|
Blog > Komentarze do wpisu
Niemcy, ziemia obiecanaGdy debatujemy, gdzie piłka nożna ma się dzisiaj najlepiej, wskazujemy Anglię bądź Hiszpanię, zadając sobie zarazem pytanie, czy obaj liderzy nie wspierają aby swojej potęgi na kruchych fundamentach, skoro ich kluby - także, nawet przede wszystkim czołowe - uginają się pod potwornym zadłużeniem. Tutaj znajdziecie pedeefa ze szczegółowym raportem, który umożliwia postawienie nieśmiałej hipotezy, gdzie futbol zdaje się mieć najbardziej obiecujące perspektywy. Przychody pierwszej i drugiej Bundesligi rosną nieprzerwanie - i dynamicznie - od pięciu lat, w minionym sezonie padła bariera 2 miliardów euro. Nie będę tutaj przytaczał wszystkich ekonomicznych wskaźników, zainteresowani niech klikną w tamten link, poprzestańmy na ogólnej refleksji, że dzielą się owe wskaźniki z grubsza na dobre, bardzo dobre i imponujące. Także dzięki temu kluby mogą obficie inwestować w akademie dla młodzieży (61 mln euro, 62, 69, 78 - to zaokrąglone dane z ostatnich lat), czego wymagają przepisy licencyjne, a ponieważ umiejętnie pielęgnuje talenty także tamtejsza federacja, niemieccy juniorzy zdobyli właśnie złote medale na mistrzostwach Europy we wszystkich kategoriach wiekowych - 17-, 19- i 21-latków. Co więcej, nie splamili tych turniejów ani jedną porażką! By dopełnić sielankowego obrazka, dodajmy, że Bundesligę ogląda się na lśniących, nowoczesnych stadionach, że nie zawładnęło nimi kibolstwo, że bilety są znacznie tańsze niż w innych czołowych ligach (kosztują przeciętnie 21 euro, we Francji 26, we Włoszech 27, w Hiszpanii 40, w Anglii 43), że sprzedaje się ich najwięcej w Europie (średnia frekwencja to 41 904 widzów, w Anglii 35 592, w Hiszpanii 28 478, we Włoszech 25 304, we Francji 21 034). W dodatku olbrzymia część fanów czuje się zaangażowana w rywalizację o najwyższe cele, w przeciwieństwie do wymienionych konkurencyjnych lig, które co sezon przygrywają na tę samą nutę. Czołówką targa rotacja jak tornado (trzej różni mistrzowie w trzech ostatnich latach), panuje w niej wieczny punktowy ścisk, walka o tytuł trwa po ostatnią lub niemal ostatnią kolejkę. Widać na tej niemieckiej ziemi obiecanej właściwie tylko jedną skazę. Bundesliga nie osiąga międzynarodowych sukcesów, po 2002 roku ledwie raz doturlała się do finału europejskiego pucharu, w dodatku był to mniej prestiżowy Puchar UEFA. Złote dzieciaki wydorośleją, triumfy to tylko kwestia czasu? wtorek, 09 lutego 2010, rafal.stec
Komentarze
tumek92
2010/02/09 22:40:43
według mnie powinni zwiększyć liczbę zespołów w lidze, a na sukcesy wbrew pozorom mogą długo czekać, bo co z tego, że mają bardziej wyrównaną ligę niż hiszpańska i angielska, ale w europejskich pucharach gra tylko kilku przedstawicieli i tu jest siła przytoczonych lig
2010/02/09 22:53:23
Witam po dłuższej nieobecności. Choć wpadłem tylko na chwile, bo musze prace pisać, to powiem z nutką zadowolenia w głosie, że już od dawna mam zakładkę do strony Kickera w przeglądarce:)
Pozdrawiam 2010/02/09 23:08:34
Dobrze rozwijająca się liga co chcieć więcej. Chciałbym, aby nasza Ekstraklasa prezentowała się chociaż w 1/10 tak dobrze. Cóż możemy liczyć w najbliższych latach na progres niemieckich klubów w LM czy Lidze Europejskiej.
A tak z innej beczki dzisiaj miałem niesamowitego farta i znalazłem się na siłowni razem ze wszystkimi piłkarzami Lecha przed wyjazdem do Turcji 2010/02/09 23:26:39
Niedoceniana liga, także przez wielu naszych kopaczy (a to już kompletnie niezrozumiałe). Uważana - nie wiem na jakiej podstawie - za mało atrakcyjną i "toporną". Moim zdaniem jest akurat odwrotnie - mecze są szybkie, goli pada mnóstwo, sytuacji bramkowych jest kilka razy tyle. Zarzut o "toporności" i braku fajerwerków też jest chybiony, kto widział gola Grafite w wiosennym meczu Wolfsburg - Bayern, ten wie o co chodzi, a niewiele mniej pięknych bramek wcale nie brakuje. Absolutnym fenomenem jest frekwencja - stadiony pękają w szwach i to nawet zimą, choć klimat niewiele (jeśli w ogóle) różni się od naszego. Poza tym rywalizacja jest szalenie wyrównana, nie brakuje - co ważne - niespodzianek, przez co kibicom nie grozi nuda, związana z przewlekłą dominacją wciąż tych samych klubów. Pod tym względem B. przypomina nieco angielską ekstraklasę sprzed lat. Jedynie ten brak sukcesów na międzynarodowej arenie kładzie się cieniem na Bundeslidze., wydaje się jednak, że i na tym polu wkrótce nastąpi progres.
2010/02/09 23:31:33
Bundesligę ogląda się na lśniących, nowoczesnych stadionach, że nie zawładnęło nimi kibolstwo, że bilety są znacznie tańsze niż w innych czołowych ligach (kosztują przeciętnie 21 euro, we Francji 26, we Włoszech 27, w Hiszpanii 40, w Anglii 43), że sprzedaje się ich najwięcej w Europie (średnia frekwencja to 41 904 widzów, w Anglii 35 592, w Hiszpanii 28 478, we Włoszech 25 304, we Francji 21 034). W dodatku olbrzymia część fanów czuje się zaangażowana w rywalizację o najwyższe cele
Bo Niemcy, w przeciwieństwie do Anglików i ich ślepych naśladowców, rozumieją, że piłka nożna jest dla kibiców. Każdy - no, prawie - stadion w Reichu posiada miejsca stojące. Żaden nie wygląda jak angielskie identikity. A kibic nie jest tam traktowany jak przestępca tylko dlatego, że nie chce być otumanionym fisz'n'czipsożercą, ani klientem plastikowego multipleksu. Jak dla mnie, samo to, co dzieje się na niemieckich stadionach jest co najmniej tyle samo warte, co triumfy w Lidze Mistrzów. A te triumfy też przyjdą. Dzieciaki wydorośleją, znacznie rozsądniejsza, niż w wielu innych miejscach struktura ekonomiczna klubów powinna pozwolić na uniknięcie kredytowych mielizn i z czasem ściąganie coraz lepszych graczy. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby za dwa-trzy lata Mistrz Niemiec, zahartowany w bundesligowych bojach, szturmem wziął LM. I w tym samym sezonie zajął w kraju jakieś piąte miejsce, bo konkurencja nie śpi. Aha, Strain ma świętą rację. Z niemieckich wzorów da się - i należy! - czerpać garściami. Trzeba tylko przestać opowiadać pierdoły o tworzeniu drugiej Anglii. 2010/02/10 00:54:39
Bo Niemcy, w przeciwieństwie do Anglików i ich ślepych naśladowców, rozumieją, że piłka nożna jest dla kibiców. Każdy - no, prawie - stadion w Reichu posiada miejsca stojące. Żaden nie wygląda jak angielskie identikity. A kibic nie jest tam traktowany jak przestępca tylko dlatego, że nie chce być otumanionym fisz'n'czipsożercą, ani klientem plastikowego multipleksu.
To kilka zdan potwierdza ze nigdy na meczu w Anglii nie byles :). 2010/02/10 01:10:39
Gdyby tak spojrzeć na składy czołowych klubów z Niemiec to w każdym z nich gra 2-3 zawodników którzy dopiero wchodzą w dorosłą piłkę. W Bayernie w którym zawsze ciężko było młodym graczom się przebić dziś grają dwaj 20-latkowie, którzy na wspomnianym turnieju nie byli. W Bremie, Marin spokojnie zastępuje Diego po którym już nikt nie płacze. W zespole Bayeru na lidera wyrasta 20 letni Toni Kros. Jestem ciekaw ilu młodych graczy wyciągnie Magath który z nijakiej drużyny zrobił mistrza, a z Schalke, drużyny która nie gra w żadnym z pucharów 3 drużynę . Pewnie nie prędko Niemieckie kluby zdominują LM w takim stopniu jak robią to teraz Anglicy. Ale reprezentacja może sporo nadgonić.
