|
Blog > Komentarze do wpisu
Kto (s)krzywdzi ArsenalMłodość upływała piłkarzom Arsenalu milutko i w ciepełku. Widzieliśmy ich dziecięce buzie, więc londyńskie zwycięstwa bez umiaru sławiliśmy, a porażki łatwo wybaczaliśmy. Aż chłopcy Arsene’a Wengera dorośli. Przynajmniej w sensie metrykalnym - pewnie zauważyliście, że w ich podstawowym składzie na mecz ligowy bardzo rzadko mieści się ostatnio choćby jeden nastolatek. Słowem, nadszedł czas, by rzucić wyzwanie największym. Rządzi angielską Premier League w minionych latach duet. Manchester United i Chelsea. Nikt nie sprawdza, czy piłkarze tych klubów reszcie uporali się z trądzikiem, wszyscy za to wiedzą, że nawet wicemistrzostwo Anglii czy niepowodzenie w finale Ligi Mistrzów to dla nich klęski. Starcia Arsenalu z oboma superpotęgami łączy jeden drobniutki fabularny detal. Ten detal nazywa się samobój. W ostatnim meczu z MU samobója załadował sobie - prędko, już po półgodzinie gry - bramkarz Manuel Almunia. Arsenal poległ 1:3. To była właściwie chłosta. W ostatnim meczu z Chelsea samóboja załadował Thomas Vermaelen. Arsenal poległ 0:3. To też była chłosta. W przedostatnim meczu z MU samobója załadował Abou Diaby. Arsenal poległ 1:2, choć wtedy akurat rywale grali beznadziejnie, biegali bezładnie i bezradnie. Pomógł im rozstrzygającym o wyniku trafieniem Diaby oraz - znów - Almunia, który wypracował dla nich rzut karny. W przedostatnim meczu z Chelsea samobója załadował Kolo Toure. Arsenal poległ 1:4. Ta seria to oczywiście zbieg okoliczności, popełnić futbolowe samobójstwo można na mnóstwo różnych sposobów, niekoniecznie własnonożnie wpychając piłkę do własnej bramki. Jakiż to jednak symptomatyczny zbieg okoliczności! Jak zgrabnie podsumowujący całokształt twórczości arsenalskich chłopców, którzy nie chcą dojrzeć i kiedy stają przeciw najtwardszym chłopom, to z niemowlęcą lekkomyślnością sami robią sobie krzywdę… Toż to jakieś niespotykane dziwo, żeby przyprawić swojakiem cztery kolejne szlagiery z głównymi konkurentami. (I nie chcę już wypominać Almunii, że samobója zapisano mu także w jesiennym meczu z nową siłą ligi angielskiej, Manchesterem City, meczu oczywiście przegranym). Dla projektu Arsene’a Wengera, którego tak lubimy jako orędownika stylu gry bezkompromisowego, opartego na cieszącej oko błyskawicznej wymianie podań, nadszedł moment krytyczny. Jeśli londyńczycy przegrają w niedzielę z Chelsea, raczej odpadną niebawem - znów przedwcześnie - z walki o tytuł. Jeśli odpadną z walki o tytuł, być może stracą latem Cesca Fabregasa, jedynego w szatni wyposażonego w osobowość przywódcy. A jeśli stracą Fabregasa, trud wznoszenia mistrzowskiego (chyba mimo wszystko taki jest dalekosiężny cel tego oryginalnego projektu?) Arsenalu rozpocznie się w sporej mierze od nowa. Londyńczycy grają o wszystko, a mnie zastanawia głównie to, kto podtrzyma passę - który z nich tym razem postanowi zrobić sobie krzywdę. W niedzielę pobloguję o derbach Londynu od rana po późny wieczór. piątek, 05 lutego 2010, rafal.stec
Komentarze
jkd1987
2010/02/05 16:45:49
Z Arsenalem Wengera to jest trochę tak, że niby trener wybitny co roku tyyyyyylu wspaniałych młodych piłkarzy tworzy, drużyna gra cudnie a tak naprawdę od kilku lat nic nie wygrali...
2010/02/05 17:00:13
Nie mam złudzeń. Nawet, jak Arsenalowi uda się wygrać, to nie nadają się na mistrzów Anglii. Powód jest prosty - za słaby skład. Gdyby byli w stanie biegać przez okrągły rok w najsilniejszym mógłbym być większym optymistą, choć i tak na mistrza bym ich nie typował. Przykład: wybór na skrzydle pomiędzy Rosickim, Nasrim i Walcottem uważam za wybór między słabym, mniej słabym a kompletnie nieudanym.
