Blog > Komentarze do wpisu

Dlaczego gang Wenty przegrał

Przemawiał selekcjoner piłkarzy ręcznych po porażce w meczu o brąz: „Na spokojnie przeanalizowaliśmy kilka razy ten mecz [półfinał z Chorwacją - red]. I znaleźliśmy dziesięć sytuacji, z których tylko jedną można interpretować na korzyść jednej czy drugiej drużyny. Pozostałe decyzje były na korzyść Chorwatów”. Przeczytałem i się lekko wnerwiłem. Czy sędziowie świadomie wspierali rywali, czy zwyczajnie się mylili, czas przed walką o medal rozsądniej poświęcać na przygotowania do walki o medal, rozpamiętywać niepowodzenia i/lub protestować można po turnieju. Raul Lozano i Daniel Castellani - znakomici dowódcy naszych medalowych siatkarzy - na każdej imprezie zanudzają frazą, że uczą podwładnych myśleć tylko o następnym meczu. To w wielkim sporcie elementarz - kto spogląda w przeszłość - także najbliższą, choćby rozpaczając nad poprzednią akcją - płaci rozczarowaniem.

Ale z wielkiego sportu znamy również inne prawo - dla wielu przekonanych o swej mocy atletów, którzy prują po złoto, po półfinałowym niepowodzeniu mistrzostwa tracą sens. Nie umieją już, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiają, odnaleźć w sobie wystarczającej energii, by umierać za pomniejsze łupy. Umiem sobie wyobrazić, że właśnie ta przypadłość obezwładniła dzisiaj naszych ręcznych. Że po fenomenalnym początku turnieju poczuli nadzwyczajną siłę, po srebrze i brązie mundiali pożądali już tylko złota, chorwacka klapa kompletnie ich zniechęciła, zwłaszcza jeśli czuli się obrabowani przez sędziów. Ocknęli się w przerwie ostatniego meczu, na pościg za Islandią było już ciut za późno.

Przegrali, turniej zwieńczony trzema porażkami pewnie uważają - tak najskryciej, w rozmowach z samymi sobą - za klęskę. Ale to i tak drużyna w naszym sporcie wyjątkowa. Nie zgłaszamy pretensji ani nie drwimy, gdy jej się nie uda, raczej razem z nią się wściekamy, w tej grze idzie przecież o sprawy ostateczne - kto komu urwie ramię, kto komu zrobi dziurę we łbie, kto komu przywali, że zacytuję naszych bohaterów, w ryja. Nie ma ani symulowania (jak w nożnej), ani trzymania bezpiecznego dystansu (jak w siatce). Gracze Bogdana Wenty od 2007 roku trzykrotnie przepychali się do półfinału prestiżowych imprez - dwa razy wskakiwali na podium mistrzostw świata, czynili stały postęp na mistrzostwach Europy (zajmowali ostatnio miejsca 10., 7., 4.). W przyszłym roku pojadą na mundial po medal. Jak zwykle. Poprawię, co napisałem tydzień temu na Twitterze - odkąd świadomie śledzę polski sport, żadna nasza drużyna nie imponowała mi bardziej niż gang Wenty.