2010/02/10 01:11:43
@albiceleste10 Prawda o bajkowej krainie za kanałem La Manche... www.homeoffice.gov.uk/documents/football-arrests-08092835.pdf?view=Binary 2010/02/10 07:44:26
No i do Berlina mamy raptem godzinę jazdy samochodem od granicy (chyba że się jedzie Rudym 102. Wtedy wychodzi to nieco dłużej, ale za to miejscówke ma się na bramie branderburskiej)
2010/02/10 08:59:43
@antropoid
"Absolutnym fenomenem jest frekwencja - stadiony pękają w szwach i to nawet zimą, choć klimat niewiele (jeśli w ogóle) różni się od naszego" to właśnie takie myślenie powoduje, że nikt na poważnie nie rozpatruje systemu wiosna-jesień u nas. Spójrz za okno, liga startuje za 2 tygodnie, masz ochotę iść na stadion przy -10 C ? :) Wystarczy obejrzeć atlas geograficzny z podstawówki i porównać Berlin nie z Poznaniem, a z Białymstokiem czy nawet Warszawą. Śrexdnie temperatury stycznia są u nas niższe o 5-6 stopni celcjusza (to jest BARDZO dużo), a okres wegetacyjny jest krótszy nawet o 40 dni. A właśnie okres wegetacyjny jest według mnie, skromnego geografa, tym czynnikiem który determinuje wzrost trawy. Spójrz jak wyglądają na wiosnę nawet najlepiej utrzymane podgrzewane płyty u nas. To nie jest kwestia braku umiejętności hodowania trawy, to po prostu za wczesne uruchamianie gruntu, do grania w grudniu i marcu potrzebujemy sztucznych muraw które są bardzo szkodliwe dla stawów piłkarzy. Okres wegetacyjny determinuje też według mnie możliwość wytrzymania na stadionie. A jeszcze pierwszoligowcy garją w tym listopadzie po zmroku, bo kluby musiały zamiast na młodzież wydać na sztuczne oświetlenie bo " jak jest to trzeba używać" Równie dobrze można twierdzić że mamy taki sam klimat jak Ukraina, bo też z nią graniczymy. Albo, że Niemcy mają taki sam jak Francja. Ergo Francja ma taki sam klimat jak Ukraina :) 2010/02/10 09:18:00
Myślę, że chodzi o te długi - nic innego. To one, a raczej ich brak stoją na drodze do sukcesu niemieckim klubom. Duża rotacja na miejscach w tabeli powoduje brak stabilności w określaniu budżetów. Wyobraźcie sob ie sytuacje, w której Martin O'Neill wygrywa mistrzostwo i odchodzi z AV do Liverpoolu. Dobra, już samo mistrzostwo Aston Villi jest niemożliwe.
2010/02/10 09:55:22
Ha, już od dłuższego czasu właśnie tak sobie myślę, że w perspektywie paru lat Bundesliga ma szansę zrównać się z zadłużoną Premiership, dwudrużynową La Liga i obniżającą loty Serie A.
Świetna frekwencja, świetne stadiony (wielu też mówi, że atmosfera na takiej Arena auf Schalke czy Westfallenstadion, gdzie na meczach ligowych ciągle są stojące sektory, dawno zostawiła w tyle nawet wyspiarskie stadiony), duże inwestycje w młodzież. Wszystko wsparte solidnymi, bogatymi sponsorami. Do tego jednak dochodzi jeszcze coś. Bundesliga jest zasilana mocno regionami bardzo perspektywicznymi piłkarsko. Zdecydowanie najlepiej Bundesliga penetruje rynki bałkańskie -np. w Bundeslidze spora część fantastycznego pokolenia bośniackich piłkarzy. A o ile ligi Chorwackie, Serbskie czy Bośniackie są słabe, o tyle te nacje produkują coraz więcej znakomitych piłkarzy potrafiących od razu wskoczyć do futbolu na najwyższym poziomie. Bundesliga jest naturalnym kierunkiem dla Turków, Austriaków, Czechów, Słowaków, Szwajcarów, piłkarzy z Bałkanów. Chciałby się powiedzieć, że i dla Polaków, ale zawodników prezentujących u nas poziom Bundesligi praktycznie nie ma. Mam też wrażenie, że Bundesliga nieco zyskuje na upadku ligi holenderskiej, jeśli nawet nie wprost przejmując holenderskich piłkarzy (chociaż tego też jest sporo np. Elia) to Ci, którzy dawniej wybieraliby holenderskie kluby, teraz raczej pójdą do klubów niemieckich. Siłę Bundesligi zaciemnia tylko brak sukcesów w europejskich pucharach. Ale ta słabość wynika właśnie z atrakcyjności i siły Bundesligi. Oprócz Bayernu czołówka cały czas rotuje, o miejsce w LM walczą regularnie Leverkusen, Schalke, Stuttgart, Werder, HSV, Wolfsburg. A w LM nie można się dobrze prezentować grając w niej od czasu do czasu. Dobrze wypadają w niej te nacje, które regularnie do boju posyłają tą samą reprezentację. Musiałaby się w Bundeslidze wykreować elita, która wspierałaby Bayern w szturmach na LM. Ale wtedy unikalność i atrakcyjność tej ligi by spadła. W każdym razie ja Bundeslidze dobrze życzę. Szczególnie, że to jedyna liga z europejskiej czołówki, w której pozostały choćby szczątki wiary w polskich piłkarzy. 2010/02/10 10:04:18
Poza tym większa rola Bundesligi w europejskich pucharach może się objawić szybciej niż się spodziewamy...
Po kłopotliwym okresie transformacji na początku sezonu Bayern wygrał ostatnie 8 meczów w Bundeslidze a nie przegrał od 14 kolejek. Oczywiście jego forma i szanse w LM mocno zależą od zdrowia najlepszej pary skrzydłowych jakie ma do dyspozycji jakikolwiek klub na świecie - czyli Ribery'ego i Robbena. Tyle, że obaj należą do najbardziej kontuzjogennych piłkarzy w europejskiej czołówce... W 1/8 Bayern zmierzy się ze średnio radzącą sobie w Serie A Fiorentiną (za to mają za sobą świetną fazę grupową LM) i myślę, że jednak Niemcy będą faworytem. Van Gaal to szczwany lis i myślę, że mają Bawarczycy szanse na sprawienie niespodzianki w tym roku i np. zawalczanie o półfinał. A już abstrahując od tu i teraz to rozważając perspektywy Bundesligi nie można właśnie pominąć tego czynnika, że to w tej lidze gra czwarta najbogatsza drużyna na świecie. Bogatsza od jakiejkolwiek drużyny z Włoch. W Anglii ustępująca tylko MU, choć biorąc pod uwagę zadłużenie to trzeba by raczej uznać, że finansowo Bayern stoi lepiej niż jakikolwiek inny zespół Premiership. Wielki stadion, regularnie wypełniany po brzegi. Bayern ma wszystkie atuty ku temu, że szybko wrócić do europejskiej czołówki. 2010/02/10 10:16:27
Na triumfy w LM prędko bym nie liczył, taki Lyon gra tam nieprzerwanie od lat, a wyżej ćwierćfinałów nie podskoczył, od 2006 nie przeskoczył 1/8. Żeby Niemcy mogli wygrywać w Europie potrzebny jest kryzys EPL i La Liga, co nie jest wcale abstrakcją, zwłaszcza w przypadku tej pierwszej. Żeby wygrywać, trzeba kupować i utrzymywać zawodników za nieracjonalnie duże pieniądze, a siłą Bundesligi jest właśnie racjonalne i dalekowzroczne gospodarowanie.
