Blog > Komentarze do wpisu

Juventus, przypadek niepojęty

Szli Liverpool z Juventusem łeb w łeb. Oba kluby zdobyły w minionym sezonie wicemistrzostwo swoich krajów, oba planowały szturm na sam szczyt, oba całkowicie rozczarowały, oba wyleciały z hukiem z Ligi Mistrzów. A skoro tak, to oczywiście oba stanęły przed dylematem: zwalniać czy nie zwalniać trenera.

Rafa Benitez ocalał, a Liverpool odzyskuje równowagę. Od siedmiu kolejek nie poległ, stracił zaledwie jednego gola, wrócił na pozycję dającą awans do kwalifikacji Champions League.

Ciro Ferrara nie ocalał, a Juventus wciąż się nad fanami znęca. Dziś po koszmarnej grze zremisował w Livorno, serię bez zwycięstwa wydłużył do pięciu meczów. Alberto Zaccheroni piłkarzy nie ocucił, jego nominacja pozostaje dla mnie najbardziej niepojętą trenerską nominacją sezonu 2009/2010 w wielkim futbolu. Nie dlatego, że nie udało mu się ani w debiucie, ani dzisiaj, nie strzeliłoby mi do głowy ścinać przedstawiciela tego fachu na podstawie dwóch meczów.

Nie pojmuję decyzji bossów Juventusu z przyczyn ogólniejszych - nie widzę żadnych sensownych argumentów, które by ją uzasadniały. Wyjąwszy kilkumiesięczny epizod w Torino, Zaccheroni przebumelował na bezrobociu całą piłkarską epokę, a sukcesy - też incydentalne - odnosił tak dawno temu, że nikt nie ma pewności, czy się nam nie przywidziały (pewność mieliśmy w jednej tylko kwestii - że wróci do ustawienia z trójką obrońców). Przejął tymczasem grupę zrezygnowaną i zdezorientowaną, którą czekają niesłychanie trudne wyzwania, z niemal wszystkimi najmocniejszymi przeciwnikami - Interem, Milanem, Napoli, Fiorentiną i Sampdorią - zmierzą się turyńczycy na wyjazdach.

Sprawa się rozjaśnia, gdy zlustrować personalne decyzje szefów Juve z najbliższej przeszłości. Wszystkie były kontrowersyjne. Nie wiadomo, dlaczego po awansie do Serie A nie zatrzymali turyńczycy Didiera Deschampsa; Claudio Ranieriego zwolnili w środku sezonu i nie kłopotając się brakiem renomowanego następcy; Ferrary też nie wymienili na wytrawnego zawodowca, który samym wejściem do szatni tchnie w nią trochę życia.

A może nikt poważny nie za bardzo chciał rozmawiać? Może szanujący się fachowcy wolą trzymać się z dala od klubu utaplanego w chaosie, niespecjalnie rokującego na przyszłość?

Swego czasu konsekwentnie nazywałem Real Madryt najgorzej zarządzaną wielką futbolową korporacją świata. Dziś oddaję swój prywatny prymat w tej konkurencji Juventusowi. Ich przebiegły plan zatrudnienia latem Rafy Beniteza może nie wypalić, jeśli będą usiłowali skazać go na pracę poza Ligą Mistrzów.

PS Ponownie zapraszam na jutrzejszy maraton blogowy o derbach Londynu i w ogóle Premier League. Planuję ruszyć około południa.

sobota, 06 lutego 2010, rafal.stec

Komentarze
2010/02/07 00:01:02
Ustanowiona hibernacja pękła. Musiałem moim szokiem się podzielić. Ja wiem, że do Zaccheroniego to podobne, ale dzisiejszy system z Livorno... boje się tego człowieka. I pomyśleć, iż ten człek kręcił się wokół ogłoszenia: zatrudnimy coacha, PZPN. Mierzi.
-
2010/02/07 00:41:48

Typowaliśmy "trójkę" w obronie, ale dziś to chyba była "piątka". W latach 90-tych produkowano zawodników typu DML, DMR, którzy mogli grać w 3-5-2 Zaccheroniego. Teraz trudno takich znaleźć, tym bardziej w klubie przygotowywanym przez poprzednich trenerów do 4-4-2, 4-2-3-1.
Nie chce mi się już pastwić nad Juve. Mam nadzieję, że kibice tego wspaniałego klubu jakoś to wytrzymają.
O Benitezie, jak pisałem kilka dni temu, nie ma co marzyć. Przyszły sezon nie tylko bez Ligi Mistrzów, ale w ogóle bez pucharów.

Po meczu w Livorno przełączyłem się na Real.
Kaka jakoś tam nawet pogrywa, ale przy okazji niedawnej burzy wywołanej przez "Marcę" przypomniałem sobie naszą "przesympatyczną" wymianę zdań z czerwca 2009.
To był dzień transferu Kaki do Realu.

2009/06/09 00:07:37
gobokke:
Jeśli to nie kolejny zabieg marketingowców Milanu, to sprawa musi być niezwykle poważna.
Pubalgia!
To choroba, na którą cierpi Kaka. Wykryto ją u niego pod koniec 2008 roku, ale później sprawa przycichła. Czyżby nie udało się jej zaleczyć?
Testy medyczne w Brazylii? Ciekawe...


2009/06/09 00:25:29
rafal.stec:
Ty już sobie daj spokój. Zażyj coś na manię prześladowczą... Zabieg marketingowców?!!! Pubalgia?!!! To już jest absolutna impregnacja na rzeczywistość.

rafalstec.blox.pl/2009/06/Kaka-o-2-w-nocy-w-Realu.html#ListaKomentarzy




-
2010/02/07 01:25:01
A skoro tak, to oczywiście oba stanęły przed dylematem: zwalniać czy nie zwalniać trenera.

