Blog > Komentarze do wpisu

90 minut

W inauguracyjnym dla selekcjonera Smudy sparingu z Rumunią (0:1) troszeczkę podobał mi się pressing naszych graczy na połowie rywali. Poza tym nie podobało mi się nic.

Wróciły wszystkie zmory towarzyskich wprawek w futbolu naszych czasów oraz oryginalnie już polskie zmory meczów kadry w roku 2009: beznadziejna murawa, tym razem w formie zlodowaciałych wertepów pod korkami wykręcających niezamierzone piruety piłkarzy, odrętwienie na trybunach, emocje o temperaturze jeszcze niższej od listopadowej, rozpaczliwe szukanie na boisku kogokolwiek, kto pokazuje cokolwiek.

Znęcać się nad polskimi piłkarzami nie chcę, wolę im pogratulować, że nie połamali kulasów. Ale świadomie napisałem, iż ów stosowany natychmiast po utracie piłki pressing podobał mi się tylko „troszeczkę”. „Troszeczkę” to bowiem słowo kluczowe dla opisu cierpień naszych kopaczy. Żeby dostrzec ich boiskowe ćwierćosiągnięcia, trzeba totalnego skupienia i oka wytrawnego znawcy.

Weźmy Kamila Kosowskiego, który udzielał w przerwie wywiadów jako najlepszy na boisku. Najlepszy, nie przeczę, był. W detalu jego ofensywne dokonania z pierwszej połowy wyglądały tak: nasz lewoskrzydłowy kopnął piłkę w pole karne czterokrotnie, z tego RAZ celnie, czyli do kolegi z drużyny; nasz lewoskrzydłowy RAZ udanie dryblował; nasz lewoskrzydłowy ANI RAZU nie strzelał.

Po przerwie Kosowski poprawił skuteczność i dośrodkował celnie DWA RAZY. Oddał też potwornie niecelny strzał. Wstrząsające, ale on istotnie pozostawił po sobie stosunkowo korzystne wrażenie. (Pozostaje wątpliwość, czy nadwiślanski piłkarz - wiemy, jak zazwyczaj ma wytrenowany i zmordowany organizm - będzie w stanie utrzymać formę reprezentacyjną do 35. roku życia).

Biegający po przeciwległej flance Kuba Błaszczykowski też kilka razy kopnął w pole karne. Do partnera piłka nie dofrunęła ANI RAZU. Dryblował z powodzeniem nasz prawoskrzydłowy RAZ. Wstrząsające, ale Błaszczykowski nie bez powodu uchodził jeszcze przedwczoraj za jedynego polskiego gracza ofensywnego klasy europejskiej.

Przepraszam, że się powtórzę: trzeba konesera (wytrwałego konesera!), by w sparingach tego gatunku wynaleźć obiecujące drobiazgi. Nawet przy skrajnej życzliwości i wyrozumiałości usprawiedliwionej skandalicznym stanem boiska. Inna statystyka, obiecuję, że ostatnia, dalszych tortur nie będzie: siedmiokrotnie Polacy kopali nieruchomą piłkę z rzutu rożnego lub wolnego na połowie przeciwnika, do partnera dotarła ona RAZ. Wstrząsające, ale mimo wszystko oni naprawdę wypadli lepiej niż w poprzednich meczach.

Coś się mimo wszystko na boisku zdarzyło, nasi mieli szansę gola strzelić, a Rumuni wręcz go strzelili (też się ślizgali, więc asystę wykonali w pozycji leżącej). Zatem „troszeczkę” piłki nożnej - głównie dzięki rywalom - jednak obejrzeliśmy.

Przed półwieczem awangardysta John Cage skomponował „4 minuty 33 sekundy”. Nie tylko koneserom zapewne wbił się ów utwór w uszy, zapamiętać go łatwo - nie ma w nim ani jednego dźwięku. Zaczyna się, potem jest cisza, kończy się. Kiedy oglądam nasz futbol - niedawny ligowy hit Wisły z Legią też miał statystyki dążące ku zeru - odnoszę coraz silniejsze wrażenie, że my, Polacy, zbliżamy się do wytworzenia meczu, w którym piłki nożnej w tradycyjnym jej rozumieniu nie będzie już wcale. Że pozostanie nam tylko zatytułować go „90 minut”, wyeksportować w świat, przejść do historii.

