Blog > Komentarze do wpisu

Chelsea - Arsenal na żywo

Gdy blogując o derbach Mediolanu wyliczałem, dlaczego Włosi słusznie uważają je za największe obecnie derby w Europie, ustaliliśmy, że na naszym kontynencie konkurować ze stolicą Lombardii zdolna jest tylko stolica Wlk. Brytanii. Ba, ilościowo wręcz rywalizację wygrywa, bo w Premier League panoszy się aż 5 z 13 zawodowych klubów londyńskich, więc tamtejsi lokalni rywale zmierzą się ze sobą w sezonie aż 20-krotnie. Co też rekordem -  popodróżujmy jeszcze chwilkę po futbolowych klasykach - nie jest, absolutny prymat dzierży Buenos Aires. Mają tam 24 profesjonalne kluby (w tym dwa legendarne) i zazwyczaj mniej więcej co trzeci występuje w pierwszej lidze. Ale wracajmy do Londynu. Chelsea - Arsenal już o 17.

12.13. Od razu zaznaczam, że tzw. aferą Terry’ego podniecał się nie będę. Dla mnie to sprawa między nim, Bridgem i tą panią, która - wedle kolejnych doniesień - postanowiła być pucharem przechodnim dla piłkarzy Chelsea. No i jak zwykle w takich sprawach smuci mnie, że nikt nie zajmuje się szubrawcami z brukowca, którzy włażą z buciorami w cudzą prywatność. (Jak często robią to nielegalnie, łamiąc prawo? Zajrzyjcie tutaj.)

12.47. Zrekapitulujmy, co stało się wczoraj. Liverpool nie przegrał siódmy raz z rzędu, znów nie stracił gola, zaimponował hartem ducha, znów jest w strefie „Liga Mistrzów”. Znów tam jest, bo konkurenci - Tottenham i Man City - usłużnie pogubili punkty. Konsekwencje dla Chelsea? Żadnych. Konsekwencje dla Arsenalu? Jeśli dziś przegra, to już w środę  - zagra z Liverpoolem - zagrozi mu powrót do walki o przetrwanie w czołowej czwórce. Co do Liverpoolu, to po jego pucharowej klęsce z Reading - w najbardziej ryzykownym momencie, był wtedy na dnie - nierozważnie założyłem się z Michałem Okońskim, że następny sezon rozpocznie z Benitezem na ławce. Mam szansę wygrać?

13.25. O kim opowiadamy? Arsenal to idealny kandydat na bohatera pozytywnego - hołubi młodość, zachowuje się wstrzemięźliwie na rynku transferowym, chce uwodzić stylem gry, czyli ma wszystkie cechy uchodzące w piłce za romantyczne. Na Stamford Bridge znienacka chlusnęły natomiast setki milionów Abramowicza, Chelsea podebrała wiele gwiazd konkurencji, pożąda sukcesu tu i teraz. Klasyczny futbolowy czarny charakter. Paradoks - to Arsenal nie ma żadnego gracza, który by wieki spędził w klubie i stał się jego symbolem, jak Terry czy Lampard u rywali. Nawet Fabregas lubi wspominać, jak to od 9. miesiąca życia uczęszczał na Camp Nou:-)

14.05. Właściwie całą opowieść można budować na opozycjach. Trener Wenger sam grał głównie amatorsko, lubi pozować na filozofa futbolu, pouczać kolegów i wrogów po fachu, opowiadać, jak jego zdaniem powinien być zorganizowany świat piłki. Trener Ancelotti graczem był wybitnym, nie lubi przemawiać, nikomu się nie naraża, nie wywołuje kontrowersji. To pod wieloma względami pojedynek teorii z praktyką, liryki z prozą, spekulacji z konkretem…

14.17. Nie rozumiem narzekań na wczorajsze derby Liverpoolu. Mnie wciągnęły całego. Dziś poproszę o mniej krwi, więcej płynności w grze, tyle samo emocji.

14.48. Miękkie podbrzusze Arsenalu to Manuel Almunia - gdyby sklasyfikować EPL według klasy bramkarzy (spróbujecie na forum?), Kanonierzy nie awansowaliby do europejskich pucharów, może wręcz zdryfowali w okolice strefy spadkowej. Miękkie podbrzusze Chelsea to odrętwienie przy stałych fragmentach gry - po rzutach rożnych i wolnych stracili „The Blues” 15 z 20 goli w tym sezonie.

15.07. A propos bramkarza, tuż przed zatrzaśnięciem okna transferowego Wenger usiłował kupić od Stoke T. Soerensena, ale nie zdążył. Co wiele mówi o pozycji Fabiańskiego, on też już wyrósł z chłopca w 25-latka…

15.31. Ponieważ lider Serie A właśnie zaczął miażdżyć Cagliari, przypomnę, że Wenger chciałby zaopiekować się niejakim Balotellim, arcyzdolnym chuliganem, o którym Mourinho powiedział niedawno - sprytnie, nie wprost - że ma w głowie co najwyżej jeden neuron, bo gdyby miał więcej, to by się w takim klubie jak Inter dynamicznie rozwijał. Przyznaję, byłoby fascynująco popoglądać, jak profesor Wenger wychowuje łobuza. Mourinho idzie słabo.

16.07. W to też bawiliśmy się przed derbami Mediolanu. Taką jedenastkę bym złożył, gdybym dobierał z szatni Chelsea  i Arsenalu: Cech - Bosingwa, Terry, Vermaelen, Cole - Essien, Fabregas, Lampard - van Persie, Drogba, Arszawin. Właściwie to trochę naginałem swoje opinie, bo wychodziło mi aż 8:3 dla Chelsea:-)

16.43. Charakterystyczna liczba Chelsea: tylko cztery ligowe porażki na własnym boisku poniosła ta drużyna, odkąd w 2003 roku kupił ją Abramowicz. Ostatnią – z Arsenalem. Charakterystyczna liczba Arsenalu: aż siedem goli strzelił we wszystkich rozgrywkach sezonu Thomas Vermaelen, który rośnie na najskuteczniejszego obok van Buytena (też Belga) obrońcę w futbolowej elicie od lat. A zarazem wiemy, że gdyby ułożyć tabelę EPL według szczelności defensyw, Kanonierzy zajmowaliby ex aequo ósme-dziewiąte miejsce z Fulham…

16.57. Składy. Chelsea: Cech; Ivanovic, Terry, Carvalho, Cole, Ballack, Mikel, Lampard, Malouda, Anelka, Drogba. Arsenal: Almunia; Sagna, Gallas, Vermaelen, Clichy, Fabregas, Song, Daiby, Walcott, Arshavin, Nasri.

17.11. Pierwsze sceny przewidywalne pierwsze sceny Bonda - zabójczy strzał miała paść i padł, zabił ten, co zawsze zabija. Drogba strzela 11. gola w 10. ostatnich meczach z Arsenalem. Oprawca.

17.30. Czasem mi się wydaje, że jeśli ustawiamy Arszawina na środku ataku, to równie dobrze moglibyśmy zabrać Puszkinowi kałamarz i kazać mu operować młotkiem. Ale Drogba to właściwy predator na właściwym miejscu. 2:0, choć z premią za moc strzału i tempo kontry powinno być 3:0.

17.55. Do przerwy 2:0, ja uparcie wracam do tematu defensywy. Siłę gospodarzy ucieleśnia wspomniany Drogba, ale czy wcisnąłby pierwszego gola, gdyby Arsenal ustawił kogoś przy lewym słupku? Czy przywaliłby - po kontrze - drugim, gdyby nie zasieki Chelsea? Skoordynowane ruchy tej drużyny przypominają mi przegrupowania Milanu Ancelottiego ze szczytowego okresu - Manchester Utd wyglądał wtedy na San Siro (0:3, podziwiałem z trybun) tak samo bezradnie, jak dziś wygląda Arsenal.

18.32. Wenger robi w 63. minucie to, co Mourinho zrobiłby w przerwie, czyli zmienia Walcotta na swojego wieżowca - gdyby rozmnożyć Bendtnera do trzech Bendtnerów, to stając obok siebie mogliby zasłonić Drogbę. Na razie podrygi arsenalskie wzbudzają chwilami litość, a jak już rywale raz puścili samopas Nasriego, ten postanowił przemyśleć swoje życie. Rzut wolny Fabregasa też nie pomógł, bo między słupkami nie stoi typ almuniopodobny. Goście atakują, ja bardziej wierzę w 3:0 niż w 2:1.

18.47. Drogba w poprzeczkę z rzutu wolnego (bramka chyba pusta, miejsca pobytu Almunii nie ustalono). Gdyby trafił, strzeliłby 4. gola w sezonie kopnięciem nieruchomej piłki i doścignął wybitnych specjalistów - C. Ronaldo oraz Sneijdera.

18.58. Gospodarze wykonali robotę, goście się starali. Koniec, 2:0. Czy byśmy ważyli mięśnie, czy charaktery, musielibyśmy umieścić rywali w różnych kategoriach wagowych. Chelsea to superciężka, Arsenal lekkopółśrednia. Dlatego pierwsi w ostatnich, powiedzmy, 30 miesiącach tworzą wraz MU i Barcą elitę elit w Europie, a drudzy rozstrzeliwują małych. I kto wie, może po środowym meczu z Liverpoolem - jeśli go wygrają - znów zaatakują czołówkę? Czeka ich przyjemna seria - Sunderland (d), Stoke (w), Burnley (d).

Ja zgodnie z tradycją nie przestaję blogować - popodsumowujemy, może zajrzymy do Florencji, tam przyjeżdżą Roma, od której Wenger mógłby się uczyć rozsądnego wydawania pieniędzy na transfery:-)

19.20. Upewniłem się w archiwach - Arsenal także w LM przegrał WSZYSTKIE dwumecze z angielskimi rywalami (MU, Liverpool, Chelsea). Do jedynego finału awansował po zwycięstwie nad maleństwem Villarreal, także dzięki przestrzelonemu przez Riquelme karnemu...

19.57. Nie mogę się doczekać zderzenia w LM Chelsea z Interem. To dwa gangi złożone z zabijaków o stalowych kończynach, cięższej jazdy w Europie nie ma. Plus Mourinho. Kto nie ogląda Serie A, może nie doceniać nerazzurich, ale to naprawdę nowa jakość, nawet jeśli faworytem są londyńczycy. Kilka miesięcy temu dawałbym im 70 procent szans. Dziś daję 55 proc.

20.30. W popularnym temacie "czy finanse Arsenalu nie powodują, że powinniśmy doceniać jego coroczny awans do LM": to sam Wenger i jego ludzie stawiają sobie za cel walkę o tytuł, to oni wyznaczają punkt widzenia. A jeśli trener z niedzieli na poniedziałek - pod wpływem jednego meczu - usiłuje kupić bramkarza, to budzi, oględnie mówiąc, zdumienie. Czy Arsenalu na pewno nie stać na kogoś lepszego od Almunii? Bliźniaczych pytań można by postawić jeszcze kilka...

21.03. Kłócicie się o Wengera - ja cieszę się, że jest, takie postaci cholernie wzbogacają futbol, ale też sądzę, że z przeszło 100 mln funtów budżetu płacowego wypada co pewien czas zdobyć trofeum (a niechby pomniejsze) albo wicemistrzostwo. Ponad rok temu napisałem o nim felieton "Wielki eksperymentator", który przypominam, bo przymierzam się do kontynuacji, tym razem poświęconej temu, co może się kołatać w głowach chłopców Wengera:-) Złudzenie czy na moim blogu przeważają fani Arsenalu?

21.41. Ancelotti po meczu dał wsparcie Terry'emu, uczynił z niego bohatera wieczoru ("perfect captain", "fantastic attitude"), poza tym jak zwykle nudził. Wenger był zadowolony z poziomu gry i ducha walki, jego piłkarze ponoć "całkowicie dominowali" na boisku, u rywali dostrzegł głównie "efektywność". Hmmm...