Inna sprawa, że ogromne nadzieje wzbudzają triumfy reprezentacji młodzieżowych. Już teraz monachijskie młode gwiazdy: Kroos, Badstuber i Müller robią w lidze furorę, a ich nazwiska znane są w Europie. Tylko patrzeć, jak tych nazwisk będzie przybywać. 2010/02/10 10:19:00
@Kay
finansowo Bayern stoi lepiej niż jakikolwiek inny zespół Premiership A nie sądzisz, że jest tak dlatego, że nie mają presji bycia w finale ligi mistrzów co sezon? 2010/02/10 10:55:50
@ dziaam
"A nie sądzisz, że jest tak dlatego, że nie mają presji bycia w finale ligi mistrzów co sezon?" Ale to nie presja bycia w finale ligi mistrzów ani szaleńcze zakupy doprowadziły do zadłużenia MU. Ja bym raczej niestabilności potęg Premiership dopatrywał się w częstych zmianach w strukturze właścicielskiej. To co Glazerowi zrobili z MU (i do pewnego stopnia również Gillet i Hicks w Liverpoolu) woła o pomstę do nieba. Nie wiem czy w innych krajach Europy przejęcia klubów przez zagranicznych właścicieli jest jakoś administracyjnie utrudniane, czy też po prostu popularność i atrakcyjność Premiership doprowadziła do masowego wykupu klubów przez obcokrajowców. W każdym razie nawet jeśli dla konkretnych drużyn w konkretnym momencie może się to wydawać ogromną korzyścią (Chelsea i M.City) tak ogólny wpływ tego zjawiska na długoterminową przyszłość Premiership będzie w moim odczuciu bardzo negatywny. Z tej perspektywy Bundesliga się prezentuje jako ostoja stabilności i spokoju. 2010/02/10 11:00:16
@ dziaam
Analogia do Lyonu trafna, choć Bayern jednak ma pewne atuty, które dają mu większe szanse. Przede wszystkim - jest nieporównywalnie bogatszy. Po drugie, historia, pozycja w europejskiej piłce klubowej mimo wszystko pozwalają Bayernowi ściągnąć takich piłkarzy jak Ribery, Toni czy Robben. Lyon nie miał by takich możliwości. No i przede wszystkim - ogólny poziom Bundesligi jest moim zdaniem dużo wyższy niż Ligue 1. Nawet jeśli Lyon, Bordeaux i Marsylia stworzą taką elitą regularnie pojawiają się w LM to pewnie w najbliższym czasie właśnie Francuzi będą się lepiej prezentować w LM. Tym nie mniej nie zmienia to mojego odczucia, że to Bundesliga jest mocniejszą ligą i jednak, znowu w moim w gruncie rzeczy subiektywnym odczuciu, jest zdecydowanym numer 4 wśród europejskich lig. 2010/02/10 11:00:33
@Kay
Z tej perspektywy Bundesliga się prezentuje jako ostoja stabilności i spokoju. Oczywiście, tylko moim zdaniem niekoniecznie doprowadzi ich to do regularnych występów w - np - półfinałach LM. Obawiam się, że gospodarując racjonalnie ma się utrudnione zadanie. 2010/02/10 11:09:49
@ kay_84
Ja bardzo sceptycznie podchodzę do tych rankingów bogactwa klubów, bo nie uwzględniają one ogromnej ilości czynników. Jednym z nich - o którym często piszę - jest posiadanie tak zwanych "dobrych wujków". I nawet jeśli na papierze Bayern jest bogatszy od wszystkich klubów Serie A, to na rynku transferowym raczej by Morattiego nie przebili, a jeśli chodzi o zarobki są w tyle za Interem, Milanem i Juventusem. Podobnie w EPL na pewno na większy gest stać nie tylko MUnited, ale też MCity czy Chelsea. Pzdr 2010/02/10 11:18:08
Wcale nie każę piłkarzom grać o punkty w styczniu, przy -10, po prostu nie mam jakoś przekonania do tego systemu wiosna-jesień. Zresztą takie zimy, jak obecna trafiają się już coraz rzadziej. A co do chodzenia na stadion, to nie oszukujmy się - gdybyśmy mieli takich piłkarzy i takie stadiony (mam na myśli ich standard niekoniecznie pojemność), jak Bundesliga, to nie byłoby jakichś wielkich problemów z frekwencją. Na Małysza w Zakopanem zawsze brakuje biletów, mimo mrozu i to nierzadko większego niż -10.
Co do stanu boiska - zgoda, u Niemców też po paru styczniowych kolejkach murawy są już nieźle "zajechane". Jeśli chodzi o granie po zmroku - też mam podobne zdanie , choćby dlatego, że nie rozumiem sytuacji w której naszym biednym, jak mysz kościelna klubom każe się na siłę grać całe kolejki ligowe przy sztucznym świetle, nawet w tych porach roku, kiedy zmrok zapada dużo później niż w listopadzie, podczas gdy o wiele zamożniejsze od naszej ligi grają w ciągu dnia, oszczędzając w ten sposób niemałe pieniądze. 2010/02/10 11:18:17
@ Gobokke:
Już sam fakt zalinkowania tego materiału świadczy o tym, że nigdy nie byłeś na meczu w Anglii. Ba, najprawdopodobniej w ogóle w życiu na meczu nie byłeś;) A poważniej, tak żeby ograniczyć się jedynie do streszczenia: Of the 3,752 arrests, just 354 were for offences of violence Hmmm... Tzn., że pozostałe 3398 osób zostało zatrzymane za przysłowiowy damski? No arrests at 67% of all matches; The number of football banning orders remained constant, increasing slightly to 3,180 Wychodzi na to, że na co trzecim meczu dochodzi do zatrzymań, a przez rok zakazano wstępu na stadion, bagatela, trzem tysiącom ludzi. Jeżeli proporcje są takie same, jak w przypadku aresztowań, to 1%, a więc jakieś trzy setki, wybanowane zostało za faktyczne akty przemocy, a cała reszta, no, za przysłowiowy damski. Banning orders work since 2000, 92% of individuals whose orders have expired are assessed by police as no longer posing a risk of football disorder. Which leaves but one question: were those individuals posing a risk of football at all in the first place? Po prostu kraina mlekiem i miodem płynąca. Ale powtarza,. Ty na pewno nigdy na meczu w Anglii nie byłeś, a ja to w ogóle nie wiem, gdzie ta Anglia leży;) @ Maddteh: W kwestii klimatu masz, skromny geografie;), stuprocentową rację. W ogóle, przejście na sezon kalendarzowy miałoby mnóstwo plusów. M.in. urealnienie przebiegu rozgrywek i zlikwidowanie obecnego idiotycznego stanu, gdzie przerwa wewnątrzsezonowa jest dłuższa od międzysezonowej. Powiedz tylko, jak poradziłbyś sobie z takimi oto zagadnieniami: 1. Ostatnie kolejki, potencjalnie decydujące o tytule MP, przeniesione zostałyby z późnej wiosny, gdy klimat w Polsce jest b. przyjemny, na późną jesień/zimę, gdy plucha, zimno i wieje, a wyniki spotkań - i, co za tym idzie, rozstrzygnięcia całego sezonu - zależne byłyby w głównej mierze od tego, na którym stadionie jest mniejsze błoto. 2. To akurat problem stale się zmniejszający, ale jak prezentowałby się Mistrz Polski wyłoniony w listopadzie/grudniu w lipcu/sierpniu, gdy podejmowałby walkę o LM? Jasne, nie żeby teraz wyglądał olśniewająco. Jednakowoż istnieje wg. mnie ryzyko, że przejście na wiosna-jesień poważnie ograniczyłoby i tak przecież mizerne perspektywy europejskie naszych klubów. @ Kay: Zgoda co do korzyści, jakie Bundesliga ciągnie z silnej obecności na Bałkanach i generalnie w Europie Środkowej oraz ze spadku znaczenia Eredivisie, a także w kwestii ogólnej sympatii dla tych rozgrywek. Wątpliwości mam tylko w jednym punkcie: Musiałaby się w Bundeslidze wykreować elita, która wspierałaby Bayern w szturmach na LM. Ale wtedy unikalność i atrakcyjność tej ligi by spadła. Widzę to nieco inaczej. Wg. mnie nikt w Niemczech nie dogoni w przewidywalnej przyszłości Bayernu, ani pod względem tradycji, ani kontynentalnego znaczenia, ani też zamożności. Dlatego też sądzę, że najzdrowszy i dla Bawarczyków, i Bundesligi en bloc, byłby powrót do sytuacji z przełomu wieków, gdzie był czyszczący własny rynek Bayern + czołówka głodnych wilków (niekoniecznie musi to być Wolfsburg;), chcąca ów Bayern pokąsać. @ Dziaam: Żeby wygrywać, trzeba kupować i utrzymywać zawodników za nieracjonalnie duże pieniądze, a siłą Bundesligi jest właśnie racjonalne i dalekowzroczne gospodarowanie. Dobra. Jak długo jeszcze potrwa ten stan? Jak szybko okaże się, że wydawanie nieracjonalnie dużych pieniędzy to droga donikąd (gdzie "nigdzie" = "bankructwo")? Sam tego nie wiem, ale wiem, że to nastąpi. A wtedy i Bayern, i reszta czołówki Bundesligi, ale też np. Twój Arsenal, znaczyć będą o wiele więcej, niż obecnie. To samo tyczy się corocznej obecności w finale LM. Miejsca tam są ledwie dwa, pretendentów - na szczęście! - z roku na rok jakby więcej. Dlatego wydaje mi się, że w dłuższej perspektywie wygra ten, kto zrozumie, że nie da się tam docierać za każdym razem, a odpadnięcie np. w ćwierćfinale wcale nie musi oznaczać klęski. 2010/02/10 11:20:29
To było oczywiście odpowiedź na wpis maddetha. Sorry za roztargnienie...