Co nie zmienia faktu, że Wenger wychował (tudzież wynalazł i oszlifował) zgraję świetnych zawodników: Song i Diaby to moi ulubieni piłkarze tego sezonu (poza Fabregasem ofkors), wcześniej bardzo dobre sezony zaliczyli Sagna i Clichy. Na powrót Gibbsa czekam i widzę w nim potencjalnie lepszego lewego obrońcę niż Clichy (niestety muszę się uzbroić w luźną gumę, bo prędko nie wróci). Na Ramseya kląłem w zeszłym sezonie, ale w tym już idzie mu lepiej. Ładnie rozwijają się Merida i Wilshere, częściej próbowany jest Eastmond. W ogóle fajnie, że Wenger pracuje w Anglii, a nie w Hiszpanii. Fajnie nie tyle dla Arsenalu, co dla piłkarzy, których tam szkoli. Kasa, jaką zarabia Arsenal na transferach najlepiej o tym świadczy. Każdy europejski klub może mieć pewność, że sięgając po zawodnika Arsenalu kupuje dobry produkt. Dzieje się tak ze szkodą dla klubu, ale osobiście mam nadzieję, że nic tam się pod tym kątem nie zmieni. 2010/02/05 17:02:24
@jkd1987
Z Arsenalem Wengera to jest trochę tak(...) Z Arsenalem Wengera jest dokładnie tak jak piszesz. I git jak dla mnie, niech się trzymają w top4 i eksperymentują dalej. 2010/02/05 17:21:30
Szkoda, że nie było relacji z Manchester derby, działo się. :)
W londyńskich derbach będę za Arsenalem, ktoś musi urwać punkty Chelsea, żeby właściwa drużyna wygrała ligę. ;] 2010/02/05 17:24:33
Rzucam kontrowersyjne hasło i w nie wierzę. Nawet w przypadku braku zwycięstwa na Stamford Bridge, a rzec mogę, iż także w przypadku braku remisu (czyli przy porażce) - Arsenal nie powinien być skreślany z walki o tytuł.
arsenalizacja.pl 2010/02/05 17:28:09
Trochę czuję niesprawiedliwość wobec Arsenalu. Mogli przecież spokojnie strzelić w tym meczu, jeszcze jedną albo i dwie bramki. Wtedy sytuacja byłaby zupełnie komentowana. Nie może być mowy o dominacji w tym meczu. Na pewno powiedzieć jednak trzeba, że Manchester był zespołem dojrzalszym i wykorzystał swoje okazje bardzo pewnie. Zgadzam się więc w pełni z sensem notki. Jednak razi mnie opisywanie ostatniej potyczki jako nockoutu.
2010/02/05 17:32:51
@fan.sport
"Trzeba wierzyć!" :) @break-thru Będę trzymał kciuki za Chelsea - końcowe zwycięstwo MU będzie nie najlepiej świadczyć o poziomie ligi. W dużym uproszczeniu ofkors, ale jednak: jedyną drużyną, która się nie osłabiła (a nawet wzmocniła) w stosunku do poprzedniego sezonu jest CFC. Więc niech oni to kurna wygrają, kolejnej okazji prędko może nie być. 2010/02/05 17:38:21
Myślę, że nic się nie zmieni - Arsenal odpadnie przedwcześnie z walki o tytuł, latem odejdzie ktoś ważny np. wspomniany Fabregas, a Wenger ściągnie jakiegoś szesnastolatka. Znów będzie zachwyt nad tym jak pięknie grają i znów przedwcześnie odpadną z walki o tytuł:)
Polecam tekst Europejski Futbol na końcu świata, czyli rosyjskie twory z Dalekiego Wschodu: trelik.blox.pl/html 2010/02/05 18:21:15
Fabgregas nie odejdzie tak szybko, chłopak w tym roku konczy dopiero 23 lata, został kapitanem drużyny, ma jeszcze czas na powrót do ukochanej, dna itp. Barcelony. Wenger pozwoli na jego odejscie dopiero kiedy Ramsey bedzie w stanie zastąpić Cesca lub otrzyma ofertę nie do odrzucenia.
2010/02/05 18:31:14
A kogo interesują jakieśtam derby Londynu jak już w sobotę derby Merseyside!
