Blog > Komentarze do wpisu

Engel, Konopnicka i Tytus Flawiusz

Historia naprawdę dzieje się bez przerwy. Zaledwie kilka dni temu zebrałem i opublikowałem najlepsze frazy, które w 2009 roku spłynęły z ust celebrytów naszego futbolu, a już mój wybór postanowił zdezaktualizować Jerzy Engel, wśród fanów znany też jako Władysław George. Obdarował nas tym razem nie miniaturą, lecz dziełem rozległym, epickim prawie, a zarazem skondensowanym w jednym akapicie, prawdopodobnie dla odstraszenia mniej wyrobionych czytelników. (Ale my, entuzjaści odmierzanych setkami stron akapitów Thomasa Bernharda, odstraszyć się nie damy).

Zaczyna Władysław George chyba nieco speszony tym, co sam zamierza napisać - od nieśmiałego przypomnienia międzynarodowych laurów, które na niego spadły. „Kiedy stowarzyszenie statystyków piłki nożnej działających pod skrzydłami FIFA ogłosilo ranking trenerski za ostatnie dwanaście lat okazało się, że na 81 miejscu pojawiło się w nim moje nazwisko, jako jedynego szkoleniowca z Polski, zrozumiałem że wszystko co robimy na codzień jest gdzieś zauważane i oceniane”. Potem czytamy o wpływie  Władysława George'a na całą europejską piłkę nożną, rozsyłanych przez PZPN materiałach szkoleniowych na dyskietkach etc. Poznajemy szczegóły - po raz pierwszy razem zestawione! - przeładowanego wyzwaniami roku 2009, który w całości Władysław George poświęcił na pracę nad lepszym jutrem polskiego futbolu. Aż wreszcie, jakby w nagrodę za wysiłek włożony w odbiór dzieła, docieramy do fragmentu hitowego, kluczowego, fundamentalnie doniosłego. Mianowicie: „I warto tu dokonać parafrazy powiedzenia Marii Konopnickiej i sformułować je w następujący sposób, niczegom dzisiaj dla futbolu nie zdziałał dzień to stracony bezużytecznie”.

Fragment mnie wzruszył, bo stanowi kolejny dowód na ścisły związek łączący blog „A jednak się kręci” z witryną www.jerzyengel.pl. Czasem się jego autorzy czubią, czasem okazują sobie czułość, zawsze z uwagą się nawzajem czytają. Czy to przypadek, że Władysława George'a naszedł nastrój refleksyjno-podsumowujący akurat teraz - wtedy, kiedy i mnie naszedł, kiedy kilkakrotnie między wierszami zdradzałem, iż pracuję nad piłkarskim podsumowaniem roku? Czy Władysław George dałby tę urokliwą parafrazę, gdyby nie zanalizował mojego wyboru cytatów roku i nie poczuł się lekko pominięty, obliczywszy, że więcej nominacji uzbierał Antoni Piechniczek?

Bez owej szczególnej, niemal intymnej relacji łączącej mnie z www.jerzyengel.pl, nigdy nie pozwoliłbym sobie na wytykanie Władysławowi George'owi pomyłek. Teraz czuję się niemal w obowiązku, by zasugerować merytoryczną poprawkę w przywoływanym dziele - drobną, nieprzynoszącą ujmy. Otóż autorem słów, które nasz bohater prawdopodobnie parafrazuje („Nikomum dzisiaj dobra nie zdziałał, dzień to stracony bezużytecznie”), jest Tytus Flawiusz. Wyczuje to każdy uważny czytelnik - po cóż Engel miałby cytować tę pisarkę, pensjonariuszkę u sióstr sakramentek? Czyż pezetpeenowskiemu dyrektorowi nie bliżej do rzymskiego cesarza?

