Blog > Komentarze do wpisu

Spokój Realu, lęk Milanu

W Madrycie, jeśli wolno mi trochę poszarżować, bez niespodzianki, Real nie zdołał dotoczyć się do swojego pierwszego od 2004 roku ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Znów okazało się, że w futbolu nie wystarczy zaciągnąć kredyt w poniedziałek i zamówić upragnione trofeum we wtorek, by odebrać je w środę. Ale niech się martwi również zwycięski Lyon - poza Arsenalem żaden zespół, który w minionych latach rozprawiał się z Królewskimi, nie przetrwał następnej rundy. Kto sądzi, że pokonać Real to wbiec sprintem na Mount Blanc albo jednym kopem utopić Pireneje w Atlantyku, ten żyje urojeniami.

Nie było niespodzianki także w Manchesterze, gospodarze rozstrzelali Milan czterema golami.

Bardziej zaskakująco - wręcz sensacyjnie - wyglądały przedmeczowe notowania bukmacherów, którzy zwycięstwo Realu (przegrał na wyjeździe) uważali za zdecydowanie bardziej prawdopodobne niż zwycięstwo Manchesteru (wygrał na wyjeździe). Nie ma co, mamona potrafi zdrowo zamącić w głowach.

Padły firmy legendy. Dla nich Liga Mistrzów stanowi niemal sens istnienia, najcenniejsze klubowe trofeum zdobywały Real z Milanem najczęściej, w ogóle są najbardziej utytułowanymi międzynarodowo drużynami w Europie, skalę ich globalnych zamiarów oddają pamiętne słowa Silvio Berlusconiego, który rzucił onegdaj, że Milan jest jak papież - znają go wszyscy, należy do całego świata.

Ostatnio potentaci mkną w przeciwnych kierunkach. Real wschodzi, Milan zachodzi. Real otwiera nową erę - zebrał wybitnych piłkarzy, którzy mimo wspaniałej przeszłości mają prawo wierzyć, że na szczyt dopiero wejdą lub się na nim utrzymają, są młodzi lub nadal młodzi, nieliczni leciwi (Guti, Raul) pełnią role pomocnicze. Milan zamyka starą erę - wyciska ostatnie soki z wybitnych piłkarzy, którzy z murawy powoli schodzą, jego kręgosłup tworzą trzydziestolatkowie (Nesta, Pirlo, Ambrosini, Ronaldinho), ostał mu się ledwie jeden kandydat na bohatera jutra (Pato).

W finansach to samo. Real kwitnie, Milan więdnie. Real wynagradza piłkarzy po królewsku, Milan płace tnie. O kondycji obu klubów świadczą interesy, które ubiły przed sezonem. Real wziął Kakę, bo miał ochotę na jednego z najlepszych futbolistów i nieskończony budżet na transfery, a Milan go oddał, bo łata budżetową dziurę. Milan wziął Huntelaara, bo po fiasku negocjacji w sprawie innych graczy szukał jakiegokolwiek napastnika po okazyjnej cenie, a Real go oddał, bo chciał się go pozbyć.

Real dopadł szczytu tabeli ligi hiszpańskiej, przeskoczył fenomenalną Barcelonę, ale wciąż mu mało. Milan jest ligi włoskiej „tylko” wiceliderem, ale wszyscy go sławią, trwają w zdumieniu, że pogrywa aż tak dobrze, wyczekują, kiedy się potknie.

Real już kilka dni temu, w meczu z Sevillą, nabrał takiego rozpędu, że jego dzisiejsi rywale mogli się poczuć oblężeni jeszcze zanim weszli na pokład samolotu do Madrytu. Mogło się wydawać, że rozszalali gwiazdorzy trenera Pellegriniego pożrą Francuzów bez rozgryzania. Nawet jeśli nie wygrali z nimi żadnego z poprzednich pięciu meczów.

Milan przed rewanżem na Old Trafford zaklinał rzeczywistość, wywoływał duchy (z pucharów wyrzucał MU za każdym spotkaniem, w 1958, 1969, 2005 i 2007 roku), jak zwykle szukał nadziei w uzdrowieniu pojedynczych graczy (Pato), ale do Manchesteru leciał po nieuchronną porażkę. Wraca z traumą.

Real rozwija projekt fascynujący, jeśli zachowa cierpliwość, musi pewnego dnia zwyciężyć. Milan próbuje godnie przetrwać kryzys, jego fani prawdopodobnie odetchnęli z ulgą, że pęd do wygrywania odnalazł w sobie Ronaldinho, który wygrywa niekiedy w pojedynkę.

Realem dzisiejsza porażka w sensie ekonomicznym nie wstrząśnie, w Madrycie przywykli już, że od lat ich przychody rosną pomimo klęsk w Champions League, a Ronaldo z Kaką przyniosą zyski dzięki statusowi megagwiazd, na który zapracowali - zwyciężając - w poprzednich klubach.

Milanowi porażka wyrządza realne finansowe szkody, jego szefowie ciułają miliony za każdą przebytą w europejskich pucharach rundę, wobec niepowodzenia znów będą musieli działać na rynku transferowym skromnie.

Real stworzył korporację nowoczesną, innowacyjną, wspartą na modelu biznesowym bezpiecznym, w sporej mierze uniezależnioną od wpadek sportowych (przynajmniej na razie). Milan, który operuje na mniej sprzyjającym rynku lokalnym, stał się (chwilowo?) korporacją na madryckim tle wprost anachroniczną, bo jego byt w sporej mierze od wyników sportowych zależy.

Słowem, to w Madrycie powinno być łatwiej zachować spokój, to w Mediolanie mają mnóstwo powodów, by z lękiem wyczekiwać jutra.

Ale nie będę się oczywiście zakładał, że w Realu wytrzymają nerwowo i będą podejmować decyzje po uprzednim schłodzeniu głów. Już szybciej się sprężę i spróbuję przepchnąć te Pireneje.

środa, 10 marca 2010, rafal.stec

Komentarze
2010/03/11 00:15:33
"Real stworzył korporację nowoczesną, innowacyjną, wspartą na modelu biznesowym nie ryzykanckim, lecz bezpiecznym"

A coz to za innowacyjnosc ze inwestuje sie w produkt, ktory na pewno sie zwroci?
-
2010/03/11 00:16:27
Następny swój felieton musisz zatytułować "a jeśli real przejdzie dalej". Śmiać mi się chce z Realu teraz uprą się pewnie na Mourinho będą starali się wyciągnąć go za niewiarygodne pieniądze. Ale i to i tak nic im nie da oni muszą stworzyć drużynę KUPIĆ zawodników którzy naprawdę są im potrzebni. W środku pola muszą mieć walczaka a nie taką panienkę jak Lass, obrońcę mogli mieć Lucio za frytki a woleli kupić nie potrzebnego im Benzeme.

A Milan..., no co... 100 milionów na transfery i trener z prawdziwego zdarzenia.
-
2010/03/11 00:23:31
Panie Rafale bez takich baboli proszę:

Bardziej zaskakująco - wręcz sensacyjnie - wyglądały przedmeczowe notowania bukmacherów, którzy awans Realu (przegrał na wyjeździe!) uważali za bardziej prawdopodobny niż awans Manchesteru (wygrał na wyjeździe!). Nie ma co, mamona potrafi zdrowo zamącić w głowach.

