|
Blog > Komentarze do wpisu
Bohater tysiącleciaGdy będziemy wymieniać powody, dla których niełatwo uwierzyć w historyczny, pierwszy medal afrykańskiej reprezentacji na tegorocznym mundialu, najpierw wytkniemy palcami bramkarzy. Kto śledzi Puchar Narodów Afryki, wie, o co się rozchodzi. Do wczorajszej wpadki Kameruńczyka Carlosa Kameniego oglądaliśmy na turnieju dwóch solistów bez skazy, teraz ostał się już jeden Egipcjanin El-Hadary. Resztę podzieliłbym na fachowców ćwierćprzeciętnych, rozczulająco słabych i skończone melepety, które dla ich własnego dobra należało by trzymać z dala od muraw - tak jak podchmielonym odradza się chodzenie na szczudłach. Pewnie i wam ulżyło, gdy okazało się, że tamten puszysty niedorajda z Mozambiku jakimś cudem przeżył mecz z Beninem. Wyczytałem teorię, że bramkarzy z klasą Afryka nie produkuje, bo kandydaci zbyt często ćwiczą na betonie bądź betonie przysypanym kamieniami i szkłem. Dlatego co trzeci gol na angolskim turnieju pada dzięki rozpaczliwej pomyłce piłkołapa. Statystyk nie prowadziłem, ale na moje nieuzobrojone oko pada tak co drugi. A gdybym był trenerem na PNA, obierałbym taktykę o roboczej nazwie „na zderzenie czołowe”. Do wyćwiczenia zdaje się łatwa: wkopujesz piłkę między bramkarza oraz stoperów i czekasz, co będzie. Tzn. kto w kogo wyrżnie. Bez kolizji obywa się rzadko. Bramkarskich patałachów afrykańskie drużyny wystawiały na ważnych zawodach już wielu. Jeśli jesteśmy przy mundialach, to tamten z 1974 roku był pamiętny nie tylko dla nas. To wówczas po raz pierwszy w dziejach mistrzostw świata bramkarz został zdjęty z boiska z innej przyczyny niż kontuzja. Nazywał się Robert Kazadi Mwamba, grał dla Zairu, próbował bronić strzałów Jugosławii. Trener upokorzył go przy stanie 0:3. Między słupki wysłał niejakiego Dimbiego Tubilandu (co mogło mieć drugie dno, czytaj tutaj), a ten pierwszy raz dotknął piłki po strzale na 0:4. Jugosławia ostatecznie wtłukła dziewięć goli, w popisach golkiperów najbardziej uderza ich ograniczona ruchliwość i aktywność oraz pilnie skrywana zwinność. Zresztą zobaczcie sami:
Wspomniany Robert Kazadi Mwamba został niedawno wybrany w swoim kraju - dziś Demokratyczna Republika Konga - najlepszym sportowcem poprzedniego milenium. Nawet nie najlepszym piłkarzem - najlepszym sportowcem. Popatrzcie jeszcze, jaki numer wyciął (ostatnia bramka) w mundialowym meczu z Brazylią:
wtorek, 26 stycznia 2010, rafal.stec
Komentarze
2010/01/26 18:57:48
Wymienię Fabiańskiego, Boruca, Kuszczaka na jednego Drogbe czy Adebayora. Wspomniany geniusz bramki z Mozambiku w dwóch kolejnych meczach bronił dobrze, jeśli nie bardzo dobrze. To tak jakby Kuszczaka oceniać za bramkę z Kolumbią, Didę (fakt, łapacz niego wielce przeciętny) za klops w LM czy Seamana za puszczenie szmaty z połowy boiska. Fakt, Afryka nie ma wybitnych bramkarzy i co z tego? Tam grają przede wszystkim do przodu, atakując a nie zawracając sobie d... jakąś obroną. Coś takiego jak w Ameryce Południowej? Wybitny bramkarz południowo amerykański? Chilavert, Campos, Higuita - bardziej showmani niż solidni bramkarze. Pfff... A co do samego tytułu sportowca millenium - jakby nie patrzeć DR Konga, dawniej wspomniany Zair, to niezbyt fartowne miejsce do życia i uprawiania jakiegokolwiek sportu. Sam fakt, że grał na MŚ to dla tych ludzi bardzo dużo. Cholera, Haiti też dostawało w d... na mundialu, a gdyby to tam ogłoszono taki plebiscyt i wygrałby bramkarz, pewnie nie byłoby podobnego felietonu, bo nie wypada teraz.
