Blog > Komentarze do wpisu

Anglicy z hukiem, Barca z szansą

Gol!, 1977, Salvador Dali

Blogowałem 27 lutego: Oklapła trochę liga angielska. Oklapła sportowo, bo od emocji aż bulgocze, ścisk w górze i dole tabeli obiecuje niesamowity finisz. Nie bardzo mam pomysł, jak tezę precyzyjnie udowodnić, statystyki łatwo wyinterpretować w potrzebnym kierunku, idzie raczej o ogólne, wyniesione z dziesiątek transmisji wrażenie, że w tym sezonie poziom nieco się obniżył, że ubyło meczów rewelacyjnych, a przybyło przeciętnych, że w szlagierach zbyt wiele bramek pada wskutek kardynalnych błędów, a nie dzięki zagraniom kunsztownym. Zwłaszcza superpotęgi pogrywają jakoś nieprzekonująco, zrywami, nie suną już niczym niszczyciele, którym na wszelki nie podskakuj, bo tylko biedy sobie napytasz. A piłkarze superpotęg przestali przypominać humanoidy - choć ta reguła, jak każda szanująca się reguła, znajduje wyjątki w osobach Rooneya i Drogby. Tak naprawdę to poza nimi ruszają mnie jeszcze tylko podrygi Fabregasa oraz bramkarzy, i to bramkarzy spoza szczytu tabeli.

Spisywałem te akapity powodowany rozgardiaszem na tyłach Chelsea, której defensywę poprzewiercał chwilę wcześniej Manchester City. Wybaczcie, że cytuję samego siebie, ale nie chce mi się od nowa ubierać w słowa tego, co już ubrałem. Wtedy nie mieściło mi się we łbie, że angielskich klubów - ostatnio wpychających się do półfinału Ligi Mistrzów trójkami - po siedmiu latach znów zabraknie w czwórce najlepszych w Europie. Dziś nie wystarczy powiedzieć, że wyniki potwierdziły ówczesne przeczucia. Spójrzcie na okoliczności - Liverpool został wyproszony z elity jeszcze jesienią, Chelsea przegrała w 1/8 finału oba mecze, Manchester nie sprostał rywalom, którzy poza krajem nie znaczą od lat nic, a i w Bundeslidze oddali władzę. Jak już wyspiarze padli, to z hukiem.

Być może przegrali z fizjologią - narzucili sobie pucharowe tempo wariackie, co sezon boksowali się w LM po ostatni gong, a że wystawiali wciąż te same kluby, to nadeszły dni, w których natura odbiera, co jej. W każdym razie Premier League przeżywa gorszy czas, nie rządzi nią żadna supergrupa, która pozwalałaby tylko na rozdziawienie otworu gębowego i wytrzymanie z głupawą miną do 90 minuty - nie ma już TAMTEGO Manchesteru, nie ma tamtej niezniszczalnej Chelsea, nie ma zniewalającego Arsenalu „Niezwyciężonych”. Jest obrońca tytułu, który przed kulminacyjnym wieczorze lokuje wszystkie nadzieje w jednym obolałym napastniku, modli się do jednej chorej stopy, ryzykuje Rooneya zdrowie, przetrzymuje go na boisku, gdy ten kuleje, chwilami wręcz statystuje. (Ależ by ta cała historia obrosła legendą, gdyby MU przetrwał). O ułomności ligi angielskiej w sezonie 2009/10 świadczy moim zdaniem - znów proszę o wyrozumiałość, tym razem kibiców Kanonierów - aktualna pozycja w tabeli londyńczyków. Arsenal widzę jako wciąż niedojrzały, mentalnie upośledzony i straszący mnóstwem wad, a przecież jego piłkarze nadal mają realną szansę na mistrzostwo. Czego bym nie usłyszał na ich obronę, nie wyprę się przekonania, że nie tworzą drużyny godnej tytułu w lidze chcącej uchodzić za najmocniejszą w świecie.

Nie wiemy, czy zbliżają się gruntowne zmiany na europejskich szczytach, czy raczej nastąpiło chwilowe odchylenie. Ja w odwrót Anglików nie wierzę, a Liga Mistrzów na krótkim dystansie dezorientuje. Przyjrzyjcie się Bayernowi, który jesienią wyszedł z grupy na drugim miejscu i z ledwie 10 punktami, a wiosną wyeliminował Fiorentinę oraz Manchester po remisach 4:4 w dwumeczach (że o pewnej spektakularnej sędziowskiej wpadce nie wspomnę). I tak sobie myślę, że wyspiarzom by się nie oparł, gdyby ci nie pokpili sprawy tydzień temu, gdyby w Monachium zbyt szybko nie poczuli się zbyt pewnie, nie pozwolili rywalom odżyć i nie natchnęli ich przed rewanżem.

W każdym razie rozgrywkom o zastygłej ostatnio czołówce sensacje się przysłużą. Pachną ożywczo, wprowadzają miły zamęt, rozradują lamentujących, że Champions League przynudza, bo co sezon odtwarza ten sam film. Ale przede wszystkim niezwyczajny przebieg wydarzeń daje fantastyczną szansę piłkarzom Barcelony, by ci jako pierwsi od dwóch dekad obronili Puchar Europy. Wraz z nimi w stawce ocaleli przeciwnicy (Bayern, Lyon, Inter), którzy od wspomnianego sezonu 2002-03 - poprzedniego bez wyspiarzy w tej fazie - do tak późnej wiosny w Lidze Mistrzów nie przetrwali. Jeśli w półfinale faworyci dodłubią się do bramki mediolańczyków, to moim zdaniem finał obejrzymy jednostronny, z paradą atrakcji wyłącznie katalońskich. Jeśli się dodłubią…

czwartek, 08 kwietnia 2010, rafal.stec

Komentarze
2010/04/08 11:51:17
Co tu dużo mówić...

THIS IS FOOTBALL.
-
2010/04/08 11:53:12
Ojojoj, liga angielska bez półfinalisty. Hiszpańska posiada, włoska też ma, niemiecka się doczekała, nawet francuska jakoś się przebiła. Hegemonię diabli wzięli. Tragedia. A tak łatwo pisało się wszystkim, że w Anglii grają najlepiej, bo angielskie zespoły osiągają sukcesy w Lidze Mistrzów... Ach ten futbol, takiż on nieprzewidywalny...

Swoją drogą, Barcelona - Valencia to dość ciekawa wersja meczu o Superpuchar Europy...

Czekam na Gobokke, ja się jednak nie umiem za bardzo cieszyć powszechnym nieszczęściem ludzkości. :]
-
2010/04/08 11:53:40
Może to tylko moje sentymenty ale wydaje mi się że jeśli chodzi o Manchester United gdzieś został popełniony błąd w budowie zespołu. Starzy wydają się za starzy żeby pociągnąć zespół w najważniejszych meczach, młodzi zbyt mało ukształtowani żeby tego dokonać. Pamiętam zespół z Beckhamem, Gigsem, Keanem i Scholsem w szczycie formy i sądzę że ten który wczoraj wystąpił jest wyraźnie słabszy, mniej wyrównany. Było widać wczoraj że kiedy z boiska zszedł Rooney
(chociaż nie był w pełni formy - jego rola, także jako przywódcy zespołu, w układance Fergusona jest ogromna), to z zespołu zeszło powietrze. Nie wydaje mi się żeby podopieczni Szkota przegrali tylko przez czerwoną kartkę. Pozbawieni lidera nie potrafili się odnaleźć na boisku. Żaden z tych którzy wybiegli na boisko nie umiał dać drużynie impulsu do walki.
-
2010/04/08 12:03:29
No cóż... Mógłbym przejśc obojętnie obok tego wpisu, ale nie mogę :) Oczywiście jako kibic Arsenalu nie zgodze się z opisem mojego klubu. Ale od poczatku...

Wiem, że dziennikarze lubią ostre, zdecydowane tezy. To głownie za ich piórami pojawiają sie okreslenia o dominacji jednej ligi nad drugą. I właściwie nie wiem czym to się może objawiać poza wyliczaniem zespołów grających w europejskich pucharach. Ten sezon dla Wyspiarzy faktycznie jest najgorszy od lat (w Europie). Tyle, że nic specjalnie się w kwestii ligowej nie zmienia. Ba... moim zdaniem, dzięki starciu 3 koni na finiszu rozgrywek, ta liga stała się jeszcze ciekawsze i silnijsza niż przed rokiem. Może coś (EPL) kosztem czegoś (CL)?

Za określenie Arsenalu jako zespół mentalnie upośledzony, winien Rafał Stec wyjasnić swój pogląd. Otóż nie znajduję lepszego przykładu, którym mógłbym udokumentować rozwój Arsenalu właśnie w tej dziedzinie tak znaczący, jak w żadnej innej. To mentalnie Kanonierzy zrobili w tym roku największy postęp. Nie trzeba oglądać nawet meczów, by czytając pomeczowe relacje, wyciągnąć te wnioski.

Po urwaniu nogi Ramsey'owi, ten upośledzony (mentalnie) zespół podniósł się i zdobył 3 punkty w samej końcówce. Później wyszarpywał zwycięstwa w innych spotkaniach również strzelając bramki w ostatnich sekundach meczów. Po miażdżących 15 min z Barceloną i wyniku 0:2 wyciągnął to na 2:2. W rewanżu nawet prowadził na Camp Nou z najlepszą drużyną świata mając braki kadrowe w osobach 5 podstawowych graczy.