Kursy na awans Realu wynosiły średnio 1,52, na awans Manchesteru średnio 1,06. Tak więc bukmacherzy szanse Anglików oceniali ZDECYDOWANIE wyżej! Przekładając na język dla laików: Królewskim dawano około 70% szans na ćwierćfinał, podczas gdy Czerwonym Diabłom 98%.
Nie wiem skąd pan wziął te swoje informacje. Bukmacherzy to naprawdę nie idioci :)
-
2010/03/11 00:29:41
Jak można wierzyć że przez kilka miesięcy zbuduje się maszynkę do wygrywania LM. Ta fenomenalna dyspozycja Realu to fikcja, na szczęście ta bańka mydlana szybko pękła. Sam Ronaldo nic nie zdziała kiedyś musiało się to tak skończyć. Dziś jest to sensacja bo Lyon nie jest już tak silną drużyną jak kiedyś. Jak się okazało za silną dla Realu
-
2010/03/11 00:30:50
@black-rerere
Panu Rafałowi pewnie chodziło o kursy na zwycięstwo w meczu, a nie na awans. Na Manchester wynosił około 1,70, a na Real Madryt-1,33.
-
2010/03/11 00:32:32
\W niedawnym artykule o Realu wspominał Pan o tej dobrze skądinąd znanej postawie madryckich kibiców, którzy każdy sukces przyjmują za rzecz naturalną, wymagając spełnienia wiadomo to jakich zachcianek.
To, że niektórym z nich może nie zależeć, bo spektakl na Bernabeu traktują hobbystyczno-snobistycznie mogę sobie wyobrazić. Natomiast jako fan piłki angielskiej nie jestem w stanie pojąć, jak może nie zależeć piłkarzom. Swoje wnioski opieram na dowodach cokolwiek wątpliwych, bo na dzisiejszej cieszynce Ronaldo. Portugalczyk nie dawał swojej radości kibicom czy kolegom, ale wręcz żądał od nich większego zaangażowania, wściekle wymachując rękami. To cecha stuprocentowego profesjonalisty, która tak doskonale wpasowywała tego lalusiowatego, narcyzowatego nurka w ideę gry Manchesteru United i która tak wiele teraz daje Realowi. Bo oprócz talentu liczy się ciężka praca i serce do gry.
W dzisiejszym spotkaniu Manchester pokazał, co oznacza kolektyw. Wracający głęboko do obrony Nani, pokrywający całe boisko Park, odciążający właściwie wszystkie formacje Rooney. A nade wszystko ten sławetny "dwunasty zawodnik", który potrafi się bawić grą (patrz wejście Beckhama na boisko).
Kontrast jak dla mnie jeszcze bardziej wymowny, niż gdyby obie drużyny Cristiano miały się spotkać w ćwierćfinale.
Oczywiście to wszystko obraz czarno-biały, ale w tak emocjonujący wieczór trudno myśleć trzeźwo ;)
-
2010/03/11 00:32:49
Ku pokrzepieniu polsko-włoskich serc. Na gorąco i szczerze:

calciobar.blogspot.com/2010/03/ku-pokrzepieniu-serc.html
-
2010/03/11 00:37:32
@black_rerere, rossi
Już poprawiłem ''awans'' na ''zwycięstwo''. Sorry, zdecydowanie za szybko bloguję po meczach. W każdym razie mnie te notowanie bardzo zdziwiły - skoro nawet Rooneya manchesterczycy uzdrowili, to znaczy, że chcieli grać serio:-)
-
2010/03/11 00:38:13
Niedocenianie Lyonu, i pisanie ze jest slabsza druzyna niz kiedys, jest wg mnie bledem. Przez dwa ostatnie lata mieli zwyczajnego pecha - odpadali w pierwszej rundzie pucharowej w meczach z pozniejszymi zwyciezcami calej LM.
Teraz Puel zbudowal naprawde swietny zespol, zdyscyplinowany technicznie, ze swietnymi indywidualnosciami (Lloris, Cris, Govou, Pjanic, DELGADO (najwieksze odkrycie), Lisandro). Ciezka harowa na boisku, madra defensywa calego zespolu - mysle ze OL moze byc czarnym koniem tej edycji.
-
2010/03/11 00:41:59
To co sobą zaprezentowali taktycznie piłkarze Milanu - na OT - woła o pomstę. Dzisiejszy zamysł Leonardo to pogranicze amatorstwa i taktycznej impotencji. I nie mówię tu o reorganizacji obrony, bo rozumiem - siła wyższa. Ale skomasowanie środka i wypuszczenie jednego Ronaldinho, jako łącznika z antykreatywnym atakiem, nastrajała żałobnie. Brazylijczyk, w swoich podrygach, był całkowicie osamotniony.
Temat: co dalej z Milanem, to niekończący się tasiemiec, z kolejnymi sequelami. Zawsze znajdował się ktoś lub coś, co podtrzymywało źdźbło nadziei. Ale ten biedny Ronaldinho, choćby go i w MilanLabie sklonowali, nie wykopie grubej kasy, tak niezbędnej do dalszego podtrzymywania wielkiej marki.
O Realu już się naprodukowałem, potrzeba aż (sic!) cierpliwości:-)
-
2010/03/11 00:52:30
Świetny artykuł ekonomiczno- zarządczo - piłkarski ;). Dla mnie jak już pisałem przy felietonie, sensacją nie jest zwycięstwo Lionu. Ale powiedzmy sobie szczerze 1.Perez chciał w domu finał rozegrać chociaż sam do końca w to nie wierzył. 2. Pellegrini tak jak nowa drużyna skazany jest na porażkę , tego nie oszukasz. Szkoda tylko głowy trenera bo znając madrycka politykę jest skazana na ścięcie
-
2010/03/11 00:54:25
Jeszcze o Realu.
Pewnie nie kliknęliście w link włożony do notki, a pod nim mądrzy ludzie powątpiewają też w model biznesowy klubu (wbrew temu, co napisałem):
www.businessweek.com/news/2010-03-10/real-s-tickets-flop-after-300-million-spending-spree-update1-.html

Jeszcze o Milanie.
Bywali rekordowo starzy na boisku, dziś chyba pobili rekord ławkowy. W rezerwie zasiedli Dida (37 lat), Zambrotta (33), Favalli (38), Gattuso (32), Beckham (35), Seedorf (34), Inzaghi (37). Oczywiście kieruję się rocznikami, średnia wieku: 35,14:-)
-
2010/03/11 01:00:47
@rafal.stec

I okazuje sie ze biznes ani innowacyjny, ani bezpieczny. Na pierwszy rzut oka wydawalo sie transfery szybko sie zwroca, bo koszulki, bo wyniki, bo bilety. A tu lekko nie ma, jak w kraju 20% bezrobocia a na swiecie kryzys :P.
Real musi w koncu przestac wydawac jak glupi, badz tez szybko osiagnac sukcesy - inaczej przeinwestuje i moze byc klops.
-
2010/03/11 01:03:05
Aha, i jeszcze o Lyonie.
Nie wypada przemilczeć wielkiego trenerskiego triumfu Claude'a Puela. Dwie zmiany w przerwie rewelacyjne, odważne i skuteczne, bez Kallstroma nie byłoby wyrównania, Gonalons też świetny.
Choć ja jak zwykle czekałem na jakąś robótkę mojego ulubionego Pjanicia (rafalstec.blox.pl/2009/09/Bosniacy-wycinaja-Polakow.html
Zaczął nieśmiało, ale z czasem rósł jak cały Lyon...
-
2010/03/11 01:06:10
@wroblon
I okazuje sie ze biznes ani innowacyjny, ani bezpieczny

Na razie nic się nie okazuje, na razie są tylko prognozy. Może prognozują spece podobni do tych, którzy nie za bardzo spodziewali się krachu globalnego... Dlatego beztrosko obstaję przy swoim:-)
-
2010/03/11 01:09:36
Ano właśnie - mniej o Realu, więcej o Lyonie. Dzisiaj/wczoraj był to Lyon - zawodowiec !
A Real zapracował już chyba na korektę w nazwie - Real 1/8 Madryt...
-
2010/03/11 01:13:49
@ zadziwieni typami bukmacherów

Wcale nie są zaskakujące. Po zwycięstwie na wyjeździe i zapasie więcej niż jednego (bo półtora!) gola łatwiej psychologicznie grać u siebie na remis. Nie zdziwiło mnie więc 5:0 Arsenalu sfrustrowanego po pierwszym meczu (bo nie byli słabsi, czego niestety nie udowodnili), lecz zdziwiło 4:0 United wyluzowanych po pierwszym meczu (bo nie byli słabsi i udowodnili to bardzo dobitnie). Napisałem skrótem myślowym, ale wiadomo o co chodzi...



@ zwolennicy teorii o schyłku dominacji angielskich klubów

Arsenal i United pojechali u siebie przeciwników na 9:0. Za tydzień Chelsea może zrobić z Interu prawdziwe fish'n'chips... Wpadka Liverpoolu jest wyjątkiem potwierdzającym regułę - Anglia ma trzy kluby, które rozjeżdżają resztę świata, więc mogą mieć jeszcze czterech kolejnych "średniaków" (Tottenham, Liverpool, City, Villa), którzy od wielkiego dzwona odpadną z pucharów, ale to nie zmienia faktu, że dominacja jest miażdżąca... Broni się tylko Barcelona...