Jak „4 minuty 33 sekundy” da się zagrać na dowolnym instrumencie, tak „90 minut” da się przecież zagrać dowolnymi piłkarzami. Nawet Kokoszką i Dudką, popełniającymi w Warszawie zatrzęsienie błędów.

Mecz z Rumunią powinien być trzecim selekcjonera Smudy, ale był pierwszym, bo PZPN pod intelektualnym patronatem Antoniego Piechniczka próbował wepchnąć na ławkę powolnego sobie Stefana Majewskiego. Szkoda. Szkoda bezmyślnej straty bezcennego czasu. Chyba wszyscy poczuli, jak trudno będzie składać reprezentację na Euro 2012 w nieskończenie dziś smutnych gierkach towarzyskich. Sam Smuda umiał dziś pochwalić drużynę tylko za zaangażowanie, czyli wybronił się komplementem używanym dopiero wtedy, gdy za nic innego pochwalić się nie da.

Gdzie szukać pocieszenia? W konstatacji, że smętne klapy z Rumunami też są niezbędne, by trener dokonał selekcji negatywnej. W myśleniu magicznym - skoro Polacy nie strzelili gola od 370 minut, a dłuższą serię bez bramki kadra miała ostatnio dziesięć lat temu, za kadencji Jerzego Engela, to znaczy, że od zera też można dobrnąć do zwycięstw w bojach o punkty. Choć ja po rumuńskiej nudzie czuję przede wszystkim niepokój, że niebagatelny problem, jak mi się wydaje, będzie miał selekcjoner nawet z wyborem, kogo postawić w bramce.

sobota, 14 listopada 2009, rafal.stec

Komentarze
2009/11/14 20:56:37
Kosowski oddał jeden strzał. Tyle że przeleciał on jakieś 16 metrów od bramki na przeciwną stronę boiska.
-
2009/11/14 20:56:54
Oglądałem tylko ostatnie pół godziny, ale moja refleksja w tym wszystkim była "jak za wczesnego Leo":)
Na mocne kroki wciąż za wcześnie, ale niektóre Wielkie Nazwiska Reprezentacji powinny odpocząć i zbudować formę na international level.
-
2009/11/14 21:27:45
Żeby oglądać piękną grę w wykonaniu naszych, to trzeba by zabrać piłkę z boiska. Przecież od dawna wiadomo, że mamy jednych z najbardziej surowych technicznie piłkarzy w Europie (a może nawet i na świecie), to kłuje w oczy w każdym meczu, a zwłaszcza na takim kartoflisku, jak dzisiaj. Dlatego nie ma nawet co mieć do nich pretensji, chyba, że komuś nie za bardzo się chciało grać. Jedyna nadzieja w tym, że Smuda przeleje na piłkarzy swój entuzjazm.
Co do Kuszczaka - on się nie nadaje na bramkarza kadry, jest zawsze strasznie spięty, może za bardzo chce i dlatego wychodzi odwrotnie. Z dzisiejszych bramkarzy mentalnie do wielkiego grania nadawał się tylko Boruc. Póki nie uderzyła mu do głowy "sodówka" i się nie zaniedbał - nie pękał przed nikim. Przypominał tą cechą Macieja Szczęsnego, systematycznie niegdyś "olewanego" przez kolejnych selekcjonerów.
-
2009/11/14 21:27:52

OMG! Ale wieczór! Co oglądać? Hiszpania-Argentyna, Italię z Holandią, Francję? A zaraz Portugalia. Zacząłem od mistrzów świata, ale już przełączyłem się na mistrzów Europy i boskiego Diego. To jednak nie jest "moja" Argentyna.

P.S. O naszym meczu nie napiszę nic. Był jak z innego, smutnego świata. Na szczęście Franz ma mnóstwo czasu na pracę.


