Blog > Komentarze do wpisu

Gdzie Liga Mistrzów, gdzie mundial

Futbol klubowy i futbol reprezentacyjny - światy już bardzo od siebie odległe nadal się rozchodzą. Pierwszy zaludniają piłkarze doskonale współpracujący z kolegami z drużyny, bo trenują z nimi bez przerwy, i stale bijący się o niebagatelną stawkę, bo w lidze każde straty mogą się okazać stratami nie do nadrobienia. Drugi świat zaludniają piłkarze rozumiejący się z kolegami słabiej, bo spotykają się kilka razy w roku, i z rzadka bijący się o niebagatelną stawkę, bo eliminacje do imprez mistrzowskich polegają na odbębnianiu formalności (obijaniu Maltańczyków, Łotyszy, Polaków, Estończyków etc), a sparingów nikt nie traktuje serio. Najważniejsze - w lidze wykrwawiasz się dla ciężkiego szmalu, kadra oferuje głównie zaszczyt z wypełniania patriotycznych obowiązków. Co gorsza, spektakularne piruety wykreślane w meczach reprezentacyjnych nie dają nadziei na faraońską pensję w klubie, odkąd szefowie klubów zorientowali się, że na mistrzostwach świata czy kontynentu zdarza się z sensem kopać byle fujarze.

Dlatego możemy powoli wyodrębniać gatunki - piłkarzy reprezentacyjnych i piłkarzy klubowych. Gatunki, między którymi granicę ładnie wyznaczają Lukas Podolski i Cristiano Ronaldo.

Wybrałem sobie stronniczo akurat ich, bo gdybyśmy zainfekowali wiedzą o współczesnym futbolu rdzennego osobnika z Andamanów lub Marsjanina, lecz zataili przed nim rywalizację klubów, nasz nie-królik doświadczalny uznałby, że obaj są porównywalnie cenionymi bohaterami boisk. Obaj urodzili się 25 lat temu, obaj debiutowali w graniu dla ojczyzny w roku 2004, obaj współtworzą atak drużyn znakomitych (Niemcy bili się z Portugalią o brąz na ostatnim mundialu), obaj uzbierali niemal identyczną liczbę występów w reprezentacji - Podolski wybiegał ich 71, Ronaldo 70.

Ale i różnicę można by dostrzec. Otóż Podolski wyglądałby znakomiciej.

Na poprzednim mundialu strzelił trzy gole i wziął nagrodę dla najlepszego młodego gracza. Portugalczyk gola wtłukł jednego (Iranowi z rzutu karnego), a zapamiętaliśmy go bardziej dlatego, że bez jego popisów Wayne Rooney nie zakończyłby turnieju czerwoną kartką.

Na ostatnich ME Podolski znów strzelił trzy gole i został wicemistrzem, a Ronaldo odpowiedział jednym i odpadł w ćwierćfinale. Jego Portugalię pokonali, a jakże, Niemcy.

Całokształt reprezentacyjnej twórczości? W golach 37:22 dla naszego rodaka, urodzonego przecież w Gliwicach. I jemu rywale oszczędzają złośliwości, jak tamto niezapomniane sombrero nałożone na głowę Ronaldo.

Nic dziwnego, Podolski wciąż nie wyhamowuje, w eliminacjach do mundialu w RPA dołożył sześć bramek. Wszystko działo się w czasie, kiedy jego kariera klubowa się załamała - z Bayernu uciekł do broniącego się przed spadkiem FC Koeln, tam częściej spuszczał głowę po żółtej kartce niż podnosił w snajperskiej ekstazie. W polach karnych Bundesligi zresztą nigdy nie poszalał.

Cristiano Ronaldo w eliminacjach do mundialu RPA nie włożył ani jednego gola. Nie przemycił też ani jednej asysty. Powtórzę większymi literami, dla lepszego zrozumienia: Ronaldo na dystansie siedmiu meczów nie wydłubał ANI JEDNEGO GOLA, ANI JEDNEJ ASYSTY. On, jednoosobowa eskadra urządzająca dywanowe naloty na bramki wszystkich rywali Manchesteru United oraz Realu Madryt. On, nienasycony kolekcjoner wszelkich kopnięć, które wyświęcają statystycy.

Był zajęty. W tym czasie, gdy Podolski niknął w oczach, Ronaldo rósł w igrzyskach klubów do wymiarów triumfatora Ligi Mistrzów, wybitnego specjalisty od rzutów wolnych, najlepszego futbolisty globu. Teraz też zawracają mu głowę, bo okazało się, że musi dzielić okładkę magazynu „Vanity Fair” z też wypychającym w stronę obiektywu majtki Didierem Drogbą i być może trzeba będzie interweniować. To naturalne - weźcie pod uwagę jeszcze mizerne wsparcie kolegów - że w poniedziałkowym, zremisowanym 0:0 sparingu Portugalii z Republiką Zielonego Przylądka skrzydłowy faworyta zdołał trafić tylko w poprzeczkę. Po zagraniu ręką.

Mundial już zaraz. Też macie wrażenie, że upadły - i, szczerze mówiąc, niezbyt porywający w kopach - piłkarz Podolski jest w stanie znów mieć z reprezentacyjnego turnieju więcej frajdy niż wielki piłkarz Ronaldo?

piątek, 28 maja 2010, rafal.stec
Komentarze
2010/05/28 01:38:07
"Cristiano Ronaldo w eliminacjach do mundialu RPA nie włożył ani jednego gola. Nie przemycił też ani jednej asysty. Powtórzę większymi literami, dla lepszego zrozumienia: Ronaldo na dystansie siedmiu meczów nie wydłubał ANI JEDNEGO GOLA, ANI JEDNEJ ASYSTY."