Odnoszę wrażenie, że przed tym dylematem stanął tylko jeden klub. Może się mylę, ale nie znam ani jednego nazwiska managera Liverpoolu zwolnionego w czasie sezonu. Ani jednego. Kiedykolwiek. Od 1892 roku. Owszem, zdarzało się, że manager rezygnował - czasem nawet nakłaniany do tej rezygnacji przez zarząd. Ale żeby managera wywalać z klubu w czasie sezonu? Nic z tego, nie w Liverpoolu. Ja w kazdym razie takiego przypadku nie znam. Jeśli ktoś zna to będę wdzięczny za podanie.
-
2010/02/07 01:35:34
@roger kint
Racja, Liverpool zawsze się obchodził z trenerami ostrożnie, ale pamiętaj, że jednak obyczaje w EPL - wobec masowej inwazji obcych właścicieli - ewoluują lub mogą ewoluować... Tak czy owak właśnie o to chodzi - w Juve dzieje się odwrotnie, tam się prawie nie zdarza, żeby zwolnili NIE w trakcie sezonu.
-
2010/02/07 02:36:28
ciezko byc teraz kibicem Juve. mozna plakac, przeklinac, wyrywac wlosy, pic, tluc kufle etc. ale najgorsza jest bezsilnosc. jedyna nadzieja w turynskich ultrasach, moze jak lekko uszkodza siedzibe klubu to niektorzy zaczna myslec o klubie.
kiedy zaczal sie upadek( przez zarzad nazywany tez projektem)? po smierci Avvocato klub przejela rodzina zastepcza, a zwlaszcza John Elkann. nie jest kibicem Juve jak jego wielki dziadek i widac efekty. nie zrealizowano umowy wg ktorej klub mial objac jego kuzyn, ostatni Agnelli, najwazniejsze ze prawdziwy kibic Juve. nie bylo juz wielkiego dziadka do osloniecia klubu przed farsopoli. wielka triade zastapili nieudacznicy znajacy sie na biznesie ale nie na pilce. do tego slabe, niespojne ze soba transfery i brak odpowiednio wielkiego trenera( Tinkerman taki nie jest, to trener na 2-4 miejsce).
az strach pomyslec co bedzie jak oni naprawde zrealizuja swoj projekt...
-
2010/02/07 10:27:03
duzo myslalem ogladajac wczorajszy mecz Juve... jak to mozliwe by klub z czolowki Serie A mial klopoty z klubem pokroju Livorno, Chievo, Siena czy Bari? Jeszcze troche i serie b stanie sie kwestia nieunikniona...
-
2010/02/07 10:56:42
"Tak czy owak właśnie o to chodzi - w Juve dzieje się odwrotnie, tam się prawie nie zdarza, żeby zwolnili NIE w trakcie sezonu."

Rafał, tak sie składa ze ta tradycja powstala wlasnie teraz. Juventus byl klubem z ktorego nie zwalnialo sie trenerow, w czasie sezonu. lub w ogole. Trenerzy odchodzili. W calej historii do czasu Deschampsa bylo ich (zwolnionych - ale nie w trakcie sezonu) okolo 5ciu. To że zwalniają to wina zarządu, zarządu ktory nie zna się na apilce lecz na biznesie. Za czasów Agnellich tego problemu nie bylo - oni zyli pilka... Zacytuje na koniec ostatnie zdanie z relacji ostatniego meczu na juvepoland: "Miejmy nadzieję, na rychłą zmianę sytuacji na którą się jednak nie zanosi."
-
2010/02/07 11:10:32
@heckler
Toż ja przecież piszę tylko o czasach od Deschampsa. Bez aktualnego szefostwa raczej nie miałbym okazji obwoływać Juve najgorzej zarządzaną futbolową korporacją.
-
2010/02/07 12:44:15
Ja bym tam nie lamentował za bardzo, powrócił Bettega więc może poukłada parę spraw w klubie jak należy.

Poza tym Ferrarę wywalić należało i zrobiono to o wiele za późno! Nominacja dla Zaccheroniego to rzeczywiście zonk, ale może na rynku akurat nikogo innego nie było kto by chciał z Juve pracować? Nie znamy kulisów tej decyzji, wiadomo jednak, ze jest tymczasowa a jej efekty ocenimy na koniec sezonu. W tej chwili celem Juve jest pierwsza 4 i jeśli Zaccheroni to osiągnie należy mu gratulować.

Na plus obecnego zarządu należy zapisać decyzję i realizację projektu o budowie stadionu. Myślę, że dzięki tej inwestycji już wkrótce inne ekipy będą z zazdrością patrzeć na turyński klub.

@ Rafał

Real Madryt zarządzany był fatalnie przez wiele lat. Moim zdaniem jest nadal źle zarządzany, bo aby osiągnąć wyniki podjęto ryzyko niewspółmierne do ewentualnych zysków. Wzięto kredyt, który może zabić klub. I nie kupuję tych wyssanych z palca tekstów o finansowej niezatapialności wielkich piłkarskich korporacji. Już w tym sezonie wiele wskazuje na to, że Real będzie bez trofeum (z pucharu Hiszpanii odpadli, w lidze chyba jednak mistrz trafi do Barcy, nie wierzę w LM dla Realu), i to może być już zalążek ich problemów.

Natomiast nowy zarząd Juventusu był wychwalany za szybki powrót do Serie A, doprowadzenie klubu do Ligi Mistrzów już w pierwszym sezonie po powrocie, za wicemistrzostwo rok temu!!! Transfery dziś przez dziennikarzy do znudzenia nazywane nieprzemyślanymi podczas przerwy letniej były niezwykle wychwalane. Ostatnie fatalne kilka miesięcy nagle niby wszystko przekreśla i czyni Juventus "najgorzej zarządzaną piłkarską korporacją". Co za absurd!! Mnie wciąż dziwi jak szybko dzisiaj wydaje się skrajne oceny...

Pzdr
-
2010/02/07 15:28:16
Tak, tak. Real źle zarządzany. Naprawdę, nie da się palnąć chyba większej głupoty niż, nazwać najgorzej zarządzanym klubem klub, który w ostatnich latach został liderem w kategorii najbogatszych klubów na świecie właśnie dzięki świetnemu zarządzaniu.

Niektórzy raczej nie powinni się wypowiadać w sprawach, o których nie mają pojęcia.
-
2010/02/07 17:57:57
@ jezzo

To nie jest żadna głupota. Jeśli chodzi o generowany dochód Real rzeczywiście jest numerem 1 na świecie, ale jeśli chodzi o bilans zysków i strat to jest bodajże drugim po MU klubem na świecie (w sensie - na największym minusie).

Coś jest z tym zarządzaniem nie tak, skoro klub bierze prawie 300 mln euro kredytu na transfery a pod zastaw daje prawa do transmisji telewizyjnych opiewające na 1 mld euro. Jeżeli Real zostanie odcięty od tych pieniędzy to dla tego klubu będzie finansowa katastrofa. Samo dopuszczenie do takiej ewentualności jest moim zdaniem przykładem złego zarządzania tym klubem. Ale wiem - ty masz większe pojęcie i pewnie się mylę, przecież ja przy Tobie jestem pewnie intelektualnym pyłkiem.

Przy spłacie kredytu założono zyski m.in. ze zwycięstw w Lidze Mistrzów. Tylko na razie mimo gigantycznych sum na transfery wciąż widać kilka drużyn mocniejszych w Europie. Że pieniądze sukcesów w LM nie gwarantują przekonała się londyńska Chelsea.