@ zwolennicy teorii o nietworzeniu się ultrawąskiej elity w Champions League

Tak, raz na jakiś czas do finału dojdzie Monaco, a co drugi sezon Olympique dogryzie Realowi gdzieś w jednej ósmej (czy w Madrycie już mają kompleks lyoński?), a Porto jak zwykle pokaże, że ma potencjał, i jak zwykle nic z tego nie wyniknie. Natomiast schemat czwórki panującej - Barcelona plus trzy kluby angielskie - zaczyna już się niepokojąco stabilizować.



@ szukający inspiracji do zadumania się nad losem piłkarza

Jednostka jednak nie przeniesie gór... Cristiano jest świetny, ale bez niego Manchester gra swoje, a mimo jego świetnej gry Real też dalej "gra swoje"... Uwielbiam Messiego, ale gdyby przeszedł do, powiedzmy, Manchesteru City, to Barcelona i tak byłaby na szczycie, a City dzięki Lionelowi może przejdzie rundę grupową, ale polegnie w pucharowej.
Co tylko potwierdza pewne oczywistości, na przykład taką: Ferguson jest okropny z tym żuciem gumy, ale to prawdziwy geniusz, krawiec który kraje nawet jak mu nie staje. Materiału mu nie staje!!!!!!!!!!!
-
2010/03/11 02:00:24
Nie wiem, ile trzeba wypić, żeby po takiej historycznej katastrofie napompowanego balonu, jakim jest Real pisać o spokoju i porównywać do Milanu, który to w odróżnieniu ma sie lękąć. Toż to, że tak napiszę "stec bzdur"!! Czego ma się lękać Milan? W przeciwieństwie do Realu budżet Milanu to nie kredyty zaciągnięte na wyrost a koszulki Ronaldinho, Pato czy Beckhama nie sprzedają sie wcale gorzej niż Ronaldo, Kaki czy Benzemy. Przede wszystkim nie jest to pompowany balon za kredyty, które zostaną pokryte, gdy zdobędzie sie cel. A Real 10 marca 2010? Toż to katastrofa, tsunami... Kredyty potężne nabrane pod zastaw transmisji telewizyjnych, których częściowo nie będzie. Cel nie został zdobyty, a sprzedaż koszulek Ronaldo i Kaki od jutra stanie w miejscu. A jeszcze największe upokorzenie nastąpi, gdy Barca na Santiago Bernabeu zdobędzie LM i opanuje Madryt. Toż to kibice hiszpańscy będą wspominać, jak nasi dziadkowie rozbiory Polski... Na koniec sezonu nie zdziwię się, jak Real będzie zmuszony sprzedać np. Kakę za 15 mln do ... np Milanu. Madryt to nie Wronki, czy Poznań, tutaj nie da się z dnia na dzień uciec od potężnych długów po nieudanym biznesie. Real może podzielić losy Herthy Berlin, gdzie kiedyś też spróbowano zbudować dream team, oczywiście nie na taką skalę, ale wylane w błoto 100 mln euro na Alvesa, Marcelinho, Luisao klub spłaca do dziś, zmierzając prosto do drugiej bundesligi, mając w składzie szwajcarską obronę i polskiego napastnika i pomocnika...
-
2010/03/11 02:09:51
Krótko - Real tonie obecnie w długach - drugi raz Perez terenów miastu nie odsprzeda,Hiszpania obecnie w kryzysie - nikt teraz ochoczo nie będzie udzielał kredytów pod zastaw i tak już zastawionych praw telewizyjnych...
Milan?Berlusconi nie szasta kasą już od dobrych 8 lat (kiedy kupił Nestę,Rivaldo etc),klub obrał słuszną strategię przeczekania - całe calico jest w kryzysie,od 2012 w piłce będą obowiązywać inne zasady (samofinasowanie się klubów bez zewnętrznych źródeł),MASOWO teraz inwestuje w młodzież,a Galliani to geniusz (wyciągnął za Kake bez formy ponad 60 baniek).4-0 boli bardzo,ale jest to PIERWSZA porażka (odpadnięcie) z MU.Kiedyś musiało nadejść,a i tak Milan nie jest w aż takim kryzysie jak Liverpool,który też dzieł i rządził w Europie w 2-3 sezony temu,co biorąc pod uwagę kadrę jest CUDEM.W obliczu zamian podatkowych w Anglii i Hiszpanii - gorzej z calicio i ACM już nie będzie :)
-
2010/03/11 05:50:16
"Bardziej zaskakująco - wręcz sensacyjnie - wyglądały przedmeczowe notowania bukmacherów, którzy zwycięstwo Realu (przegrał na wyjeździe) uważali za zdecydowanie bardziej prawdopodobne niż zwycięstwo Manchesteru (wygrał na wyjeździe). Nie ma co, mamona potrafi zdrowo zamącić w głowach."

To nie do końca tak. Nie chodzi tylko o siłę zespołów. Po prostu Manchester mógł sobie zremisować, albo nawet przegrać 0-1. Mogli sobie olać ten mecz. Teraz, po spotkaniu, łatwo mówić, że przecież kurs był absurdalny, bo wygrali 4-0, bo nie olali. Ale mogli olać i doczłapać spokojne zero-zero.

Real z kolei musiał wygrać, więc problem z tym, na ile procent swojej siły zagra, nie istniał. W dodatku zespół u siebie był w tym sezonie dużo lepszy niż na wyjeździe (no cóż, przynajmniej w lidze hiszpańskiej - tam zaliczył jak na razie same zwycięstwa w meczach domowych).
-
2010/03/11 07:31:31
Ciekawe ujęcie tematu, ale znając życie hiszpanów i real madryt to tam zimnych kalkulacji nie bedzie po sezonie wyrzuca Pelegriniego (szczególnie jak nie będzie mistrzostwa a moim zdaniem jest to pewne Barca jest za silna) i sprowadzą nowego trenera i dadza mu pewnie jeszcze ze 3 gwiazdy co by sie chłopak nie martwił że za mało gwiazd. A jeśli chodzi o Milan to tam jest potrzebna rewolucja gdzies tak od lipca 2007 wtedy ci piłkarze osiągneli swoje apogeum. A teraz stali się przechowalnią dla piłkarskich outsiederów któzy najlepsza lata mają za sobą (choc nadal są świetni i chciałbym zeby wisła czy legia miała takich piłkarzy)-smutne to bo klub-legenda europejskich rozgrywek a tak po za tym zapraszam na mój blog popsport.blox.pl/2010/03/Wieczor-Futbolu-w-Europie-czyli-upadek-projektu.html
-
2010/03/11 07:45:12
Panie Redaktorze!

Dlaczego nie wspomniał Pan ani słowem o skandalicznym, wręcz haniebnym zachowaniu kibolskiej tłuszczy na Old Trafford? Czułem się zażenowany, oglądając pokaz nienawiści w wykonaniu menczesterskiego kibolstwa, a także zaskoczony, bo swoją wiedzę o świecie czerpię z "Gazety Wyborczej" i z jej łamów dowiedziałem się, że w Anglii nie ma już problemu kibolstwa i na meczach panuje sielanka.

Czym różni się kibol polski od kibola angielskiego? Jeśli polski kibol skanduje "ITI spier-da-laj", to "GW" znajduje miejsce, aby z pozycji niekwestionowanego moralnego autorytetu i duchowego przywódcy polskiej inteligencji potępić te godne pożałowania incydenty. Jeżeli natomiast kibolski zapiewajło na Old Trafford wraz z tysiącami jemu podobnych półgłówków w zielono-żółtych szalikach skandują "Love United, Hate Glazer", to dlaczego nie spotyka się to z podobną reakcją?

Proszę tylko nie pisać, że odpadnięcie Realu było ważniejsze od skandalu w Manchesterze. Drużyna z Madrytu odpadła przecież po raz szósty z rzędu w 1/8 finału Ligi Mistrzów, a w Manchesterze tak żenujących scen nie spotykało się w poprzednich sezonach.
-
2010/03/11 08:41:57
sven.hannawald

Ja widzę jednak różnice pomiędzy dawaniem do zrozumienia, że się kogoś nienawidzi a życzeniem komuś śmierci co miało miejsce w stosunku do władz Legii. Nie było transparentów że Glazerowie to k...y itp, a śpiewów nie słyszałem więc sobie głowy za to uciąć nie dam.
-
2010/03/11 09:11:18
Biedny Milan :( gdyby Dinho strzelil na poczatku ten mecz wygladalby zupelnie inaczej...
----------------------------------
Zobaczcie nowa gre o ultrasach !
tnij.org/ultrason
-
2010/03/11 09:28:29
"Real rozwija projekt fascynujący, jeśli zachowa cierpliwość, musi pewnego dnia zwyciężyć."