2010/02/05 18:35:48
Nikt tylko nie zauważa jednego: jedna z głównych przyczyn niepowodzeń Arsenalu w ostatnich latach jest liczba kontuzji. Prawdopodobnie jest to w jakiś sposób związane ze zbyt wczesnym wchodzeniem nastolatków do dorosłego fizycznego futbolu w anglii.. praktycznie w każdej chwili około 6 zawodników jest kontuzjowanych, od kilku miesięcy Arsenal gra praktycznie bez napastnika (van Persie dopóki nie złapał kontuzji (z resztą podczas meczu sparingowego reprezentacji) wymiatał i robił różnicę), a na środku ataku występuje Arshavin. O ile również uważam że kluczowe w walce o mistrzostwo dla Arsenalu będzie niedzielne spotkanie, o tyle myśle ze w ciągu najbliższych 3 tygodni Arsenal powinien znów wrócic do wysokiej dyspozycji (wreszcie będą mieli wysokiego napastnika - 2 tygodnie temu wrócił Bendtner) i moze coś pokażą w LM. W sumie Arsenal (moim zdaniem) ma jedną z najlepszych linii pomocy w Europie.
2010/02/05 18:45:20
z fabregasa kapitan mizerny jest, wiec od tej strony strata niewielka moim zdaniem to by byla. problem arsenalu to brak czlowieka z osobowoscia. jedynymi kwalifikujacymi sie do opaski kapitanskiej sa jeszcze gallas i van persie. ten pierwszy jednak sam sobie strzelil w stope, wiec kapitanem juz nie bedzie, a ten drugi... a ten drugi mysle, ze moglby byc kapitanem o wiele lepszym niz fabregas w chwili obecnej.
2010/02/05 18:48:07
@levabul1
to marudzenie o kontuzjach jest juz niedorzeczne. nie mozna sie nimi zaslaniac bez przerwy. united dlugi czas gralo praktycznie bez lini obrony i wygrywalo mecze, chelsea kontuzje i PNA tez zaliczyla, wiec jak dla mnie to zadne wytlumaczenie jest. 2010/02/05 19:06:16
@erictheking87
Masz racje, takie marudzenie jest bez sensu. Ale zauważ że od przegranego meczu z Chelsea, arsenal mimo braku napastników i licznych kontuzji nie odniósł porażki w 10 meczach z rzędu (przegrał dopiero z manchesterem), wygrywając w 7 z tych spotkań i remisując w 3. Po prostu ManU są zbyt dobrym zespołem żeby poradzić sobie z nim zdziesiątkowanym składem. I nie oszukujmy się, zawodnikom Arsenalu naprawdę brakuje mentalności zwycięzców więc po tak wysokiej przegranej już się mogą nie podnieść, przynajmniej w premier league. 2010/02/05 20:10:50
a ja twierdze ze Arsenal ma wielkiego pecha i w zeszlym roku jeszcze nie ale w tym gdyby nie kontuzje to bylby mistrzem. tak, ktos powie ze kazdy ma kontuzje. fakt, ale na pewno nie w takiej ilosci, nie najlepiej grajacych pilkarzy i nie na tak dlugo. przeciez Van Persie w tym sezonie gral swoj najlpeszy futbol od kiedy jest w Londynie i to w duzym stopniu dzieki jego grze Arsenal mial taki swietny poczatek sezonu. no i co do konca sezonu go nie bedzie. Eduardo? no tak po tragicznej kontuzji wrocil ale rok przerwy do teraz widac na boisku i w jego stanie zdrowia. Clichy z czolowego lewego obroncy ligi (na pewno w pierwszej 3 zeszlego sezonu) przez kontuzje przegrywa teraz pojedynki biegowe z kazdym prawie i jeszcze majac kolo siebie kogos do pomocy daje sie pod polem karnym Naniemu objezdzac. Walcott przynajmniej jak wraca to speeda ma zazwyczaj tego samego tylko ogrania brakuje bo znow dluga przerwa po kontuzji daje sie we znaki i co mecz to inne gowno sie odzywa. w zeszlym roku Arsenal musial sobie radzic bez Fabregasa 4 miesiace i mimo tego wywalczyli miejsce w 4 i radzili sobie w LM. w tym sezonie z taka sama iloscia kontuzji z wyjatkiem Van Persiego i Fabianem w bramce Arsenal spokojnie moglby zdobyc mistrzostwo
2010/02/05 20:34:49
Jako kibic Barcelony chciałbym aby Fabregas zagrał w Barcelonie, nie życzę przy tym porażki Arsenalowi. Wenger zamiast ciągle wystawiać i wychowywać młodzież powinien kupić 2 doświadczonych graczy którzy poliderują i pociągną grę "The Gunners". Takimi transferami były transfery Vermalena i Arszawina.
