Blog > Komentarze do wpisu

A gdyby Real odpadł?

Felieton z dzisiejszej „Gazety” znajdziecie tutaj. Wklejam go niepewny, czy jest jeszcze w ogóle sens takie tematy poruszać. Przy okazji wyznaję, że w najbardziej optymistycznych dla madryckiej supergrupy przypuszczeniach nie mieściłem ziszczającego się właśnie scenariusza - uzyskanej tak szybko kilkunastopunktowej przewagi w lidze hiszpańskiej nad tymi wszystkimi Valenciami i Sevillami. Ale to właściwie nie ma związku z załączonym tekstem…

poniedziałek, 08 marca 2010, rafal.stec

Komentarze
2010/03/08 14:44:18
futbolnatak.blox.pl/html - o Katalońskim graniu w dziesięciu. Zapraszam.
-
2010/03/08 15:22:43
Jednak myś5lę że Real nie odpadnie jest za mocny, aż strach pomyśleć co by było gdyby jednak odpadł.
zwysokoscitrybun.blog.onet.pl/ - o fenomenie Montpellier
-
2010/03/08 15:28:17
Końcówka felietony fenomenalna, oby więcej takich.
pozdrawiam
-
2010/03/08 15:41:47
Byłoby fajnie...
-
2010/03/08 15:57:17
I tak by zwalili na sędziów. Pewnie nie wszyscy wiedzą, ale w Europie szaleje Platinato: www.fcblog.pl/news/427/w_swiecie_tomasa_roncero/
-
2010/03/08 15:57:36
Bardzo dobry tekst, jakich się często nie spotyka. Przemyślenia i futbol z reguły się gryzą :P

Osobiście, jako fan Realu liczę że nie ziści się scenariusz "wtopy", ale już dziś widać że wszyscy niedowiarkowie przed sezonem się mylili. Ta machina działa sprawniej niż można się było tego spodziewać, nawet pomimo tego że ma jeszcze wiele, bardzo wiele niedociągnięć. Możliwe, że to dlatego, iż Real w tym sezonie, oprócz Barcelony nie napotkał rywala z prawdziwego zdarzenia. Dzięki temu wszystkie elementy machiny mogły się spokojnie docierać, teraz powinny grać coraz lepiej i wygrywać. Porażka z Lyonem opóźni to co najmniej do następnego sezonu, zwycięstwo może sprawić że Real zawojuje już w tym roku.
-
2010/03/08 17:26:21
Niestety, życie staje się jedną wielką produkcją a my produktami. A Real niczym produkcje z Marvela musi być iście fantastyczny
-
2010/03/08 18:05:33
Mnie się wydaję, że w tym meczu wszystko zależeć będzie od Lyonu. Jeśli nie pękną przed meczem, a także od początku śmiało będą szukać bramki, może to być wspaniały mecz, możliwe że wtedy też Real się z LM pożegna.
Jeśli jednak przegrają w głowach już przed meczem, i zagrają taktyką harakiri jaką przyjęła Sevilla w sobotę stłamszeni zostaną szybciutko. Mam nadzieję że oglądali sobotnie spotkanie i wyciągnęli odpowiednie wnioski.
-
2010/03/08 18:43:28
@irek16lfc

Kompletnie nie zgadzam się z tym co napisałeś. Uważasz że OL będzie śmiało szukać bramki? Jeśli tak to jestem pewien awansu Madrytu. Co jak co ale szybki atak, przeniesienie piłki na drugą strone boiska jest dużym atutem madrytczyków. Poza tym mając tak szybkich i kreatywnych graczy ofensywnych nie ma co wystawiać się na atak. Nawet w meczu w Lyonie Olympique nie grał zbyt otwartej piłki choć stworzył kilka klarownych sytuacji a na dodatek trafili w słupek.
Ciężko wyciągnąć odpowiednie wniosk po meczu Real - Sevilla. Real jak do tej pory tej pory ogromne problemy z atakiem pozycyjnym i strzeleniem bramki graczom o wysokich umiejętnościach a jednocześnie broniącym wyniku. A tak właśnie grałą SEvilla ostatnie 30 minut. Bezustanna obrona.
Po tym meczu trener OL będzie miał ciężkie zadanie. Mam nadzieje ze będzie to widowisko równie emocjonujące co sobotni spektakl
-
2010/03/08 19:12:03
Już niebawem ten balon pęknie i będzie to kolejny tym razem dłuższy kryzys Realu. Klub jest tak zadłużony, że nic im już nie pomoże. Z resztą cała Hiszpania już stoi coraz niżej. Już niebawem.
-
2010/03/08 19:26:25
Rafał

Jak zwykle multum porównań, metafor. To jest fajne, ale dziś były wyjątkowo... "pornograficzne". Nie wiem jak to inaczej nazwać.
Absolutnie nie masz racji twierdząc, iż między kibicami a piłkarzami Realu istnieją relacje czysto "biznesowe". Zwłaszcza przychodząc do Realu Madryt gra się dla "znaczka", nie dla zer w kontrakcie. Cristiano Ronaldo z miejsca stał się (i poczuł) madrytczykiem, na co fani odpowiedzieli wielkim uczuciem w jego kierunku.

Sporo przesadziłeś tak bardzo podkreślając takie obrzydliwe, materialistyczne działanie Realu. To właśnie w Madrycie (oraz Barcelonie) najbardziej liczą się wartości inne niż mamona. Honor, historia. A to, że kupiono piłkarzy za szaloną cenę...No cóż, sukcesowi trzeba pomóc.
-
2010/03/08 19:47:49
Liga hiszpańska jako całość systematycznie się stacza finansowo i co za tym idzie sportowo. Cała kasa z TV (a za telewizją sponsorzy) idzie do Realu i Barcy, reszta żyje z wyprzedaży (jak np. Sevilla) lub udaje, że żyje biorąc kredyty i stosując różne sztuczki własnościowe (jak Valencia). Kryzys tylko to przyspiesza i pogłębia. A obecny sukces i wielce prawdopodobne mistrzostwo Realu (który jest przede wszystkim drużyną zbudowaną od podstaw a nie zespołem za 250 mln euro) tylko uwypukla problem.

Ciekawa jast nierozwinięta w felietonie kwestia - ile jeszcze tak można? I pytam nie w interesie tych 18 szaraczków, tylko właśnie gigantów. Gdzie jest granica znudzenia ligą hiszpańską, która już w tej chwili jest najbardziej przewidywalną na kontynencie. Gdzie już teraz wylansowano GD na jedyne warte uwagi wydarzenie w sezonie. Oglądam Real tydzień po tygodniu - drużynę słabo zgraną, ze źle dobranymi niektórymi zawodnikami (wzajemnie ograniczający się duet Xabi-Lass, zagubieni Kaka i Benzema), która paroma zrywami jest w stanie wysoko pokonać każdego kolejnego ligowego rywala. Czemu oglądam? Bo mocno kibicuję, z ciekawości jak ten największy w dziejach futbolu eksperyment będzie się rozwijał, bo zawsze oglądałem. Pewnie nie odpuszczę sobie tego nawet jak będziemy wygrywać po 10:0 przy 80% posiadaniu piłki. Pytanie tylko czy to w ogóle może być ciekawe dla postronnego widza i czy ma jeszcze szansę takie być? Np. Barcę już sobie niemal odpuściłem - ma swoje problemy, nic atrakcyjnego a i tak wiadomo, że te 3 punkty zazwyczaj wyrwie. Liga szkocka normalnie.