-
2009/11/14 22:41:58
a jak statystyka kornerów?
jeżeli chociaż tam wygraliśmy, to wszystko ok
-
2009/11/14 23:28:46
Ale nad czym Smuda ma pracowac? Przeciez on nie chce juz nikogo naturalizowac. A z tego co mamy nie da sie ulepic nic. Moze cos czasem wyjdzie jak sie chlopakom zechce i przeciwnik bedzie bez formy ale z tego ciasta nie bedzie.
Problemem nie jest selekcjoner i nigdy nie byl od 86ego (no moze gdyby zamiast Engela i Piechniczka byl kto inny swego czasu, to kto wie... Mielismy pare nazwisk znanych na swiecie a osiagniec zadnych)

Co do murawy. Slaba jakosc murawy zdecydowanie dziala na korzysc pilkarzy gorszych technicznie. Tlumaczenie wiec naszych pilkarzy jakoscia murawy jest nie na miejscu, bo chyba nikt nie wierzy, ze Rumuni sa gorsi technicznie...
-
2009/11/14 23:32:16
Faktycznie ten mecz nie stał na wysokim no nawet średnim poziomie ale Smuda mówił jaka jest jego filozofia bez długich piłek , klepa,klepa szybka gra i "gra muzyka" a na takiej murawie to naprawde brazylia by się meczyła. PS . Codziennie czytam że Polski futbol umiera ogólnie jest katastrofa może i macie racje ale ja oglądając mecz Ruch-Jagielonia byłem zachywcony , pressing na całym boisku przez 90 minut piękne akcje kapitalne indywidulane pojedynki, mimo tak duzej ilosci bramek niezla gra w defensywie (Ruchu) , bezposrednio po tym meczu ogladalem Manu Chelsea i NAPRAWDE hit Premiership był gorszym widowiskiem (podkreślam widowiskiem ).
-
2009/11/15 00:18:00
Jak przypomnę sobie lata 90-te, umiejętności techniczne Koseckiego, Nowaka, Jusko, Kowalczyka i długo jeszcze by wymieniać, to dziwię się czemu tak psioczyłem wtedy na nasz futbol (ciągle przegrywane eliminacje). Wtedy grali piłkarze! Dzisiaj, po pierwsze nie grają tylko bezmyślnie kopią, po drugie to nie piłkarze tylko kopacze. Obejrzałem mecz Hiszpania-Argentyna i modlę się, żeby broń boże przez najbliższe 2 lata nikt w PZPN nie wpadł na pomysł grania meczu z kimś ze światowej czołówki. Może być San Marino, może być jakaś afrykańska drużyna, może być Nowa Zelandia (w końcu do RPA jedzie), może być i z 4 razy Kanada, ale nie daj boże Hiszpania, Anglia czy Brazylia. Już Rumuni, podobno w kryzysie, pokazali gdzie jest wyszkolenie techniczne naszych graczy. A gdyby nasi musieli biegać?! Oj kara dla nich wielka zmęczyć się 90 minut. Dlatego San Marino, Malta, Wyspy Owcze, może w końcu gol wpadnie.
-
2009/11/15 00:51:32
Irlandia - Francja - extra mecz. A zagranie Gourcuffa z I połowy iście magiczne, zaspokoiło moje potrzeby estetyczne na jakiś czas ;)
-
2009/11/15 01:04:35
Własnym oczom nie wierzę. Rafał, ani słowa o kibolach? Przeciez krzyczeli znów "Jebać PZPN" "ITI- SPIERDALAJ" oraz "Jeszcze jeden..." Nie zająkniecie się nawet o tym?
jestem ciekaw waszego zdania.
-
2009/11/15 01:27:04
Nawet na Wiśle śpiewali ITI SPIERDALAJ z tym Jeszcze jeden to przesada ale żeby odrazu ludzi pałowac po czyms takim to tez nie jest OK a o tym juz zaden dziennikarz nie napisze .
-
2009/11/15 01:31:57
kogo pałowali? przeoczyłem coś?
Rafał śpi... pewnie jutro coś napisze. Przynajmniej mam taka nadzieję
-
2009/11/15 01:34:42
Nawiązuje do meczu na Legi jak Staruch zarzucił Jeszcze Jeden to ochrona go zdjęła z gniazda i obezwładania gazem itp w 15 chłopa ...
-
2009/11/15 02:11:35
Bez przesady z tą krytyką. To dopiero pierwszy mecz Smudy więc raczej nie należało się spodziewać cudów.
-
2009/11/15 02:16:29
Panie Rafale a nie podobało się panu, że jednak ludzie olali ten głupi bojkot i przyszli na mecz? Czy to nie warte podkreślenia, że jednak znaleźli się ludzi, którzy są patriotami? Czy wolałby Pan, żeby bojkot wyszedł i żeby przyszło na stadion 1 tysiąc widzów?
-
2009/11/15 08:09:58
jak fajnie czyta sie komentarze do beznadziejnego meczu, które nie są przesiąknięte jadem,czy innym gównem... jakaś nadzieja przebija , i nawet życzliwości troche,
to tak na osłode , bo spotkanie bylo tylko spotkaniem, meczu nie bylo wg mnie wogóle, zostaje zaśpiewać 'problemy mijają tak jak łzy...
ps. trener Smuda bardzo gustowna jesionke, wdzial, chyba zaden z nas prócz Steca nie widzial Smudy w czyms takim, pozdrawiam
-
2009/11/15 10:40:10
Na tym kartoflisku to i Hiszpania nic by nie zagrała. Kiedy Leo mówił o boisku, na które nie wyprowadziłby psa, mówiono, że Holender to buc, który poucza Polaków. No i co? Kilkanaście miesięcy później i nic się nie zmienia.