2010/02/05 20:35:52
Oczywiście również zapraszam do mnie na bloga.
Nie każdy świruje - halus.blox.pl/2010/02/Nie-kazdy-swiruje.html 2010/02/05 20:53:10
Arszawin na skrzydle. Dawniej pragnąłem solidnego def.pomocnika na Emirates, ale od dłuższego czasu zachwycam się talentem i grą Songa i czekam z niecierpliwością na jego dalszy rozwój. Dla mnie jest on graczem, który może w przyszłości wyznaczać kanon gry na DM.
Arsenal to taki szkolny rozbójnik, który klepie równo swoich rówieśników i chłopców z młodszych klas, ale w starciu ze starszakami ma niewiele do powiedzenia. Nie wierzę, że misją Wengera jest zbudowanie unikalnej szlifierni diamentów. Albo jest geniuszem z doskonałym planem długofalowym, albo szaleńcem, którego w sporcie podnieca co innego, niż wygrane trofea. 2010/02/05 20:56:58
Uhu, same młodzieniaszki te samobóje strzelają :) Almunia - 33 lata (czy to naprawdę najlepszy bramkarz na jakiego Arsenal stać?), Vermaelen - 24 lata czyli wiek jak na Arsenal dość zaawansowany ;) czy 29 letni Toure i 23 letni Diaby. Sami nastolatkowie po prostu :D
2010/02/05 20:59:17
sorry coś ucięło. Miało tak wyglądać( proszę usunąć wcześniejszy post):
@dziaam Naprawdę pragniesz tego, aby Arsenal był doskonale prosperującą fabryką kształtowania talentów i świetnie funkcjonującym przedsiębiorstwem? Dla mnie jest to nie do zaakceptowania, zważywszy na to, jak nie wiele brakuje The Gunners, by doskoczyć do absolutnej ekstraklasy światowej. Po kontuzji RVP Arsenal stracił lwią część ofensywnej siły i IMO Wenger powinien stawać na uszach, by sprowadzić kogoś do linii ataku. Eduardo nie może wrócić do formy sprzed kontuzji, choć w kilku meczach wyglądał naprawdę obiecująco. Arszawin na środku jest zdecydowanie słabszy niż Arszawin na skrzydle. Dawniej pragnąłem solidnego def.pomocnika na Emirates, ale od dłuższego czasu zachwycam się talentem i grą Songa i czekam z niecierpliwością na jego dalszy rozwój. Dla mnie jest on graczem, który może w przyszłości wyznaczać kanon gry na DM. Arsenal to taki szkolny rozbójnik, który klepie równo swoich rówieśników i chłopców z młodszych klas, ale w starciu ze starszakami ma niewiele do powiedzenia. Nie wierzę, że misją Wengera jest zbudowanie unikalnej szlifierni diamentów. Albo jest geniuszem z doskonałym planem długofalowym, albo szaleńcem, którego w sporcie podnieca co innego, niż wygrane trofea. 2010/02/05 21:03:01
Ciekawe spostrzeżenie co do meczów z MU i Chelsea ale jak mówi Alex Ferguson to meczami z "maluczkimi" tej ligi wygrywa się mistrzostwo. Faktycznie śledząć czasem Arsenal ma się wrażenie że posiadają gen samodestrukcyjny, ale mam też wrażenie że sam Arsen Wenger sobie szkodzi. Jego filozofia futbolu jest bardzo przyjemna dla oka i bardzo sobie ją cenię ale też mam wrażenie że Wenger za często kieruje się uczuciami a nie logiką. W tym sezonie jedynym napastnikiem które wykazywał skuteczność był RvP, a reszta Bendtner(kontuzja), Eduardo prawie nic nie strzela, Vela jak Eduardo, Arshavin to nie jest wysunięty napastnik. Arsene wypowiada się że jak kontuzjowani wrócą to będziemiał zbyt wielu napastników i kogo posadzi na ławie? A ja się pytam kto ma teraz bramki strzelać? Tak wiem że strzelają pomocnicy ale w kluczowych meczach kiedy nam nie idzie właśnie przez brak rasowego snajpera przegrywamy. Czy nie powinien sie trener martwic o wyniki teraz a nie o to co będzie w przyszłości, żyjąc ciągle jakąś odległą wizją nigdy nie osiągnie się sukcesu, w MU czy Chelsea pomimo że mają zdolnych młodych wychowanków i tak kupują gwiazdy, nie martwią się że ktoś musi usiąść na ławie (np. Tevez, Joe Cole), nie boją się że będą wobec młodych piłkarzy nie fair, liczą na obecne wyniki. Mam wrażenie że Wenger trochę zatraca się w swojej koncepcji, mineło kolejne okienko transferowe i dalej Kanonierzy pozostali bez zdrowego, skutecznego napastnika.