Nie życzę Realowi źle, choć mu nie kibicuję. Wcale nie liczę na finansowy krach w Madrycie. Jednak tak ryzykownej polityki finansowej klubu jaką wprowadził Perez nie potrafię nazwać inaczej jak co najmniej nierozważną. O innych aspektach też można dyskutować, jak na przykład o zwalnianiu trenerów po zdobyciu mistrzostwa, o kupowaniu za wielkie pieniądze piłkarzy z nazwiskami ale już przygasłymi - mam na myśli Kakę, który na dziś dzień jest słabszy od wypuszczonego do Italii Sneijdera, o zarabianiu pieniędzy w jakichś dziwnych meczach pokazowych w Azji. Niech Ci będzie, że Real jest fantastycznie zarządzany.

Z mojego punktu widzenia klub ten na razie nie posunął się ani o krok na przód w porównaniu z poprzednim sezonem: jest wiceliderem i jest w 1/8 LM. Jak będzie na koniec - zobaczymy, ale się nie zdziwię jak wciąż będzie stał w miejscu pomimo wydania gigantycznych sum na transfery.
A propo transferów: teoretycznie biedniejsi ale posiadający tzw. "Dobrych Wujków", czyli np. Chelsea, MCity czy nawet Inter Mediolan (choć Moratti akurat przykręcił nieco kurek z kasą) aby wydać spore sumy nie muszą zaciągać kredytów ani martwić się ujemnym bilansem. Są w sytuacji bardziej komfortowej i nie obciążają klubu gigantycznymi odsetkami na najbliższe 10 lat. A razie potrzeby mogą zrobić jak Romek w Chelsea. Umorzył jej dług, czyli w uproszczeniu umorzył dług sam sobie.

PZdr
-
2010/02/07 19:25:17
Real nie zostanie odcięty od pieniędzy za transmisje, a więc żadna katastrofa mu nie grozi. Ba, będzie coraz lepiej - budżet i zyski będą rosły, przez co Real będzie mógł więcej... wydawać. I Real w bilansie zysków i strat za poprzedni sezon był... na plusie, a więc twoje informacje to brednie wyssane z palca. Jeśli chodzi o długi to Real ma ich 350 mln i ma być przez ten sezon dług zredukowany o 100mln (oczywiście można też wierzyć prasie brukowej zamiast oficjalnym danych klubu dla socios i żyć w przeświadczeniu, że Real to bankrut z 600 mln długu, tylko po co? A więc tak, masz niewielkie pojęcie o tym co się dzieje w Madrycie i o zarządzaniu takim klubem.

Real nie posunął się ani o krok? No cóż, nie wiem czy oglądałeś jakieś spotkanie Realu w tym i w poprzednim sezonie i nie wiem czy patrzyłeś na kadrę drużyny w poprzednim sezonie i w tym sezonie. Na wyniki też możesz spojrzeć, na tabelę też by się przydało. Pozdrawiam.
-
2010/02/07 20:27:55
@Rafal_Stec

obyczaje w EPL - wobec masowej inwazji obcych właścicieli - ewoluują lub mogą ewoluować...

Mogą. Niemniej 'Liverpool Way" jest tak żywa wśród kibiców Poolu, że nie bardzo sobie wyobrażam okoliczności w których mogłoby to nastąpić.

Sprawdziłem dane. Liverpool zwolnił w ciągu całej swojej historii dwóch managerów: Gerard Houlier: 2004 i Don Welsh 1956. Obu po zakończeniu sezonu.

"Liverpool Way" też ma swoja wartość marketingową. Liverpool nie ma pieniędzy na wzmocnienie zespołu, manager operuje pod 'sell too buy policy', skład nie jest na poziomie mistzrowskim (nawet jeśli pierwsza 11 jest to widać poważne braki na ławce), ... Co można zaoferować dobremu managerowi żeby przyszedł do Liverpoolu? Przecież jest parę dobrych klubów na świecie, które nie mają takich problemów? Jednym z nielicznych atrybutów Liverpoolu na rynku pracy jest właśnie stabilność zatrudnienia: pewność, że manager dostanie czas na przeprowadzenie swojego projektu, że nie wywalimy go na zbity pysk po 8 meczach sezonu...

Jeśli znajdziesz 51 sekund wolnego czasu to zerknij tu:

www.youtube.com/watch?v=rXcUKUB3o9A

Tak witano Beniteza i zawodników Liverpoolu na Anfield 20 stycznia przed meczem z Tottenhamem. Żeby chwycić kontekst trzeba pamietać, że w tym czasie Liverpool był 7 w lidze wyprzedzając Birmingham FC bodaj różnicą bramek. Ostatnie 3 mecze przed tą akcją to:

Reading na wyjeździe (FA Cup - bardzo wazne rozgrywki na wyspach) 1-1 po beznadziejnym występie przeciw drużynie walczącej o utzrymanie w drugiej lidze).
Reading na Anfield: 1-2 i eliminacja z pucharów po beznadziejnym meczu.
Stoke na wyjździe: 1-1 po bardzo słabym meczu.

Taka lojalność ma swoją wartośc na rynku pracy, nie sądzisz? Trzeb być nieźle zdesperowanym, żeby takie coś wywalić na śmietnik tylko po to by zwolnić trenera 4-5 miesięcy wcześniej...
-
2010/02/07 21:16:30
@ jezzo

Proszę bardzo oto link: KLIKNIJ TUTAJ

Jeżeli gazeta.pl to dla ciebie brukowiec, to nie wiem co robisz na tutejszym blogu. Zwracam Ci też uwagę, bo widzę, że ze spostrzegawczością spore masz problemy, że sumy są w funtach a nie w euro. Nijak to się ma do Twoich optymistycznych 300 milionów euro zadłużenia. Zresztą jakbyś nieco ruszył makówką, to byś sobie dodał 2+2 i by Ci wyszło, że jakby Real miał zaledwie 300 milionów euro długów to by oznaczało, że przed zaciągnięciem obecnej gigantycznej pożyczki nie był w ogóle zadłużony. Ale chyba takie kojarzenie faktów jest poza Twoim zasięgiem.

Real nie zostanie odcięty od pieniędzy za transmisje, a więc żadna katastrofa mu nie grozi.