Stąd też biorą się problemy Królewskich w LM. Drużyna opromieniona pewnymi zwycięstwami na krajowym podwórku co jakiś czas dostaje prztyczek od solidnych bądź renomowanych firm. Nie dość, że sportowo wyrastają one ponad hiszpańską "osiemnastkę", to jeszcze są dodatkowo zmobilizowane na ten wyjątkowy dwumecz. I Real jest zaskakiwany jak przez Lyon, czy niegdyś Juve, Bayern i Romę i brakuje czasu by się pozbierać lub jest po prostu bezradny jak w starciu z okrzepłym Liverpoolem.

Ten Real ma dodatkowo wspomniane problemy składanej od podstaw, nowej drużyny i nie zmienią tego ostatnie widowiskowe wygrane. Królewscy mają na tyle większy potencjał by golić hiszpańskich rywali mimo swych poważnych niedociągnięć. Jednak nie wiem czy Królewscy będą w stanie powtórzyć w środę tę chwilę magicznej gry, która raczej przypadkiem przytrafiła im się w meczu z Sevillą. Jeśli nie, to kwestia awansu zależy od Lyonu. Nie pozwolą na zbyt wiele Gutiemu czy Ronaldo, będą w stanie kontrolować rewanż. Nie pomaga chyba w tym wszystkim ten nieszczęstny finał na Bernabeu.

Co jeśli Real odpadnie? W mediach będzie histeria, wśród kibiców też. Będzie wielkie ogólnoeuropejskie mielenie banału, że sukcesów w piłce nie można kupić. Będzie wielka strata dla Ligi Mistrzów, z której wypadną najciekawsi bohaterowie. Jak zachowa się Perez, trudno przewidzieć. Najgorsze byłoby zwolnienie trenera i kupowanie nowych piłkarzy. Najmądrzejsze, już niezależnie od wyników sportowych, wcielenie w życie uwag Valdano, który widzi skutki obecnego sposobu rozdziału środków od telewizji w Hiszpanii.

twitter.com/MatSabat
-
2010/03/08 19:56:35
Daj spokój matsabat. Po co się tak produkować? Wiadomo, że dla mości Steca to Real to prawdziwy Babilion dzisiejszej piłki a na trybunach zasiadają same dolary. Co się stanie jakby Real odpadł? Z pewnością mości Stec spłodzi kolejny grafomański tekst o niczym w którym tematem przewodnim będzie "Real i jego kibice to zło".

"Nie życzę Realowi wpadki ani jej nie typuję, szybciej już typowałbym co innego - że dowiedzie, że z sezonu na sezon można z 1/8 finału wskoczyć do finału ścisłego, wystarczy rzucić ćwierć miliarda." - niesamowite. Jakby Real odpadł to będzie, że nie da się zbudować drużyny, a jak zajdzie daleko to tylko dzięki wydanej kasie, a nie ciężkiej pracy piłkarzy trenerów działaczy itp. itd. I tak źle i tak źle - w końcu Real to zło.
-
2010/03/08 20:04:53
@baaasti

Ja nie napisałem, że Lyon będzie szukał gola, tylko uważam że jak najbardziej powinien, i nie chodzi mi oczywiście o pójście na wymianę ognia, to musiałoby skończyć się katastrofą, ale wykorzystywanie kazdej nadarzającej się okazji do kontrataku, wyjście 5-6 piłkarzami, a nie dwoma co zaprezentowała Sevilla, uważam że nastawienie się na "obronę częstochowy" to będzie trumna dla Francuzów, a czegoś takiego niestety się spodziewam, jak będzie zobaczymy.
Myślę zresztą, że jakby ten mecz nie wyglądał Real tego jednego gola na bank wydusi, także Lyon by awansować raczej będzie musiał tam coś ustrzelić.
-
2010/03/08 20:11:04
Aluzja co do Kaki zupelnie nietrafiona: nikt sie go z Madrytu pozbyc nie chce, a jak sie czyta i cytuje wymysly sport.es albo el mundo deportivo to sie nie powinno zostawac wogole dziennikarzem.

Kolejna nietrafiona aluzja to ta dotyczaca kibicow. Jak sie nie jezdzi na mecze do Hiszpanii to sie nie wie, ze tam sie kibicuje inaczej niz w Anglii, Polsce czy Niemczech. Tam ludzie nie przychodza zdzierac gardel - to jest inna kultura i jak ktos tego nie rozumie to widocznie spal w podstawowce na historii. I to jest ogolny trend w calej Hiszpanii (oczywiscie Katalonczycy i Baskowie to wyjatki - oni sami nie uznaja siebie za Hiszpanow).

Co do relacji "biznesowych" to sie juz czesc wypowiedziala - relacje biznesowe to moze pan redaktor ma z naczelnym z Wyborczej, ale napewno nie kibice Realu z pilkarzami tego klubu.

-
2010/03/08 20:11:08
MatSabat

Valencia na 5-letniej umowie z MediaPro zarobi około 250 M euro. 50M euro za sezon. Chyba nie tak znów mało, co?

Jeśli La Liga jest najbardziej przewidywalną ligą na świecie, to powiedz mi co Mallorca robi na ogonie Sevilli, a Villarreal pod Deportivo i Bilbao?

Jezzo

Hm... Ja za każdym razem wychodzę z innych niż Red. Stec założeń, ale wniosek mam zawsze taki sam: Real to faktycznie ZŁO ;D

Cóż, ja tam żałuję, że redaktor nie podjął się opisania gry Zlatana, byłego mediolańskiego wieszcza o katalońskiej duszy :)
-
2010/03/08 20:41:25
Pamiętam jak C. Ronaldo przychodził do Realu i prasa pisała o tym, że to właśnie on będzie w Madrycie następcą Davida Beckhama. Chodzi tu głównie o zastępstwo czysto biznesowe, Beckham by takim słupem ogłoszeniowym, biegającym po Bernabeu głównie dla pieniędzy. Tak pisała prasa, a ja uwierzyłem. Teraz widzę jak bardzo i piłkarze, i działacze, i kibice i nawet sprzątaczki pracujące w Realu tego sukcesu pragną i łakną. Tam już nie chodzi o pieniądze tam chodzi o historię, bycie jej częścią przez tworzenie i kreowanie jej. Henry powiedział kiedyś ,że ma obsesję na punkcie "przechodzenia do historii". Myślę że tego bakcyla piłkarze Los Blancos złapali.
-
2010/03/08 20:45:58
Oczywistym błędem tego tekstu jest skupienie się na analizie postaci określonej mianem kibica, bo kibic tak się nie zachowuje. Mamy współczucie dla przegrywających piłkarzy, nie ma między nami a klubem relacji biznesowej, nie ma linczu po niespodziewanym wyniku. To są kompromitujące fragmenty.

Czy kreujemy chore oczekiwania? Też mam co do tego poważne wątpliwości, bo od początku sezonu powtarzam, że wszystko co wygramy w tym roku będzie niespodziewanym bonusem, niemal zaprzeczeniem futbolowych reguł. To raczej media robią z Realem to, co na mniejszą skalę spotkało Justynę Kowalczyk. Nikogo się nie słucha, na nic się nie patrzy, tylko zakłada się potrójne korony a potem zarabia na analizie domniemanego rozczarowania.

Stec opisuje raczej przypadkowego widza utożsamiającego się na tę jedną noc z chwytliwym projektem sportowym, być może takiego, która zapłacił za bilet/wysłała go firma. Poniękąd opisany został także stosunek postronnych obserwatorów do Realu, którzy czerpią satysfakcję z jego przegranych. Real nie jest lubiany w środowisku, nigdy nie ma takiej wzniosłej atmosfery jak po porażce ManU czy nawet Chelsea tylko dzika frajda, że nam się nie udało.

Ulesław
Nie jesteś postacią reprezentatywną. ;-P Zawsze kogoś ta szturmująca Mallorca będzie fascynować, tak samo jak oklapnięcie Aberdeen w Szkocji. Piszę o typowaniu mistrza, o sprowadzaniu ligi hiszpańskiej do GD przez typowego zjadacza futbolu, nie pasjonata.