I żeby nie było, jako fan chciałbym żeby to Arsenal wygrał mistrzostwo, ale co raz trudniej mi wierzyć że koncepcja Wengera przyniesie sukces. 2010/02/05 21:22:09
@erictheking87
Absolutnie sie z Toba nie zgadzam. Fabregas pomimo swego mlodego wieku jest dobrym kapitanem. Ten sezon jest jego najlepszym pod wzgledem indywidualnych statystyk w karierze. To on wchodzac w 2 polowie meczu z AV pomimo kontuzji strzelil 2 gole i po 27 min zszedl z poglebiona kontuzja. Ale to co zrobil bylo niesamowite i wywarlo na wszystkich naszych zawodnikach wielkie wrazenie. To on ciagnie ten zespol w ostatnich meczach jak np z Boltonem. Jest sercem, dusza i mozgiem tej druzyny. A gdy ktos pyta go o publikacje prasowe hiszpanskich gazet mowiacych o ew. transferze -on jak ma w zwyczaju od kilku lat, mowi ze nigdzie sie nie rusza bo jest w Londynie szczesliwy i kocha Arsenal. Mysle ze przejecie opaski kapitanskiej jeszcze bardziej utwierdzilo go w przekonaniu jak wazny jest dla klubu. W przyszlosci idealnym kapitanem moglby byc Vermaelen. Ma cechy ktore charakteryzuja swietnego lidera. Ale to dalsza przyszlosc ;) 2010/02/05 21:47:08
A ja uważam, że nawet porażka na Stamford Bridge nie będzie oznaczać, ze Arsenal odpada z walki o tytuł. Ten sezon jest na tyle nieobliczalny, że i Chelsea i Man U będą jeszcze tracić punkty. A w nogach Kanonierów będzie to, czy to wykorzystają (ze średnimi drużynami radzą sobie świetnie, wtedy 4-3-3 działa wybornie). W listopadzie też ich już skreślano, a jednak wrócili do czołówki. Zresztą przed sezonem też ich skreślano z top 4 i nic z tego nie wynikło. Rok temu było to samo, dwa lata temu też, trzy lata... itd. itd. W ogóle to zaryzykuję twierdzenie, że jeśli przez najbliższe trzy sezony (łącznie z tym) Arsenal będzie znajdował się w co najmniej takiej pozycji jak ostanie kilka lat (top 4, dosyć wysoko zachodzą w LM = są samowystarczalni finansowo = zarząd nie panikuje, Wenger zostaje = nie muszą robić wyprzedaży), to na Ashburton Grove powstanie wielka drużyna. W dużej mierze zbudowana z wychowanków (tych sprowadzonych za młodu, jak i 100%, np. Wilshere, JET, a z młodszych zwłaszcza Afobe), więc wyeliminuje się przypadek, gdy świetny piłkarz nagle postanawia lecieć do innych w pogoni za kasą (Flamini, Hleb, Toure, Adebayor itd). Teraz pewnie większości wydaje się to śmieszne, ale wydaje mi się, że właśnie taki długofalowy plan ma Wenger (a nie tak wymyślany przez wielu pomysł, że on chce po prostu grać młodymi). Mam nadzieję, że to ja będę miał rację:)
Co do samobójów, to faktycznie symptomatyczne jest, że akurat z takimi drużynami miało to miejsce. Wygląda na to, że stres ich zjadał. Ale jak już ktoś zauważył, to nie "dzieci" strzelały te samobóje. Jedynie ten Diaby'ego można nazwać wpadką smarkacza (którym już nie jest). Vermaelen to zwykły przypadek, a Almunia i Toure to inna kategoria, bo obaj są po prostu kiepscy (Toure od co najmniej dwóch lat gra piach). Pozdrawiam 2010/02/05 23:48:53
zgadzam sie z Toba. Wenger ma ten komfort ze zarzad mu bardzo ufa a druga sprawa ze nie dostaje miliardow na trnasfery bo stadion sie splaca wiec jego postepowanie i koncepcja sa ttym bardziej zrozumialem dla prezesa. Arsenal przez to ma stabilnosc finansowa co jak splaca stadion bedzie im stwarzalo swietne warunki do wzmocnien. A poki co porownajcie miejsca zajmowane w lidze angielskiej i LM Arsenalu do ich wydatkow w ostatnich latach i wtedy sobie porownajcie do ManU i Chelsea. nie mowie juz np o Liverpoolu czy City. Choc przyznam ze na transfer napastnika w obecnej sytuacji mogl sie Wenger pokusic bo z tym nie jest rozowo.
