|
Blog > Komentarze do wpisu
Mourinho i Benitez, herosi Ligi MistrzówJuż chciałem chlapnąć, że Jose Mourinho poniósł dzisiaj dotkliwą klęskę. Przecież jego Inter stracił pierwszego gola w okolicznościach, do których maniacko ponoć studiujący atuty rywala trener nie powinien był dopuścić - po rzucie rożnym rozegranym w dość oczywisty sposób. Przecież piłkarze Mourinho znów biegali niczym skrępowani, z wyciętymi płatami mózgu odpowiedzialnymi za wyobraźnię, co uderzało zwłaszcza przy nieograniczonej fantazji katalońskich rozgrywających. Przecież goście właściwie wcale nie dotykali na Camp Nou piłki, ja w każdym razie nie pamiętam, by dotykali, statystykom przypisującym im jakiekolwiek dokonania nie ufam. Jeśli Inter rzeczywiście oddał strzały, to co najwyżej symboliczne, dzięki zaproszeniu do strzałów poprzez banalne pomyłki uspokojonej sielankowym rozwojem wydarzeń Barcelony. Natarcia w sensie ścisłym mistrzowie Włoch zwłaszcza do przerwy nie przeprowadzili ani jednego, biedzili się, żeby choć dokopać piłkę pod katalońskie pole karne. Pewnie odetchnęli, że przegrali tylko 0:2. Nie tylko dlatego chciałem chlapnąć, że Mourinho poniósł dotkliwą klęskę. Jak inaczej skomentować jedno zwycięstwo w dziesięciu ostatnich meczach Ligi Mistrzów drużyny, której aspiracje - poparte gigantycznymi inwestycjami - sięgają zdobycia trofeum? Jaki eufemizm wyrzeźbić, by humanitarnie podsumować 360 minut tejże drużyny z Manchesterem United (wiosną) i Barceloną (jesienią), podczas których nie zdołała zdobyć jednej marnej bramki? Wymyśliłem tyle, że choć za całokształt wybronić Mourinho trudno, to za mijający wieczór aż wstyd go kamienować. Trafił na futbolowy twór zjawiskowy (co będę powtarzał po ostatnie barcelońskie tchnienie), skończony, upajający. Gracze Barcelony znów przypomnieli, jak wszechstronną i kompletną drużynę tworzą. Swego czasu ich rzuty wolne i rożne służyły oddaniu piłki przeciwnikowi, teraz służą zmasowanej kanonadzie. Po boisku tupta nie tylko zgraja krasnoludów na stópkach o bajecznych właściwościach, ale też osłaniający ich złowrodzy drągale. No i to zniewalające, niepowtarzalnie katalońskie manipulowanie rytmem gry - kokieteryjna dreptanina w środku, potem nagły przerzut na skrzydło, wreszcie dwa bezlitosne pchnięcia - dośrodkowanie Alvesa i strzał Pedro… Ilu jeszcze wychowanków musi wepchnąć na murawę Guardiola, by umilkli fanatycy hurtowych transferów, byśmy przestali wysłuchiwać lamentów o rzekomo wąskiej kadrze Barcelony? Messi z Ibrahimoviciem nie musieli dziś nawet wstawać z ławki rezerwowych… Inter prawdopodobnie do wiosny w LM przetrwa, więc Mourinho prawdopodobnie też przetrwa, choć nasłucha się, oj, nasłucha, bo schowane w ramionach głowy jego otępiałych na Camp Nou graczy ponownie utwierdzą Włochów w podejrzeniu, że mediolańczycy nie mają szans, by cokolwiek znaczyć w Lidze Mistrzów. Nie przetrwał natomiast Liverpool. I Rafael Benitez być może też nie przetrwa. Upadek Hiszpana zasługuje na osobny tekst, np. opublikowany po jego dymisji, choć ja wciąż powątpiewam, by prędko stracił posadę. Dziś wspominam tylko wspólne Beniteza i Mourinho międzynarodowe początki - obaj zyskali sławę dzięki europejskim rozgrywkom, najpierw zdobywając Puchar UEFA, a potem dokładając sensacyjne triumfy w LM. Obaj uchodzili wówczas (do czego sam się przyczyniałem) za nieomylnych jajogłowych przeobrażających futbol w naukę ścisłą, taktycznymi kajdanami zdolnych obezwładnić każdą, także zestawioną z najwybitniejszych wirtuozów drużynę przeciwną. Nie popełniali błędów tak, jak nie popełnia ich kalkulator. Już się mylą. Niekiedy kardynalnie. Niepowodzenia bardzo ich uczłowieczyły, nie trzeba szaleńca, by prognozować, że za dwa tygodnie w Lidze Mistrzów może nie ostać się już żaden z dwóch jej największych trenerskich gwiazdorów ostatnich kilku lat. Wówczas też nie napisałbym o dotkliwej klęsce Mourinho. To byłaby przecież klęska totalna, której nawet złotousty narcyz z Setubal nie unieważniłby wyrafinowanym bon motem. środa, 25 listopada 2009, rafal.stec
Komentarze
2009/11/25 00:56:05
Pomiędzy konstelacyjną dwójkę upchnąłbym, dodatkowo, Hiddinka. Okoliczności i podłoże zgoła odmienne, aczkolwiek miarka trenerskiej wielkości ta sama. I fakt, że Siemak i spółka mogli kupczyć - nie jest kwestią łagodzącą.