Owe piękne słowa przypisuje Tytusowi Flawiuszowi w swoich „Żywotach Cezarów” Swetoniusz. Władca zapamiętany jako łagodny i wyrozumiały miał w trakcie pewnej biesiady skonstatować, że nic dobrego nikomu nie wyświadczył przez cały dzień i krzyknąć „Przyjaciele, straciłem dzień!” (Amici, diem perdidi!). Swetoniusz opisuje go tak tkliwie i ciepło, że nie sposób nie pomyśleć o Władysławie George'u: „Już we wczesnym dzieciństwie zabłysły jego przymioty fizyczne i umysłowe, a potem coraz bardziej wzmagały się z latami: piękny wygląd, na który w równym stopniu składały się powaga i wdzięk, wyjątkowa siła fizyczna - chociaż wzrost miał niewielki i brzuch nieco zbyt wydatny - świetna pamięć, umysł pojętny do wszystkich prawie umiejętności zarówno pokojowych, jak wojennych”.

Cytuje Tytusa również Klemens Janicki w Elegii VII, „O sobie samym do potomności”: Na słowa Tyta pamiętne wiecznie: / „Nikomum dzisiaj dobra nie zdziałał / Dzień to stracony bezużytecznie”.

Zastanawiacie się, jakie doświadczenia lekturowe zwiodły Władysława George'a? Odpowiedź znajdziemy na tym czacie z Trenerem. Otóż wisiała owa maksyma nad wejściem do engelowego liceum, tam ją Władysław George wyczytał i, co najważniejsze, zapamiętał. Ba, stała się ona - jak sam ujawnił - jego życiowym mottem!

Wytropiłem, że zaszczytu wychowania absolwenta Engela dostąpiło III LO we Włocławku. Imienia Marii Konopnickiej właśnie, dlatego też zapewne Władysławowi George'owi się pokiełbasiło i przypisał tamte słowa patronce swojej szkoły średniej.

Autora życiowego motta wypada znać, więc duma mnie przepełnia, że udało mi się wspomóc Władysława George'a w sprawie tak ważnej.

A teraz emocje: poprawi czy nie poprawi?

wtorek, 22 grudnia 2009, rafal.stec
Komentarze
2009/12/22 17:22:22
Przypomnę może hasło taty Tytusa: Pieniądze nie śmierdzą;-)
-
2009/12/22 18:08:55
poprawi ! :D
świetny tekst do poprawy humoru w czasie monotonni jaka mnie właśnie prześladuje w godzinach pracy ;)
-
2009/12/22 18:21:51
Rafał, bo Ty popełniłeś błąd wszystkich autorów plebiscytów, i za wcześnie go ogłosiłeś:)
To zaczyna być jak z tymi świątecznymi dekoracjami, które wywiesza się coraz wcześniej - w tym roku podobno nawet pod koniec października (w sumie sam też podsumowałem mijający sportowy rok pod koniec listopada).
-
2009/12/22 18:31:42
Bajkopisarstwo Engela nie przestaje zadziwiać.
Zresztą ja bym mu już nawet nie uwierzył, gdyby podawał aktualną godzinę.
-
2009/12/22 18:37:25
troche bezczelne, ale nic to =]
-
2009/12/22 18:39:55
A ja tam polecam piwo Engel :D

www.engelbier.de/de/unternehmen/brauerei.php5
-
2009/12/22 18:47:27
Skoro czyta "A jednak się kręci", to pewnie zmian dokona. W końcu w CV, w niedługi czas po Pańskim wpisie korekt dokonał.