Co do Cage'a, to zdarzało mu się występować nago z jabłkiem na głowie. Miejmy nadzieję, że nie zrobi tego Engel - z np. owocem cytrusowym przyczepionym do wąsów.
-
2009/11/15 11:02:42
Oglądałem mecz bez większej nadziei na futbol w stylu Orłów niczym dobra czy nawet średnia drużyna europejska. Mimo, iż się męczyłem tym oglądaniem ( jak każdy z nas zresztą mających wiarę w lepsze jutro..), to jednak jest kilka elementów które były pozytywne. Przede wszystkim od początku widzę niesamowitą energię i optymistyczne podejście Franza co naprawdę może być kluczowe w przypadku budowy fundamentu pod drużynę nie tylko z nazwy. Druga sprawa to może ku zdziwieniu innych ale Ludovic Obraniak - od razu widać , że gość jak dla "naszych" z innej planety potrafiący wspaniałym prostopadłym podaniem bądź przerzutem zmienić obraz gry , stworzyć klarowną sytuację - takich piłkarzy Panie Smuda nam trzeba i takich trzeba szukać!!
Ps. Inna sprawa to boisko - jak PZPN może tak ulegać federacji rumuńskiej? Czy my nic nie mamy do powiedzenia - musimy zgadzać się na wszystko? Jaki sens ma rozgrywanie takiego meczu na takiej murawie- przecież gdyby to zobaczył trener Lille czy Borusii to słychać byłoby tylko pusty śmiech i pukanie się w głowę!
-
2009/11/15 11:33:50
moze w koncu dotrze do narodu, ze to nie kolejni selekconerzy sa problemem polskiej pilki..
-
2009/11/15 11:36:15
kilka, mimo wszystko, pozytywnych spostrzeżeń (zakładam, że każdy, kto oczekiwał totalnej metamorfozy po kilkunastu dniach rządów smudy, jest bardziej romantykiem niż realistą, no a z romantyzmem w futbolu sie nie dyskutuje)
1. kosowski najlepszy na boisku. co prawda nie zrobił rewolucji, ale sensownie biegał i dogrywał piłkę ze skrzydła - dawno tego nie widzieliśmy w reprezentacji. czemu tego nie widział benhałer?
2. dawno nie widzieliśmy też bocznych obrońców zagrażających (nie tylko swojej) bramce: brożek dobrze strzelił, kowalczyk zrobił ładną akcję. mało, ale przynajmniej coś.
3. obraniac wreszcie znalazł swoje miejsce na boisku. żaden z niego skrzydłowy, kilka razy dogrywał tak, że że palce lizać. czemu tego nie widział benhałer?
4. z dwóch, powiedzmy, niepowalających na kolana, myśli szkoleniowych (1. im dłużej macie piłkę, tym krócej ma ją przeciwnik 2. grajcie k...a krótkimi podaniami, bo długie mogą być niedokładne) wolę tę drugą, bo przynajmniej wprowadziła jakąś zmianę w organizacji gry.
5. kuszczak, mimo małego klopsa, sprawia się w bramce całkiem przyzwoicie
-
2009/11/15 11:50:15
Artykuł i komentarze - jak zwykle w Polsce - od bandy do bandy, zero stanów pośrednich i jakieś konstruktywności
Każdy biadoli, psioczy, zrzędzi jakby pochodził z innego wyidealizowanego świata- jadał na porcelanie, mieszkał w Wersalu, pisał w obiektywnych i na poziomie gazetach, zarządzaliby nami ludzie kompetentni a nie manekiny, a my sami bylibyśmy praworządni i nieskazitelni............................. a tu niestety nie jest tak - jesteśmy częścią całości, nasza piłka niestety jest jak nasze społeczeństwo ......................... niedopracowane :) i w fazie przemian.................. ale jednak nasze