Wow! A Messiego to się czepiają :)
-
2010/05/28 01:41:11
Przede wszystkim nie mam wrażenia, że Ronaldo jest wielkim piłkarzem, bo takim nie może być mały człowiek bez klasy i honoru.
-
2010/05/28 02:14:59
To co kto robi poza boiskiem nie powinno miec zadnego znaczenia dla jego pilkarskich umiejetnosci. Tak jak mozna (a w zasadzie trzeba) nienawidziec Murinho jako czlowieka tak trzeba mu oddac czesc za bycie wspanialym trenerem. Na tej samej zasadzie powinno sie oceniac CR9.
A swoja droga czemu Cristiano nie ma klasy i honoru? Bo jest metroseksualny?
-
2010/05/28 03:39:32
KOMENTUJESZ BLOGA SPORTOWEGO I NIE WIESZ CZEMU c ronaldo nie ma honrou ani klasy???? BO RONALDO BYL I JEST TYLKO JEDEN!! ten jest swietnym pilkarzem jedynym dobrym zakupem realu w ostatnim roku( kaka i benzema wymiekaja) ale do najlepszego pilkarza wszechczasow troche mu brakuje, chociaz ambicji nie mozna mu odmowic i ciesze sie ze gra dla realu ale po prostu to ma zly napis na koszulce
-
2010/05/28 07:26:32
Ronaldo piłkarsko jest fenomenalny, potrafi sam wygrywać mecze, ale jako człowiek to jest (chyba) zbyt arogancki i zadufany w sobie żeby można go było nazwać piłkarzem wszechczasów.
-
2010/05/28 09:02:12
Problem z Ronaldo jest taki, że od jego dyspozycji dnia uzależniona jest cała drużyna, jakby nie wierzyła w swoje możliwości a to źle. Zwłaszcza reprezentacja Portugalii nie potrafi grać jak CR nie ma na boisku a tak nie było nawet za czasów Figo. A Podolskiego szkoda...
-
2010/05/28 09:06:02
@dezyderiusz89
"jako człowiek to jest (chyba) zbyt arogancki i zadufany w sobie żeby można go było nazwać piłkarzem wszechczasów."

To jest głos za Pelem, a przeciwko Maradonie?:)
-
2010/05/28 09:25:27
Proponuję tym co uważają Ronaldo za piłkarza zniewieściałego i płaczliwego obejrzeć sobie co robią z nim rywale Realu. Jeden mecz wystarczy. Jeśli którykolwiek z "prawdziwych" facetów krytykujących Ronaldo za "brak honoru" i czegoś tam, wytrzyma jedną taką kosę jakich on zbiera w meczu po 5-6, będzie sobie mógł nazywać Ronaldo jak chce. Irytująca powierzchowność tego piłkarza nie ma nic wspólnego z jego sportową klasą, sportową ambicją czy sportowym honorem.
-
2010/05/28 09:27:05
To akurat łatwo, przynajmniej po części, wytłumaczyć zmęczeniem. Przykładem gwiazdy Premiership, które dołują po wyczerpującym sezonie i Anglia wciąż bez sukcesów.

Ale teraz C.Ronaldo będzie miała łatwiej i jest w gazie, akurat na koniec, łatwego dla niego sezonu. Portugalia może być czarnym koniem w RPA.
-
2010/05/28 09:28:07
Ps. można dyskutować nad tym w jakim stopniu reprezentuje Ronaldo powyższe sportowe walory ale krytyka na poziomie wyzywania zawodowego piłkarza grającego w czołowym klubie Europy od płaczliwych mięczaków, z perspektywy fotela i znad kufla z piwem to dziecinada.
-
2010/05/28 09:33:46
Abstrachując od Cristiano(Ronaldo to jest tylko jeden ;) ) i Lukasa... już od dawna pisałem, że wyżej cenie piłkę klubową niż reprezentacyjną, niech się MŚ podniecają w Polsce "leśne dziadki" w stylu Strejlaua czy Engela, dla mnie o wiele bardziej pasjonujące i lepsze sportowo są LM i rozgrywki klubowe w Anglii i Hiszpanii.
-
2010/05/28 09:33:54
Tak, Podolski się rozstrzela jeżeli jego drużyna dobrze zagra. Lubie Ronaldo ale zapewne będzie gwiazdorzył, i się kiwał na skrzydle aby tyko nie podać kolegom, a co za tym idzie? Że ciągle bedzie leżał na glebie. A Portugalia przegra z Brazylią i WKS
-
2010/05/28 09:49:25
@seba_86live: Tak jak mozna (a w zasadzie trzeba) nienawidziec Murinho jako czlowieka tak trzeba mu oddac czesc za bycie wspanialym trenerem.

A ja im więcej czytam i im więcej wiem na temat Mourinho, tym bardziej go lubię (lub co raz mniej nie lubię).

@Barsa: już od dawna pisałem, że wyżej cenie piłkę klubową niż reprezentacyjną, niech się MŚ podniecają w Polsce "leśne dziadki" w stylu Strejlaua czy Engela, dla mnie o wiele bardziej pasjonujące i lepsze sportowo są LM i rozgrywki klubowe w Anglii i Hiszpanii.

Śmiem nawet twierdzić, że rozgrywki klubowe w takiej Portugalii czy nawet Belgii stoją na wyższym poziomie, ale jak tu się nie "podniecać" imprezą organizowaną co 4 lata, której prestiż oceniany jest przez samych zawodników (przynajmniej większość) wyżej od prestiżu LM? I jak tu się nie podniecać na myśl o pojedynkach tak egzotycznych, jak Hiszpania - Honduras, Korea Północna - Wybrzeże Kości Słoniowej, czy Nowa Zelandia - Słowacja? 8-]
-
2010/05/28 09:58:56
Rzadko oglądam ligę belgijską i portugalską, choć zdarza się, więc ciężko porównać ;)

Prestiż tworzą już teraz dla mnie sztucznie, FIFA I UEFA, jak dla mnie to tylko te 4 lata "podgrzewają" atmosferę... to, że zawodnicy mówią o tym, że reprezentowanie kraju na mistrzowskiej imprezie jest dla nich najważniejsze to się im chwali(inna sprawa ile z tego to prawda) ale dla mnie jako kibica nie ma to znaczenia, swoje widzę...

Na koniec nie chcę złotej piłki dla drugiego Cannavaro, za zagranie kilku dobrych meczy w MŚ i kapitanowanie mistrzom...
-
2010/05/28 10:12:53
Bladość Ronaldo absolutnie nie dziwi, przecież nie wygrywają najlepsi piłkarze, tylko najlepsze drużyny. Mając tak krótki czas na przygotowania, trafienie z formą całej 11ki jest bardzo trudne. Dlatego Grecja może sobie wygrywać ME, ale i tak żaden z jej piłkarzy nie dorównuje klasą kolegom z Holandii, czy Francji.