Co do tych kwot, to akurat Valencia jest klubem, który może pozbierać się finansowo dzięki obecnemu systemowi. Wśród pozostałej osiemnastki jest jedynym w tej chwili klubem z globalnym potencjałem i może stąd ta umowa (masz linka do szerszego opisu sprawy?). Powiem więcej. Gdyby była dobrze zarządzana, to może mielibyśmy dzisiaj nawet wielką trójkę! Marketingowo Barca z początku wieku miała porównywalny poziom do Nietoperzy, ktoś nie wykorzystał szansy.

twitter.com/MatSabat
-
2010/03/08 20:54:19
Kiepska atmosfera na SB to ponoć fakt (jak na obiekt o tych gabarytach) i to wcale nie wynika z jakiejś "hiszpańskiej kultury kibicowania". Nie chcę się mądrzyć, bo na meczu PD nigdy nie byłem, ale z drugiej ręki - i to od ludzi Realowi życzliwych - słyszałem, że na wielu mniejszych obiektach w PD jest fajniejsza atmosfera.

Ale może lepiej niech się lepiej wypowiedzą Ci którzy byli i widzieli osobiście, a do tego najlepiej nie są fanatykami Realu :)
-
2010/03/08 20:57:58
Gdyby odpadł? Podtrzymałby tradycję, nic wielkiego, nic wiekopomnego dla futbolu w Europie. Szkoda byłoby mi najbardziej ich trenera i kibiców też, bo wiadomo czym tam grozi odpadnięcie z LM, kolejny bajzel. Ja do Realu nie jestem uprzedzony. Bardzo cenię ten klub.
-
2010/03/08 21:03:59
Salvatore83 np. na których? Może w Cadiz czy w Bilbao, może w Sevilli - i też nie na wszystkich spotkaniach. Poza tym takiej atmosfery jak była w sobotę na Bernabeu potrafi wytworzyć bardzo niewiele stadionów na świecie. Ale do odpowiedniej atmosfery musi być odpowiednia waga spotkania. W sobotę widownia dopingowała nawet po golu Drago, a po golu Ronaldo poniesła drużynę do wspaniałej remontady.
A jeśli Real by odpadł, to zwykły obiektywny kibic powinien się zmartwić. Wyobrażacie sobie pojedynki takiego Realu jak w sobotę z Chelsea, Manchesterem czy Barceloną? Byłoby na co popatrzeć.
-
2010/03/08 21:16:53
@matsabat:
"Czy kreujemy chore oczekiwania? Też mam co do tego poważne wątpliwości, bo od początku sezonu powtarzam, że wszystko co wygramy w tym roku będzie niespodziewanym bonusem, niemal zaprzeczeniem futbolowych reguł."

No to raczej jesteś wyjątkiem. Jak się wydaje ponad ćwierć miliona Euro, jak się w ostatnim sezonie było upokorzonym przez odwiecznego rywala i jak finał najważniejszych rozgrywek klubowych odbywa się na własnym stadionie, to raczej mało kto myśli na dwa (co dopiero trzy!) sezony do przodu.

"Real nie jest lubiany w środowisku"

To raczej subiektywna opinia. Równie dobrze można by napisać, że Chelsea jest jednym z najbardziej nielubianych klubów, kiedy prawda jest taka, że oba kluby należą do najpopularniejszych.

"Piszę o typowaniu mistrza, o sprowadzaniu ligi hiszpańskiej do GD przez typowego zjadacza futbolu, nie pasjonata."

To prawda, a porównanie do ligi szkockiej bardzo trafne 8-]

"Gdyby była dobrze zarządzana [Valencia], to może mielibyśmy dzisiaj nawet wielką trójkę! Marketingowo Barca z początku wieku miała porównywalny poziom do Nietoperzy, ktoś nie wykorzystał szansy."

Gdyby tak jeszcze Atletico było dobrze zarządzane, to mielibyśmy nawet wielką czwórkę.
-
2010/03/08 21:41:01
Tekst pisany pod publiczke, nawet Rafal mysli inaczej ale tak bedzie lepiej wygladalo w gazecie.
Poiewaz musialem czekac 10 lat na 7 PE to jestem gotowy poczekac 8 na dziesiaty. Uwazam sie i tak za bedacego w uprzywilejowanej pozycji do tych Madridistach, ktorzy musieli czekac 32 lata i przelknac gorycz porazki w finale z 1981 nie mowiac juz o kibicach nerroazzurich, bordowo-granatowych do 92 roku czy netoperkow...
Oczekuje w srode wysokiego zwyciestwa w stylu 4:1, atmosfery meczow z Bayernem i PSV z poznych lat 80 lub tej z potyczek z BVB z 98 (bez przewracania bramki oczywiscie) ale i tak pewno wtedy wyjda teksty zlotoustych o Madrycie jako czystym zle z prezesem odszczepiencem.
So, be it! Tak, chce tego, chce zeby rozwalili OL nie czteroma tylo siedmioma po 2 hattrickach Higuaina i Christiano oraz bezczelnym strzale Gutiego dupa do pustej bramki po szybkiej wymianie. Chce stadionu calego w bieli z ultrasami w pakcie z dzisiejszym jubilatem i sraczki OL w tunelu przed meczem.
-
2010/03/08 21:46:59
@barszy
Nie nazywaj działań Realu ''obrzydliwymi'' i ''materialistycznymi'', nie ma nic nagannego w supertransferach, każdy klub ma prawo kupować możliwie najlepszych piłkarzy, a pod względem sportowym to akurat niedawne ruchy Madrytu były w większości dobre (i dość oczywiste zarazem). Nie ma też sensu ograniczanie motywacji piłkarzy do prostej alternatywy ''grają dla znaczka'' albo ''grają dla zer w kontrakcie'' - sporo tych zer od wyników nie zależy, ja bym już szybciej przypuszczał, że wybitny zawodnik gra przede wszystkim dla siebie, dla spełnienia własnych sportowych ambicji.
Niepotrzebnie upraszczasz, próbujesz wywieść z felietonu, kto jest ''zły'', a kto ''dobry'', nie w tym rzecz. Ową wspomnianą przeze mnie relację biznesową kreuje - niekoniecznie zawsze skutecznie - koncepcja Realu, który dążenie do sukcesu sportowego zamienia w operację czysto finansową, zresztą ten język kalkulacji opanował całą wielką piłkę, za Madrytem ciągnie cały peleton. Co piłkę trochę odczłowiecza, choć ja nie podzielam sposobu myślenia tych, którzy widzą na boisku biegające czeki, dla mnie CR, Kaka, Drogba i Lampard to najpierw fantastyczni atleci.

@matsabat
Ten pierwszy - długi - wywód oddaje ducha czasów opisanych w felietonie wprost doskonale. Tylko wykresu brakuje.

Ciekawa jast nierozwinięta w felietonie kwestia - ile jeszcze tak można? I pytam nie w interesie tych 18 szaraczków, tylko właśnie gigantów. Gdzie jest granica znudzenia ligą hiszpańską, która już w tej chwili jest najbardziej przewidywalną na kontynencie.
To kompletnie nieciekawa kwestia, bo o znudzeniu ligą hiszpańską nie ma mowy:-)

Real nie jest lubiany w środowisku, nigdy nie ma takiej wzniosłej atmosfery jak po porażce ManU czy nawet Chelsea tylko dzika frajda, że nam się nie udało.
Punto. Jedno z tych zdań, po których bystrzy ludzie zadają sobie sakramentalne pytanie: Dlaczego?:-) Może odpowiedź ma nawet związek z felietonem?