P.S. Ciekawe, gdzież to rozsyłają te dyskietki ?
-
2009/12/22 19:30:25
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... Ups. Nie ta bajka. Ale początek ten sam.
Mamy radosny rok 2001. Władysław George, wtedy znany jeszcze jako Władysław Jerzy Engel, stoi na czele grupy przeciętnych zawodników, którzy w eliminacjach ogrywają wszystkich. Bezczelnie kpiąc sobie z klątwy Bońka, po 16 latach posuchy, w cuglach wywalcza ze swoją starannie wyselekcjonowaną kadrą awans do najważniejszej piłkarskiej imprezy, Mistrzostw Świata. Ba! Prowadzona przez niego reprezentacja Polski osiąga to jako pierwsza w Europie, kpiąc sobie również w ten sposób z twórców tej dyscypliny, dumnych synów Albionu, z mistrzów naszego kontynentu i globu, patrzących na codzień na wieżę Eiffel'a , z wicemistrzów, rozkochanych aż do przesady w piłce nożnej, a także makaronie i pizzy, z naszych sąsiadów i odwiecznych rywali, znanych w świecie z żelaznej dyscypliny, najzabawniejszej (aż do obudzenia rano jak pan Bóg przykazał o 17 dnia następnego) imprezy, obchodzonej w Bawarii oraz z powiedzenia Gary'ego Linekera, a także z każdego innego kraju, mającego cel udać do dalekiej Azji po najcenniejsze trofeum, marzenie każdego piłkarza.
Tak. On! Właśnie jemu się udało. Tak wielu próbowało przez te długie 16 lat. Ostatni był przecież trener legenda, Antoni Piechniczek, dwukrotnie sukcesem kończący eliminacje, jako jedyny trener w historii kraju.
Władysław George, na początku wyśmiewany za "grę na tak", ze swoją grupą i lekką pomocą nowo nabytego Polaka, znakomitego strzelca i męża pięknej blondynki Beaty, osiągnął co zamierzał. I w efekcie był uwielbiany.
Jednak jak się okazało nie tylko przez kibiców, ale i przez siebie samego. Co tylko coraz bardziej rozdymało i tak nabrzmiałe ego.
Dalej poszło z górki, przedwczesna selekcja, złe przygotowanie taktyczne, klęska, nieumiejętność przyznania się do błędu, pożegnanie się z pozycją trenera, i tak dalej i tak dalej. I z pozycji wizjonera i cudotwórcy w szybkim tempie stał się persona non grata dla większości kibiców. Ale niestety nie dla mediów i stojącego w blasku jego chwały za szczęśliwych dni PZPNu. Te dwie instytucje najwyraźniej pozwoliły mu trwać w przekonaniu, że wciąż jest osobą poważaną i istotną dla polskiej piłki. Zamiast się zaszyć, jak kolejny selekcjoner, w lasach, Władysław George iryt... eee... brylował na salonach bądź jako telewizyjny ekspert, po drodze zaliczając mało ważne epizody trenerskie czy zarządzające w słynnych polskich klubach.
-
2009/12/22 19:32:19
Ten tekst na stronie pana Jerzego bardzo ładny.

"Było miło biorąc pod uwagę w jakim towarzystwie się znalazłem i jakie warunki do pracy mieli trenerzy z którymi konkurowałem."
W domyśle : Gdybym miał takie warunki jak oni, byłbym naturalnie najlepszym trenerem świata.

"I tak stałem się jednym z czterech trenerów na świecie, którzy obejrzeli mistrzostwa Europy w 2008 i U-21 w 2009 roku oraz mogli dokonać analiz obu tych turniejów."
W domyśle : Jestem jednym z czterech najlepszych trenerów świata tylko nie chcą o tym głośno mówić.

"Na bazie naszych analiz powstały materiały szkoleniowe, rozesłane przez UEFA do wszystkich federacji piłkarskich, z których mogą korzystać trenerzy w Europie i na świecie."
W domyśle: Wszyscy trenerzy na całym świecie uczą się ode mnie.


Dalej już mi się nie chce bo bym musiał przepisać cały tekst.
A najlepiej jakby pan Jerzy (czy też George) napisał to wierszem :

"Zdolny jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Śpiewam lepiej niż w operze,
Świetnie jeżdżę na rowerze,
Znakomicie muchy łapię,
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,
Jestem mądry, jestem zgrabny,
Wiotki, słodki i powabny,
A w dodatku, daję słowo,
Mam rodzinę wyjątkową:
Tato mój do pieca sięga,
....
i tak dalej i tak dalej...