Poziom mundialu nie będzie zbyt wysoki, ale emocje szykują się niemałe. Do tego zawsze któraś drużyna jednak z formą trafia, a wówczas nawet popodziwiać można ładną piłkę.
-
2010/05/28 10:37:30
@ miszczak39
Można być często faulowanym i przyjąć to z klasą, można zachowywać się jak Cristiano. Messi w każdym meczu jest faulowany nie mniej razy, ale nie rzuca się jak szalony, nie patrzy ciągle na sędziego, nie płacze, nie wije się, czasem udaje mu się ustać na nogach i nie przewraca się mimo kolejnych kopniaków.
Innym świetnym przykładem sportowego zachowania CR jest wymuszenie czerwonej kartki dla Rooneya 4 lata temu na MŚ. Koleś nie potrafi się zachować, dąży po trupach do celu, jest egoistą na boisku, zapatrzony w siebie także poza nim. Nie odmawiam mu umiejętności na najwyższym poziomie, ale wielkiego sportowca czynią nie tylko jego umiejętności, ambicja, wreszcie dokonania , ale i sposób, w jaki do tego wszystkiego doszedł oraz stosunek do rywali. I wreszcie - jeśli ktoś jest wielkim jakkolwiek to rozumieć człowiekiem, np. sportowcem, to znajduje wielu fanów i naśladowców. Chłopcy chcą być tacy jak ich ulubieni piłkarze. Ja - i wierzę, że nie tylko ja - nie chciałbym być taki jak CR.
-
2010/05/28 10:42:05
@flakizolejem
" I jak tu się nie podniecać na myśl o pojedynkach tak egzotycznych, jak Hiszpania - Honduras, Korea Północna - Wybrzeże Kości Słoniowej, czy Nowa Zelandia - Słowacja? 8-]"

Roland Garros też zaczyna się od meczów typu Ouanna-Kubot.
-
2010/05/28 11:00:18
Zapominamy o jednym, w LM można kupić jakieś tam sukcesy za kasę, zwycięstwa może i nie, ale paru zawodników z ambicjami którzy dojdą do 1/16.
W reprezentacji ciężko, musisz polegać na innych, masz mało czasu na treningi i tak naprawdę tylko zgrana grupa gwarantuje sukces.
MŚ są co 4 lata, bo częściej rozgrywane być nie mogą. Wyjątkowi piłkarze właśnie na nich sobie radzą, bo potrafią to zrobić tylko i wyłącznie dla piłkarskiej sławy, bo pieniędzy wielkich za to nie dostaną. Poza tym robią to także dla swoich kibiców, albo przede wszystkim dla nich.
Być może LM jest rozgrywana w większym tempie itp, ale to Mudial jest wyjątkowy, mimo egzotycznych drużyn. Tak jak IO w innych sportach.
-
2010/05/28 11:13:41
Nie wiem k*** jak wy mozecie sie wypowiadac na temat tego jaki zly, arogancki czy zadufany jest Mouringo czy Ronaldo prywatnie o_O Znacie ich? Graliscie z nimi w jednym klubie? Piliście z nimi piwo? Tiger Woodsa pewnie uwazaliscie za dzentelmena, bo tak wygladal przed kamerami. Okazal sie, ze zdradzal zone na lewo i na prawo, ale tez go nie oceniam, bo go nie znam. Jedyne co powinnismy oceniac to ich umiejetnosci sportowe i tego sie trzymajcie. Media ladnie robia wam wode z mozgu -_-

Co do wpisu to niestety reprezentacyjna pilka bardzo stracila na jakosci, ale na szczescie nadal jest ciekawa i wywoluje nie mniejsze emocje niz LM. Nie zgadzam sie tylko z tekstami np. Pola, ze zeby pilkarz zapisal sie w historii jako jeden z najwybitniejszych musi odniesc sukces reprezentacyjny. To juz nie te czasy ;)
-
2010/05/28 11:15:25
Czytam komentarze i oczom nie wierzę.

MŚ to dla mnie święto.
LM to rozrywka, którą oglądam przy piwku i muszę się postarać żeby być choć trochę "za kimś"

Te wydarzenia chodzą w różnej wadze !

Piłka klubowa to nie jest już sport.
Piłka reprezentacyjna jeszcze trochę tak (pewnie już niestety nie długo)

Porównywanie poziomu lig z reprezentacjami jest kompletnie bez sensu.

Wydzielmy z LM jakąś Hiper Ligę Mistrzów, np. : MU, Barca, Chelsea, Real.
Ściągnijmy tam wszystkich już najlepszych graczy (z potrójną ławką rezerwowych).
Każmy im rąbać mecze między sobą i będziemy mieć jeszcze wyższy poziom.
Ubaw po pachy, szaleństwo.
Aha, oczywiście jeszcze transfery. Karuzela dla gawiedzi musi sie kręcić.

Ciekawy jestem czy bossowie korporacji klubowych kombinują tak, żeby nie przegiąć.
Można by sobie wyobrazić sytuację że 3/4 Chelsea jest w oknie transferowym sprzedana do MU, 3/4 MU do Barcy, 3/4 Barcy do ...

No ale to gawiedź mogłaby już "zauważyć" i mogłoby być za grubo ...

Bo to że, że np. w Interze nie wychodzi na boisko żaden Włoch to mieszkańcowi Mediolanu nie przeszkadza.
Mnie by uwierało.

A jeśli chodzi o statystyczne zestawianie osiągnięć indywidualnych w grze zespołowej
to może być lekko ryzykowne :). Myślę, że Ronaldo wypadłby jeszcze gorzej gdyby przyszło mu kopać dla Andory ...
-
2010/05/28 11:16:03
Fajne zestawienie. Rodzi się tak naprawdę pytanie czy wybitnym jest piłkarz o nieskazitelnej karierze (i osiągnięciach) klubowej ale bez wyników na arenie ME i MŚ?
CR akurat medal z dużej imprezy posiada ale ileż przypadków jedno torowej(klubowej), błyskotliwej kariery znamy (Giggs, Cantona, Weah, Redondo, Henry itd, itd). Powody są różne, od za słabej na zakwalifikowanie się drużyny,inna rolę zespole po osobiste spięcia z trenerami.
Moje zdanie jest takie, że jak drużyna zagra dobrze to i pojedynczy, niekoniecznie błyskotliwy zawodnik ma szansę na sukces a nawet miejsce w historii (np.Oleg Salenko i mecz z Kamerunem w '94). Podolski w reprezentacji to wykorzystanie jego atutów przez zgraną maszyno-drużynę.CR jak nie kropnie z wolnego lub nie zapakuje karnego bramki zdobywa sporadycznie przez, moim zdaniem, nie nadawanie mu roli "lidera" drużyny.
-
2010/05/28 11:17:52
Ronaldo jest winny tego, że Rooney postanowił trochę podeptać krocze Portugalczyka i dostał za to czerwoną kartkę. Spoko.