22.18. Drobiażdżek przydatny (niezbędny?) dla sporządzenia portretu psychologicznego Arsenalu. Jutro minie ROK od ostatniej czerwonej kartki - w jakichkolwiek rozgrywkach - dla tej drużyny.

23.16. Od przeciwieństw zaczęliśmy, na przeciwieństwach skończmy.

W półfinale LM'09 piłkarze Chelsea polegli po dwóch remisach z Barcą, sędziowskich kontrowersjach i golu straconym w doliczonym czasie gry; w finale LM'08 po remisie z MU i pudle z karnego Terry'ego, w półfinale LM'07 po remisie w dwumeczu z Liverpoolem i serii jedenastek. Ani razu nie przegrali, a jednak za każdym razem przegrywali. Rozsadza ich moc, którą zwielokratnia niebywałe poczucie krzywdy? Znajdujecie w europejskiej elicie atletów tak zranionych, wściekłych, zdeterminowanych? Czy to nie jeszcze jedna, najważniejsza opozycja między dzisiejszymi zwycięzcami a pokonanymi, których wyrozumiały pan profesor przekonał, że należy z pogodą ducha znosić niepowodzenia, skoro najważniejsza jest przyszłość?

niedziela, 07 lutego 2010, rafal.stec

Komentarze
2010/02/07 12:45:29
nie zebym sie nie zgadzal, ale troche ta teza o szubrawcach idzie wbrew interesowi dziennikarzy ogolnie wszystkich.
-
2010/02/07 12:47:28

Gdyby nie ci "szubrawcy", to Terry wciąż uważany by był przez masy za wzór do naśladowania. Aborcja, którą zorganizował ekskapitan chyba też nie była ze względów społecznych. Kto w takim razie złamał prawo?

P.S. W urugwajskiej Primera Division na 16 drużyn aż 13 jest z Montevideo.


-
2010/02/07 12:53:09
Aferę, którą opisują angielskie brukowce celnie podsumował Wenger na konferencji prasowej przed meczem. Spytany przez dziennikarzy co ma do powiedzenia na ten temat odpowiedział, że to nie jego sprawa. Jeśli natomiast chodzi o publikacje prasowe, to Francuz zaznaczył,że nie byłoby ich gdyby ludzie nie chcieli tego czytać ;-)

Jeśli mowa o meczu, to uczucia są u mnie mieszane. Myślę, że wiele zostało już powiedziane i napisane na temat tego meczu. Nie zamierzam zaśmiecać tu komentarzy, wpisem, który może mało kogo interesować. Jeśli jednak kibic Kanonierów chciałby poznać moje uwagi przed meczem, zapraszam do siebie:

www.arsenalizacja.pl
-
2010/02/07 12:53:12
@ miroslaww

A dlaczego Kowalski czy Smith mogą zdradzać żonę i jest to problem ich, żon, rodzin i kochanek, a jak Terry to robi to musi o tym czytać pół europy? Jego życie łóżkowe to jego prywatna sprawa, i zgadzam się, że brukowce nie powinny do sypialni piłkarza wchodzić z buciorami.

@ gobokke

Ależ Terry to wciąż wzór do naśladowania. Jako piłkarz oczywiście. Wybitny gracz, mocne cechy przywódcze na murawie, w szatni i nie tylko. Capello zabrał mu opaskę bo chciał uniknąć starcia z opinią publiczną.
-
2010/02/07 13:05:11
@rafal.stec

Okoński niech szykuje wino, Benitez jeszcze trochę w Liverpoolu zabawi ;)

Co do Terry'ego - z butami czy bez, ale koledzy z repy raczej są im wdzięczni, bo dzięki temu wiedzą, przed kim mają pilnować swoje żony ;)
-
2010/02/07 13:08:35

@salvatore82

...bo chciał uniknąć starcia z opinią publiczną.

To chyba się nie uda...
Oliver Kay stracił okazję do tego aby siedzieć cicho i uniknąć kompromitacji.
www.timesonline.co.uk/tol/sport/football/international/article7017244.ece

Ufff... No to się zaczęło. A w ten weekend miałem koncentrować się wyłącznie na rugby.

-
2010/02/07 13:08:51
Zrekapitulujmy, co stało się w ligowym czubie wczoraj. Liverpool nie przegrał siódmy raz z rzędu, znów nie stracił gola, zaimponował hartem ducha, znów jest w strefie Liga Mistrzów.

tak. i po raz kolejny nie dało się wytrzymać dłużej niż 20 minut oglądając tą kopaninę. liverpool prezentuje w tej chwili najbrzydszy i najbardziej toporny furbol (taki w stylu beniteza własnie) z czołowych zespołów europy. ja jednak zostaję przy zdaniu michała okońskiego
-
2010/02/07 13:14:51
@lukasz.anczyk

Jaga bonito nie zawsze zapewnia 3 punkty, a ewentualne odejście Beniteza zależy raczej od miejsca w tabeli na koniec sezonu, a nie od metro podskoków i sztuczek jakie w polu wypląsa Gerro, Torres&co ;)

A i co do toporności - zależy co dla kogo jest toporne...
-
2010/02/07 13:23:07
Liverpool złapał oddech, ale o końcu kryzysu nie może być mowy. Pętelki remisowo-zwycięskie (wygrana z Tottenhamem, remis z Wolves, Stoke) sukcesu nie przyniosą. Ważne, że Liverpool poprawił fatalną obronę z końca roku, bo traci ekstremalnie mało goli teraz, podobnie jak w zeszłym, fantastycznym sezonie.

Do dziś nie mogę zrozumieć dlaczego Kuyt, który ostatnio strzela jak marzenie, nie może partnerować Torresowi, a męczy się na skrzydle. Liverpool zawsze był dziwny z tymi pomysłami, aby napastników robić skrzydłowymi (Diouf, Cisse, Kuyt). Najbardziej cierpiał na tym Cisse, a Kuyt poradził sobie najlepiej, jednak po ostatnich meczach widzę, że jego miejsce jest z przodu, za Ngoga.

Benitez jak będzie 4 w lidze pewnie zostanie, chyba, że zamarzy mu się praca z Juventusem. Innego scenariusza nie widzę.
-
2010/02/07 13:23:34
@miroslaww
teza o szubrawcach idzie wbrew interesowi dziennikarzy ogolnie wszystkich.
Brukowców nie robią dziennikarze, proszę mnie do tego nie mieszać.

@salvatore
Capello zabrał mu opaskę bo chciał uniknąć starcia z opinią publiczną.
Capello działał tylko dla dobra drużyny, opinię publiczną to on ma wiesz gdzie, podobnie jak Ancelotti i Mancini nie za bardzo kumał, o co be. Włosi w ogóle podśmiewają się z angielskiej hipokryzji - rozmawiałem z dziennnikarzami od calcio, oni o takich sprawach rozmawiają, ale z zasady nie piszą.
-
2010/02/07 13:30:58
Toporne te wczorajsze derby Merseyside? Jak dla kogo! Dla mnie, szczególnie pierwsza połowa, to była esencja pojedynków dwóch drużyn z tego samego miasta, nie mówiąc o dzielnicy...

Co do dzisiaj. Wypada się zastanowić chociaż kogo kibice Arsenalu będą wygwizdywać głośniej - Ashley Colea czy Terry'ego właśnie. Pamietajmy, że ich byłego lewego obrońcę uwielbiają torturować, a on potrafi im się odwdzięczyć, zwłaszcza gdy chodzi o dokładne dośrodkowania z jego skrzydła, które Drogba/Vermaelen/Toure zamienia na bramki. Kibice Chelsea już zapowiadają, że obaj mogą z ich strony oczekiwać tylko i wyłącznie aplauzów.

Ja jestem ciekaw jak po trzech dniach będzie wyglądało diamentowe ustawienie Chelsea. Gdy nie było Drogby drużyna Ancelottiego przeszła na 4-5-1 i radziła sobie co najmniej dobrze, a po powrocie najlepszego napastnika na mecz z Hull the Blues wyglądali... cóż, jakby byli taktycznie ułomni. Więcej w tym wszystkim jest ciekawości niż obawy, ponieważ przyzwyczaiłem się już, że Ancelotti w zaledwie kilka dni potrafi doprowadzić boiskowe sprawy do porządku.

@gobboke

Oliver Kay także kilka dni temu napisał tekst... w obronie Terry'ego. Także i ten tekst nie powinien nikogo dziwić, aczkolwiek ten o którym wspominałem miał więcej sensu.
-
2010/02/07 13:40:12
@ Rafał

Na pewno kierował się też dobrem drużyny, ale jedno drugiego nie wyklucza. Ostatnie co potrzebuje Fabio to zepsucie się atmosfery wokół reprezentacji przez jakieś łóżkowe sprawy kapitana.

W samej drużynie to chyba tylko między zainteresowanymi panami może być jakieś napięcie. Tak myślę. Przecież piłkarze to nie mnisi, i jak sami się nie wplątują w jakieś miłosne ekscesy to koledzy w klubach nadrabiają to z nawiązką :)
-
2010/02/07 13:45:26
Co do Arsenalu to mnie ten klub irytuje, to ich stawianie na młodość. Dlatego, bo jest to doprowadzone do absurdu. Jeszcze żeby chociaż ta polityka dawał Arsenalowi jakieś sukcesy... Grają ładnie, i co z tego? Już mój ulubiony Milan więcej ugrał emerytami niż Arsenal szczylami :P
-
2010/02/07 14:03:09
W Arsenalu największa presja ciąży na Almunii, któremu w dzisiejszych wydaniach dobierają się do skóry i Guardian, i Daily Telegraph (ten drugi rozważa nawet kwestię, czy Fabiański może dostać szansę - i przypomina również błędy Polaka). Kiedy analizujemy silne i słabe strony Wengera, to brak dobrej ręki do bramkarzy powinien właściwie doczekać się osobnego akapitu.
Presja w Chelsea... Wiadomo, a dzisiejsze gazety również dokładają swoje.
Wpadam na chwilę, bo dzień zamykania numeru do łatwych nie należy, a trzeba też nablogować swoje, ale zakład podtrzymuję nawet mimo siedmiu meczów bez porażki. Myślę zresztą, że wyścig o miejsca 4-7 (a może, hmm, 3-7?) będzie już tak wyglądał do końca.
-
2010/02/07 14:18:26
a nie przyszło wam do głowy że taktyka "gramy młodymi" to nie tylko wyraz "doktrynerstwa" Wengera tylko szczupłości kasy. Arsenal spłaca długi po budowie stadionu i pewno nie specjalnie chce się doprowadzić do sytuacji która dotyka SAF-a i Beniteza czyli praca w ogromnie zadłużonym klubie. Może to wspólne postanowienie zarządu i trenera - oszczędzamy, kombinujemy, przecież w sumie idzie nieźle (co roku awans do Ligi Mistrzów). Bo kłopot to byłby wtedy gdyby tak rozwalić kasę, kupić 1 czy 2, mistrzostwa nie zdobyć, nie bardzo mieć kogo sprzedać - w sumie skok na równię pochyłą. A tak ...... za chwilę większość klubów w Anglii spotka ogromny problem związany z sumą zadłużenia... a wtedy Arsenal spokojnie ugra co swoje
-
2010/02/07 14:29:24
-
2010/02/07 14:34:21
@ lady_in_redd
zgadzam się. jednak sęk w tym, że to co gra liverpool na dłuższą metę nie zagwarantuje sukcesu. wczoraj wycisnęli w derbach 1-0, ale za parę dni taka gra znów nie starczy na stoke na wyjeździe. w tym upatruję jednak końca beniteza na anfield, bo jak najbardziej liczyć się będzie miejsce w tabeli.

i jeszcze jedno. przecież układ benitez - liverpool już od dłuższego czasu nie ma sensu. meczy się ta para razem, męczy kibiców, męczy opinię publiczną. dłuższe przebywanie we własnym towarzystwie wyjdzie i the reds i benitezowi na dobre. chociaż skłamałbym, że na tym dobru obojga w jakiś szczególny sposób mi zależy.

co do dziś, arsenal po porażce z united był na straconej pozycji. przynajmniej z punktu psychologicznego. skoro u siebie rozłożył ich ferguson na łopatki, to jakie szanse mają w starciu na stamford bridge? chelsea ten psychologiczny aspekt straciła po remisie z hull, bo nagle się okazało, że to już drugi tak słaby mecz z rzędu, co dało punkt zaczepienia kanonierom (albo przynajmniej im kibicom), że tak źle wcale być nie musi. szanse obstawiam po pół. słusznie prawi wenger, który powiedział, że aby wygrać drużyna musi stanowić całość. brak scalenia to był ich główny grzech na emirates przed tygodniem. pytanie czy w tydzień udało się ten rozbity kolektyw poukładać?
nie trudno niezauważyć, że chelsea grała o wiele lepiej, bez drogby. jego przyjazd z pucharu narodów afryki wcale nie jest wzmocnieniem. anchelotti wcisnął go w sprawnie działający mechanizm i wszystko się trochę rozregulowało. nie wyobrażam sobie jednak, aby drogba siadł dziś na ławce, choć prezentuje formę identyczną jak w angoli.
-
2010/02/07 14:52:30
Też myślę, że zakładzik jest po Twojej stronie, zwłaszcza że Liverpool Beniteza rok w rok najlepiej w lidze gra marzec/kwiecień/maj. Poza tym tak jak Liver nie wytrzymał w pewnym momencie presji walki o tytuł w zeszłym sezonie, tak to samo może czekać City, Spurs i Villę w walce o 4. No chyba że z tym Juve coś jest na rzeczy, ale jednak w to wątpię, jeszcze nie teraz. Choć Italia to chyba liga stworzona dla Beniteza.