A, szkoda mi Zambii, powinna awansować kosztem Nigerii. Pozdrawiam :) 2010/01/26 19:54:25
Nie wiem czy zauważyliście, ale na PNA w Angoli piłka zachowuje się jakoś dziwnie. Na codzień w Europie też nią grają i jakoś tego nie widać. Przy nawet lekkim kopnięciu dostaje niesamowitego przyspieszenia, po każdym odbiciu od murawy kolejny kozioł jest niesamowicie wysoki. Widząc niektóre wpadki bramkarzy można odnieść wrażenie, że duża w tym zasługa właśnie tej piłki. A że bramkarze-partacze to w ogóle oddzielna sprawa :)
2010/01/26 20:17:54
@gi4lu
Widzisz, w tekście ocenia się bramkarza Mozambiku tylko przez pryzmat jednego meczu, podczas gdy zagrał trzy. I trzeba przyznać, że w dwóch kolejnych robił co mógł i był jednym z najlepszych na boisku w swej drużynie. Na tej samej zasadzie oceniłem golkiperów z obu Ameryk - pisząc o przeciętnych, pomijając najlepszych. Pewnie, Julio Cesar, kiedyś Taffarel, zdaje się Carlos Roa też swego czasu w Mallorce grał kapitalne mecze. Każdą tezę można udowodnić odpowiednio dobierając fakty :) Co nie zmienia faktu, że nie widzę nic śmiesznego nabijając się z faktu wyboru sportowca millenium w kraju, w którym blisko od półwiecza nie było pokoju, gdzie toczy się jeden z najkrwawszych konfliktów. A mimo to, zakwalifikowali się do Mundialu i tam zagrali. Ja wiem, że to brzmi jak jakieś kuriozum - sportowcem milenium zostaje facet, z którego można się pośmiać. Cholera no, zrozumieć trzeba ludzi. Tyle, idę ręczną oglądać :) Szkoda Zambii. 2010/01/26 20:22:53
jesli chcecie nazwisko dobrego golkipera z DR Konga (Zairu) to polecam Mandande :P ale oczywistym jest, ze wyksztalcil sie we Francji, bo przeciez Kinszasa to tragiczne miejsce do zycia, a co dopiero do sportu
2010/01/26 22:13:00
Komentarz muzyczny pierwszego filimiku iście rozbrajający. Się mi błogo zrobiło i takiż banan na twarzy zakwitł. Super.
2010/01/26 22:17:34
jestes dzienikarzem, ta? to powinienes wiedziec ze reprezentaccja zairu oddadal ten mecz celowo jako wyraz strajku ze swoja federacja. przyklad kompletnie nietrafiony. przydaloby sie troche wiecej pogrzebac o tym meczu z twojej strony
2010/01/26 22:18:40
Zgadzam się. Czasami żal mi tych reprezentacji z Afryki. Potrafią zdobywać piękne bramki, po to aby w ostatnich minutach wszystko zaprzepaścić dzięki kuriozalnym interwencjom ich "bramkarzy". Najdziwniejsze jest to, że golkiperzy rodem z Czarnego Lądu mają ogromne problemy z wyskokiem w górę. Być może chodzi tutaj o większe przyciąganie ziemskie :D
2010/01/26 22:48:37
Żałosne jest śmianie się ze stanu sportu w innym (biedniejszym, mniejszym) państwie. Przypomina trochę gazetopolskowo-rzepowe śmianie się ze "Słońca Peru". Panie redaktorze, to naprawdę nie jest, przywołując nieśmiało klasyka, "international level" ;). Pozdrawiam!