Kłania się czytanie ze zrozumieniem, umiejętność tak rzadka dziś wśród młodocianych. Real nie oddał tych praw, lecz dał je w zastaw na wypadek jakichś problemów ze spłatą kredytu. Poinformuję Cię też, że nie chodzi o obecne prawa transmisyjne tylko o przyszłe. Szczerze wątpię iż dojdzie do sytuacji że Real owe prawa straci. Prędzej wyprzeda pół składu żeby na czas z transzami zdążyć niż na to pozwoli. Ale nie jest to całkiem niemożliwe. I jeszcze raz: samo dopuszczenie do zaistnienia takiej ewentualności to koronny dowód na głupotę i ryzykanctwo Pereza!

Ba, będzie coraz lepiej - budżet i zyski będą rosły, przez co Real będzie mógł więcej... wydawać

Zakładam - może nieroztropnie, zważywszy na autorytaryzm w Twoich wypowiedziach - że jasnowidzem nie jesteś. Miło jakbyś na to swoje powyższe, jakże kategoryczne i pewne stwierdzenie podał jakiś merytoryczny argument.

Real nie posunął się ani o krok? No cóż, nie wiem czy oglądałeś jakieś spotkanie Realu w tym i w poprzednim sezonie i nie wiem czy patrzyłeś na kadrę drużyny w poprzednim sezonie i w tym sezonie. Na wyniki też możesz spojrzeć, na tabelę też by się przydało.[i/]

Suma summarum liczy się wynik i pozycja w tabeli. Reszta to otoczka. I z tego tytułu uważam, że póki co Real nie posunął się ani o krok.

A więc tak, masz niewielkie pojęcie o tym co się dzieje w Madrycie i o zarządzaniu takim klubem.


Jakaż subtelna ironia.

Powyższym zdaniem mnie wku*wiłeś, bo bije z Ciebie hipokryzja. Dlatego mój obecny ton wypowiedzi jest jaki jest. To ty mi na nic co piszesz nie przedstawiłeś ani żadnych źródeł, ani żadnej sensownej argumentacji, sypiesz po prostu jakimiś stwierdzeniami od których aż bije megasubiektywizm i chęcią bronienia przed jakąkolwiek negatywną opinią swojego ukochanego klubu - nawet jeśli ktoś usiłuje (w przeciwieństwie do Ciebie) w logiczny sposób wytłumaczyć swój osąd.

Pzdr
-
2010/02/07 22:25:08
@Rafał_Stec

A tu coś niesamowitego.

www.youtube.com/watch?v=t1ScT3xjzQs&feature=related

Zatrzymaj obraz na 33 sekundzie. Będziesz w szoku :-)
-
2010/02/08 01:05:25
Jeżeli gazeta.pl to dla ciebie brukowiec, to nie wiem co robisz na tutejszym blogu. Zwracam Ci też uwagę, bo widzę, że ze spostrzegawczością spore masz problemy, że sumy są w funtach a nie w euro. Nijak to się ma do Twoich optymistycznych 300 milionów euro zadłużenia. Zresztą jakbyś nieco ruszył makówką, to byś sobie dodał 2+2 i by Ci wyszło, że jakby Real miał zaledwie 300 milionów euro długów to by oznaczało, że przed zaciągnięciem obecnej gigantycznej pożyczki nie był w ogóle zadłużony. Ale chyba takie kojarzenie faktów jest poza Twoim zasięgiem.
I nie wiem po co te wycieczki osobiste? Wyluzuj, skup się na normalnym rozmawianiu. Piszesz coś o logice, a nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. Na temat transmisji i "koronnych dowodów" nawet nie chce mi się zbytnio rozwodzić - co najwyżej powiem, że strasznie wesoły jesteś :)

Ale wracając do dyskusji:
Gazeta.pl to kiepskie źródło jeśli chodzi o newsy na temat Realu, i tak, to brukowiec przedrukowujący co się nawinie na portalach netowych. Nawet nie wiesz ile pożyczki Real zaciągnął (75 mln w jednym banku Caja Madrid, 75 mln w drugim Santander). Real nie wydał na transfery 300 mln, a 260, z czego 95 się zwróciło ze sprzedaży, a więc kredyt 150 mln w większości pokrył wydatki na transfery. Jako, że klub wcześniej podawał, że ma coś kolo 180 mln długów, liczba 330 jest zupełnie normalna i logiczna w przypadku wzięcia 150 mln kredytu. Klubowi już udało się wynegocjować renegocjacje dwóch umów (z Bwin i z Adidasem), bilety na mecze podrożały 100% a mimo to nadal są komplety - myślę, że klub spokojnie dotrzyma planu i zredukuje planowo dług.

A co do źródeł: Oficjalna strona, tłumaczenia z pewnej polskiej strony, a na końcu Marca i As. Głównie moim źródeł jest oficjalna strona klubu. Zresztą masz parę linków poniżej, większość to tłumaczenia oficjalnej strony klubu.

www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=24159 - pierwszy kredyt
www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=26008 - dane o dodatnim bilansie
www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=26021 - j/w
www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=26132 - o długach
www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=21056 - sprawozdanie z 08/09
www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=22687 - znowu o finansach, tuż przed Perezem

Miłego.
-
2010/02/08 01:35:31
@roger_kint
Gapa ze mnie, miałem dać info o tych zwolnieniach trenerów (sam o nich pisałem do GW u schyłku Houlliera), to byś nie szukał niepotrzebnie:-) A ten obrazek z ''Solidarnością'' rzeczywiście niezły, dzięki:-)

@jezzo
Kolejny geniusz - i jak bezczelny! - który sens funkcjonowania klubu piłkarskiego sprowadza do bilansu ekonomicznego, gratuluję.
Jeszcze raz - Real był w ostatnich latach najgorzej zarządzaną futbolową korporacją. Nie chce mi się nawet tłumaczyć, dlaczego. Już tłumaczyłem, jest w sieci.
-
2010/02/08 01:58:42
E tam, moim zdaniem zwolnienie Ferrary to dobry ruch. Ferrara był skończony już po przegranym 1-4 meczu z Bayernem, wszystko, co zdarzyło się potem, to tylko jego powolne dogorywanie.
-
2010/02/08 08:46:36
@rafal_stec