Zresztą, mam nadzieję, że LFC odpuści to sztuczne cudo zwane Europa League i może powalczy o trójkę, po reformie Platiniego kwalifikacje to nie spacerek, nie trafią na mistrzów Polski, a wciąż choćby mam w pamięci starcie z S. Liege, które miałem przyjemność lub nie, oglądać na żywo.

@Łukasz Anczyk
hola, toporne i brzydkie to są chyba Twoje komenty, wczorajsze derby cudowne, cały mecz niewiarygodna wręcz walka i napięcie, tego nie da się oglądać? Wypraszam sobie.
-
2010/02/07 14:56:41
@salvatore82
irytuje Cie stawianie na młodość? Widzisz, każdy ma swoja definicje futbolu. jedni mają na celu odrestaurowanie starych gwiazd, drudzy szlifują talenty. Chociaż obydwie te postawy przynoszą znakomite korzyści dla futbolu jako ogółu. Bo mi jest przyjemnie oglądać odnowionego Ronaldinho czy Songa, który z nieopierzonego młokosa staje się graczem światowego formatu. Zacznij oceniać Arsenal nie po krążących stereotypach. Jaka młodzież, pierwsze skrzypce w tej drużynie grają mężczyźni, którzy chłopcami byli parę lat temu. To jest drużyna, której fakt brakuje jednej, dwóch silnych osobowości, ale jest piękna, unikalna i nieśmiertelna. Czy wg Ciebie bardziej przekonywujące jest wykładanie milionów na gwiazdy i potem z drżeniem spoglądanie na rosnące zadłużenie?
Doskonały ekonomista Wenger wie, kiedy może sobie pozwolić na wyłożenie grubych milionów. Chociaż fakt, napastnika mógł w tym oknie kupić. Ale zwróć uwagę, że na razie ma niesamowitego nosa do transferów. Arsza czy Vermaelen z miejsca stali się podstawowymi graczami. Dlatego z ocena Arsenalu zaczekałbym dwa/trzy lata. Wenger ma długofalowy plan i jest on misternie realizowany.
-
2010/02/07 15:05:23
Mnie zastanawia zawsze, jak to jest, że fani angielskiej piłki łatwo przyjmują wytłumaczenie kiepskich wyników Liverpoolu ograniczonymi możliwościami finansowymi Liverpoolu. Tymczasem wydatki na piłkarzy w ostatnich 5 latach, po potrąceniu przychodów ze sprzedaży własnych piłkarzy, Liverpool ma na poziomie MU i w sumie wydał ponad 100 mln funtów więcej niż uzyskał. Tymczasem Arsenal na transferach przez ten sam okres... zarobił! Absolutny ewenement na skalę europejską - europejski gigant, który mniej wydaje na transfery niż pozyskuje ze sprzedaży piłkarzy. A jakoś nikt nie broni Wengera ograniczonymi funduszami.

Przy tym wszystkim wydaje mi się, że wyniki Arsenalu na prawdę zasługują na szacunek. Szczególnie, że ostatnie lata finansowo obciążały Arsenal koszty związane z budową Emirates Stadium, a i tak Arsenal przetrwał je w niezłej formie. Teraz chyba powoli powinno być finansowo lepiej i być może się okaże, że wiara w młodzież to nie tyle była ortodoksja Wengera co wymóg okoliczności, być może po prostu Wenger doszedł do wniosku, że w tej sytuacji nie stać go na zakup gwiazd, co najwyżej może je sobie sam wyhodować.
-
2010/02/07 15:06:44
Starcie futbolowego dobra(Arsenal) z żelaznym parciem na sukces(Chelsea). Kto będzie górą. Ja- choć sercem z młodzieżą Wengera- jakoś pesymistycznie obstawiam zwycięstwo Chelsea. Stado "wengerowców" skutecznie bawi się futbolem, zachwyca ofensywą, ale kiedy trzeba pokazać doświadczenie i dyscyplinę taktyczną, oni ripostują słowami "mamy jeszcze czas.
-
2010/02/07 15:10:52
Bramkarze w EPL? numer 1- Shay Given. Potem cała zgraja- Friedel, Van der Sar, Schwarzer, Hart dalej Myhill, Reina, Cech ale nie zaryzykuję ustawiać kolejności:)
-
2010/02/07 15:10:53
@irek16lfc
ej, po co to agresja stary? ja muszę jedną rzecz wyjaśnić, bo widzę, że ktoś tu coś źle zrozumiał. proszę mi pokazać w którym ja miejscu napisałem, że derby były słabe? tak była walka, napięcie itd. zgadzam się. tylko, że ja pisałem o stylu gry podopiecznych beniteza, a nie o poziomie derbów.

zresztą, prawda jest taka, że dla beniteza chrzest bojowy to dwa najbliższe mecze wyjazdowe z arsenalem na emirates i city na eastlands. one zaważą zapewne na decyzji o przyszości beniteza i wspomnianym tu wyżej zakładzie ;-)
-
2010/02/07 15:14:37
uważam że Cech jest taki sam jak Almunia i wcale nie jest dobrym bramkarzem. Nie wiem po co Chelsea trzyma ciągle tego pana w kasku na bramce. Dowiodła tego np. ostatnia bramka puszczona z Hull!
-
2010/02/07 15:22:37
Miło Pan Stec, może trochę słów na temat wylosowanie dzisiejszy Euro 2012?
-
2010/02/07 15:27:44
@kay_84
Mnie zastanawia zawsze, jak to jest, że fani angielskiej piłki łatwo przyjmują wytłumaczenie kiepskich wyników Liverpoolu ograniczonymi możliwościami finansowymi Liverpoolu.

błędny wniosek. benitezowi wybił ten argument z ręki nawet współwłaściciel klubu george gillet, publicznie udowadniając, że hiszpan otrzymał na transfery więcej pieniędzy niż ferguson, jednocześnie podważając sens sprowadzenia do klubu za niemałe pieniądze graczy pokroju gonzaleza, keane'a, babela, dosseny, pennanta, morientesa, arbeloy itd itd.
-
2010/02/07 15:31:16
Almunia rzeczywiście w tym sezonie to tykająca bomba w arsenalowskiej bramce. Wszystkie kluby z czołówki, do miejsca 10 włącznie (Fulham) moim zdaniem mają lepszych bramkarzy. Nie mówiąc już o czołówce - Given, Reina, Friedel, VdSar, Cech - Ci biją go na głowę.

-
2010/02/07 15:45:49
Śmieszą mnie wszyscy pseudomatematycy, którym po zsumowaniu wydatków wychodzi, że Liverpool wydał tyle samo co Manu, Chealsea czy ktokolwiek. Liverpool przede wszystkim, żeby wydać, musi sprzedać, więc w letnim okienku wydaliśmy na czysto 4mln funtów, co raczej szału jak na taką tuzę nie robi...

@lukasz.anczyk

Kibice nadal wspierają Rafę, piłkarze również, więc wnioskuję, że ta część twojej szacownej wypowiedzi to po prostu masowa produkcja tradycyjnego już pitu pitu, byle by uzasadnić swoją teorię ;)

@rafal.stec

Jak gazeta pisze o seks skandalu i Terrym, to się tym nie zajmujesz, bo przecież brukowiec i szmatławie,c i poszukiwacze sensacji, a nie dziennikarskie tuzy, a i preparują gorące plotki podając je niczym wiarygodne informacje
Ale kiedy piszą o tej dziewczynie Bridge'a to już można ich pocytować, że toż to przecież przechodną nałożnica angielskich piłkarzy i "a fe!" w ogóle...czyli, że jednak wiarygodne gazety i dziennikarze z prawdziwego zdarzenia. Zastanawiam się czy to tylko niekonsekwencja czy tradycyjny już męski szowinizm?
-
2010/02/07 16:02:56
@ lady_in_redd
miałem na myśli raczej trzy-cztery ostatnie sezony. jakby nie liczyć suma wychodzi większa. a transfer aquilaniego to kolejny dowód na to, że benitez z nimi nie trafia za dobrze.

aha, po powtórkowym, przegranym meczu z reading, nie było you never walk alone, ponoć pierwszy raz od niepamiętnych czasów. dodatkowo stacje radiowe w liverpoolu tamtego wieczora przeżyły lawinę telefonów od sfrustrowanych kibiców klubu domagających się dymisji beniteza. może faktycznie kibice hiszpana wciąż popierają, ale na pewno nie jest już to tak jednomyślne jak kiedyś.
-
2010/02/07 16:04:38
@Łukasz
bez przesady, żadna agresja, co najwyżej lekka irytacja, z resztą już mi się nie chce polemizować, bo sporo poglądów oderwanych od rzeczywistości, o czym napisano już wyżej.

Co do historii Terrego, szkoda że wszystko uderza w niego, ta lafirynda zaraz okaze się wykorzystywaną ofiarą, a bruki mieszające z błotem JT na drugi dzień zapłacą lafiryndzie miliony za opowiastki o co ciekawszych pozycjach. Co za czasy panie janeczku
-
2010/02/07 16:08:06
@rafal
przyznaję, byłoby fascynująco popoglądać, jak profesor Wenger wychowuje łobuza. Mourinho idzie słabo.

przyznaję, że jest to transfer, któremu kibicuję najbardziej. tym bardziej, że mourinho powiedział kiedyś, że próby wychowania balotelliego skończą się pewnie jego częstymi wizytami u psychologa ;) a może ferguson? tylko, że krzykiem pewnie nie za wiele by alex zdziałał ;)
-
2010/02/07 16:14:26
@irek16lfc

Ta, jak to sympatycznie ująłeś "lafirynda" nie jest osobą publiczną, którą jest reprezentant kraju w piłkę nożną, a już tym bardziej kapitan reprezentacji. Jeśli dodasz do tego szumne obnoszenie się z tytułem ojca roku oraz fakt małżeńskiej zdrady, odpowiesz sobie na pytanie, dlaczego psy w większym stopniu wiesza się na JT a nie na tej "lafiryndzie".
-
2010/02/07 16:16:27
Skąd w jedenastce autora Bosingwa? Wszak on dopiero po kontuzji do treningów wraca! Branislav Ivanović na prawej obronie Chelsea szaleje od kilkunastu tygodni, nie Portugalczyk!
-
2010/02/07 16:16:45
@lady-in-red
Wcale nie uważam, że doniesienia bruków o seksaferze są niewiarygodne, zresztą w ogóle nie zrozumiałem wywodu, ale niech będzie - to tradycyjny męski szowinizm:-)

@wszyscy zainteresowani:-)
Ponieważ widzę, że sprawa was kręci, to przypomnę swoją starą notkę o nowym kapitanie reprezentacji Rio Ferdinandzie:
rafalstec.blox.pl/2007/12/Cholernie-drogi-kac-w-Manchesterze.html
-
2010/02/07 16:29:37
@rafal.stec

Wywód odnosi się do tegoż fragmentu:
"Od razu zaznaczam, że tzw. aferą Terryego podniecał się nie będę. Dla mnie to sprawa między nim, Bridgem i tą panią, która - wedle kolejnych doniesień - postanowiła być pucharem przechodnim dla piłkarzy Chelsea."