Po co tyle pisania skoro można było to ująć w ten sposób.
-
2009/12/22 19:36:51
(cd)
Przyznaję, że niezbyt zaciekle i wytrwale śledziłem karierę naszego sympatycznego wąsacza, tak podobnego do innego słynnego posiadacza zarostu pod nosem. Jednak nominacja do PZPNu była dla mnie jak grom z jasnego nieba niezapominanych zasług dla rodzimej piłki. I tu dopiero jego kariera się zaczęła. Konsekwentnie i w niedługim czasie piął się w górę, by obecnie móc piastować wysokie pozycje w zarządzie związku. Jednak nie wiązało się to ze wzrostem notowań u odbiorców towaru jakim są mecze klubów i reprezentacji podległych organizacji różniącej się tylko jedną literką od słynnej partii z niechlubnych czasów naszej historii, inaczej zwanych kibicami. Z prostego powodu. Indywidualne osiągnięcia Władysława Georga nie szły nijak w parze z rozwojem kulejącej dyscypliny. Ba (kolejne)! Wcześniej wspomniane przerośnięte ego musiało zasłonić w przedziwny sposób wzrok byłego selekcjonera, gdyż zaczął dostrzegać jedynie nikłe pozytywy (i swój w nich niebanalny udział), kompletnie nie widząc rosnącej fali wydarzeń negatywnych, kończącej się w tym roku odpadnięciem mistrza Polski z mistrzem Estonii oraz klęską w eliminacjach do najważniejszej imprezy na świecie (z tym nie miał nic wspólnego, on by wszystko zrobił lepiej, przecież widział wszystkie błędy i chciał pomóc), po drodze skłócając się z daleko bardziej doświadczonym, ale nie znającym polskich realiów, trenerem, który jako pierwszy doprowadził nasz kraj do finałów Mistrzostw Europy. I nadal nie widzi w tym swojej winy. Bo przecież on jest Polakiem i osiągnął porównywalny sukces z porównywalnym efektem. Ba (jeszcze jedno)! On nawet wygrał na swojej imprezie. Co z tego, że w meczu bez stawki?
Jest takie barwne określenie dla aktualnego stanu dbającego o stan polskiego języka Jerzego. Mitomania. Z definicji oznacza to, że osoba nią dotknięta kłamie. Jak długo jeszcze kłamać, na szkodę dobru ogólnonarodowemu, będzie nasz wąsacz i zatwardziały jedyny mieszkaniec Engelworldu, wpuszczający w gości jedynie podobnych mu innych prezesów PZPNu?
-
2009/12/22 20:19:22
Za czytanie odmierzanych setkami stron akapitów Thomasa Bernharda - respekt.
-
2009/12/22 20:45:00
Nie no, teraz opuściły mnie wszelkie wątpliwości. Władysław George na prezydenta! Przecież taki Tusk, to przy nim medialny pikuś i żółtodziób. Już sam zestaw imion, to pierwszy zamraczający cios, buźka stoworzona do telewizji, poczciwa, dobroduszna, wiecznie uśmiechnięta, i te oczka, zawsze wesołe, szczęśliwe. Do tego elokwentny, wzbudzający zaufanie, duże zdolności oratorskie, ponadprzeciętne zdolności zaklinania rzeczywistości, a to dzieło podsumuwujące rok tylko dopełnia.... dzieła. Kariera polityczna otworem stoi.
-
2009/12/22 21:17:19
Za co krytykuje Pan Jerzego Engela? Czy jest Pan w stanie sformułować konkretne zarzuty pod jego adresem, oprócz tych związanych z jego stroną internetową? Czy ma Pan jakiekolwiek pojęcie o tym, jakie obowiązki spoczywają na osobie, która zawiaduje Wydziałem Szkolenia? I ostatnie pytanie, czy na tym polega poważne dziennikarstwo sportowe, aby wykpiwać drobne, nieistotne wpadki niczym pismak tabloidu.
-
2009/12/22 21:29:01
@Bartuszynki
Nie wiem, ale wiem, że pomimo życia w ustroju demokratycznym, nadal w niektórych miejscach cenzura.
-
2009/12/22 21:40:22
@Rafał

You made my day today! - pozostając w kontekście para-parafrazowania ;))))

z tej okazji... Engel: www.youtube.com/watch?v=Md7uOh3V_d4
dla wszystkich sympatków Władysława George'a!
-
2009/12/22 21:56:42
Ja rozumiem, że to z poczucia humoru, a nie ze złośliwości, ale mam mieszane uczucia...

To jest jak wyrywanie laski niewidomemu i wbieganie z nim do góry po ruchomych schodach jadących na dół... :)

Evil Incarnate
Gdzieś Ty był, jak Cię nie było? :)
-
2009/12/22 22:11:25
Czy ma Pan jakiekolwiek pojęcie o tym, jakie obowiązki spoczywają na osobie, która zawiaduje Wydziałem Szkolenia?