marzy mi się żeby trochę tego stanu pośredniego się pojawiło, nie od razu oczekiwania na max i jak jakiś prognostyk to huraaaaaa , a jak coś nie tak to nawalanka do przesady, Boniek nawet w cafe futbol , choć mądruje się też diabelnie, gadał dość z sensem ostatnio - każdy jakąś cegiełke może dołożyc i coś popchnąć do przodu a nie tylko walcowanie
co do meczu, skandalem jest że spotkanie odbywa się na placu budowy i w bagnie- za takie rzeczy powinien zawsze ktoś beknąć z odowiedzialnych za organizacje i nie ma zmiłuj, bo taka prowizorka i otoczka to rozwala przygotowanie mentalne zespołu na wstępie, czemu juz tego nie zgrali w tym grodzisku np. , trybuny nie za duże nie byłoby problemu i poczucia że pykaja na opustoszałym cmentarzysku,
bo dalej kibice ........... ja rozumiem wszystko że Pzpn to wali kiksy i jest denny niemiłosiernie ale czy nie można na pierwszym meczu "nowej reprezentacji" darować sobie tego chamstwa i spróbować stworzyć jakiś pozytywny klimat , gdyby na tym meczu był doping na maksiora przez 90 min nie ważne przy jakiej grze innaczej by też to wszystko wyglądało w głowach piłkarzy a tak znowu maja poczucie że są beznadziejni do kwadratu i nic się nie poradzi

kolejna dla mnie zastanawiająca sprawa, na którą zwróciłem uwage................ rodzaj transmisji , nie wiem czy od strony technicznej u nas panuja takie same standardy jak w innych krajach? bo coś mi tu nie pasi - u nas na pierwszym planie bluzgi, darcie japy przez jakiś prymitywów na pojedyńcze osoby i ogólnie zwyrodnialstwo.............. może mi sie wydaje ale w transmisjach z innych meczow tego tak nie słychać

a sam mecz, to nie wiem większość pisze jakby oglądała inny mecz............... bo czy my w tym meczu nie byliśmy storną przeważającą? czy to nie my prowadziliśmy gre? czy piłka kilka razy z pierwszej nie krążyła jak ta lala? czy nie było kilka wejść, spięć o piłke że mało nogi się nie łamały co świadczy nie o zaangażowaniu a ogryzieniu piachu nie myśląc o swoim zdrowiu i to w byle towarzyskim meczu?