Może to po prostu stereotyp przemawia za takim postrzeganiem Arsenalu? Wszak MU byłby wywyższany za charakter, gdyby strzelał gole w ostatnich minutach (tak było rok temu - "to cecha prawdziwego mistrza - grać do końca"). Kiedy Rooney w pojedynkę stanowi o sile drużyny, wszyscy zachwycają się nie samym Rooneyem ale całym MU. Kiedy Arsenal wygrywa kolejne mecze bez van Persiego, Fabregasa i łata dziury w obronie 3-cim i 4-tym środkowym obrońcą (a nawet 5-tym wyborem w postaci Songa), nie dostarcza obserwatorom specjalnych wniosków.

Wielu brytyjskich dziennikarzy uważa, że w przypadku, gdyby Arsenal faktycznie sięgnął w tym sezonie po tytuł ligowy - byłoby to największe osiągnięcie Wengera w historii, przeskakujące nawet osiągnięcie "niezwyciężonych".

Dopiero zebranie wszystkich niedogodnosci, jakie miał w tym sezonie Arsenal, potrafi zilustrować siłe mentalną Wengera i całej drużyny. Parcie przed siebie, pomimo niesprzyjających wiatrów jest największym osiągnięciem Kanonierów tego sezonu.
-
2010/04/08 12:05:56
Co to diagnozy porażki United - po pierwsze - wpadka w końcówce meczu w Monachium, po drugie - czerwona kartka Rafaela. Nie ma co szukać drugiego dna, Bayern zagrał naprawdę dobrze, ale dopiero wtedy gdy Man Utd mu na to pozwolił - gdy Rooney już utykał, a potem zostało ich w polu 10...

-
2010/04/08 12:07:05
Straciłem na Manchesterze trochę kasy... ale tam, Barca, jeśli przejdzie Inter, będzie miała łatwiej w finale...

Co do hegemonii, 3 zespoły w semifinalach dobrze ją podsumowywały, ale jak to rzecze Ulesław, żeby przesądzać o hegemonii/przewadze nie wystarczą tylko statystyki, a patrząc kadrowo, finansowo i ogólnie oglądając PL i PD nawet w tym sezonie widzi się wyższość tej pierwszej ligi, ja bym zasugerował nawet, że jest ona w tym sezonie paradoksalnie większa, bo mimo osłabienia potęg angielskich, do "wielkiej czwórki" dołączyły dwa zespoły, a w Hiszpanii chyba tylko Valencia poszła w górę jakoś tam znacząco, reszta dołuje, Mallorca to wypadek przy pracy i nie ma racji bytu na kilka lat do przodu ;) (sorry Ule ale ja ligę oceniam po pierwszych 6, no 10 zespołach ze szczytu, a nie tych z dołów tabeli[choć i w dołach Anglia lepsza], cóż już tak się przyjęło we sporcie, że o potędze danego kraju decydują medale, a nie 11 miejsca, czy nawet 4)... może gdyby Barca i Real nie odskoczyły tak do przodu w Spain, chociaż co by to zmieniło...
-
2010/04/08 12:13:27
mariusz_afc

Napiszę ja piszą antybarceloniści, to nie Arsenal gra jakiś super sezon w PL, tylko Man Utd. i Chelsea grają słabo, oczywiście samo w sobie byłoby to głupotą ale.... ile meczów wygrał Arsenal z najlepszymi zespołami z PL? Chyba też w tym sezonie najlepsi pogubili mnóstwo punktów, myśle, że tu nie chodzi o wyrównanie poziomu całej ligi, a raczej osłabienie najlepszych zespołów - starzenie się Chelsea, sprzedaż CR, Xabiego, Teveza...
-
2010/04/08 12:16:29
Podejście kolektywne wydaje się być tyleż nieroztropnym, co pewnie niezamieżonym. Bo i to rok wyjątkowy, naznaczony plagą problemów każdego z klubów z osobna. Arsenal, jak zauważył Rafał jest idealnym clou obecnego statusu, a dalej to odejście Ronaldo (niech nikt mi nie mówi, że piętnem się to na ManUtd nie odbiło, bo jedyny który zastąpić go mógł, ze stali nie jest), perturbacje w Liverpoolu, czy zmiana szkoleniowca i wraz z nim milanizowanie składu Chelsea. Dodatkowo, trzeba pamiętać o wyrośnięciu konkurentów, gdzie ubogim krewnym odechciało się spijać odwieczną gorycz porażki. Zachłysnęło się towarzystwo siedmioletnim panowaniem i przeświadczeniem, że choćby się waliło i paliło, dotoczenie się do półfinału to odgórny przywilej. To co się wydarzyło w tym roku może być zalążkiem, choćby dla MU. Z tym składem i przy pustych sakwach musi być nędznie. Sam, dłubiąc w wariantach przyszłościowych przed sezonem, byłem święcie przekonany o szybkiej dywersji Angolów. Dlatego przewidział zarówno awans Interu jak i Bayernu. Zresztą, i tak trzymali się długo, a mogli dłużej.
Skacząc spuentuję, pluralizm jest piękny, choćby wykuty z barwnych Anglików.
-
2010/04/08 12:21:24
Jak widać potwierdziła się teza jeśli chodzi znaczenie w ofensywie Rooneya. Wczoraj z przodu zabrakło grajka kreatywnego z charakterem. Messi ma znaczenie ale obok niego jest równie wielu wybitnych ludzi na swoich pozycjach którzy umiejętnie go wspierają. Bayern w tym sezonie gra z dużym szczęściem. Licząc od fazy grupowej. Barcelona, Inter, Bayern do samego końca biły się o wyjście do kolejnej fazy rozgrywek. Zaskakujący przebieg rozgrywek sporo sensacji jak do tej pory i zwrotów sytuacji. Liga Hiszpańska, Włoska, Francuska i Niemiecka co ciekawe miały się okazać potencjalnie najsłabsze.
-
2010/04/08 12:22:03
@barrsa

To było wałkowane tyle razy... Czy słabiutka postawa MU w poprzednim sezonie z zespołami TOP4 określała poziom prezentowany przez United? Oczywiście, że nie. Czasem trudniej wygrać 2 mecze w ciągu tygodnia z zespołami z dołu tabeli, niż 1 mecz na szczycie. CFC i MU mogą być przykładem.
-
2010/04/08 12:29:45
Ładny gol Robbena, który grał bardzo słabo, Evra go stłamsił. Ale wielki mecz Naniego. Tylko co to dało Manchesterowi. Nic.
-
2010/04/08 12:36:04
a moim zdaniem liga angielska jako całość wcale nie jest mocniejsza od hiszpańskiej. oczywiście wielka czwórka w Anglii jest zdecydowanie mocniejsza od wielkiej czwórki hiszpańskiej (jeśli coś takiego w ogóle w Hiszpanii istnieje), ale te słabsze angielskie zespoły (choć podobno równie wielkie- Man City, Tottenham, Aston Villa, Everton) na tle reszty Europy są co tu dużo mówić przeciętne. Everton został upokorzony przez kluby z Lizbony, Aston Villa odpada w LE z rapidem Wiedeń, Tottenham rok temu zaraz po fazie grupowej odpadł z Szachtarem (niby późniejszy zwycięsca, ale nadal europejski średniak). obecnie w LE są dwie angielskie drużyny: Fulham (szacunek, choć następny taki wynik zanotują pewnie dopiero w przyszłym stuleciu) i Liverpool, który ze swoim potencjałem tak pasuje do LE, jak obrona Bayernu do 1/2 LM. w ostatnich 10 latach w Pucharze UEFA do finału ang.drużyny dochodziły 2 razy, hiszpańskie 5. w mojej opinii ocena siły ligi angielskiej jako całości jest mocno przesadzona, co nie zmienia faktu, że za rok w półfinałach LM znowu możemy zobaczyć trzy drużyny z Anglii
-
2010/04/08 12:39:08
Po radości Ulesława wnioskuję, że La Liga jest już hegemonem, he he. Ma znowu aż jedną drużynę w półfinale, a Anglicy żadnej.
-
2010/04/08 12:40:41
W MU zauważyłem, że brakuje playmakera!
Rooney (wcześniej CR) na boisku pudruje tą wadę, ale gdy go nie ma to już nie dominują.
Gibbson zdecydowanie za krótki na takie wieczory (jego gol to babol Butt'a), Carrick i Fletcher to faceci głównie od biegania i choć dobrzy w swoich rolach to bez prawdziwego AMC (ewentualnie MC z dużą kreatywnością i techniką) powielają tylko swoją grę. Anderson to chyba jednak niewypał.
Nie chodzi mi tu nawet o zawodnika formatu Lamparda, czy Gerrarda czyli wodzów o wybitnych cechach wolicjonalnych, ale jakiś "kreator" technik (Jovetic, Gourcouff)?
-
2010/04/08 12:42:27
Tak jak nie było co budować wcześniej tez o trwającej i nadchodzącej wieloletniej dominacji Premiership w Europie, tak teraz nie ma co się śpieszyć z wieszczeniem upadku Premiership. Raptem bodaj trzy lata temu żadna hiszpańska drużyna nie wyszła poza 1/8 żadnych rozgrywek europejskich i też się kataklizm żaden nie stał.
Nie spodziewałbym się jednak powrotu do trzech angielskich drużyn w LM, Inter w końcu przechodzi kurację leczącą jego kompleks LM i w najbliższym czasie będzie trzeba na dłużej umieścić go w koszyku absolutnych faworytów. W końcu pewnie przełamie się Real. Nic nie zapowiada w najbliższym czasie zapaści Barcelony. Myślę, że niewiele trzeba by Milan, Roma i Juve też się odrodziły jako liczące się potęgi (wiem, odważna teza) A dobrych wyników Bayernu i Francuzów też bym nie bagatelizował, o ile może nie wieściłbym rychłej powtórki z tegorocznego wprowadzenia swoich drużyn do półfinałów, o tyle myślę, że w najbliższych latach już każdy będzie się z nimi bardzo poważnie liczył.