Co piszą o Terrym nie wspomniałeś, ale już kolejne doniesienia o "tej pani" były dla ciebie warte odnotowania - o to mi chodzi ;)
-
2010/02/07 17:02:11
@lady_in_redd
A po co miałby pisać skoro w necie są setki artykułów o tym?
Całe to brukowcowe taplanie się w błocie (doniesienia o trenerze w "salonach masażu" i WAGsy) psuje smak interesowania się EPL.
Panie bywają niewierne, panowie bywają idiotami. Wielkie mi odkrycie.
-
2010/02/07 17:06:22
@Lady

Nie mam zamiaru w żaden sposób bronić Terrego, rzecz w tym, że to nie jest w większym stopniu, tylko jedynym. Hipokryzja do kwadratu, z pobudek oczywistych dla tego rodzaju pisemek. Nie uważam również, że z definicji można tytułować Terrego jako osobę publiczną, tak jak nie jest nią Robert de Niro i Mick Jagger, to osoby po prostu znane i popularne, ale chyba nie publiczne, bo takowe pełnią ważne funkcje publiczne. Jedyny feler z Terrym jest taki, że był kapitanem reprezentacji (choć nie sądzę, że to z definicji osoba publiczna) i na szczęście już nim nie jest.
-
2010/02/07 17:10:20
@break_thru

Nie chodzi o to. Sęk w tym, że nie chcąc pisać o Terry gate, nie zapomniał wspomnieć,że brukowce uważają tę kobietę za przechodną nierządnicę czy coś w tym guście - chodzi o to, o męski szowinizm dokładnie :P
-
2010/02/07 17:11:53
Drogba! :D:D:D

YES YES YES!
-
2010/02/07 17:13:12
No nie, znowu ten upierdliwy Drogba. Oby to nie był koniec emocji. A swoją drogą nasi po takim turnieju, jak PN Afryki dochodziliby do formy pół roku...
-
2010/02/07 17:17:10
I już wiadomo jak będzie gra przebiegać... Arsenal będzie parł ale swoich, cięęęężko wypracowanych sytuacji wykorzystać nie będzie potrafił. Stworzy za to pewnie świetne okazje do kontry dla Chelsea, która pewnie jakąś wykorzysta.

Śledzi ktoś hit w Amsterdamie? Ciekawy mecz, w którym Ajax pokazuje kto ma walczyć o mistrza z PSV ;-)
-
2010/02/07 17:19:39
@lady_in_redd
Myślę, że Autorowi bloga bardziej chodziło o to, że nie powinniśmy się zajmować tą brazylijską telenowelą. Ja tej pani nie znam i gucio mnie obchodzi z kim spała. Tak samo jak gucio mnie obchodzi z kim spał lub nie John Terry.
-
2010/02/07 17:25:26
2-0 znów Drogba :))))
-
2010/02/07 17:26:51
nie no, nie spodziewałem się że (kolejny raz) tak szybko emocje się skończą... te dwie bramki ciężko będzie im odrobić
-
2010/02/07 17:27:07
Tak myślałem, że ta przewaga Arsenalu to podpucha...
-
2010/02/07 17:29:38
udawali przewagę , żeby kibice sobie nie poszli :)
-
2010/02/07 17:33:55
Nie byłaby żadna podpucha, gdyby Arszawin strzelił to, co np. z takim Liverpoolem zrobiłby z opaską na oczach. Ta Chelsea to beznamiętny, zimny killer. Wyśmienity meczyk, tylko szkoda, że już znamy rozstrzygnięcie.
-
2010/02/07 17:49:49
uuu-uu polała się krew ..
-
2010/02/07 18:05:35
Cóż Arsenal jak to Arsenal, może zapomnieć o tytule. Ten zespół gra identycznie co sezon, ale w tym do bólu widoczny jest brak dobrego napastnika. Edin Dzeko Panie Wenger. Nie widzę także nikogo z jajami w pomocy. Fabregas nie ma tyle charyzmy.
-
2010/02/07 18:27:54
Beautiful failure is still a failure.. Arsene sobie powinien to powiesić nad łóżkiem.
Czas na jakieś zmiany u Kanonierów.

A co do wpisu z 12.13..to kamyczek w stronę red. Szadkowkiego i Pola, posiłkują się niusami z Daily Mirros i News of the World co tydzień?

No i chciałbym przypomnieć zupełnie nie brukowy hit redakcji sport.pl sprzed lat roboczo zatytulowany "Sensacja!Kuszczak nie jedzie na Euro!"
Proszę mnie w to nie mieszać?:)
-
2010/02/07 18:34:32
Ciekawe zestawienie 'opozycyjnych' elementów w obu zespołach, muszę przyznać ;) Wypadało by jeszcze wg mnie wspomnieć o chociaż jednym wspólnym elemencie: obie ekipy mają wyjątkowo nieangielski skład. Choć oczywiście przewaga (bo uważam to za przewagę) tutaj po stronie Chelsea - w końcu tak Terry, jak i Lampard są filarami w swoich formacjach - z tą różnicą, że ten pierwszy nie jest równocześnie filarem moralnym ;) Oczywiście, życie osobiste życiem osobistym, ale wydaje mnie się, że kapitan reprezentacji narodowej musi charakteryzować się pewnym zestawem wartości etycznych, w związku z czym zgadzam się z decyzją o odebraniu mu opaski. Oby mu tylko cała wrzawa nie zaszkodziła jako piłkarzowi, bo byłaby to ogromna strata dla angielskiego futbolu ogólnie i dla Chelsea w szczególności.
-
2010/02/07 18:38:24
@martiness

Na sport.pl to i niusy z The Sun regularnie chodza...
-
2010/02/07 18:44:48
@Lady_in_red

Wiem;)
Każdy ma takie źródła jakie sobie sam umie znaleźć;)
Poza tym ludożerka chętnie poczyta o aferkach i kochankach..najważniejsze by był mocny tytuł.


A co do Arsenalu..mają trochę pecha, na własne życzenie niestety.
A Chelsea punkktuje wytrawnie i w takich meczach pecha mieć nie wolno.
A najbardziej mnie wkurza, to co Arsene powiedział dla Guardiana - że wszystko jest ok, trzecie miejsce to nie dramat.
Irytujące mocno
-
2010/02/07 18:50:15
3-cie miejscie to jest maks na co stać w teh chwili Arsenal.. ich realna pozycja w lidze.
I taką zapewne będzie na koniec sezonu jak myślę..
-
2010/02/07 18:53:01
@juno_reactor

Masz sporo racji - wystarczy popatrrzeć na wyniki z ManUtd i Chelsea.
Lanie, baty, lanie..
Jak sie przegrywa takie mecze, to niestety ciezko gonić później najlepszych.

No i kontuzja van Persiego tez zrobila swoje..
-
2010/02/07 18:57:33
Dokładnie. Można ograć wszystkich - ale trzeba jeszcze czasem wygrać z tymi , którzy również wszystkich ogrywają :))

Choć jak wiadomo niewolno nikogo skreślac przedwcześnie..

1. Chelsea
2. Man Utd
3. Arsenal
4. Tottenham

tak pewnie będzie wyglądała BIG4 na koniec.. :P (oby)
-
2010/02/07 18:59:50
@juno_reactor

Tottenham?
Mowy nie ma.
Oni mają pecha, potkną się w ostatniej kolejce, albo stracą 4 miejsce różnicą bramek.
To już prędzej Liverpool się wślizgnie w końcówce na BF.

Nie wierzę w Kogutów.
-
2010/02/07 19:06:32
Arsenal nie istnial, trzeba przyznac uczciwie. Uparcie starali sie pchac srodkiem, gdzie nie bylo miejsca na zrobienie czegokolwiek. A gdy probowali rozciagnac gre Cole i Ivanovic wybijali im to z glowy.

A jesli chodzi o 4 miejsce w Premier League to wg mnie ktos z trojki Tottenham/Villa/Man City. Do wczoraj bylem przekonany ze uda sie tym ostatnim. Ale po porazce z Hull sam nie bardzo wiem co myslec :P
-
2010/02/07 19:13:59
Ależ hipokryzja przez Pana przemówiła. Przecież jednym z takich "szubrawców z brukowca" okazał się Pański kolega z redakcji Michał "jak poinformował nas jeden z dziennikarzy zajmujących się klubem X" Szadkowski. W ostatniej "Gazecie Sport" w artykule o lidze angielskiej 2/3 objętości tekstu dotyczyło "seksafery", a tylko 1/3 dotyczyła kolejki ligowej.
-
2010/02/07 19:33:44
@hannavald
Naprawdę nie kumasz? Jutro też będzie u GW o Terrym, sam to redagowałem, nie będziemy udawać, że Capello odebrał facetowi opaskę za brzydki kolor korków. I nie zabraniam nikomu opisywać afery. Ale to nie znaczy, że mam się tym podniecać - tak to określiłem - na swoim blogu. I że nie mogę gardzić typami, których praca polega na śledzeniu życia prywatnego innych, by je potem upublicznić.

@lady-in-red
Wymieniłem wszystkich pierwszo- i drugoplanowych bohaterów afery, od Terry'ego po owe postaci na razie anonimowe. Nikogo nie oceniałem, to nie ja gaworzę o ''nierządnicach''.
-
2010/02/07 19:36:52
No dobrze, Koguty lubią się pechem... ale mi się wydaje że jednak im się uda... tym razem.
-
2010/02/07 19:46:08
@rafal.stec

Wymieniłeś, ale co mówią brukowce na temat Terry'ego nie zająknąłeś się ani słóweczkiem, co mówią o tej pani, napisałeś i to dość wymownie - to jest ta subtelna różnica, o którą mi chodzi w kontekście szumnego zapowiadania, że się aferą zajmować nie będziesz, tu następuje wyliczenie person Terry gate i niewymowny opis tej pani. I tak, czepiam się! ;)
-
2010/02/07 20:05:11
@lady
Ja widzę subtelną różnicę gdzie indziej - nie mój opis jest wymowny, wymowny jest epitet ''nierządnica''. No ale dotarło do mnie, że moja szowinistyczna programowa przychylność dla czytelniczek skutkuje wyjątkową upierdliwością:-) Dlatego kończę spamowanie na ten arcyciekawy temat, bez urazy:-)
-
2010/02/07 20:12:31
Ja na 4 miejsce typuje Everton, w środę pokaże klasę i zdeklasuje Chelsea!
-
2010/02/07 20:13:16
Jeżeli Inter stanie na wysokości zadania to rzeczywiście, ten pojedynek może być niezwykle interesujący. W obu ekipach aż roi się od świetnych zawodników. Być może zobaczymy pojedynek Sneijdera i Drogby czyli konkurs rzutów wolnych:)
-
2010/02/07 20:13:27
@rafal.stec

Zapewniam cię, że w zupełności zadowoli mnie standardowa przychylność przeznaczona dla czytelników, ale i brak nawet takowej, również mnie nie zasmuci ;)
Puchar przechodni czy nierządnica, trudno jednoznacznie orzec co mocniejsze, ale ja do nierządnicy przynajmniej dodałam cudzysłów :D
-
2010/02/07 20:21:40
Tak w ogóle, to niczego sobie ten "puchar przechodni"...
-
2010/02/07 20:31:28
Dzwoni Capello do Bridge'a:
" Słuchaj nie możemy znaleźć opaski kapitana, zerknij pod łóżko proszę... "

Koniec żartów, takich sytuacji w samej Wielkiej (małej) Brytanii nawet w tej chwili jest z 1000.
Dla mnie jedynym wytłumaczalnym powodem odebrania Terry'emu opaski jest otrzymanie od Bridga takiego liścia w pysk że aż mu zdolności przywódcze spadną.
Hipokryzja i tyle...