Jasne, że tłumaczyłeś. Pamiętam, bo wtedy też wyśmiewałem ten absurdalny wniosek. I jasne że nie należy ograniczać się do finansów. A Real od strony sportowej był tak beznadziejny w ostatnich latach, że smiał wygrać 2 mistrzostwa Hiszpanii, mając za rywala Barcelonę z Messim Dinho Xavim itp. itd. Nie to co te tuzy z Milanu, Arsenalu, Liverpoolu, Juventusu itp. itd. - wspaniałych przykładów przykładnego i skutecznego zarządzania drużyną ze sporym zapleczem finansowym :) Pozdrawiam.
-
2010/02/08 10:34:15
Jako wierny kibic Królewskich od dekad w pełni zgadzałem się i zgadzam z autorem tezy, że byli oni przez na szczęście niezbyt długi okres najgorzej zarządzaną korporacją piłkarską. Argumenty o sile Barcelony są po prostu śmieszne, dla Realu nie może być wymówką skład Wielkiego Rywala, nikt nam nie bronił zbudować podobnego składu. Argument o wygrywaniu La Liga tezj jest śmieszny. My nie jesteśmy potęgą krajową, tylko międzynarodową, a przez pięć lat lali nas w 1/8 LM. Nawet biedna jak mysz kościelna Roma nas lała, wcześniej było jeszcze odpadnięcie w 1/4 z Monaco. Na szczęście w Madrycie myślą inaczej. Uważają te sześć lat za kataklizm i ruszyliśmy do kontrataku. Pozdrawiam.
-
2010/02/08 11:48:12
@ jezzo

Widzisz? Nie bolało, potrafisz jednak w jakiś sposób argumentować to co piszesz. Ale zanim odpiszę najpierw inna kwesta.

I nie wiem po co te wycieczki osobiste? Wyluzuj, skup się na normalnym rozmawianiu. Piszesz coś o logice, a nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. Na temat transmisji i "koronnych dowodów" nawet nie chce mi się zbytnio rozwodzić - co najwyżej powiem, że strasznie wesoły jesteś :)

Postaram więc odpowiedzieć Ci kulturalnie, bez wycieczek osobistych (zobaczymy czy też tak potrafisz). Wyjaśniałem Ci w poprzednim poście dlaczego moja wypowiedź jest w takim tonie a nie innym. Sam nie argumentowałeś, niczym nie podpierałeś swoich twierdzeń, ale potrafiłeś za to do mnie pisać że piszę brednie wyssane z palca, że nie powinienem się wypowiadać i tak dalej. To się nazywa hipokryzja i po takim Twoim podejściu do dyskusji stwierdziłem, że należy się dostosować do Twojego poziomu. Więc zamiast nieudolnie starać się ironizować o mojej wesołości, może po prostu pogadaj ze mną normalnie. To że jesteś fanem Realu nie oznacza że wiesz wszystko najlepiej o tym klubie a inni mają Ci w milczeniu przytakiwać.

Do rzeczy.
Co do Twoich źródeł to chciałbym Cię najpierw uświadomić, że Marca to mniej więcej odpowiednik polskiego Faktu. Bez złośliwości, może po prostu nie wiesz (część artykułów przez Ciebie podanych była oparta na Marce). Dziwne, że Marce traktujesz poważnie a Gazetę jako brukowiec.
Co do zadłużenia Realu to trzeba kilka rzeczy rozpatrzyć. Po pierwsze podawana przez Ciebie suma jest tą najniższą, głoszoną przez Pereza, w którą wydaje się żadne europejskie media nie dają wiary, jak i sama UEFA także. Nawet w jednym ze źródeł które przesłałeś pada jeszcze inna suma niż Perezowe 300 mln i gazetowe 600. Konkretnie TUTAJ pada suma zadłużenia 457 mln.
Ale nie zależy mi aby się kłócić o cyferki. Przyjmijmy więc Twoją wersję za tą jedyną prawdziwą. Więc jest -300 milionów i zastawione prawa o wartości 1 mld. Szanse, że Real będzie miał problemu ze spłatą kredytu są małe, ale jednak są, bo w gospodarce i finansach jest jak w piłce i wszystkiego się nie da przewidzieć. Wiele zależy też od wyników Realu w Lidze Mistrzów ( w PD mają zapewnione miejsce w pierwszej 2, reszta ligi jest za słaba na Real i Barcę ). Może się zdarzyć kontuzja dojnej krowie Krystynie i może nie pograć przez rok czy dwa (jak brazylijczyk Ronaldo w Interze kiedyś). Dlatego powtórzę moje zdanie: samo doprowadzenie do takiej ryzykownej ewentualności jest dla mnie skrajną głupotą Pereza i reszty zarządzających klubem.

Co do kredytu to masz rację, że klub wziął go tylko na transfer Kaki i CR, ale zakładasz mylnie, że pożyczając 150 milionów oddadzą też 150 milionów. Tymczasem - z tego co można było usłyszeć zaraz po transferach, roczna transza wynosi 55 mln euro. Kredyt wzięty na 4 lata już nam daje 220 milionów do spłaty. Dodajmy że razem z pieniędzmi które zarobi sam Ronaldo w tym czasie (jeśli się nie mylę to 50 mln netto) i podatku jaki trzeba będzie odprowadzić za jego zarobki (jakieś 20 mln) + zarobki Kaki to koszt tej operacji wyniesie w okolicach 300 mln euro, jak liczyli ekonomiści zaraz po kredytach.

Przyszłość finansowa Królewskich nie bardzo mnie interesuje z emocjonalnego punktu widzenia. Nie jestem fanem Realu, choć od kiedy gra tam Kaka to częściej ich oglądam. Jako że klub ten jest mi w miarę obojętny, to i tak się wciągnąłem w długą dyskusję z Tobą.

Co jest dla mnie ważne? Odpowiem zaczepnie - że mój Milan był lepszy na boisku :P Reszta jest nieważna ;]

Również Miłego :P
-
2010/02/08 12:36:04
Po prostu widziałem, że wypowiadasz się, nie posiadając odpowiedniej wiedzy. Myślałem też, że uwierzysz mi na słowo jeśli chodzi o cyferki (przecież ich nie zmyślałem). No ale jak się oburzyłeś, to dodałem źródła.

"Co do Twoich źródeł to chciałbym Cię najpierw uświadomić, że Marca to mniej więcej odpowiednik polskiego Faktu. Bez złośliwości, może po prostu nie wiesz (część artykułów przez Ciebie podanych była oparta na Marce). Dziwne, że Marce traktujesz poważnie a Gazetę jako brukowiec. "
"Uświadomić" powiadasz :) Znowu popisujesz się niewiedzą. Widziałeś kiedyś Markę na oczy? Czytałeś? Marca to jedna z najlepszych sportowych gazet jaką widziałem obok La Gazzeta i Le Equipe. Jest to najlepsze źródło informacji na temat Realu, ponieważ dziennikarze Marki mają dostęp do informacji prosto ze źródła, czyli od zarządu i działaczy Realu. Dzięki temu np. w 100% trafili transfery Pereza na miesiąc przed wyborami. Bardzo bym chciał żebyśmy mieli w Polsce choć jedną tak dobrą gazetę sportową jak Marca (codziennie 64 strony, pełno analiz, najświeższe i prawdziwe wieści z klubów, masa felietonów) . Porównywanie Gazety z Marcą jest bez sensu, możesz porównywać co najwyżej dział sportowy Gazety, który w porównaniu z medialną machiną Marki jest mizerny.

