Blog > Komentarze do wpisu

Legia, Manchester i protesty

Gwiazdorzy Legii Warszawa nie umieli przykopać Ruchowi Chorzów, więc postanowili przykopać kibicom. Wyszło tyleż niegrzecznie, co żałośnie. Napastnik, któremu wpada trzy i ćwierć ligowego gola na sezon (Grzelak), oraz kupiony za gigantyczny na naszym rynku szmal rozgrywający (Iwański), który z roku na rok rozgrywał nędzniej, by ostatnio zejść w fazę przyciężkawego truchciku, mają prawo co najwyżej potulnie zapytać, czy nie mogliby zafundować kibicom biletów na następny mecz, by ci okazali łaskę i dali się znów zawlec na stadion.

Czując niesmak po wybrykach piłkarzy, nie umiem zarazem przestać myśleć o wpływie, jaki na aktualną sytuację Legii miały trybuny na Łazienkowskiej. Na poczucie postępującej beznadziei, na frustrację, bez których Grzelak z Iwańskim błyskotliwego dialogu na migi z widzami być może by nie podjęli.

Gdybym miał wskazać przyczyny zapaści, oskarżyłbym oczywiście graczy - leniuchujących na boisku zgodnie z pradawną zasadą „czy się siedzi, czy się leży, kontraktowe się należy”. Oskarżyłbym zarządców Legii, który powinni zrozumieć, że w polskiej lidze płace trzeba w sporej mierze uzależniać od wyników. Oskarżyłbym trenera Jana Urbana, który ani nie nauczył swoich ludzi grać, ani nie zbudował z nimi więzi, by w chwilach kryzysowych chcieli sobie dla niego pourywać kończyny. Oskarżyłbym dyrektora sportowego Mirosława Trzeciaka, który zachowywał się jak podwójny agent rekrutujący sabotażystów mających rozsadzić drużynę od środka. Oskarżyłbym odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne Ryszarda Szula, który hoduje chabety, choć powinien wypuszczać na murawę konie wyścigowe. Oskarżyłbym - jeszcze raz - szefów klubu, którzy zwolnili trenera, nie przygotowując uprzednio planu B i oddając stanowisko Urbana człowiekowi znikąd - Stefan Białas nie pracował dotąd źle, on właściwie nie pracował nigdzie.

Ale oskarżyłbym też trybuny. Trybuny przez kilka lat albo piłkarzy niewspierające, albo im szkodzące. Trybuny chwilami okrutnie obojętne na wysiłek sportowców. Głuche na prośby trenera oraz bramkarza Jana Muchy - on akurat bezdyskusyjnie zasłużył na szacunek kibica - by zdzierali gardło dla jednego czy dwóch dodatkowych punktów, niekiedy przesądzających o tytule.

Po meczu Ligi Mistrzów Manchester United - Milan zaczepił mnie na blogowym forum czytelnik wypytujący, dlaczego nie piszę - w domyśle: krytycznie - o proteście kibiców na Old Trafford, skoro chętnie znęcałem się nad protestem na Łazienkowskiej. Nie pisałem, bo zestawianie obu historii każe wyciągnąć wnioski nieprzyjemne, by nie powiedzieć - przygnębiające.

Malcolm Glazer przejął angielskiego potentata jako właściciel egzotyczny, sfinansował transakcję kredytem zaciągniętym pod zastaw klubu, z dnia na dzień wprowadził do kas biletowych krwiożerczą politykę cenową, wedle wielu ekspertów wyciąga z Manchesteru ogromne pieniądze, a ostatnio obsługa zadłużenia stała się tak kosztowna, że najbogatszy klub świata - winny wierzycielom 716 mln funtów - oddaje za astronomiczne kwoty gwiazdy (Cristiano Ronaldo), zamiast je odbierać innym. Słowem, trybuny zareagowały z troski o sportowe jutro klubu, w przyjściu Amerykanina widzą wrogie przejęcie, jego manewry każą nawet bać się, czy nie doprowadzi MU do upadłości.

Legię przejęła polska firma, której właściciel marzy, by jej gwiazdą został kiedyś chłopak z Powiśla. Nie zaciągała kredytu, przeciwnie, podnosiła z dna bankruta, spłacając jego spore długi. Nie wysysała z klubu kapitału, lecz weń inwestowała. I dawała nadzieję na przyszłość sportowo okazalszą - drużyną z tradycjami wreszcie mieli zarządzać biznesmeni z dorobkiem. Naraziła się, gdy po haniebnym kibolskim występie w Wilnie, po którym Legię wyrzucono z europejskich pucharów, wydała wojnę stadionowemu chuligaństwu.

Najważniejszą różnicę widać jednak w metodach walki. Najradykalniejsi fani MU założyli własny klub, rozwijany od podstaw, przyciągający dziś - w siódmej lidze! - średnio dwutysięczną frekwencję i przymierzający się do budowy nowego stadionu. Pozostali buntowali się przeciw właścicielom, ale nie szkodzili przy tym piłkarzom. Podczas wspomnianego meczu z Milanem założyli w geście protestu historyczne zielono-żółte szaliki (odwołujące się do XIX-wiecznych tradycji klubu), ale dopingowali drużynę. Zależy im przede wszystkim na jej losie, pragną zwycięstw, nie karzą piłkarzy za tych, którzy kierują firmą.

Buntownicy z Łazienkowskiej świadomie piłkarzom szkodzili, każąc im grać w martwej ciszy lub przy wulgarnym bluzgu. Im też należy przypisać jakiś udział - na pewno niewielki, nieporównanie skromniejszy od udziału piłkarzy, trenera, działaczy - w dzisiejszej legijnej czarnej rozpaczy. Gdybyśmy nie przypisali, musielibyśmy uznać, że kibic nigdy nie wpływa na wynik, a to nieprawda.

Nie wiem, ilu buntowników siedziało w środę na trybunach Legii, podejrzewam, że prowodyrów ostało się niewielu. Wiem tylko, że Grzelak z Iwańskim swoim skandalicznym zachowaniem zniżyli się do ich poziomu. Zaprotestowali.