Ba! Tego właśnie dowiedzieć chcielibyśmy się! Aby docenić, jak znakomicie Władysław George obowiązki wykonuje te i jak znaczący wpływ na poprawę jakości polskiego futbolu ma to!
-
2009/12/22 22:12:19
Ulesław, skąd pytanie? ;)
Jak widać nie miałem weny. Ale ją odzyskałem wraz z nadchodzącymi świętami. Bo za tym też kryje się trochę wolnego czasu, który w końcu mogę przeznaczyć na inne rzeczy niż sen. Okazuje się, że w tym kraju, by przeżyć... trzeba pracować... Zarabiać pieniążki, robić cash, nabijać mamonę. To już nie ten czas, gdy można poświęcić się jedynie przyjemności. Zaskakujące jest, że w momencie, gdy tego czasu zaczyna braknąć, człowiek myśli o tym, by przestać zaszywać się w ciemnych zakamarkach internetu i stwierdzić, że za firewallem też jest świat.

Nie lubię zimy. Strasznie skraca dzień i czyni mnie niechętnym do działania. Niech no dni znowu będą dłuższe i cieplejsze.
W zasadzie czytałem większość komentarzy tutaj, jak i na moim ulubionym blogu o piłce hiszpańskiej na konkurencyjnym portalu. ^^ Ale komentować nie miałem czego i po co. Ostatni mecz, który oglądałem to były Gran Derby, a i to w przerwach między pracą. Niby 8 godzin. Ale to bzdura...
Tyle prywaty.

O Władysławie George'u pisałem wcześniej. Temat wdzięczny, bez dna, przypadek beznadziejny.
Jest taki polski zespół, Perfect się nazywa. Grzegorz Markowski śpiewał słynne do tej pory słowa: "Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym". Widać nie wszyscy członkowie Zarządu PZPN są fanami dobrego polskiego rocka... Hmmm... Żaden nie jest?
-
2009/12/22 22:18:35
swietny wpis, kasliwy ale i inteligntny. paskudny psztyczek w nos i sprowadzenie w merytoryczny sposob do poziomu pana jurka.
-
2009/12/22 22:35:20
Evil Incarnate

Skąd pytanie? A jakoś tak mało kolorowo było tu i tam (wiadomo gdzie:)) bez Ciebie i Germanika pod tymi wszystkimi Odami do Barcelony :)

za firewallem też jest świat.

Heh, ja staram się robić wszystko, by zapomnieć o tym, że za firewallem i Primerą jest świat, są studia, będzie sesja, nie ma notatek i nie ma też jeszcze ani pół rozdziału pracy ;))

Nie lubię zimy. Strasznie skraca dzień i czyni mnie niechętnym do działania. Niech no dni znowu będą dłuższe i cieplejsze.
To wszystko przez wredną zimową grawitację. Strasznie przykuwa do łóżka :)

Ale dobra, bo tu się o Władysławie Georgu dyskutuje. Eh, ciekawe co On sądzi o zimie...
-
2009/12/22 23:05:29
Z dopilnowaniem produkcji i analiz materiałów szkoleniowych na dyskietkach, które otrzymali uczestnicy konferencji i które rozsyłane są trenerom w całej Polsce na czele.
[i/]
W całej Polsce, czyli pewnie do naprawdę dużej liczby osób, może nawet do trenerów z najmniejszych klubów, najniższych lig. Więc może tobie Rafale albo innemu dziennikarzowi wyborczej udałoby się taką dyskietkę zdobyć, przejrzeć zapisane tam materiały i opisać, skomentować w gazecie lub na blogu. Żebyśmy mogli wszyscy zobaczyć choć mały kawałek tej ogromnej pracy jaką wykonał Władysław George.
Oczywiście, o ile w ten sposób nie zdradzimy sekretów Polskiej Myśli Szkoleniowej reszcie świata.
-
2009/12/22 23:27:38
Emocje rzeczywiscie sa olbrzymie. Przez to wszystko zaczalem obgryzac paznokciowe skorki.