Spór o to ilu jest Ronaldo (Ronaldów?:), jest bezsensu. Ja wiem, że ludzie nie cierpią Cristiano, ale rzeczywistość jest taka: by zaznaczyć, że chodzi o Ronaldo brazylijskiego trzeba dodać "gruby Ronaldo". Zresztą, kiedy jeszcze grał w Manchesterze, podobało mi się to jak jest znienawidzony. W pubie co chwila ciskano "pedałami" i "ciotami", a potem ktoś taki rozwalał w drobny mak drużynę tych małych frustratów. Bardzo przyjemny widok. Chociaż pewnie w główkach za mało miejsca na refleksję, o miejscu hołubionej drużyny, którą dobija mięczak i płaczek.

"He play's on the left
He play's on the right
That boy Ronaldo made England look shite"
-
2010/05/28 11:20:26
@mj-pine
"ale ileż przypadków jedno torowej(klubowej), błyskotliwej kariery znamy (Giggs, Cantona, Weah, Redondo, Henry itd, itd)"

Ten Henry?
-
2010/05/28 11:21:33
CYT za 22drexler"...Bo to że, że np. w Interze nie wychodzi na boisko żaden Włoch to mieszkańcowi Mediolanu nie przeszkadza.Mnie by uwierało..."
Internazionale od początku istnienia stawia na zagranicznych piłkarzy, taką maja fanaberię:)
Jakby Cię uwierało to byłbyś fanem (zawsze mniej lub bardziej) włoskiego Milanu...dalej na ich stadion byś nie miał;)

Pozdrawiam
-
2010/05/28 11:22:53
"nie płacze, nie wije się, czasem udaje mu się ustać na nogach i nie przewraca się mimo kolejnych kopniaków."

Wiele razy widzalem jak sie przewracal wymuszajac wolny, wiec plz. Niedlugo zrobisz z messieog Jezusa ;)

"Koleś nie potrafi się zachować, dąży po trupach do celu, jest egoistą na boisku, zapatrzony w siebie także poza nim."

Kiedy sie ostatnio z nim spotkales poza boiskiem?

"Nie odmawiam mu umiejętności na najwyższym poziomie, ale wielkiego sportowca czynią nie tylko jego umiejętności, ambicja, wreszcie dokonania , ale i sposób, w jaki do tego wszystkiego doszedł oraz stosunek do rywali."

Mozna byc wielkim sportowcem, a pic, palic i zaliczac panienki. Wielki sportowiec nie musi byc odrazu wielkim czlowiekiem.


"I wreszcie - jeśli ktoś jest wielkim jakkolwiek to rozumieć człowiekiem, np. sportowcem, to znajduje wielu fanów i naśladowców. Chłopcy chcą być tacy jak ich ulubieni piłkarze. Ja - i wierzę, że nie tylko ja - nie chciałbym być taki jak CR."

Sam nie chcialbym byc jak CR (oceniam tylko jego ubior bo inaczej go nie znam ;)), ale jak mierzyc jego wielkosc jak czlowieka liczba fanow to bylby zdecydowanie w czolowce. Nie wiem tylko czy to dobry miernik, bo duzo debili ma duzo fanow i nie zmienia to faktu, ze sa debilami ;]
-
2010/05/28 11:26:45
bartoszcze

Ten Henry :)
Biorąc pod uwagę poziom i oczekiwania 2 razy powinien być królem strzelców. Mimo wszystko bije się w pierś, bo przykład głupi, zanadto się rozpędziłem myśląc o 1 turnieju. Mea culpa.:)
-
2010/05/28 11:30:27
"MŚ to dla mnie święto.
LM to rozrywka, którą oglądam przy piwku i muszę się postarać żeby być choć trochę "za kimś""

Jezeli trudno byc ci choć troche za kimś to sie nie dziwie, ze wolisz MS, ale niektorzy sa za kims. To troche tak jak mowic, ze golf jest wazniejszy i ciekawszy od hokeja, bo... wole golfa ;p Ja wole jednak LM jak gra zespol, ktoremu kibicuje. To wlasnie w MS trudno mi wybrac zakim byc, bo Polska jak (prawie) zawsze nie zagra.
-
2010/05/28 11:38:52
@Flakizolejem
Nie wiem o co ci chodzi w ostatnim akapicie. Oprócz Nowej Zelandii (której droga do awnasu uważam za grube nieporozumienie), reszta zespołów prezentuje całkiem dobry poziom sportowy. W swoich składach mają piłkarzy, grających na ocdzień w silnych ligach. Owszem, jest Korea Północna, która byłaby z pewnością azjatycką potęgą w futbolu, gdyby nie polityka. To swoją drogą niesłychane, że reprezenytacja tego kraju pozbawiona rywalizacji z najlepszymi bije się jak równy z równym z takimi drużynam, jak Japonia czy Korea Płd.. Ponadto Koreańczycy z Północy osiągają duze sukcesy w piłce młodzieżowej. Jeżeli nazywasz reprezentację Słowacji i Wybrzeża egzotycznymi, to nie wiesz jak bardzo się mylisz. Wystarczy spojrzec jacy piłkarze grają w tych drużynach. Reprezentacja Słowacji ma najlepszy team od dekady, żeby nie powiedzieć od dekad. Pokolenie Hamskiów i Stochów bije się o ważne cele w Europie.
Jeżeli różnice w klasie sportowej pomiędzy reprezentacjami są tak duże, to dlaczego wyniki kompromitujące dla tych slabszych padają tak rzadko. Przypomina mi się tylko prawie dwucyfrowa deklasacja Arabii Saudyjskiej, oraz lanie jakie Serbii sprawiła Argentyna - a mimo wszystko drużynę Bałkanów trudno nazwać egzotyczną.
-
2010/05/28 11:48:26
@ lukasz.mizeracki
www.youtube.com/watch?v=AlSe4uLumC4
www.youtube.com/watch?v=9eJxrRTJeFI

Czy Messi też nie jest wielkim piłkarzem?
-
2010/05/28 11:59:25
Najlepiej kwituje ten spór Messi, który twierdzi, iż by być piłkarzem wszech czasów trzeba zdobyć PŚ, mówi to dwukrotny zdobywca klubowego PE. Dla mnie tak samo jak dla Leo MŚ są najważniejsze, LM jest co roku, MŚ co cztery lata, szans na podniesienie PŚ jest o wiele mniej niż PE. LM ma tę przewagę, że są tam możliwości ułożenie dzięki transferom drużyn fenomenalnych, a czy poziom w LM jest wyższy? Nie wiem jak to porównywać, jedne MŚ przypadają na okres czterech rozgrywek o LM (z czego każde stoją na innym poziomie). No chyba, że porównać poziom LM z roku mundialowego z finałami MŚ właśnie, co można będzie w tym roku zrobić. Z góry mówię, że w tym roku LM nie ma u mnie najwyższych not. Co robił Bayern w Finale?
-
2010/05/28 12:08:38
Mistrzostwa Świata, choć nikt raczej na nie ze zniecierpliwieniem 4 lata nie czeka, to bez wątpienia wielka, stojąca na baaaaardzo wysokim poziomie impreza, podczas której bardzo chętnie obejrzałbym wszystkie albo prawie wszystkie mecze.