"Wiele zależy też od wyników Realu w Lidze Mistrzów ( w PD mają zapewnione miejsce w pierwszej 2, reszta ligi jest za słaba na Real i Barcę ). "
Niewiele zależy od wyników. Oczywiście im dalej Real zajdzie, tym więcej może zarobić, ale także będzie musiał wypłacić większe premie piłkarzom. Z tego co pamiętam, budżet zakłada że Real dotrze przynajmniej do ćwierćfinałów i jest tak przygotowany, aby nie być zależny od wyników sportowych drużyny.

"Dlatego powtórzę moje zdanie: samo doprowadzenie do takiej ryzykownej ewentualności jest dla mnie skrajną głupotą Pereza i reszty zarządzających klubem. "

Nazwałbym twoje zdanie skrajnie głupim. Perez to ekspert od zarządzania, interesów i ryzyka, który zaczynając od zera ma teraz 2 miliardy euro na koncie, od wielu wielu lat prowadzi z sukcesami ACS. Zresztą wystarczy popatrzeć co było w Madrycie przed Perezem: zaniedbany stadion, zaniedbane i małe miasteczko w centrum miasta, ogromne długi w porównaniu do uzyskiwanych przychodów. Po Perezie był odnowiony stadion, który w maju będzie gościł finał LM, nowe wspaniałe miasteczko treningowe, nowa hala do koszykówki, pozycja lidera w rankingach finansowych. Gdyby nie mistrzostwo w zarządaniu zasobami Pereza Real miałby teraz pewnie przychody na poziomie Milanu czy Juve i mógłby w ogóle pomarzyć o transferach gwiazd. To Real jest odnośnikiem jeśli chodzi o zarządzanie czysto finansowe.

"Może się zdarzyć kontuzja dojnej krowie Krystynie i może nie pograć przez rok czy dwa (jak brazylijczyk Ronaldo w Interze kiedyś). "
Owszem może, to ryzyko. Ale stosunkowo niewielkie. Żadna z wcześniejszych gwiazd się nie połamała na amen i oby Ronaldo też miał się dobrze.

"Tymczasem - z tego co można było usłyszeć zaraz po transferach, roczna transza wynosi 55 mln euro"
Praktycznie wszystkie transfery są rozkładane na 3-4 lata aby zachować płynność finansową. Wyjątkiem jest transfer Ronaldo. Real musiał przelać od razu całą kwotę, stąd potrzebna była aż tak duża pożyczka.

Jako, że kibicujesz Milanowi zapewnie wiesz, że Galliani wręcz radzi się Pereza w zakresie zarządzania klubem, a obaj są przyjaciółmi. Widać, że stara się powiększyć przychody z marketingu zatrudniając medialnych piłkarzy (jak Dinho), klub jeździ na tournee i otwiera się na nowe rynki. Dzięki temu Milan będzie powiększał stopniowo swój budżet dzięki czemu w przyszłości być może sytuacja, że Milan nie będzie stać na utrzymanie swojej największej gwiazdy już się nie powtórzy.
Pozdrawiam.
-
2010/02/08 13:37:39
@ jezzo

Więc skoro dysponujesz tak sporą wiedzą, to powiedz mi dlaczego wg Twoich źródeł zadłużenie to 457 mln euro a nie 330 jak się wykłócałeś?? Podpierasz się źródłami, które co prawda przeczą temu co podawały przytaczane przeze mnie linki, ale też nie potwierdzają Twojej wersji. Trochę to dziwne.

Mam sporo znajomych Hiszpanów jeszcze z czasów jak pracowałem za granicą, i to oni mi zawsze mówili, żeby Marci nie brać na poważnie bo to najbardziej plotkarska gazeta a faktów tam jak na lekarstwo. Sorry, ale są dla mnie bardziej wiarygodni od Ciebie.

Mówiąc o zarządzaniu klubem nie mam na myśli tylko i wyłącznie aspektu finansowego. We wcześniejszych postach napisałem Ci też jakie posunięcia zarządu Realu były dla mnie absurdalne, więc nie chcę się powtarzać. Nie ustosunkowałeś się do tych zarzutów, tylko chełpisz się w każdym z postów, że Real jest teraz najbogatszy i basta, koniec tematu, bo to niepodważalny argument zbijający wszystkie inne. Bez sensu.

Niewiele zależy od wyników.
Sorry - Twoje powyższe stwierdzenie przekracza granice absurdu, i naprawdę nie mam pojęcia jak z czymś takim polemizować.

Praktycznie wszystkie transfery są rozkładane na 3-4 lata aby zachować płynność finansową. Wyjątkiem jest transfer Ronaldo. Real musiał przelać od razu całą kwotę, stąd potrzebna była aż tak duża pożyczka.
Właściwie nie wiem o co w tej wypowiedzi chodzi. Nie można tego zbytnio nazwać ustosunkowaniem się do tego co ja napisałem. W tym samym temacie ale zupełnie o czymś innym.

Jako, że kibicujesz Milanowi zapewnie wiesz, że Galliani wręcz radzi się Pereza w zakresie zarządzania klubem
Hahaha! Sorka, ale żeś mnie rozbawił naprawdę. Galliani jeden z najstarszych działaczy - wyjadaczy we włoskiej piłce radzi się Pereza w zarządzaniu klubem. Niech Perez chociaż wygra 1/4 tego co Galliani zarządzając Milanem. Jeżeli Łysy się kogoś radzi to tylko Berlusconiego. A że oba kluby łączą bardzo dobre stosunki to inna rzecz. Tu się zgadzam.

wypowiadasz się, nie posiadając odpowiedniej wiedzy(...), Znowu popisujesz się niewiedzą(...), Nazwałbym twoje zdanie skrajnie głupim (...)

Oj Jezzo, szukasz źdźbła u mnie a nie widzisz belki we własnym oku. Złamała mnie grypa, więc czasu mi na pisaninę nie szkoda. Ale Twoje błędne przekonanie o własnej wszechracji, nieomylności, ignorancja z jaką traktujesz moje wypowiedzi jest zadziwiająca. Powiedz tak szczerze - przyznałeś kiedyś komuś że coś w Realu jest "be"?
-
2010/02/08 14:16:20
"Więc skoro dysponujesz tak sporą wiedzą, to powiedz mi dlaczego wg Twoich źródeł zadłużenie to 457 mln euro a nie 330 jak się wykłócałeś?? "

Czytaj, czytaj, i jeszcze raz czytaj ze zrozumieniem. Klub podaje 327 i jest to w tekstach które Ci podałem, Perez podał tą sumę oficjalnie na Walnym Zgromadzeniu. 457 to była liczba podana przez dziennik El Pais. Liczba tzw. z pupy, tak samo jak 600ileś mln funtów podane przez The Times, w tekście który podałeś. W końcu klub wie lepiej ile ma sam długów.