@w sprawie porównania do ligi szkockiej
Powoli traci na aktualności - kluby z Glasgow mają wyraźnie mniejszą niż barcelońsko-madrycki duecik przewagę nad resztą stawki, PD staje się naprawdę grubym kuriozum:-)

@uwaga ogólna
Ponieważ miejscami wyłania się już zarys typowej dla sieciowych bijatyk o Realu i Barcelonie dyskusji o tym, kto do kogo jest uprzedzony, kto lepszy, a kto gorszy, jako gospodarz proszę - zlitujcie się, są lepsze okolice na te doniosłe, nieuchronnie konkluzywne wymiany poglądów:-)
-
2010/03/08 21:52:31
@flakizolejem
To raczej subiektywna opinia. Równie dobrze można by napisać, że Chelsea jest jednym z najbardziej nielubianych klubów, kiedy prawda jest taka, że oba kluby należą do najpopularniejszych.

Obie marki to wielkie kluby, mające całe masy fanclubów na całym świecie i nie zmieni tego przyjście Abramowicza czy Pereza. Chodzi o wzrastającą liczbę antagonistów, dotychczas obojętnych.
Zresztą sam do nich należę. Nie podobają mi się te projekty Pereza, upodobniające klub piłkarski do objazdowej trupy cyrkowej. Po stokroć bardziej lubiłem ten stary Real, choćby z lat 90-tych, mimo swojej sławy nie zatrudniał tych największych jak Van Basten, Baggio, Weah czy inne wielkie gwiazdy tamtych czasów. Grali tam piłkarze mniej medialni jak choćby Zamorano, Mijatovic, Suker czy Laudrup, ale znakomici technicznie, którzy potrafili z piłkarzami hiszpańskimi dawać znakomity futbol i zwycięstwa. Szczerze mówiąć to tęsknię za tamtym właśnie Realem.
-
2010/03/08 21:57:03
W mordę i nożem, ale grafomania. Stec to Pilch z Pierdziszewa.
-
2010/03/08 22:02:39
MatSabat

Sprawa jest dość stara - jeszcze z czasów Soriano: vcf.pl/?id=2507

Co do wielkiej trójki - moja piękna nienaukowa teoria - gdyby nie tragiczna śmierć śp. Puerty, to dzisiaj w wielkiej trójce byłaby Sevilla. I to jako zespół na szczycie.

Mallorca to ewenement na skalę wszechświata, oni są w czołówce wbrew wszelkim prawom. Gdyby pieniądze rządziły, powinni być w Segunda Division. Jeśli ktoś nie sprowadza Primera Division do dwóch zespołów, to radości i emocji ma sporo.
-
2010/03/08 22:04:33
Wspaniały artykuł. Znam ci ja młodego z Madrytu, dla którego piłkarze są idolami z jednej strony, a z drugiej przegraną przyjmuje z wściekłością. Widzi te miliony i miliony tylko.
-
2010/03/08 22:21:44
Spoko, bardzo duże wydarzenie na Santiago się odbędzie niebawem i aż boję się pomyśleć o ewentualnej porażce Galacticos. Ale moim zdaniem Lyon przerazi się, że mógłby zburzyć porządek całego futbolu i usłużnie przegra;)
Jutro też czekają nas emocje na Emirates. Tutaj
tylnymidrzwiami.blox.pl/2010/03/Artemio-Franchi-Emirates.html
krótka analiza;)
-
2010/03/08 22:22:29
@flakizolejem
Atletico to chyba krok za daleko. Mają historię, dobrą lokalizację, ale nie mieli żadnych sukcesów gdy tworzyła się globalna widownia telewizyjna, nawet Depor ich prześcignęło. Swego czasu czytałem o ich strategii ekspansji na rynki zagraniczne i opracowane jest to wzorcowo. Inni mają jednak przewagę, którą będą w Atletico odrabiać latami. Nie można wykluczyć, że przed nami jeszcze rewolucja internetowa i mobilna w odbiorze futbolu i może wtedy będzie okazja dla takich klubów by "wystrzelić". Na razie zarobią tylko trochę więcej niż Betisy i Mallorki.

@uleslaw
No nie, ja cały czas piszę o aspekcie ekonomicznym. Sevilla mogłaby z Puertą zrobić sportowo trochę więcej, ale niewiele by to zmieniło w ich strategii działania. Raczej nie osiągnęliby takich sukcesów, które pozwoiłyby im dyktować telewizjom dowolne ceny za transmisje ligowe.

A czy kontrakt Valencii jest jakiś świetny na tle gigantów? Nie mam w tej chwili czasu szukać konkretnych źródeł, ale pamiętam, że bodaj 38% przychodów Realu pochodzi ze sprzedaży praw TV. A te przychody przekraczają 400 mln euro...

twitter.com/MatSabat
-
2010/03/08 23:05:32
Czy rzeczywiście to jest takie dziwne, że pieniądze dają efekty? Ale chyba jednak budżet nie wyjaśnia wszystkiego w lidze hiszpańskiej. Przecież taka Sevilla ma wydawałoby się wystarczająco dobrych piłkarzy, żeby się nie położyć przed Realem, a tu co - mecz układa się dla nich idealnie, prowadzą 2:0 i na koniec i tak się im udaje przegrać. Wcześniej po "wielkim triumfie" w pucharze przyjechali na Camp Nou i gładko dostali 0:4 ! Podobno byli zmęczeni (sic!) Nie wiem czy to przypadek, że Bilbao (drużyna o mentalności zdecydowanie mało hiszpańskiej) przetrzymała napór Realu (co prawda u siebie, ale zawsze).
W lidze mistrzów jest jeszcze wcześnie, ale zastanawiam się, czy ta hegemonia w domu nie zaszkodzi obu hiszpańskim zespołom wagi ciężkiej (Sevilli tu nie zaliczam, jej przeszkodzi własna słabość). Barcelona w meczu z VFB wyglądała na ogromnie zdumioną, że ktoś kto nie jest MU czy Chelsea może chcieć z nią wygrać. Zobaczymy jak wypadną Królewscy z Lyonem, ale jeśli nie najlepiej, to będzie to nawet więcej mówiło o pozostałych drużynach PD niż o samym Realu.
-
2010/03/08 23:05:41
MatSabat,

Atletico to chyba jednak przede wszystkim składu nie ma, marki/przychodów/pozycji medialnej, nie? Przynajmniej to taka moja skromna boiskowa obserwacja ;)

Ze śmiercią Puerty nie chodziło mi o stratę piłkarza - Adriano i Capel to i tak była dobra lewa flanka - ale oni się rozłożyli psychicznie. Mieli potężną ekipę, na każde trofeum. W sumie teraz też tak mają, ale zjadają ich kontuzje i... chyba zbyt szeroka kadra. Co mecz, to inny układ obrony całej i środka pomocy. Pozytywnych efektów to jeszcze nie przynosi.

