Blog > Komentarze do wpisu

Minęło sześć lat

Zdzisław Ambroziak

Wspominałem Go w latach 2008 i 2009, kto nie zna, niech kliknie. 23 stycznia 2004 roku zmarł Zdzisław Ambroziak, który lubił nazywać siebie - kokieteryjnie, nieprzyzwoicie inteligentni nie epatują skromnością:-) - „prostym magistrem od fikołków”, a w istocie był najlepszy pośród nas, dziennikarzy zajmujących się sportem. Wciąż przeklinam tę koszmarną niesprawiedliwość - czy los nie zapędził się w swoim bezsensownym okrucieństwie, pozwalając, by Ambroży odszedł akurat wtedy, gdy sukcesy zaczęła odnosić polska siatkówka, a sukcesiki - polski tenis? Gdy ożyły u nas obie jego ukochane dyscypliny?

Niech żałują nasi sportowcy, że ich triumfy opiewają - nad klawiaturą i przed mikrofonem - inni, mniej utalentowani. Niech żałują entuzjaści sportu zbyt młodzi, by usłyszeć Go w transmisji na żywo lub przeczytać w aktualnej publicystyce. Niech nadrobią niewybaczalną lukę ci, którzy nie znają Ambrożego choćby z archiwaliów bądź nie dorwali jeszcze zbioru felietonów „Swoje wiem i piszę”. Wszyscy - pamiętajmy.

sobota, 23 stycznia 2010, rafal.stec

Komentarze
2010/01/23 01:56:04
Zawsze, w każdej relacji powtarzał:
Jest trudno, ALE NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI...

No i jego tekst - bronię Igrzysk Olimpijskich. Dla mnie kanon wielki i ważny jak 'Odyseja'

W chwili, kiedy grano 'Pieśń o Małym Rycerzu' mówił przez megafon, że 'trzeba będzie wspiąć się na Everest swoich możliwości'...Te dwa stwierdzenia zapamiętam najbardziej.

Pamiętasz, Rafał? Te charakterystyczne 'Ambroziaki' w każdej relacji...

On sam był dla nas Everestem. Najlepszym.

Świeć Panie nad Jego Duszą...
-
2010/01/23 02:44:46
Ach, jego legendarne "ka-ta-stro-fa", siatkarskie "wstepne odliczanie", czy to ze z Hiszpania trzeba grac jak z blondynka. Klasyka.
Co wiecej, nawet mial pecha do tego by kilka lat za wczesnie sie urodzic i nie brac udzialu w najwiekszych sukcesach polskiej siatkowki.
Najwiekszy, i doslownie i w przenosni :)
-
2010/01/23 09:43:08
Pamiętam ten dzień jak dziś, jak mnie to uderzyło, jeszcze "chwilę" wcześniej czytałem jego felietony w dodatku sportowym, a nagle się okazało, że już ich nie będzie...
Wspaniałe felietony pisał, świetnie komentował, niezwykła polszczyzna i ten charakterystyczny tembr głosu. Nie zawsze zgadzałem się z jego przemyśleniami, ale zawsze dawały mi do myślenia. Niech żałują Ci, którzy nie mieli okazji poczytać i posłuchać go, o!.
-
2010/01/23 09:44:34
Ja pamietam że jak w sporcie działo się coś ważnego to Adam Michnik prosił Go o "czołówkę" GW. Pisał w taki sposób aby dane wydarzenie było zrozumiałe nie tylko dla zainteresowanych tematem. W profesjonalny sposób łączył informacje, historię danego zagadnienia oraz własne, głebokie przemyślenia. Gdy pisał o jakiejś sportowej imprezie, miało się wrażenie że uczestniczył w jej kilku poprzednich edycjach. Bez względu na dyscyplinę.
Komentował siatkówkę i tenis "ubierając" je kwiecistym językiem, używał zawsze trafnych metafor.
-
2010/01/23 10:18:35
Ja się kiedyś mocno zdziwiłem, gdy zobaczyłem go w jednej z moich ulubionych polskich komedii: www.filmweb.pl/f1164/D%C3%A9ja+vu,1988.
Myślałem, że mi się wydaje, ale prześledziłem napisy końcowe i to był on!
-
2010/01/23 10:51:18
To co najbardziej charakterystyczne w Jego tekstach - ja bardzo kochał sport. Za młoda jestem, żeby pamiętać Go jako komentatora, słuchałam dopiero po czasie, z nagrań... Zbiór Jego felietonów to lektura wyjątkowa. Aż chciałoby się powiedzieć - a więc tak można pisać o sporcie...
Pamiętamy.
-
2010/01/23 11:02:15
Co tu dużo gadać, brakuje człowieka i już. Podobno tych niezastąpionych nie ma, ale to jednak nie do końca prawda. Nie było nudnych meczów z komentarzem Ambroziaka, bo nawet, jak na korcie, czy parkiecie niewiele się działo, to oglądało się mecz do końca, choćby tylko po to, żeby Go posłuchać. Wielka szkoda, że nie doczekał srebra MŚ i złota ME siatkarzy, czy renesansu polskiego tenisa. Zawsze, kiedy oglądam siatę, lub tenis, to porównuję komentujących do Ambroziaka i dochodzę do wniosku, że nieprędko ktoś mu dorówna...
-
2010/01/23 11:05:37
rafał, ależ to go musisz cenić
-
2010/01/23 11:13:57
jeśli ktoś jest z sanoka wśród blogowiczów, to niech pójdzie i świeczkę odpali
-
2010/01/23 14:15:05
pamiętamy. miałem jeszcze okazję żeby go słyszeć. i faktycznie los zabrał bo w nieodpowiednim momencie nam
-
2010/01/23 15:06:30
Ten głos, ten sposób mówienia! Oglądam australian open - ten turniej jest jakiś niepełny bez jego komentarza
-
2010/01/23 17:42:40
Świetny komentator i świetny człowiek... [*]
-
2010/01/23 19:58:21
Pamiętam jego głos - taki spokojny, oraz wyważone słowa, 'siatkarskie odliczanie' i mnóstwo zwrotów, które fani rozpoznają wszędzie. :)
Nie ma Go wśród nas, ale na pewno widzi co się dzieje z jego ukochaną siatkówką i się cieszy. Kiedyś Go spotkamy...
-
2010/01/23 20:31:39
niepodrabialny styl. niezmordowanie propagował idee kalos kagathos. gazeta zaczynalem czytac od JEGO felietonow.
-
2010/01/24 13:20:26
to już 6 lat...
pamiętam jeszcze felietony ze Sportowca, a potem były te z Gazety.
no i praca w TVP i w Eurosporcie jako komentator.
był wybitnym znawcą sportu ale też życia, ludzi.

żal mi tylko tego, że jako siatkarz nie załapał się na największe sukcesy reprezentacji w latach 70-tych (zakończył karierę w reprezentacji w 1972 z jednym medalem ME).
no i tego, że nie doczekał jako dziennikarz sukcesów i siatkówki i tych mniejszych z tenisa...
-
2010/01/24 21:31:10
A ja tradycyjnie przypomnę, że był ZA jednym z nielicznych, co to po strzeleniu pawia potrafia sie przyznac i przeprosić za błąd. Gdzie te czasy...
Generalnie: niedoscigły (obok może Tomaszewskiego i Tuszyńskiego) wzór sportowego dziennikarza: kultura słowa równa kulturze refleksji. A kontrowersyjnych się nie bał. "Swoje wiem i piszę" koniecznie na półce każdego, kto o sporcie myśli w kategoriach nieszalikowych.
ps.
chciałem przypomnieć, ze trwaja ME w szczypiorniaku.