I nikt mi nie powie, że Liga Mistrzów stoi na wyższym poziomie. Nikt mi nie wmówi, że drużyna, w której obok siebie bez wysiłku mogą zagrać Aguero, Messi, Tevez, Milito, Samuel, Di Maria, Higuain i Marszczerano, a mogliby też Cambiasso i Zanetti:), jest słabsza od jakiejkolwiek drużyny klubowej... No bądźcie poważni...

Liga Mistrzów jest fascynująca, no ale jak może ktoś powiedzieć, że Mistrzostwa Świata to drugorzędny turniej???
-
2010/05/28 12:12:31
@kwisc

Ok. Zgoda. Rozumiem, że można być fanem drużyny klubowej.
Tylko tak się zastanawiam, gdzie jest ta granica, za którą większość ludzi już z drużyną się nie utożsamia.
Karuzela kadrowa czyni całą tę zabawę dla mnie mało sensowną.
Co z tego, że powiedzmy kibicuję Realowi, w którym gra obecnie Ronaldo.
Ronaldo rok temu grał dla MU. Za rok będzie grał dla Barcy a za trzy lata dla Bayernu.
On i wielu, wielu innych kręci sie na tej karuzeli.
W tej sytuacji, jakie znaczenie ma mieć dla mnie to że akurat w tym roku wygra Real a nie MU ?
W futbolu reprezentacji jest, przynajmniej na razie, jakaś ciągłość.

No chyba, że zawartość :) kadrowa drużyn nie ma znaczenia a liczy się np. sentyment do regionu lub miasta (można bardziej lubić Kastylię i Madryt od Barcelony i Katalonii), albo do historii klubu.
Wtedy trzeba traktować to wyłącznie na zasadzie pojedynku korporacji z mojejgo ulubionego Madrytu z korporacją ze znienawidzonej Barcelony bez względu na to KTO tam gra ...

Przerysowując, można zapytać czy jeśli Real z Barcą zamieniłyby się składami to komu by kibicowali ich kibice ? :)

Tak sobie kombinuję przy założeniu, że kibicowanie jest czymś więcej niż oglądaniem widowiska, w którym "ci w czerwonych" ścierają się z "tymi w niebieskich".
Ale może to założenie jest błędne :) ...
-
2010/05/28 12:16:38
@22drexler
"kombinuję przy założeniu, że kibicowanie jest czymś więcej niż oglądaniem widowiska, w którym "ci w czerwonych" ścierają się z "tymi w niebieskich". "

Jeżeli Wilimowski w 1938 strzelał 4 gole Brazylii w koszulce reprezentacji Polski, a potem szalał w koszulce reprezentacji Niemiec, to komu kibicowali admiratorzy jego talentu?
-
2010/05/28 12:23:00
Wciaz nie moge zrozumiec czy wszystko autor ocenia z powodu przytaczanych przez siebie statystyk. I sie zastanawiam, czy wolalby miec w zespole reprezentacyjnym bardziej Podolskiego niz Ronaldo. Czy wypisujac te ich osiagniecia chce tylko je pokazac i podkreslic? Bo wszytsko to jest oczywiscie potwierdzone, ale nie moge sie pozbyc wrazenia jakby sie z nimi utozsamial. Tzn uwazal zgodnie z nimi. W USA wszytsko trzeba zmierzyc, podobno dlatego soccer nie jest tam popularny. I ja tez to podkreslam. Bo co z tego ze Ronaldo nie strzelil od kilkunastu miesiecy gole dla repre? Czyzby nie mial dobrych wystepow? Minely czasy kiedy to napastnik jak mial slaby dzien to strzelal jednego gola w meczu a jak dobry to hattricka
-
2010/05/28 12:32:03
1.imperator

Nie o gracza wszech czasów spytam... ale o gracza dla mnie wielkiego, a dla Ciebie takim jest czy nie jest Giggs zważywszy na jego osiągnięcia?
Zdzwoniłbym się gdyby jakiś piłkarz powiedział, że gra dla jego klubu jest ważniejsza niż dla repry, bo co mają mówić... choć jest jeden rodzynek, ale nie do końca ;)

panszeryf

"I nikt mi nie powie, że Liga Mistrzów stoi na wyższym poziomie. Nikt mi nie wmówi, że drużyna, w której obok siebie bez wysiłku mogą zagrać Aguero, Messi, Tevez, Milito, Samuel, Di Maria, Higuain i Marszczerano, a mogliby też Cambiasso i Zanetti:), jest słabsza od jakiejkolwiek drużyny klubowej... No bądźcie poważni..."

Jest słabsza... bo trenują raz na kilka miesięcy ze sobą, nie są wprawieni w karby taktyki tak jak klubowi gracze itd itd itd

22drexler

"Przerysowując, można zapytać czy jeśli Real z Barcą zamieniłyby się składami to komu by kibicowali ich kibice ? :)"

Nawet przy takim przerysowaniu.... kibicowałbym Barcie............... nawet jakby spadła do V ligi, tylko miałbym problem z oglądaniem meczów. Szczerze to może Cie zmartwie, ale o meczach Barcy nie zapominam nigdy, czytam kilka razy dziennie portale jej poświęcone, a nie pamiętam kiedy oglądałem reprezentacje Polski...
-
2010/05/28 12:33:52
Powinno być tak:

1.imperator

Nie o gracza wszech czasów spytam... ale o gracza dla mnie wielkiego, a dla Ciebie takim jest czy nie jest Giggs zważywszy na jego osiągnięcia w REPREZENTACJI I Z NIĄ?