A wracajac do sprawy niedzielnego meczu to smieje sie zawsze z twierdzen dziennikarzy, ze "jesli przegraja to straca sznase na tytul", "moga zapomniec o mistrzostwie" itd. Ok niech przegraja. I co? beda mieli 9 pkt straty do Chelsea a ile zostanie jeszcze do zdobycia? Do konca sezonu daleko. Po przegranej z Chelsea 3-0 tez skreslali wszyscy Arsenala potem byli liderem, po meczu z The Reds "ARSENAL WRACA DO WALKI O MISTRZOSTWO!", po ManU znow sie mieli pozeganc i tak w kolko. to jest zalosne. Dla dziennikarzy taki np Arsenal co tydzien traci a potem odzyskuje szanse na tytul. W polowie sezonu takie pieprzenie od rzeczy zeby bylo co pisac bo tak to trzeba nazwac. Aczkolwiek myslalem ze Pan Rafał Stec zna sie troche na pilce, nie trzeba mu tlumaczyc dlaczego sa irytujace i bez sensu i nie uzywa takich stwierdzen ale jednak uzyl. No nic, ogolnie lubie czytac "A jednak sie kreci" chociaz w tym przypadku pointa niewiele sie rozni od naglowka np z onetu. Pozdrawiam 2010/02/05 23:54:20
Nieobliczalna, to ta liga już dawno przestała być, pod względem końcowych rozstrzygnięć stała się wręcz cholernie nudna. Scenariusz obowiązujący w niej od kilku sezonów jest może dobry w Hiszpanii, czy Szkocji, ale na pewno nie w Premiership. Kiedyś w Anglii nie brakowało na koniec sezonów sensacji w czołówce tabeli, obecnie od tej monotonii chce się już rzygać. Piszę to bez satysfakcji, bo angielska ekstraklasa, to od wielu lat moje ulubione rozgrywki.
2010/02/06 00:32:53
Anglików brakuje. Takich do wygrywania tu i teraz, z pierwszego składu reprezentacji lub przynajmniej się ocierających. Co by nie mówić, konkurenci z Wielkiej Czwórki mają takiego przynajmniej po jednym.
2010/02/06 04:41:34
@ erictheking87
united dlugi czas gralo praktycznie bez lini obrony i wygrywalo mecze Jak długo to trwało? Jakie konkretnie wyniki w lidze odnotował MU w tym czasie? Tak z ciekawości pytam... 2010/02/06 10:46:55
problemem i błogosławieństwem Arsenalu jest jednocześnie Arsene Wenger. błogosławieństwem, bo wynajduje i szlifuje prawdziwe diamenty, daje młodym pełne wsparcie, zdobywa ich zaufanie, jest dla swoich piłkarzy jak ojciec, matka i najlepszy przyjaciel jednocześnie. większość z nich dałaby się za niego pokroić. problemem jest dlatego, że zarząd nie może go zwolnić nie ryzykując, że 75% drużyny będzie chciało natychmiast uciec.