Podrażniony Arsenal może sprawić kłopoty chłopakom z Anfield? Przyznam że boję się tego :))



-
2010/02/07 20:32:05
Widzę u pana dziwną fascynację Interem :) jako fan nerazzurrich przestrzegam jednak! Oni już nie raz wydawali się być mocnym zespołem, a kończyło się zawsze tak samo.
-
2010/02/07 20:36:16
Rafał popraw błąd! najbardziej bramkostrzelnym obrońcą w najlepszych klubach Europy jest Daniel van Buyten, dwumetrowa wieża Bayernu zdobyła już 9 goli we wszystkich rozgrywkach, poza tym zapraszam do siebie: footballtrocky.blox.pl
-
2010/02/07 20:40:47
naprawdę nie kopmy już leżącego, po prostu katastrofa
-
2010/02/07 20:41:06
a poza tym Thomas Vermaelen oraz Daniel van Buyten to środkowi obrońcy rep Belgii, nie wiem która nacja ma tak bramkostrzelny środek obrony :-D pozdro
-
2010/02/07 20:46:13
Ja bym tylko sprostował, że pewnym nadużyciem jest mówić o tym, że Arsenal awansował dzięki przestrzelonemu karnemu prze Riquelme, bo to co najwyżej byłaby bramka wyrównująca stan rywalizacji. Szanse dalej byłyby raczej wyrównane.

Podobnie jakoś się pomija, że gdyby nie bramka Henryego przeciw Irlandii, to przecież i tak jeszcze Irlandia musiałaby się okazać lepsza w karnych.
-
2010/02/07 20:48:17
Dla mnie Arsene Wenger to idiota. Piszesz Rafale, że on wychowuję młodzież. A ja się pytam: czemu to służy?! Jeśli i tak wtedy kiedy dojrzeją i staną się pełnymi profesjonalistami- On ich sprzeda. Totalny bezsens! Albo problem polega na tym, że Wenger jest managerem klubu, albo na władzach. Według mnie to idiotyzm. Oni ciągle będą bandą zagubionych dzieci. Chociaż w dzisiejszym meczu było kilku już ułożonych i takich piłkarzy od których się wymaga dobrej gry i zwyciąstwa, myślę tu o: Gallasie, Almunii, Fabregasie, Arshavinu, wieczny talent Walcott. I jeszcze wypowiem się na temat ''utalentowanych'' piłkarzy Arsenalu. Song Bilong- parodia. Diaby to moze jest dobry, ale następcy Vieiry w nim nie widze. Glichy- to nie jest światowa czołówka, a o Sagny już nie wspomnę.

Podsumowując. Wenger na siłę kreuję nowych piłkarzy, którzy po prostu mają szczęscie, że są w takim ''dziecięcym klubie'', bo gdzie indziej nie mieli by szans grania.
-
2010/02/07 20:50:14
A co Pan Stec na to?
-
2010/02/07 20:55:21
@ wpis z 20.30.

Wenger ostatnio proponował zmianę sposobu wykonywania rzutów z autu bo któs z mocnego wyrzutu bił bramkę Arsenalowi.
Taka jest ta osławiona konsekwencja Wengera.
-
2010/02/07 20:57:55
nie zgadzam się, polityka wengera przyniesie w końcu rezultaty, to nie są same małolaty, problem w tym że obecnie czelsi i mu to po prostu najlepsze dryżyny na świecie i nawet dobra gra to za mało.
arsenal z taką grą i nastawieniem jak dziś ograłby każdego poza nimi
ps. song jest naprawdę niezły
-
2010/02/07 21:04:45
@Lady

Lady, przecież każdy fan piłki nożnej jest męskim szowinistą z definicji. Stąd oglądając mecze czasem występują u mężczyzn objawy schizofrenii z tego powodu. Ja przede wszystkim przestałem odwiedzać stadiony w pewnym wieku.

Ty się dziwisz, że Rafał nie odczuwa dyskomfortu pisząc 'puchar przechodni'. On po prostu jest fanem futbolu w pełni. Nie być w tej sytuacji męskim szowinem jest niemożliwością. To tak jak dzielić się kapitałem - z definicji niemożliwe. Musi jednak jakoś zbijać dysonans poznawczy, który u niego wzbudziłaś, choćby nazywając Twoje uwagi spamowaniem. Lady, zbyt rzadko bywasz na polskich derbach i Rafał stąd nie kuma Twych wywodów. Nie dziw się, że okazuje Ci przychylność w stylu napisu 'Wisła Królową Polski' przez chłopaków z Reymonta, czyli poprzez stawianie własnym chuciom piedestałów. Ech, Lady.
-
2010/02/07 21:15:55
@footballtrocky
Racja, poprawione.

@kay
Zgoda, pamiętam, jak było, tyle że ja nie piszę, że Arsenal WYŁĄCZNIE dzięki wpadce Riquelme, ale RÓWNIEŻ dzięki wpadce

@martin
Oj, wypraszam sobie - ja nazwałem SWOJE uwagi spamowaniem, a nie uwagi interlokutorki.
A moja programowa przychylność wobec czytelniczek wynika z bardzo prozaicznych przyczyn. Otóż szczególnie je sobie cenię, bo zdiagnozowałem u nich - własne doświadczenie, nie było próby reprezentatywnej - mniejszy niż u czytelników w rozmawianiu o sporcie szowinizm i zajadłość, za którymi nie przepadam.

@lady
Z tychże powodów - patrz wyżej - nie masz szans na równe traktowanie, jestem w tej kwestii nieprzejednany.
-
2010/02/07 21:18:54
@Rafał
Przepraszam. Nie mam więcej uwag. Wątpliwości rozwiane.
-
2010/02/07 21:19:45
Niesamowicie ważny dla układu tabeli będzie środowy mecz z Liverpoolem. Jeżeli Arsenal go wygra, wówczas grupa pościgowa winna się skupić na walce o obsadzenie czwartego miejsca. A tak w ogóle to chyba nikt w EPL nie potrafi równie dobrze bić tych "mniejszych" niż Arsenal. więc jeszcze nie wszystko stracone...
@ darmillan
pozwolę sobie skomentować te żałosne wynurzenia... Diaby NIE będzie nigdy następca Vieiry, bo to zupełnie INNA pozycja. Song parodią?? sorry na takie argumenty nie mam słów, zabiłeś po prostu wszelka dyskusje w samym zalążku. Znakomita i trzeźwa ocena umiejętności piłkarza. Wymaga się zwycięstwa?? zawsze się wymaga, nie zawsze wychodzi. należą się brawa Arsenalowi za ambitną walkę, ale dzisiaj samochód zderzył się z potężnym czołgiem i nie przeżył tej katastrofy.Siła fizyczna Chelsea jest zabójcza. i nie oceniaj The Gunners po tych śmiesznych stereotypach, że dzieci, że przedszkole,. To są zdolni piłkarze, którzy w ciągu dwóch trzech lat, po delikatnych korektach będą trzęśli ta ligą. na razie Chelsea jest dla nich za mocna..Aha, i gdzie Wenger organizuje masowe wyprzedaże? np sprzedał Flaminiego, odnalazł Songa... Miejsce straconego legionisty zajmuje nowy i nie zakłóca to całego szyku.
-
2010/02/07 21:27:31
Song parodia? Przecież to najlepszy zawodnik w arsenalu w bierzącym sezonie. Mecz z Chelsea mu nie wyszedł i tyle
-
2010/02/07 21:51:24
Problem Arsenalu nie da się już moim zdaniem wyjaśnić przez wskazywanie na młody wiek i pecha. Prawie co roku z drużyną tą wiąże się duże nadzieje, ale w decydujących momentach coś zawodzi i to niekiedy dramatycznie. Są chyba dwa najprostsze wyjaśnienia, które zwykle są też najbardziej trafne - pierwsze to piłkarze. Dużo się mówi o talencie młodych piłkarzy Arsenalu, ale z ręką na sercu, który z nich (może oprócz Fabregasa) rzeczywiście należy do absolutnej światowej czołówki? Moim zdaniem Arsenal ma bardzo dobrych piłkarzy, świetnie wyszkolonych technicznie, ale raczej nie wybitnych. To trochę tak jak z "pozostałymi" drużynami ligi hiszpańskiej (poza Realem i Barcą) - na tym poziomie różnica między piłkarzem wybitnym a bardzo dobrym nie zawsze jest widoczna, ale pojawia się właśnie w decydujących meczach. Drugi problem to Wenger i jego koncepcja gry. Są drużyny, które grają zawsze swoją piłkę, nie patrząc na przeciwnika. Najlepszym przykładem jest pewnie Barcelona. Arsenal też należy do tego "klubu", tyle że nie jest wystarczająco mocny. W dzisiejszym meczu, poprzednim meczu z Chelsea i w meczu z MU było to bardzo widoczne - patrząc na przebieg gry, Arsenal nie wyglądał tragicznie, ale wyniki były wysokie i na korzyść rywali. Wenger nie wyciągnął żadnych wniosków. Niestety cały Arsenal zaczyna przypominać niektóre ze swych wiecznych talentów.
-
2010/02/07 22:09:00
Problemu Arsenalu póki co nie ma, jest za to ogromny kredyt do spłacenia, który powoduje sytuację, że zamiast nazywać ten przybytek klubem, powinno się go określać mianem akademii - bowiem jedyne, czym się zajmuje to produkcja i sprzedaż młodych talentów. Efektem ubocznym jest tu jaga bonito - czyli piękny, radosny, ofensywny futbol na tak, gdzie całe stado pełnych zapału dzieciaków pędzi pod pole karne przeciwnika, by na końcu dostać w dupę przez brak doświadczenia i wyrachowania - czyli to co znamy i lubimy - stąd te ogromne pokłady sympatii dla Arsenalu.
Za oglądanie tej całej zabawy polegającej na gonieniu króliczka, bo przecież nie chodzi tu o zdobycie tytułu, no błagam, każą jeszcze słono płacić - najwięcej z całej EPL, ale i z dnia meczowego są największe przychody. Pozostaje więc liczyć, że jak kredyt zostanie spłacony, uformuje się tam jakaś długoterminowa drużyna, z liderem, wychowankami i jasno sprecyzowanym celem, pytanie tylko, czy to będzie jeszcze za życia Wengera?