a że przegraliśmy , no cóż tak też bywa - jeden farfocel i tyle , i tu pełna zgoda bramka w tej chwili jest naszą pozycją gdzie jest nie lada kłopot, nie zanosi się żeby bez gry w klubie mieć golkipera na pierwszego w reprze, Kuszczak jak widzi że nie ma szans w MU to niech sie zastanowi czy chce grać reprezentacji na poważnie czy tylko udawać że jest pełnowartościowym bramkarzem - ostatnie występy naszych przekonały mnie na bank- bramkarz który siedzi w klubie na ławie powinien mieć zakaz gry w repr. - nie ma sił, brak rytmu meczowego dyskwalifikuje na tej pozycji mimo nawet gigantycznego potencjału



-
2009/11/15 12:09:42
@zenek_stroupal

oj człowieku, to będziesz chodził na te mecze z rywalami co postulujesz? - genialne masz pomysły do PZPN powinni Cie zaprosić jako światłego doradce

mecze tylko i wyłącznie z: Niemcami - blisko i zawsze Polaków to rusza, Amerykadzanami :) u nich w Chicago - wiadomo Polonia, turne po południowej Brazylia, Argentyna - chociaz ci to grają kiche jak nie wiem z tym narkotykowym idolem za wodza- a tak na marginesie - widział ktoś jaką sete Demichelis spierniczył w końcówce z PiszPanami :) - takiemu to dożywotnią dyskwalifikacje , u nas wszyscy by powiedzieli że beztalenicie i techniczny przedszkolak :) - 1 metr od bramki i pudło ! - wyczyn! , Hiszpanią - mistrzowie to też klimat by był dobry, można by tez pojechać na renomie Makarone i Angoli , do tego Ukraine raz u nas raz u nich na zacieśnienie stosunków :), ze skandynawami jakis dwumeczyk, w Afryce umówić Nigerie, WKS, i Senegal i tylko takie spotkania innych nie ma sensu chyb że do przeczesania ligowców to można z jakimiś "dziwniejszymi"
-
2009/11/15 12:12:31
No to miał Arsenal udany sezon. Van Persie nie zagra 3 miesiące...
-
2009/11/15 13:37:11
Panie Rafale. Lubie czytać ten blog, ale bez przesady.

Jak można rozpaczając krytykować reprezentację po meczu rozgrywanym na takim boisku? Że niby jakby było lepsze boisko Rumunia by nas ograła wyżej? A to ciekawe, bowiem to my mieliśmy trzy 100% sytuacje strzeleckie, w dwóch z nich przeszkodziła nam murawa. Nie wspominając już o akcjach Błaszczykowskiego, gdzie piłka podskakiwała mu w polu karnym.

Dośrodkowania Kosowskiego, lewą i prawą nogą są bardzo dokładne. Na tę chwile to nasz najlepszy lewy pomocnik.
czemu nie pisze Pan o atmosferze na meczu? Ta była godna pogardy. natomiast krytykowanie gry drużyny w takich kategoriach jak Pan to robi, jest delikatnie mówiąc nadwrażliwością .
-
2009/11/15 13:37:35
AAA! Właśnie coś zauważyłem. Jerzy George Engel zmienił imię na Jerzy, ale synowi imię pozostawił. Zatem w CV jest tak:

Status: Married - Wife Urszula (former National Basketball player)
28 year old son George (trener UEFA PRO )
26 year old daughter (marketing student)
-
2009/11/15 14:02:57
Czasem mam wrażenie, że albo nie znam się chyba jednak na piłce, albo moja wiara w polską kadrę jest z gatunku nieracjonalnych. Bo mnie wczorajszy mecz natchnął optymizmem.

Przede wszystkim trzeba to koniecznie powiedzieć, iż to zgrupowanie odbywa się jakby w zawieszeniu. Po traumie eliminacji atmosfera wokoł reprezentacji jest jaka jest i powiedzmy sobie szczerze - nawet zatrudnienie Smudy jej specjalnie nie zmieniło. Piłkarze przyjechali na kadrę bez tego animuszu i energii, jaką czasami widywaliśmy także za Leo (choćby przed meczami eliminacyjnymi do Euro2008). Kadra była dość przypadkowo i na chybcika sklejana, kilku graczy wypadło. A i sam Franz jakoś tak dziwnie spokojnie i po cichu podszedł do tego meczu.