2009/11/25 02:03:30
Masz rację, Rafa prędko posady nie straci, to zresztą całkiem dobrze, bo po pierwsze nie zasługuje by w takim stylu ten klub opuścić, po drugie, aby wywalić trenera, trzeba znaleźć kogoś, kto tę drużynę lepiej poprowadzi, i tu jest chyba problem, bo któż mógły to być? Alex nie poprowadzi, Capello też nie, Hiddink jest dla LFC za drogi, jedyne co przychodzi mi do głowy to Martin O'Neill, ale po trzecie wreszcie, jestem pewien że LFC z Rafą się podniesie, musi ten uparciuch wreszcie zacząć wyciągać wnioski z własnych błędów, już kiedyś choćby skończył z karkołomną rotacją, choć trzeba było wiele czasu i nieudanych spotkań by od niej odszedł.
Wierzę, że ta wtopa z LM otworzy mu oczy na pewne sprawy i będzie dobrze. Bo w końcu po burzy zawsze świeci słońce. 2009/11/25 08:55:15
widzac taki mecz jak Barca-Inter panowie Moratti i Perez czuja sie pewnie jak syn bogatych starych, ktory nie potrafi wyrwac zadnej fajnej dziewczyny, a jego znajomy kumpel chociaz ma mniej kasy potrafi poderwac kazda.
"Jedenzeryzm" pokonany i mam nadz ze w niedziele równiez 2009/11/25 09:27:49
Inter Mediolan nie zanotował moim zdaniem żadnego (!) skoku jakościowego w swojej grze, od czasu przyjścia Mourinho. A kto się nie rozwija, ten się cofa. Nikt nie chce powiedzieć tego głośno, ale projekt Mourinho w Interze to po prostu klapa!
Oczywiście grali wczoraj z najlepszą drużyną Europy, ale to w niczym ich nie usprawiedliwia. 0:2 to najniższy wymiar kary, a przecież u siebie też szczęśliwie zremisowali 0:0. Jak się gra z Barcą pokazał Rubin Kazan. Zdobyli na katalończykach 4 pkt. I co z tego że po 'obronie Częstochowy'? Kto jeszcze niedawno był mistrzem catenaccio jak nie wynalazcy tego systemu gry Włosi (czyt. drużyny z Serie A)? Dzisiaj nawet Rosjanie robią to lepiej. Zgadzam się z azrael_juve, że pomimo iż w lidze są niżej, to Juve i Milan pokazaliby o wiele lepszy futbol na Camp Nou niż Inter. Zresztą nawet Fiorentina wydaje mi się że gra ładniejszy, inteligentniejszy futbol... A jak Inter - będący takim topornym klocem - zdominował tak Serie A (pomijając poprzednie lata kiedy zbierał potężne bonusy za calciopoli) jest dla mnie zagadką ;/ 2009/11/25 09:32:21
mokra_ryba
Nie rób z tej Barcelony świętej krowy bo ona także wydaje gigantyczne kwoty na transfery. Bo chociaż w Realu liczy się kasa to oni się z tym nie kryją, natomiast Barca wcale tak od niego nie odbiega. Co innego gdybyś podał za przykład Arsenal 2009/11/25 10:09:32
Czy ja dobrze liczę, że Inter może jeszcze (teoretycznie przynajmniej) jak najbardziej wylecieć z pucharów na tym etapie? Jak przegra u siebie z Rubinem.
Barca teoretycznie też jeszcze może wypaść do LE, jeśli wysoko przegra w Kijowie, ale nic gorzej. A Inter może być ostatni w grupie, być może nawet przy remisie w Kijowie, jak u siebie przegra wysoko. Wiem, że to się tak naprawdę nie zdarza:) 2009/11/25 10:10:53
No nadwyręża nam się legenda Mourinho. Nie mogę zrozumieć jak dysponując obroną składaną z takich zawodników jak Maicon, Samuel, Chivu, Cordoba, Lucio czy Materazzi, których regularnie wspiera trójka defensywnych pomocników spośród Cambiasso, Vieiry, Muntariego, Motty czy Zanettirgo może być tak niepewna w obronie, a wczoraj popełniała wręcz szkolne błędy.