"Mam sporo znajomych Hiszpanów jeszcze z czasów jak pracowałem za granicą, i to oni mi zawsze mówili, żeby Marci nie brać na poważnie bo to najbardziej plotkarska gazeta a faktów tam jak na lekarstwo. Sorry, ale są dla mnie bardziej wiarygodni od Ciebie. "

Możesz wierzyć komu chcesz, mi to rybcia.
Co do plotkarstwa: poproszę przykłady tych plotek. Z reguły jak już o czymś piszą, to bardzo często coś jest na rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o Real czy Atletico. Choć wiadomo, że biała tablica z nazwiskami piłkarzy przed okienkiem transferowym wjeżdża do redakcji i nie ma na to siły, trzeba 64 strony codziennie zapełnić a kluby nie grają :) Jednak plotki transferowe pojawią się wszędzie, w La Gazzeta i Le Equipe także.


"napisałem Ci też jakie posunięcia zarządu Realu były dla mnie absurdalne, więc nie chcę się powtarzać. Nie ustosunkowałeś się do tych zarzutów"

No bo do czego? Że to zły pomysł kupić jednego z najlepszych piłkarzy na świecie? Oczywiście, że to dobry pomysł. I Perez dobrze wie, co zyskuje płacąc za Ronaldo 96 mln, zarówno pod względem sportowym jak i marketingowym. Dla Ciebie białe jest czarne, no to o czym tu dysktuwać?

"Sorry - Twoje powyższe stwierdzenie przekracza granice absurdu, i naprawdę nie mam pojęcia jak z czymś takim polemizować. "

To czemu Real nie przechodząc 5 lat 1/8 nadal lideruje rankingom finansowym? To nie absurd, to fakty.

"Niech Perez chociaż wygra 1/4 tego co Galliani zarządzając Milanem. "

Z tego co wiem, to Galliani dopiero od niedawna (od paru ostatnich sezonów) jest dyrektorem generalnym w Milanie. Ale mogę się mylić, nie jestem w sprawach Milanu ekspertem. W każdym bądz razie miałem na myśli finanse, a w tych Milan troszkę odstaje od czołówki i Galliani dobrze wie, że musi nadrobić tą stratę, aby pozostawać konkurencyjnym na rynku transferowym i w walce o Scudetto i LM.

"Ale Twoje błędne przekonanie o własnej wszechracji, nieomylności, ignorancja z jaką traktujesz moje wypowiedzi jest zadziwiająca"

O czym Ty mówisz? Nie traktuj wszystkiego tak bardzo osobiście. Po prostu widać, że mam większą wiedzę na temat Realu i jego finansów od Ciebie bo w tym siedzę na codzień. Tak samo pewnie Ty masz większą wiedzę na temat wydarzeń w Milanie. To zupełnie normalne, przynajmniej dla mnie, ale Ty wyraźnie masz jakiś problem, że ktoś o czymś wie lepiej od Ciebie i wszędzie próbujesz szukać dziury w całym. Różnica jest też taka, że ja nie piszę głupot na temat Milanu i nie wygłaszam na jego temat absurdalnych opinii, oraz nie próbuje przegadać osoby o większej wiedzy na jakiś temat ode mnie.

"Powiedz tak szczerze - przyznałeś kiedyś komuś że coś w Realu jest "be"? "
A i owszem. :) Tylko z sensem proszę, bo w twoich wypowiedziach niestety białe często staje się czarne: najlepsze transfery stają się absurdalnymi i złymi, najlepsi zarządcy z wieloletnim doświadczeniem nieodpowiedzialnymi ryzykantami, jeden z najlepiej zarządzanych klubów najgorzej zarządzanym, a jedna z lepszych gazet sportowych w Hiszpanii "Faktem" :) Pozdrawiam.
-
2010/02/08 14:59:33
1. Czytaj, czytaj, i jeszcze raz czytaj ze zrozumieniem. Klub podaje 327 i jest to w tekstach które Ci podałem, Perez podał tą sumę oficjalnie na Walnym Zgromadzeniu. 457 to była liczba podana przez dziennik El Pais. Liczba tzw. z pupy, tak samo jak 600ileś mln funtów podane przez The Times, w tekście który podałeś. W końcu klub wie lepiej ile ma sam długów.

Czyli źródła na których się opierasz mają... złe źródła :) No super.

2. No bo do czego? Że to zły pomysł kupić jednego z najlepszych piłkarzy na świecie? Oczywiście, że to dobry pomysł.

Hmmm... Pisałem o kilku innych rzeczach, a Ty tylko o transferach. Ale może i lepiej że wolisz resztę sprytnie ominąć, bo te kilka wątków i tak rozrosło się do monstrum jakiegoś. Poza tym pragnę przypomnieć że piszemy o zarządzaniu Realem jako korporacją, nie tylko o Perezie który stosunkowo nie dawno powrócił.

3. To czemu Real nie przechodząc 5 lat 1/8 nadal lideruje rankingom finansowym? To nie absurd, to fakty.

Naprawdę muszę Ci tłumaczyć czemu dla Realu tak jak dla każdego klubu rozgrywki Ligi Mistrzów są tak ważne z finansowego punktu widzenia? Szczególnie teraz, kiedy nakupili piłkarzy za blisko 300 baniek, żeby wygrywać?
Co do rankingów bogactwa to daj spokój. Po pierwsze one przeważnie obejmują tylko przychód klubu, czasem też jego wartość uwzględniając piłkarzy, stadion itd. Poza tym są mylne bo co z tego, że Real ma swoje pierwsze miejsce skoro taki MCity czy Chelsea mogą poprosić swojego wujka o zakup nowej zabawki bez zaciągania kredytów w banku?? Podobnie było zresztą w Milanie dopóki Berlusconi nie został premierem Włoch. W klubach są bardzo różne systemy finansowania.

4. Z tego co wiem, to Galliani dopiero od niedawna (od paru ostatnich sezonów) jest dyrektorem generalnym w Milanie.

Galliani jest osobą numer 2 w Milanie od 20 lat. Mniejsza o stołki, bo numerem jeden zawsze był Sylwek, w końcu jest właścicielem.