niedziela, 31 stycznia 2010, rafal.stec

Komentarze
2010/01/31 22:24:45
Szacunek dla chłopaków, ta grupa pod batutą Wenty jeszcze nie raz dostarczy nam wspaniałych emocji.
-
2010/01/31 22:46:07
Jest coś takiego w boksie że kandydat do pobicia mistrza musi aktualnego znokautować albo byc przynajmniej o klasę lepszym. W niesprzyjających okoliczbnościach (niesprzyjające było tu 'te Polaczki miają być lepsze od Chorwackiej legendy?' które siedziało w głowach Norwegów) kandydat na mistrza dostaje w ryja od życia. Co do dzisiejszego meczu - to się zgadzam w 100% Zginam się w pas i pozdrawiam Panów piłkarzy ręcznych !
-
2010/01/31 22:48:20
Prawdziwa polski team opierający się na zespole zamiast indywidualności, świetny trener niemalże grający na boisku i miejący wspaniały kontakt z drużyną. Niestety norwescy sędziowie tak samo jak z Czechami zawodzą bardzo, kolejny raz bezsprzecznie na niekorzyść polski(?!). Zgadam się wpełni rafał, prawdziwy polski champion dla którego liczy się tylko zwycięstwo. Czekam z niecierpliwością na MS i wkrótce ME w polsce, mam nadzieje że ten widowiskowy sport zostanie przez kogoś wypromowany co najmniej na skale siatkówki... piękna kontaktowa ręczna co najmniej na miarę schematycznej siatkówki
-
2010/01/31 22:49:17
Zadanie 1 (1pkt)
Dokończ ciąg liczb: 10, 7, 4, ...
:)
-
2010/01/31 22:55:20
Najlepsza polska drużyna. Szkoda że nie pokonali Chorwatów, którzy byli ich w zasięgu. Od Francuzów pewnie dostaliby baty, ale która z reprezentacji nie schodziłaby po meczu z Trójkolorowymi z opuszczoną głową.
Francuska reprezentacja w piłce ręcznej to prawdziwy ewenement, rozwałkowują rywali jak kiedyś Dream Team Jordana i Barkleya. I pomyśleć że ta ekipa będzie święcić triumfy całą dekadę. Abalo i Karabatic to młodziaki, mają dopiero 25 lat.
-
2010/01/31 23:25:40
Szkoda. Dziś widać było, że to zespół, który da nam wiele radości. Oni tam pojechali po złoto, a nie po jakiś brąz. Dlatego nie wyszli skoncentrowani. Paradoksalnie, znów sędziowie zatrzymali ich w końcówce... Ale luz, złoto ma być w Londynie
-
2010/01/31 23:29:33
Doceniam klasę sportową chłopaków, są fajni i sympatyczni, wieeeele osiągnęli, jest tylko jedno małe "ale", niczego nie wygrali, dlatego mnie bardziej imponują siatkarze, którzy mimo takich kontuzji potrafili jednak złapać faworytów za gardła i wyszarpać zwycięstwa.
Tego brakuje mi trochę u ręcznych, i wielu innych polskich sportowców, w decydującym momencie dopaść faworyta i wydrzeć zwycięstwo. To wielki sukces być niemal notorycznie w czwórce na dużych imprezach. Ale wszyscy mówią, że Chorwaci byli tego dnia w zasięgu, to dlaczego nie wygraliśmy? I bez przesady z tymi sędziami, marnowaliśmy karne w ważnych momentach, nie strzelaliśmy goli z bardzo dogodnych pozycji, a szybkich kontr po stracie piłki u przeciwników to chyba w ogóle nie trenujemy.
Życzę chłopakom, co by się wreszcie przełamali z zdobyli gdzieś złote medale, bo wtedy dopiero będą naprawdę wielcy.
-
2010/01/31 23:51:43
a jednak boli przegrana o brąz... ( te sześć bramek z rzędu ), przegrana z zespołem, który w przeciwieństwie do polaków wcale nie ma wyrównanej kadry, z reprezentacją, której kraj ma połowę mniej mieszkańców jak nasz kraków ( wiem, wiem... tradycja, v-ce mistrz olimpijski itp ) jednak boli

tak trochę poza tematem to wyczytałem, że kancelaria prezydenta już się pospieszyła i jeszcze przed meczem zaprosiła naszych piłkarzy na śniadanie... tak dziwnie trochę, bez medali ?
-
2010/01/31 23:56:24
Kolega irek ma rację. Niestety naszym sportowcom brak odpowiedniej psychiki aby osiągać prawdziwe sukcesy. Bo myślę że całą resztę już mają. I póki to się nie zmieni to możemy zapomnieć o wygranych w najważniejszych imprezach. A ME naszych siatkarzy to tylko wyjątek. Mam nadzieję że takich wyjątków będzie więcej w niedalekiej przyszłości.
-
2010/02/01 00:04:29
@irek16lfc
Doceniam klasę sportową chłopaków, są fajni i sympatyczni, wieeeele osiągnęli, jest tylko jedno małe "ale", niczego nie wygrali, dlatego mnie bardziej imponują siatkarze, którzy mimo takich kontuzji potrafili jednak złapać faworytów za gardła i wyszarpać zwycięstwa.

Drugie i trzecie miejsce na MŚ, ćwierćfinał IO, teraz półfinał ME to, wg ciebie, nic. Polska drużyna wdarła się przebojem do światowej czołówki i trzeba to, do cholery, docenić. Trzeba docenić to, że nasi biją się jak równy z równym z najsilniejszymi drużynami globu.
Nie chcę umniejszać sukcesu siatkarzy, ale mam wrażenie, że wygrali mistrzostwa, pokonując drużyny, które trochę grały na pół gwizdka lub zmagały się z różnymi problemami.
Owszem szczypiorniści jeszcze nie są wielcy, ale to samo można powiedzieć o siatkarzach, którzy jak na razie nie wygrali z Brazylijczykami. Jak tak patrzę na potencjał polskiej siatkówki, to obawiam się że prędko to nie nastąpi. Ale to temat na dłuższą dyskusję.

PS. Polska w Turcji zagrała w bardzo mocnym składzie: Gruszka, Zagumny, Kurek, Pliński, Bartman, kto może być od nich lepszy: Wlazły - tylko pod warunkiem że w pełni zdrów, a niestety kontuzje na tyle go wymęczyły, że z sezonu na sezon gra coraz słabiej.
-
2010/02/01 00:08:55
@pajac-kultury
tak trochę poza tematem to wyczytałem, że kancelaria prezydenta już się pospieszyła i jeszcze przed meczem zaprosiła naszych piłkarzy na śniadanie... tak dziwnie trochę, bez medali ?