Betis to po spadku chyba kokosów na reklamach nie zbija. Ale swój skarb i tak znalazł - przygarnęli Jonathana Pereirę ;)
-
2010/03/08 23:23:15
Z Realem wiąże się jedno ciekawe zagadnienie, które może red. Stec kiedyś wnikliwie przeanalizuje, a mianowicie tzw. "zgranie". Obiegowa prawda głosi, że im dłużej można się zgrywać tym drużyna gra lepiej. Prawda ta wydaje się być w dodatku logicznie uzasadniona, więc trudno ją kwestionować. Jednak empiria każe wątpić. Zaryzykuję tezę, że w dzisiejszym footballu, jeśli założymy, że drużyna jest tworzona z co do zasady ukształtowanych, dobrych piłkarzy, to zgranie pojawia się najpóźniej po roku, a po dwóch, trzech zaczyna gasnąć. Dobrze jest, jeśli drużyna utrzymuje poziom, co i tak zdarza się rzadko (czasem jak MU utrzymuje bardziej wyniki niż poziom). Jeśli mam rację, to Real wcale nie ma tak dużo czasu - najpóźniej w przyszłym sezonie powinien wygrać prawie wszystko, bo nie ma żadnej gwarancji, że potem będzie lepiej. Nerwowość jest więc uzasadniona.
-
2010/03/08 23:43:59
@rafal_stec
"Niepotrzebnie upraszczasz, próbujesz wywieść z felietonu, kto jest ''zły'', a kto ''dobry'', nie w tym rzecz. Ową wspomnianą przeze mnie relację biznesową kreuje - niekoniecznie zawsze skutecznie - koncepcja Realu, który dążenie do sukcesu sportowego zamienia w operację czysto finansową, zresztą ten język kalkulacji opanował całą wielką piłkę, za Madrytem ciągnie cały peleton"

Stwierdzenie że sukces sportowy w Madrycie został zamieniony na operację czysto finansową to zwykłe pisanie głupot. Real wychodzi dobrze finansowo nawet bez sukcesów. A jeśli chodzi o to, że Real jednocześnie chce zbudować drużynę wielką ale i także bardzo medialna - to co w tym złego? Co jest złego w tym, że klub chce zarabiać na siebie i czemu ma to piłkę odczłowieczać? Bardzo dobrze, że są kluby które naśladują Real. Dzięki temu będzie coraz mniej klubów, które żyją na kredyt i są zarządzane bez namysłu, a potem modlą się o inwestora który będzie łożył bez żadnych szans na zwrot pieniędzy (jak Abramowicz czy Moratti), bo to jedyny ratunek przed bankructwem.

A tak poza tym, to czemu znowu rozmawiamy o pieniądzach Madrytu? Czemu nie poczytamy jakiegoś felietonu o wydarzeniach w Madrycie od strony czysto sportowej? A przecież tam tak wiele się dzieję i być może na naszych oczach rodzi się wielka drużyna.
-
2010/03/08 23:46:59
Co by było gdyby Real odpadł? Nic nowego w ostanich latach:
Byłoby fajnie siabadabada.
-
2010/03/09 01:10:01
I jaaaaaaaaaaaaa. Wieczne to malkontenctwo, ludu:-)

Nikt, za cholerę, nie połasi się na dostrzeżenie przeobrażenia:-) Z nieudolnej poczwary rodzi się, na naszych oczach, twór majestatyczny, monumentalny. Zrzuciło, to coś, jedynie kolorowe - odzienie, by zaaplikować sobie coś nowego, już wewnętrznego. Faktycznie no, co w futbolu niemal immanentne - wybitnie kosztownego. Ale.
Guti, miotany, sam miotający, z kunsztem starego mistrza, posyła piłki bliskie wysublimowanej doskonałości. Van der Vaart, dławiący kłopoty rodzinne, duszący deprecjację kakową, kończy i podaje, rozgrywa. Odrodzony/na nowo odkryty Marcelo. Uciszający grymaśników - Garay. I ten produkt argentyńsko-francuski - Higuain.
Nikt nie zauważa, że jedynie 90 mln biega znacząco szybciej, strzela silniej, podaje dokładniej. Tylko Ronaldo jest ogniwem niezastępowalnym, trybem, który, w razie wycięcia, dusi całą machinę. Bo: Kakę może przyćmić ( i to jak!) Guti wespół z van der Vaartem, Garay usuwa w cień niezrównanego w obronie Pepego, Higuain nie pozwolił zadomowić się Benzemie, Marcelo trzyma lewą flankę. Tylko ten atleta, bóg.
Real nie tyle wzmocnił się nową siłą piłkarską. Dostał prezesa nieustraszonego, z nim pewność siebie, dumę, pazerność. Nie wiem ile lat zajęłoby Realowi podnoszenie się z kolan, ile lat zajęłoby wychodzenie z cienia śmiertelnego, katalońskiego rywala. Osobiście, tuż po finale LM, byłem przekonany, że oto na długie lata nastała modła katalońska. Żadne tam Manchestery, Chelsea, Intery - tylko Barca. Dziś zachodzę w głowę. Bo tak jak nie wyobrażałem kogoś innego na tronie futbolowym niż Barcelona, tak teraz wiem, że Real za chwilę ją zdetronizuje, obali, zadepcze.
Ten zespół dopiero co się kreuje, rodzi w bólach, a efekty już przerażają. I tak jak Rafał nieśmiało, wstydliwie wysuwa koncepcje finalisty z Madrytu, tak ja nie wyobrażam sobie już innego scenariusza. Każdy dzień przybliża ich do tego celu, każdy dzień działa na ich korzyść.

pees. I choćbym miał odszczekać w środę każdą literkę z moich wizji, i tak będę obrzydliwie szczęśliwy - z przeobrażenia. Cholera, pięknego.
-
2010/03/09 02:08:30
dawid.siedzik
świetnie napisane ;-)
-
2010/03/09 07:32:21
Przede wszystkim - absolutnie nie mogę się zgodzić z pojawiającym się w felietonie założeniem, że "wszyscy myślą, że Real wygra LM, bo wydał ćwierć miliarda". To nie do końca tak. Real, po pierwsze, nie jest faworytem LM - ani sondażowo, ani u bukmacherów, ani gdzie indziej. Jeśli Real nie wygra, to będzie to wielki szok jedynie dla Florentino Pereza i dla mało kogo poza nim. Dla Realu taka porażka na pewno będzie wielkim wstrząsem i katastrofą, ale w tym wypadku fani są jak widzowie "Wiadomości" - jeśli oglądasz co roku jakąś katastrofę, to się przyzwyczajasz.

Natomiast jeśli chodzi o dwumecz z Lyonem, to Real jest w nim faworytem, ale myślę, że pieniądze nie mają z tym aż tak wiele wspólnego. Tzn. nie te ćwierć miliarda. Real po prostu jest liderem ligi hiszpańskiej i gra tam doskonale, a Lyon walczy o miejsce dające LM w swojej lidze, która jest... ligą francuską. Więc tak, tutaj wszyscy oczekują, że Real awansuje. Wygrali w tym sezonie wszystkie (poza jednym) mecze u siebie, więc oczekuje się, że wygrają i z Lyonem. Lider ligi hiszpańskiej zawsze ma wygrać z Lyonem, obojętnie ile wydał pieniędzy w przerwie letniej.
-
2010/03/09 12:19:46
Jesli chodzi o atmosfere na SB to moim zdaniem jest słaby , ale jak ktoś wcześniej pisał tak jest w hiszpani , natomist zaliczylem 2 mecze na SB i w jednym i drugim było cicho od czasu do czasu tłumy podłapywały przyśpiewki chłopaków z ultra sur , natomiast multum gwizdów i pokrzykiwania....
ale jak dla mnie jako kibica jest ok , poza tym popatrzmy na przekrój ludzi przychodzących na stadion , w polsce wielkim lansem jest podjechanie pod kosciol w niedziele czystą furą i wyprowadzenie baby w futrze przed ołtarze , natomiast w madrycie lansem jest zabrać babine na niedzielny mecz wiec wiekszosc tego przepieknego stadionu jest wypelniona kibicami w wersji rodzinnej , mimo braku kibicowania jak w uk , pl , d ,.... czuje sie fantastycznie i przedewszystkim nie mam obaw ze jakis idiota kolo mnie bedzie rzucal butelka albo bedzie sie dzialo jakies inne gowno .... co do innych stadionow hiszpani wypowiem sie w kwietniu jak zalicze valencie na mestalla...
hala madrid
-
2010/03/09 14:36:12
@R. Stec: "dążenie do sukcesu sportowego zamienia w operację czysto finansową".