5. W każdym bądz razie miałem na myśli finanse, a w tych Milan troszkę odstaje od czołówki i Galliani dobrze wie, że musi nadrobić tą stratę, aby pozostawać konkurencyjnym na rynku transferowym i w walce o Scudetto i LM.

To prawda, choć nie ma sensu żebym zanudzał Cię pisaniną o polityce finansowej Milanu w ostatnich latach. Napiszę tylko, że gorąco ją popieram i w dłuższej perspektywie uważam, że klub wyjdzie na tym świetnie.

6. Po prostu widać, że mam większą wiedzę na temat Realu i jego finansów od Ciebie bo w tym siedzę na codzień. Tak samo pewnie Ty masz większą wiedzę na temat wydarzeń w Milanie.

Na razie jakoś szczególnie wiedzą mi nie zaimponowałeś. Aha, zapomniałem, że Twoje źródła są pewne w 100%, inne portale, gazety itd., są brukowcami i złośliwie zawyżają sumy zadłużenia wbrew temu co mówi Perez. Daj spokój.

7. Różnica jest też taka, że ja nie piszę głupot na temat Milanu
Piszesz. Na przykład o Gallianim radzącym się Pereza w kwestii finansów Milanu :P

8. oraz nie próbuje przegadać osoby o większej wiedzy na jakiś temat ode mnie.
Ja też Cię nie próbuję przegadać. Ja stawiam tezę, ty się z nią nie zgadzasz, więc staram Ci się argumentować dlaczego uważam tak a nie inaczej.
To Ty masz problem z tą swoją megalomanią, tym swoim całym "ja mam większą wiedzę od Ciebie, a Ty masz informacje wyssane z palca" i tak dalej. Już Ci napisałem wcześniej że szukasz źdźbła u mnie w oku a nie widzisz belki u siebie :)
-
2010/02/08 17:17:42
"Hmmm... Pisałem o kilku innych rzeczach, a Ty tylko o transferach. Ale może i lepiej że wolisz resztę sprytnie ominąć, bo te kilka wątków i tak rozrosło się do monstrum jakiegoś. Poza tym pragnę przypomnieć że piszemy o zarządzaniu Realem jako korporacją, nie tylko o Perezie który stosunkowo nie dawno powrócił."

No ja nie pisałem tylko o transferach, a ogólnie właśnie o zarządzaniu jako korporacją, w której Real wypada wzorowo skoro potrafi utrzymywać się na topie finansowym bez sukcesów w Europie. Redaktor zwrócił uwagę na ważność kwestii sportowych, a nie samej kaski i to jest temat na szerszą dyskusję, jednak też nie można powiedzieć, że w Realu to była katastrofa, bo w ostatnich trzech sezonach Real był dwa razy Mistrzem Hiszpanii. Wiele transferów czy decyzji było/jest trafionych, wiele było/jest chybionych, niektóre jak np. Drenthe za 14 mln, wręcz (uwaga słowo klucz) absurdalnych :) Ale to temat rzeka i na zupełnie inną dyskusję. Ja chciałem tylko zauważyć, że stwierdzenie, że Real to najgorzej zarządzana korporacja to okrutna bzdura i taki był cel mojej dyskusji.

"Naprawdę muszę Ci tłumaczyć czemu dla Realu tak jak dla każdego klubu rozgrywki Ligi Mistrzów są tak ważne z finansowego punktu widzenia? Szczególnie teraz, kiedy nakupili piłkarzy za blisko 300 baniek, żeby wygrywać? "

Gdzieś wyczytałem, że za wygranie LM Real zarobiłby coś koło 90 mln, nie wiem czy to przypadkiem nie było na Gazecie, ale wydaje mi się to liczba wyraźnie zawyżona i mówię to na podstawie tego, co zarabiały zwycięzcy LM w ostatnich latach. A z kolei przy takich obrocie sprawy z 30 mln poszłoby od razu na premię dla piłkarzy. Jak mówię, budżet jest obliczony na minimum dojście do ćwierćfinału, im wyżej tym lepiej. Ale jeśli Real nie wygra LM, to budżet się nie zawali. Tyle i aż tyle w tym temacie.

"W klubach są bardzo różne systemy finansowania. "
Owszem. Chciałem tylko zauważyć, że w Realu i Barcelonie odpowiednie zarządzanie i stabilność finansowa są szczególnie ważne, gdyż kluby te nie posiadają dobrych wujków inwestorów, tylko same muszą zarabiać na swoje istnienie. Mają też najbardziej przejrzysty system, dzięki wymogowi prezentowania sprawozdań finansowych dla socios. Dzięki temu łatwo rozliczyć aktualnego prezesa i ocenić jego zarządzanie. W innych klubach te dane są zwykle tajne, przez co ciężko ocenić jak sprawnie zarządzana jest taka np. Chelsea. A jak się czyta, że Abramowicz umorzył dług 250mln funtów Chelsea, że United nie stać na kupno jakiegoś tam zawodnika mimo 96mln przychodu ze sprzedaży Ronaldo, że Milan nie stać na utrzymanie Kaki, że Arsenal znowu kupuje dzieciaka za 25 mln i zostaje 5 rok bez trofeum, że Liverpool musi oszczędzać każdy grosz i 20 lat nie wygrał Ligi, a porówna się to ze stwierdzeniem redaktora Steca, że Real to najgorzej zarządzana korporacja, to jedynie można się uśmiać. :))

Miłego.
-
2010/02/08 17:32:35
Real najgorzej zarzadzany jako korporacja? A co z np. Portsmouth?

-
2010/02/08 17:48:59
@ jezzo

Chciałbym jedynie sprostować, że ja nigdy nie pisałem że Real jest najgorzej zarządzaną korporacją piłkarską świata. W sumie to się nad tym nie zastanawiałem czy takowa istnieje. Pod tutejszym wpisem Rafała najbardziej zależało mi na obronieniu włodarzy Juventusu. Od kilku sezonów chwalony za regularny progres, teraz po kilku słabszych miesiącach od razu klasyfikowany jako dno. Nie zgadzam się z tym!

O Realu - z którego zrobił się potężny OT - napisałem co miałem napisać. Czas pokaże jak będzie, pewnie kiedyś wrócimy do tematu. Teraz - przynajmniej z mojej strony - uważam dyskusję za skończoną, bo myślę że utknęliśmy w martwym punkcie ;] A nie ma sensu żebyśmy dalej serwowali sobie dalej te drobne uszczypliwości rzucali cały czas te same argumenty. Pzdr...