Konto Mourinho obciążają też nieudane transfery, przede wszystkim skrzydłowych, którzy mieli nadać grze Interu zupełnie innego wymiaru czyli Quaresma i Mancini. W tym roku było bez wątpienia lepiej, choć wydaje się jednak, że nawet do spółki Milito z Eto nie dają tego, co dawał Zlatan. Z Benitezem jest jeszcze dziwniej. Kult jakim się go otacza w Liverpoolu patrząc z boku można uznać za irracjonalny. Owszem, w pierwszym roku wygrał LM ale od tego czasu jest tylko gorzej. W zeszłym sezonie wyjątkowo Liverpool zbliżył się do zawalczenia o mistrzostwo Anglii, ale de facto było to jedyny raz przez te 5 lat. Wielokrotnie wytykano mu, że funduszy do dyspozycji miał tyle co konkurenci (a argument że zaczynał ze słabą kadrą o tyle nietrafiony, że w głównej mierze to z tą kadrą którą oddziedziczył po poprzednikach wygrał LM) a jednak drużyna odstaje od czołówki. Teraz Liverpoolowi pozostaje tylko liczyć na to, że MCity, Tottenham czy Aston Villa albo pozabijają się nawzajem w walce o 4 miejsce, albo nie wytrzymają presji i Liverpool do 4 miejsca jednak doczłapie. Ale przecież nie 4 miejsce powinno być celem Liverpoolu. Jak dla mnie Liverpool powinien już dawno się pozbyć Beniteza i wpuścić w swoje szeregi trochę świeżego powietrza w postaci osoby nowego trenera. A co do Barcelony, gdzieś przed sezon napisałem, że kluczowa dla powodzenia sezonu Barcelony będzie forma (i to również w wielkich meczach) takich zmienników jak Pedro i Bojan. Jeśli staną na wysokości zadania to kadra Barcelony będzie kompletna - bez nich byłaby bardzo wąska. Pedro jednak przerósł najśmielsze oczekiwania swoją formą zupełnie spychając w cień Bojana, i faktycznie daje świetną alternatywę dla podstawowych zawodników. Co jest sprawą absolutnie kluczową dla Barcelony w obliczu napakowanego sezonu i kruchego zdrowia niektórych gwiazd zespołu. 2009/11/25 10:15:09
@Rafał
Proponuję obejrzeć ten mecz jeszcze raz, tylko zamiast przyglądać się tym paru błyskom Barcy, skupić się na tym co wyprawiali piłkarze Interu. Ten mecz był FARSĄ! Pierwsze podejrzenia o piknikowość spotkania na Camp Nou naszły mnie tuż po ostatnim gwizdku w Kazaniu. Widok Eto'o obściskującego całą meczową osiemnastkę Barcelony tylko je wzmógł. Ale to, co pokazali Mediolańczycy, to była jakaś gigantyczna ściema. 1-0 na tablicy, a panowie nie ruszają się ze swojej połowy, do przeciwnika podchodzą niemrawo, dając maksymalnie dużo czasu na decyzję i podanie, nawet faule były jakieś takie delikatne, wręcz koleżeńskie. No trening. I to lekki. Barcelona zagrała przeciętny mecz, a Inter - wiedząc, że ostatni mecz gra u siebie z Rubinem - nie zagrał wczoraj wcale. 2009/11/25 10:22:30
@Bartoszcze
Dobrze liczysz, tylko po co? :) A właśnie, nie pochwaliłem się. Wczorajszy mecz oglądałem w małej knajpie, przez bite 90 minut okadzany majestatem (nasze siedziska dzielił może metr) samego Władysława Georgea! I jego szanownej małżonki bodajże. 2009/11/25 10:41:13
@Dziaam
A tak mi się jakoś pomyślało:) Przecież napisałem, że to się nie zdarza. 2009/11/25 10:56:20
Czytając komentarze niektórych ludzi, widzę, że Barca jest winna tak słabej postawy Interu. I w ogóle cały mecz był taki słaby, że można nazwać go nawet farsą! To wszystko wina Barcelony! Te marne kilka błysków i podań, oj... Napiszcie wniosek do UEFA o karne odsunięcie FCB od rozgrywek, ze względu na zastraszające obniżanie poziomu.