2010/02/10 11:26:11
@ salvatore82
I tak, i nie. Co do bogatych wujków, fakt, ich rankingi nie oddają. Choć z bogatymi wujkami już tak jest, że raz są, a potem nagle już ich nie ma. Chelsea od paru lat też już dużo rozsądniej wydaje pieniądze i nie szaleje na rynku transferowym. Moratti władował w Inter ogromną kasę, ale ostatnie okno transferowe zamknął z bilansem dodatnim. Transfer Ibry sfinansował zakup Lucio, Milito i Motty oraz siłą rzeczy Eto. Najwięcej wydały Real, Barca i na trzecim miejscu jeśli dobrze pamiętam - to właśnie Bayern. (co ciekawe czwarte było bodaj Napoli). Wydaje mi się, że jeśli chodzi o wydatki spokojnie Bayern będzie mógł konkurować z Chelsea, MU czy włoskimi drużynami. Problemem jest raczej ciągle średnia atrakcyjność Bundesligi w zestawieniu z Premiership, La Liga czy nawet Serie A. 2010/02/10 11:38:14
@ Salvatore, Kay:
Ale przecież Bayern mógłby sobie pozwolić na szastanie kasą. I nawet czasem sobie pozwala. Świadczą o tym choćby transfery Toniego i Ribery'ego. Pierwszy swego czasu znajdował się, a drugi chyba wciąż się znajduje, w czołówce najbardziej pożądanych piłkarzy na świecie. Co więcej, Die Roete wydali kiedyś kupę kasy na Roya Makaaya, a także oferowali bodaj trzydzieści baniek Lazio za Gorana Pandeva. Tylko że to nie do końca działa. Wracam do tego, o czym pisałem wcześniej, do czyszczenia własnego rynku. Przecież tą właśnie drogą trafiły do FCB takie monachijskie ikony, jak Kahn, Effenberg, Basler, Elber, Ze Roberto, Salihamidzić, oj, długo by wymieniać. Zbudowany na takim fundamencie Bayern był w końcu na przełomie wieków wiodącą siłą w Europie. 2010/02/10 11:39:33
@ kay_84
Wydawanie kosmicznej kasy przez "dobrych wujków" jest znamienne szczególnie w okresie kiedy chcą się wbić do elity (np. kiedyś Abramowicz, teraz szejkowie z City). Jak już się tam wbiją to przestają tak szaleć, co nie znaczy wcale, że zbiednieli. Jeszcze jedno co do "dobrych wujków". Ci z wielkich klubów włoskich (Moratti, Berlusconi, rodzina Agnellich) nie mogą zostać określeni mianem "raz są a raz ich nie ma", gdyż są w tych klubach od dekad, częstokroć to wielopokoleniowa tradycja. Dlatego patrząc na ujemne bilansy finansowe Milanu czy Interu nie ma co się za bardzo martwić, bo nie wyobrażam sobie aby Sylwek i Massimo pozwolili aby ich klubom stała się krzywda. No chyba że sami jakiś krach zaliczą :) Pzdr 2010/02/10 11:48:18
@ albiceleste10
Zgadzam się z Tobą, że penetracja rynku krajowego powinna być priorytetem polityki transferowej Bayernu. Po pierwsze - bo to bogaty w talenty rynek, po drugie - bo jako jedyny klub z czołowych lig europy mogą sobie na to pozwolić (chodzi mi o dysproporcję w możliwościach finansowych Bayernu i reszty Bundesligi). Co do sprowadzania wielkich gwiazd z kontynentu przez Bawarczyków, to mam wrażenie, że im się udało sprowadzić Ribery'ego czy Toniego, bo żaden z innych bogatych klubów z PD, EPL czy SA nie zagiął na poważnie parol na któregoś z nich. Gdyby Real chciał wówczas Franka tak jak chce teraz, a powiedzmy Chelsea uparła by się na Toniego, to Bayern obszedłby się raczej smakiem. Oczywiście Bayern to finansowa pierwsza liga w europie. Oni po prostu pewnych barier nie chcą przekraczać, nawet wtedy kiedy ich stać. I wcale nie musi to być złe. Od jakichś dwóch sezonów podobną politykę (porównując w dużym uogólnieniu) stara się wdrożyć chociażby AC Milan. 2010/02/10 11:49:39
albicelete10
Zgadzam się z tym co piszesz o kończeniu sezonu w błocie i zimnie, a jeśli chodzi o punkt 2 - też coś jest na rzeczy, to się często przydarza mistrzom Rosji. 2010/02/10 11:50:41
@Albiceleste
No właśnie nie jestem przekonany, że giganci zaczną się jakoś strasznie ograniczać. Równie dobrze klub może zostać przejęty przez kolejnego szejka, który finanse podreperuje. No, chyba że mówimy o perspektywie rzędu dekady, czy dwóch. Tak daleko moja wyobraźnia nie sięga, jeśli chodzi o piłkarski świat. Natomiast Bundesliga jako miejsce szukania wzorców organizacji klubów i miejsca kibiców w tychże, to bardzo dobry kierunek. Dużo lepszy od angielskiego. Tym bardziej cieszy rafałowa blogonotka. Ciekawią również ewentualne przyszłe owoce umowy podpisanej przez PZPN z DFB. 2010/02/10 12:16:00
Do tych co mia ze na stadionie jest zimnow lutym:
Bylem na meczu Wlochy - Szwecja, o 20:45 temperatura niska, ze musialem pojsc w grubej kurtce zimowej. I co? I na stadionie (zapelnionym) musialem sie rozebrac bo mi bylo strasznie goraco, mimo ze idac na niego bylo mi zimno. To wszystko jest mozliwe w Polsce tylko ze: - stadiony musza byc zadaszone - stadiony musza byc pelne --------------------------------------- Zagraniczne typy bukmacherskie br/Bardzo wysoka skuteczność ! br/Dodatni Yield w granicach 20-35% ! 2010/02/10 12:52:11
Z rezerwą odnoszę się do rychłej hegemonii klubów niemieckich na międzynarodowych arenach.. Bundesliga jest doskonale opakowanym marketingowo produktem. Może nie doskonałym, ale od dłuższego już czasu, świetnie się sprzedającym. Poziom samego kopania w ostatnim czasie, zaskakująco w niej jednak nie wzrósł, ani jak przypuszczam nie wzrośnie. Uwidaczniają to dobitnie edycje Ligi Mistrzów. Vide - blamaż Bayernu z Barceloną; zdziesiątkowany i zadłużony Manchester, rozbijający w pył mistrza Niemiec i świetnie zarządzany klub z Wolfsburga.
Owszem kluby niemieckie mają się dobrze z punktu widzenia finansowego, ale ich zarządzanie determinuje pragmatyzm. Nie ma tam mowy o choćby nutce szaleństwa. Klub to wielkie przedsiębiorstwo i jego głównym celem jest pomnażanie zysków. Szczęśliwie chyba dla wszystkich (w Bundeslidze), polityka transferowa Bayernu w ostatnich latach, zmieniła się. Odczuli to najbardziej konkurenci Bawarczyków, gdyż ci przestali ich wykańczać skupowaniem wszystkich wartościowych graczy Bundesligi, a zaczęli szukać wzmocnień za granicą, co z pewnością urozmaiciło również ich grę. W Niemczech chyba nigdy nie szwankował system pracy z młodzieżą. Nasi sąsiedzi z za zachodniej granicy nigdy nie mogli narzekać na brak dopływu świeżej, interesującej krwi. Nie jest to więc w żaden sposób zaskakujące zdarzenie, że pojawiło się tam zdolne i bardzo zdolne pokolenie narybku piłkarskiego. Niestety, część tego narybku zostanie odłowiona, ponieważ jak to zawsze bywa, nie poradzi sobie w zderzeniu z dorosłą piłką wysokimi oczekiwaniami, presją itp., itd. Cześć z nich, będzie miała kłopoty, aby w odpowiednio młodym wieku przebić się do pierwszych jedenastek swoich zespołów, a część po prostu wyląduje w zadłużonych klubach Anglii, Hiszpanii bądź słonecznej Italii. Od dawien dawna wiele klubów hiszpańskich, włoskich włącznie z tymi czołowymi, a nawet głównie one, żyły i żyją na kreskę. Żadna nowość. Nie oznacza to, że nagle nastąpi zagłada i kluby te rypną jak wieże WTC. To nie jest kwestia ostatnich lat. Taki stan rzeczy ma się od wielu lat i chyba nic tego nie zmieni. Gdyby w całej piłkarskiej Europie panował taki porządek, racjonalizm w wydawaniu pieniędzy i brak emocji w zarządzaniu jak w ojczyźnie Marksa i Engelsa, to mielibyśmy jedna wielką EuroBundesligę. Wszyscy pragniemy aby nasz ukochany klub grał na świetnym stadionie, a w jego szeregach najlepsi gracze. Same gwiazdy. Nie dociera do nas jednak, że za to wszystko trzeba płacić. Stosując analogię, to tak jakbym zgłaszał pretensję, że Mercedes jest droższy niż np. Skoda. Przecież i to, i to samochód? W czym tkwi różnica, za którą karzą mi tyle płacić? Bundesliga poziomem, to co najwyżej Skoda. Kluby Hiszpanii, Anglii, mówię o tych czołowych, to co najmniej Mercedes. Grają tam najlepsi z najlepszych obecnie, o najwyższe trofea. Nieprawdą jest również, że na wszystkich angielskich stadionach płaci się tak horrendalne ceny za wstęp. Wszystko w zależności od prezentowanego poziomu. W klubach błąkających się w ogonie Premiership, ceny biletów są dużo, dużo niższe od przytoczonych. I kto ma odmienne zdanie na ten temat, chciałbym aby mi to udowodnił. Choć przyznaję, za bilet na ostatni mecz Barcy z Sewillą, sam zapłaciłem 90. Uwierzcie mi jednak na słowo, nie żałuję. Było warto. 2010/02/10 12:54:36
Ja chciałbym tylko na jedną rzecz zwrócić uwagę.