@rafal.stec
Obie cechy występują u mnie w ilościach wcale nie symbolicznych, bo przecież każdy prawdziwy kibic to zajadły napinacz i szowinista, więc przychylność zdecydowanie się nie należy, ale może ktoś inny by reflektował - np. uleslaw - wszak głoszenie takich herezji aż prosi się o uhonorowanie przywilejem twojej przychylności - taka akcja afirmatywna z twojej strony by była ;)
-
2010/02/07 22:17:56
pozostaje mi tylko powtórzyć mój niedawny komentarz nieco go rozbudowując:

problemem i błogosławieństwem Arsenalu jest jednocześnie Arsene Wenger. błogosławieństwem, bo wynajduje i szlifuje prawdziwe diamenty, daje młodym pełne wsparcie, zdobywa ich zaufanie, jest dla swoich piłkarzy jak ojciec, matka i najlepszy przyjaciel jednocześnie. większość z nich dałaby się za niego pokroić. problemem jest dlatego, że zarząd nie może go zwolnić nie ryzykując, że 75% drużyny będzie chciało natychmiast uciec.

a Wenger tak się zakochał w swojej koncepcji, że trochę stracił zdolność do krytycznego spojrzenia na siebie samego - nie widzi, że kilku ludzi z jego drużyny jest po prostu za słabych na rywalizację na tym absolutnie najwyższym poziomie - nie osiągają oni international level :)
tacy piłkarze jak denilson, diaby, eboue, vela, także eduardo są za słabi by rywalizować z MU, Realem, Chelsea itd.
do tego jeśli dodamy kontuzje to skład robi się potwornie dziurawy.
właśnie to jest największy grzech Wengera - dopuszczanie do sytuacji, w której na jakiejś pozycji albo nie ma piłkarza światowej klasy, albo ma ewentualnie jednego, który przecież nie da rady grać równo przez cały sezon bez kartek, kontuzji. Song wyjeżdża lub łapie kartki i zaczyna się problem bo jako defensywny pomocnik grać zaczyna sierota obrzygana (znana także jako denilson). Z napastnikiem podobnie - odszedł Adebayor, Wenger skąpił paru milionów na Chamakha i teraz jest klops, bo nie ma napastnika światowej klasy, a RVP nie złapał przecież swojej pierwszej kontuzji w życiu i możnabyło przewidzieć, że prędzej czy później wypadnie ze składu.

i tak w kółko od paru lat.

a już megaporażką było odejście Flaminiego do Milanu - zrobili na tym interes jak Real na Makelele :P


potwornie źle mi się ogląda to jak Wenger doprowadził do "skarlenia" Arsenalu. jeszcze pięć lat temu drugie miejsce dla Arsenalu to była tragedia i porażka, która bardzo bolała, a teraz Wenger cieszy się z 4. miejsca. To chore. Facet przez swoje ciągłe usprawiedliwianie porażek, ciągłe chowanie piłkarzy pod kloszem wychował ich na mentalne kaleki. nawet Nasri, który miał fantastyczny początek w Premier League dziś w kluczowej sytuacji zachował się jak piłkarz jakiegoś tam Valladolid albo innej Almerii na Camp Nou tj napełnił spodnie ze strachu.
Kiedy piłkę odbierał Vieira, dryblował Pires, podawał Bergkamp, a strzelał Henry to w ich oczach próżno było szukać strachu i niepewności. dzisiejszy Arsenal to nie tylko kadrowo, ale i mentalnie drużyna znacznie słabsza od tej sprzed paru lat.

I to wszystko jest "zasługa" Wengera. ja też się cieszę, że ktoś taki jak on funkcjonuje w futbolu, ale wolałbym, żeby zmienił miejsce pracy.
A jako kibic Arsenalu marzę o tym, żeby zespół poprowadził Laurent Blanc.
ale to kompletnie nierealne...
-
2010/02/07 22:20:42
To jest chyba jednak pewne uproszczenie. MU też ma ogromne długi, poza tym, o ile pamiętam, włodarze Arsenalu nawet chcieli, żeby Wenger kogoś kupił, ale na końcu uznano, że skoro wyzdrowiał Bendner, to już nie trzeba. Mam też pewną uwagę co do piękna gry Arsenalu, która być może jest herezją, ale nic na to nie poradzę. Arsenal gra co prawda do przodu i szybko, ale zwykle nie ma w tym żadnego elementu magii, geniuszu. W starciu z mniej wymagającym przeciwnikiem to jest bardzo sprawne, nawet czasem efektowne, ale w takim meczu jak dzisiejszy, przeciwko dobrej obronie, trudno było nie zauważyć, że akcje Arsenalu były przewidywalne i sztampowe. Oczywiście lepiej się to ogląda niż Liverpool, ale czy rzeczywiście zasługuje na takie zachwyty to inna sprawa. Warto też przypomnieć, że kiedy Arsenal odnosił sukcesy, miał paru rzeczywiście wybitnych piłkarzy, na czele z Henrym, wcześniej oczywiście Bergkampem i to była zupełnie inna jakość.
-
2010/02/07 22:30:30
@Lady_in_redd

Na miejscu kibiców Arsenalu oraz innych drużyn, o dług Kanonierów bym się nie martwił. Nie dość, że wysokie dochody z dnia meczowego, z biletów, karnetów (ale też sprzedaży mieszkań na Highbury Square) pozwalają im na bezproblemowe spłacanie kolejnych rat, nie mówiąc o tym, że chcieli podwyższyć owe raty!

Tu bardziej jest kwestia tego, że Wenger się uparł. Uparł się, że zrobi zespół, który sam sobie wychowa, a nie kupi. Arsenal stać na transfer trzydziestomilionowy, o czym mówił zresztą sam Wenger, aczkolwiek zupełnie inną sprawą jest to, że ten, który o wszystkim na Emirates decyduje takowych umóów zawierać nie chce. I to jest też problem całego klubu, oraz ich pościgu o jakiekolwiek trofeum - Wenger przecież ceni wyżej trzecie miejsce niż wygraną w krajowym pucharze. Ciekawe, czy podoną odpowiedź otrzymałoby się pytając o preferencje kibiców Kanonierów? Nie sądzę.
-
2010/02/07 22:36:53
@clasher

Jeszcze nie tak dawno twierdziłeś, że Arsenal nie ma kibiców, więc kogo ty chciałbyś o preferencje pytać, co? ;)

Ale z twojej wypowiedzi wynika mniej więcej tyle samo co z mojej - Wenger idealista i jego wizja drużyny - akademii, czyli uczymy dzieci, że sztuką nie jest złapać króliczka, tylko gonić go sezon w sezon ;)
-
2010/02/07 22:45:22
Drobna uwaga co do tych "dzieci" Leo Messi jest rok starszy od Bendtnera i jest rówieśnikiem Fabregasa. Nie wydaje się by był uczony, aby "gonić króliczka".
-
2010/02/07 22:52:05
Oczekiwania autora bloga w stosunku do dwumeczu Chelsea - Inter są moim zdaniem zdecydowanie przesadzone. Tak jak napisałeś w relacji, Chelsea to jest elita elit, kolesie sprawiają wrażenie, jakby nic nie mogło ich naruszyć, jakby w tym roku byli gotowi po zeszłorocznym upokorzeniu wreszcie wygrać LM. W zeszłym roku byli przecież o ułamki sekund od tego (żeby zagrać w finale), zostali załatwieni przez równych sobie mistrzów z Barcelony (przy współudziale patałacha z Norwegii sędziującego ten mecz). Z kolei Inter to tak naprawdę lekko podretuszowana wersja drużyny sprzed roku, poza ewidentnym wzmocnieniem w postaci Snejdera i Eto (Milito i Pandewa nie traktuję serio jako wzmocnienie - w pojęciu Ligi Mistrzów) to wciąż grupa cherlaków, niezdolna mentalnie do rzucania wyzwania najlepszym w Europie. Zresztą, grupowe mecze z Barceloną były tego doskonałym przykładem. Chelsea zmiecie ich w pył.
-
2010/02/07 22:59:10
Ja w sumie zgadzam się z Wengerem, że Arsenal długimi fragmentami dominował, tyle że nic z tego nie wynikało, bo spędzali dużo czasu przed polem karnym, a tam chyba z braku innych opcji ubzdurali sobie wyjście przez środek z piłką do bramki, co było tylko wodą na młyn defensywy Chelsea, poza tym faktycznie, efektywność to znak rozpoznawczy The Blues, co zresztą świadczy o wielkości tej ekipy.

Bardzo znamienny ten przykład z czerwoną kartką jest, bo u Wengera za dużo jest talentu a za mało charakteru, stąd moim zdaniem ten brak sukcesów. W każdej drużynie potrzeba trochę złych, charakternych facetów, kiedyś Wenger miał takich, i miał sukcesy, taki Vieira trochę tych czerwieni nazbierał, wcześniej był Adams, Wright, Keown i inni twardziele, dziwię się, że Arsenal choć ze dwóch takich nie kupi, to mogłoby być to brakujące ogniwo.

PS. Właśnie usłyszałym że w UEFA się muszą się bardzo nudzić, bo chcą, by faulujący piłkarz schodził z poszkodowanym, wymagającym interwencji lekarza za linię boczną i wracał razem z poszkodowanym dopiero. No eureka po prostu.
-
2010/02/07 23:04:23
@kay_84

Mnie zastanawia zawsze, jak to jest, że fani angielskiej piłki łatwo przyjmują wytłumaczenie kiepskich wyników Liverpoolu ograniczonymi możliwościami finansowymi Liverpoolu. Tymczasem wydatki na piłkarzy w ostatnich 5 latach, po potrąceniu przychodów ze sprzedaży własnych piłkarzy, Liverpool ma na poziomie MU i w sumie wydał ponad 100 mln funtów więcej niż uzyskał.

I co, doszedłeś do jakich wniosków?

Piszesz, ze wydaliśmy tyle samo co MU. Niech bedzie. A jaki był poziom startowy? Pamietasz? Ile był wart MU a ile Liverpool w 2004 roku? Tak, wydawaliśmy tyle samo tyle, ze MU dodawał do drużyny mistrzowskiej a mysmy dodawali do drużyny, która po odejściu Owena za bezcen nie nadawała sie nawet do top4 (mieliśmy wtedy 2 i1/2 zawodnika na poziomie top4: Hyppię, Gerrarda i ewentualnie Carraghera - ale jego odkrył na nowo właśnie Benitez).

Wyobraź sobie, że obaj mamy samochody: Twój jest wart 50 000 a mój 20 000. Obaj sprzedajemy nasze bryki i obaj dokładamy po 20 000. Nadal bedziesz sie dziwił, ze ja mam gorszą brykę niż Ty? Nie? No widzisz jakie to proste.

Dodaj do tego różnice w pensjach (dobrym zawodnikom trzeba dobrze płacić) i sprawa jest jasna jak słońce. Czy nadal nie?
-
2010/02/07 23:11:27
@irek16lfc
PS. Właśnie usłyszałym że w UEFA się muszą się bardzo nudzić, bo chcą, by faulujący piłkarz schodził z poszkodowanym, wymagającym interwencji lekarza za linię boczną i wracał razem z poszkodowanym dopiero. No eureka po prostu.

Myślisz, że Jerzy Władysław Engel i Michał Listkiewicz mają taką siłę przebicia, żeby ten, bądź co bądź, niegłupi pomysł sforsować.
-
2010/02/07 23:13:21
Ja widzę w Chelsea jedną słabość, która może w tym sezonie jeszcze nie dać o sobie znać, ani nawet w następnym, ale Chelsea bardzo się zestarzał skład. Dzisiaj średnia wieku drużyny to było 29 lat a zaniżali ją jedyni młodsi zawodnicy obijający się o pierwszą jedenastkę tj. Obi Mikel i Ivanovic. Co gorsza cały trzon kadry jest w bardzo podobnym wieku i w przeciągu paru sezonów Chelsea może stanąć w obliczu wymiany prawie całej drużyny. Na razie większość jest w granicach 28-31 lat i to jest ciągle wiek, kiedy można grać na maksimum swoich możliwości, ale to jest też wiek, kiedy niebezpiecznie blisko już do granicy poza którą forma zaczyna mocno spadać. (bardzo podobną strukturę wiekową miał w ostatnich latach Milan, trzon kadry był w wieku 29-31 lat ale wydawało się, że to już banda wypalonych emerytów) Poza tym w którymś momencie może drużynie braknąć wigoru i dynamizmu, którą niesie ze sobą młodość.
Tak czy inaczej, jeśli Chelsea chciało zapewnić sobie, że ich gwiazdy będą dobrze grać nawet gdy będą zaawansowane wiekowo, to nie można było trafić na lepszego trenera.
-
2010/02/07 23:17:21
@bartuszynski

niegłupi pomysł

Może ten pomysł nie jest jednak aż tak mądry. Powiedzmy, że Fabregas sfauluje Degene z Liverpoolu... Jak sądzisz jak szybko Degen wydobrzeje? Ja podejrzewam, że kontuzja po każdym takim faulu potrwałaby do końca meczu... A Ty jak myślisz?
-
2010/02/07 23:25:52
@ roger_kint
"Piszesz, ze wydaliśmy tyle samo co MU. Niech bedzie. A jaki był poziom startowy? Pamietasz?Ile był wart MU a ile Liverpool w 2004 roku? Tak, wydawaliśmy tyle samo tyle, ze MU dodawał do drużyny mistrzowskiej a mysmy dodawali do drużyny, która po odejściu Owena za bezcen nie nadawała sie nawet do top4 (mieliśmy wtedy 2 i1/2 zawodnika na poziomie top4: Hyppię, Gerrarda i ewentualnie Carraghera - ale jego odkrył na nowo właśnie Benitez)."