2009/11/25 11:02:55
@Daniel
Nie wstydź się, śmiało, po nazwiskach:) Ładna i śliczna była wczoraj Twoja Barcelonka, piękna i szlachetna, że mniam. Już dobrze? 2009/11/25 11:22:59
@ danieldominiak
O co cho? Jakieś przewrażliwienie, czy co? Przecież tutaj nikt się Barcy nie czepia ;/ @kay_84 Ja w ogóle jakoś nie mogę zrozumieć jak cały Inter składający się przecież z dobrych lub bardzo dobrych piłkarzy, może grać tak tragicznie. Przecież od Barcelony dzieli ich przepaść, jak zauważył Rafał w zeszłym sezonie od MU też dzieliła ich przepaść. Jest kasa, jest głód sukcesu, jest silna i szeroka kadra, jest trener z najwyższej pułki. O co k...a chodzi w tym Interze? Porażka na Camp Nou to nie wstyd, ale styl gry, poziom to już blamaż. I to nie pierwszy raz w wykonaniu Interu. Mamy z tym do czynienia praktycznie za każdym razem gdy trafiają na silnego rywala spoza Włoch... Możemy oglądać Fiorentinę dającą radę z Liverpoolem, Lyonem czy Milan dający radę z Realem Madryt albo Juventus dobrze radzący sobie na Alianz Arenie z Bayernem. Tymczasem Inter stający na przeciw rywala o uznanej marce doznaje paraliżu. A przecież w lidze w bezpośrednich starciach przeważnie góruje nad Juventusem, Milanem czy Fiorentiną ;/ Co do Zlatana to się nie zgadzam. On Interowi w LM dawał zawsze tyle co nic. Wczoraj mógłby w ataku Interu być Ronaldo z najlepszych lat do spółki z Van Bastenem i i tak by nic nie zdziałali. @dziaam Oglądając mecz Interu też zwracałem uwagę na to co piszesz. Szczególnie rozwaliła mnie róznica w umiejętności stosowania pressingu. Inter praktycznie nie umiał tego robić, zachowywał pozory pressingu wysyłając 2-3 zawodników na połowę barcy, którzy nawet nie atakowali rywala tylko dreptali w promieniu 10m od nich. Barca do pressingu na połowie rywala angażowała 4-5 zawodników, i rzeczywiście (a nie na niby) atakowali obrońców Interu pod ich polem karnym. A przecież - jak pisałem wcześniej - kluby Serie A jeszcze do niedawna słynęły z umiejętności zacieśniania pola gry i stosowania pressingu! Pal licho nawet Serie A, przecież drużyny Mourinho były specjalistami w tego typu grze! 2009/11/25 12:08:36
@Salvatore
Umiejętności były, nie było woli. Nie wierzę, że wczoraj widziałem coś więcej niż treningową gierkę Interu. 2009/11/25 12:17:09
@ dziaam
Kurna, żebyś się nie przeliczył :) Mecz z Barcą to nie był pierwszy mecz z silnym rywalem w LM kiedy pokazują wielkie nic. Gdyby to było pierwszy raz, jakiś wyjątek od reguły, to może byłby skory uwierzyć w Twoją interpretację wczorajszego wieczoru ;/ pzdr 2009/11/25 12:19:16
P.S. - pamiętasz mecz na San Siro? Tam się na pewno Interowi chciało, a podobnie jak wczoraj był tłem dla Katalończyków ;/ 0:0 to był po prostu fuks.
2009/11/25 12:23:27
Według mnie Inter to drużyna gwiazd , ale bez lidera. Brakuje tam faceta, który miałby w sobie dość ikry, żeby w trudnych momentach ochrzanić kogo trzeba i poderwać cały zespół do walki. Być może też przytłaczają ich kompleksy, wobec osiągnięć Milanu i Juventusu, a już na pewno nie dają rady udźwignąć presji wyniku. Jedno, czego można zazdrościć Interowi, to prezydenta, jego pasji i cierpliwości. Przydałby się taki, w którymś z polskich klubów.