Anglia natomiast musi poradzić sobie z zadłużeniem dwóch swoich flagowych okrętów - MU i LFC, które oprócz tego mają swoje problemy - MU ma niezbilansowany skład, albo doświadczeni i zbyt starzy, albo młodzi i zbyt mało doświadczeni. Poza tym nieuchronnie nadchodzi moment pożegnania z Giggsem, Scholesem i Nevillem, a pewnie też Van Der Saarem i może to być problem dla MU.
Liverpool z kolei będzie musiał się zmierzyć z widmem sezonu poza LM i to w sytuacji kiedy dramatycznie potrzebuje klasowych wzmocnień.

Chelsea z kolei ma stary skład, który zapewne ma jeszcze w nogach co najmniej jeden bardzo dobry sezon, ale nieuchronnie nadchodzi moment, kiedy Lampard, Drogba, Anelka, Ballack zaczną odczuwać, że są już po niewłaściwej stronie 30-tki. W przeciągu najbliższych 2-3 lat ta drużyna musi przejść gruntowne odmłodzenie, które zacząć musi się już tego lata. Inaczej brak iskry młodości w drużynie będzie coraz bardziej odczuwalny.

Arsenal natomiast musi sobie poradzić z łatką klubu w którym można się fajnie rozwinąć, ale po tytuły to trzeba się przetransferować gdzie indziej. Pomijając to, ta drużyna ma akurat największy potencjał, do uruchomienia którego wystarczy parę trafionych transferów i więcej szczęścia z kontuzjami. Szeroka i utalentowana karda, wcale nie za młoda, a wręcz w idealnym wieku by atakować najwyższe cele. Muszą tylko w to uwierzyć. Na pocieszenie pozostaje im fakt, że klub w zdecydowanie najzdrowszej kondycji finansowej spośród konkurencji.
-
2010/04/08 12:46:50
holden.caulfield

Tylko, że ja np. nie mam przekonania, że wyniki w LE można przekładać na słabość/siłę zespołów z 5-7 miejsca w PL i PD... gdzieś przeczytałem(chyba rok temu), że angielskiemu zespołowi bardziej opłaca się walczyć o 7-8 miejsce w PL niż wygrać LE, oczywiście to tylko kasa, ale jaki splendor ma Liga Europejska, dla Polaków wielkie, bo to jedyny puchar w którym mogą jakoś tam pokazać się polskie drużyny, ale umówmy się taka Valencia/Man City(przykłady bez znaczenia, bez porównań) chyba na początku sezony na ofertę w ciemno, bierzecie wygraną w LE albo 3 miejsca gwarantujące wam udział w LM, wzięły by te drugie... paradoksem jest, że przez ten puchar Włosi mogą stracić na rzecz Niemców 4 miejsce w LM :D...

Ciężko jest ocenić potencjał drużyn z 5, 11, 14 itd. miejsca w PL i PD, musiałby tak jak pisał Ule zagrać między sobą mecze, ja powiem więcej, zrobić ligę z 40 druzyn z PD i PL i wtedy po wynikach zobaczyć, która liga lepsza... to nie jest możliwe. Więc zostają nam wrażenia z meczów w danej lidzę, poziom sportowy(kadry) i finansowy danej ligi... w moim odczuciu PL PD... ale to subiektywna sprawa, na pewno nie mają racje kibice angielskich drużyn, którzy a jedyną silną ligę uważają angielską, bo takich jest w Europie, zaleznie jak na to patrzec, 3 lub 5, ale każdy może sobie poustawiać już w kolejności te ligi...
-
2010/04/08 12:47:38
Pierwszy Imperatorze, fatalnie wnioskujesz.

Mówienie o hegemonii jest infantylne. Wróżenie hegemonii z wyników w Lidze Mistrzów - nieuprawnione.

Ja się jednak dość młody ciągle czuję, więc owszem: La Liga rządzi, włada i panuje, ale nie dlatego, Barcelona bije wszystkich w Lidze Mistrzów, ale dlatego, że właśnie tak uważam.

Dawid, napisz jakąś zapowiedź Gran Derbi, proszę. Przełożymy i wyślemy do Marki, nawet tam tak nie potrafią bryzgać patosem ;)

Barrsa, nie lekceważ potęgi Manzano.
-
2010/04/08 12:55:37
tak Ule... który odejdzie po sezonie ;) Mallorca może się dochapać 4 miejsca(ale wolałbym nie, bo to byłoby miejsce stracone w LM dla Spain) ale nie ma chyba co marzyć, że będzie przez szereg sezonów oscylowała w okolicach miejsc 3-7...
-
2010/04/08 13:00:49
Dla mnie uprawnione, ale nie po jednym sezonie tylko w dłuższej perspektywie, co najmniej dwóch powtarzalnych sezonów.

Nie musisz się czuć młody bo jesteś bardzo młody i La Liga to Twoje królestwo i niech tak zostanie.
-
2010/04/08 13:04:13
barrsa
oczywiście jest sporo racji w tym, że klubom bardziej opłaca się trzecie miejsce lidze niż wygranie Ligi Europejskiej, ale z drugiej strony jak inaczej ocenić potecjał danego zespołu niż poprzez konfrontację z resztą Europy? poza tym jak czasami oglądam mecze Tottenhamu, czy Aston Villi to trudno mi sobie wyobrazić, że te zespoły mogą coś znaczyć w LM.
-
2010/04/08 13:13:13
holden.caulfield

Jak porównać? Tak jak pisałem... obserwacja i subiektywna ocena tego co się widzi, "tego" co jest w kadrze ;)
-
2010/04/08 13:17:14
I bardzo dobrze - nareszcie jakaś odmiana. Choć z różnych względów mam nadzieję, że zdobywca pucharu będzie ten sam, co przed rokiem.
-
2010/04/08 13:20:01
W LM wchodzimy w okres nieprzewidywalny, czy będziemy mieli do czynienia z bezkrólewiem? Czy Anglicy za rok powrócą znowu w swej masie? Czy może kto inny zacznie swą dominację? Ja ma nadzieję na bezkrólewie, dominacja i hegemonia nie służy żadnym rozgrywkom.
-
2010/04/08 13:24:56
Oj Rafale, więcej wiary w Niemców i Francuzów: ucztakoneserow.blox.pl/2010/04/Rzut-oka-na-Olicia.html
-
2010/04/08 13:26:59
Poddaję się. Jednego dnia jest lament, że Barca i Real idą jak niszczyciele, nie ma niespodzianek, że liga hiszpańska to tylko dwie piękne wille, a dookoła slumsy itd. A teraz lament, że Man Utd i Chelsea nie idą jak niszczyciele. To co w końcu ma być? (Ja wiem co. Pytam tylko autora.)
-
2010/04/08 13:27:58
Komentarz nr 1 najlepiej oddaje to, co się dzieje. Błędy sędziowskie oraz głupota i porywczość piłkarzy to (też) jest futbol.
-
2010/04/08 13:38:14
Policzmy zatem, systemem FIFA - owskim, na zasadzie przyznawania punktów reprezentacjom, siłę lig na podstawie 4 ostatnich sezonów, patrząc tylko na półfinały.

Punkty przyznawane na podstawie wzoru FIFA wobec reprezentacji, oczywiście nieco zmodyfikowane na potrzeby dyskusji.

Za dotarcie do półfinału obecnych rozgrywek - 100 pkt.
Za dotarcie do półfinału rozgrywek poprzednich - 50 pkt.
Za dotarcie do półfinału rozgrywek 2007/2008 - 30 pkt.
Za dotarcie do półfinału rozgrywek 2006/2007 - 20 pkt.

Sezon obecny :
Włochy 100 pkt
Hiszpania 100 pkt
Francja 100 pkt
Niemcy 100 pkt

Sezon poprzedni :
Anglia 150 pkt
Hiszpania 50 pkt

2007/2008 :
Anglia 90 pkt
Hiszpania 30 pkt

2006/2007 :
Anglia 60 pkt
Włochy 20 pkt

Razem :
Anglia 290 pkt (MU, Chelsea, Arsenal, LFC)
Hiszpania 180 pkt (Barcelona)
Włochy 120 pkt (Inter, Milan)
Francja 100
Niemcy 100

Wnioski : jeśli już można by użyć sformułowania, że któraś z lig panuje, to która to jest, to widać wyżej. Z kolei ja bym był skłonny mówić nie o wynikach ligi hiszpańskiej w LM, tylko o wynikach Barcelony. To taka na pierwszy rzut oka skromna, ale oddająca sens, wpływ i znaczenie PD w LM różnica.
-
2010/04/08 13:40:33
Poprawka - Anglia : 300 pkt. :)
-
2010/04/08 13:41:32
Co tu dużo pisać, MU odpadł na własne życzenie, oddał Bawarczykom ten półfinał, mieli ich już na tacy i w pierwszym i w drugim meczu, zgubiła ich zbytnia pewność siebie, zamiast dobić rywala, oddali kompletnie inicjatywę, z kim jak z kim, ale z niemiaszkami takich rzeczy robić nie wolno.