2010/01/26 22:59:35
@pasztetoo
Chciałbym, żebyś miał rację i żeby trzeba było naginania faktów dla udowodnienia, że bramkarze z PNA bronią słabo. Niestety, oni bronią katastrofalnie. Afryka ma świetnych napastników, pomocników, obrońców nawet, ale nie piłkołapów. Nawet w bramce Wybrzeża Kości Słoniowej, w którym lubiłbym upatrywać afrykańskiego lidera na mundialu, stoi przeciętniak. 2010/01/26 23:12:00
nikt nie nagina faktow. jestem pewien ze ten mecz mal drugie dno, przynajmiej tak wynilako z reportarzu, ktory ogladalem w brytyjskiej bbc. probowalem cos na szybko znalezc w necie ale mi sie nie udalo. w kazdym razie cos jest na rzczy z tym spotkaniem.
2010/01/26 23:28:47
Trochę tendencyjny ten artykuł bo wyszło na to iż Afryka jest organicznie niezdolna do wychowania wysokiej klasy golkipera. Pokazywanie materiałów z występami Zairu na mistrzostwach świata w 1974 roku jest trochę nie fair bo to już bylo wieki temu a wyczyny tamtego zespołu byly już milion razy pożywką dla rozmaitych edycji "Pilkarskich jaj"i są taką klasyką jak wyszydzane kiedyś komedie Barei(szczególnie polecam poszukać na youtubie "Ilunga Mwepu"). Od tego momentu jednak zdązyli sie pojawić na arenie światowej tacy fachowcy bramkarscy jak N Kono ,Bell ,Zaki czy wzmiankowany El Hadary. Jeszcze jedna uwaga - nie Tibulandu a Tubilandu .Jeśli wymienia Pan tak legendarnego piłkarza to nie wolno przekręcać nazwiska :-)
2010/01/26 23:35:16
@zbagniew
Naprawdę nie widać, że o ''naginaniu faktów'' było do kogo innego i dotyczyło tegorocznego turnieju w Angoli? W każdym razie ciekawy link, dzięki, dosztukowałem go w nawiasie do notki (na forum nie wszyscy zaglądają). @randria... Wychodzi tylko tyle, że reprezentanci Afryki mają gruby bramkarski problem przed mundialem, dlatego ich szanse radykalnie maleją. A jak już ktoś nie ma i w ogóle jest mocny, jak Egipt, to akurat do RPA nie awansował. 2010/01/26 23:41:39
Jeszcze w sprawie linku o zairskim mundialu w 1974. Zachęcam wszystkich, przeczytajcie - interesująca (ponuro interesująca) jest też historia owego kuriozalnego zachowania piłkarzy Zairu przy rzucie wolnym dla Brazylii (ja przede wszystkim z tym incydentem kojarzyłem tamtą reprezentację, kto nie zna, łatwo znajdzie na jutiubie).
2010/01/26 23:51:47
jakiś link gdzie to można znaleźć poproszę ,bo też zachodziłem w głowę co wtedy napadlo Ilunge Mwepu
2010/01/27 08:06:11
Co to za bramkarz co babola nie zrobi w karierze. Najlepszym się udawało świat zadziwić swoją interwencją.