Co do Beniteza - nie mam do niego przekonania, choć wydaje się, że wszystkie wpadki zostałyby mu wybaczone, gdyby wreszcie zdobył mistrzostwo Anglii (w tym sezonie to już raczej nierealne). To taki trener na poszczególne (prestiżowe) mecze , jak choćby z MU. Po zwycięstwach w nich urządza przed kamerami "szopki", jakby został mistrzem świata, a potem przychodzi seria wpadek z przeciętniakami i cały czar pryska. Tym właśnie różni się od Fergusona - brak mu szerszego spojrzenia, jego działania są mało perspektywiczne. Do tego brak mu nosa do transferów, w Liverpoolu od lat jest za dużo solidnych rzemieślników, a brakuje artystów grających z polotem i fantazją, drużyna gra schematycznie (zwycięża głównie mega-charakterem i sercem do walki). Dlatego wątpię, by z Benitezem stać było Liverpool jeszcze na jakieś postępy. 2009/11/25 12:32:07
@Salvatore
Pamiętam, byłem wówczas na wakacjach we Włoszech, meczu Interu oglądanego we włoskiej knajpie prędko nie zapomnę. Zupełnie inny mecz, inna gra Interu, nie widzę podobieństwa. Ani do tamtego, ani do dwumeczu z United. 2009/11/25 12:44:19
@dziaam
siedziałeś obok samego Mistrza. pewnie mocno ci to zakłócało oglądanie meczu ;) ale moje pytanie brzmi : zagadnąłeś? okazałeś szacunek? może mały autografik? a jesli śmiałości nie starczyło to może podsłuchałeś jakies złote mysli w stylu- "Barca przypomina mi reprezentacje Polski za mojej kadencji" itp? zdaj prosze krótką relacje ;) co do tekstu to nic mądrego ponad to co juz napisaliście nie wymysle ( gra Interu to była farsa ale nie umniejsza to gry Barcy) jedyne co mi przychodzi do głowy to to że moze niegłupim pomysłem byłaby zamiana Mourinho na Beniteza i vice versa. Niestety Liverpoolu nie stać na Jose... Ale mogłoby byc ciekawie 2009/11/25 12:45:44
@ dziaam
Każdy mecz jest inny. Ale we wszystkich omawianych (dorzuciłbym jeszcze dwumecz z Liverpoolem bo więcej klasowych rywali Inter nie miał w ostatnich latach - za szybko odpadali) Inter grał jedno wielkie nic, i we wszystkich ustępował rywalom niemal w każdym elemencie. W żadnym meczu nie potrafił też zdobyć gola. I to są wspólne mianowniki. A jeszcze co do meczu z FCB na San Siro - fakt, Inter miał ze 2 okazje do zdobycia gola. Także na ich + można zapisać jakieś 20 minut drugiej połowy. Przez pozostałe 70 minut dominowała Barcelona, rozgrywała sobie piłkę tak swobodnie, że to aż szok. I aż dziw bierze, że nie wywieźli 3pkt z Mediolanu. A przecież Inter grał u siebie do cholery! No chyba że we włoskich knajpach, na włoskich telewizorach Włosi grają lepiej :) 2009/11/25 12:55:20
@nocer
Nie zagadnąłem. George Władysław siedział w ciszy, cośtam do żony mamrotał raz na jakiś czas. Nasz stolik natomiast huczał od komentarzy. Ja i dwóch kolegów zajęci byliśmy meczem w tv, dwóch innych kolegów rozmawiało głównie o stanie polskiej piłki. Przejechali się po wszystkich jej ułomnościach po kolei, licząc zapewne, że ujrzą przy stoliku obok puchnące uszy Władysława George'a. Nie ujrzeli. Pewnie dlatego, że nie powiedzieli niczego, czego Mistrz nie wiedział. Aha, na bramkę Pedro WGE aż podskoczył :) @Salvatore Nie przekonasz mnie, obojętnie iile byś wspólnych mianowników nie znalazł. Inter moim zdaniem nie prezentował nawet minimum zaangażowania. 2009/11/25 13:35:09
z innej beczułki: - polecam z najnowszej "Polityki" cóś takie: "Rozmowa z prof. Janem Chmurą, fizjologiem, o mózgu piłkarza". Inspirujące;))
2009/11/25 13:36:57
@dziaam
Proponuję obejrzeć ten mecz jeszcze raz, tylko zamiast przyglądać się tym paru błyskom Barcy, skupić się na tym co wyprawiali piłkarze Interu. Ten mecz był FARSĄ! Pierwsze podejrzenia o piknikowość spotkania na Camp Nou naszły mnie tuż po ostatnim gwizdku w Kazaniu Propozycja nie została przyjęta:-), powtórnie obejrzałem tylko perfekcyjny początek Barcy, który tradycyjnie już odebrał Interowi mowę. Twoja teoria, że mediolańczykom się nie chciało, niewiarygodna. Serio zakładasz, że oni są pewni zwycięstwa nad Rubinem? Drużyna, która remisuje u siebie z Kijowem i Bremą, a z Panathinaikosem nawet przegrywa? Która się przyzwyczaiła, że w