Jak Barcelona spotka się z Bayernem w finale i Messi stanie naprzeciw Demichelisa, Van Buytena i Bersztrubera to może paść jakiś rekord niesłychny.

@Ulesław

Dobra rada, otwórz z kolegą przywołanym w Twoim komentarzy stronkę mamkomplekspremierleague.pl i tam dajcie czadu, bo ręce opadają jak się czyta wasze komentarze.
Swoją drogą ciekaw jestem czy gdyby to LaLiga miała czterech półfinalistów CL w trzech kolejnych latach to Twoje teoria byłyby takie same. Może kiedyś szczęśliwie doczekam sytuacji, kiedy będziemy mogli to sprawdzić.

Zwróciłem też uwagę na fatalne sędziowanie w tych ćwierćfinałach, i nie chodzi tu o problemy video, ale fatalne wyczucie sędziów odnośnie interpretacji fauli i przyznawaniu kartek, tragedia.
-
2010/04/08 13:43:25
Oczywiście trzech półfinalistów, sorki.
-
2010/04/08 13:54:25
pierwsy raz od 7 lat nie ma angielskiej druzyny w polfinale CL... sami ocencie czy to zdanie swiadczy o angielskiej pilce dobrze czy zle??Tak samo jak ciezko 4 razy z rzedu wygrywac Pl lub 3 razu z rzedu grac w finale CL...nie mozna wszystkiego ciagle wygrywac...Chelsea odpadlo z Interem(JOSE) przy duuuzym niefarcie, MANUTD odpadl na wlasne zyczenie,...nei oceniajcie calej ligi na podstawie tych cwiercfinalow..
-
2010/04/08 14:01:19
heavy_rock

A czy ktoś z Wyspiarzy zdziera łatę hegemonów? Ot, mowa o drobniusieńkim kryzysiku, który może ewoluować, a może być zaledwie nauczką. Kwestia wysunięcia odpowiednich wniosków, gdzie jako rzecze Abramowicz, Chelsea już je wyciągnęła-będzie gruby hajs.
Co do Barcelony w LM=PD w LM, pełna zgoda. Póki co ;-)

@irek
Gdybym chciał odbić piłeczkę, stwierdziłbym, że plujesz uszczypliwościami na wzgląd słabowania LFC i jego braku w dyskusji, właśnie:-) Człowiek mówi o przejściowych problemach klubów PL, z której wynika status obecny, a mu z kompleksem wyjeżdżają, że zacytuje - ręce opadają;-)

Łukasz,

Czując się wywołany do tablicy, bezwstydnie wyznam: ucząc (zaczynając) się języka Lorki, przyjąłem taktykę wcielenia się w iberyjskie postrzeganie świata (no, futbolu), ekhm, dobra, kastylijskie;p Ale równie bezwstydnie stwierdzam, duuuużo mi jednak brakuje;-)
-
2010/04/08 14:12:01
@dawid.siedzik

Skąd Twój wniosek o pluciu (naprawdę aż tak ostro, chyba jednak nie) na skutek słabowania LFC nie wiem i dociekać nie będę, opinia nie odnosi się do jednego wpisu Ulesława ale dość bogatego całokształtu.
Poza tym nie bardzo rozumiem postawę nadmiernego epatowania radością z powodu kogoś niepowodzeń i porażek, a tak ten wpis odebrałem, zwłaszcza, że nie była to kompleksowa bitwa angielsko-hiszpańska.
-
2010/04/08 14:42:01
Co do dominacji lig - jeden półfinał bez Angoli nijak się ma do rankingu, w którym biorą pod uwagę jakieś 14-16 zmiennych, z których LM jest zaledwie ułamkiem jednej zmiennej, pod nazwą trofea. Mamy kolejny wybryk natury, taką powtórkę z 2004r. - raz na jakiś czas musi się coś takiego zdarzyć, żeby za nudno nie było. W przyszłym sezonie będzie smutne dla niektórych back to reality i 3/4 angielskie firmy w półfinale.

Ad. Rooneya - strategiczny błąd Fergiego - nic to wczoraj nie pomogło, a i z wyścigu się wykluczył po tytuł się właściwie wykluczył - po wczorajszym wejściu pauza Wayna wydłuży się o kolejny tydzień albo i dłużej, co sprawia, że szansę na tytuł to 90 do 10 dla Chelsea. Przy okazji sytuacja z Rooneyem uwidocznia kolejny błąd sędziwego trenera, który nazywa się Tevez i kolejną pomyłkę o nazwie Berbatov. Nie będę pisała, że czas by Fergie ze sceny szedł, bo mi to obojętne w sumie, ale te pomyłki srogo go zakosztują w tym sezonie.

Jak już wspomniałam, nie wierzę, że Barca obroni tytuł, forma acz niezła, daleka od tej z zeszłego sezonu, a sam Messi na Interowych zakapiorów to trochę za mało.
Finał Bayern - Inter i Triumfujący Mourinho :)
-
2010/04/08 14:46:18
lady_in_redd

Scenariusz, który opisałaś niezmiernie by mnie uradował :)
-
2010/04/08 14:47:24
@juno_reactor

Póki co moje scenariusze się sprawdzają i bwin doję do cna, więc masz duże szanse na radowanie się, ja zresztą też - podwójne nawet ;)
-
2010/04/08 14:50:46
Bwin to i ja doję.. tylko z zasady nie stawiam na mecze pucharowe (zwykle ;P) ;)
-
2010/04/08 14:55:52
@irek

Jedynie ostatnie zdanie, mojego pierwszego wpisu, może cokolwiek sugerować, być jednoznacznym. Może. A mimo wszystko, używając stwierdzenia otwórz z kolegą przywołanym w Twoim komentarzy, przypisujesz mi coś od czego jestem daleki, lubisz takie zabawy? Pamiętaj, że Ulesław dopisywał mi patetyzm, nie stronniczość, w tym przypadku. Nie lubię chodzenia na łatwiznę, ot co:-)
-
2010/04/08 15:26:07
Jeszcze raz powtorze, to co pisalem podczas wpisu o dominacji Barcy i Realu, ze do statystyk (zwlaszcza krotkookresowych) nalezy podchodzic ostroznie. W tym sezonie rzeczywiscie tak sie zlozylo ze nie mamy przedstawiciela PL wsrod najlepszej czworki CL. Ale czy to ma oznaczac ten spadek z hukiem? dobrze, to moze postawmy sprawe tak: czy ten tzw. koniec dominacji angielskiej sprawi ze w przyszlym roku Anglia nie bedzie krajem ktory wskazemy jako najbardziej prawdopodobny do posiadania wiecej niz jednego reprezentanta w polfinalach CL.

@uleslaw: ciezko bedzie o taki superpuchar, bo obrona Valencii jest caly czas w stanie rozsypki. Wracaja Alexis i Navarro, ale caly czas to materace beda mialy lekka przewage. A potem czeka w kolejce najprawdopodobniej Benfika i powrot starej 21. Ech, mam nadzieje ze bedzie nam dane zobaczyc te mecze! Amunt!
-
2010/04/08 15:28:04
@ dawid.siedzik
Chodziło mi o Gobboke, nie o Ciebie.

@Lady

Przyznam, że oryginalna z Ciebie osoba, twierdzenie, że jedynym zagrożeniem dla Interu ze strony Barcy jest Messi może kandydować na cytat roku.