czwartek, 25 marca 2010, rafal.stec
Komentarze
2010/03/25 18:41:33
Ten tekst Panie Rafale dokładnie oddaje kulturę kibicostwa w Polsce.W Anglii już dawno rozprawiono się ze stadionowymi chuliganami, u nas-o zgrozo-właściwie dyktują klubą warunki gry(pamiętne koszulki górnika i najście na trening).Ktoś musi coś z tym zrobić.Jeśli nie, nadal będziemy zaściankiem Europy.
-
2010/03/25 19:31:20
Jedna jednak jest podobna rzecz: odpowiednik takiego FC United of Manchester jest CKWS Legia grająca także w niższej lidze mazowieckiej.
-
2010/03/25 19:38:58
Przyznam, że ja kibiców Legii nie rozumiem, znaczy się czaję motywy chuliganów, ale czy jest ich aż tak przygniatająca większość, przecież chyba nie, a kierują całą resztą, trochę to dziwne.
Jako przykład podam przykład widzewski. Jakiś czas temu, przy derbach na Widzewie, tzw. część grupy rządzącej zdecydowała, że na znak protestu, że ŁKS dostał tylko 500 biletów, nie będzie podczas meczu żadnego dopingu. Na widzewskich forach internetowych rozpętała się prawdziwa burza, trwała kilka dni, ogromna liczba kibiców, myślę że liczona w setkach, jak jeden mąż odgrażała się, że choćby ktoś stał obok i walił w ryj, to nie ma takiej możliwości, żeby nie wspierać drużyny (wtedy byli to młodzi chłopcy Probierza) w takim meczu. W efekcie z takiej formy protestu zrezygnowano, ograniczono się do nie wywieszenia flag, doping był wykurwisty (wiem bo byłem), meczyk przedni, a chłopcy wygrali derby 2-1.
Może prawdziwi kibice Legii powinni wziąć bardziej sprawy w swoje ręce, mniemam, że jest ich całkiem sporo.
-
2010/03/25 20:01:20
Te kluby łączy jedno: właściciele będący sprawnymi biznesmenami.

Z tym że Glazer kupił Czerwone Diabły, czyli ówczesny najlepiej zarabiający klub na świecie, za ich własne pieniądze! Natomiast Grupa ITI nie dość że najpierw uratowała byt spłacając milionowe długi powstałe wcześniej, to jeszcze przygotowali projekt stadionu, a miasto raczej gładko go zatwierdziło i jeszcze podpisało korzystną dla ITI wieloletnią umowę najmu (renegocjowaną z megakorzystnej, która była kiełbasą wyborczą Marcinkiewicza).

Z tym chłopakiem z Powiśla, to albo Pana poniosło, albo uwierzył Pan w bajki opowiadane przez ITI (Dobranocki nie mają, ale dobrze spełniają jej rolę mówiąc cokolwiek o Legii). Odkąd weszli do klubu miało tak być, że najpierw szukają kogoś z Warszawy, potem Mazowsza, Polski i dopiero potem reszta świata - efekt jest taki, że najpierw szukają kogoś za darmo bez względu skąd, a nawet juniorzy to w dużej mierze chłopaki z małych miejscowości, ew. podkupowanie zdolniejszych od Polonii (jak Kamiński czy Koziara).
Chłopak z Powiśla to taka sama bajka jak bilet na nowy stadion w cenie biletu do kina - jak mówili tak... mówili. Ogłoszono pierwsze przymiarki i najtańszy karnet ponad 400zł i to tylko dla grup zorganizowanych! W kwestii pojedynczych biletów taniej niż teraz nie będzie, a przebąkuje się o 50 zł za najtańszą wejściówkę. Tutaj akurat wiele mają wspólnego z Glazerem.

Zarówno Glazer jak i Walter weszli do tych klubów, z myślą o dużym zarobku. Jeśli do tego będą potrzebne sukcesy, to będą inwestować. W przeciwnym wypadku nie będą tego robić zbyt ochoczo - sukces traktują instrumentalnie i jest im potrzebny jedynie do generowania zysków, w przeciwnym wypadku zwycięstwa ich nie interesują. Zbyt duża chęć podnoszenia poziomu może tylko negatywnie odbić się w bilansie spółki.
W ManU jest to widoczne, ale wiele mu brakuje do Walterów - odkąd weszli do klubu, to jedyne duże transfery były Z, a nie DO klubu. Tak będzie nadal nawet po wybudowaniu nowego stadionu, kwestia tego żeby znaleźli się chętni wydać co najmniej 50 zł za wejściówkę. Jak ludzie zorientują się że w tej cenie to kupią 2 bilety do kina a nie jeden, to może dopiero wtedy zacznie się podnoszenie poziomu sportowego klubu. Dużo też jest zależne od innych imprez organizowanych na stadionie oraz najmie powierzchni biurowych - transferów do Legii nie ma, ale ITI już zdąrzyło "przetransferować" Orange Festiwal i widać, że interesują ich zyski i obiekt, a nie poziom sportowy klubu. To jest jasne, gorzej ze stwierdzeniem o co każdej stronie chodzi poszczególnym stronom. Każdy walczy z każdym - zarząd z kibicami, kibice z zarządem i piłkarzami, piłkarze z kibicami, a do tego jeszcze coraz głębsze wewnętrzne podziały wewnątrz kibiców, którzy też się gubią i nie wiedzą o co, z kim i dlaczego walczyć.
-
2010/03/25 20:02:14
W sumie z tekstem się zgadzam ale jeszcze są pewne różnice mówiące na niekorzyść tego jak to w Warszawie jest.
Różnice na obronę kibiców:
- Na Old Trafford nikt nie ściąga kibicom niewygodnych flag (choć fakt, nie przypominam sobie by jakieś miały jakiekolwiek konotacje rasistwoskie, co na polskich boiskach niestety czasem nadal widać)
- Stewardzi (ochrona) na brytyjskich stadionach mają obowiązkową asystę policji, bo ochrona nie ma prawa zatrzymywać czy wyprowadzać nikogo, przez co unika się nadużyć prywatnych służb
Różnica gigantyczna na obronę klubu:
W Manchesterze nie ma regularnego dewastowania miasta (własna starówka!?), nie ma narażania klubu na dyskwalifikacje z pucharów, nie ma niszczenia stadionu

Kolega wyżej mający w nicku lfc też przyzna, że mimo, że "nasze" kluby (MU i Liverpool, delikatnie mówiąc, się nie kochają), to poza kilkoma indywidualnymi incydentami kibice prowadzą wojnę cywilizowaną i między sobą i z właścicielami.
-
2010/03/25 20:13:35
Nie chcę się szerzej wypowiadać, bo najlepiej zrobią to kibice Legii (jeśli będą chcieli). Tylko parę słów: winę za ciszę na Łazienkowskiej ponosi wyłącznie Walter. On na stadionie nie chce ryczących gardeł, ale popcornożerców. Różnica pomiędzy ManU i Legią polega na tym, że Walter, w przeciwieństwie do Glazera, wydał kibicom otwartą wojnę (kibicom - nie tylko chuliganom). W związku z tym kibice Legii zaczęli być najzwyczajniej w świecie szykanowani, w dodatku przez gościa, który publicznie przyznaje się do tego, iż kocha... Wisłę Kraków. Nie wymagajmy od nich, żeby dopingowali, kiedy właściciel zabrania wstępu na mecz człowiekowi, który za prowadzenie dopingu odpowiada.
-
2010/03/25 20:15:50
@kogo...
Cos nie tak liczysz te ceny biletow -zobaczysz od nastepnego sezonu jak to bedzie wychodzilo, ale duzo taniej niz piszesz.