Pozycja Bundesligi w Top 3 europejskich lig to jest, patrząc historycznie, norma. W latach 70. Niemcy europejskie puchary dominowali, później cały czas byli w nich liczącą siłą (nawet w czasach LM: zdaje się w 1997/98 roku trzy niemieckie kluby grały w ćwierćfinale LM, Bayern i Borussia LM zdobywały, Leverkusen grało w finale). Zmieniło się to dopiero, gdy niemieckie kluby odmówiły udziału w wyścigu transferowych zbrojeń rozpoczętych przez Real, a później przez Chelsea. Mam wrażenie jednak, że to obecnie mamy do czynienia z chwilową anomalią, a prędzej czy później (raczej prędzej) nastąpi powrót do normy. Zwłaszcza gdy dorosną wspomniane talenty - bo przecież nie da się ukryć, że przejściowy upadek Bundesligi też był związany z kryzysem całej niemieckiej piłki (pewnie, ja bym chętnie wziął kryzys, w którym zdobywamy dwa medale MŚ i jeden ME, ale nie da się ukryć, że niemiecka reprezentacja dzisiaj jest słabsza kadrowo niż choćby ta z czasów Völlera, Klinsmanna i Hässlera). 2010/02/10 13:00:40
@reyer_92: ale rozumiesz pojęcie "przeciętnie"?
Od dawien dawna wiele klubów hiszpańskich, włoskich włącznie z tymi czołowymi, a nawet głównie one, żyły i żyją na kreskę. Żadna nowość. Nie oznacza to, że nagle nastąpi zagłada i kluby te rypną jak wieże WTC. To nie jest kwestia ostatnich lat. Taki stan rzeczy ma się od wielu lat i chyba nic tego nie zmieni. A w tej chwili mamy globalny kryzys finansowy, który delewarowanie wymusi. Także na Manchesterach i Realach. Zresztą to dzieje się już teraz, przynajmniej w odniesieniu do EPL. 2010/02/10 13:08:30
@Airborell
Bardzo ciekawa uwaga, tylko trzeba wziąć poprawkę na umiędzynarodowienie wszystkich lig w ostatnich 20 latach. Tego akurat historia raczej nie odwróci. Z jednej strony wyścig zbrojeń na skalę obecną może i się skończy za sprawą kryzysu, z drugiej jednak czasy, kiedy niemieckie kluby wygrywały samymi Völlerami i Hässlerami, nie wrócą. 2010/02/10 14:00:39
ja tam bardziej wierze w ligue 1 niz w bundeslige, a i dlugow nie uwazam za jakis wielki problem, bo kazde normalne przedsiebiorstwo sie zadluza (kto ma nadwyzke ten marnuje pieniadze na rozwoj) - oczywiscie wszystko w swoich granicach.
Bayern ma kase, ale co z tego jak wywala 30 mln euro na Mario Gomeza i wzmacnia swoich rywali z ligi potezna kasa. smiech na sali. 2010/02/10 14:06:37
@ airborell
A w tej chwili mamy globalny kryzys finansowy, który delewarowanie wymusi. Także na Manchesterach i Realach. Zresztą to dzieje się już teraz, przynajmniej w odniesieniu do EPL. Nie wiesz o czym piszesz. Real Madryt W SRODKU kryzysu finansowego wzial na kreche 300 baniek i kupil dwie gwiazdy swiatowego formatu za rekordowe sumy. Kryzys finansowy nic tu nie zmieni. W lecie na zakupy na pewno znowu pojdzie Chelsea, Real, Barcelona, Man City, a mozliwe ze i Tottenham, Man Utd. Dopoki niemieckie kluby nie pojma, ze zeby znaczyc cos w Europiem, trzeba wydac spore pieniadze, dopoty niczego wielkiego nie osiagna. Oczywiscie, wychowankowie fajna sprawa, ale nawet Barcelona musiala miec Eto'o, Henryka, Keite, Toure, Dani Alvesa, a kilka lat wczesniej Ronaldinho czy Deco, by lige mistrzow wygrywac :) 2010/02/10 14:13:14
Airborell, jeśli odpowiem na Twoje zarzuty, to wywiążę się bezzasadna dyskusja na temat wszechobecnego kryzysu gospodarczego, którym straszą nas różnej maści specjaliści, konieczności zaciskania pasa i racjonalnego wydawania pieniędzy przez kluby. Nie o to nam chyba chodzi i nie to jest przedmiotem dyskusji.
W swoim (może ciutkę przy długim) wywodzie, chciałem przekonać, że dobra kondycja finansowa klubów niemieckich i ogólnie rzecz biorąc Bundesligi, duże zaplecze zdolnej i utalentowanej młodzieży wcale nie musi pokrywać się ze wzrostem notowań klubów niemieckich na międzynarodowej arenie. To czy kryzys zmiażdży kruche fundamenty, jak to określił Rafał, niejednego z gigantów europejskiego futbolu, to temat do osobnej polemiki, być może wywołanej kiedyś przez autora. Dzięki jednak za ripostę, ponieważ mam pewność, że mój komentarz przeczytała choć jedna osoba. 2010/02/10 14:18:15
@ Dziaam:
nie jestem przekonany, że giganci zaczną się jakoś strasznie ograniczać. Dziesięć-naście lat temu też mi się tak wydawało. A potem nastąpiło bankructwo Fiorentiny, gigantyczna zapaść Lazio i w ogóle krach calcio, które do dziś się z niego nie wygrzebało. klub może zostać przejęty przez kolejnego szejka, który finanse podreperuje. No dobra, ale "dobrym" wujkom z Arabii mogą stanąć na drodze "źli" wujkowie z UEFA, jeśli wprowadzą w czyn swoje zamiary odgórnych ograniczeń budżetowych. @ Reyer: To chyba trochę nie tak. OK, Anglicy i Hiszpanie kupują (kupowali raczej) Mercedesy, a Niemcy Skody. Bo jak jest boom kredytowy, to możesz sobie i siedem Mesiów na kreskę kupić, żeby na każdy dzień tygodnia mieć w czym się lansować. Ale potem z boomu robi się bum i mimo, że Twoje Meszki powoli wychodzą z mody, to nie tylko nowych nie kupisz, ale wciąż musisz płacić za te, co masz. A sąsiad, który jeździł kupioną za gotówę Skodą (jedną!) nie popadł w długi, windykacja go nie ściga i być może niedługo będzie mu już tak dobrze, że się przesiądzie na nowego Mercedesa. A przynajmniej Volkswagena. @ Szeryf: dlugow nie uwazam za jakis wielki problem Ale nie, no skąd, jaki tam problem. A Twój kochaniutki Man Yoo, mimo turbokasy zgarniętej za pewnego opchniętego do Realu Portugalczyka, siedzi cicho na rynku, bo SAF ma taki kaprys, prawda? Bayern ma kase, ale co z tego jak wywala 30 mln euro na Mario Gomeza i wzmacnia swoich rywali z ligi potezna kasa. smiech na sali. A przypomnij mi, proszę, kto i za ile kupił niejakiego Berbatowa. I czy to "ile" nie trafiło, tak z przypadku, na konto ligowego rywala kupującego? Śmiech na sali? Nie, w takiej sytuacji nieładnie jest się śmiać. 2010/02/10 14:31:19
@ albiceleste10
Dziesięć-naście lat temu też mi się tak wydawało. A potem nastąpiło bankructwo Fiorentiny, gigantyczna zapaść Lazio i w ogóle krach calcio, które do dziś się z niego nie wygrzebało. Nie no, nie przesadzaj. Jedna sprawa jest zle zarzadzany klub (w Anglii przykladem np. Leed United), a inna jest krach finansowy calej ligi. Nie powiesz mi ze taki Inter, czy chociazby Juventus ostatniego lata, nie wydaje powaznych pieniedzy na transfery. Nawet Milan onegdaj pieniadze na Ronaldinho wysuplal :). 2010/02/10 14:38:34
@ wroblon
"Nie wiesz o czym piszesz. Real Madryt W SRODKU kryzysu finansowego wzial na kreche 300 baniek i kupil dwie gwiazdy swiatowego formatu za rekordowe sumy. ę Teraz to ty nie wiesz o czym piszesz. Real na transfery w tym roku wydał 250 mln e. Ze sprzedaży swoich zawodników uzyskał 100 mln e. Przy czym Real zazwyczaj wykazywał ok 70-80 mln e zysku operacyjnego, który mógł być przeznaczany w całości na transfery. A przypomnę, że rok temu Real na transferach zarobił (sprzedaż Robinho pokryła z zsykiem zakup van der Vaarta i Garaya). Do czego zmierzam, nie wiemy dokładnie ile kredytu wziął Real, ale na pewno nie jest to 300 mln e. Na pewno nie 200 mln e. 100 mln e? Może nawet nie. 2010/02/10 14:45:46
@ kay_84
To ze wzial 300 baniek nie znaczy ze musial wszystko wydac, prawda? Czytanie ze zrozumieniem sie klania :). Perez wzial 300 mln, bodajze z banku Santander, tego akurat dobrze nie pamietam, ale jest to informacja do zweryfikowania. Cala dyskusja nijak sie ma rowniez do mojej tezy, iz kryzys finansowy bedzie mial znaczacy wplyw na wydatki klubow najbogatszych. 2010/02/10 14:53:04
@ wroblon
Że niby wziął i nie wydał? Bo co, po prostu lubi płacić odsetki? Ja pamiętam jego wypowiedź, że planuje wydać ok 300 mln e, z czego 100 mln e ma pochodzić z zysku własnego, 100 mln e ze sprzedaży piłkarzy oraz 100 mln e z kredytu bankowego. Przy czym nie wydał 300 mln e a 250 mln e. 2010/02/10 14:58:09
Fakt, troche przestrzelilem, kajam sie. Podlug Guardiana bylo to 150 baniek, wiec tylko polowa z mojej rzekomej sumy. Co jednak glownej tezy o wplywie kryzysu finansowego na wydatki mocarzy w mojej wypowiedzi nie zmienia.