Co do tego backreality też mam wątpliwości, o ile nie zdarzy się coś mocno nieprzewidzianego, np. Kreml postanowi wpakować Romka do pierdla, to na pewno bardzo mocna będzie Chelsea, ale chyba tylko CFC. MU potrzebuje wzmocnień z przodu a czy dostaną na to kasę nie wiadomo, Arsenal potrzebuje bardziej doświadczonych/wojowniczych graczy, czy Wenger na to pójdzie, nie wiadomo, i wreszcie czwarty, moim zdaniem City, szejkowie pewnie sypną petrodolary, ale czy Mancini zrobi z tego od razy 1/2 - nie wiadomo.
Bardziej moim zdaniem wiadomo, że wciąż potwornie silna będzie Barca (może z Fabregasem), coraz silniejszy będzie Real, nie spuści z tonu Inter Mourinho, no i Bayern Van Gaala też będzie dużo mocniejszy, mają tam kaskę na zakupy i zrobią dobrą defensywę.
Reasumując może być ciężej niż w tym roku.
-
2010/04/08 15:29:38
hym...swej sympatii do UNITED nie ukrywam. Może, czesc z was uzna mnie za stronniczego, ale to co zauwazylem w ogladajac 2 mecz jak i w komentarzach po nim jeszcze bardziej mnie w tym utwierdza. A Pan Panie Rafale dal mi do reki kolejny argument. Otóż to meritum. Jedyne co może tłumaczyć to co się wczoraj stało to szczescie... Bayern miał ogromne szczescie i potrafił je jeszcze pchnac w dobra strone. Gdzie była jakas składna akcja Bayernu? gdzie pokazali oni wyzszosc nad MU? Gdzie błyszczał Ribery i Robben? Ja nie zauważyłem żadnego z tych elementów. Jedyny moment w którym byłysną Ribery to wymuszenie kartki dla Rafaela, a Robben..? Przed 2 golem raz, w ciagu meczu wygral pojedynek, ale odrazu został zgaszony. I właśnie Robben powiedział po meczu to co ja staram sie przedstawic w tej notce. "Przeszedł słabszy zespół". 11 na 11 Bayern nie miał szans, nie potrafił znalezc miejsca. A ribery co rusz wymuszal decyje o faulu i wsciekal sie, i pech chcial ze po kilku takich scenkach Rafael chcial wywalczyc pilke. I to pojawia sie pytanie, czy sedzia powinien pomyslec czy aby na pewno jego decyzja nie wypaczy wyniku? a wypaczyla i wg. mnie została z premedytacja wymuszona przez Riberyego jak i reszte graczy Bayernu. Druga rzecz, jaki kolor kartki powinie dostac ten mlody niemiecki obronca po faulu na Valenci? pilka byla zagrana a on obiema nogami wjechał w nogi przeciwnika? Jak dla mnie czerwien jak nic... Ale nie pisze tego z zalu, ale ze sprzeciwu wobec wpychania Man Utd, do "skonczonych, wypalonych, za słabych". Ten mecz nie pokazał nic....kompletnie nic nie powiedział o wyższości niemieckiej druzyny. Pokozał tylko jedno... to co po meczu miedzy tymi samymi drużynami w 1999r. powiedział Ferguson "Football bloody hell!!!". W piłce trzeba mieć szczeście... takie jakie miała Barca w tamtym roku w 1/2 z Chelsea. Byłą słabsza, nic nie potrafiłą wskurac...sedzia nie podyktowal ewidentnych karnych dla Chelsea i w ostatnich sekundach jeszcze dało im sie strzelic. Całą moją wypowiedz odsumuje Pana Rafala zdaniem z tej wlasnie notki... "Ależ by ta cała historia obrosła legendą, gdyby MU przetrwał."

....widać, że nie byłoby w mediach i u "ekspertów" zapaście piłki angielskiej i "wypalenia MU" gdyby nie jeden moment... gdyby nie szczescie...
Nie ukrywam ze przykro mi, ze stalo sie tak a nie inaczej, ale nie moge patrzec jak ludzie pastwia sie nad drużyną która gdyby nie jedna dwie sytuacje, w których "na dwoje babka wróżyła" zostały podyktowane w druga stronę. Dlatego dziwie sie ze rozprawia sie o "starych" którzy zawiedli, o "wypaleniu" MU i całej ligi angielskiej... bo wystarczyła jedna inna decyzja i moglibyśmy mówić o jak Pan to ujął "legendzie Rooneya"...ale prawdziwa przyczyna do mitologizacji jego czynu byla jedna dwie decyzja sedziego powodujące ze.... MU by przetrwało i czy wtedy oznaczałoby ze jest niewiarygodnie silne, a nei jak dzisiaj sie mowi wypalone? Nie. Po prostu zabrakło szczescia. "Football bloody hell!!"
-
2010/04/08 16:26:06
Perdone!
-
2010/04/08 16:45:05
Anglicy po prostu odpadli z drużynami lepszymi od siebie. W manchesterze oprócz Roonrya pozostała reszta to straszni przecietniacy, no może oprócz trójki w obronie Evra, Vidic, Ferdinand, którzy i tak juz trochę przygaśli. Inter jest najmocniejszy od lat, oglądam pasjami Serie A i takiego składu nie miał już bardzo dawno o ile wogóle Inter w przeszłości miał dobrych zawondików. Lyon to jest walka, walka, walka i do tego świetnie wyszkoleni techniczne zawodnicy i to procentuje. Bayern ma lepszy skład od Man U no może prócz obrony, a Van Gaal to świetny trener i basta.
-
2010/04/08 16:51:21
Van Gaal to świetny trener i basta

Tajes, "basta" to najlepsze słowo na zamknięcie marnego trolla.
-
2010/04/08 17:16:04
dziaam czemu trolla? msj5 ma wg mnie rację. Zastanawiało mnie w jaki sposób drużyna o tak słabej linni pomocy jak MU mogła zajść tak daleko. Ferguson postawił w tej formacji na wybieganie i nic więcej. Najzabawniejsze jest to że np przed zeszłorocznym finałem LM, fani MU zdawali się wierzyć że Carrick jest lepszy do Xaviego. Tak samo Inter - pod jakim względem i w której formacji ma gorszych zawodników od Chelsea? Eto'o i Milito to zawodnicy podobnego kalibru co Drogba i Anelka. W pomocy bryluje niechciany w Realu Sneijder o obrońcach i bramkarzu nie ma nawet co wspominać. Na koniec Arsenal - chyba dziaam nie powiesz że jest to drużyna lepsza personalnie od Barcelony? Reasumując , wg mnie to prawda że zespoły z Anglii, przegrały w tym sezonie z silniejszymi od siebie rywalami.
-
2010/04/08 17:29:30
Wszyscy zapominają, mówiąc o Barcelonie, że ta pierwszy mecz gra we Włoszech. A na rewanż wraca na swoje boisko.
Inter pomimo pokonania Chelsea nadal nie bardzo ma czym straszyć. Pozostaje mu żelazna konsekwencja. W Lidze Mistrzów nie zdobywa zbyt wielu bramek, z Barceloną w grupie nie zaistniał w ofensywie. The Special One może i wyciągnął wnioski, ale trzeba je jeszcze zmienić w czyn. Przy pressingu Barcelony Mediolańczycy (bo ciężko tu mówić o Włochach) będą musieli liczyć na błędy defensywy oraz własną dokładność przy zagraniach do napastników. Bo zbyt wielu szans mieć nie powinni, o ile Mourinho postanowi zostać sukcesorem myśli taktycznej Hiddinka. A raczej zostanie, ze względu na fakt, że próba prowadzenia otwartej gry z ekipą Guardioli może skończyć się jak Gran Derby rozgrywane na Santiago Bernabeu w zeszłym sezonie, bądź w dwumeczu z Arsenalem... Otwartą drogą w pole karne przeciwników. Wszak tylko nieskuteczności Barca zawdzięcza brak wysokiego zwycięstwa w pierwszym meczu z Londyńczykami.
Żadne argumenty do tej pory przedstawione nie są w stanie skłonić mnie ku myśli, by Barcelona nie miała dwumeczu z Interem wygrać. Jestem otwarty na propozycje, ba, wręcz czekam na próby przekonania mnie o wyższości waszych racji.
Jedno jest pewne, wszystko zweryfikuje boisko. Moje, bądź oportunistyczne przekonania.
-
2010/04/08 17:35:27
@allin360 i msj5

W kwestii MU nie mogę się jakoś z wami zgodzić:) taki np. Nani grał wczoraj świetny mecz, Valencia też się nie grał kiepsko. A Robben (owszem gol super) i Ribery wiele nie pokazali. Olić mi się podobał reszta słabiutko...a obrona i bramkarz Bawarczyków to chyba na grzybach byli. Pisze to wszystko mimo, że wczoraj kibicowałem Bayernowi:) Nie wiem jak zwykle Niemcy grają w lidze ale wczoraj to bardziej MU przegrał na własne życzenie a nie oni wygrali dzięki piłkarskiej klasie.

Ps. "niechciany w Realu Sneijder" jest już chyba równie popularnym powiedzonkiem co "wychowanek Iniesta"
-
2010/04/08 17:48:04
Miałem nadzieję, że najbardziej niedoceniany zawodnik świata, czyli Nani, wreszcie zagra na miarę swojego talentu i zamknie usta swoim krytykom. W pierwszej połowie pokazał się z bardzo dobrej strony, przy bramce na 2:0 olśnił wszystkich wspaniałym zagraniem. Niestety z biegiem czasu grał coraz gorzej, wyraźnie nie radził sobie w pojedynkach jeden na jednego z Lahmem. Zmarnował dobrą okazję, kiedy próbował pokonac bramkarza lobem zza pola karnego.

W ogóle jak to jest możliwe, że Manchester przegrał ten mecz. Ich porażka wydawała mi się tak nieprawdopodobna, że przy stanie 3:2, w ostatnich minutach meczu liczyłem na cios nokautujący ze strony gospodarzy, na tą kropkę nad "i".