@Rafal
Poraziło mnie porównanie kibiców - nie patrzyłem nigdy na to. Ale poraziło tylko na chwilę. Później porownalem z ocenami zarządu w Lechu - i reakcjami kibiców - popsioczą, popsioczą, ale i tak docenią zarząd, a później dopingują. To samo w Wiśle, Widzewie, czy na śląsku. Tylko w Legii coś skrajnie nieodpowiedzialni ludzie w grupie kibiców zdominowali większość.
-
2010/03/25 20:19:39
Ale Grzelak strzelil po golu wyrownującym rywalizacje - podejrzewam, ze wtedy byl pewien wygranej.
I nie porownywalbym cieszenia sie do pustych trybun - ciekawa prowokacja, z gestem kozakiewicza - dosc ordynarne zachowanie, sluszne w wykonaniu Kozakiewicza, ale nie Iwanskiego.
-
2010/03/25 20:20:15
tzn. jeden mecz - ale wrzucanie obu gestow do jednego worka... Po prostu jeden wyobrazam sobie w swoim wykonaniu, a drugi nie.
-
2010/03/25 20:40:20
@break-thru

Wybacz, jednak nie przyznam. Z migawek róźnego rodzaju można było dowiedzieć się, że Galcer dostawał liczne pogróżki śmierci, w samym Manchesterze dochodziło do zadym i tym podobnych, trudno nazwać to cywilizacją.
Idzie o to, że te występki zawsze skupiały się na właścicielu, nie uderzały na stadionie w klub i piłkarzy. Wyobrażasz sobie z powodu właścicieli milczące cały mecz lub puste trybuny OT lub Anfield? Nigdy w życiu, tam mecz to wartość najwyższa, nawet znienawidzeni Yanksi schodzą wtedy na dalszy plan.
-
2010/03/25 20:46:34
@kamil

zgadzam się z Tobą - te dwa gesty to zupełnie inna bajka. I nawet myślę, że gdyby nie Iwański, gest Grzelaka nie byłby tak negatywnie odbierany - prawdziwy playmaker wszedzie będzie miał "asystę" :)
-
2010/03/25 20:50:36
Słuchałem wczorajszym rankiem audycji w tok fm, której gościem był właśnie pan Walter. Człowiek sprawia wrażenie osoby, która naprawdę chciałaby dla klubu jak najlepiej, z własnej kieszeni dokłada do tego interesu, a jedyne czym zawinił to to, że po skandalicznych rozróbach w Wilnie postanowił wyplenić ze stadionu kryminalistów. Nie kibiców, nie fanów, ba, nawet nie szalikowców, ale kryminalistów. Ludzi, którzy w głębokim poważaniu mają klubowe barwy (jak inaczej wytłumaczyć to co zrobili na Litwie, gdy mając na sobie klubowe barwy dopuszczali się aktów wandalizmu?), a chadzają na stadiony aby dać upust swoim frustracjom, zaleczyć kompleksy, ewentualnie załatwić jakieś lewe interesy, może podilować. Z jedej strony cieszymy się, że coraz większa prywatnych inwestorów skłania się w stronę futbolu, z drugiej my kibice (piszę my, gdyż tutaj często odpowiedzialność jest zbiorowa, niestety) robimy wszystko, aby tych ludzi zrazić.
To co dzieje się na Legii, zarówno w wykonaniu kibiców jak i części piłkarzy, to totalna żenada. Żenada, która świetnie oddaje stan polskiej piłki. Niestety.
-
2010/03/25 21:14:51
@irek16lfc

Och, ja oczywiście daleki jestem od twierdzenia, że w Anglii, to panie "pełna kulturka" i nie ma ani pół oszołoma. W LFC swoich amerykanów też kibice chlebem i solą nie witają. Z zadymami, też bym się nie zdziwił ale nie są to elementy stałe i "uhormowane" przez ogół kibiców za normę, jak to się ma w Wa-wie.
-
2010/03/25 21:21:49
@waldekmazur
Widzę, że łykasz każde słówko Waltera bez popitki. Pamiętaj tylko, że są to słowa człowieka, którego za speca od propagandy uznawał sam Urban (i nie chodzi tu wcale o trenera Legii).

@kamil
"Tylko w Legii coś skrajnie nieodpowiedzialni ludzie w grupie kibiców zdominowali większość."

Inaczej - na razie nikt oprócz Legii nie ma swojego Waltera. Gdyby jego koncepcja jakimś cudem powiodła się finansowo, pewnie znalazłby naśladowców i w kolejnych polskich klubach dochodziłoby do tego rodzaju konfliktów. Dlatego wypada mieć nadzieję, że się ten chory eksperyment skończy fiaskiem.
-
2010/03/25 21:23:42
@break-thru

Hehe, jasne, że chlebem i solą nie witają, co najwyżej śrutem wypełnionym solą. To, że podałem przykład tylko z Manchesteru to tylko tak wyszło :))
-
2010/03/25 21:49:54
Ja również nie paliłbym na stosie Grzelaka. Gra marnie - to fakt, ale odwrócenie się po zdobyciu gola od milczących bądź szydzących widzów, to nie taka znowu tragedia. Co innego Iwański, za taką grę, jaką prezentuje po przyjściu do Legii, powinien co roku w ramach przeprosin zasuwać na kolanach na Jasną Górę, a nie jeszcze pokazywać kibicom "wała".

A co do kwestii kibiców - nie orientuję się w niuansach działalności Waltera na Łazienkowskiej, ale na pewno dobrze zrobił wywalając idiotów demolujących własny stadion (na nowym robiliby pewnie to samo) i urządzających spektakle zdziczenia na wyjazdach, za co klub płacił odsunięciem od udziału pucharach. Reszta postanowiła go za to ukarać zaprzestając dopingu, bądź obrzucając bluzgami, rzecz jednak w tym, że uderzyło to rykoszetem w drużynę. Walterowi i ITI doping nie był potrzebny, potrzebowali go piłkarze. Nawet, a może przede wszystkim ci najsłabsi...
-
2010/03/25 21:52:30
Panie Rafale, cenie Pana jako literata sportu, gdyz nawet jesli nie zgadzam sie z tezami (a czesciej sie nie zgadzam niz zgadzam) to styl Pana tekstow bardzo pozytywnie wyroznia sie na tle branzy; szczegolnie na tle branzy w Polsce. Za jaskrawosc pogladow rowniez te lamy doceniam. Bo nawet jesli z jakims wnioskiem sam nie zgadzam sie takoz, to mocno doceniam fakt, ze osoba o ugruntowanej w srodowisku opinii ma niezmiennie cojones by odwazne, i nierzadko bardzo trafne, opinie publikowac. Nie ukrywajmy, polska branza dziennikarstwa sportowego jest troche zabetonowana i czasem zeby uslyszec tu cos naprawde ciekawego na temat futbolu to trzeba wczytac sie w wywiad na temat z Eldo, albo posluchac Tomasza Majewskiego, ktory zabladzil byl do studia Ligi Mistrzow. Ten blog jest miejscem, gdzie rownie ciekawe opinie pojawiaja sie znacznie czesciej niz gdzie indziej. W dodatku calosc obficie podlana salsa ironii i okraszona szczypta inteligentnego dowcipu --- co mi osobiscie bardzo smakuje:)