Dramatyzujesz. Skład może nie był bardzo mocny, ale był dość mocny, żeby na dzień dobry wygrać nim LM. (W finale 9 zawodników wyjściowej 11-tki było sprzed ery Beniteza). Geniusz geniuszem, ale nie wmówisz mi, że można wygrać LM z drużyną, która nie nadawała się do top4.
Oprócz Hyypi, Carraghera, Gerrarda byli przecież Kewell, który gdy zdrowy był jednym z najlepszych lewoskrzydłowych w ogóle, był Riise, który do dzisiaj świetnie gra w Romie, z rezerw Benitez nawet wygrzebał taką perełkę jak Finnan, byli bardzo solidni Smicer i Hamman. Atak zapowiadał się lepiej niż było w rzeczywistości, bo Baros - świeżo upieczony król strzelców Euro i Cisse, świeżo upieczony król strzelców Lique 1 obiecywali więcej, niż ostatecznie dali, ale i tak mówienie, że w momencie przyjścia Beniteza drużyna nie nadawała się do top4 to moim zdaniem duże nadużycie.
Owszem, MU i Arsenal miały dużo lepsze składy, pełne gwiazd na prawdę wielkiego formatu (tych Liverpoolowi faktycznie brakowało), ale nie było tak źle jak lubią to wspominać kibice Liverpoolu.
-
2010/02/07 23:26:29
@bartuszyński

No, Roger mnie uprzedził, dodam tylko że czasem piłkarzy solidnie faulują bramkarze...
Poza tym z tego co zrozumiałem to wymysł UEFY
-
2010/02/07 23:31:24
Słabością Chelsea jest też problem ze zdominowaniem meczu, dłuższym utrzymaniem się przy piłce. Nawet dzisiaj było dużo strat i lepsza drużyna niż Arsenal mogła to wykorzystać. Chelsea jest chyba lepiej przystosowana do meczy, w których może przeciwnika skontrować, przeszkadzać mu, (tak w końcu o mało nie wyeliminowała Barcelony), natomiast w lidze ze słabszymi nie da się tak grać. Powodem jest linia pomocy - składa się oczywiście z bardzo znanych i doświadczonych piłkarzy, ale raczej nie wirtuozów. Ancelotii trochę to poprawił, ale wygląda na to, że wiele więcej nie da się zrobić.

Trudno rozstrzygnąć, kto wygra mistrzostwo, ale MU wydaje się być w tym aspekcie bardziej zrównoważony i może stracić mniej punktów z zespołami spoza czołówki.
-
2010/02/07 23:42:24
@5football_fan

Myślę, że jak chcą to mogą dominować niemal kogo chcą, kwestia taktyki, zwłaszcza, że z konkretną konterką wyjść potrafią. Natomiast co do linii pomocy, Boże mój, Lampard, Essien, Mikel, Deco, Ballack, cofnięty może pograć J.Cole, Żirkow, są bardzo znani bo są też bardzo dobrze grają w piłkę nożną.
-
2010/02/07 23:52:44
Nie wydaje mi się, żeby tracenie piłki na własnej połowie po niecelnym podaniu, czy też "odskoczeniu" piłki po przyjęciu wynikało z tego, że piłkarze Chelsea nie chcieli dominować. Chodziło mi o różnicę jaką będzie miało np. osaczenie przez rywali Xaviego czy Iniesty, a osaczenie Ballacka czy Lamparda. W pierwszym przypadku w większości sytuacji piłka zostanie sprawnie wyprowadzona, w drugim zbyt często stracona lub kopnięta do przodu. Nie zmienia tego fakt, że pomocnicy Chelsea mają szereg innych zalet - np. mogą rywala zdominować fizycznie.
-
2010/02/08 00:03:09
1. Zwycięstwo w Lidze Mistrzów im się należy jak psu zupa.

2. Im dłużej na nie czekają, tym większa radość będzie jak zdobędą upragnione trofeum.
-
2010/02/08 00:03:50
@roger, irek

Może i macie rację. Argumentem przemawiającym za tym rozwiązaniem ma być rzekomo to, że zawodnicy "polują" na najmocniejszego gracza z przeciwnej drużyny, tak aby ją osłabić. Tyle że nie przypominam sobie, aby takie zdarzenia podczas meczów miały miejsce. Większe kontrowersje wzbudzają zaś pomyłki sędziowskie, i to nad tym problemem powinny się pochylić piłkarskie gremia.
Chociaż ten przykład z Degenem symulującym kontuzję do końca meczu, to lekka przesada.
-
2010/02/08 00:18:56
@kay

Wymień mi jedno tylko nazwisko piłkarza, którego odstawił Benitez po Stambule, a który by zrobił oszałamiającą karierę gdzie indziej, tak by można powiedzieć, kurczę, jaka szkoda że odszedł. Chyba nie udało się to nikomu od naszego Dudka zaczynając a na Cisse i Barosu kończąc.
-
2010/02/08 00:31:57
@Kay

nie było tak źle jak lubią to wspominać kibice Liverpoolu.

Było. Małe ćwiczenie: na ilu zawodnikach poolu mozna było w 2004 roku polegać, że przyniosą wiecej niż 10 ligowych goli w ciagu sezonu?

Dla ułatwienia podpowiem, że nie jest ta liczbą 3 ani 4 ani 2 ani 1. Jak mozesz powiedzieć, że nie było źle? Było tragicznie.

W sezonie 2003/4 wbiliśmy przeciwnikom 55 bramek z czego 16 władował Owen. Ledwo utzrymaliśmy 4 pozycje w lidze. Ledwo. W 2004 starcilismy Owena a dostaliśmy Cisse...

Skład może nie był bardzo mocny, ale był dość mocny, żeby na dzień dobry wygrać nim LM. (W finale 9 zawodników wyjściowej 11-tki było sprzed ery Beniteza). Geniusz geniuszem, ale nie wmówisz mi, że można wygrać LM z drużyną, która nie nadawała się do top4.

Nie zamierzam Ci nic wmawiać ale tak właśnie uważam. Puchary to zupełnie co innego niż liga - w lidze musisz wygrywać minimum 50% meczów żeby wczołgać sie do top4. W CL teoretycznie nie musisz wygrać ani jednego meczu żeby sie znaleźć w finale.

Acha i jeszcze coś: w 2004 w mediach czesto nie używano juz sformułowania top4. Było top3.

Oprócz Hyypi, Carraghera, Gerrarda byli przecież Kewell (...), (...)Riise, (...)Finnan, Smicer i Hamman.

Który z tych zawodników - oprócz wymienionych przeze mnie Hyypii i Gerrarda - znalazłby miejsce w pierwszym składzie Chelsea, MU lub Arsenalu w 2004roku?

żaden? Tak przypuszczałem.

Owszem, MU i Arsenal miały dużo lepsze składy, pełne gwiazd na prawdę wielkiego formatu (tych Liverpoolowi faktycznie brakowało), ale nie było tak źle jak lubią to wspominać kibice Liverpoolu.

Mozesz oszacowac jakoś tę różnicę? 120 mln? 150? 180?

Rozumiesz teraz skad ta analogia z samochodami, nie?

Pozdrawiam
-
2010/02/08 00:33:43
@ irek16lfc
"Wymień mi jedno tylko nazwisko piłkarza, którego odstawił Benitez po Stambule, a który by zrobił oszałamiającą karierę gdzie indziej,"

Przede wszystkim to paru zawodników sprzed ery Beniteza tj. Gerrard, Carragher, Hyypia, Riise czy Finnan byli bardzo ważnymi zawodnikami jego drużyny przez kolejne lata. Kewell kiedy w końcu przestał się łamać ponoć kapitalnie gra w Galatasaray i jest jedną z największych gwiazd ligi. Hyypia jest podstawowym zawodnikiem aktualnego lidera Budnesligi. Riise ciągle gra w wyjściowym składzie wicelidera Serie A.
Inni z których wcześniej czy później Beniteza zrezygnował byli już zaawansowani wiekowo, ale jak na te okoliczności to Hamann jeszcze zupełnie nieźle sobie pogrywał w Man City, Smicer w Bordeaux. Cisse ostatecznie się okazał nie być materiałem na piłkarza topowego europejskiego klubu, ale wszędzie gdzie grał po Liverpoolu radził sobie dobrze. Baros najdłużej się nie mógł odnaleźć ale nawet on w końcu zaczął dobrze grać, u boku Kewella w Galatasaray.
Nie chcę nikomu próbować wmówić, że to były kiedykolwiek gwiazdy światowego formatu. Ale bez wątpienia Beniteza zastał drużynę z wieloma bardzo dobrymi zawodnikami, a paroma na prawdę świetnymi. Zastał drużynę na tyle mocną, że dodawszy parę trafionych transferów potrafił tą drużyną wygrać LM.
-
2010/02/08 01:04:12
Rafał, ostatni akapit bardzo celny, podoba mi się, nie spojrzałem nigdy na to z tej strony (zwłaszcza w kontekście Arsenalu).

Może rzeczywiście nie ma jak kuć arsenaliskich charakterów przez podejście Wengera (plus oczywiście brak paru twardzieli-zabijaków w szatni - tam nawet obrońca Vermalen strzela bramki nożycami!). Co znamienne - walczy za dwóch, fauluje, strzela, podaje Fabregas, chłopak który pamięta doskonale przegrany finał LM, mistrzów takich jak Vieira, a z presją którą trzeba znieść spotyka się przy okazji każdego meczu kadry Hiszpanii - im od zawsze wpaja się, że mają wygrać, a jak wychodziło do niedawnego mistrzostwa - pamiętamy. Pojedyncze sytuacje gdy Wenger wstrząsa drużyną skutkują - sam Cesc chwalił mistrza po jednym z meczów, gdy wydarł się na dzieciaki jak nigdy wcześniej :-)
-
2010/02/08 01:37:22
@kay
Radzą, bądź radzili sobie, to jednak nie była ta jakość. Szanuję wszystkich The Reds, niemniej z graczy, których wymieniłeś szkoda mi tylko Samiego i Finnana. Wyszło ciekawie, bo w zeszłym sezonie w środku był kłopot bogactwa, kapitalnie grał Carra, wejście smoka miał Skrtel, świetny Agger z frustracji omal nie wylądował w Juve, Samiego nie zgłoszono do CL, myślę że tak po ludzku, przez szacunek pozwolono mu odejść gdzieś pograć. Kto mógł przypuszczać że Skrtel i Carra tak obniżą loty, Agger się dużo leczy i wyszła lipa.
Finnana lubiłem za niezwykłą solidność, ale Arbeloa nie był zły, taki ani lepszy ani gorszy, a G.Johnson to kapitalne uzupełnienie schematycznego Kuyta na prawej flance. Insua jest wciaż bardzo młody i brak mu ogrania, ale uważam że ma gość niezły potencjał. W środku Masch i były niestety Xabi nie do podważenia, Aqua niech ma jeszcze trochę czasu, przód to duo Torres-Stevie, potrzeba tylko ławki, przede wszystkim dobrego napastnika, który pogodziłby się z rolą zmiennika Nando. Nie chciał nim być Crouch, nie chciał Keane, akutat w tych sprawach interpersonalne zdolności Rafy sprawy nie ułatwiają. Rafalucja była niezbędna, troszkę pieniążków na jakieś gwiazdy były kiedyś obiecane, wyszła lipa, a długofalowo Rafa musiał pewne warianty zakładać, które w połowie po prostu padły.
-
2010/02/08 09:14:47
Łatwo pisać "nie zajmuję się życiem prywatnym Terry'ego". Gdyby boski John przespał się z żoną/dziewczyną autora bloga, zapewne wydźwięk wpisu byłby inny.