-
2010/05/28 12:39:03
@pan_opticum
Gruby to może jest ale twój tyłek. Takiego piłkarza jak Ronaldo (Luiz Nazario da Lima) słusznie nazywaną gwiazdą bo dawał z siebie wszystko i w każdym klubie w którym grał pokazywał nieprzeciętne umiejętności. Grał zarąbiście w reprezentacji. Zniszczyły go po prostu kontuzje. Pewnie naczytałeś się pierdól o tych hamburgerach itd a prawda jest taka że to wina tarczycy i jakiegoś tam hormonu. Choć jestem fanem Realu to nie lubie CR. Oglądąłem większość meczów ligowych realu w tym sezonie i śmiało moge stwierdzić że CR9 gra strasznie samolubnie , strzela z byle czego , gwiazdorzy i patrzy na boisku tylko na siebie a nie na kolegów. To już lepiej oglądało mi się Benzeme który choc grał mało to widać było że się stara , walczy podaje , patrzy na innych na boisku i może nie nastrzelał gradu bramek. Real jest niestety średniakiem na arenie europejskiej i pozostanie tak do momentu urzędowania pana Pereza. Trochę odeszłem od tematu więc sory. Co do mistrzostw to jestem bardzo ciekawy tej rywalizacji. Portugalia nie wyjdzie pewnie z grypy skoro remisuje z Wyspami zielonego Przylądka i na ławce ma partacza takiego jak Quieroz. Niemcom tez będzie ciężko cokolwiek zdziałać bez Ballacka bo ma on ogromny wpływ na grę tej drużyny a jak widzę w jakiej formie napastników zabrał Loew ( jak można nie wziąć Kuranyi'ego, mimo jego ucieczki ostatniej :] ) to jest śmiech na sali.
-
2010/05/28 12:44:15
barrsa
O co chodzi? Czy ja coś napisałem przeciw Giggsowi? Dla mnie to wielki piłkarz, ale nigdy nie nazwę go graczem wszech czasów.
-
2010/05/28 12:54:21
Ja tak Messiego też nie nazwę.... tak samo jak Maradony i Pelego. Powód? Za trudny wybór, za duże różnice czasowe(przy tym drugim doszedłby jeszcze jeden czynnik, brak gry w Europie) itd. itd. itd. niech się fifa bawi w takie głupoty...

Dlatego spytałem "tylko" o "gracza wielkiego"... ten też musi w reprze i z reprą błyszczeć? Ktoś już to napisał, to już nie te czasy, gdy o wielkości piłkarza decyduję gra w reprezentacji...
-
2010/05/28 13:00:26
Póki co to raczej podniesienie Pucharu Świata jest największym marzeniem każdego piłkarza, a nie Pucharu Europy. Myślę, że szybko to się nie zmieni, ba w coraz bardziej skomercjalizowanej klubowej piłce, mundial dla dużej grupy kibiców stanowi jeszcze "to coś" i ta grupa może rosnąć.
Poziom to inny temat, niestety sezon wygląda tak, że ci najwięksi, mają problemy, co by w zdrowiu rozegrać całe rozgrywki, a tu jeszcze MŚ. Kiedyś Blatter zapowiadał ograniczenie drużyn w ligach do 16-tu, a od tych zapowiedzi niemal wszędzie dobito do 20-tu, bez sensu.
Inna sprawa to ograniczenie drużyn europejskich i ogólnie zwiększenie liczby do 32, jest bardziej kolorowo i egzotycznie, ale poziom trochę słabszy, mnie to się jednak podoba, a takie Tobago na ostatnim mundialu było fantastyczne.
-
2010/05/28 13:04:53
@22drexler

"Przerysowując, można zapytać czy jeśli Real z Barcą zamieniłyby się składami to komu by kibicowali ich kibice ? :)

Tak sobie kombinuję przy założeniu, że kibicowanie jest czymś więcej niż oglądaniem widowiska, w którym "ci w czerwonych" ścierają się z "tymi w niebieskich".
Ale może to założenie jest błędne :) ..."


Przerysowując, gdyby nagle w reprezentacji Niemiec zaczęli grać wyłącznie zawodnicy o polskich korzeniach, tak jak Klose czy Podolski, to zacząłbyś im kibicować? Ja nie.

Nie widzę nic dziwnego w tym, że kibicuje się klubom, a nie piłkarzom, którzy akurat w nich grają, a nawet uważam, że jest to zjawisko zupełnie normalne. Gdyby było inaczej, to faktycznie, tak jak mówisz, sympatyzowanie z drużynami klubowymi nie miałoby żadnego sensu - no bo z kim tu się utożsamiać, skoro mija 5 lat i z dawnego składu zostaje 1 - 2 piłkarzy. No ale na ogół jest tak, że kibicuje się barwom, i tak właśnie jest w moim przypadku. Nawet gdyby Barca i Real wymieniły się składami, pozostałbym sympatykiem klubu z Katalonii.
-
2010/05/28 13:09:28
Wielki gracz nie musi błyszczeć w reprze, gracz wszech czasów tak.

Messiego też na razie nie nazywam graczem wszech czasów, MŚ jeszcze nie zdobył. Pele, Maradona jak najbardziej tak, genialni piłkarze + MŚ. Oczywiście to tylko moje poglądy i szanuję Twój, każdy ma prawo widzieć to inaczej. Pzdr.
-
2010/05/28 13:25:54
1.imperator

"pomęczę" trochę temat... co powiesz o Cruyff-ie? 3 razy złota piłka, spore sukcesy klubowe ale MŚ nie zdobył, wszech czasów czy tylko wielki?

Zaznaczę od razu też swoje zdanie... Dla mnie Cruyff, Van Basten czy Di Stéfano Pele czy nawet boski Diego. A takie subiektywne zdanie kibica ;)
-
2010/05/28 13:35:02
Cruyff był wielki, ale dla mnie graczem wszech czasów nie jest, niespełniony geniusz. Trzeba by się spytać Cruyffa co by wybrał MŚ czy Puchary Europy? Tak samo jak Cruyff wygląda dzisiaj Messi, na razie jest bez najcenniejszej korony, jest jeszcze niespełniony mimo 2 PE.
-
2010/05/28 13:35:57
Niektórzy zrozumieli moją wypowiedź opacznie, ale to moja wina. Pragnę jednak zapewnić, że nie było w niej sarkazmu, choć ta głupia emotikonka mogłaby na to wskazywać. Ja naprawdę czekam na te mecze z niecierpliwością i z nadzieją na jakieś niespodzianki.