LM jej kompletnie nie idzie, w każdym meczu musi wymordować punkty? Której 0:0 lub 1:1 z Dynamem do awansu może nie wystarczyć, a 2:2 i wyższy remis nie wystarczy na pewno? Zresztą akurat włoskie calcio śledzę wnikliwie i jednego jestem pewien - ten mecz był cholernie ważny/prestiżowy i dla Mourinho, i dla drużyny. A że nie okazali jaj, kiedy rywal ich zakneblował? Nie pierwszy raz... Z relacji wnoszę, że widzenie meczu fałszuje Ci towarzystwo - podjarani Włosi w knajpie albo magia chwil spędzanych z Władysławem Georgem:-) @salvatore Rozumiem, że serce masz czerwono-czarne, ale już nie przesadzaj z tym topornym klocem - wicemistrz i wicelider Juve urokliwiej nie gra, zresztą Inter ofensywę w Serie A jednak urozmaicił:-) 2009/11/25 13:38:52
danieldominiak popieram ;) czy Wy naprawdę nie widzicie, że to nie przeciwnicy są tacy słabi? "Bo Inter wczoraj nic nie grał" - no tak! Manchester też w finale nic nie grał, Bayern na Camp Nou też nic, Real to nawet 2 razy nic nie grał... można tak wymieniać bez końca ;) Ej, no ale zaraz. Może jak każdy na tym świecie nic nie gra a Barca w każdym ważnym meczu z tymi nic-grajkami jakoś wygrywa to wydaję mi się, iż jest to spowodowane chyba tym, że jest to obecnie najlepsza drużyna świata. To dzięki klasie tego zespołu i filozofii wyznawanej przez ten klub, i czy Barcelonę kochasz czy nienawidzisz zaakceptuj to. Wczoraj zagrało 9 wychowanków: Valdes, Puyol, Pique, Xavi, Iniesta, Pedro, Sergio, Dos Santos, Bojan. I chyba w tym jest klucz do sukcesu, Ci zawodnicy od dziecka mają wpajany styl gry Barcelony, którego ciężko jest się potem "nauczyć" (patrz. Czyhrynskii).
2009/11/25 13:46:56
@Rafał
Mój wniosek jest kuriozalny, zostawmy go zatem. Nie wyobrażam sobie, jak można zakneblować się aż tak. To nie Wisła Kraków, tylko Inter. Oni przegrywali i nie atakowali. Na San Siro remis im pasował, nie musieli atakować. Na Camp Nou - na to wygląda - nie przeszkadzała im porażka. Żeby jeszcze Barca grała jakiś niesamowity mecz... Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że czymś takim odebrała 11 starym wyjadaczom 80% ich umiejętności. Śledzisz calcio, więc sam powiedz: często widujesz tak aż niemrawy Inter? Nie wykluczam oczywiście, ze się mylę i Inter jest aż tak słaby. Jedno jest pewne - wczoraj Barca nie napotkała oporu. 2009/11/25 13:55:32
@ dziaam
Właśnie miałem Ci szerzej odpisać, ale zauważyłem, że Rafał mnie wyręczył i napisał mniej więcej to co chciałem Ci przekazać, a przy lepiej to ubrał w słowa niż ja bym to zrobił. Od siebie krótko i prostacko: podobnie jak Rafał ni ch*ja nie uwierzę, że Inter odpuścił. Moim zdaniem grał jak przeciwnik pozwalał i na ile ich było stać. Śledzisz calcio, więc sam powiedz: często widujesz tak aż niemrawy Inter? To pytanie do Rafała, ale pozwolę sobie napisać cosik: ostatnio oglądałem mecz Roma-Inter i mediolańczycy byli wolni, nudni i bez pomysłu. Niewiele się różnili od wczorajszego Interu. Tylko że Roma to nie Barcelona. 2009/11/25 14:05:08
@ Rafał
Rozumiem, że serce masz czerwono-czarne, ale już nie przesadzaj z tym topornym klocem - wicemistrz i wicelider Juve urokliwiej nie gra, zresztą Inter ofensywę w Serie A jednak urozmaicił:-) Ale Juve ma przynajmniej w drugiej linii takiego Diego, Melo czy od czasu do czasu pojawiającego się na boisku Giovinco którzy mają brylantową technikę, potrafią ładnie przytrzymać piłkę, podać, przedryblować rywala. Stąd lepiej sobie radzą z pressingiem niż Inter. Co do urokliwości, to rzeczywiście Juve nie zachwyca, masz rację. Choć predyspozycje do pięknej gry ma, bo dysponuje bardzo ciekawą (potencjalnie niezwykle kreatywną) drugą linią. Oglądałem mecz z Udine i nie wyglądało to za fajnie. Inna sprawa, że odnosiłem wrażenie, że oszczędzali się jak mogli na środę. Zresztą derby już nie długo, będzie można porównywać, zobaczymy. :) 2009/11/25 14:44:32
Spokojnie Barce uciszy Real na Camp Nou :P Już myślałem, że Barca będzie miec kłopoty przed GD, a tu dostała dodatkowe skrzydła. Mourinho to niby charyzmatyczny trener, ale Inter grał...hmmm pewnie tak jak przeciwnik na to pozwala.