Ale to dziwne. Afrykanerzy, powinni być zwinni jak małpy i szybcy jak pantery. Widać niestety, że brak odpowiedniej "pracy u podstaw" na Czarnym Lądzie robi z nich wieszaki na pranie... O pomstę do nieba!wołają wyczyny tych, którzy na co dzień grają w Europie! Przecież taki Kameini, był kiedyś na celowniku Realu Madryt!! 2010/01/27 09:50:31
@rafal.stec
nigdzie nie mogę znaleźć informacji o tym, że Robert Kazadi Mwamba został sportowcem millenium w Demokratycznej Republice Kongo. moge prosić jakiś link? w każdym razie IFFHS uznała go za najlepszego bramkarza DRK/Zairu w XX wieku. kariera w TP Mazembe; piłka w tym kraju łączy się bardzo mocno z polityką. tam prawie zawsze ligę wygrywa klub z Kinshashy lub Lubumbashi na drugim końcu kraju. Panie Rafale, od jak dawna śledzi pan afrykańskie rozgrywki ligowe? w skali kontynentu życzyłbym takiej kariery każdemu Borucowi, Kuszczakowi czy Fabiańskiemu... 2010/01/27 10:38:59
Augustyn we Włoszech znów pograł, sądzę, że należy się osobny wpis na blogu ;)
2010/01/27 16:22:06
dzięki za link:) widać, że sukcesów w karierze tego bramkarza nie było tak niewiele. mimo tego 9:0 w meczu z Jugosławią innych kandydatów ciężko znaleźć. pamięta ktoś innego piłkarza z Zairu z tamtych lat?
na marginesie wato wspomnieć, że reprezentacja DR Kongo na igrzyskach w Pekinie liczyła aż 5 osób. oczywiście szans medalowych nie było. 2010/01/28 12:14:38
@rafal.stec
Ja nie twierdzę, że bramkarze w PNA to jacyś wirtuozi. Mnie się tylko o tego "pociesznego grubaska" w bramce Mozambiku chodzi. Fakt, w pierwszym meczu popełnił niemal samobójstwo. Za to w dwóch kolejnych bronił bardzo dobrze. A propos samych bramkarzy. W trzecim meczu, o awans do MŚ między Egiptem a Algierią, w bramce algierczyków stał jakiś młokos, grał tylko dlatego, że pierwszy bramkarz kontuzję leczył (czy cuś takiego). No i bronił kapitalnie. 2010/01/28 20:38:00
@rafalstec
Jeszcze w sprawie linku o zairskim mundialu w 1974. Zachęcam wszystkich, przeczytajcie - interesująca (ponuro interesująca) jest też historia owego kuriozalnego zachowania piłkarzy Zairu przy rzucie wolnym dla Brazylii (ja przede wszystkim z tym incydentem kojarzyłem tamtą reprezentację, kto nie zna, łatwo znajdzie na jutiubie). historia jest strasznie ciekawa i muszę się przyznać ,że zainspirował mnie Pan do rozpoczęcia pisania bloga , którego zawsze chciałem stworzyć ale myslałem ,że takie nietypowe piłkarskie historie kręcą tylko mnie . Zapraszam , oczywiście historia Ilungi Mwepu na początek www.footballhistory.blox.pl 2010/01/28 23:28:36
No tak klasa tych bramkarzy jest rzeczywiście na poziomie polskiej III ligi, ale Rafale pytanie, czy dzięki nim aby PNA nie staje się ciekawszy i z nutką dramatyzmu?
|
|
Myślę, że bez skazy był Didier Ovono z Gabonu, w meczu z Kamerunem bronił świetnie, a potem bez wpadek. Niestety partnerzy nie pomogli mu grać dalej.
Dobrze zapowiadał się jedyny nieznany "wybrzeżokościosłoniowianin" Boubacar Barry, ale swoją afrykańską naturę ujawnił w ćwierćfinale z Algierią.
Nie przypominam sobie, żeby jakoś poważnie skiksował Vincent Enyama z Nigerii, ale on gra tak jak cała reprezentacja "Super Orłów" niby nieźle, ale bez błysku.
Dlatego zgoda, El Haddary na pewno jest najlepszym bramkarzem PNA. Zresztą już w zeszłorocznym Pucharze Konferderacji pokazał jak znakomitym jest fachowcem.
A tutaj: trelik.blox.pl/html tekst o tym jak (zwłaszcza) polskie kluby lubią sobie strzelać w kolana