Mysle ze skonczy sie tak jak z kwestia polonizowania "George'a" - poprawi ale z dystyngowanym przesunieciem czasowym... gdy emocje juz opadna jak po wielkiej bitwie kurz. I w temacie dodam jeszcze: "Jak posag pychy samotnym stac"

Ejj, to nie wiedzieliscie ze ta przepiekna piosenka Perfectu jest o Wladyslawie George'u?? :)

@zapamietam9razy
Jestes absolutnym geniuszem! Dopiero teraz dzieki Tobie zrozumialem, dlaczego nigdy nie widac tych dyskietek, tych broszurek, tej krwawicy George'a i spolki... A niby czemu mamy podpowiadac nieprzyjacielowi, jak przeprowadzic szkolenie doskonale? Czy nie podchodziloby to pod zdrade stanu? Szyfranta Zielonke wszyscy chca sadzic - czy PZPN mialby isc taka wlasnie droga?... Skarby narodowe trzeba chronic i pielegnowac w tak dobrze prosperujacej szklarni.

To sa prawdziwi patrioci, ktorzy nie potrzebuja poklasku wspolczesnych. Zobaczycie, potomni beda im stawiac pomniki...
-
2009/12/22 23:28:46
Skoro George W. ma takie ambicje, żeby imponować nie tylko głęboką wiedzą trenerską, połączoną z krasomówstwem, ale i znajomością literatury, to taki mały prztyczek w nos na pewno mu nie zaszkodzi.
-
2009/12/22 23:31:14
Wrog nie spi. Sa na to dowody twarde jak woda z Wisly. Ten siwy tulipan po to do nas przyjechal, zeby wykrasc naszego Zlotego Graala. Jezeli odniesie jakikolwiek sukces z Feyenoordem tzn ze rzeczywiscie udalo mu sie zrobic to dranstwo tysiaclecia. Dobrze, ze pokazali mu, gdzie sa drzwi. I szkoda, ze psami nie poszczuli!
-
2009/12/22 23:42:03
Rafał, genialny tekst! Czy ktoś "niby przypadkiem" może podesłać go Engelowi? Na pewno wśród czytaczy "A jednak się kręci" są jacyś ludzie chociażby luźno związani z WGE.
-
2009/12/22 23:49:04
Poprawi ;-] BTW: bym z miłą chęcią George'a skazał na wieczne słuchanie tej beznadziejnej, "plimplającej" muzyczki z jego strony. Co za koszmar...
-
2009/12/22 23:50:34
@dagmara
"Czy ktoś "niby przypadkiem" może podesłać go Engelowi? "

A po co podsyłać i to jeszcze "niby przypadkiem", hę? Sam tu zajrzy i przeczyta :)
-
2009/12/23 01:05:51
Interpunkcja i składnia w akapicie Anioła jest na takim samym poziomie jak Wydział Szkolenia...
-
2009/12/23 01:12:02
Monthy Python :)
-
2009/12/23 01:44:02
Zakończenie przytoczonego przez Rafała czatu z George'm W, przypomniało mi o rzeczy niesamowitej! Odnalazłem u siebie w domu, przy okazji przeprowadzki, książkę naszego bohatera. Z lekkim lękiem myślę o jej przestudiowaniu. Boję się, że po niej będę kochał wielkiego brata ;] Ktoś czytał?

@evilincarnate
Prowadzona przez niego reprezentacja najbezczelniej zakpiła sobie z autorów futbolu totalnego zwanych tulipanami, którzy do tegoż samego mundialu nie zakwalifikowali się w ogóle!
-
2009/12/23 02:16:33
"Co więcej niektórzy zabierając się za krytykę, krytykują często sami siebie, nawet o tym nie wiedząc." powiada na swojej Eskpert Myśli Technicznej, Władysław George. I gdyby tak zamienić pierwsze słowa "krytyka" na "pisanie" to można byłoby stworzyć kolejną złotą myśl, która by mogła niejako inspirować kolejne pokolenia Władysławów i George'ów. Ale wtedy wszystko zostałoby już powiedziane. Niemoc polskich zespołów w eliminacjach do Ligi Mistrzów by się skończyła. I nadszedłby wieczny dzień, potem lato, które nigdy się nie kończy. Dlatego podziękujmy Nieśmiertelnemu za to, że oszczędzil nam tych perł swojego intelektu i że nadal możemy się cieszyć jego twórczością :)
-
2009/12/23 03:42:00
Za co krytykuje Pan Jerzego Engela? Czy jest Pan w stanie sformułować konkretne zarzuty pod jego adresem, oprócz tych związanych z jego stroną internetową?