Pragne zatem zadac pytanie, gdyz widze, ze niniejsza notka traktuje o tym, co dzieje sie na i wokol Lazienkowskiej, a Lazienkowska jest jedna z aren ligi polskiej. Pytanie poprzedzi krotki wstep... Gdy bylem dzieciakiem i dopiero zaczynalem rozumiec na czym polegaja zasady gry w pilke nozna, to nawet nie spodziewalem sie, ze wkrotce stanie sie dla mnie futbol lubiana forma spedzania wolnego czasu i hobby (rozumianym jako cos wiecej niz ogladanie meczow, sledzenie historii i znajomosc skladu kilka sezonow wstecz). I gdy tym hobby futbol dopiero sie stawal - nawet przez chwile nie zwrocilem uwagi na polska lige pilki kopanej. Mimo, ze do stadionu Slaska mialem chyba niewiele ponad kilometr. Oczywiscie, ze bedac szczylem nie mialem pojecia, ze w przytomnosci kibicow kupowano mistrzostwa, spadki, awanse i gros ligowych punktow. Tego nie wiedzialem, ale dla mnie liczyly sie wzgledy estetyczne. Tylko i wylacznie... Chyba pierwszym moim swiadomym wspomnieniem pilkarskim jest wygrany final Barcy z 92 roku, potem trwalem pod ogromnym wrazeniem gry Holandii i fantastycznego Ajaxu. Arsenal pamietam jeszcze z czasow gdy gral tam jeno Bergkamp (sezon 96/97), a obrone Dixon, Keown, Winterburn i Adams tworzyli jeszcze na boisku, a nie na lawce; ale po przyjsciu Overmarsa (lato 97) zwrocilem duzo baczniejsza uwage na klub angielski, ktory nie gra po angielsku:) Co laczy te 4 druzyny? Piekny futbol. I ja przede wszystkim jestem kibicem pieknego futbolu... Nie mam od podstawowki jednej lubej i podobnie jest z moimi kibicowskimi preferencjami. Moje serce jest pojemne:) i miesci od ponad dekady szczegolna zyczliwosc dla FC Barcelony (z wielu powodow, nie tylko sportowych); troszeczke mniejsza dla Arsenalu (brak tego, co kryje poprzedni nawias, ale FF bogato wyjasnia, ze tylko Kanonierowi jest dane przezywac pewne pilkarskie emocje:) --- mecze obu tych druzyn ogladam od dosc dawna na biezaco; tudziez slodka nostalgie wzgledem Ajaxu (mecze widuje b. rzadko, ale gdy rok temu bylem na Arenie - wspomnienia wrocily natychmiast) i reprezentacji Holandii (ktora nie gra co tydzien, a bardzo szkoda).

I w tym miejscu bieze ku meritum. Jak mozna spogladac okiem zyczliwym na tak zenujacy poziom gry, czemu tracic czas na futbol w takiej postaci? Na wspomnianej w tekscie Lazienkowskiej (do Wawy wybylem kilka lat temu na studia, ktore zmierzaja powoli ku koncowi) bylem kilkakrotnie tytulem wizyty krajoznawczej (tak jak chodzi sie do muzeum, odwiedza Bialowieze albo trafia na spotkanie z Andrzejem Wajda). By poznac, co krytykuje, z pierwszej (czyli wlasnej) reki. Kilku moich znajomych ze studiow bylo tematem polskiej ligi zafascynowanych bez reszty, takze stojac sobie na Zylecie kilka razy po 90 mins obserwowalem i rejestrowalem. I pozostaje wdzieczny dzieciecej intuicji, ze za mlodu wybralem pilke nozna. A nie jej specyficzna odmiane, wyrob futbolopodobny, ktory zaserwowano mi w cenie biletu.
-
2010/03/25 22:00:38
Ja rozumiem przeslanki lokalno-patriotyczne. Kazdy kibic sportowy ma potrzebe ich ujscia. Ale ja z tego typu powodow uczeszczalem na Slask koszykarski i Sparte (zuzel, czyli sport w wielu czesciach kraju, incl. stolice, uznawany za mityczny:). Absolutnie nie dlatego, ze moja mlodosc przypadla akurat na historyczne sukcesy obu druzyn. Gdy pierwszy raz siedzialem w hali, nie mialem nawet pojecia, ze obserwuje gre mistrzow Polski w koszykowce z poprzedniego sezonu:) A na meczu zuzlowym bylem wczesniej niz zobaczylem te dyscypline w telewizji. Gdy wyobrazalem sobie jak to wyglada... to moje wyobrazenia troche roznily sie od rzeczywistosci zastanej na miejscu:P Dlaczego zatem? Otoz, dlatego, ze poziom rywalizacji, jaki obserwowalem - wywolywal szczera chec pojscia na kolejny mecz. Nie wywolywal kpiarskich usmieszkow i zazenowania festiwalem nieumiejetnosci oba czynniki towarzyszace, gdy przez dluzsza chwile ogladalem jakikolwiek mecz z udzialem polskiego klubu w tv w jakichs pucharach (pozniej zostaly elimincaje do pucharow) albo na Lazienkowskiej spogladalem na boisko dluzej niz 5 minut bez przerwy.

Potrafie tez zrozumiec motywy rodzinne (co znalazlo sie np. we wspomnianym na wstepie wywiadzie z Eldo)... Kogos zaprowadzil za mlodu Tata czy Brat, sycylijski piorun, bach, milosc do Wisly czy Lechii, szalik na urodziny i nie ma sily. Ale ludzie kiedys dorastaja, ogladna jakas Lige Mistrzow i porownuja jak gra sie w pilke gdzies na Zachod od Odry --- i wychodzi na to, ze czar nadal nie pryska.

Czas skierowac sie na azymut pytania. Panie Rafale, moze Pan potrafi mi wyjasnic, jak mozna ekscytowac sie lub chociazby interesowac sie (sledzic wyniki) liga pilki, ktorej z racji specyfiki poziomu sportowego (bolesnie niskiego poziomu) osobiscie nie nazwalbym pilka nozna, lecz pilka kopana. Chodzi o kryteria, powody, ktore sklaniaja do swiadomego sledzenia wydarzen w polskiej lidze pilki-to-brzmi-dumnie-noznej przez ludzi nierzadko swiatlych i w innych sferach zycia jak najbardziej rozsadnych. Gdybym sam byl jakims cudem kibicem tej ligi, wiesc o pojedynczym wydarzeniu w Zabrzu (techniki motywacyjne, dobre sobie:) wyleczylaby mnie skutecznie z kibicowania (i oplacania!) skladnikowi/-a systemu, ktory jest chory u samych podstaw. Podziekowalbym za placenie zywymi i ciezko zarobionemi pieniedzmi swemi za bilety, gdy ani klub ani liga nie poczuwaja sie do odpowiedzialnosci, bym wrocil w jednym kawalku do domu (przyklad? Znajduja sie dosc regularnie. A jak komus teskno do retoryki faktu, to znajdzie sie dzis stosowny art w leadzie na gazeta.pl; ponadto nie tak dawno Swieta Raca trafila jakas latorosl w oko i o odszkodowaniu tez cicho sza).