Mógłbyś rozwinąć tę wybitną myśl? Klubem rządzą ludzie emocjonalne z nim związani - jak Valdano i Pereza, ty piszesz tak, jakby przyszło 5 Arabów i powiedziało: "Ej, dajemy 5 miliardów ojro i robimy sukces".

Żenująca jest teza sprzedawana na tym blogu: Madryt równia się li tylko pieniądzom. No ale czego się spodziewać po gościu, który kiedyś koszulkę Królewskich nazwał "szmatą".

Pomyśleć, że kiedyś najlepszymi felietonistami w tym kraju byli Krzysztof Mętrak bądź Antoni Piontek. Teraz za znawców uchodzi taki szrot jak Stec czy Wołowski. Dno dna.
-
2010/03/09 15:27:00
Real z pewnością ma najwięcej "pretorian" w sieci. Napisać coś niepochlebnego na ten klub, lub coś co się kłóci z jedyną słuszną wizją tego klubu reprezentowaną przez polskich fanów jest jednoznaczne z byciem zasypanym postami o tym jak wszyscy wokół się mylą i jak to królewski klub jest "naj" w każdym calu, jak to jest wzorem do naśladowania dla całej reszty piłkarskiej Europy, której kluby - biedaczyska - nie wiedzą co zrobić ze swoimi pieniędzmi i muszą się uczyć od Pereza i spółki :)

Już teraz - choć nie wiadomo czy najnowszy projekt to będzie totalna klapa czy wielki sukces - można czytać, że na naszych oczach rodzi się "twór majestatyczny, monumentalny". Nie no masakra.
-
2010/03/09 16:11:40
@salvatore

A kopniesz coś więcej niż nie no masakra? Oświecisz i przedłożysz swoją interpretację obecnej pozycji? Szczególnie bym prosił o interpretację doścignięcia Barcelony, po takim lecie. Albo nie, ja wiem: krótka ławka, 3 mecze więcej z racji KMŚ, szereg kontuzji w obronie Barcelony. Mea pulpa:-) Nie dopowiadaj skrajnościami na skrajności.
-
2010/03/09 16:25:53
@ dawid.siedzik

Sprawnie zawczasu wytrącasz z ręki część możliwych odpowiedzi :P Bo na przykład o wpływie eskapady zwanej KMŚ na formę zespołu już nie raz pisał chociażby Rafał na tym blogu.

Nie mam czasu odpowiedzieć Ci dłuższym tekstem, bo z pracy piszę. Może potem znajdę chwilę. Teraz na szybko napiszę tylko, że nawet bez wzmocnień jedyna możliwa pozycja Realu w PD to 1 lub 2, dlatego jaranie się tym pierwszym miejscem uważam za niepoważne, szczególnie w przypadku takiego klubu. W europie z kolei widzę Real zbierający bęcki od starego Milanu i nie radzącego sobie (przynajmniej na wyjeździe) z przeciętnym już dziś Lyonem ;/
-
2010/03/09 16:27:29
Capello też doścignął Barce po bardzo dobrym sezonie i nie musiał mieć zespołu wzmocnionego za 250 mln...

A Ci co myśleli, że Barca będzie grać w tym sezonie jak rok temu, to albo niepoprawni optymiści albo zbyt "wybujali kibice"... więc ja bym też z tymi "tworami monumentalnymi" nie wyskakiwał... Lyon przejdą, życzę tego Realowi, ale już Man UTD, Chelsea(o ile Ci Interowi dadzą rade, Boże co jap iszę ;) ) to cóż...


ps. a zleciało się tutaj tych Realistów tyle, bo... notka Rafała na rm.pl już jest ;) Ja bym tego zakazał :D
-
2010/03/09 16:38:10
"Co by było...?" Głupie pytanie. Jasne że odpadnie.
Ktoś napisał, że do Realu nie idzie się dla kasy, tylko dla znaczka. Wiem że ten ktoś już pewnie nie żyje, bo spadł mu na głowę piętnasto tonowy odważnik, ale ja do tej pory leżę ze śmiechu.
BARCA na Majstra!!!!
-
2010/03/09 16:53:23
@salvatore

Poczekam:-) A Manchester? Pamiętasz zeszłoroczny Manchester? Przegrali tylko z Barceloną. To tak w ramach eskapad.
Ale masz rację, zgadzam się tu z Ulesławem - Sevilla i załamanie po śmierci Puerty, zamknęły możliwość podpięcia pod duopol. Żałuję przegranego potencjału Valencii, gdzie problemy zbyt daleko zalazły, by z obecnym składem coś wielkiego uszczknąć. Więc tak, racja, Real skazany jest na miejsca 1-2. Zasrany obowiązek. Tyle, że niedostrzeganie czegoś więcej niż przeciętności Realu na tle Barcelony, zakrawa o pomstę. Na tle drużyny przecież już historycznej.
Poza tym, czepiasz się mojej gloryfikacji (bo zdaję sobie sprawę jak to jest odbierane), a ja wyszczególniam zjawiska pojedyncze: jak to Higuain posadził na ławce napastnika talentem wybitnego, jak Guti, piłkarski tetryk, zawstydza wielkiego Kakę, jak van der Vaart, wypychany na siłę, stawia czoło w/w legendzie brazylijskiej, zgarniając ogromne połacie zwolenników. To jest sól, to mnie urzeka. A dopiero przecież tryby zaczynają się zazębiać, dopiero towarzystwo się zgrywa. Barcelona już osiągnęła apogeum, może się tylko na szczycie utrzymywać, a Real jest lepszy, z każdym dniem.
Poczekajmy do końca sezonu, poczekajmy na rewanż GD. Ja za Madryt umierał nie będę, ot, tak to widzę:-)

pees. No tak, bo towarzysze barrsa i nureddyn z madryckiego obozu:-)
-
2010/03/09 19:15:58
Jak pokazała gala wręczenia Oskarów, nie zawsze wygrywa najbogatszy. Świadczy o tym zrealizowany za bajońskie sumy Avatar, który musiał uznać wyższość filmu, zrobionego za dużo niższe pieniądze. Kto wie czy w stolicy Hiszpanii nie dojedzie do sytuacji analogicznej...
-
2010/03/09 20:07:23
Jakież to będą jutro emocje o tej porze. Mam nadzieję, że po meczu Pan Redaktor i wielu innych Realowi pieniędzy już nie wypomni. Że liczyć będzie się tylko fenomenalna gra Królewskich. Styl, który zostanie w pamięci na długo. Innymi słowy - wygra piękny futbol, który zamknie usta malkontentom.
-
2010/03/09 20:12:28
Czepił bym się jednej rzeczy w artykule - czy to szczególnie madrycka przypadłość, że kibice oczekują zwycięstw? W Manchesterze jest inaczej? W Barcelonie, Mediolanie, w Monachium? Kruca fiks! Co się dzieje z nami tutaj, w Polsce? Dramaty i koszul na klatach rwanie, bo kadra przegrała ze Słowacją! Przegrała awans na MŚ, a my tam przecież powinniśmy z racji....jakiejś tam być. Rafał, czy koszuliny sam nie darłeś?

Sprowadzenie kibica do klienta to już jednak cios poniżej. Analogia z grubsza do obronienia - kibic, dajmy na to, Legii udając się na stadion również płaci za bilet. I tak samo jak w Madrycie oczekuje zwycięstwa. I jednako klnie na piłkarzy, jeśli ci zagrają poniżej oczekiwań, poniżej swojego poziomu. Klienci Górnika Zabrze w zeszłym sezonie w jakże wysublimowany sposób wybierają się na trening, by przypomnieć zawodnikom, że przecież oni za wstęp na trybuny płacą i chcą oglądać dobre widowisko, chcą wygrywać, więc trzeba zap...