Swoją drogą Dunga będzie miał duży ból głowy na kogo postawic na prawej obronie.
-
2010/04/08 17:55:39
Będą wzmocnienia Panie Rafale, angielskie kluby muszą ruszyć portfelem :-) I m. in. dlatego nie martwi mnie tak bardzo klapa Wyspiarzy w tej edycji, sądzę, że w przyszłym roku wrócą jeszcze silniejsi. Zresztą, tu jest moja opinia na ten temat writeallnight.blox.pl/2010/04/Pustka-w-Lidze-Mistrzow.html
-
2010/04/08 18:15:58
lady_in_redd
Barcelona dla Interu to niewygodny rywal. Nie jestem pewien ale z czterech pojedynków w LM Inter nie wygrał z Barceloną zanotował dwie porażki i dwa remisy. Inter nawet nie strzelił Bramki Barcelonie a stracił pięć. Po za tym nie zapominaj że w pierwszym spotkaniu katem Arsenalu był Ibra natomiast Messi troszkę słabiej zagrał. W fazie grupowej bramki Interowi strzelili Pique i Pedro. Tak naprawdę do końca nie wiadomo z której strony może przyjść zagrożenie. Po za tym oba zespoły jeszcze walczą o tytuły krajowe.
-
2010/04/08 19:38:55
prawda jest taka,że w Europie jest na pewno co roku 8 bardzo dobrych drużyn, prawdopodobienstwo trafienia na siebie duże, nie rozumiem dlaczego dziennikarze od razu popadaja w panikę gdy, którys nie dojdzie do półfinału, odpadnie w 1/8
pewnie to efektowniej wygląda w gazetach,o kryzysie pisze sie po 2 porazkach, o genialnej druzynie po 2 zwyciestwach wysokich,ale to nie jest dla mnie dziennikarstwo odpowiadajace rzeczywistym faktom( i nie mówie tu o Panu Rafale, lecz prasie brytyjskiej,hiszpańskiej,wloskiej przede wszystkim)
Mamy 8 potęg, w ich składach gra wiele gwiazd ,a przynajmniej kilka wielkich
Real Madryt ( z Cristiano,Kaką, ),Fc Barcelona( Messi,Ibra,Iniesta),Manchester United(Rooney,Nani,Ferdinand),Chelsea Londyn(Lampard,Drogba,Ballack),Arsenal Londyn( Fabregas, Arszawin,Van Persie),Fc Liverpool( Torres,Gerard,),Inter Mediolan( Eto,Sneijder0Bayern Monachium(Ribery, Robben)
nie trzeba chyba przypominac,ze cale jedenastki tych zespolow to swietni zawodnicy
dodajmy inne wloskie druzyny Ac Milan,Juve,francuski Lyon i robi nam sie 11 druzyn, z ktorych kazda ma szansa na Puchar Europy,oczywiscie sa spadki formy,sezony gorsze,ale tak bardzo bysmy sie nie zdziwili gdyby Chelsea jednak zdobyla Puchar w tym roku
dlatego Lige Mistrzow tak trudno jest zdobyc,wystarczy jeden blad,chwila zawahania i sie odpada
Chelsea trafila na swietny Inter z Mourinho..pech, ze juz w 1/8,ale wszystko przez losowanie,Barca z Interem gralyw jednej grupie i ktos musial byc drugi, z innych grup latwiejszych 1 miejsce zdobywala slabsza duzo druzyna
Manchester byl lepszy od Bayernu..odpadl..odpuscil 1 mecz,wczoraj po 40 minutach wydawalo sie, ze bedzie pogrom,grali kosmiczna pilke,wydawalo sie,ze tylko oni sa w stanie powstrzymac Barcelone
a tak opisywany negatywnie Real,tez byl lepszy od Lyonu w dwumeczu,co z tego,pierwszy mecz przegral,tam byl troszke slabszy,u siebie po 1 polowie mogl prowadzic 3:0,a potem zaniemogl,ale patrzac na Lyon,to dobra druzyna,to nie jakas mega sensacja,co najwyzej niespodzianka,uzywajac wlasciwych w skali slow
dziennikarze lubia ubarwiac fakty
Real 6 sezonow nie przeszedl 1/8 ,pisze sie tylko i wylacznie o wielkiej klesce,ale zkim przegrywal? jak?
2004/2005 z Juventusem 1:0 i 0:2 po dogrywce( czyli po walce,moglo byc odwrotnie),Juve potem przegrywa ze zwyciezca Liverpoolem
2005/2006 z Arsenalem 0:1,0:0 ,jedna jedyna bramka Henrego w szczycie formy,potem Arsenal przegrywa final z Barca z boskim wtedy Ronaldinho
2006/2007 z Bayernem 3:2 po meczu,w ktorym Real mogl wygrac duzo wyzej,rewanz 1:2 i pa,pa,Bayern przegrywa potem ze zwyciezca Milanem
2007/2008 z Romą 1;2,1:2 mimo,ze w dwoch meczach mogl wygrac Real,majac przewage
2008/2009 z Liverpoolem,0:1,0:4 tu kleska przyznaje,ale ze wspanailym Liverpoolem pioracym wtedy wszystkich,wspaniale grali Gerard,Torres,pogrom Mu wlidze,a Real stracil swojego super strzelca Nistelrooya na caly sezon,Diarre,defensywnego pomocnika od czarnej roboty
tak wyglada rzeczywistosc,porazki Realu nie byly tu mega sensacjami,czasem niespodzianki,Roma,Lyon,ale pare razy mierzyl sie z druzynami majacymi ten sam potencjal
pamietacie jak Barcelona Van Gaala,z fantastycznym wtedy Rivaldo,wczesniej Figo,brylowala w lidze,w Lm tez bila rekord w grupach,potem wystarczyl jeden nieudany mecz i odpadali,i van Gaal przez to polecial,wystarczyl jeden mecz na roku slabosci
oczywiscie te 8 poteg nie ma rownych procentowo szans na zwyciestwo,ale kazdy ma,nie byloby niespodzianka gdyby wygral w tym roku Inter,chelsea,Mu,Real
oczywiscie wysunela sie przed wszystkich Barcelona,ktora od kilku lat ma wreszcie swietna defensywe,i to moim zdaniem jedna z tajemnic jej sukcesu,dawniej tylko tego brakowalo,ma nowego Maradone Messiego( skromny chlopak,fantastyczny,pracujacy wciaz nad soba,majacy swiadomosc,ze by byc w pierwszej piatce w historii obok Pelego,Maradony,Ronaldo(Brazylijczyka),Zidana musi zdobyc Mistrzostwo Swiata z Argentyna,ale ma 22 lata i 3 szanse najmniej na to),maja Inieste,Ibre i innych
ale jesli odpadna z Interem po wynikach 2:1,1:2 i dogrywce czy to bedzie niespodzianka?
-
2010/04/08 19:48:26
@joven85

Mam to wszystko na uwadze, a i tak przewiduję, że z tej pary awansuje Inter - nie musi przecież wygrać - dwa remisy do awansu spokojnie wystarczą ;)
-
2010/04/08 20:11:28
lady_in_redd
Jakoś nie wirze aby dwumecz Barcelony skończył się takim remisem który da awans Interowi do finału. Inter faktycznie ma szczelną obronę i dobrego bramkarza. To samo można jednak powiedzieć o Barcelonie tu również solidna marka jeśli chodzi o defensywę. Obie ekipy straciły po siedem bramek. Inter jeśli chodzi o ofensywę jest gorszy tylko albo aż o sześć bramek. Dotychczasowe dwa wyniki remisowe w LM to 0:0. Po za tym Barcelona dwa razy przegrała w Mediolanie. Ostatni półfinał Barcelony z drużyną z Mediolanu skończył się zwycięstwem. Oczywiście nie można nikogo spisywać na straty przed końcem spotkania.
-
2010/04/08 20:38:43
przemekcaniggia
Ależ to jest głupie. Real mógł. Ale przez 6 lat tego nie zrobił. ManUtd wczoraj też mógł. I co? I nie zrobił. Gdybanie nie ma sensu. Nigdy nie miało... Bzdura.
-
2010/04/08 20:59:48
Wypada mi napisać kilka zdań wstępu. Od kilku miesięcy regularnie czytam blog Rafała. Po raz pierwszy postanowiłem coś napisać, ponieważ mam do powyższego wpisu dosyć ambiwalentny stosunek. Miejscami widać zdecydowanie słuszne spostrzeżenia, takie jak:

(o Anglikach)
Być może przegrali z fizjologią - narzucili sobie pucharowe tempo wariackie, co sezon boksowali się w LM po ostatni gong, a że wystawiali wciąż te same kluby, to nadeszły dni, w których natura odbiera, co jej.

Szczególnie podobał mi się ten fragment:
Nie wiemy, czy zbliżają się gruntowne zmiany na europejskich szczytach, czy raczej nastąpiło chwilowe odchylenie. Ja w odwrót Anglików nie wierzę, a Liga Mistrzów na krótkim dystansie dezorientuje. Przyjrzyjcie się Bayernowi, który jesienią wyszedł z grupy na drugim miejscu i z ledwie 10 punktami, a wiosną wyeliminował Fiorentinę oraz Manchester po remisach 4:4 w dwumeczach (że o pewnej spektakularnej sędziowskiej wpadce nie wspomnę). I tak sobie myślę, że wyspiarzom by się nie oparł, gdyby ci nie pokpili sprawy tydzień temu, gdyby w Monachium zbyt szybko nie poczuli się zbyt pewnie, nie pozwolili rywalom odżyć i nie natchnęli ich przed rewanżem.

Natomiast niesamowicie zawiódł mnie poniższy tekst:
O ułomności ligi angielskiej w sezonie 2009/10 świadczy moim zdaniem - znów proszę o wyrozumiałość, tym razem kibiców Kanonierów - aktualna pozycja w tabeli londyńczyków. Arsenal widzę jako wciąż niedojrzały, mentalnie upośledzony i straszący mnóstwem wad, a przecież jego piłkarze nadal mają realną szansę na mistrzostwo. Czego bym nie usłyszał na ich obronę, nie wyprę się przekonania, że nie tworzą drużyny godnej tytułu w lidze chcącej uchodzić za najmocniejszą w świecie.

No to po kolei:
1. Jakie są argumenty przemawiające za tym, że Arsenal jest "mentalnie upośledzony"? 2. Na czym polega dojrzałość zespołów piłkarskich i czemu AFC zalicza się do tych niedojrzałych?
3. Skąd to przekonanie, że Arsenal po prostu nie zasługuje na mistrza w najlepszej lidze świata?