Temat polskiej ligi gosci tu czasami, wiec te pytania kieruje niniejszym.

Nie mam zludzen, ze w innych ligach wszystko odbywa sie krystalicznie uczciwie. UEFA ma swoje male gierki, lamiacy nogi pilkarze dostaja 3 mecze banu, swoje dokladaja sedziowie-ignoranci. Ale tam przynajmniej przewaznie gra sie w pilke, a kibice maja wieksze prawdopodobienstwo wyjscia ze stadionu o wlasnych silach (dzis na Zachodzie przypadki contra sa liczebnie zupelnym marginesem jesli podzielimy je przez liczbe kibicow w jednej kolejce; choc np. na Camp Nou tej pewnosci nie bylo jeszcze 20.12.1997, gdy czlonkowie partyzantki sympatykow Barcelony z Boixos Nois, rekrutujacy sie z katalońskich ultranacjonalistów, neonazistów i terrorystow z Terra Lliure / Wolny kraj zaatakowali na przeciwleglym sektorze inna frakcje, Sang Cule jednemu zapewniajac skierowanie na trepanacje czaszki).
-
2010/03/25 22:08:20
i czesc 3:

Na TAKI spektakl, ktorego opatrywanie mianem pilki noznej nie wywoluje we mnie drwiny, nie szkoda mi ani pasji, ani wolnego czasu, ani pieniedzy.

Pytanie wtorne brzmi ponadto, Panie Rafale: Co trzyma kibicow rodzimych klubow pilki quasinoznej przy tychze klubach? Skoro do LM potrafi dojsc i wen zamieszac nawet klub z rumunskiego miasteczka, ktore ma mniej niz 20.000 mieszkancow (btw. ciekawe, jak te sukcesy Petrescu i jego zgrai Gallow Anonimow komentowano w pewnym klubie z troche wiekszego Krakowa?). Co jeszcze sprawia, ze kibice z polskiej pilki nie odplyneli jeszcze masowo, majac dosc takich wydarzen, jak Zabrze, Wilno, Wodzislaw (chyba tam kapitan zarobil w zeszlym roku pare kuksancow po treningu; whatever gdzie, chodzi mi o fakt), Opole (pobicie czarnoskorego pilkarza przez kiboli jego klubu) itede itepe? Jak z klubami pelnymi wydarzen godnych potepiania a nie popierania, mozna sie jeszcze identyfikowac? Na jakiej podstawie wierzyc, ze podmioty zarzadzane gorzej od akademickiej druzyny softballistek z poludniowej Oklahomy, maja szanse odnosic jakiekolwiek wymierne w skali europejskiej pilki sukcesy?

Na koniec pozwole sobie glos czysto subiektywny. Globalizacja wrzuca chetnym pod strzechy nawet lige katarska. Fakt kibicowania polskiej lidze (na stadionie przez "pasjonatow", na kanapie przez "piknikowcow") majac pod reka telewizor & puby z liga hiszpanska, angielska, wloska, LM porownalbym do ogladania czarno-bialego niemieckiego erotyka, gdy w sypialni czeka na Ciebie Scarlett Johansson/ Angelina Jolie/ Salma Hayek/ Beyonce/ Rosario Dawson (wybrac wedle upodoban)... How come? Gdzie sens, gdzie logika?

Tymczasem ide obczaic na oczy (a nie tylko uszy) bramki przeciwko Getafe, ktorego niestety nie stac bylo na mala remontade. Chociaz, biorac pod uwage, ze wlasciciel to zdeklarowany madridista, nikt powazny nie spodziewal sie innego wyniku:)

PS: Nawiazujac na koniec troszke do watku notki: Ja i tak dziwie sie, ze w Legii prezes chce wciaz inwestowac pieniadze w klub sabotowany przez wlasnych kibicow. Gdyby moim inwestycjom ktokolwiek dziekowal zyczeniami rychlego udania sie (bo czym innym byly wrzaski jeszcze jeden?) do Krainy Wielkich Lowow nie byloby sily, ktora trzymywalaby mnie i moj kapital przy TAKIEJ inwestycji. Kradnacej nerwy i pewnie zdrowie docelowo tez. Pewnych granic sie nie przekracza, a na Zylecie i innych trybunach w calym kraju (i ich przyleglosciach, nawet tak dalekich, jak szczere pole) granice przekraczane sa juz od dawna. Zbyt dawna, by nazywac to wszystko nadal "pilka nozna".
-
2010/03/25 22:14:17
Na marginesie: Wieczne Lowy musza byc Wielkie. Wszak sa Wieczne:)
-
2010/03/25 22:21:12
@killy
ale p. walterowi nie chodzi wcale o drużynę Legii (jak sam kiedyś mówił, kocha Wisłę Kraków). Jemu zależy przede wszystkim na stadionie, już przecież tvn wykupiło prawa do Warsaw Orange Festival i przenieśli go na Ł3
-
2010/03/25 22:25:24
Brawo. Od rana czytam artykuły na ten temat o tematyce "Niestosowne zachowanie blebleble". Psełdokopacze zniżyli się do poziomu pseudokibiców i nikt nic z tym nie robi ani nie zrobi większego. Ale na szczęście znam pozytywny przykład w polskiej lidze, Pogoń Szczecin! Klub zrujnowany przez Antoniego Ptaka znanego zresztą w pseudobiznesowym środowisku piłkarskim jako rujnujący wcześniej ŁKS i Piotrkowie, "Pogoń Nową" jak to została nazwana przez kibiców i władze startującą od zera i idącą liga po lidze coraz wyżej. Obecnie Pogoń 2 w 1 lidze oraz w półfinale pucharu polski, wspierana przez kibiców.
-
2010/03/25 22:36:43
klopin to sie zdaje typowy LTM - przedstawiciel kibicow spod znaku Legia to My. Klopin pewnie wszystko lyka co napisze bodziach na Legii Live i co napisza dzieciaki w wieku 15-17 lat na forum tej strony.

Rafał genialnie wypunktowal wszystkie wady i zalety włodarzy Legii i jej kibicow ( notabene wraca do formy ;-) )...
-
2010/03/25 22:55:13
Nie dziwię się Iwańskiemu wcale, a wcale. Nie dość, że jest regularnie wyśmiewany na tym blogu, to jeszcze kibice się od niego odwracają. Nerwy musiały mu w końcu puścić.