Przerzucenie tych wszystkich zachowań na Real i wskazanie go palcem jako egzemplifikację zła wszelakiego jest zwyczajnie nie fair. Przecież kibice na Camp Nou to również widownia raczej teatralna. Nie jest prawdą, co niektórzy tu piszą, że w całej Hiszpanii tak się kibicuje. W Bilbao, w Pampelunie, nawet Sevilli doping jest gorący i z pasją szewską. Nikt w Barcelonie nie sika pod siebie z powodu wbicia trzeciej bramki Realowi Valladolid. Normalka - nasi są lepsi, wtłuką przeciwnikom, niczego innego nie można się było spodziewać. Jeśli jednak dzieje się chociażby remisowo...coś tu jest nie tak, wszak piłkarzy i trenera mamy zdecydowanie lepszych. Niech zdarzą się jeszcze FCB ze dwie wpadki w lidze, a zobaczycie, co będzie się działo w katalońskiej prasie.

I jeszcze odnośnie Pereza i 250 baniek. Dla mnie - kibica (nie klienta, do jasnej ciasnej) Realu - ten gość to Zorro, Batman i Agent007 w jednym. Jako prezes zrobił był co mógł, żeby ten historycznie uwarunkowany futbolowy twór mógł wreszcie wedrzeć się nazad do europejskiej elity. W pełni rozumiem frustracje kibiców innych drużyn - oni też by chcieli móc w przypadku kilkuletniego kryzysu kupić np. Riberiego, Drogbę, Essiena, Gerarda i zacząć od nowa. Pojmuję argument o psuciu transferowego rynku. Tylko wiecie co? A co mnie ten rynek, inne kluby i ich kibice obchodzą? Ja bym tylko chciał, żeby to moja luba drużyna wygrywała tyle, ile się da. Butny jestem i głupi? Bo wy byście nie chcieli, tak?

Ubolewam nad hiszpańską prasą sportową, przejmującą, często jawnie, praktyki najgorszych brukowców. To oni kreślą otoczkę wokół największych klubów. Marca, El Mundo Deportivo, As, Sport - gdybyśmy wszyscy na co dzień czytali Fakt i z tego źródła czerpali kibicowskie inspiracje sądzę, że plulibyśmy na Hannavalda wygrywającego w Zakopanem. Dosłownie.
-
2010/03/09 23:20:02
Zdad, głos rozsądku w Białym Domu. Trafne uwagi i odnośnie prasy, i odnośnie porównania kibic --- klient w powyższym artykule, i odnośnie kibicowania na hiszpańskich stadionach.

Dodam tylko, że kiedyś na Bernabeu było inaczej. Głośniej i zdecydowanie bardziej żywiołowo, naturalnie. A hasło "bo na mecz Realu (czy Barcy) przychodzi się jak do opery", jako uzasadnienie, w konsekwencji, marnego dopingu, to czyste pijarostwo, ukute na potrzeby usprawiedliwienia sytuacji, w której ilość miejsc na stadionie przegrywa ze średnim dochodem ze stadionowego krzesełka. Niestety. Przynajmniej podczas "remontad" stadion żyje czymś więcej niż tylko skubaniem słoneczników lub wgryzaniem się w kanapki.
-
2010/03/10 00:42:26
@zdad
Właściwie ze wszystkim się zgadzam, ale nie za bardzo wiem, co ma wspólnego z moim tekstem:-)

To nie jest rzecz o kibicach. Ani o piłkarzach. Ani o trenerze.
A jeśli już bywa ten tekst momentami - momencikami - tekstem o kibicu, to nie mieszkającym tutaj, lecz tym zamierającym w każdy weekend na SB. A przede wszystkim - Kibicu, którego kreuje specyficzna strategia Pereza. Czy mu się w każdym przypadku udaje, czy wpłynął na Ciebie - to temat odmienny. Ale Real, Real obecny, to jest przypadek inny niż manchestery i barcelony (wskazywanie na legie i górniki odbieram jako dowcip). Nie chodzi o sumę, chodzi o czas - przypomnisz mi poprzedni przypadek w historii futbolu, by ktoś kupił jednym ruchem tak wielu tak klasowych piłkarzy plus nowego trenera i oczekiwał, że ta grupa zdobędzie nazajutrz najcenniejsze trofea? Wielu skupia się na zdaniach o kibicach, nikt nie zauważa akapitów, które dla mnie są istotniejsze - o kanonicznych wartościach w piłce jako sporcie zespołowym. Egzemplifikacja jest jak najbardziej uzasadniona, zresztą dzisiaj dostałem wspaniały e-mail, którego nadawca - stary fan Realu - jeszcze rozwinął moje tezy.
Piszesz
odnośnie Pereza i 250 baniek. Dla mnie - kibica (nie klienta, do jasnej ciasnej) Realu - ten gość to Zorro, Batman i Agent007 w jednym. Jako prezes zrobił był co mógł, żeby ten historycznie uwarunkowany futbolowy twór mógł wreszcie wedrzeć się nazad do europejskiej elity.
Pełna zgoda, nie zaprzeczę ani słowu, rozumiem wyrażony wyżej entuzjazm dawida.siedzika. Rozumiem też, że dla Ciebie gadanina o psuciu rynku to paplanie bez znaczenia. Ale nie o tym pisałem. (Aha, pełna zgoda co do hiszpańskiej prasy. Różnica między naszymi okolicami a tamtymi polega na tym, że tam bruki decydują o klimacie, u nas nie decydują).

@łajba
Pomyśleć, że kiedyś najlepszymi felietonistami w tym kraju byli Krzysztof Mętrak bądź Antoni Piontek. Teraz za znawców uchodzi taki szrot jak Stec czy Wołowski. Dno dna.

Dzięki, nie wiedziałem, że tak mnie cenią, jako najlepszego!
Piontka nie znam. Mętraka lubię, gdy pisze o filmie i literaturze, na piszącym o piłce bardzo się zawiodłem. Nie nazwałbym go szrotem, ale gdyby dziś prowadził blog, to bym nie czytał. Nie mówiąc o trwonieniu czasu na regularne komentowanie czegoś, co leży na dnie:-) Choć oczywiście nikogo nie zniechęcam, wolno tutaj siusiać do woli:-)
-
2010/03/10 14:48:57
Doprawdy Marca czy El Mundo Deportivo to brukowiec, a Gazeta Wyborcza to zacna i szanowana gazeta, w której plotki, insynuacje i bzdury nie występują :))
"W Bilbao, w Pampelunie, nawet Sevilli doping jest gorący i z pasją szewską." Nie zawsze, nie na każdym meczu. A jak się sprawy nieukładają to doping często zamienia się w gwizd. Tam się kibicuje praktycznie tak samo jak na innych stadionach w Hiszpanii tylko czasami z większą intensywnością (więcej krzyków, więcej gwizdów).
-
2010/03/10 16:11:39
@rafal.stec
"Nie chodzi o sumę, chodzi o czas - przypomnisz mi poprzedni przypadek w historii futbolu, by ktoś kupił jednym ruchem tak wielu tak klasowych piłkarzy plus nowego trenera i oczekiwał, że ta grupa zdobędzie nazajutrz najcenniejsze trofea?"

Oczywiście kwestią sporną pozostaje definicja zawodnika klasowego, ale:
Barcelona przed sezonem 2003/2004.
Chelsea przed sezonem 2004/2005.
Dwa z brzegu jakie sobie przypominam. Chelsea kupowała jeszcze przed, a Barca po wymienionych sezonach. Osobiście uznaje te sytuacje za analogiczne do sytuacji Realu (pomijając sumy wydane na samych piłkarzy, ale w dzisiejszych realiach ekonomicznych to kto wie czy te transfery nie kosztowałyby tyle samo).
-
2010/03/10 16:34:07
@mjoodek666

Zarówno sportowo jak i ekonomicznie transfery przywołanych przez Ciebie klubów nie są porównywalne z letnim zaciągiem Realu (a już nie wiem skąd Ci się tu wziął zakup przez Barcę Ronaldinho, Quaresmy i Marqueza w 2003, z czego dwóch ostatnich za parę baniek). Nic nie jest. Jesteśmy świadkami czegoś nowego i obojętnie, czy styl tegoż podoba się komuś, czy nie, sam zabieg jest w historii piłki klubowej precedensem.