2010/02/10 14:59:42
Sportowo Bundesliga to tylko wielki Bayern, zdolny wygrać CL i dłuuuuuuuugo nic. Mają ten niezwykły boom o którym pisze Rafał od MŚ u siebie, ale z jakiś względów na poziom sportowy nie ma przełożenia. W klubach poza Bayernem nie ma tylu gwiezd co kiedyś, kiedy wielkie sukcesy odnosił Leverkusen czy Dortmund, choćby ten sezon to potwierdza, Bayern nie gra nic przez jego połowę a zaraz będzie liderem, występów Wolfsburga i Stuttgartu lepiej nie komentować, a ta ciągła rotacja za plecami Bayernu wynika ze słabości ligi niż jej siły, choć powoduje to że rozgrywki są ciekawe. Jak objawi się jakaś gwiazda poza Bayernem zaraz jest podkupywana, jak to było z Diego a zaraz będzie z Dżeko a może i Ribery.
Chyba głowna przyczyna może tkwić w niesprawiedliwości i niespójności przepisów. O ile wiem we Francji i w Niemczech kluby nie mogą być zadłużone, w przeciwieństwie do Anglii, Włoch, czy Hiszpanii, i póki tu się nic nie zmieni będzie lipa. 2010/02/10 15:03:39
Real Madryt w środku kryzysu wydał 250 M, może 150 M - nieważne. Ok, wydał - w związku z przyjściem Pereza. Teraz, dopiero teraz, okaże się, czy go na to było stać - zwłaszcza w kontekście olbrzymich problemów całej Hiszpanii.
@dziaam: o potędze Bayeru Leverkusen decydowali cudzoziemcy: Lucio, Ze Roberto, Basturk. Fakt, że nie były to gwiazdy pierwszej wielkości i wylansowano je właśnie w Bayerze... 2010/02/10 15:08:15
@a10:
Ale nie, no skąd, jaki tam problem. A Twój kochaniutki Man Yoo, mimo turbokasy zgarniętej za pewnego opchniętego do Realu Portugalczyka, siedzi cicho na rynku, bo SAF ma taki kaprys, prawda? Powiedzialem 'dlugi w swoich granicach' - United przekroczylo ta granice dziesieciokrotnie (pomimo wypuszczenia obligacji i mimo tego, ze zapewne wyjda na prosta nie oczuwajac zbytnio tego dlugu). Co do transferow to MU zakontraktowalo Smallinga za 10 mln. Nigdzie nie stwierdzilem, ze dlugi Man Utd sa spoko. stwierdzilem jedynie to co napisalem, a co tak wybiorczo zacytowales. A przypomnij mi, proszę, kto i za ile kupił niejakiego Berbatowa. I czy to "ile" nie trafiło, tak z przypadku, na konto ligowego rywala kupującego? Śmiech na sali? Nie, w takiej sytuacji nieładnie jest się śmiać. Pomijajac to czy Berba jest warty takiej kasy (a smiem twierdzic, ze transfer gracza, ktory grajac w druzynie i ktorego druzyna wygrywa lige, dochodzi do finalu LM i strzela z nim w skladzie srednio 2,25 gola na mecz to chyba im sie oplacil to jednaki maja powody do smiechu), to United nie skupuje jedynie ze swojej ligi (Nani, Anderson, Hargreaves, Obertan (ktory z Owenem rozklepal mistrza Niemiec), bracia Da Silva, Macheda, Evra, Vidic, a sklad podstawowy i szeroki w duzej mierze oparty jest na wychowankach i tych skupionych z ligi jak Valencia, Carrick, Rooney, VDS, Ferdinand) tak jak Bayern, ktory dopiero niedawno zrobil odstepstwa od tej reguly (Ribery, Robben, Toni, Sosa, Van Bommel, Pranjic a przedtem tylko ze swojej ligi brali klosego,, van Buytena, Podolskiego, Altintopa, Borowskiego, olicia, Ballacka, Lucio, Fringsa, Ze Roberto i innych pilkarzy stanowiacych trzon) . nie rozumiem czego sie czepiasz. 2010/02/10 15:09:35
@albiceleste10:
OK. Rozumiem co masz na myśli i zgadzam sie z Tobą. Długofalowe plany, dalekowzroczność, perspektywiczne myślenie itp., itd. Tylko, że taki sposób zarządzania klubem trwa w Niemczech nie od dziś. Niemcom nie zapaliła się lampka kontrolna przed rokiem, dwoma, trzema, wywołana kryzysem. Myślę, że Niemcy funkcjonują według innego - swojego autorstwa, modelu biznesowego. Wybrali tzw. pakiet bezpieczny, w którym wychodzą na swoje, ale bez zbędnego ryzyka. Uważam, że w ich metodzie brak miejsca nawet na delikatne szaleństwo i ryzyko, które często zdarzają się u innych. Jak słusznie zauważyłeś, co jakiś czas któryś z możnych dostaje po kulach (Roma, Lazio, Valencia, Leeds).Jednak jak pokazują przykłady, nie odstrasza to pozostałych od podążania tą samą drogą. W związku więc z powyższymi argumentami, nie sądzę aby duże kwoty (w porównaniu do pozostałych) na plusie klubów Bundesligi,i nawet w połączeniu ze zdolną młodzieżą pojawiającą się tam od x lat, przełożyły się na zdobycie tronu w europejskim futbolu. 2010/02/10 15:09:51
@a10:
Ale nie, no skąd, jaki tam problem. A Twój kochaniutki Man Yoo, mimo turbokasy zgarniętej za pewnego opchniętego do Realu Portugalczyka, siedzi cicho na rynku, bo SAF ma taki kaprys, prawda? Powiedzialem 'dlugi w swoich granicach' - United przekroczylo ta granice dziesieciokrotnie (pomimo wypuszczenia obligacji i mimo tego, ze zapewne wyjda na prosta nie oczuwajac zbytnio tego dlugu). Co do transferow to MU zakontraktowalo Smallinga za 10 mln. Nigdzie nie stwierdzilem, ze dlugi Man Utd sa spoko. stwierdzilem jedynie to co napisalem, a co tak wybiorczo zacytowales. A przypomnij mi, proszę, kto i za ile kupił niejakiego Berbatowa. I czy to "ile" nie trafiło, tak z przypadku, na konto ligowego rywala kupującego? Śmiech na sali? Nie, w takiej sytuacji nieładnie jest się śmiać. Pomijajac to czy Berba jest warty takiej kasy (a smiem twierdzic, ze transfer gracza, ktory grajac w druzynie i ktorego druzyna wygrywa lige, dochodzi do finalu LM i strzela z nim w skladzie srednio 2,25 gola na mecz to chyba im sie oplacil to jednaki maja powody do smiechu), to United nie skupuje jedynie ze swojej ligi (Nani, Anderson, Hargreaves, Obertan (ktory z Owenem rozklepal mistrza Niemiec), bracia Da Silva, Macheda, Evra, Vidic, a sklad podstawowy i szeroki w duzej mierze oparty jest na wychowankach i tych skupionych z ligi jak Valencia, Carrick, Rooney, VDS, Ferdinand) tak jak Bayern, ktory dopiero niedawno zrobil odstepstwa od tej reguly (Ribery, Robben, Toni, Sosa, Van Bommel, Pranjic a przedtem tylko ze swojej ligi brali klosego,, van Buytena, Podolskiego, Altintopa, Borowskiego, olicia, Ballacka, Lucio, Fringsa, Ze Roberto i innych pilkarzy stanowiacych trzon) . nie rozumiem czego sie czepiasz. 2010/02/10 15:09:55
@albiceleste10:
OK. Rozumiem co masz na myśli i zgadzam sie z Tobą. Długofalowe plany, dalekowzroczność, perspektywiczne myślenie itp., itd. Tylko, że taki sposób zarządzania klubem trwa w Niemczech nie od dziś. Niemcom nie zapaliła się lampka kontrolna przed rokiem, dwoma, trzema, wywołana kryzysem. Myślę, że Niemcy funkcjonują według innego - swojego autorstwa, modelu biznesowego. Wybrali tzw. pakiet bezpieczny, w którym wychodzą na swoje, ale bez zbędnego ryzyka. Uważam, że w ich metodzie brak miejsca nawet na delikatne szaleństwo i ryzyko, które często zdarzają się u innych. Jak słusznie zauważyłeś, co jakiś czas któryś z możnych dostaje po kulach (Roma, Lazio, Valencia, Leeds).Jednak jak pokazują przykłady, nie odstrasza to pozostałych od podążania tą samą drogą. W związku więc z powyższymi argumentami, nie sądzę aby duże kwoty (w porównaniu do pozostałych) na plusie klubów Bundesligi,i nawet w połączeniu ze zdolną młodzieżą pojawiającą się tam od x lat, przełożyły się na zdobycie tronu w europejskim futbolu. 2010/02/10 15:10:35