Nie rozumiem skąd ten pośpiech, skoro Drzewiecki drugi raz już ich nie wycycka.
-
2010/02/01 00:15:17
Wstęp będzie miły, później realia. Otóż uwielbiam tą drużynę, zupełnie inną niż reszta naszych sportowych "asów". Wenta to człowiek, którego moglibyśmy skopiować i przełożyć na różne dziedziny życia, poczynając od innych dyscyplin sportowych (porównajmy Smudę, który płaszczy się przed Latą i Piechniczkiem byleby mieć ciepłą posadkę i z żoną jeździć na wycieczki do Azji, a na drugim biegunie Wenta, który z chłopakami oficjalnie protestuje i ochrzania związek za nieróbstwo). Walka, nieustający głód sukcesów i nieumiejętność przyjmowania porażek (co u nas niestety jest rzadkie, bo w końcu Polak stworzony jest do pięknych klęsk, a 4 miejsce ogłasza się tak czy tak sukcesem).

Teraz realia. Niestety nie czarujmy się poziomem naszej reprezentacji. Mamy bardzo ubogi zestaw zagrywek, nie radzimy sobie z wysoką obroną (i to od 3 lat nic się nie poprawiło), nie potrafimy wychodzić z szybką kontrą, gra opiera się na sile rzutu z daleka i wchodzeniu "na siłę" środkiem, czyli biciu w mur. Gra jest bardzo wolna, czasem aż wkurzająco statyczna i siermiężna. Rozegranie jest słabe, rwane, a skrzydła podcięte i niewykorzystywane. Taki zespół jest w stanie wygrać ze słabymi Niemcami, Czechami, cudem zremisować z przeciętną Słowenią i wygrać z mającą słaby dzień Hiszpanią. W starciu z silniejszymi zespołami okazuje się bezradny, a wszystkie te niedociągnięcia wychodzą aż za nadto wyraziście. Dlatego medal w Chorwacji wydarliśmy cudem Siódmiaka, a w tym roku przed cudem obronili nas norwescy sędziowie. Póki Wenta nie opracuje nowych zagrywek i nie nauczy tego naszych, póki będziemy liczyć na siłę przepychu Jureckiego i uwijającego się Szmala, póty nie sięgniemy wyżej niż 4 miejsce. Te mistrzostwa obnażyły wszystkie nasze słabości...
-
2010/02/01 00:26:53
@bartuszyński

Taa, ciekawe gdzie napisałem, że niczego nie osiągnęli i ich nie doceniam, chyba jest wręcz odwrotnie. Uważam po prostu, że po troszę w ich głowach siedzi coś co nie pozwala na ostateczne zwycięstwo. Zgadzam się z osobnikami, którzy zauważają, że w wielkim sporcie, klimaty finałów i półfinałów to kwestia bardziej głowy i psychy niż umiejętności i techniki. I tyle.

A ekipie Castellaniego zabrakło Wlazłego, Świderskiego i Winiarskiego, nawet dla mnie, bynajmniej nie jakiegoś zagorzałego fanatyka tej dyscypliny sportu, jasne jest że to były dość ciężkie ciosy.
-
2010/02/01 00:43:12
@zenek-stroupal
Twoja ocena jest niesprawiedliwa.

gra opiera się na sile rzutu z daleka i wchodzeniu "na siłę" środkiem[i/]

Właśnie opisałeś istotę gry w piłkę ręczną, która jako taka głównie opiera się na rzutach z daleka, oraz na agresywnym "wbijaniu się" w strefę obrony.

Dlatego medal w Chorwacji wydarliśmy cudem Siódmiaka[i/]

Dwa wygrane mecze z Danią, wówczas aktualnym Mistrzem Europy, też było cudem.

Zgadzam się, że do Chorwatów, a w szczególności do Francuzów trochę nam brakuje. Niech tylko do kadry wróci Tkaczyk, to gra naszej kadry od razu nabierze rumieńców. Mam wrażenie że to on jest tym piątym elementem, którego potrzebujemy, aby zbliżyć się do najlepszych