@killy: nie wiem, czy się wygłupiałeś, czy pisałeś na poważnie (przeczytałem tylko Twój 1 post), ale posługując się Twoim... hmm... stylem, to jest to niezła hipertrofia bezformy nad kwintesencją.
-
2010/03/25 23:06:49
Wielu komentującym tutaj ta sytuacja wydaje się bardzo prosta i klarowna... A we mnie wzbiera śmiech, jak czytam o walce z chuligaństwem. A więc na serio wszyscy zakładacie, ze wszyscy winni, ot choćby wydarzeń w Wilnie zostali ukarani? Walter wcale nie wymierza kary chuliganom - to nie do końca wina zarządu, ale także innych służb, jak choćby policji, że wielu z nich nie zostało nawet zidentyfikowanych. I wielu ciągle może przychodzić na Łazienkowską... Za to np. gniazdowy nie może!
To jest problem Legii, że kibice - WSZYSCY - zostali wrzuceni do jednego wora. Cenę za ekscesy grupy kiboli płaciło całe środowisko... Dalej ją płaci, w ten czy inny sposób. Łatwo jest przedstawiać ITI jako dobroczyńcę, ale to brzmi jak żart, gdy spojrzy się na inne aspekty sprawy - ale o kwestii finansowej nie chcę się wypowiadać, już to świetnie zrobiono przede mną. Kibice mają powody do protestu - a czy forma jest odpowiednia, trudno ocenić. Mnie się nie podoba. Do innych działań jednak brak impulsu, bo kibice są podzieleni jak nigdy wcześniej - i to ITI jest tego powodem...
Wyciągajcie argumenty, krytykujcie kibiców Legii, ile chcecie... Ja wiem jedno - pamiętam Łazienkowską kiedyś. Pamiętam te oprawy, te śpiewy. Tylko tego znowu chcę... Jeśli przez Waltera już jej nie ma, to ja nie mam pytań...
-
2010/03/25 23:19:38
@kawem
Jakbyś przeczytał ze zrozumieniem co pisałem, to byś wiedział, że nie kibicuję Legii. Z racji swoich sympatii kibicowskich powinienem być jej nawet niechętny, ale jak widzę, co Walter wyprawia, to zwyczajnie współczuje chłopakom, którzy kiedyś tworzyli na trybunach najlepszą atmosferę w całej Polsce.

Ogólnie się tu niezłe panopticum porobiło. :-))
-
2010/03/25 23:35:24
@killy
Spoglądać trzeba, trzeba bo to moja i twoja piłka pomiatana zostaje przez wszelkie podmioty. A czy ja nie mam takiego samego prawa co Londyńczyk oglądać pięknej piłki? Czy nie mam prawa walczyć o swoje dobro będąc mieszkańcem centrum europy, pempka piłkarskiego? Może ty wolisz siedzieć z pilotem plecami do stadionu, ale to właśnie twoje polskie, bierne zachowanie powoduję że piłka S-kopana zostaje.

Przechodząc do meritum drogi killy, nie chce powiedzieć że odwrócenie się plecami nie jest rozwiązaniem, że walczenie z wiatrakiem do upadłego równiez ale napewno odcięcie się od tego problemu i udawanie że nie istnieje takowym sposobem nie będzie.
-
2010/03/26 00:03:29
Ponadto kibice United szanują swoich piłkarzy. Oczywiście, mają za kim krzyczeć, ale zamiast wypiąć się na klub robią zielono-żółty protest.

Cisza na Legii nie zaczęła się od braku zaangażowania tylko od obrażenia się kibiców na działaczy Legii. Jak nie reagują na zachętę największej gwiazdy - Muchy - to nie pomoże nic - Legia będzie się plątać w czołówce, z braku innych drużyn w Polsce, ale wielka nie będzie - do tego potrzeba odpowiedniego klimatu przy Łazienkowskiej.
-
2010/03/26 00:24:42
@alesissa

"Wyciągajcie argumenty, krytykujcie kibiców Legii, ile chcecie... Ja wiem jedno - pamiętam Łazienkowską kiedyś. Pamiętam te oprawy, te śpiewy. Tylko tego znowu chcę... Jeśli przez Waltera już jej nie ma, to ja nie mam pytań..."

***************
Oprawy i śpiewów rzeczywiście szkoda, ale czy tak samo dokładnie pamiętasz ciskanie na murawę masowo wyrywanych przez dzicz plastikowych fotelików, w niedługi czas po ich zamontowaniu ? A przecież było to "dzieło" nierzadko tych samych speców od wspaniałych śpiewów i oprawy...
-
2010/03/26 04:39:36
Zapraszam do mnie na artykuł o Skorży.
dgopilce.blox.pl/2010/03/Do-trzech-razy-sztuka.html
-
2010/03/26 08:22:27
klopin

z Twojego postu nie wynika ze nie kibicujesz Legii. Wiecej, wsrod kibicow Legii, coraz czesciej mozna zauważyć trend, który życzy jak najgorzej - Walterowi, druzynie. Zrzucanie calej winy na Waltera to chyba bezczelne naduzycie, nieznajomosc tematu i wysilanie sie na bycie ekspertem a la Agata Passent.

-
2010/03/26 09:44:23
ja chyba znam odpowiedź na pytanie:"Jak można oglądać lige polską,śledzić wyniki itp" wiedząc,że istnieje hiszpańska,angielska,niemiecka i parę(naście?) innych.Na pewno nie poziom ligi jest tu czynnikiem decydującym.To raczej przejaw tęsknoty,przywiązania do własnego FOLKLORU:)Ten sam rodzaj tęsknoty jak za i knajpami z czasów PRL-u ,gdzie pomiędzy zawieszonymi siekierami w powietrzu zawsze mógł poszybować kufel.Mój kumpel ,abonent cyfry+ mówi:"ale to jest nasz własny sos!".Przyjemnie pachnąca Swojskość
-
2010/03/26 10:26:42
@kawem
z Twojego postu nie wynika ze nie kibicujesz Legii

Chłopie, jak mam Ci pomóc, drukowanymi zacząć pisać? Cytuję swój komentarz:

Nie chcę się szerzej wypowiadać, bo najlepiej zrobią to kibice Legii (jeśli będą chcieli).

Jeśli wg Ciebie z tego nie wynika, że nie kibicuję Legii, to nie mamy o czym rozmawiać. Zresztą i tak nie mamy, bo na razie nie było Cię stać na jakikolwiek merytoryczny argument.