Nie jestem w stanie. I napiszę wprost, bez tzw. ogródek: wstrząsnęły mną oskarżenia tak poważne. Mógłbym poprosić o wskazanie fragmentu, w którym krytykuję? Chyba krytyką nie jest nieśmiała, subtelnie - przynajmniej w intencjach subtelnie - podana konstruktywna propozycja, której realizacja witrynę niemal doskonałą zmieni w absolutnie doskonałą?

-
2009/12/23 07:55:45
Tekst broni się treścią, więc po co to epatowanie Władysławem Georgem? Przytaczanie na wszelkie sposoby jakiegoś uszczypliwego przydomku było na topie ostatni raz w okolicach wczesnego liceum i służyło raczej zamaskowaniu braku pomysłu na dopieczenie - a przecież z taką sytuacją tuatj do czynienia nie mamy. Myślę że bez nadużywania Władysława Geogra post (hehe) byłby zabawny, a tak - cóż, drobny abschmack, gdyż na pewnym poziomie niektóre sposoby sugerowania uśmiechu nie wypadają.
-
2009/12/23 09:45:01
W tematyce Tytusa Flawiusza to jeszcze jeden jego cytat, który pięknie wpisuje się w filozofię życia Jerzego Engela:

"Mnie nie można znieważyć, nie czynię bowiem niczego, co byłoby naganne, a o kłamstwa nie dbam. Jeśli zaś chodzi o moich cesarskich poprzedników, to zemszczą się sami, jeśli rzeczywiście są bogami lub półbogami."

Jakby z ust Jerzego wyjął. Motto www.jerzyengel.pl powinno zatem brzmieć "Starożytność na styku z futbolem na tak".
-
2009/12/23 11:09:03
Umie ktoś wyłączyć muzyczkę na stronie WGE?
-
2009/12/23 13:10:24
Po przeczytaniu tego wiekopomnego dzieła na jerzyengel.pl zawiesiła mi się przeglądarka internetowa. Czyżby to był jakiś znak...?
-
2009/12/23 13:19:12
@scv78
(...) po co to epatowanie Władysławem Georgem? Przytaczanie na wszelkie sposoby jakiegoś uszczypliwego przydomku było na topie ostatni raz w okolicach wczesnego liceum (...) Myślę że bez nadużywania Władysława Geogra post (hehe) byłby zabawny, a tak - cóż, drobny abschmack, gdyż na pewnym poziomie niektóre sposoby sugerowania uśmiechu nie wypadają.
Mam szczerą nadzieję, że powyższe słowa sprowokowały szczytne intencje - skoro udoskonalamy drobnymi korektami stronę Władysława George'a, to udoskonalamy też blog ''A jednak się kręci''. Mam szczerą nadzieję, bo wierzę w ludzi. Gdybym na zimno analizował komentarz, uznałbym go próbę wmówienia światu, że dostojna zbitka ''Władysław George'' ma cokolwiek wspólnego z ''uszczypliwym przydomkiem'' i że jej używanie może być ''sugerowaniem uśmiechu''. A to byłoby już nie fair wobec Władysława George'a. (Czego chciałbym uniknąć. Ci, którzy są nie fair wobec Władysława George'a, wprawiają mnie w głęboki smutek).
Ja w każdym razie wciąż będę nazywał mojego bohatera międzynarodowo. On sam to zaproponował, a ja to pokochałem.
-
2009/12/23 13:20:33
wiecie, co w tym wszystkim jest najśmieszniejsze? że lato i spółka na każdym kroku powtarzają, iż prasa jest im nieprzychylna, a społeczeństwo nastawione przeciwko. tylko, że nie ma tygodnia, aby sami nie dali powodów do kpin i wyśmiania. strona engela jest po prostu kopalnią pomysłów dla skeczy kabaretowych i dziennikarzy z ciętym piórem. ta witryna to źródło mojej codziennej radości, gdyż czytam ją przy porannym śniadaniu. z drżeniem rąk klikam każdego poranka w link prowadzący do jerzyengel.pl, z nadzieją, że george o nas nie zapomniał.