To, że Real radzi sobie aż tak dobrze, jest wynikiem z jednej strony klasy jego piłkarzy, z drugiej słabości drużyn, z którymi Real tę klasę udowadnia.
Jak na ironię każdy z angielskich potentatów jest IMO słabszy niż rok temu, więc nawet finał na Bernabeu nie jest poza zasięgiem Realu.
-
2010/03/10 17:31:48
@dziaam
to jeszcze raz. odnosiłem się do tego zdania:"przypomnisz mi poprzedni przypadek w historii futbolu, by ktoś kupił jednym ruchem tak wielu tak klasowych piłkarzy plus nowego trenera i oczekiwał, że ta grupa zdobędzie nazajutrz najcenniejsze trofea?"

nie chodzi o pieniądze. chodzi o sytuację w której jeden klub ściąga "tak wielu" klasowych (odmówisz piłkarzom kupionym wtedy przez FCB klasy?) piłkarzy, zatrudnia nowego trenera i liczy od razu na trofea. jasne, że ekonomicznie te transfery nie robią już takiego wrażenia, ale chciałbym przypomnieć, że szastanie pieniędzmi przez Chelsea (właściwie to Abramowicza) z tamtego i poprzedniego sezonu szokowała mimo wszystko świat. Rafał miał pytanie bardzo konkretne. być może przypadek Barcelony nie do końca pasuje (bo jednak to następny sezon transferowy był dla FCB zdecydowanie bardziej spektakularny). ale Chelsea (biorąc pod uwagę cały zastęp klasowych piłkarzy, których kupiła sezon wcześniej)? jak najbardziej. to co robi wrażenie w przypadku Realu to to, że nie ma bogatego właściciela. a na finał ze zwycięskim Realem na SB liczę z całego serca:)
-
2010/03/10 17:52:24
@mjoodek666

Pytane Rafała było retoryczne - każdy mający pojęcie o klasie i cenach piłkarzy wie, że ani Barca, ani Chelsea z tamtych lat nie może być porównana z Realem w kwestii rozmachu zakupów. Czy mówimy o transferów liczbie, czy o ich klasie, czy tym bardziej o kasie, jaką wydali. Nie ma porównania i tyle. Żadna z tych drużyn nie kupiła na raz "tak wielu klasowych piłkarzy". Real kupił latem ośmiu do pierwszego składu. Chelsea w 2004 czterech, w tym najdroższego za 24 bańki. W realiach madryckich byłoby to lato posuchy transferowej. Co właśnie - jak sądzę - próbuje Rafał pokazać.
-
2010/03/10 18:17:52
@dziaam

dwukrotnie podkreśliłem, że nie chodzi mi o pieniądze wydane na transfery. a ty usilnie podkreślasz różnice finansowe. a na kasie polega rozmach zakupów Realu. chyba, że rozmach polega na tym, że tym razem Perez kupił dwie, a nie jedną (absolutną) gwiazdę futbolu. na takie określenie Benzema musi sobie jeszcze zasłużyć. Alonso (z całym szacunkiem) nigdy megagwiazdą nie będzie (chociaż jest zawodnikiem o ogromnej klasie). Albiol? Arbeloa? Granero? Garay? to solidni zawodnicy, ale gwiazd z nich (jeszcze) nie róbmy. mam wrażenie, że na wyobraźnię milionów kibiców na świecie zadziałał marketing Realu, jego historia i utracona pozycja w hierarchii europejskiej piłki (najlepszy klub XX wieku). i bardzo dobrze. dzięki temu Real zarobi na dalsze gwiazdy. i znowu głośno pomyśle: ciekawe ile dzisiaj kosztowałyby transfery Chelsea. bo to jak hurtowo skupowała graczy (zdecydowanie o wyrobionej marce, chociaż żadnej megagwiazdy nie udało im się kupić do tej pory) było precedensem.
-
2010/03/10 18:54:38
@mjoodek666

i znowu głośno pomyśle: ciekawe ile dzisiaj kosztowałyby transfery Chelsea

Mając na uwadze ich ówczesną markę to circa tyle samo co kosztowali wtedy.

Nie chcesz przyznać, że skala jest inna, to nie przyznawaj. Owszem, widzę analogię, bo Chelsea jako pierwsza zaczęła wydawać grubo, ale skala zakupów Realu jest precedensem.
-
2010/03/10 19:33:02
@dziaam

ależ oczywiście, że jest precedensem. przynajmniej bez wątpienia w kwestii finansowej i medialnej (co wynika ze strategii Pereza/Realu). ja doszukiwałem się analogii, które spełniałyby kryteria Rafała z pytania, które określasz jako (chyba w sumie słusznie) retoryczne. jeszcze bym z chęcią podyskutował i odniósł się do "Mając na uwadze ich ówczesną markę to circa tyle samo co kosztowali wtedy" w kontekście magii marki jaką jest Real, ale nie lubię gdybać, a boję się, że w to przerodziłaby się ewentualna dyskusja (z winy zagadnienia nie rozmówców).
-
2010/03/10 21:50:21
Ach marzenie...mało realne ale wypowiem: "oby real ODPADŁ" jeszcze cała 2 połowa :)
-
2010/03/10 22:35:45
"Co by było, gdyby Real odpadł?" Wygląda na to, że zaraz się dowiemy.
-
2010/03/10 22:42:55
no to zobaczymy co BĘDZIE ;)
-
2010/03/10 22:54:27
Ha, a jednak się kręci! Że zacytuje klasyka:-)
-
2010/03/10 22:57:43
Oj i ja zacytuje...twory monumentalne... na grającą w kratkę Seville... ;)

1. Rzecz co sie stanie, to myśle, że na rm.pl news o odpadnieciu dobije do 2000 komentów :D
-
2010/03/10 23:04:31
Dawid, tyle tylko?

A ja spodziewałem się jakieś płomiennej przemowy, monologu, wywodu, tyrady, oracji, perory, o tym jak to fatalnie, katastrofalnie, oszałamiająco, wstrząsająco, dramatycznie i szokująco, że Real zremisował i odpadł, przegrał, poległ, nie sprostał, nie zdzierżył, nie wytrzymał i zrujnował, sprzeniewierzył, zmarnotrawił Wasze (kibiców, fanów, sympatyków Realu, Królewskich, Blancos) uczucia, nadzieje, emocje, wyobrażenia. :)
-
2010/03/10 23:31:10
@Łukasz

Wiesz, że nawet pierwotnie naskrobałem? Ale meczu nie oglądałem (porażka razy 2 - liczyłem na coś więcej niż spacer milanistów), a chciałem okiem w ekran rzucić.:-) Tak jak Sosnowski pokornie bierze na klatę wyzwanie Kliczki, tak i ja pokornie przyjmuję polewę;-)

pees. Zjawiska pojedyncze!
-
2010/03/11 20:57:43
@Dawid

Jaka tam polewa, na nieudolny pastisz się siliłem ;)

Też owe'go meczu nie oglądałem w całości, włączyłem ostatnie kilkanaście minut. Żałuję tylko jednego - że Albiol jakiegoś swojaka nie wsadził, zostałby niechybnie znienawidzony i odesłany w lecie tam, gdzie jego miejsce ;)
-
2010/03/15 20:35:18
Zapraszam do czytania i komentowania blogu mss.blox.pl (MSS- Moje Spojrzenie na Sport) :)