Ad 1: nie potrafię zrozumieć tego określenia. Czy chodzi o brak naturalnej potrzeby bronienia się całą drużyną?
Ad 2: dojrzałość polega wg mnie na umiejętności konsekwentnego wygrywania meczów ze słabszymi rywalami nawet wtedy, gdy 'nie idzie'. Arsenal prezentuje obecnie największą dojrzałość spośród TOP3 - zarówno MU, jak i CFC pogubili mnóstwo punktów w takich spotkaniach, nadrabiając to podwójnym laniem sprezentowanym AFC.
Ad 3: często słychać absurdalne teksty różnych kibiców, że Arsenal nie zasługuje na mistrza, bo w meczach z MU i CFC sromotnie przegrywał. Jest to tak bezsensowna teza, że aż głupio mi ją komentować, ale chyba trzeba to zrobić. AFC w tym sezonie zdobył 6 punktów w spotkaniach z TOP4. Ile takich punktów miał Manchester rok temu, gdy wygrywał mistrza? Dokładnie 5. Czyli o jeden mniej. Dlaczego wtedy nie słychać było głosów: "MU nie zasługuje na mistrza, bo kto to słyszał, aby najlepsza drużyna ligi przerżnęła 1:4 na własnym stadionie"? Nie pamiętam, aby pan, Panie Rafale, mówił, że Manchesterowi United mistrz się nie należy.

Czekam na odpowiedź, chętnie ją przeczytam.

Pozdrawiam,
Martin_NUFC.
-
2010/04/08 21:06:51
Ja tez mam wrażenie, że Jose Mourinho po porażce MU stał się ostatnim obrońcą niebarcelońskiego świata piłkarskiego. Jeżeli Katalończycy poradzą sobie z Interem, to finał może być zdecydowanie jednostronny.
Właśnie, dlaczego Arsenal jest niedojrzały? W takim składzie personalnym Arsenal i tak zaprezentował się nieźle na Camp Nou. A o sile mentalnej drużyny już kiedyś tutaj pisałem przy okazji Fabregasa, chciałbym jedynie zwrócić uwagę na mecz ze Stoke, gdy po fatalnej kontuzji Ramseya Kanonierzy potrafili świetnie się podnieść, oraz wielki comeback z FCB.
midfieldmaestro.blox.pl/html
-
2010/04/08 21:17:51
-
2010/04/08 21:32:24
juz nie robcie sobie jaj i nie porownojcie zeszlosezonowych pojedynkow MU na szczycie z tymi, ktore w tym pojedynku ma Arsenal. wtedy Liverpool byl w top 4, teraz nie jest i to liverpoolem sobie arsenal nadrabia ten wyimaginowany bilans, ktory widza tylko ludzie bez horyzontow/kibice arsenalu. a przemilczenie faktu, ze MU zremisowal na OT z Arsenalem w zeszlym sezonie majac juz mistrza w kieszeni nie wplywa na obiektywizm dyskusji.
-
2010/04/08 22:39:13
A ja się cieszę z takiego rozwoju sytuacji. Lubię angielską piłkę, ale przez ostatnie trzy sezony Anglicy mieli trzy drużyny w półfinale. Widocznie przyszedł czas na zmianę warty :)

A na razie i Liverpool i Fulham są w półfinale LE - jak tak dalej pójdzie to i tak zespół z Premiership będzie walczył o europejskie trofeum.

-
2010/04/08 23:02:14
To też aby finał nie był grą do jednej bramki mam nadzieję, że Barca się niedodłubie do bramki Interu. Jako niedzielny kibic wolę oglądać klasyczny futbol na najwyższym poziomie. Czarodziejskie sztuczki z grą do jednej bramki już w tej edycji widziałem :)
-
2010/04/09 02:37:34
@lady_in_redd

"Póki co moje scenariusze się sprawdzają i bwin doję do cna, więc masz duże szanse na radowanie się, ja zresztą też - podwójne nawet ;)"

Jeśli sprawdzają się tak, jak te poniżej, to jestem dziwnie spokojny :]

"(...) Milan - Man Utd. czyli Oldboje vs Rooney, zdecydowanie seniorzy! (...) Inter-Chelsea - zdecydowanie The Blues - w tym roku są w wybornej dyspozycji i sięgną po to, z czego okradł ich sędzia rok temu (...)"

A tak na marginesie, to zgadzam się, że Inter ma sporą szansę zatrzymać Barcę, jednak mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.
-
2010/04/09 07:59:09
Nienawidzę tekstów typu: "Gdyby ManU nie pokpiło sprawy w pierwszym meczu itp. to by przeszło dalej". Bayern był lepszy w dwumeczu, a gdybanie i udawadnianie na siłę swoich tez chyba nie przystaję szanującemu się dziennikarzowi
-
2010/04/09 10:23:05
@fidelrulez
szacun :D

@lady_in_redd
postaw wszystko co juz "wydoilas" na awans Interu to ci sie troche statystyka zmieni... tak jak pisałem mourinho i jego druzyna sa nieprzewidywalni ale trzeba byc fantasta i nie ogladac meczów tych druzyn zeby twierdzic z pewnoscia w glosie ze to oni awansuja. Inter moze liczyc na geniusz Jose i dwa beznadziejne mecze Barcy - i to jest ich jedyna szansa

ps. tekstu o Fergusonie nawet nie skomentuje bo ma taki związek z rzeczywistoscia jak mistrzostwo dla Liverpoolu

@szycham88
MU było lepsze od Bayernu - tylko głupsze ;D
-
2010/04/09 11:25:09
Rafale, czy o Gran Derbi też będziesz blogował na 24h przed rozpoczeciem? Wszak El Clasico to o wiele bardziej prestizowe spotkanie niz derby Mediolanu, a w tym roku waga spotkania na Bernabeu jest największa od lat, biorąc pod uwagę sytuację ligową, miliony Madrytu wydane latem, formę Higuaina i Messiego, pojedynek niedocenianego Valdesa z cieniującym ostatnio Casillasem. Mysle, ze naprawde warto byloby przygotowac kibicow do tego meczu w najdrobniejszych szczegolach.
Pozdrawiam
-
2010/04/09 12:01:52
Po pierwsze, Zgodzę się z nocerem w 100%, co do występu Manchesteru. To była frajerska porażka MU. Najpierw stracili bramkę w Monachium w ostatniej minucie przez dekoncentrację, a na Old Trafford fatalne błędy popełniła defensywa(van der Sar, a potem totalny brak krycia). Szacunek dla Bayernu za to, że pomyłki te potrafił wykorzystać, ale piłkarsko był wyraźnie słabszy od Manchesteru.

Co za tym idzie? O porażce na tym poziomie decydują niuanse. MU przegrało na własne życzenie, Arsenal poległ z Wielką Barcą a Chelsea z Interem, który również jednym z faworytów jest. Nie ma sensu dyskutować nad siłą ligi po tym, ile drużyn awansowało do półfinału LM. Równie dobrze można byłoby wyciągać podobne wnioski z tego ile drużyn jest w ćwierćfinale, a wtedy o angielskiej tragedii nikt by nie wspominał.

Dyskutować o sile lig możemy na podstawie większej ilości drużyn. W Hiszpanii jest Barca - krótka przerwa - Real - długo długo nic - a potem reszta. Co powinno dawać hiszpańskim potęgą przewagę w CL, bo w Primera Division sobie spacerują. Piszę powinno, bo jak widać w przypadku Realu to nie działa.
Najlepsze angielskie zespoły faktycznie grają w tym sezonie mniej przekonywująco niż w ubiegłym i niż Barca(zarówno w tym jak i poprzednim). Ale nie można pominąć faktu rozszerzenia angielskiej czołówki - Tottenham, MC, Aston Villa. Anglicy zarzynają się w Premier League i w tym wypadku nie ma wyjątku od reguły mówiącej, że poziom trudności ligi krajowej wpływa na wyniki w LM. WSZYSCY ZGODNIE ODPADLI.