Jeżeli masz na myśli zwycięstwo sportowe to się nie zgodzę. Perez uparcie twierdzi, że chce kontytuować politykę Santiago Bernabeu w kwestii sprowadzania najlepszych. Dziwi mnie tylko dlaczego nie zauważa, że polityka ta ma już z górą 40 lat! "Świat poszedł do przodu, pojawiły się samoloty, amfetamina" - że zacytuję klasyka. Bardzo ciężko mi zrozumieć dlaczego wszyscy w Mardycie ingorują ewidentny fakt, że w obecnym futbolu to się nie sprawdza.
Śmiem twierdzić, że dopóki Real będzie budowany przez prezesa a nie trenera - nie osiągnie prawdziwego sukcesu.

Co do Milanu, musi w końcu nadejść zmiana pokoleniowa a takie momenty zawsze są ciężkie. Mają teraz spore problemy ale tak wielka firma musi sobie poradzić. Jeszcze przyjdą lepsze lata. Ja jestem o nich spokojny.
-
2010/03/11 09:32:45
Real rozwija projekt fascynujący, jeśli zachowa cierpliwość, musi pewnego dnia zwyciężyć.

Oj Rafał, wcale nie musi. Przecież to nie pierwszy tego typu eksperyment, a poprzednie pokazują, że wcale zwycięstwo nie musi nadejść. W ostatnich 15 latach Inter miał kilka razy wspaniałą kasę, myślę że Moratti wpompował grubo ponad miliard, a sukcesy w Pucharze Europy? Nie ma.

Chelsea Abramovicha też jakoś się nie może dochrapać Pucharu Europy pomimo kilkuset milionowych inwestycji.

Także stwierdzenie o musie sukcesów uważam za przesadzone.
-
2010/03/11 09:37:58
Gdzie są te wszystkie panie(lady_in_red czy coś takiego), które nawet po meczu w Mediolanie przekonywały jak to Włosi pokażą Anglikom miejsce w szyku. Pojawią się jeszcze na blogu pod starymi nickami, czy już działają pod innymi ? :D
-
2010/03/11 09:52:51
@salvatore
A ja się upieram, że jeśli Real zachowa cierpliwość, to musi pewnego dnia wygrać - nie w tym sensie, że zdobędzie za rok czy dwa puchar, ale że będzie o krok, że np. zdobędzie też mistrzostwo Hiszpanii. Tak jak przywołana Chelsea, która od trzech lat odpada z LM na sekundę przed finiszem, i to po remisach.
To jest niepojęte, jak reaguje lud madrycki i lud nam bliższy, promadrycki z Polski. Już zapomnieli, że ich drużyna ma w PD przytłaczającą przewagę nad Valencią, Sevillą i resztą, że wyprzedziła zjawiskową Barcę. To też jest prawda o Realu i z niej wywodzę głębokie przekonanie, że jeśli nie będzie rewolucji - oprócz mentalnej, ta jest niezbędna - to sukces musi nadejść.

@hannavald
Kibic MU nie szkodzi swoim piłkarzom (bo interesuje się piłką w przeciwieństwie do wiadomych typów), nie protestuje przeciw usuwaniu ze stadionu chuliganów, lecz m.in. przeciw szkodzącej drużynie strategii biznesowej właścicieli, i w ogóle jest jeszcze mnóstwo różnic między sytuacją z Old Trafford a sytuacją z Łazienkowskiej. Doczekasz się, na pewno o tym napiszę, jak tylko znajdę czas, od dawna planuję. Ale na razie ewentualne dalsze awanturnictwo na temat niezwiązany z tematem notki będę tępił, więc odradzam.

@shooman
Zgadza się, właśnie to mam na myśli - od teraz musi już rządzić trener. Tyle że akurat w tym przypadku zakupy Pereza były dobre.
-
2010/03/11 10:03:49
A JEDNAK MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ :) całe szczęście że górą piłka a nie mamona :-)


m_zbieg 2010/03/10 21:50:21
Ach marzenie...mało realne ale wypowiem: "oby real ODPADŁ" jeszcze cała 2 połowa :)


-
2010/03/11 10:04:34
Projekt realu (celowo z małej litery) nie jest fascynujący, tylko prymitywny jak zawsze. Prymitywny tak jak dziesiątki tego typu "projektów" - w ostatnim czasie to samo chcą przecież zrobić w Chelsea i Man. City, i im również się nie udaje, i prawdopodobnie nigdy nie uda.
Dlaczego? Robił pan nie tak dawno wywiad z Arrigo Sacchi'm, i kiedy spytał go pan o model barceloński, powiedział on pewną ważną rzecz, mianowicie taką, że owszem kierunek w jakim poszła Barca jest idealny. Ale idealny dla niej. Dla Milanu na przykład ta koncepcja mogła by się okazać całkowicie nieprzydatna, bo inna jest kultura, mentalność zawodników, inne są oczekiwania kibiców itd. (cytat jest niedokładny bo z pamięci, ale oddaje ducha wypowiedzi).
Tak więc droga na szczyt dla każdego jest inna, dlatego taka trudna, i zawsze wymaga wizji rozciągającej się na lata. Tej wizji nie ma w realu, ani Chelsea, ani w Man City. Według nich świat jest płaski jak w grze komputerowej, gdzie wystarczy kupić kilka gwiazd, i ma się zapewnione zwycięstwo. Dzięki Bogu rzeczywistość jest na tyle wielowymiarowa, że nie są jej w stanie ogarnąć.
-
2010/03/11 10:09:08
Rafał

Kaka z formą z ostatnich 3 lat był dobry? Za 65 mln?!

W ogóle trzeba zaważyć, że duża część Brazylijczyków zagra w Europie kilka dobrych sezonów i potem słabo...
-
2010/03/11 10:10:06
@nureddyn
Projekt rozumiany jako działanie ''kredyt w poniedziałek, puchar we wtorek'', jest, owszem, prymitywny (mówię o wydaniu madryckim, MU i Chelsea to kompletnie inne historie, prymitywne jest również wrzucanie wszystkich do jednego wora). Ja mówię o projekcie sportowym, dla którego bazą miałby być obecny skład Realu. Powtarzam - to baza dla wielkiej drużyny, byle w głowach się odpowiednio poukładało tamtejszej kadrze zarządzającej przed następnymi decyzjami:-)