-
2010/02/01 00:57:04
bartuszynski,

Owszem gra polega na sile rzutu z daleka i wchodzeniu w strefę obrony. Ale finezja rozegrania polega na "rozrzedzeniu" środka, tak aby podanie do kołowego miało ręce i nogi. Wystarczy przypomnieć sobie co robili z nami Czesi żeby podchwycić co można zrobić z obroną, aby ułatwić życie takiemu B. Jureckiemu. Druga sprawa, mając na myśli siłę rzutu z daleka, powinienem doprecyzować, że chodzi o rzut z przygotowanej przez zespół pozycji, a nie wynikający z kompletnego braku koncepcji lub sygnalizację gry pasywnej. Gdy grałem jeszcze w ręczną, na treningach do bólu trenowaliśmy tzw. podwójne krycie na 8 metrze, która to zagrywka polegała na "przykryciu" obrony przez dwóch zawodników, aby rzucający z 9 metra nie martwił się o przysłowiowe 4 litery.
Co do Tkaczyka, też mam takie wrażenie, że bez niego rozegranie jest o wiele uboższe i to on jest tym elementem, którego nam brakuje, a raczej takiego typu zawodnika...
-
2010/02/01 01:41:28
Rafale, nie do końca się zgadzam z Tobą.
Napisałeś: "dla wielu przekonanych o swej mocy atletów, którzy prują po złoto, po półfinałowym niepowodzeniu mistrzostwa tracą sens."
Tak zdarza się oczywiście często, drużyny słabe psychicznie nie wytrzymują po porażce w półfinale - przykładem są nasi siatkarze i LŚ w ich wykonaniu, siatkarki Bonitty (oczywiście w 2009 'zniweczyły' teorię o słabej psychice i brąz jednak zdobyły ;D), bo przecież trudno pozbierać się przez jedną noc i przestać rozmyślać o porażce. Jedyną polską drużyną, która od kilku lat umie wstać z kolan i wygrać przegrany mecz, są piłkarze ręczni i chwała im za to, bo są twardzi i waleczni.
Wczoraj się nie udało, i - moim zdaniem - nie dlatego, że ten mecz pocieszenia stracił dla nich jakąkolwiek wartość, ale dlatego, że poprzedniego dnia stało się coś bardzo niefajnego, co zupełnej wytrąciło ich z równowagi, bo sędziowanie na takim etapie rywalizacji powinno być 'przejrzyste' (szukam odpowiedniejszego słowa, ale chyba nie znajdę).
Rok temu przegraliśmy z Chorwatami również w półfinale, ale byli wtedy ewidentnie lepsi, nasi piłkarze to czuli i do meczu po brąz wyszli z 'wyczyszczonymi głowami' teraz stało się niestety inaczej... Byli za bardzo wytrąceni z równowagi...

Widzieliście ich miny, słyszeliście wywiady po wczorajszym meczu? Chłopaki są załamani totalnie, i ja też za te ich reakcje mam do nich tak wielki szacunek, bo sport to całe ich życie i naprawdę im zależało. Nie wszystkim sportowcom tak zależy.
Och i jeszcze przypomniały mi się słowa Kurka bodajże, gdy spytano go, dlaczego Polacy tak lubią ich i ręcznych, odpowiedział - "bo jesteśmy normalni". Tak, faktycznie polscy siatkarze i polscy piłkarze ręczni są normalni i ich reakcje są szczere i prawdziwe.
Dla mnie ręczni są mistrzami, i wdzięczna jestem im za ten turniej, bo walczyli, dali z siebie bardzo dużo.
-
2010/02/01 01:58:12
@bartuszynski

PS. Polska w Turcji zagrała w bardzo mocnym składzie: Gruszka, Zagumny, Kurek, Pliński, Bartman, kto może być od nich lepszy: Wlazły - tylko pod warunkiem że w pełni zdrów, a niestety kontuzje na tyle go wymęczyły, że z sezonu na sezon gra coraz słabiej.

Nie rzucaj słów na wiatr.

-- Grusza jest przyjmującym, a grał jako atakujący. Zaczynał co prawda karierę na ataku, ale to było lata temu. Zmieniający go Jarosz przesiedział rok na ławce w Skrze.
-- Kurek przed mistrzostwami był niedoświadczonym młokosem (i jak Jarosz: rezerwowym Skry), dopiero na turnieju w pełni eksplodował jego talent. Normalnie grzałby ławę dla Świderskiego.
-- Bartman nie grał w podstawowym składzie, więc chyba się zaplątałeś (był zmiennikiem Kurka), zresztą ona póki co nie nadaje się do szóstki reprezentacji. Gralł za to Bąkiewicz i zmieniający go często Ruciak, którzy -- z całym szacunkiem, bo uwielbiam grę obu -- są jednak o klasę (przynajmniej) słabsi od Winiarskiego.

Nie chcę umniejszać sukcesu siatkarzy, ale mam wrażenie, że wygrali mistrzostwa, pokonując drużyny, które trochę grały na pół gwizdka lub zmagały się z różnymi problemami.

No dobra, nie spotkali Rosji, Bułgarii ani Serbii w fazach grupowych, ale co z tego? Sugerujesz, że w półfinale ME Bułgaria (która była w tym meczu faworytem) grała na pół gwizdka? Czy w finale Francja, która wcześniej ograła (faworyzowaną) Rosję?
-
2010/02/01 02:38:36
@gacurator
Ja uważam, że nie można w ogóle porównywać ME siatkarskich i piłkarzy ręcznych. W ręczną jest to ewidentnie najmocniejszy możliwy turniej-co pokazali Słoweńcy, Czesi, Węgrzy i Austriacy odbierając punkty faworytom-a tych też jest niemało. W siatkówkę nie ma w rywalizacji faworytów wszystkiego Brazylijczyków, US and A, Kuby i Japonii.
Co do niedoceniania Bąkiewicza względem Winiarskiego to lekko przesadziłeś. W przyjęciu lepszy jest Bąkiewicz, serwis na remis, a lepszy jest znacznie Winiarski "tylko" w ataku.