Co do egzotyczności, to bardziej chodziło mi o to, jak często słyszy się o tych krajach (nie tylko w kontekście piłkarskim) i jak często miały okazję wcześniej wystąpić na mistrzostwach.
-
2010/05/28 13:45:08
1.imperator

Ja bym wybrał MŚ ;)... nie chodzi o to kto co by wybrał, czy kto co mówi... Ja nigdzie nie napisałem, że zdobycie PE jest ważniejsze od zdobycia MŚ, twierdze tylko, że dla mnie lepszym zawodnikiem jest taki, który prezentuję wyśmienitą formę przez cały sezon od takiego, który zagra kilka bardzo dobrych meczy na MŚ, tak samo bardziej cenie gracza, który przez 10 sezonów prezentował dość równą wysoką formę od takiego, który przez te 10 sezonów grał w kratkę ale zabłysnął na dwóch MŚ.

Ja ten rok będę pamiętał jako rok Interu, który zasłużył swoją grą przez cały sezon o nim pamiętać, a nie jako rok MŚ ktokolwiek by nie zdobył tam pucharu, to tylko kilka meczy... Widać taki mam charakter, że cenie sobie bardziej dłuższą pracę na określonym wysokim poziomie niż jednorazowy wyskok ;)

Messsiemu do honorowego prezydenta Barcy to wiele jeszcze brakuję... nie wiem czy da radę go w ogóle doścignąć.
-
2010/05/28 13:51:20
O jakim krótkim okresie mówisz? Pele, Maradona, Zidane i Ronaldo (brazylijski) to według mnie gracze wszech czasów, posiadali geniusz i grali na wysokim poziomie przez lata oraz zdobyli MŚ, ja też cenie długowieczność, stabilność formy + najważniejszy element nieśmiertelności wg. mnie - tytuł MŚ.
-
2010/05/28 14:01:10
Zgadzam się z 1.imperatorem.
Moim zdaniem, mimo wszystko, MŚ to trudniejszy turniej. Może na początku grasz z Arabią Saudyjską lub Algierią, ale później zaczynają się schody. Do tego co 4 lata, dosłownie na akord musisz wznieść się na wyżyny, pokazać klasę, poprowadzić zespół jako lider, bo inaczej się nie uda.

Poprawcie mnie jeśli się mylę, skrytykujcie jeśli reguła jest do niczego, ale jeśli zawodzi lider, mistrzowska drużyna najczęściej przegrywa - Zidane wylatujący za "byczka", Ronaldo i napad padaczki przed Francją, R.Baggio i zestrzelony samolot w finale z Brazylią, świetny w turnieju Oliver Kahn i błąd w finale z Brazylią itd.

Reasumujac, jeśli chcesz wygrać MŚ musisz mieć lidera, światowej klasy piłkarza, który od pierwszego do ostatniego meczu zagra jak trzeba. Jeden moment i mistrzostwo ucieka. Dla tego turniej trudniejszy, dla tego piłkarze z tytułem MŚ spełnieni w 100%.
-
2010/05/28 14:17:47
1.imperator

W skrócie, bo się rozpisałem a komentarz gdzieś zginał ;/

Piłka to sport drużynowy a nie indywidualny, trudniej jest nam wskazać talent na miare Phelbsa w pływaniu, bo nie zawsze taki talent w piłce zapełni sobie gabloty medalami, jak Phelbs, bo zależy też od partnerów... dla tego dla mnie nie ma czegoś takiego jak "piłkarz wszech czasów" na kształt Pellego, bo jakby grał w Walii to nie zostałby takim piłkarzem wedle Fify. Tak więc możemy mówić spektakularnych drużynach typu Real lat 60-tych czy Ajax początku 70-tych, ale nazywanie kogoś nieśmiertelnym, bo tylko dołożył do swoich osiągnięć MŚ jest dla mnie nieporozumieniem... nie byłoby dla mnie dużej różnicy gdyby Cruyff zdobył MŚ a nie jak było w rzeczywistości zajął tam z Holandią II miejsce, jest wielkim graczem i tyle.

To, że bardziej cenie Zizu od Diego, czy Cruyffa od Pelego to już moje subiektywne zdanie...

Na koniec, gdyby Krystyna 2 sezony temu nie wygrała z Man UTD finalu LM, i tak z ponad 40 bramkami byłaby dla mnie man od the season, tak samo jak teraz Messi, po prostu oni zagrali niebotyczny sezon i jeden mecz czy kilka na MŚ tego dla mnie nie zmieniają. Niech historycy sportu(mówi to historyk ;) ) bawią się w podliczanie medali i pucharów w gablotach, dla mnie one nie są miarodajne z tym co myślę, bo wtedy taki Henry byłby niedościgniony ;)

ps. pisane na szybko wiec nie znęcać się proszę za bardzo :)
-
2010/05/28 14:18:30
1.imperator

W skrócie, bo się rozpisałem a komentarz gdzieś zginał ;/

Piłka to sport drużynowy a nie indywidualny, trudniej jest nam wskazać talent na miare Phelbsa w pływaniu, bo nie zawsze taki talent w piłce zapełni sobie gabloty medalami, jak Phelbs, bo zależy też od partnerów... dla tego dla mnie nie ma czegoś takiego jak "piłkarz wszech czasów" na kształt Pellego, bo jakby grał w Walii to nie zostałby takim piłkarzem wedle Fify. Tak więc możemy mówić spektakularnych drużynach typu Real lat 60-tych czy Ajax początku 70-tych, ale nazywanie kogoś nieśmiertelnym, bo tylko dołożył do swoich osiągnięć MŚ jest dla mnie nieporozumieniem... nie byłoby dla mnie dużej różnicy gdyby Cruyff zdobył MŚ a nie jak było w rzeczywistości zajął tam z Holandią II miejsce, jest wielkim graczem i tyle.

To, że bardziej cenie Zizu od Diego, czy Cruyffa od Pelego to już moje subiektywne zdanie...

Na koniec, gdyby Krystyna 2 sezony temu nie wygrała z Man UTD finalu LM, i tak z ponad 40 bramkami byłaby dla mnie man od the season, tak samo jak teraz Messi, po prostu oni zagrali niebotyczny sezon i jeden mecz czy kilka na MŚ tego dla mnie nie zmieniają. Niech historycy sportu(mówi to historyk ;) ) bawią się w podliczanie medali i pucharów w gablotach, dla mnie one nie są miarodajne z tym co myślę, bo wtedy taki Henry byłby niedościgniony ;)