Nawiasem mówiąc, Sacchi ustawia MU obok Barcy, też widzi tam spójną koncepcję, nie mamonę. I ma rację.
-
2010/03/11 10:29:40
W związku z wątkiem biznesowym, który pojawia się zawsze przy okazji Realu trzeba sobie uświadomić jedną fundamentalną rzecz pieniądze i sposób prowadzenia biznesu w piłce całkowicie się różni od innych dziedzin. Na footballu nikt dużo nie zarabia poza piłkarzami i niektórymi trenerami. W normalnym biznesie osoba inwestująca pieniądza ma nadzieję na jak najwyższe zyski, tymczasem biznesplany największych klubów, jeśli są dostatecznie dobrze skonstruowane, prowadzą co najwyżej do wyjścia na zero, tzn. do tego, żeby klub się mniej więcej sam finansował bez konieczności ciągłego dokładania. Co jednak ważniejsze, nawet jeśli klub wyjątkowo zarabia, to pieniądze rzadko trafiają do inwestorów zasilają kasę klubu, żeby można je było wydać na kolejne transfery, itd. Można wskazać dziesiątki jeśli nie tysiące rodzajów działalności gospodarczej, na której osoba, która chce zainwestować pieniądze może zarobić zdecydowanie więcej, pewniej i szybciej niż na piłce. Dobrym przykładem na trafność mojego stanowiska jest sytuacja dwóch angielskich klubów, MU i Liverpoolu, które mają amerykańskich właścicieli. Właścicielom tym wydawało się chyba, że piłka to biznes jak każdy inny, ale piętrzące się góry długów chyba ich już z tego błędu wyprowadziły. Nikt rozsądny jak sądzę nie uważa, że szejkowie z Man. City, Abramowicz, czy Barcę i Real to przedsiębiorcy, którzy działają po to by maksymalizować zysk. Jeśli chcesz z takimi drużynami rywalizować, to albo sam będziesz wydawał nie dbając o budżet, albo nie masz szans. Przykład? myślę, że najlepszym jest Bundesliga. Tam jest rzeczywiście najwięcej racjonalności ekonomicznej, ale co z tego. W lidze mistrzów te dobrze zarządzane drużyny to kopciuszki.
A co do kwestii sportowej, potwierdza się moim zdaniem poważny problem ligi hiszpańskiej. Jeśli na co dzień nie trzeba walczyć o każde zwycięstwo, bo większość przeciwników marzy, żeby mecz się jak najszybciej skończył, nie walczy i prezentuje taktyczny analfabetyzm, to potem opór niewątpliwie słabszej, ale dobrze zorganizowanej drużyny staje się nie do pokonania. Drużyn, które np. w meczu z MU zagrałyby w lidze angielskiej tak jak Lyon wczoraj jest kilka, dlatego MU umie ten opór przezwyciężać. Real nie miał się okazji nauczyć i za to zapłacił.
Nie jest też pewne, jak uważa red. Stec, że Real musi zacząć odnosić sukcesy w Europie. Dla Realu sukces to jedynie zwycięstwo. Spójrzmy więc na taką Chelsea tyle lat, tak było blisko, a wciąż się nie udało. Czas leci, drużyna zaczyna się starzeć, i jeśli nie uda się w tym roku, w przyszłym może być jeszcze trudniej. Czemu z Realem nie może być podobnie?
-
2010/03/11 11:04:41
ws. "Real rozwija projekt fascynujący, jeśli zachowa cierpliwość, musi pewnego dnia zwyciężyć." & @shooman i "swiat poszedl do przodu"
o to to to... Perez nauczyl sie po erze galacticos 1, ze gruby cash trzeba wydac nie tylko na "zidanes", ale rowniez na "pavones". Nie, to nie jest fascynujace, bo wrzucenie Kaki, CRona, Benzemy, Xabiego Alonso i Albiola do jednej druzyny w 2 miesiace przestaje byc fascynujace dla kazdego, kto ma juz za soba pierwsze 3 sezony w fife czy FM'a. Panie Rafale, tu nawet nie chodzi o trywialne "oni potrzebuja czasu, zeby sie zgrac"/"ogromna presja speta tej druzynie nogi"/"boiskowe indywidua (Kaka i CRon to raz, ale mamy jeszcze dylematy pt. "co z Gutim?", "czy sadzac Raula czy Benzeme?") beda mialy problem z boiskowa komplementarnoscia". Tu chodzi o charakterystyczny sposob myslenia na Bernabeu. Cos o tym wiem, wiec sie wypowiem... To takie specyficzne miejsce na swiecie, ze cierpliwosc nie jest tam w cenie (co ma swe uzasadnienie historyczne, ale nie chce zjezdzac zbytnio na bagna dygresyj). Sukcesow nie wymaga sie za rok tylko jutro. Bo to jest Real, tu sie wygrywa... A jak sie nie wygrywa - to sie wymienia. Moim zdaniem sredniookresowy projekt sportowy bylby dla tego klubu wybawieniem. Bez cisnien, bez pompowania balona, bez transferow za pociag euro, bez kosmicznych dlugow. Dac chlopakom sezon-dwa na zgranie sie pod wodza jednego trenera (niech bedzie Pellegrini, to naprawde nie jest zly coach) i czekac, czekac, czekac. Ale Madridismo nie chce czekac. W pewnym stopniu to kwestia butnej tozsamosci kibicow wiernych Realowi, co wynika z historii rownie imperialistycznej (choc malo chwalebnej) co plany Pereza... Madridismo chce zwyciestw teraz-zaraz. Za wszelka cene. I to dlatego predzej niz tego, ze ten projekt zaraz zacznie "pewnego dnia zwyciezac" to sie skonczy. Nastanie nowy. I pewnie znow polegnie, jezeli prezesem bedzie ten sam "wizjoner" co dzis. Tak, spodziewam sie kolejnej rewolucji. Marca juz dzis zwalnia trenera na pierwszej stronie - i oczywiscie nie odbieram tego komunikatu doslownie, Marca to Marca. Ale, Panie Rafale, znamienny to sygnal o tyle, ze Marca wyjatkowo trafnie zakomunikowala dzis oczekiwania przecietnego madryckiego kibica. Otoz, po porazce pragnie on scietej glowy; kolejnego trenera, kolejnych zakupow. I takie glosy na pewno nie ulatwia Realowi walki o mistrzostwo Hiszpanii, jedyne trofeum na jakie zachowuja madrytczycy szanse. Nie musze dodawac, ze porazka w tym wyscigu z Barca oznacza dla Realu kolejna katastrofe, moze nie sportowa, ale mentalna. A co gdy Barca dolozy do tego ew. mistrzostwa rownie ewentualna wygrana w finale LM na Bernabeu? Moim zdaniem oznaczac to bedzie koniec Pereza w Realu. Bo sekstet to raz. Ale triumf Barcy w maju to dla kibicow Realu bedzie zwyczajnie "za duzo szczescia na raz". I wotum nieufnosci moze pojawic sie jeszcze w dniu finalu.
-
2010/03/11 11:07:59
Mała uwaga do popularnego mitu o Milan dla Oldboyów.
Średnia wieku wyjściowej jedenastki MU - 29,27.
Średnia wieku wyjściowej jedenastki ACM - 28,18.
Akurat MU też będzie miał problem ze starzejącą się kadrą (choć nie aż taki jak Chelsea) a Milan ma paru zawodników, z którymi może wiązać przyszłość. Thiago Silva zapowiada się na światowego klasy obrońcę, Pato to materiał na jednego z najlepszych napastników. Abate może jeszcze sporo pokazać, o ile przestanie być wystawiany na obronie. Flamini, Huntelaar i Boriello też są jeszcze w wieku przed szczytem swoich możliwości. Pytanie czy to są zawodnicy na miarę celów, jakie stawia sobie Milan, ale fakt pozostaje faktem - Milan gra w tym sezonie dużo młodszym składem.
-
2010/03/11 11:12:11
killy

Jeżeli dobrze kojaze, w ankiecie Marki pt. Zwalniamy Pele czy nie, tylko 38 % odp tak... może czegoś się kibice Realu nauczyli? A może przyzwyczaili do odpadania w 1/8? ;)
-
2010/03/11 11:18:19
@rafał.stec
Ani razu nie pisałem o MU. Jedynie o Man City. A jeśli chodzi o "projekt fascynujący", to ja cały czas obstaję przy swoim. Nie ma nic fascynującego w projekcie skupowania gwiazd. Fascynujące mogło by być skorelowanie ze sobą jakiejś nowatorskiej, oryginalnej formy poprowadzenia klubu, z jednoczesnym nowatorskim podejściem do samej gry. Ale to raczej nie jest ten przypadek.
Jedyne nowatorstwo Realu polega chyba na tym, że ludzie w klubie (głównie oczywiście Perez) pomyśleli sobie: "Zróbmy kilka gigantycznych transferów, i bez względu na wyniki wmówmy, że oto jest najlepsza drużyna w historii". To jest właściwie ta sama logika, tyle że posunięta o krok do przodu, która spowodowała dość szybki upadek poprzedniego Realu - marketing posunięty do granic możliwości.
Granice tego wirtualnego, perezowego świata przesunęły się zresztą tak daleko, że są już w stanie wpływać na rzeczywistość (sam pisałeś o dość dziwnych notowaniach bukmacherów).
A już na sam koniec tej przydługiej notki, po głębokich przemyśleniach, faktycznie wycofuję się z umieszczania w worze Chelsea, ale pozostawiam w nim Man City.
-
2010/03/11 11:31:13
Real rozwija projekt fascynujący?

a co jest w tym fascynującego?wydawanie kasy bez ładu i składu na najgłośniejsze nazwiska ma być fascynujące?czy może te kolorowe oprawy prezentacji pilkarzy ,pucharów,setki wywiadów i odgrażanie sie na lewo i prawo.Prezentacja siły i próby przerażenia wszystkich do okoła mimo braku sportowych argumentów(pamiętając ze sport to drużynowy)Real to ciągle sztuczny twór który musi zrozumieć ze nie jest się lepszym od pozostałych czołowych drużyn tylko dlatego że przed decydującymi spotkaniami udzieli sie pelno wywiadów i sfotografuje z zakurzonymi pucharami w tle a na koniec rzuci tekstem-zjemy lyon i wygramy 3:0.