@a10:
Ale nie, no skąd, jaki tam problem. A Twój kochaniutki Man Yoo, mimo turbokasy zgarniętej za pewnego opchniętego do Realu Portugalczyka, siedzi cicho na rynku, bo SAF ma taki kaprys, prawda? Powiedzialem 'dlugi w swoich granicach' - United przekroczylo ta granice dziesieciokrotnie (pomimo wypuszczenia obligacji i mimo tego, ze zapewne wyjda na prosta nie oczuwajac zbytnio tego dlugu). Co do transferow to MU zakontraktowalo Smallinga za 10 mln. Nigdzie nie stwierdzilem, ze dlugi Man Utd sa spoko. stwierdzilem jedynie to co napisalem, a co tak wybiorczo zacytowales. A przypomnij mi, proszę, kto i za ile kupił niejakiego Berbatowa. I czy to "ile" nie trafiło, tak z przypadku, na konto ligowego rywala kupującego? Śmiech na sali? Nie, w takiej sytuacji nieładnie jest się śmiać. Pomijajac to czy Berba jest warty takiej kasy (a smiem twierdzic, ze transfer gracza, ktory grajac w druzynie i ktorego druzyna wygrywa lige, dochodzi do finalu LM i strzela z nim w skladzie srednio 2,25 gola na mecz to chyba im sie oplacil to jednaki maja powody do smiechu), to United nie skupuje jedynie ze swojej ligi (Nani, Anderson, Hargreaves, Obertan (ktory z Owenem rozklepal mistrza Niemiec), bracia Da Silva, Macheda, Evra, Vidic, a sklad podstawowy i szeroki w duzej mierze oparty jest na wychowankach i tych skupionych z ligi jak Valencia, Carrick, Rooney, VDS, Ferdinand) tak jak Bayern, ktory dopiero niedawno zrobil odstepstwa od tej reguly (Ribery, Robben, Toni, Sosa, Van Bommel, Pranjic a przedtem tylko ze swojej ligi brali klosego,, van Buytena, Podolskiego, Altintopa, Borowskiego, olicia, Ballacka, Lucio, Fringsa, Ze Roberto i innych pilkarzy stanowiacych trzon) . nie rozumiem czego sie czepiasz. 2010/02/10 15:14:07
@albiceleste10:
OK. Rozumiem co masz na myśli i zgadzam sie z Tobą. Długofalowe plany, dalekowzroczność, perspektywiczne myślenie itp., itd. Tylko, że taki sposób zarządzania klubem trwa w Niemczech nie od dziś. Niemcom nie zapaliła się lampka kontrolna przed rokiem, dwoma, trzema, wywołana kryzysem. Myślę, że Niemcy funkcjonują według innego - swojego autorstwa, modelu biznesowego. Wybrali tzw. pakiet bezpieczny, w którym wychodzą na swoje, ale bez zbędnego ryzyka. Uważam, że w ich metodzie brak miejsca nawet na delikatne szaleństwo i ryzyko, które często zdarzają się u innych. Jak słusznie zauważyłeś, co jakiś czas któryś z możnych dostaje po kulach (Roma, Lazio, Valencia, Leeds).Jednak jak pokazują przykłady, nie odstrasza to pozostałych od podążania tą samą drogą. W związku więc z powyższymi argumentami, nie sądzę aby duże kwoty (w porównaniu do pozostałych) na plusie klubów Bundesligi,i nawet w połączeniu ze zdolną młodzieżą pojawiającą się tam od x lat, przełożyły się na zdobycie tronu w europejskim futbolu. 2010/02/10 15:37:22
W Niemczech nie pracują ani najlepsi trenerzy, ani najlepsi piłkarze. Jak już, to sporadycznie. Nawet jak młode pokolenie się wybije na klasę światową, to Bayern nie zdoła wszystkich przytulić :P Spora część zostanie rozkupiona przez PD,EPL,SA :) Dlatego pomimo, że wielce prawdopodobny jest wzrost znaczenia Bundesligi, to na jakieś masowe zdobywanie pucharów bym nie liczył.
2010/02/10 16:06:42
Dwa istotne drobiazgi, które mogą się wam przydać w dyskusji.
1) Bundesligi finansowo kwitną, ale też są zadłużone, w dodatku zobowiązania w minionym sezonie wzrosły z 632 mln do 709 mln euro, więc może wyhamujcie z lukrowaniem:-) 2) Niemcy jakoś nie zdradzają na razie ochoty na zdecydowaną ofensywę marketingową za granicą, nie budują globalnych marek jak konkurencja z EPL, PD i Serie A. A to potencjalna szansa na zwiększenie przychodów (gdyby się oczywiście ewentualna ofensywa powiodła). PS Zanim Bundesliga ruszy na sam szczyt (tam ją już widzą niektórzy, jak czytam:-)), musi się uporać z ligą włoską - z tego względu nie tylko symboliczną rangę będzie miał rychły dwumecz w LM Fiorentiny z Bayernem. 2010/02/10 16:23:55
Patrząc jak gra Bayern nie trudno wskazać faworyta. Jestem ciekaw co musiało by się wydarzyć żeby Włosi stracili 4 miejsca w LM? Drużyny z Mediolanu raczej nie awansują dalej
2010/02/10 16:52:37
Bayern jest faworytem starcia z Violą, bo termin akurat się zbiega z dramatycznym spadkiem formy Fiorentiny. Jeszcze na jesieni bez wahania postawiłbym na podopiecznych Prandelliego. Mimo, że nie są faworytami starcia, to nie są też na straconej pozycji.
Co do Mediolańczyków, to oba kluby nie występują w roli faworytów, ale - szczególnie między Interem i Chelsea - dysproporcje nie są na tyle duże, żeby ich skreślać... Jeszcze co do tego co napisał Rafał o uporaniu się Bundesligii z Serie A: W związku z tym, że istnieje szansa, iż w 1/4 LM nie będzie drużyn Serie A, niezwykle ważna jest postawa Romy i Juventusu w Lidze Europejskiej. Żeby kurna choć raz Italiańce potraktowali ten puchar poważnie i wystawili normalne składy i zagrali z pełną determinacją... Wówczas mogliby nabić troche punktów dla Serie A, tak jak niemieckie kluby rok temu dla Bundesligi. 2010/02/10 17:12:41
@ Bundesliga vs. Ligue1
W grupie Bordeaux nie zostawiło wątpliwości, ale czy byliby w stanie powtórzyć taki dwumecz wiosną? Nie jestem pewien. Myślę jednak, że obie drużyny zobaczymy w ćwierćfinałach, więc kto wie, może się przekonamy. Przydałoby się, bo ostatnie losowania zawsze zderzały w tej fazie Anglię/Hiszpanię z resztą świata. Będę więc kibicował ćwierćfinałowi Bayern - Bordeaux. 2010/02/10 17:19:09
W LE grają cztery Niemieckie kluby: VfL Wolfsburg, Werder Brema, HSV i Herta. Na tą ostatnią raczej bym nie stawiał, choć to ciekawe, ta drużyna zdobyła więcej punktów w grupie LE niż na półmetku bundesligi. Wszystkie pary są wyrównane wiec zapowiada się pasjonująca walka Włosko Niemiecka.
2010/02/10 17:31:02
Nikt tu nie wspomniał (chyba) kejsu Borussii Dortmund sprzed paru lat - przeinwestowała, nie awansowała do LM, co skończyło się drastycznymi cięciami w budżecie i właściwie popadnięciem w przeciętność. A przecież przez całe lata 90. była to drużyna, która była w stanie toczyć równorzędną rywalizację na rynku krajowym z Bayernem.