@zenek-stroupal i bartuszynski
Zgodzę się, że nie wykorzystujemy skrzydeł jak należy. Było to widać, że kiedy goniliśmy Islandczyków to gole padały ze skrzydeł i z kontry. Potem znów chcieliśmy koniecznie grać środkiem i znów były kłopoty. Trzeba za to docenić jak mocną mamy defensywę(zawsze kilka goli jest efektem głupich strat w ataku).
Porównanie do Czechów trochę nietrafione bo oni łatwą grę z kołem zawdzięczali znakomitemu rzutowi z dystansu. Obrońcy wychodzili do Jichy i robiło się dużo miejsca dla obrotowego. Finezji w tym niewiele.

Rzeczywiście wyszli na mecz trochę obrażeni. Dopiero kiedy poczuli, że nie podoba im się to jak jadą z nimi Islandczycy rzucili się do walki.
Nieodzownie przypomina mi się sytuacja Roberta Krawczyka. Ktoś kojarzy? ;-)
Na IO w Atenach był w półfinale kat wag -81kg i na 5 sekund przed końcem prowadził na dwie Koki i mógł sobie nawet pozwolić, żeby jedną karę dostać. Popełnił niewytłumaczalny błąd i upadł na plecy w ostatniej sekundzie. Był faworytem do złota. O trzecie miejsce walczył pół godziny później. Na macie obecny był tylko ciałem. Szczerze powiedziawszy to jest to chyba największa sportowa trauma z jaką się spotkałem.
-
2010/02/01 10:08:46
baandzior,

Tak już bywa jak sportowiec jest ambitny i przyjeżdża z celem, którym jest zdobycie złota. Dla niego porażka w półfinale oznacza koniec turnieju i faktycznie w przypadku naszych piłkarzy ręcznych dopiero w przerwie musiało nastąpić wkurzenie, że Islandia z nimi robi co chce. Wiem to po sobie i wcale się chłopakom nie dziwię, że weszli w mecz rozkojarzeni i trochę z głową w szatni...

Nie mogę się powstrzymać, żeby nie skomentować tego małego człowieczka z Pałacu Prezydenckiego. Sportowiec, który kończy turniej porażką (a jestem pewien, że nasi piłkarze tak ten turniej oceniają, bo może i 4 miejsce jest historyczne, ale ich ambicje sięgały złota) pragnie wyjść z lotniska, pojechać do domu, do rodziny i szybko zapomnieć o tym co się wydarzyło. Po prostu wrócić do życia codziennego. Tymczasem ten mały człowieczek "zabookował" sobie spotkanie z piłkarzami w ramach walki politycznej (mając w pamięci to co się działo po zdobyciu złota przez siatkarzy) i co teraz? Pogratuluje sukcesu? Wręczy medale? Wygłosi płomienne przemówienie o tym jak cała Polska ich uwielbia i "Polacy nic się nie stało"? Dałby im spokój. Szkoda gadać.
-
2010/02/01 10:24:38
I bez przesady z tymi sędziami
Dokładnie. Do przerwy prowadzili z Chorwatami, a po przerwie bez pomocy sędziów pozwolili Chorwatom odskoczyć. A Chorwaci tego nie zmarnowali. Cała zresztą bajka o fantastycznym gonieniu przeciwnika jest diabła warta, lepiej przeciwnikowi solidnie uciec i nie dać się dogonić.
-
2010/02/01 10:48:12
Też polskich piłkarzy ręcznych podziwiam i uważam, że czwarte miejsce to dobry wynik. Sędziowie pewnie nie sędziowali z Chorwacją w 100% fair, ale mam pewien przytyk do trenera Wenty (którego także uwielbiam). Przegrywamy z Chorwacją dwoma bramkami, czasu do końca jest niewiele, ale Polska ma piłkę. Wenta wie, że sędziowie nie są przychylni, a mimo to rozdziera szaty w sprawie nieistotnej - odrzucenia piłki przez Chorwata (nawet jeśli było to chamstwo, to co z tego). W tym momencie dostaje żółtą kartkę, a piłka przechodzi w ręce Chorwatów. Ja rozumiem, emocje, szlag może człowieka trafić, ale trener powinien mieć więcej zimnej krwi niż piłkarze i zachowywać się tak, by nie tracił przez niego wynik. Może wtedy udałoby się rzucić gola, obronić kolejną piłkę i wyrównać. Poza tym jak widziałem, że polskim piłkarzom piłka zbyt często wypadała z rąk, chwilami byli tak rychliwi, że robili kontry w których się totalnie gubili i nie potrafili wykorzystywać okazji w krytycznych momentach (np. z Islandią, gdy mogli zbliżyć się na jedną bramkę), itd. Polacy wspaniale walczyli, ale to nie była drużyna na złoto.
-
2010/02/01 10:51:21
@gacurator
Bułgaria jest rzeczywiście wymagającym rywalem, tyle tylko że na każdym ważnym turnieju zawodzi regularnie. Poza tym Polacy mają na nich patent.
Francja? No proszę Cię. To nie jest ten sam zespół, który kilka lat temu z Dominikiem Daquin sięgał po ME, w dobrym stylu wygrywając z Włochami Anastaziego. Który z obecnych francuskich siatkarzy bryluje na siatkarskich salonach.
Może Pujol, ale on akurat nie grał na mistrzostwach z powodu kontuzji. Od biedy można wskazać Antigę, który jednak najlepsze czasy ma za sobą.
Jak mówię, to nie ta Francja-elegancja, która napędzała stracha w Brazylii. Pamiętam jak grała pasjonujący tie-break z Kanarkami, (chyba to była Liga Światowa). Wtedy to Samica w oczach obserwatorów uchodził za wielki talent. Niestety nie udało mu się osiągnąć takiego poziomu sportowego, jaki osiągnął chociażby Kazijski. I teraz zamiast rozbijać się w Serie A, gra tylko w solidnych europejskich klubach, co chyba nie jest szczytem jego aspiracji sportowych. W fazie grupowej Polacy ogrywali samych kelnerów, a i w meczu z przeciętna Słowacją mieli problemy.