Jestem pewien ze Pelle popracuje jeszcze w Madrycie ale jeśli tylko przytrafi sie jakiś słabszy mecz w lidze a c gorsze strata punktów to już Manu może zacząć sie pakować bo presji otoczenia kierwonictwo nie wytrzyma.Tak przypuszczam
-
2010/03/11 11:38:14
trawestujac immortal words of umberto bossi, koszulka realu nadaje sie tylko do podtarcia dupy
-
2010/03/11 11:43:02
Realu nie mozna traktować jako klęski. Ewentualny triumf w LM w tym sezonie byłby czymś niespodziewanym, ponadstanowym. Jeżeli spojrzeć na to chłodnym okiem, to nie da się zbudować w tak krótkim czasie drużyny złożonej z zupełnie nowych graczy. Bo chodzi tu o sport zespołowy, nie indywidualny. Dlatego rozliczanie Manuela Pellegriniego już dzisiaj z projektu Galacticos. 2.0 byłoby czystym szaleństwem. Czas Realu ( o ile nie włodarz nie wykona głupich, nieprzemyślanych ruchów) jeszcze nastąpi.
Uwielbiam w futbolu drużyny, wyróżniające się szeroko pojętą unikalnością. Czaruje mnie Arsenal swoim bezkompromisowym, nieśmiertelnym futbolem, teraz dlaczego zachwycił mnie MU. Po pierwsze Wayne Rooney- jak to fajnie ujął Pan Michał Okoński- "robot, kosmita, Rooney". Pod drugie- od zawsze toczyła się dyskusja nad idealną proporcją w drużynie pomiędzy wojownikami a artystami. w MU ta proporcja jest nie do obliczenia.Artyści stają się wielkimi wojownikami ( Rooney, Nani, Valencia), wojownicy- subtelnymi artystami ( Fletcher). Po trzecie- bronią w dziewięciu, atakują w sześciu. Futbol totalny w czystej postaci.
-
2010/03/11 12:14:34
@ kay_84
Ok, wczoraj akurat faktycznie man. u. miał starszy skład niż milan, ale popatrz na całą kadrę i ilu jest w niej zawodników urodzonych w latach 70-tych: MU ma takich 7, Milan aż 15. Dlatego teza, że Mu ma większe problemy ze starzejącym się składem niż Milan jest całkowicie absurdalna
-
2010/03/11 12:32:58
@nureddyn
Sorry, przywidziało mi się, że piszesz o MU, nie City. (Dylemat, czy projekt realowy fascynujący, czy niefascynujący, nierozstrzygalny. Kwestia gustu. Mnie fascynuje i tyle, podglądanie osobliwości też bywa zajmujące, a w Madrycie zebrało się w dodatku trochę supergraczy:-))

@rossi-4
Realu nie mozna traktować jako klęski. Ewentualny triumf w LM w tym sezonie byłby czymś niespodziewanym, ponadstanowym. Jeżeli spojrzeć na to chłodnym okiem, to nie da się zbudować w tak krótkim czasie drużyny złożonej z zupełnie nowych graczy. Bo chodzi tu o sport zespołowy, nie indywidualny. Dlatego rozliczanie Manuela Pellegriniego już dzisiaj z projektu Galacticos. 2.0 byłoby czystym szaleństwem.
Otóż to, o tym pisałem w poniedziałek. Nawet według klasyfikującego występy w pucharach rankingu UEFA grała w środę drużyna z 12. miejsca (Real) z drużyną z 9. miejsca (Lyon)... Pytanie, czy najbardziej szaleni nie okażą się sami autorzy całej operacji.
-
2010/03/11 12:33:19
kay_84
Pogba, Obertan, Evans, bracia da Silva, Possebon, Macheda, Welbeck, Gibson, Diouf, teraz Smalling. Ci gracze juz pojawiaja sie w 1szym skladzie, teraz te nazwiska wiekszosci z kibicow nic nie mowia, ale gdy beda odchodzic Ferdinand, Scholes, Neville (wczoraj Rafael jak go zmienil, to zaliczyl asyste...) czy Giggs to nastepcy juz beda uksztaltowani. Nie mowie ze MU jest w tym wzgledzie unikalne, bo wiekszosc klubow ma takie zaplecze, ale bedac rywalem Manchesteru nie szukalbym nadziei w starzeniu sie kadry...
-
2010/03/11 12:48:19
Pragnę docenić awans OL oraz nagrodzić brawami ich dobrą i co ważne, rozsądną grę we wczorajszym spotkaniu. Umniejszanie roli odegranej przez piłkarzy OL jest mocno krzywdzące. Nie uważam aby to Real bardziej odpadł, niż Lyon awansował. Nie! Piłkarze OL zagrali bardzo mądrze, reagowali na wydarzenia na boisku, zmieniali styl gry w zależności od sytuacji. Można tylko bić brawo nad przemyślanymi zmianami dokonanymi w przerwie, będącymi reakcją na obraz gry w pierwszej odsłonie. Można też gdybać, a co by było gdyby nie słupek i Real objął prowadzenie 2:0? Nie wiadomo. Historia potoczyła się inaczej. Real biegał po boisku, jak to ładnie ujęła hiszpańska prasa jak kurczaki bez głów. Boski Krystian po raz x udowadnia, że nie jest piłkarzem-liderem, zdolnym do odwracania losów spotkania. Niewątpliwie jest świetnym piłkarzem i wielką indywidualnością, strzela cudowne bramki i czaruje, lecz ewidentnie brak mu genu wodzostwa i nie potrafi porwać drużyny.
Od dawna więc zastanawia mnie czemu jest on stale do tego typowany, skoro ani razu nie pokazał takowej umiejętności, a pokazać nie mógł, bo jej nie posiada. Potwierdza to dotychczasową postawą zarówno w reprezentacji oraz w klubie, obecnym i poprzednim. Owszem, kiedy sytuacja układa się niepomyślnie, biega, szarpie, lecz są to zwykle indywidualne popisy, a piłka przecież, to z reguły gra zespołowa.
Realowi należy się jednak szacunek, bo to drużyna przyszłości. Być może już tej przyszło sezonowej. Posiada Real zestaw nietuzinkowych piłkarzy, wciąż głodnych sukcesów. Myślę, że wszystko przed nimi.
Ciekawi mnie natomiast, co będzie jeśli Barca odniesie sukces w LM ( nie daj, a w zasadzie daj Boże również w lidze), w jaki sposób tym razem wielki Florentino będzie chciał uciszyć medialny zachwyt i szum wokół znienawidzonego klubu? Zrobi zakupy na 500 mln? Sprowadzi butnego Portugalczyka na ławkę trenerską za 300 baniek?
-
2010/03/11 12:53:34
rossi-4

Bronia w 9 atakują, w 6 mówisz... co w tym nowego? Barca w tamtym sezonie broniła 9 z pola a atakowała 7/8 z pola(Abidal nie był wtedy w formie, wiec nie wiem czy zaliczyć "jego ataki")... + Barca grała niesamowity pressing. Analogii do tego co Ty piszesz, można doszukać się w kilku innych klubach angielskich czy choćby w Interze Mou...
-
2010/03/11 13:31:01
@ reyer92

Boski Krystian po raz x udowadnia, że nie jest piłkarzem-liderem, zdolnym do odwracania losów spotkania.

Nie jestem fanem C.Ronaldo ale w sezonie kiedy MU sięgał po zwycięstwo w LM był takim liderem Diabłów. Niezła gra w 1/8 z Lyonem i gol wtedy, podobnie w 1/4 z Romą i też gol (w Rzymie), bardzo dobry finał z Barcą, też gol, i nawet zmarnowany karny tego nie zmienia.
Zresztą chyba nie powiesz, że wczoraj akurat on zawiódł?

Zrobi zakupy na 500 mln?
Nie sądzę, żeby Real było stać na kolejne kredyty. Jak się sezon nie skończy, będzie musiał budować na tym co ma. Na pewno takiego lata jak ostatnie nie będziemy obserwować :)
-
2010/03/11 13:46:18
"bardzo dobry finał z Barcą, też gol, i nawet zmarnowany karny tego nie zmienia."

hmmm jaki gol? W finale go nie było... wiec myślałem, że piszesz o półfinale sprzed kilku sezonów, ale tam to chyba Scholes jedyna bramke strzelil, a CR właśnie karniaka zmarnował.
-
2010/03/11 14:22:54
salvatore82:

Ja również nie jestem fanem Boskiego, nawet więcej, nie lubię gościa mimo, iż nie znam go osobiście. Nie mniej, mam ogromny szacunek do jego kunsztu piłkarskiego. Z całą pewnością posiada bajeczne umiejętności i piłkarzem jest świetnym. Chociaż jego ego znacznie przerasta umiejętności. Podsumowując, darzę szacunkiem i podziwiam jego umiejętności.
A czy uważam, że on wczoraj zawiódł? Myślę że on również.