a Wenger tak się zakochał w swojej koncepcji, że trochę stracił zdolność do krytycznego spojrzenia na siebie samego - nie widzi, że kilku ludzi z jego drużyny jest po prostu za słabych na rywalizację na tym absolutnie najwyższym poziomie - nie osiągają oni international level :) tacy piłkarze jak denilson, diaby, eboue, vela, także eduardo są za słabi by rywalizować z MU, Realem, Chelsea itd. do tego jeśli dodamy kontuzje to skład robi się potwornie dziurawy. właśnie to jest największy grzech Wengera - dopuszczanie do sytuacji, w której na jakiejś pozycji albo nie ma piłkarza światowej klasy, albo ma ewentualnie jednego, który przecież nie da rady grać równo przez cały sezon bez kartek, kontuzji. Song wyjeżdża lub łapie kartki i zaczyna się problem bo jako defensywny pomocnik grać zaczyna sierota obrzygana (znana także jako denilson). Z napastnikiem podobnie - odszedł Adebayor, Wenger skąpił paru milionów na Chamakha i teraz jest klops, bo nie ma napastnika światowej klasy, a RVP nie złapał przecież swojej pierwszej kontuzji w życiu i możnabyło przewidzieć, że prędzej czy później wypadnie ze składu. i tak w kółko od paru lat. ps a już megaporażką było odejście Flaminiego do Milanu - zrobili na tym interes jak Real na Makelele :P 2010/02/06 15:35:56
Dobre porownanie z tym trądzikiem. Arsenal jednak jutro nie wygra, za słabi sa jeszcze. Zapraszam na
magiafutbol.blox.pl/html 2010/02/06 23:15:59
a ja zauważyłem coś innego. w tym sezonie wiele bramek dla arsenalu pada po odbiciu się piłki od rywala, przez co zazwyczaj zdezorientowany bramkarz drużyny przeciwnej nie ma szans na obronę. najwybitniejszym pod tym względem spotkaniem, był mecz z evertonem na emirates, gdzie oba gole dla arsenalu padły w ten, fuksiarski sposób. drugi, na 2-2, w 90 minucie. honorowy gol w przegranej potyczce z manchesterem united, to też kwestia wyciągniętej nogi evansa :) wszystkim fanom arsenalu od razu tłumaczę, że piszę to wyłącznie jako żart. większych wniosków nie ma co wyciągać, chociaż u bukmacherów mógłby powstać nowy rodzaj zakładów np. kto w derbach z chelsea pomoże kanonierom zdobyć bramkę? ;-)
2010/02/06 23:24:07
@lukasz.anczyk: a co poweisz o Nanim, ktory trzeci raz w tym sezonie gola zdobywa przez samoboj? xD zreszta w ogole dzis MU 3 samoboje, a w przedostatnich derbach Liverpoolu Mascherano tez walnal gola po swojaku (z takich przykladow co pamietam) - ogolnie w PL kazdy rykoszet jako swojaka licza
2010/02/06 23:39:36
@szeryf
fajnie, że o tym wspomniałeś. nie rozumiem pewnej reguły. wszystkie gole dla arsenalu, po których piłka odbija się od obrońcy, zaliczane są kanonierom. czym się różnił gol vermaelena z przed tygodnia od dzisiejszej trzeciej bramki dla manchesteru united? niczym. a jednak trafienie zostało zaliczone jako samobójcze. w meczu z portsmouth de facto tylko ostatni gol był typowo samobójczy. gdzie jest granica? nie rozumiem interpretacji sędziów. a nani? taką facet sieje panikę, że rywale sami ładują sobie do bramki :-) pozdrawiam :) 2010/02/06 23:56:42
roger_kint - ManUtd dwa mecze jeden w lidze, jeden w pucharach grało z tylko jednym nominalnym obrońcą - Evrą. OŚMIU pozostałych obrońców było kontuzjowanych. I kolejne siedem/osiem meczy z dwoma nominalnymi obrońcami (Evra + ktoś z dwójki Rafael Da Silva/Ritchie De Laet - czyli drugi, lub trzeci garnitur) a na środku obrony Fletcher i Carrick, czyli dwóch środkowych pomocników.
Warto dodać, że tak naprawdę w tym sezonie ledwie w dwóch, czy trzech meczach ManUtd grało w obronie najmocniejszym zestawieniem... I pomimo tego jakoś sobie dają radę - z kontuzjami sobie po prostu trzeba umieć radzić, a nie narzekać, że są 2010/02/08 17:08:18
iManUtd dwa mecze jeden w lidze, jeden w pucharach grało z tylko jednym nominalnym obrońcą - Evrą.
Znaczy sie nie byl to dlugi okres jak sugerowal Eric. Dobra. I jaki wynik w lidze odnotowal wtedy MU? |
|