Co do Winiarskiego, zgoda. Nie będę się wykłócał, że jest słabszy od Ruciaka, czy Bąkiewicza. Ale czy ty naprawdę myślisz, że wrócił on do polskiej ligi, dlatego że jest to spełnienie jego sportowych ambicji. To jest sportowa degradacja młodego, póki co, zawodnika. Natomiast to prawdopodobnie Kurek wyszedłby w pierwszym składzie. Czy ty naprawdę myślisz, że Świder byłby w stanie wspiąć się na taki poziom gry na ME, jak zawodnik Skry. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć Świderskiego, który daje nam zwycięstwa. Pamiętam tylko to, jak na turniejach rangi mistrzowskiej śrubował rekordy strzeleckie w konfrontacji z niżej notowanymi rywalami. Niestety najbardziej w pamięci utkwi mi jego bezradność w meczu z Serbami (LŚ), których mieliśmy praktycznie na talerzu, Świderski nie skończył wówczas kilku decydujących piłek pod rząd, oraz jego żałosny występ na MŚ w Japonii, kiedy to blok Rosjan i Brazylijczyków był dla niego zaporą nie do przejścia.
Bartman rzeczywiście trochę na ME rozczarował.
-
2010/02/01 11:02:01
@bnch
Rzeczywiście Wenta mógł stonować emocje w sytuacji, którą opisujesz. Zwróć jednak uwagę na to, że chorwackiemu skrzydłowemu należała się ewidentnie dwuminutowa kara. Gdybyśmy grali w przewadze mielibyśmy wymarzoną sytuację. Akurat w piłce ręcznej zazwyczaj jest tak, że drużyna grająca w osłabieniu właśnie traci średnio te dwie bramki, które nam dałyby upragniony remis.
Powiem szczerze, że nie zauważyłem, żeby norwescy sędziowie jakoś szczególnie faworyzowali Chorwatów. Owszem, popełnili błędy, ale nie było ich znowu tak dużo, żeby posądzać ich o nieczyste intencje. Kary, jakie otrzymał w pierwszej połowie Siódmiak były w pełni zasłużone. Szkoda że Polacy nie biorą przykładu z Francuzów, którzy także twardo bronią, ale na granicy przepisów gry.
-
2010/02/01 12:51:24
Wszyscy kochają gang Bogdana, bo jest to drużyna wyzbyta z bardzo wielu polskich, stereotypowych negatywnych cech, które mają inne nasze zespoły, stąd niespotykana jak na naszae realia euforia po przyjezdzie naszych pilkarzy, choc tak naprawde zdobyli tylko 4miejsce, w innych okolicznosciach juz bysmy wieszali psy.

pozdrawiam
zapraszam oskubbuka.blox.pl
-
2010/02/01 12:52:49
@bartuszynski

1/ Francja wygrała półfinał z Rosją, co jeszcze musi zrobić, żebyś napisał, że to klasowy zespół? Ja wiem, że to zaskoczenie i coś jest nie tak, bo ja też przed ME postawiłbym nad nimi co najmniej 4 zespoły, ale... mają srebro ME. To raczej nie przypadek w stylu złota Hiszpani.