Nie zmienię natomiast zdania i wciąż twierdzę, że brakuje mu umiejętności przywódczych. Nie jest problemem brylować kiedy wszystko idzie dobrze, drużyna jest poukładana, każdy wie co ma grać i robi to co do niego należy. Problem zaczyna się kiedy drużynie nie idzie, gra się pod górkę, trzeba gonić wynik. Mógłbym wymienić przynajmniej kilka spotkań o stawkę, kiedy w takowych właśnie okolicznościach Boski zawodził, bądź też może trafniejszym określeniem będzie, że nie unosił ciężaru. Nie zmienią tego solowe szarpaniny i indywidualne akcje (finał z Barcą), ponieważ ma to znikomy wpływ na całościową postawę drużyny.
Jak natomiast Chiny długie i szerokie, nie znajduję w pamięci meczu, w którym to właśnie Boski byłby sprawcą odwrócenia losów spotkania. Uważam, że brak mu charyzmy i czasem mam wrażenie, że gra sam dla siebie. Madrycki stadion jest dla niego niczym corrida, gdzie może się prężyć i pozować jak torreador, chcąc wyrazić patrzcie jaki jestem wspaniały.
Powtórzę się, jest piłkarzem świetnym, lecz brak mu klasy, powiedzmy Zidana, która pozwalałaby pociągnąć zespół w kryzysie. To solista.

Natomiast co do letnich roszad, to nie wiem... Znając mocarstwowe ambicje Pereza, jeśli nie otrzyma potrzebnego kredytu, będzie fałszował pieniądze, aby pokazać, że królewski klub i tak jest najlepszy, najbogatszy :)

-
2010/03/11 14:41:23
z jednej strony: finansowanie dzialalnosci przedsiebiorstwa z kredytu jest zawsze najabrdziej oplacalny, bo kapital wlasny jest najdrozszy, a przenoszenie zyskow w kapital wlasny jest idiotyzmem.
z drugiej strony: nie mozna przekraczac pewnego pulapu w stosunku finansowania majatku kapitalem obcym w stosunku do finansowania majatku kapitalem wlasnym. nie wierze, ze Real nie traci gruntu pod nogami. Perez przyjal bardzo agresywna strategie finansowania majatku i zakladal, ze awansuje troche dalej (a profity w kolejnych osiagneitych fazach pucharowych sa bardzo znaczace) - oczywiscie nie mamy dostepu do rachunku zyskow i strat Realu M. wiec mozna tylko wrozyc z fusow, ale juz raz projekt Pereza okazal sie fiaskiem, a teraz w Hiszpanii jest kryzys i nikt drugi raz nie zrobi transakcji kupna ziem i dzierzawy za 0zł (prawie jak komisja majatkowa w Polsce lol). Perez liczyl na renegocjacje ze sponsorami i nie uda mu sie wskurac tak wysokiego kontraktu na ten sezon i kolejne jakie sobie przedtem zakladal. wydaje mi sie, ze jesli za rok nie zajda daleko w CL to klub czeka wyprzedaz

dla mnie Real staje sie takim Nothingam Forest ;) tez kiedys costam w swiecie znaczyli ;)


co do C.Ronaldo to ja go pamietam, ze wiele razy ciagnal MU za uszy (wyjazdowy gol z Porto), odwracal losy spotkania (mecz ligowy z Aston Villa), widzialem jak drze morde na kolegow, wiec cipka nie jest raczej. ciezko mi znalezc inne przyklady, gdy odwracal losy spotkania, ale podobnie mialbym problem z kazdym innym pilkarzem. czy jego ego przerasta umiejetnosci? dla mnie to najlepszy pilkarz swiata, a ze nie jest skromny to to juz taka jest natura prawdziwych zwyciezcow.
-
2010/03/11 14:46:36
Wszystko skończyło się tak, jak powinno się skończyć. Oczywiście nie byłem pewien, czy Real odpadnie już teraz, nawet się bałem, że przy obniżce formy większości wielkich klubów (a taka - uważam - ma miejsce) jest w stanie dolecieć bardzo wysoko, za wysoko. Na szczęście wszystko jest na swoim miejscu, Lyon mimo niemałej letniej rekonstrukcji pokazał, co znaczą dyscyplina i zgranie.

Podobnie jak szanowny gospodarz czekam na Real właściwy, Real skończony, Real zabójczy. Wcześniej czy później taki będzie, ale na razie to wciąż "tylko" gigantyczny potencjał. Ciekawie się patrzyło jak chłopcy w bieli świetnie się ustawiali, wychodzili na pozycje kolegom, ale nie dostawali podań. Bo kolega nie widział, bo za późno zobaczył, bo nie spodziewał się etc. To wszystko przychodzi z czasem i Realowi też przyjdzie. Oczywiście wciąż uważam, że życie zweryfikuje zajebistość kilku pozornie zajebistych transferów Pereza, ale patrząc na ogól, jest tam z czego tworzyć mistrzowską pakę.
-
2010/03/11 14:58:39
co do Chelsea, bo ktos tu taki temat poruszyl, to wydaje mi sie, ze pomimo swoistego rpzereklamwoania osoby Mourinho to da on rade przeciw druzynie oslabionej w newralgicznych pozycjach i te 0:0 1:1 wymeczy
-
2010/03/11 18:33:15
Hala Madrid...
-
2010/03/11 18:33:28
Co do meczu na OT: Gdyby Milan wczoraj wygrał, to prawdopodobnie Ronaldinho już dziś odbierałby złotą piłkę.
-
2010/03/11 18:49:35
@nureddyn

Zdecydowanie nie zgadzam się z twoim twierdzeniem, iż szefostwo CFC widzi świat płasko, jednowymiarowo, że patrzą tylko z perspektywy ogromnych pieniędzy.
Chelsea jest zespołem wybitnym, ukształtowanym, z charakterem i prawdziwymi przywódcami (Terry, Lampard).Kiedyś była klubem średnim, a wynósł ją trochę wyżej Zola, ale aby w tak krótkim czasie dogonić, a nawet przegonić absolutną światową czołówkę potrzeba pieniędzy i to nie ma małych.Te pieniądze Abramowicz miał.W 2 lata stworzył drużynę wspaniałą, dla mnie magiczną, zdolną wyprzedzić MU (mistrzostwo Anglii), którą później tylko mądzrze rozbudowywyał.

Zdecydowanie nie zgadzam się również z wkładaniem Chelsea i ManCity do jednego worka.Szejkowie nie mają (nie mieli?) zielonego pojęcia o futbolu, myślą że wszystkich można kupić i że wszystko można dzięki temu wygrać.

Nie ma dzisiaj w Europie na szczytach klubu bardziej zranionego ("gol którego nie było"),pechowego(karny Terrego), wściekłego, zdeterminoweanego i pragnącego sukcesu w LM klubu niż Chelsea.Przegrywają przez błędy sędziów, gole w ostatnich sekundach czy minimalne błędy.Naprawdę dla mnie, upór i determinacja z jaką The Blues walczą o należny im tryumf w Lidze Mistrzów jest godny podziwu.To są prawdziwi herosi i bohaterzy.
-
2010/03/11 20:04:35
@mortimuscfc

nie zgadzam się również z wkładaniem Chelsea i ManCity do jednego worka.Szejkowie nie mają (nie mieli?) zielonego pojęcia o futbolu,

Skąd wiesz?

myślą że wszystkich można kupić i że wszystko można dzięki temu wygrać.