Ja Legii piłkarsko życzę może nie jak najgorzej, ale dobrze też nie. Za to jej kibicom życzę powrotu normalności.
-
2010/03/26 10:49:17
Dokładnie taką samą treść wyłożyłem wczoraj kumplowi na piwie. Takie samo porównanie do ManU. Święta racja, to co robia Anglicy nie ma tak duzego wplywu na pilkarzy jak u nas. A i nie marginalizowałbym roli kibica, mysle, że nie jest to najmniejszy z powodow sytuacji jaka teraz mamy
-
2010/03/26 11:46:36
denerwuja mnie te texty na temat kibolstwa ludzie pilka nozna to nie opera to jest meski sport i tylko meski styl kibicowania sie liczy !ludzie chodza na mecze jezdza na wyjazdy walcza o honor swojego klubu ! Lechia dzis gdyby nie kibole mogła by nie istniec a napewno nie była by tu gdzie jest !troche pokory i rzetelnosci
-
2010/03/26 13:22:29
@kyniuuu

Przeczytaj może wpierw wpis Rafała, pomyśl, a potem przeczytaj jeszcze raz. Bo z Twojego komentarza wynika, że nie wiesz o czym on był.
-
2010/03/26 14:23:02
Pan Stec tym felietonem skompromitował się, jestem ciekaw, czy będzie w stanie przeprosić na łamach GW za swój błąd.
Najtańszy normalny bilet na Legię kosztuje 55 złotych.
www.legialive.pl/bilety_i_karty_kibica
Najtańszy normalny na Manutd 27 funtów
www.manutd.com/default.sps?pagegid={9B60BA99-3E87-4FBC-8CD8-010E3CA3A129}

Według dzisiejszego kursu te 55 funtów to 116 złotych.
Jeśli więc odnieśc ceny biletów do średniej pensji to okaże się, że najtańszy bilet na Legię jest dużo droższy niż ,,krwiożercza;; cena biletu na Manutd.
Po drugie ITI zapłaciło za Legię 3 miliony złotych co jest kwotą śmiesznie niską, a cały dług Legii w chwili przejęcia wynosił 19 mln złotych. Tak, jest prawdą, że ITI spłaciło ten dług, jednak starą pożyczkę zastąpiono nową!!! Legia jest zadłużona wobec ITI na ponad 100 milionów złotych.
W roku 2008 przychody Legii wynosiły trochę ponad 20 milionów złotych
www.legialive.pl/news/31941_W_2008_r_wzrosly_przychody_Legii.html
A więc dług wobec właściciela jest 5 krotnie większy niż przychody!!!!!!
W tym samy roku MAnutd miał przychody rzędu 320 mln euro
forsal.pl/grafika/343327,25351,dlaczego_pilkarskie_kluby_nigdy_nie_zbankrutuja.html

Tak, więc proporcjonalnie rzecz biorąc, żeby mówic, że Glazer zadłużył Maanutd bardziej niż ITI Legię, to dług Manchesteru musiałby wynosic 1.6 mld euro, a wynosi połowę tej kwoty.
Pisze pan o oddawaniu gwiazd? Jakie oddawanie? Sprzedaz CR za blisko 100 milionów euro to jest oddawanie? Z oddawaniem do czynienia mamy właśnie w Legii, gdzie po sezonie za darmo odchodzi najlepszy piłkarz Legii Jano Mucha.

Podsumowując, albo mamy do czynienia z przerażającą niekompetencją, albo już wiem do czyjej kieszeni z(amiast na transfery)i płyną pieniądze ITI.

PS Chciałbym jasno i wyraźnie napisać, że ostro i zdecydowanie potępiam każda działalność kibiców Legii, która łamię prawo lub choćby narusza powszechnie obowiązujące normy społeczne(vide
nieuszanowanie pamięci, po Wejchercie, mimo, że w sprawach klubu był jeszcze większym ignorantem niż Glazerowie)
-
2010/03/26 14:26:34
Chciałbym również przypomnieć, że skrót Manu jest obraźliwy, dlatego prosiłbym piszącym tutaj o nieużywanie go.
-
2010/03/26 14:27:23
-
2010/03/26 14:59:44
tutaj link do informacji o zadłużeniu Legii
www.sport.pl/GW/1,75693,7020778,Ekstraklasa__Lech_Poznan_biznesowym_liderem.html
Bardzo jestem ciekaw panie Stec, czy będzie miał pan w sobie tylle odwagi osobistej, żeby chocby na łamach tego blogu przeprosic za swoją pomyłkę.
-
2010/03/26 15:01:46
break trhu to ty czytaj ze zrozumieniem odniosłem sie nie do artykulu tylko poszcegolnych zdan tzw "kibolstwa" ktore w wyborczej jest uprawiane bardzo czesto
-
2010/03/26 16:38:19
Odpowiednikiem FC United jest CWKS Legia-natomiast kibicowi Wisły Kraków(z czym się nie kryje przecież) Walterowi chodzi przedewszystkim o swój własny interes i budowany przez miasto stołeczne Warszawa stadion klubowy z którego będzie mógł korzystać organizując tam wszelkiej maści imprezy made in ITI.
Dodatkowo Legia przed przejęciem przez ITI radziła sobie lepiej pod względem sportowym osiągając lepsze wyniki-a nawet jak była słaba to był to poziom równy temu co prezentuje obcenie-czyli nędza,indolencja.Sam klub zaś jest obecnie "niewolnikiem" pana Waltera ponieważ zalega mu dziesiątki milionów złotych które to pieniądze będzie trzeba w swoim czasie spłacić.
Co do kibiców United to oni na każdym kroku śpiewają o śmierci Glazera(z Milanem większość "dopingu" to były właśnie bluzgi(przyśpiewki obrażające właściciela MU)tylko żeby to zauważyć to trzeba się wsłuchać dokładnie ),że o wszelkiej maści wlepkach i transparentach nie wspomnę.Zreszta dyrektor wykonawczy United wspierający właścicieli czyli David Gill przekonał się na własnej skórze co to znaczy zadzierać z kibicami kiedy przedostali się oni na teren jego posiadłości i porobili napisy w których grozili mu oraz jego rodzinie demolując przy okazji ogród itp.
-
2010/03/26 16:53:10
Typy na dziś już na moim blogu, oceńcie, skomentujcie. Zapraszam!

skoolshopsowner.blox.pl/html
-
2010/03/26 16:56:36
Tyle razy już słyszałem, że piłkarze Legii nie mają jaj. Jeśli tak Panowie Kibice uważają, no to właśnie Grzelak z Iwańskim te jaja Wam pokazali i to dość dosadnie. Nie zbliżam się nawet do twierdzenia, że piłkarze biegają po Łazienkowskiej wybitni i pracowici jak mrówki, ale przynajmniej dowiedli, co sądzą o postawie swoich albo sam już raczej nie wiem czyich kibiców.

całość: kopnij.blox.pl/2010/03/Brawo-Iwanski-brawo-Grzelak.html
-
2010/03/26 17:22:19
1. Czytam i wyjść ze zdumienia nie mogę. Zaraz, Rafcik, czego Ty się pieklisz? Przecież to sukces jest. Wasz sukces! Parafrazując jednego naszego eksprezydenta: o take Legie walczylyście: chuliganów nie ma, zadym nie ma, rac nie ma, na trybunach cicho jak makiem zasiał (ciszej niż w niejednym teatrze), jak nic można sobie posiedzieć i pofetować. Że Iwański nie Kaka, a teatr - mimo, że w stolycy - cokolwiek prowincjonalny? Cóż, jak się nie ma, co się lubi...

