zaściankowym, endeckim, ksenofobicznym polskim (sarkazm)
Kolega powyżej bez komentarza poza oszczerstwem totalne 0 argumentów.
Powołujecie się na czynniki losowe no dobrze to jest 10% max- i zaś chelsea i inter z poprzednich sezonów, przecież tłumaczyłem już, że są obecnie bez Hiddinka i Mou wręcz bezzębne. ALe nie bo nie i jesteś ignorantem. 0 logiki i racjonalności panowie. Żadnego sensownego argumentu poza modłami nad kontuzją messiego, który jakoś dziwnie od 2 lat jest niepodatny na nie.
-
2010/12/03 19:38:51
karpack: Powołujecie się na czynniki losowe

Śmiem twierdzić, że futbol obdarty z elementu czynnika losowego przestaje być grą, którą na świecie kochają miliony.
-
2010/12/03 22:05:01
@karpack
Bo futbol jest grą, gdzie czynniki losowe mają bardzo duże znaczenie. Ciekawe skąd obliczyłeś, że to jest akurat 10%?
Z komentarza na komentarz robisz się coraz śmieszniejszy bawiąc się w analizy typu remis bramkowy Realu na wyjeździe, MU z Rooneyem bez formy (a co będzie jak Roo złapie formę?).
Błędnie zakładasz, że wszystkie zespoły będą grały tak jak teraz. Wiosną piłkarze będą odczuwać z meczu na mecz coraz większe zmęczenie psychiczne i fizyczne sezonem i to zawsze wpływa na wyniki.
Tak samo nie ma argumentów za tym, że LM wygra Barcelona, jak i że to trofeum zdobędzie. Obecnie to jest wróżenie z fusów. Nawet nie wiadomo, kto dokładnie w tej fazie pucharowej zagra i jaka będzie drabinka.
-
2010/12/04 12:49:47
karpack, 0 argumentów na co? Jakie oszczerstwa? :D. Chyba nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Może jakbyś potraktował mnie jako rozmówcę, a nie jak g***o to byśmy podyskutowali. Oszczerstwem jest pewnie to, że próbuję powiedzieć, że nie zgadzam się na to by ktoś decydował co zasługuje na miano futbolu, a co nie. Rozumiem, że jeśli tak Cię to bulwersuje to uważasz, że racja jest tylko jedna. "Bo moja jest tylko racja i to święta racja, a nawet jeśli jest twoja to moja racja jest bardziej mojsza niż twojsza bo to wlaśnie moja racja jest racja najmojsza!!"
-
2010/12/04 13:30:22
chodziło tu tego gościa co coś tam seplenił na g...
a i proszę mi tu nie cytować dnia świra, bo to już jest zbyt wyekspaltowane
-
2010/12/04 13:40:07
Panie kolego uśmiercony w 1632r.:
1. nie bawie się w nic aby wygrać 2 mecz w fazie pucharowej trzeba zrobić minimum 2 remisy tyle, że bramkowy na wyjeździe a u siebie 0-0
2. ciekawe czemu guardiolowa Barcelona zawsze ma formę wtedy kiedy trzeba i poza iniestą żadnego kontuzjowanego w 2 ostatnich ćwierćfinałach i wyżej, niby czemu teraz mają się rozkleić z formą, grają 3 sezon mase spotkań tak w reprze jak i w pucharach a jakoś dają radę- czyli liczymy na cud- 10% to chyba za dużo szansa jest jakieś 0,00001%
3.Dlaczego lepsza Chelsea i lepszy Manu nie dali rady z FCB a teraz mając słabszych trenerów, słabsze składy, gorszą formę i atmosferę i stając na przeciw jeszcze bardziej zgranego buldożera z La Massia mieliby się postawić?
4.Co bd jak Rooney złapie formę, wiele to nie zmieni, ale szanse na to , że Manu wejdzie do finału jak bd w innej części drabinki niż Barca bd większe.
5.Nie ma wcale tylko:
mają najlepszy skład
są najbardziej zgrani
mają 2 najlepszego trenera świata
mają świetnych fizjoterapeutów
są w genialnej dyspozycji
mają 3 najlepszych ofensywnych graczy świata
najlepszego prawego obrońce
najlepszą pare stoperów na świecie
etc/
-
2010/12/04 13:41:54
Niech nawet Ci będzie, że nie mamy argumentów (w Twoim rozumieniu oczywiście). Dokonałem małego przeglądu wydarzeń z ostatnich 10 lat. Podaj mi więc jakie były racjonalne "argumenty" za tym, że:

1. Barcelona nie przebrnie pierwszej fazy grupowej w LM 2000/01.
Kto by się tam przejmował "jakimś" Leeds oraz nie najsilniejszym wtedy Milanem (rok wcześniej nie wyszli z grupy) w konfrontacji z Barceloną, półfinalistą poprzedniej edycji.

2. Francja i Argentyna nie wyjdą z grupy na MŚ 2002.
2 potęgi z urzędu typowane do mistrzostwa skompromitowały się, podczas gdy Niemcy i Brazylijczycy, którzy wydawali się być w cieniu, zagrali w finale.

3. Real nie wygra LM 2002/03.
Kto miał się oprzeć "och ach", wychwalanym (nawet słusznie) przez media galacticos i dlaczego to był akurat Juventus, który ledwie wyszedł z grupy.

4. FC Porto wygra LM 2003/04, a w finale pokona Monaco.
Kto to k***a jest Mourinho i niby jak on może porównywać się z MU, Milanem, Realem, Arsenalem itd.? A Monaco? Kto myślał, że wyeliminują Real przegrywając pierwszy mecz dwoma bramkami?

5. Grecja wygra Euro 2004.
To dopiero zagwozdka. Przegrać z Polską tuż przed turniejem, ledwo wyjść z grupy, a potem wygrać ME. Kurs u buków był bodajże 150:1.

6. Liverpool wygra LM 2004/05.
Ledwo wyszli z grupy, w lidze angielskiej daleko za Chelsea, z którą przegrali wszystkie mecze w sezonie oprócz potyczek w 1/2. Do tego finał, gdy przegrywali do przerwy 0:3 z bardzo silnym wtedy Milanem.

7. Francja będzie wicemistrzem świata 2006.
Wymęczony awans grupy i do tego Hiszpania w 1/8. Niby jak oni mogli tego dokonać?

8. Rosja i Turcja dojdą do półfinału Euro 2008.
Przecież grali odpowiednio z Holandią i Chorwacją, rewelacjami mistrzostw, które były pewne wyjścia z grupy po 2 meczach i w kolejnym mogły zagrać rezerwami. Mało tego Chorwacja grając z Turkami objęła prowadzenie w 121. minucie.

9. Real nie potrafi przejść 1/8 finału LM w ostatnich 6 edycjach.
Znakomici piłkarze za dużą i coraz większą kasę, a tu aż (i co najmniej) 6 lat posuchy, a rywale przeważnie odpadali w kolejnej rundzie.

10. Barcelona nie wygra LM 2009/10.
No kto może ich pokonać? Inter, z którym tak łatwo rozprawili się w grupie?

Mało dowodów na to, że piłka jest nieprzewidywalna, nieracjonalna i niesprawiedliwa? I to jest wystarczający argument, aby nie rozdawać trofeów pół roku wcześniej niż jest to zaplanowane.
-
2010/12/04 13:53:20
@karpack
Zapomniałeś jeszcze napisać o najlepszych sprzątaczkach na świecie, strażnikach na parkingu no i oczywiście o zraszaczach.
-
2010/12/06 13:48:36
Wszystko to można odeprzeć
Rozmawiamy o lidze mikstrzów, gdzie decydują umiejętności każdy ma równe szanse a nie jak na turnieju reprezentacyjnym ,kiedy gwiazdy są zmęczone i jakieś ogórki co się obijają cały sezon są gwiazdami(vide m.klose, l.podolski_)
W tamtym półfinale FCB odpadła tylko przez sędziego pierwszego meczu, który nie gwizdnął karnego i uznał gola milito ze spalonego, w drugim meczu była sytuacja 50/50 mógł uznać gola bojana i nikt by nie miał pretensji
Co do FCB z 2001 no to nie porównujmy tej obecnej do tamtej to jak niebo a ziemia.
Porto no dobrze ograli Milan i Real tyle, że ówczesny real już się chylił do upadku siadła atmosfera ławka krótka i brak mądrego trenera .
Real przegrywa w 1/2 - do przewidzenia- dziurawa obrona, poza tym Real wygrywał co 2 lata nie miał kadry na 2 lata w finale- na dodatek dziurawa obrona i coraz cięższa atmosfera było wiele powodów , żeby na to wpaść- jak chcesz porównaj sobie zgranie tamtego Realu i tej Barcy oraz ich skład szczególnie środek obrony i prawą obronę