co do pytania - stawiam, że nie poprawi tym razem.
-
2009/12/23 14:07:33
rafal.stec
(...)Mam szczerą nadzieję, że powyższe słowa sprowokowały szczytne intencje - skoro udoskonalamy drobnymi korektami stronę Władysława George'a, to udoskonalamy też blog ''A jednak się kręci''. Mam szczerą nadzieję, bo wierzę w ludzi(...)

Słusznie, wiara w ludzi to piękna cnota. Intencja była szczera jak pożądanie karpioszyzny w wigilię - impulsem dla komentarza był po prostu zgrzyt za jaki poczytuję łączenie dobrego (wiem, potępienia godnym za słowo którego zaraz użyję) żartu, którym jest kompilacja kapitalnych cytatów, z (będę się smażył w piekle i przez całą wieczność oglądał powtórki meczów Arki Gdynia z poczatku sezonu 2008/09) żartem kiepskim, za jaki poczytałem podkreślanie światomości mister Engela. Ale luz, po prostu szkoda mi, że radocha którą miałem w związku z czytaniem niniejszego tekstu została ciut stłamszona niepotrzebnymi w mojej opinii wycieczkami. Po prostu trochę kojarzy mi się to z niepotrzebnym w tym wypadku efekciarstwem.


(...)Ja w każdym razie wciąż będę nazywał mojego bohatera międzynarodowo. On sam to zaproponował, a ja to pokochałem(...)

I super. Ja także, tylko bardziej platonicznie. i tak w ogóle to jestem tu nowy, więc może nie kleję do końca specyfiki ekosystemu. W każdym razie pozdrawiam.
-
2009/12/23 15:28:26
Świetny tekst!

moto-fora.pl
-
2009/12/23 18:06:50
Stan na teraz -nie poprawił.
Powinniśmy wszyscy nakłaniać trenera żeby jednak poprawił, bo szefowi działu szkolenia taka pomyłka nie przystoi. Wszak młodzież patrzy i się uczy! Panie trenerze nie Maria Konopnicka a Tytus Flawiusz!
-
2009/12/23 19:40:38
snowboardextrime.com - Snowboard resort reviews and snowboarding news written by snowboarders for snowboarders internetowy serwis snowboardowy.
-
2009/12/24 12:47:09
@Rafał
"A teraz emocje: poprawi czy nie poprawi?"
Poprawi :P

Popłakałam się ze śmiechu czytając ten tekst :D
Dobrze Rafale, że stoisz na straży porządku i chcesz pomagać, jak tylko możesz, biednemu Władysławowi George'owi ;)

A tak w ogóle to wesołych Świąt życzę zarówno Tobie, jak i wszystkim czytającym te słowa (myślę, że Władysław George też się na nie natknie, także dla niego też moc życzeń z okazji Bożego Narodzenia ;D )
-
2009/12/24 16:19:41
Engel jak cala reszta PZPN zyje juz tylko wspomnieniami. Nie jest głodny rozwoju, sukcesu, wygranych. Stal sie kolejnym zgredem ktory ma sie za eksperta w tym co robi a jest jedynie ekspertem w tvp. Myslisz czlowieku ze wiele dokonales bo masz nr 81 na jakiejs liscie? Jak sa wybory miss to 81-sza tez moze byc pani z Burkina faso ktora jest pasztetem i ma owlosione nogi. Kogos z Polski czy Europy Wschodniej musieli tam wcisnac w ramach poprawnosci politycznej. A poza tym mistrzostwo Polski to zaden sukces. Mistrzem Polski nie jest najlepsza druzyna w Polsce, tylko najmniej słaba. I pan tez panie Jerzy jest w czolowce najmniej slabych trenerów w Polsce. I tylko w Polsce.
-
2009/12/25 18:32:51
Można krzyknąć zatem : Nieprawda, Flawiusz była kobietą!