Ja tam nie wróżę powrotu Bundesligi na sam szczyt, nieśmiało tylko stwierdzam, że to obecna jej pozycja jest, patrząc historycznie, kompletną anomalią. 2010/02/10 18:25:01
@ Wszyscy:
Uściślijmy coś. Ja nigdzie nie pisałem (i nie zauważyłem, aby zrobił to ktoś inny), że Bundesliga jest o krok od zepchnięcia wszystkich innych krajowych lig i zagarnięcia na własność Ligi Mistrzów. Uważam po prostu, że jeśli obecny stan rzeczy się utrzyma - co wydaje mi się wielce prawdopodobne - to już niedługo niemiecka ekstraklasa może być wymieniana jednym tchem z EPL, PD i SA, a zdobycie (od czasu do czasu) Pucharu Europy przez klub z Reichu nie będzie żadnym zaskoczeniem. Czyli skończy się anomalia w postaci nieobecności niemieckich klubów w kontynentalnej czołówce, o której pisał Airborell. @ Reyer: O, to-to właśnie. Taki pakiet bezpieczny przy przelewarowaniu (dużej) części klubów angielskich i (mniejszej) hiszpańskich, a także wciąż trwającej bessie we Włoszech może zacząć przynosić Niemcom sukcesy. I tylko o to mi chodziło :) @ Szeryf: 1. Man Utd juz odczuł ten dług. I nie wiadomo, jak bardzo jeszcze odczuje. Odczuwa swój dług także Liverpool, może zacząć go odczuwać kilka mniejszych klubów (Portsmouth!), nie licząc już drobnicy w dolnych partiach ligowej piramidy. 2. Ja pokazałem, że jeden niespecjalnie udany transfer nie powinien rzutować na ocenę polityki kadrowej klubu, a Ty wypisałeś litanię do Man Utd. I po co? @ Rafał: 1. E709M? Cała liga? To jeden wspomniany wyżej klub ma więcej:) A poważniej - ok, większość profesjonalnych klubów ma jakieś tam zobowiązania. W Niemczech też była BVB, o której pisał Airborell, było parę utopionych mniejszych klubów, obecnie chwieje się Schalke i parę innych ekip też. Ale globalnie te ich problemy naprawdę nie wyglądają źle. 2. To chyba jest ten "pakiet bezpieczny", o którym pisał Reyer. ad. P.S. Osobiście szanse oceniam 50-50 (znaczy Viola-Bayern 30-70, ale Prandelli-van Gaal 70-30), nie uważam jednak, aby wynik tego dwumeczu miał jakieś większe znaczenie w szerszej perspektywie. 2010/02/10 18:45:38
Ja nadal stoję na stanowisku, że liga włoska nie ma szans oprzeć się niemieckiej i już zaraz ta druga wyprzedzi ją w rankingu UEFA. A czemu to w ogóle jest istotne ? 1 klub więcej w Lidze Mistrzów stanowi silną różnicę finansową i prestiżową. Raz wyprzedzona Serie A nie ma prawie żadnych szans na ponowne przegonienie ligi niemieckiej. Szanse dla Serie A widziałbym tylko i wyłącznie w "angielskim" (czytaj długookresowym) podejściu do zatrudniania trenerów. A nie wierzę w to. Raczej widzę tam okres szaleństwa (byli najlepsi, nagle dla nich nie są, reagują panicznie i popełniają błędy).
Ogólnie Niemcy w natarciu, mogą się nawet wedrzeć na szczyt w najbliższym dziesięcioleciu(15% szans). Nic im nie brakuje. Real i Barca mogą wydawać ponad stan. W razie co kibice lub samorządy się zrzucą i jednorazowo dofinansują klub olbrzymią kwotą. Żaden inny hiszpański klub nie może sobie na to pozwolić. Tak czy owak wystarczają te dwa kluby, by zachować miejsce na podium, a nawet walczyć o miano najlepszej ligi. No i ciepły, hiszpańskojęzyczny kraj z ładnymi stadionami itd. 30% szans na prymat w ciągu najbliższych 10 lat. Choćby częściowy prymat - 5 z 10 lat. Anglicy ? Obecnie potęga, zachłyśnięta swym powodzeniem w LM. Ludzie już się przyzwyczaili, że jest najsilniejsza, choć jest pierwsza od całkiem niedawna. Słabsze podstawy do przewodzenia niż ligi hiszpańska i niemiecka. Jednak dzięki szejkom i modzie ogólnoświatowej ma szansę utrzymać prymat kolejne 10 lat. Ale szanse powiedzmy maks. 50%, by dłużej niż 5 lat z najbliższych 10 była na szczycie. 2010/02/10 18:51:13
Ps. - może to głupie myślenie, ale nie mieści mi się w głowie, by najlepsze nie były ligi najlepiej wychowujące młodzież. A za taką uważam hiszpańską i niemiecką.
2010/02/10 19:09:05
@Kamil.Lyszkowski:
Idąc tropem Twojej ostatniej wypowiedzi, to eredivisie powinna powinna być dominującą siłą w Europie. Tymczasem chadzam sobie praktycznie co tydzień na mecze w Utrechcie i gdyby nie przyjemny stadionik, możliwość wypicia piwka w przerwie, to nie wiem czy zniósłbym te męczarnie. A pro po występów azzurich w europejskich pucharach, to pochwalę się, że w przyszłym tygodniu idę naocznie przekonać się jak nisko upadło Juve, w starciu z Ajaxem. 2010/02/10 19:22:54
Jeśli chodzi o sprzedaż biletów frekwencję na meczach to dysponuję zupełnie innymi danymi (za La Gazzetta dello Sport za sezon 08/09) Anglia wyprzedza Niemcy i jeśli chodzi o mecze ligowe (91.2% do 85.2% ) i pucharowe ( 70.2% do 63.8%).
W dodatku jeśli chodzi o przychody, to pokonanie bariery 2mld euro nadal jest niczym w porównaniu z EPL. Dodajmy do tego najmniejsze spośród top5 lig europejskich wpływy z transmisji tv (3.5x mniej niż w Anglii) oraz fakt iż statystyczny kibic wydaje tam tylko 35.4 euro na klubowe artykuły, a procent krajowych piłkarzy grających w Bundes jest niewiele większy niż angielskich w EPL, to nawet fakt, że mają największe wpływy od sponsorów koszulkowych(103.8mln euro) nie czyni z nich ziemii obiecanej.A i co do wieku - niewiele młodsi niż w Anglii. Także w klasyfikacji lig 3 miejsce za EPL i primera, z zaznaczeniem, że EPL zebrało w rankingu punktów 60, a Bundes 38, więc różnica raczej spora, by nie powiedzieć, różnica klas. Jedyne w czym się zdecydowanie wyróżniają, to szkolenie trenerów i świetne ośrodki prawa sportowego z całymi katedrami poświęconymi piłce nożnej plus modelowa regulacja problemu wypadku w sporcie. 2010/02/10 19:46:04
@reyer - przeciez nie piszę, że tylko wszykolenie decyduje. Wyrażam po prostu nadzieję, że jest baaardzo istotne.
Spis co według mnie wpływa na siłę ligi jest przy wpisie - tam zarzucono mi, że na potencjał gospodarczy kraju zrwacam uwagę. rafalstec.blox.pl/2010/01/Parszywa-czternastka.html#ListaKomentarzy Powtórzę wyliczankę (kolejność dowolna): - kibice (ci w kraju), - potencjał gospodarczy, - tradycja (mistrzostwa sprzed lat, puchary sprzed lat, drużyny i trenerzy z historią, piłka jako narodowy sport), - szkoła trenerska - "myśl szkoleniowa", - boiska, - baza treningowa, szkolenie młodzieży. - bycie "ciepłym krajem", - język danego kraju (olbrzymi bonus dla Hiszpanii i Portugalii), - uczciwość i silny kręgosłup moralny sędziów. Dodałbym teraz za Rafałem - medialność ogólnoświatową. @lady - czy nie podajesz zapełnienia stadionu zamiast liczby kibiców oglądającyh mecze na staionach? Bo co innego miałyby te % oznaczać. Oczywiście liczy się dla ligi ilość kibiców na stadionach, a nie ich zapełnienie - Jak tylko wykończą nam 6 dodatkowych stadionów, ilość kibiców znaczenie wzrośnie, ale zapełnienie jednocześnie spadnie (Lech zamiast 99% na 11 000 miejsc będzie miał 60% na 40 000 miejsc). 2010/02/10 21:41:34
Z innej beczki:
W EPL do przerwy status quo: Everton - Chelsea 1:1 AV - Man Utd 1:1 Liverpool - Arsenal 0:0 No ale Czerwone Diably graja w dziesieciu (dziki pseudowslizg Naniego), wiec licze na pilkarzy O'Neilla. 2010/02/11 13:08:57
Zupełnie nie rozumiem jak można pisać o naśladowaniu Niemców przez nas? Przecież pieniądze, którymi oni zarządzają są nieporównywalne do naszych. Bardzo zacne jest wydawanie tak wielkich sum na akademie, które u nas w zasadzie nie istnieją (ewentualnie kilka raczkuje, ale to nie ten kaliber), ale jak, skoro najbogatsze kluby mają budżety 30-50mln złotych?
A co do samej Bundesligi i jej szans w Europie - nie mam raczej złudzeń, bez znacznego kryzysu La Ligi i Premiership, szanse na podbój LM przez Bayern i spółkę są małe. A co do samego szkolenia, jakoś ciężko mi sobie wyobrazić by piłkarz z etykietą 'made in Germany' przeskoczył w wyszkoleniu i przygotowaniu do zawodu piłkarza z akademii francuskich czy hiszpańskich. Piłka młodzieżowa raczej nie ma przełożenia na prawdziwy, dorosły futbol. Moim zdaniem tak będzie i tym razem. Bundesliga to świetnie opakowany produkt z coraz lepszą zawartością. Jednak nie wierzę by podbił on piłkarski, klubowy świat. 2010/02/11 14:20:38
panie Rafale pan powie swoim kolegom by mniej dawali tych bzdetnych artykułow o kibicach i przestali wkólko przestawiac ich jako cale zło. w ten sposob nigdy nie przyciagnie sie publiki na stadion.NA Lecha czasem przychodzi 20tys ludzi tam jest cały przekrój spoleczenstwa !!!!
|
|