Dziennikarze również pracują w brukowcach. Czasem idą z brukowca do gazety, czasem w drugą stronę. Zresztą poziom wielu tekstów na sport.pl pokazuje, że granica między poważnymi tytułami a brukowcami zaciera się z tygodnia na tydzień.
-
2010/02/08 09:23:28
A bo arsenal jest idealny do bycia lubianym w drugiej kolejności. Jestem pewien, że w takiej konkurencji nie miałby sobie równych na świecie. Coś jak drugi ulubiony garnitur w szafie. Jeśli nasz najulubieńszy się pobrudzi, to chętnie poń sięgniemy, ale na proszone kolacje i ważne imprezy zawsze weźmiemy ten pierwszy (Arsenal jest takim Fabregasem sportów drużynowych - nie sposób go nie lubić, ale gdzie mu do Roya Keana, którego można wyłącznie kochać lub nienawidzić; przy Arsenalu otwiera się zbyt wiele opcji pozytywnych nie będących skrajnynm uwielbieniem po prostu).
-
2010/02/08 11:14:53
Uwielbiam gdy kibice innych drużyn martwią się cenami biletów na Emirates Stadium.

Ci, którzy krytykują Wengera (nie nazwę po imieniu tych, którzy mu ubliżają - nie warto zniżać się do ich poziomu) mogą któregoś dnia przekonać się jak bardzo się mylili. Chyba tylko najwierniejsi fani doceniają to co zrobił i co robi Wenger dla klubu. To nie jest myślenie na najbliższe miesiące ale na lata.

Pamiętajcie - Wenger jest na najlepszej drodze do zbudowania klubu i drużyny, która brylowac będzie w lidze angielskiej i w Europie przez wiele wiele lat. To tylko kwestia czasu. Budowane są fundamenty tego klubu. Pierwszym krokiem był stadion, który przynosiłby regularnie większy wpływy niż dotychczasowy malutki Highbury. Budowane są zręby nowej drużyny. Jeśli ktoś daje dziś Chelsea za przykład na idealny zespół to ja się spytam: czemu są oni w tym sezonie tak silni, skoro nie mogli ostatnio kupować graczy a w poprzednich sezonach pomimo ogromnych zakupów nie byli w stanie sięgnąć po puchar LM? Ja bym postawił na zgranie, stabilizację i doświadczenie. Arsenal jest na poczatku tej drogi.

Wenger nie jest szaleńcem, idiotą czy nie rozumiejącym piłki ekonomistą. Flamini odszedł bo chciał - Arsenal chciał go zatrzymać. Kto wie, może był to błąd Wengera. Tyle, że wyciągnął on wnioski z tamtej sytuacji i dziś ma na koncie ok 15 przedłużonych kontraktów z obecnymi zawodnikami. van Persie, Fabregas, Rosicky, Fabiański, Song, Denilson, Vermaelen, Eduardo itd. Cały trzon zespołu jest związany z klubem na następne lata.

Jest też mowa o napastniku, który powinien być kupiony w zimowym okienku... A co jeśli Wenger jest już po słowie z Chamakiem? Co, jeśli przyjdzie on w lipcu do Arsenalu? Czy warto wtedy wydawać masę kasy na kolejnego wysokiego napastnika. Pamiętajmy, że są jeszcze van Persie i Bendtner.

Pomijam głosy wyśmiewające Eduardo, Diaby'ego, Songa czy Denilsona. Śmieję się gdy czytam to z wypowiedzi kibiców obcych drużyn. Martwi mnie to gdy czytam kibiców Arsenalu. Wenger regularnie uciera nosa tym rodzimym "ekspertom" takimi objawieniami jak Song czy Diaby. Gdyby ci eksperci mieli prawo decyzji - owi zawodnicy nie byliby już w klubie.
www.arsenalizacja.pl
-
2010/02/08 12:03:09
@fan

Problem w tym, że już od dobrych kilku lat słyszymy o tym jak to "już za chwilę" Wenger i spółka będą rozdawać karty w Anglii i w Europie. Mijają lata, kanonierzy przezywają kolejne rozczarowania, a coniektórzy kibice Arsenalu dalej powtarzają te same frazesy. To trochę zabawne.

Song, czy Diaby to całkiem dobrzy piłkarze, jak mają dzień to nawet bardzo dobrzy, ale nic więcej. Podobnie zresztą jak środkowi obrońcy - do czołówki brakuje im jednego kroku, być może małego, ale jednak. I tak też jest w przypadku całej drużyny Kanonierów.

Nie zapominajcie również ogłaszając wszem i wobec jaki to Arsenal za kilka lat będzie genialny, że pozostałe drużyny też mają bardzo utalentowanych zawodników. To że nie są oni na chwilę obecną wyrzucani na głęboką wodę i tym samym nie zachwyca się nimi świat, nie znaczy, że za kilka lat(czy nawet miesięcy) nie będą postrachem całej ligi. 12 miesięc w piłce to szmat czasu, kilka lat to niemal wieczność. Dlatego wybieganie w przyszłość o kilka lat to jak wróżenie z fusów.
-
2010/02/08 12:22:23
@boddah85

Masz rację, że kilka lat to szmat czasu i wszystko może się zdarzyć. Pisząc, że przyszłość może być dla Arsenalu doskonała, miałem na myśli sprawy organizacyjno-finansowe. Juz za chwilę UEFA może wprowadzić nakazy i ograniczenia na kluby, by nie było możliwości zadłużania się ich na taką skalę jak ma to miejsce dzisiaj. Kłopoty finansowe Man Utd czy Liverpoolu pokazują, że pomysł UEFA może mieć sens i wejść w życie. Nawet zimowe okienko transferowe daje do myslenia - niemal zerowe ruchy największych klubów. Wenger w tej kwestii prowadzi Arsenal na zdrowych zasadach: Nie możesz wydać więcej niż zarobiłeś.

Jeśli mowa o Songu, Diaby'm czy Vermaelenia (bo to środkowy obrońca) - oni są już teraz dobrzy a będa jeszcze lepsi. Są na poczatku swojej kariery i z roku na rok będą poprawiali swoje umiejętności. W wieku 23-24 lat przychodzi to łatwiej i szybciej niż później. Zresztą... nawet van Persie, który wiele lat kariery ma juz za sobą, przyznał, że w obecnym sezonie (a wiec w wieku 28 lat) czuł się tak dobrze jak nigdy wcześniej - był wręcz nie do zatrzymania.

Wenger wie jak wycisnąć z każdego gracza maksimum jego umiejętności ;)
-
2010/02/08 19:25:29
Co wypada dziennikarzom, seksizm - swietny offtopic - szkoda ze mnie w weekend na forum nie bylo - jeszcze nie miałem przyjemności kłócić się z Rafałem.

Ale dla mnie lady in redd ma racje.

Rafał nie napisał:
Dla mnie to sprawa między nim, Bridgem i tą panią.

Rafał nie napisał:
Dla mnie to sprawa między Bridgem, tą panią i tym trzecim - wedle doniesień - napakowanym testosteronem buhajem, któremu pewien bialy plyn tak zalał mózg, ze nie mogl sie powstrzymac nawet przy dziewczynie przyjaciela.

Rafał napisał:
Dla mnie to sprawa między nim, Bridgem i tą panią, która - wedle kolejnych doniesień - postanowiła być pucharem przechodnim dla piłkarzy Chelsea.

Mnie się to zdanie same w sobie podobało. Ale po przemyśleniu - w tym jest gdzies ukrywany przed samym sobą seksizm. Warto wiedziec, ze takie cos tez się w sobie ma.



I ja, jak wielu wielu innych w Polsce, o seksaferze dowiedzialem sie oczywiscie nie z brukowców angielskich, a ze stron Gazety Wyborczej, która całkiem sprawnie wykorzystuje temat. I nie widzę zasadniczej roznicy w byciu pierwszym i drukowaniu
afery przez angielski brukowiec, a przepisywaniu tych tekstow na stronach sport.pl.
zczuba.pl czy innych.
-
2010/02/08 19:46:11
I jeszcze jedna sprawa: ani slowo na temat tej afery nie zostalo opublikowane w zadnym brukowcu az do momentu,w którym niezawisly sad JKM na to zezwolil. Ja na miejscu Gospodarza bloga mialbym pretensje do sadu a nie do dziennikarzy.
-
2010/02/08 19:55:50
@roger_kint

Sąd najpierw publikacji zakazał uznając przesłanki podnoszone przez adwokatów JT jakoby ewentualna publikacja godziła w dobra osobiste osób trzecich. Pełnomocnicy gazety/gazet jednak odwołali się od wyroku i w następnej instancji sędzia(notabene kobieta) wyrok uchyliła uzasadniając, iż zakaz godził w wolność prasy.
-
2010/02/08 23:25:35
@roger kint
Ja na miejscu Gospodarza bloga mialbym pretensje do sadu a nie do dziennikarzy.
Ja nie mam do nich pretensji, ja się nimi brzydzę. Zresztą za całokształt.

@kamil_lyszkowski
I nie widzę zasadniczej roznicy w byciu pierwszym i drukowaniu
afery przez angielski brukowiec, a przepisywaniu tych tekstow na stronach sport.pl.
zczuba.pl czy innych.


Szubrawcy śledzą prywatne życie pewnej rodziny, wykrywają zdradę i opowiadają o niej światu, żeby zrobić szmal. Nie informują po cichu żony Terryego (kierowani dobrymi intencjami, bo np. wierzą, że prawda wyzwala), nie pytają jej też, co ona sądzi o upublicznianiu czegoś, co jest dramatem jej i dwójki dzieci. Mają to w dupie, robią szmal.
Dział sportowy Gazety i inne relacjonują aferę, bo ma ścisły związek ze sportem. (Wielkim sportem, tym jego wycinkiem, który stale opisujemy). Może zniszczyć atmosferę w reprezentacji Anglii, ważne persony żądają, by jej bohater przestał być kapitanem kadry, wreszcie trener Capello opaskę mu odbiera. Nie da się tego ignorować, o tym TRZEBA pisać.
To jest ta zasadnicza różnica. Nigdy nie łaziłbym za polskim/ą sportowcem/sportsmenką, by przyłapać go/ją na zdradzie i zrelacjonować rzecz na łamach. Gdybym dowiedział się o sprawie przypadkiem, też nigdy bym o niej nie napisał. Gdyby natomiast nasze bruki dały opowieść a la Terrygate, gdyby klimat w naszej kadrze przed mundialem był zagrożony, gdyby nasz kapitan tracił wskutek takiej afery opaskę, czułbym się W OBOWIĄZKU ją relacjonować. (Ja jako redakcja oczywiście, autorem mógłby być kto inny).

PS Przestańcie wreszcie utożsamiać portal z Gazetą. W większości jego segmentów nie pracuje nikt z redakcji.
-
2010/02/09 20:00:38
@Rafał - dot PS
A jak jest w segmencie sportowym ?



I nie mogę się powstrzymać, by nie wyjaśnić dwu rzeczy (naprawxę próbowałem, ale nie umiałem):
1) pisanie o seksaferze - Widzę roznice z Twojego punktu widzenia, rozumiem ją, szanuję.
Ja jednak biorę gazetę/zagladam na portal i czytam o seksaferze jesli o niej
napisano, lub nie czytam, gdy nie napisano. Do angielskich zrodeł nie
docieram za często. Czytanie o tym uwazam za czas stracony i kolejnych
artykulow czytac nie zamierzam. Dla mnie, jako czytelnika, NIE TRZEBA o tym
pisac.
Dzieki postawie Capello moze to nie miec zadnego wplywu na gre Anglii.

2) Co do utożsamiania - walczysz z wiatrakami.
Skrótowo:
- wiele lat utożsamiałem GW z Michnikiem,
- od pewnego czasu cały sport w Wyborczej papierowej i portalowej (oczywiście poza forum i zczuba) utożsamiam z Rafałem Stecem.

Jasne, że takie myślenie to uproszczenie, ale uproszczenia ułatwiają życie i zrozumienie świata. A powyższe uproszczenia uważam za usprawiedliwione i w miarę wiernie oddające rzeczywistość.