2/ Winiarski w zeszłym sezonie grał regularnie w pierwszej szóstce najlepszego zespołu Europy. Nie wiem czemu wrócił do Polski, ale w międzyczasie miał problemy ze zdrowiem -- może to jest ten czynnik? A Kurek nie wyszedłby w pierwszym składzie za Winiarskiego, bo to trochę nie ta pozycja :). Obaj grają na przyjęciu, to prawda, ale zwykle gramy z jednym przyjmującym bardziej nastawionym defensywnie (Winiarski/Bąkiewicz/Ruciak) i jednym ofensywnie (Świderski/Kurek/Bartman). Tak samo zresztą gra Trentino: w parze Kazijsi-Winiarski pierwszy był od wbijania gwoździ nad blokiem a drugi od tyrania w odbiorze i obronie.

3/ I jeszcze odnośnie Kurka -- przed ME nie był takim graczem jak dzisiaj. On dopiero tam pokazał, że może grać na takim poziomie, więc nie za bardzo rozumiem skąd Twoje teorie o jego obecności w pierwszej szóstce :). Jasne, teraz możemy o nim mówić w kategoriach gracza klasy światowej, ale przed ME to zdrowy Świderski byłby numerem jeden.
-
2010/02/01 13:55:45
Szanowny Rafale,

..nie żałujesz chociaż troszkę że coś kazało skrobnąć te kilka słów o siatce?? :)) Dyskusja na temat ręcznych zamieniła się teraz w przepychanki kto wbija większe gwoździe..

Ręcznym bardzo dziękuję za całokształt.
-
2010/02/01 14:42:38
-
2010/02/01 16:18:52
@bartuszynski
Bułgaria jest rzeczywiście wymagającym rywalem, tyle tylko że na każdym ważnym turnieju zawodzi regularnie.

No i po co panie Bartuszynski takie głupoty wypisywać? Bułgaria to brązowy medalista MŚ 2006, czwarty zespół Ligi Światowej 2006, brązowy medalista Pucharu Świata 2007. Również na ostatnich ME (na których Polska wywalczyła złoto grając bez żadnego ze swoich 3 podstawowych skrzydłowych z Igrzysk w Pekinie i Mundialu w Japonii) Bułgaria wywalczyła medal brązowy ogrywając w małym finale Rosję. Wcześniej ograli m.in. Włochy i Serbię. Dlatego teza Bartuszynskiego , że Bułgaria "na każdym ważnym turnieju zawodzi regularnie" jest kompletną bzdurą.
-
2010/02/01 19:25:41
Panie Stec, proszę nie porównywać siatkówki do piłki ręcznej. Nawet jeśli ma Pan na względzie tylko trenerów, to jest to nieodpowiednie. Siatkówka, a piłka ręczna to zupełnie inne i niepodobne dyscypliny. W siatkówce pomyłki zdarzają się rzadko, a tym bardziej taka duża ilość decyzji sędziowskich nie występuje. Natomiast szczypiorniak to sport kontaktowy i sędzia statystycznie gwiżdze co 45 sekund, więc sędzia jest ogromnie ważny w meczu. Mi wystarcza to samo spotkanie sędziów z naszym zespołem po meczu i przepraszanie naszych piłkarzy.

Bogdan Wenta to nie Castellani, ani Lozano. Kwestionowanie umiejętności Wenty to jak mówienie, że Adam Małysz nic nie osiągnął. Niech Pan wybaczy, ale Pański artykuł przyprawia mnie o mdłości. Po secundo widział Pan finał Francja - Chorwacja? Arbiter popełnił mnóstwo błędów, ale w obie strony. Dowód: żółte kartki dla trenerów obu ekip.
-
2010/02/02 00:07:19
Dzisiaj dowiedziałem się, że ponoć sam pan prezydent stał kiedyś na bramce w szczypiorniaku ! Mimo najszczerszych chęci nie potrafię sobie tego wyobrazić, przecież on nawet na tę hokejową byłby za mały...
-
2010/02/02 13:43:44
Przed ME zdrowy Świderski byłby numerem 1 i skończylibyśmy na 5. miejscu ;).
-
2010/02/02 22:46:09
a to żeś teraz walnął , airborell
idź do kąta i wstydź się
-
2010/02/02 23:28:01
jest jeden ciekawy wątek z Chorwatami, o którym nic nie było w naszej polonocentrycznie nastawionej prasie - a to dlatego , że tyczy się tej drugiej grupy .

Otóż wielkie pretensje do sędziów (skandynawskich) po meczu z Chorwatami (przegranym 23:26) mieli także Austriacy. Szczególnie kontrowersyjne były decyzje sędziów w ostatnich minutach meczu, gdy Austriacy się niespodziewanie rozpędzili i z tymi bezsprzecznymi faworytami remisowali : 2-minutowa kara dla Abadira, karny dla Chorwatów, (natomiast żadnej kary dla nich mimo faulu na Friede'm), 2 minuty kary dla trenera Austriaków (Islandczyk Sigurdsson) , który wkrótcepotem ujrzał CZERWONĄ kartkę (a więc przebił naszego Wentyla !) . A ujrzał dlatego , że protestował przeciwko błędowi sędziów po czasie wziętym przez Chorwatów (zabrali piłkę Austriakom).
Mecz kończył się w akompaniamencie krzyków i ogłuszających gwizdów oburzonej publiczności . Po meczu Sigurdsson powiedział m.in.: " . Die Schiedsrichterleistung hat ohnehin jeder in der Halle gesehen... " (Wyczyny tych sędziów każdy tu na tej hali mógł zobaczyć)
PS. sędziowie byli Szwedami
-
2010/02/03 01:57:20
@ qast napisał/a:
'a to żeś teraz walnął , airborell
idź do kąta i wstydź się'