Brak Messiego? Przy jego ostatniej formie było to nawet wzmocnienie. 2009/11/25 14:57:26
@dziaam
Również staram się obserwować calcio, ale akurat tych czerwono-czarnych. Za Barcą nie przepadam, dlatego wczoraj z dwojga złego wolałem, żeby Inter wygrał (szkoda, że obie drużyny nie mogły zakończyć meczu bez punktu :D ). Jednak Twoja teoria nijak ma się do poczynań Interu na arenie międzynarodowej. Być może z tych zawodników, ten trener w tym czasie wykrzesać więcej nie zdoła. Być może właśnie nadszedł kres ery trenerów-matematyków w futbolu i zacznie się znów jakiś ciekawy okres. Być może jesteśmy świadkami czegoś co kiedyś będzie dogłębnie analizowane - jak drużyna tak kompletna, z taką ławką, z takim zapleczem, takim(!) trenerem i spokojem zarządcy nie zdołała podbić Europy i Świata. Piszę to wszystko być może, bo wiele już widziałem dziwności w piłce i może się okazać, że Inter wygra najbliższe spotkanie i awansuje nie tylko z grupy ale bił się będzie na wiosnę o finał. Jest to mało prawdopodobne, ale nadal uważam Mourinho za człowieka nieprzewidywalnego, a tego właśnie teraz Interowi potrzeba - czegoś, czego nikt nie zgadnie ;-) 2009/11/25 17:20:23
ja tam od dawna uwazalem Mourinho za miastrza autoreklamy. facet od Porto nie zrobil nic nadzwyczjanego, a dalej jest wymieniany jednym tchem w top 3 najlepszych trenerow. w Chelsea zrobil tyle co przedtem Rainieri. Grant doszedl dalej z Chelsea w LM niz Mourinho i niech nikt mi nie sle farmazonow, ze to duch Mourinho i Terry prowadzili druzyne. w Interze rowniez Mourinho nie osiagnal wiecej od Manciniego. Co wiecej wywalenie dziesiatek milionow euro na Wrighta-Philipsa, Quaresme i Manciniego nie dziala na jego korzysc.
2009/11/25 18:06:54
Tak, miłe panie, mnie też jest głupio, gdy czytam pisane pretensjonalnym stylem felietony Rafała Steca - Jerzego Pilcha dla ubogich. Trenerów pokroju Beniteza i Mourinho podsumował, jakże trafnie, Jorge Valdano. Enjoy - www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=13740
2009/11/25 19:49:22
@dziaam
Chłopie, Ty się uspokój! Są ludzie, których argument: miliony much nie mogą się mylić, przekonał, by polubić prawdziwe gówno (chodzi o Real shit, bo, że nie zaczaiłeś, nie mam złudzeń). Tobie na rzyć (sic!) najwyraźniej się makaron rzucił. Nie byłoby przeszkodą uniemożliwiającą szczęśliwe życie (no chyba, że gruby zad w Twym odczuciu ze szczęściem w parze nie idzie), gdyby nie fakt, że miast czachy, do myślenia używasz rzyci właśnie. Sam rozumiesz, że takie myślenie, jest tylko quasi-myśleniem. Jeśli nie potrafisz przyjąć wczorajszych faktów, obejrzyj sobie swój ciężkostrawny makaron z Rubinem. Życzę Wam zwycięstwa, bo wówczas w 1/8 silny team (oby angole) pokaże Ci, jak gentelmeński futbol gra inter nie tylko przeciw Barcelonie, nie strzelając nic (nihil novi), a tracąc czteropak. Lepiej milczeć, uchodząc za głupca, niż odzywając się rozwiać wszelkie wątpliwości. (No chyba, że lubisz być stawianym w rzędzie z takimi jak ja.) 2009/11/25 19:54:33
@blanco77
"Tak, miłe panie, mnie też jest głupio, gdy czytam pisane pretensjonalnym stylem felietony Rafała Steca - Jerzego Pilcha dla ubogich. Trenerów pokroju Beniteza i Mourinho podsumował, jakże trafnie, Jorge Valdano. Enjoy - www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=13740 blanco77" Widzę, że kolejny fan shitu, na wzór muszy. Jeśli uważasz, że Żorż ma lepszy styl od Steca, masz ku temu prawo. Wiedz, że de gustibus non est disputandum, toteż daruj sobie te biedne przytyki. Miast komentować, idź lepiej zashicać swój łeb (vel rzyć, jeśli "główkujesz" a la dziaam) real shitem. Aha. cum duo dicunt idem, non est idem. Tak, miłe panie, mnie też jest głupio, gdy czytam pisane pretensjonalnym stylem felietony Rafała Steca - Jerzego Pilcha dla ubogich. Trenerów pokroju Beniteza i Mourinho podsumował, jakże trafnie, Jorge Valdano. Enjoy - www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=13740 2009/11/25 23:28:12