A jeśli czytasz dzisiejsze wieści to pierwsza z moich przepowiedni już się spełniła cała pierwsza trójka z La Massia
-
2010/12/06 18:41:29
W tamtym półfinale FCB odpadła tylko przez sędziego pierwszego meczu, który nie gwizdnął karnego i uznał gola milito ze spalonego, w drugim meczu była sytuacja 50/50 mógł uznać gola bojana i nikt by nie miał pretensji
Byłyby kontrowersje i to niemałe. Pique strzelając gola też był na minimalnym spalonym. Keita odniósł korzyść z zagrania ręką, więc decyzja sędziego słuszna. Snucie teorii spiskowych typu "UEFA nie chce dopuścić, aby ktoś obronił LM" to już w ogóle bujda na resorach. Jakoś MU rok wcześniej sędziowie drogi do finału nie zagrodzili, ale jak to się mówi: "złej baletnicy rąbek u spódnicy".
Równie dobrze mogę napisać, że Barcelona wygrała LM 2009 tylko dzięki sędziemu Ovrebo itp. itd.
Przyznajcie się po męsku do porażki, bo tamten dwumecz to była kompromitacja FCB. 75% posiadania piłki i tylko 8 strzałów na bramkę rywala w rewanżu. Poza golem przypomina mi się tylko jeden groźny strzał Messiego zza pola karnego.
Jestem przekonany, że są drużyny zdolne do zabiegania Barcelony tak jak Inter.

niby czemu teraz mają się rozkleić z formą, grają 3 sezon mase spotkań tak w reprze jak i w pucharach a jakoś dają radę- czyli liczymy na cud- 10% to chyba za dużo szansa jest jakieś 0,00001%
A niby czemu Ferguson ma nie prowadzić MU przez kolejne 10 lat, skoro już prowadzi od 24? A niby czemu Giggs ma nie zagrać jeszcze 4 sezonów, skoro obecnie gra dwudziesty? Niby czemu w pociągu nie zmieści się jeszcze 50 osób, skoro wsiadło do niego już 900 osób?
Wszystko kiedyś się kończy. Piłkarze Barcelony to nie cyborgi. Aż tak bardzo fizycznie europejskiej konkurencji nie przerastają i prędzej czy później odbiją się te sezony grane na maksa, z mundialem po drodze.
Nie zapominajmy też, że im więcej się wygrywa, tym bardziej podświadomie lekceważy się przeciwnika, nawet jeśli w wywiadach mówi się co innego.


A jeśli czytasz dzisiejsze wieści to pierwsza z moich przepowiedni już się spełniła cała pierwsza trójka z La Massia

Co nie znaczy, że za rok-dwa-pięć będzie tak samo
Xavi i Iniesta są w tej trójce głównie za MŚ, a przecież jak sam stwierdziłeś dyskutujemy o LM. Mnie interesuje kto wygrywa trofea, a te plebiscyty bywają trefne.

Co do FCB z 2001 no to nie porównujmy tej obecnej do tamtej to jak niebo a ziemia.
Tak samo uprawiali swoją klepaninę wszerz boiska. Owszem mniej skutecznie, ale media ich jak prawie co roku lansowali na zwycięzców.


Porto no dobrze ograli Milan i Real tyle, że ówczesny real już się chylił do upadku siadła atmosfera ławka krótka i brak mądrego trenera .

Nie ograli bezpośrednio, ani Milanu, ani Realu. Zrobili to inni, których potem pokonali w dalszej drodze. Nie mniej grono pukających się w czoło przy osobie typującej FCP do triumfu w tamtej edycji LM było zdecydowanie większe niż osób wykonujących analogiczną czynność przy obecnych fanatykach Barcelony.