Może zatem wniosek powinien być odwrotny od wysnutego? Lepsza liga krajowa pochłania więcej sił, Zostaje ich więc mniej na europejskie puchary.
Morał z tego taki,
im lepsza liga tym mniej drużyn dobijających do finałowych rund Ligi Mistrzów:D
-
2010/04/09 12:49:09
@fidelrulez

Jestem pod wrażeniem, że chciało Ci się tego szukać, ale mogłeś już nie być wyborczy(wybiórczy) i wkleić też fragment, w którym pisałam, że LM wygra zwycięzca pary Chelsea-Inter :P

@nocer

Nie napisałam, że tak będzie, tylko, że uważam, że tak będzie. To jednak różnica, nie uważasz?! Co do dalszego fragmentu - zabrakło argumentów czy napinka się skończyła?
-
2010/04/09 13:12:45
@hellme

im lepsza liga tym mniej drużyn dobijających do finałowych rund Ligi Mistrzów

Rok temu postawiłbyś dokładnie odwrotną tezę, nieprawdaż?
Angielska czwórka jest w tym sezonie słabsza niż w zeszłym i to jest raczej ciężkie do przeoczenia.
-
2010/04/09 13:21:10
No i najboleśniej jak mógł objawił się błąd Fergusona jakim było pozbycie się Teveza. Moim zdaniem tylko on mógł zastąpic Rooneya. Charakterem, dynamiką, techniką, walecznością...
-
2010/04/09 13:35:30
@lady_in_redd
"Jak już wspomniałam, nie wierzę, że Barca obroni tytuł, forma acz niezła, daleka od tej z zeszłego sezonu, a sam Messi na Interowych zakapiorów to trochę za mało.
Finał Bayern - Inter i Triumfujący Mourinho :)"
brzmi dośc stanowczo ;) ale oczywiscie nikt z nas 100% pewnosci nie ma i miec nie bedzie do czasu zakonczenia półfinału

co do dalszego fragmentu ( jak sie domyslam chodzi o fergusona) to podaj mi kogoś z porównywalnym dorobkiem ( moze byc ostatnich lat) i jeszcze raz napisz ze powinnien zejsc ze sceny ( bo taki jest sens twojej wypowiedzi) - jak ci sie uda to sam to przyznam
a ze popełnia błędy? pewnie ze tak i zgodze sie ze jeden z najwiekszych to pozbycie sie Teveza czy zakup Berbatowa ( tych meczowych nie komentuje po gdyby nie głupota Rafaela to wszystkie jego zagrywki byłyby trafione)

ps. co do napinki to nie wywołuja jej u mnie ( a to niespodzianka!) dyskusje na forach sportowych
-
2010/04/09 14:07:30
@dziaam
Oczywiście, że big4 jest słabsza. Pytanie, w jakim stopniu na ich odpadnięcie z LM wpłynęła słabsza dyspozycja, a na ile konieczność wzmożonego wysiłku na krajowych boiskach ze względu na rosnącą konkurencję.
Pewnie, że w zeszłym roku postawiłbym odwrotną tezę, ale mamy ten rok, nową sytuację i możemy na to patrzeć z perspektywy czasu.
Tak dla wyjaśnienia, ja nie twierdzę, że hipoteza mówiąca o sile ligi wyznaczanej przez nie dotarcie do końcówki LM jest prawdziwa. Uważam, że jest godna weryfikacji :) BO na przykład, co będzie jeśli w przyszłym sezonie w Anglii nie było wielkiej czwórki tylko wielka siódemka lub ósemka? I na przykład wzmocnią się głównie kupując z ligi hiszpańskiej? Jeszcze trudniej byloby pogodzić wszystkie fronty drużynom premier league a w pucharach skorzystali by na tym Francuzi, Niemcy i Włosi, oraz Barca i Real(bo reszta hiszpańskich drużyn nadaje się obecnie, co najwyżej do LE).
-
2010/04/09 15:15:00
Panie Rafale - temat podobny już komentowałem na blogu Michała Okońskiego. Po pierwsze - aby jakaś liga przestała być uważana za najlepszą, wzór do naśladowania to muszą pojawić się inne, lepsze rozgrywki.

Liga hiszpańska? Barcelona to przypadek szczególny - klika Guardioli to drużyna, o której za 20 lat będzie się pisać jako o jednej z lepszych lub najlepszej w klubowej historii futboli. Poza tym Real (też skompromitowany w LM) i pusto. Valencia i Villareal to wieczni potentaci lokalni, ale bez większych perspektyw na europejski top. Sevilla też obniżyła loty, a dla Atletico walka w LE odbija się na lidze.

Liga włoska? Inter szaleje w tym roku w LM, ale to pierwszy taki wzlot. Miejsce Milanowi wskazał, jak się okazało, wcale nie najpotężniejszy Manchester. Juventusowskie wyczyny opisywał już Pan sam nie raz.

Niemiecka? Francuska? - niby półfinaliści LM, ale nie widzę ani Lyonu, Bordeaux czy Bayernu jako drużyn, które na dłużej, tak jak Anglicy ostatnio, mogliby swobonie rozsiąść się w czołówce. Prędzej takie Bordeaux stanie się przetarciem dla wielkiego futbolu i furtką na Wyspy/Hiszpanię - pokazuje to już nawet przykład Chamacka, który pali się do opuszczenia Bordo.
-
2010/04/09 16:33:43
sądzę, że większy kryzys lidze Angielskiej nie grozi... czołówka jest taka wyrównana, nie przez kryzys, a właśnie przez rozwój klubów do tej pory średnich, zauważmy, że obok szejków z City, doskonale grają Tottenham (wreszcie na miarę swego potencjału), Aston Villa, tradycyjnie Everton...
czołowe kluby faktycznie popełniły grzech zaniechania, nie wzmacniając się zdecydowanie przed sezonem, ale jestem przekonany, że nadrobią to w letnim okienku transferowym...

gdy wielką piątkę (kwestiach transferów śmiało można doliczyć Man City do hegemonów) zasilą tacy zawodnicy jak Villa, Silva,Aguero, Di Maria, Van Der Vaart, Pjanic czy Hazard opowieści o kryzysie będzie można włożyć między bajki...

najciekawiej będzie chyba wyglądać restrukturyzacja kadry Chelsea, mam nadzieje, że odmłodzenie będzie faktyczne, nie pozorne, bardzo zasłużoną, ale starą świtę ery Mourinho zastąpią młode, głodne sukcesów wilki jak Aguero
-
2010/04/09 17:00:55
@djlucas1

czołówka jest taka wyrównana, nie przez kryzys, a właśnie przez rozwój klubów do tej pory średnich

I cała czwórka odpadła z LM tylko dlatego, że w poświęciła się walce ze średniakami (nota bene częściej z nimi przegrywając)?

gdy wielką piątkę (kwestiach transferów śmiało można doliczyć Man City do hegemonów) zasilą tacy zawodnicy jak Villa, Silva,Aguero, Di Maria, Van Der Vaart, Pjanic czy Hazard opowieści o kryzysie będzie można włożyć między bajki

Bo przecież każdy klub, który kupuje kilku zawodników do pierwszego składu z miejsca gra jak z nut.

Kryzys, jeśli tak można to nazwać, jeszcze potrwa. M.in. dlatego, że czołowe drużyny muszą odmłodzić niektóre pozycje, a na dziś nie bardzo mają kim. Wiele można zarzucić filozofii Wengera, ale miał rację mówiąc, że wymieniwszy więcej niż 2 podstawowych zawodników na raz, podejmuje się ryzyko. Tzn drużyna może po zmianie grać nie tak, jak by chciała i nie tak jak by mogła. I nie jest ważne, czy wymieniło się Huntelaara na Benzemę, czy Joe Cola na Di Marię.
-
2010/04/10 00:45:37
@ dziaam

pozwolę sobie na odpowiedź:

Bo przecież każdy klub, który kupuje kilku zawodników do pierwszego składu z miejsca gra jak z nut

nie chodzi o kilku zawodników, ale o najlepszych piłkarzy świata, to oni robią różnice, co pokazały wtorkowo-środowe mecze, dlatego owszem sprowadzenie Di Marii, Aguero czy Silvy może nie sprawi, że zespół zacznie grać jak z nut, ale na pewno doda parę ładnych punktów w tabeli

fakt śmiała modernizacja składu to duże ryzyko, ale kto nie gra grubo ten nie wygrywa...

przykładem niech będzie Barcelona początków Rijkaarda, przychodzą Eto'o, Guily, Ronaldinho, Deco, Marquez, Bellett i tak rodzi się magia, która trwa do dziś...

czołowe drużyny muszą odmłodzić niektóre pozycje, a na dziś nie bardzo mają kim

nie wiedzieć kim się wzmocnić to sobie może Legia Warszawa, na poziomie najlepszych drużyn globu przypadków nie ma, każdy gracz jest monitorowany bardzo długo, kluby posiadają gigantyczne bazy danych zawodników, którzy mogą wzmocnić klub

przykładem niech będzie Liverpool: jest kontuzja, Rafa oznajmia, że potrzebuje obrońcy za niedużą kwotę bodaj (3 mln funtów), z wielu potencjalnych graczy wybrany jest Sotirios Kyrgiakos, w kilka dni dochodzi do transferu...

wiadomo Grek nie zbawił defensywy The Reeds, jego przykład pokazuje jednak jak wielką pracę kluby wkładają w to, by w razie potrzeby sięgnąć po zawodnika o odpowiednich parametrach
-
2010/04/10 01:57:32
evilin carnate,tylko wiesz, nie o gdybanie odnosnie innych historii tu chodzilo,tylko uswiadomienie,ze jest 8 druzyn, z ktorych kazda moze zdobyc Puchar i nie bedzie to niespodzianka, stad nie rozumiem pisania o wielkiej klesce Realu np,albo Manchesteru,ktory odpadl przeciez w cwiercfinale,z rownie znana druzyna,a whistorii majacej o 1 triumf wiecej niz Mu
i naprawde historia pilki moglaby wygladac inaczej gdyby nie male niuanse,Brazylia w 1950,Wegry w 1954,bylo kilka druzyn najlepszych, ktorymi chwilowy pech zabral przejscie do historii jako absolutnego mistrza,a byly tez takie czasy gdy Real odpadal przez 3 lata co roku w polfinale w Pucharze Europy,nie bylo wtedy rozstawienia i majac pecha trafialo sie co runde na jakas slawe,1/16 Napoli z Maradona 1/8 obronca tytulu Porto,1/4 zawsze silny Bayern 1/2 polfinal z psv i dopiero wtedy odpadniecie po 2 remisach 1:1 i 0:0
pilka jak i zycie opiera sie na dziwnych,magicznych czasem wrecz prawach