@a.bazakbal
takie myślenie, jest tylko quasi-myśleniem Zarzucasz mi daleko posuniętą głupotę i jednocześnie podejrzewasz, że jestem w stanie zrozumieć, czym jest quasi-myślenie. Dyskutujesz, czy się popisujesz? 2009/11/26 00:14:30
@salvatore82
"projekt Mourinho w Interze to po prostu klapa!" Z pustego i Salomon nie naleje. W wersji dla niePiśmiennych: z liksy twardego kloca nie zrobisz. Dajmy mu z powrotem Chelsea, a się okaże, że niepowodzenie "projektu Mourinho u makaronów" to nie wina Mourinho. @dziaam "Zarzucasz mi daleko posuniętą głupotę i jednocześnie podejrzewasz, że jestem w stanie zrozumieć, czym jest quasi-myślenie. Dyskutujesz, czy się popisujesz?" Jakby w quasi- było coś nietypowego. Jeśli ktoś nie wie, o co kaman, są słowniki, także te łatwo dostępne za pośrednictwem Internetu. Co do rzekomego zarzucania Ci głupoty. Jest taka gra: może tak, może nie, w gruncie rzeczy ch go wie. Jej istota polega na tym, że ktoś coś mówi, a potem bawi się, obserwując reakcję odbiorcy /-ów. Z całym szacunkiem, ale Ty co najwyżej się domyślasz, co miałem na myśli. Popisywać się nie zamierzam, ja meczów we Włoszech (stety) nie miałem okazji oglądać. Dyskutować jak wyżej. To nie ma sensu z ziomkiem, który patrzy a nie widzi. Miast pleść trzy po trzy, weź się lepiej do roboty, wszak bronować nie ma komu. Najlepiej bronuj polskimi markami, wspierając rodzimy przemysł bronowy. Z innych plusów jest przyjemność czerpana ze smaku zimnego brona, pomijając, że będziesz miał jadaczkę i łapki zajęte. Ceterum censeo te stultum esse, czyli prawie nic do Ciebie nie mam. 2009/11/26 00:15:11
@dziaam
Śledzisz calcio, więc sam powiedz: często widujesz tak aż niemrawy Inter? Sam powiedz: często widzisz aż tak niemrawy Man Utd jak w ostatnim finale Ligi Mistrzów?:-) 2009/11/26 09:17:24
@Rafał
Ani Man Utd, ani Bayern, ani Lyon nie zagrał gorzej z Barcą. Takie odniosłem wrażenie. Niestety nie mam dowodów, że majestat George'a Władysława nie zaburzał mi percepcji, musisz mi wierzyć na słowo;) |
|
Inter jako jedyna czołówki serie A nie potrafi sobie poradzić z grą, nie będąc w roli faworyta. W lidze włoskiej, czy nawet w LM ze słabszymi zespołami, gdy ciąży na nich presja tego, że powinni być teoretycznie zespołem lepszym potrafią się sprężyć i nawet w końcówce wygrać. Gdy jednak dane jest Interowi stanąć na przeciwko drużyny powszechnie postrzeganej jako lepsza, to ustępuje pola, jakby z góry pogodzony z porażką.
Śmiem więc twierdzić, że mimo o wiele większych wahań formy Juventusu i Milanu, to oba te kluby poradziłyby sobie lepiej z dzisiejszą Barcą, choć wcale nie jest powiedziane, że to lepiej oznaczałoby zwycięstwo czy nawet remis.
Obaj wielcy przeciwnicy Interu z serie A mają zdolność do pójścia za swoimi liderami-magikami drużyny, tak jak Juve za Del Piero czy Milan za Pirlo, co pozwalało tym drużynom osiągać o wiele więcej z potencjalnie lepszymi przeciwnikami. Mourinho stworzył w Interze kolektyw na tyle ścisły, że zespół ten nie potrafi zostać porwany do żadnej błyskotliwej akcji, kolektyw w złym tego słowa znaczeniu, który nie potrafi sam z siebie przełamać nudnych schematów. Na serie A to wystarcza, ale na gigantów LM to jak na razie za mało...
Pozdrawiam!