ps. pisane na szybko wiec nie znęcać się proszę za bardzo :)
-
2010/05/28 14:25:53
Liderzy zawsze będą ważni, zobaczymy jak to będzie za miesięc, ale wajcha może coraz bardziej się odchylać od liderów w stronę zespołu, ci najlepsi są tak eksplatowani w ciągu sezonu, że staje się pomału niemożliwe, aby pociągnęli całą drużynę w tak trudnym turnieju.
Odkąd ja pamiętam MŚ, 86-Maradona, 90-Matthaus, 94-Romario, 98-Zidane, 02-Ronaldo,
ale ostatni mundial dla Włochów, co by nie mówić o Cannavaro, wygrała drużyna, nie
jednostka, ci najwięksi w większości reprezentacji, zmęczeni morderczym sezonem,
zagrali w Niemczech słabo, ostatnio Hiszpanie wygrali Euro też jako drużyna, bez wyraźnego lidera, ba, za najważniejsze ogniwo uznano defensywnego pomocnika, Sennę.
-
2010/05/28 14:59:56
Jest jeden czynnik jak dla mnie bardzo istotny, jeszcze tu nie wspomniany.
Poza wszystkim innym, co ważne w futbolu - na wyjątkowość MŚ wpływa ich aura, otoczka.
To na MŚ patrzy cały świat, to wtedy wszystkie gazety dzień w dzień rozpisują się o meczach, treningach, nowych trendach w dziedzinie taktyki. Można zagrać super mecz towarzyski (załóżmy, że przeciwnik jest dobry i się stara - rzadkość, ale jeszcze bywa), ale to zupełnie co innego, niż choćby mecz "o nic" na MŚ. W 2002 byłem zrozpaczony tym, że cały świat zobaczył, jacy z polskiej drużyny "frajerzy". Jak potem Polacy zagrali świetnie z mocną drużyną USA (w ćwierćfinale z Niemcami sędzia wypaczył wynik), to niemniej istotny, niż rezultat i gra, był fakt, że się Polacy zrehabilitowali w oczach świata.
Można oczywiście narzekać, że cała ta otoczka MŚ jest nadmuchana, że teraz to już FIFA odcina kupony. Można też z niechęcią patrzeć na niedzielnych kibiców, którzy nagle zaczynają się pasjonować piłką, na kobiety o pasjach ogrodniczych, które zamiast gry chwalą pięknie wystrzyżoną trawę. Można się zrzymać na babcię z Alzheimerem, która mówi, że ci piłkarze tylko się przebierają w coraz to nowe stroje i grają - i tylko dwóch starszych panów się denerwuje i macha rękami. To wszystko jest jednak tylko rewersem prawdziwego piłkarskiego święta, trwającego znaczenie dłużej, niż kilka wieczorów LM.
Dodatkowo Mistrzostwa implikują łączność z minionymi epokami futbolu. Dla LM 10 lat to era, której nie przetrwa żadna drużyna. 20 lat to eon, którego nie przetrzyma żadna formuła rozgrywek klubowych.
Mistrzostwa okazują się trwalsze, starsze i stokroć częściej towarzyszy im patrzenie do dziesiątek lat wstecz, aby porównywać i oceniać. Porównania te sięgają dalej wstecz z jednej strony z uwagi na mniejszą częstotliwość Mistrzostw, a z drugiej - dlatego, że dzięki względnej stałości formuły MŚ, porównania piłkarzy i drużyn różnych epok mają więcej sensu.
-
2010/05/28 15:01:02
barrsa
Szanuję pogląd, jednak obstaję przy swoim, piłkarz wszech czasów musi "tylko"zdobyć najcenniejsze trofeum w piłce nożnej. Ja kocham piłkę za wybitne indywidualności właśnie, bez nich futbol byłby uboższy, choć oczywiście to sport zespołowy. Kończę - Pzdr.
-
2010/05/28 15:14:55
Jeszcze jedno.
Tak, jak ranga MŚ słabnie przez to, że piłkarzom się nie chce, że jest mniej treningów (meczów towarzyskich), itd, itp - tak w LM też pojawił się trend, który może przybrać na sile i zacząć toczyć te rozgrywki.
Drużyny a'la galacticos - nie grają najlepszej piłki, choć mają najlepsze nazwiska. Owszem, Real już po raz drugi wtapia, skupując bez opamiętania gwiazdy. Nie wiadomo, jak będzie z Manchesterem City i faktem jest, że Chelsea Abramowicza była budowana inaczej. Ale wystarczą dwie - trzy słabo zgrane i zbalansowane drużyny galacticos, żeby atrakcyjność LM spadła.
-
2010/05/28 19:50:26
@flakizolejem

"Śmiem nawet twierdzić, że rozgrywki klubowe w takiej Portugalii czy nawet Belgii stoją na wyższym poziomie, ale jak tu się nie "podniecać" imprezą organizowaną co 4 lata, której prestiż oceniany jest przez samych zawodników (przynajmniej większość) wyżej od prestiżu LM?"

Te pierwsze zdanie to rozumiem taka swoista hiperbola? Nawet jak na wyolbrzymienie było to zbyt przesadne.

@ bartoszcze, podobała mi się Twoja odpowiedź na słowa @flakizolejem


Dyskusja na temat Ronaldo oraz Messiego była zapewne przerabiana tu multum razy, a Wam dalej się chce polemizować na ten bezdenny temat :-)

Gdyby Polska grała na Mundialu i co więcej liczyłaby się gdzieś tam w stawce, to nikt z Was nie śmiałby powiedzieć, że Ligę Mistrzów stawia dużo wyżej aniżeli MŚ.

Mundial to sportowe święto!

PS
Ufff jakoś przebrnąłem przez te komentarze, nie sposób niestety na wszystkie odpowiedzieć, bowiem czas goni :]
-
2010/05/28 20:19:34
Wybaczcie drugi komentarz pod rząd, ale z tego wszystkiego zapomniałem o czymś wspomnieć.

@ Rafał Stec

"Co gorsza, spektakularne piruety wykreślane w meczach reprezentacyjnych nie dają nadziei na faraońską pensję w klubie, odkąd szefowie klubów zorientowali się, że na mistrzostwach świata czy kontynentu zdarza się z sensem kopać byle fujarze."

Pozwolę sobie ten jeden z nielicznych razów nie zgodzić się z Tobą :-)
Mundial jest dla wielu piłkarzy dużą szansą, za sprawą MŚ wielu zawodnikom może inaczej potoczyć się kariera, a klubom zwiększyć/zmniejszyć się budżety.
Podam dwa najprostsze przykłady z Manchesteru - Zoran Tosić, jeżeli błyśnie na boiskach RPA to być może dostanie większy kredyt zaufania u Fergusona, co może zaowocować. Drugi - Javier Hernandez, tak naprawdę to już na Mundialu - co prawda nie bezpośrednio, ale zawsze - będzie bił się o pozycję któregoś tam napastnika w United :-)

:)