Zgadzam się i podpisuję pod apelem!
-
2010/02/03 08:33:57
Przykro mi bardzo, ale mając w pamięci wieloletnie doświadczenia reprezentacyjne ze Świderskim (którego cenię i poważam, i któremu pamiętam też mecze, gdzie nam uratował tyłek - choćby mecze z Belgią, bez których tych ME by nie było) tak właśnie uważam. Kontuzja Świderskiego była błogosławieństwem dla kadry, dała bowiem szansę gry w pierwszej szóstce Kurkowi - który może nie jest tak dobrym siatkarzem jak Świder, ale: 1. nie był rozczytany przez wrogów, 2. nie pęka. Gdyby Świderski był zdrowy, grałby w szóstce i zostałby zmieniony dopiero po dwóch przegranych setach, jak w meczu z Rosją na MŚ w Japonii albo w ćwierćfinale IO z Włochami.
-
2010/02/03 12:17:58
@airborell
powiedzmy, ze rozumiem twój punkt widzenia, ale tak naprawdę o przecież nie Świdra wina, że go np. Rosjanie na MŚ idealnie rozpracowali itd. I nie można mówić, że on nam ten mecz spieprzył czy coś w tym stylu.
Poza tym ja zawsze będę pamiętać, jak nam pięknie on przeszedł całą 1 grupę na MŚ, kiedy ani Wlazły ani inni nie byli tak efektywni jak on. No już nie mówiąc o innych meczach. Poza tym nie wydaje mi się, żeby Castellani był ślepy i gdyby widział, że Świder grałby źle, to by go od razu zdjął - ten trener zupełnie się nie boi wystawiać młodych zawodników przeciw trudnym rywalom. A Świder tej reprezentacji jeszcze się przyda, zobaczysz!
-
2010/02/03 12:28:02
jak nam pięknie on przeszedł całą 1 grupę na MŚ

Ach, te wiktorie nad Chinami, Egiptem, Argentyną, Portoryko i Japonią. Żeby dalej tacy przeciwnicy dla Świdra byli, to byśmy mistrzostwo bez straty seta zdobyli.
-
2010/02/03 15:13:58
Wina jest głównie Lozano, który na taki ćwierćfinał olimpijski Świdra wystawił w szóstce. Ale jak tu posłać na ławkę gwiazdę drużyny? Castellani pewnie też by tego nie zrobił. Dlatego uważam, że bez tej kontuzji nie zostalibyśmy Mistrzami Europy.

A że Świder tej reprezentacji jeszcze się przyda - wierzę. Ale jego rola w niej już będzie inna, nie będzie automatycznym liderem, raczej będzie już czymś w rodzaju mentora wchodzącego z ławki (no chyba że Kurek się popsuje).
-
2010/02/03 19:01:15
@bartoszcze
Gdyby nie te wiktorie to byśmy g* mieli, a nie wicemistrzostwo świata. A tak przeszliśmy ich bezboleśnie, po 3-0, z wielką pomocą Świdra, dopiero z Rosją, Serbią i Bułgaria rzuciliśmy największe siły - niezmęczonych Wlazłych, Szymańskich itd.
-
2010/02/03 19:37:44
@milennn
No to teraz będziemy mieć w kadrze ofensywnego przyjmującego drugiej klasy Świdra na słabszych przeciwników w eliminacjach i ofensywnego przyjmującego pierwszej klasy Kurka na potęgi.
Czyli mniej więcej tak, jak napisał Airborell:)
-
2010/02/04 00:42:27
wybacz, nie zgadzam się z określeniem, ze Świder jest przyjmującym drugiej klasy :]
-
2010/02/04 01:18:06
Ale sam napisałeś, że "największe siły" to już nie był Świder:)
-
2010/02/04 18:39:30
"największe siły" w sensie wielu zawodników - w końcu 2 faza grupowa była bardziej 'zespołowa' niż 1, kiedy królował w ataku Świderski.
Ach i jeszcze jedno, jestem dziewczyną, mój nick pochodzi od mojego imienia - Milena, więc proszę nie zwracać się do mnie jak do osobnika płci męskiej :]
-
2010/02/04 20:07:18
@milennn
jestem dziewczyną

A, to gnę się w przeprosinach:) ale nie dałaś szansy się zorientować.
Zajrzyj tu (to nie mój blog, akurat).