Skąd wiesz?
No i skąd wiesz, że Abramowicz jakkolwiek się od nich różni pod tym względem? Bo dla mnie to jednak ten sam wór - mają hajsu jak lodu i chęć posiadania wielkiego klubu.
-
2010/03/11 20:39:42
@mortimuscfc O ile pamiętam, przez Chelsea przewinęła się przynajmniej dziesiątka większych lub mniejszych transferowych niewypałów. Gudjonson, Duff, Kezman, Mutu, Crespo, Shevchenko, Zenden, Petit, Veron, Robben, Malouda

Jak się kupi 20 graczy, to paru z nich będzie wielkimi. W tym przypadku to Cech, Terry, Essien i Drogba. Nie zmienia to faktu, że bez petrodolarów Chelsea by tego nie miała.
-
2010/03/11 21:30:56
@locke_lamora:
Terry jest wychowankiem, a Gudjohnsen był w klubie od 2000 roku. Mało tego, razem z Duffem (tak, ten już kupiony przez Abramowicza) byli bardzo mocnymi punktami w drużynie Mourinho, która swoje apogeum osiągnęła od razu, w sezonie 2004/2005, i w mojej ocenie była to najlepsza drużyna jaką Chelsea kiedykolwiek miała.
-
2010/03/11 23:14:21
C. Ronaldo liderem? wtf ?! To przecież zupełnie inny sort kopacza aniżeli lider. Lider to Gerrard, Giggs, Zidane, Raul, było nie było Terry, Lamps, Figo itd, ale Krycha? No błagam, z liderem jest jak z klasą - albo się nim jest albo nie, tego się nie kupi, nie wypracuje, ilość strzelonych bramek nie zmaże rażącego braku jakichkolwiek zdolności przywódczych, siły oddziaływania na drużynę czy umiejętności wzięcia odpowiedzialności na swoje barki. CR tego nie miał, nie ma i mieć nie będzie. Nie ta postawa po prostu. To świetny piłkarz, bez cienia wątpliwości, świetny także jako produkt marketingowy, ale nie lider i nie legenda(może kiedyś, ale nie sądzę). Opaska Portugalii, którą kazał Scolari, schodzącemu Nuno oddawać Crisowi, tylko go uwierała, niczego nie uczyła wbrew zamiarom LFS; nagły przypływ liderskiej mocy też miejsca nie miał.
-
2010/03/12 10:15:33
@ mortimuscfc


Nie ma dzisiaj w Europie na szczytach klubu bardziej (..) pragnącego sukcesu w LM klubu niż Chelsea

Zoooonk :) Moim zdaniem właśnie grają z takim klubem w 1/8 Ligi Mistrzów :)

Naprawdę dla mnie, upór i determinacja z jaką The Blues walczą o należny im tryumf w Lidze Mistrzów jest godny podziwu.To są prawdziwi herosi i bohaterzy.

Należny? A z jakiej paki należny? Bo wydali dużo pieniędzy? Prosiłbym o wyjaśnienie ;]


Zresztą moje osobiste zdanie jest takie, że apogeum siły Chelsea jest już za nami. Są wciąż cholernie mocni ale z sezonu na sezon ciutkę słabsi.
-
2010/03/12 14:29:59
Kurcze, miałem napisać o Lamparcie, nie o Terrym w tamtym miejscu. My mistake.
I wiem, że niektórzy z tych zawodników przeszli przed Romkiem, wiem, że Duff czy Ejdur wielkimi niewypałami transferowymi nie byli. Chodzi mi o jednak głównie o to, że to nie sztuka kupić 5 wybitnych piłkarzy, mając na ten cel 300mln funciaków. Że wówczas czyste prawdopodobieństwo da prawie pewność, że 5 z nich będzie geniuszami.
-
2010/03/13 11:49:16
"Jeszcze o Realu.
Pewnie nie kliknęliście w link włożony do notki, a pod nim mądrzy ludzie powątpiewają też w model biznesowy klubu (wbrew temu, co napisałem):
www.businessweek.com/news/2010-03-10/real-s-tickets-flop-after-300-million-spending-spree-update1-.html "

@rafal_stec Mądre te internetowe głowy, że powątpiewają w model który sprawdza się przez całą dekadę. Na nic oficjalne sprawozdania finansowe i wieloletnia tendencja, mądre głowy Pana Steca wiedzą lepiej.

Poniżej link do oficjalnego, bardzo szczegółowego sprawozdania finansowego, pod którym podpisała się bardzo znana i poważana firma specjalizująca się w tej dziedzinie (E&Y):
www.realmadrid.com/StaticFiles/RealMadrid/img/pdf/InformeRmEconomica08_09_doblePAG.pdf
-
2010/03/14 12:12:33
Widze że jest odzew na komentarz więc odpowiadam.

@locke_lamora
Jeśli chodzi o transfery to tak:Gudjohnson i Duff byli moncymi punktami CFC.Veron to nie tylko nie wypał Cheslea ale również SAF'a (około 30 milionów wydanych, walę z pamięci wieć mnie poprawcie jak coś).Mutu grał fantastycznie, dopóki nie zaczął bawić się z niedozwolonymi środkami(zresztą teraz płaci ogromne odszkodowanie).Mouluda gra w Cheslea nadal gorzej lub lepiej ale nadal gra.Schevchenko był wymysłem Romka, jego błąd i tu się zgadzam tak jak z resztą, ale nie tylko CFC popełnia błędy transferowe i nie tylko ona płaci dużą kasę za graczy.Nie wiem jakiej kibicujesz drużynie ale tak:Ibrakadabra (40M+Eto'o) Dani Alves 36M, Henry 24M.To jeśli chodzi o Barcę.Mogę tak długo i długo.

@salvatore82
Jak już pisał pan Stec na swoim blogu CFC w ostatnich latach dochodziła conajmniej do półfinału i nie przegrała tam(w regulaminowym czasie) żadnego meczu.Czy to nie jest fatum?!Wiem że Inter pragnie tego trofeum ale właśnie z powodu tych jakże pechowych odpadnięć uważam iż to The Blues najbardziej pragną i najbardziej należy się to trofeum.A co do siły.Myślę że jest odwrotnie.W tym sezonie Drogba gra genialnie, Terry jak zwykle waleczny, Lampard również świetny, 1 miejsce w PL.Podobno najlepszy wiek dla piłkarza to 27-32 lata.Czołowi gracze CFC mieszczą się tych granicach.

@dziaam
Real Madryt,Barcelona,Inter,ManUtd,ManCity,Liverpool,Arsenal,Milan,Bayern Monachium.
Wiesz co łączy te kluby?One też mają "hajsu jak lodu" i mogą kupić naprawdę wielu świetnych graczy.

p.s. Sorry że nie odpisywałem tak długo.Byłem trochę zajęty :)
-
2010/03/14 13:17:55
Real Madryt,Barcelona,Inter,ManUtd,ManCity,Liverpool,Arsenal,Milan,Bayern Monachium.

i (procz city) doszly do tych fortun wieloletnim biznesplanem, a nie hopem siupem za kradzione pieniadze zydorosyjskiego zlodzieja (polecam dowiedziec sie jak 'zdobyl' swoj pierwszy milion)
-
2010/03/15 20:36:06
Zapraszam do czytania i komentowania blogu mss.blox.pl (MSS- Moje Spojrzenie na Sport) :)
-
2010/03/15 20:48:58
szeryfie, proszę nie rzucaj bezpodstawnych oskarżeń wobec Abramowicza, zresztą o Berlosconim nie takie rzeczy możnaby powiedzieć.
-
2010/03/16 07:22:27
bezpodstawnych? w ksiazkach jest o tym.
berlusconi to chyba najwieksza łajza, ale to nie wybiela nikogo ;)
-
2010/03/16 11:22:48
@mortimuscfc

Ale już pisałem, że wyciągam Chelsea z wora. Wyciągam!!! - powtarzam po raz trzeci, i ostatni. A wyciągam, między innymi dlatego, że w przeciwieństwie do dziecinady uprawianej przez Pereza im naprawdę chodzi tylko o sport, sport, i jeszcze raz sport w najczystszej postaci. I pomimo tego, że szczerze nie znoszę ich siłowej, czysto atletycznej gry, to jednak nie można porównywać ich sensownej formy budowy zespołu, do dziwadeł takich jak Real czy Man City.
-
2010/03/16 12:28:26
@nureddyn, mortimuscfc

Real owszem, wyłamuje się - skala jego ruchów jest niespotykana nigdzie wcześniej. Ale już Chelsea i City można śmiało porównywać. IMO różnic jest naprawdę niewiele i wcale nie świadczą one o tym, że Chelsea była budowana jakoś znacząco rozsądniej niż teraz City.
-
2010/03/16 20:00:29
Panowie dzisiaj Chelsea gra na Stamford mecz CHL.Jestem pewny że pokaże swoją prawdziwą siłę i zamknie wam (bądź też mi w razie porażki) usta.
-
2010/04/06 17:52:51
wroblon popieram Cie w 100%
Po części to może i jest innowacyjne ale za 94 mln euro bym kupił 4-5 zaj...stych graczy!!!