2. zestawianie obu historii każe wyciągnąć wnioski nieprzyjemne, by nie powiedzieć - przygnębiające.
Przygnębiające dla kogo? Chyba dla tych, co wbrew rozsądkowi wciąż starają się poważnie traktować sporą część polskich mediów sportowych, która widzi problem w "jeszcze jeden", ale w "die, Glazer!" już niekoniecznie. A poza tym
... co to ma tak naprawdę wspólnego z konfliktem na linii piłkarze-kibice? W Man Utd takiego nie ma, bo piłkarze tego klubu nie dają żadnych do niego podstaw. Spróbowaliby! Suszarka od Fergusona, ławka, a może i trybuny, a przy najbliższej okazji (czyt. oknie transferowym): fuck you and goodbye. A co niby mogłoby ich spotkać w Legii? Suszarka? Od Urbana?! Śmiech. Ławka/trybuny? I kto niby w tej Legii zagra za takiego Iwańskiego? Transfer? Jasssne. Przecież za tych wszystkich gwiazdorków prezesina Walter kil;kilkakrotnie przepłacił i wciąż przepłaca z każdą ratą kontraktową. Kto zapłaci za nich tyle, by choć część tego przepłacenia zwrócić? A kto będzie takim idiotą, żeby przejąć ich rozdęte umowy?
I znów - co mają z tym wspólnego kibice/kibole? Czy to Staruch i kompania wyłożyli hajs na tego nieszczęsnego Iwańskiego i resztę reprezentantów poglądu "czy się stoi, czy się leży..."? Nie? No to może niedobitki Teddy Boys kontrolują politykę transferową klubu i kazały ściągać na Łazienkowską Arruabarrenów, Descargów, Komorowskich, Kumbevów? Też nie? W czym rzecz zatem?
Kibic ma prawo dopingować. Prawo, nie obowiązek. I trudno się dziwić, że z tego prawa nie korzysta, gdy jego klub na każdym kroku (działacze, trenerzy, piłkarze) pokazuje mu, jak bardzo głęboko ma go w dupie.

I jeszcze na koniec (nie mogę się powstrzymać, ten urywek to naprawdę klasa sama w sobie)

@ Killy:

sypialni czeka na Ciebie Scarlett Johansson/ Angelina Jolie/ Salma Hayek/ Beyonce/ Rosario Dawson

Widzisz chłopie, to może przez ten brak lubej od podstawówki (sam się o to prosiłeś), ale wydajesz się nie dostrzegać tego prostego faktu, że na pewnym stadium dojrzewania mężczyzna powinien osiągnąć stan, gdy w sypialni zamiast telewizora z Salmą/Scarlett/Angeliną, czy kto tam jeszcze cię podnieca, posiada łóżko, a w nim prawdziwą, żywą kobietę. I - uwierz mi! - dotyk tej kobiety bywa znacznie przyjemniejszy niż gapienie się w telewizor z gwiazdami Hollywood.
-
2010/03/26 17:48:13
@albiceleste: Drugie zdanie i kilka innych wypowiedzi pod tym blogiem pokazuje najlepiej stadium Twojego rozwoju. Umyslowego. "Cóż, jak się nie ma, co się lubi" - dobre. Czasem jak sie nie ma, to sie nie ma. A nie na sile robi z szambowozu ferrari. Mimo paraleli, ze jedno i drugie ma 4 kola. I wolant.
Ostatni akapit merytorycznie skomentowac nie sposob. Widocznie jestes jednostka starszej daty, gdy edukacja w Polsce miala gorsze dni. Dzis juz w przedszkolu dzieci potrafia czytac ze zrozumieniem. Ewidentnie ten fragment tekstu byl dla Ciebie zbyt duzym wyzwaniem intelektualnym. Moze przeczytaj jeszcze raz, jeszcze raz i moze za ktoryms razem oswieci Cie, ze pominales puente. I jedno slowo. Wesolo zaiste spogladac na swiadectwo ignoranta, ktory byl sie zblaznil, a nawet o tym jeszcze nie wie. Ale sadzac po pogladach - jakos to nie dziwi.
-
2010/03/26 17:57:03
@ Killy:

:) Już lepiej?
-
2010/03/26 20:42:27
Porównanie sytuacji Legii do MU jest chyba nadużyciem. Gdyby piłkarze z OT grali tak jak Legioniści to wydaje mi się, że trybuny miały by im sporo do powiedzenia;) Według mnie stosunek fanów MU do ich piłkarzy nie wynika z jakiejś "wysokiej kultury kibicowania" a jedynie z wyników klubu, autentycznego zaangażowania graczy oraz ich ogromnych umiejętności. Z tego co pamiętam, gdy sir Alex zaczynał przygodę z United i nie szło mu dobrze to go fani po głowie raczej nie głaskali.

albiceleste10 napisał:
część polskich mediów sportowych, która widzi problem w "jeszcze jeden", ale w "die, Glazer!" już niekoniecznie

Zgadzam się z nim w 100%:)

A co do Grzelaka to nie ma sensu dramatyzować;) Szydercza "cieszynka" po golu to jeszcze nic złego.
-
2010/03/26 21:12:09
Generalnie zgadzam się z albiceleste, tak wiem, świat się kończy. Oczywiście odcinając się do ostatniego fragmentu jego wypowiedzi - Angelina, telewizor, łóżko itp - wyzłośliwiasz się ad kolegi, który użył tej dobrej metafory, a pewnie sam w kryzysie wieku średniego nie domagasz.... :P

Co do Iwańskiego i Grzelaka - nic wielkiego nie zrobili, więc to bicie piany cokolwiek przesadzone w mojej opinii. A że grają miernie i biernie to żadna nowość - tak ich Walter i polska liga nauczyli, to tak sobie pozwalają. Na Bułgarskiej taka olewcza gra by nie przeszła - trybuny by ich zjadły.
-
2010/03/26 21:44:13
I co teraz Stec ? 3 mecz i 3 asysta pączusia (iwańskiego) z rożnego - 3 bramki z rożnych po dośrodkowaniach pączusia. Co nagle teraz inne trener i iwański umie dokopać piłke na środek pola karnego ?
Oczywiście nie zmienia to faktu że pączek jest cienki jak rurka z kremem.
-
2010/03/26 22:25:16
@kamil.lyszkowski, maddeth i inni w sprawie Grzelaka
Racja, mogłem rzecz zniuansować i trochę odróżnić oba gesty. Tak czy owak obaj herosi powinni się czerwienić za to, co odstawiali na boisku, a zaprotestowali na poziomie trybun, które im szkodziły, ZANIM oni dali powody, by się na nich wypiąć. O tym głównie chciałem.
Dzisiaj wreszcie biegali, jakby sobie przypomnieli, że za to biorą pensję. Iwańskiemu wyraźnie służy, jak się na jego ruchach skupi uwagę;-) Ciekawe, ile to potrwa.

@killy
Pytania o stosunek do naszej piłki właściwie kierowane są do kibiców, ja za nich nie odpowiem. Od siebie dam tyle - polski futbol mnie zajmuje, bo jest polski, bardzo chcę, by był lepszy. To podstawowe, nie wymaga tłumaczenia.

@albiceleste10
Ile razy mam powtarzać? Minimum kultury, nie przekręcamy mojego ani w ogóle niczyjego imienia/nazwiska. Jak nie dotrze, następnym razem usunę paplaninę.