A samo spotkanie, owszem, słabizna w naszym wykonaniu. Rumuni nie poszaleli, bo nie musieli, ale pod każdym względem byli o krok do przodu. Jednak są pozytywy.

Dla mnie największy to Ludo Obraniak. Fajne podania i wyjścia na pozycję to tylko część obrazu jego gry, chłopak po każdej stracie się wracał, atakował najbliższego rywala z piłką bez pardonu, szukał gry do przodu. Ponadto ma w sobie entuzjazm i uśmiech na twarzy, nie męczy się na boisku. No i nauczył się słow hymnu, to warte odnotowania!

Podobali mi się boczni obrońcy, jak już ktoś wspomniał, podłączali się do akcji ofensywnych, nie mieli wielu głupich strat. Myślę, że jak na polskie warunki i pierwszy mecz to ocena Rafała jest zbyt surowa. W niczym nie odstawali od rumuńskich odpowiednikow.

Nie rozumiem utyskiwania na zaangażowanie naszych piłkarzy. Jak na sparing, w takiej a nie innej sytuacji i w takich warunkach myślę, że chłopcy wykazali się sporą determinacją. Przypomina mi się m.in. taka sytuacja z pierwszej połowy, kiedy bodajże Jeleń stracił piłkę pod polem karnym rywali i wracał za nią i za rywalem aż pod nasze przedpole. Poza tym nie odpuszczali żadnej piłki. Natomiast w obronie często bardzo źle się ustawiali, ale właśnie nad tym można pracować przez te dwa lata (inna sprawa, że to głownie w klubach powinno się uczyć takiej gry...).

Fajnie też pokazali się debiutanci - Rybus i Małecki - szukali gry, nie bali się pojedynkow z rywalami, nie wychodziły im zagrania, ale mimo to podejmowali kolejne proby. Może być z nich pociecha. No i Peszko, ktory w parę minut zrobił więcej, niż Błaszczykowski przez cały mecz.

Powszechnie znane są problemy polskiej piłki - wyszkolenie, brak gry w klubach, mentalność. A jednak jestem pewien, że Ci piłkarze, ktorych mamy mogą stworzyć drużynę będącą w skali świata solidnym średniakiem, porownywalnym do Grecji, Irlandii, Szwajcarii, Australii czy właśnie Rumunii. Chłopcy przede wszystkim muszą grać regularnie w klubach, dbać o swoją formę fizyczną i w trakcie meczow reprezentacji dawać z siebie wszystko, bez lęku i bez zbędnych kalkulacji.

Jakoś tak mam dziwne przeczucie, że jednak Franek ukręci ten bicz z wiadomej materii...
-
2009/11/15 14:10:00
Wypada jedynie pogratulować "wytrwałego koneserstwa".
-
2009/11/15 14:52:29
Pewnie, że nie ma co robić dramatu z wyniku meczu towarzyskiego. Biorąc pod uwagę to "coś", po czym piłkarze biegali, ich gra nie wyglądała aż tak źle. Dramatyczne jest co innego - to mianowicie, że nikt poważny tych sparingów z nami już nie chce grać, a jak się wreszcie łaskawie zgodzi jakiś średniak (jakim dzisiaj jest Rumunia) , to dyktuje nam, gdzie mamy ten mecz zorganizować. Idę o zakład, że gdyby Rumunów zaprosili np. Włosi, to bez szemrania polecieliby grać nawet do Catanii. Właśnie to poczucie niższości względem innych jest najgorsze, bo powoduje, że już na starcie sami zmniejszamy swoje szanse. Coś jest takiego w tym narodzie, że między sobą potrafimy się gryźć jak psy, a jak pojawia się ktoś inny, kładziemy uszy po sobie i sprowadzamy się do roli popychadła. Tak jest we wszystkich dziedzinach, na czele z polityką - na jedno skinienie Amerykanów polscy żołnierze polecieli ginąć do Iraku i Afganistanu, a w zamian otrzymaliśmy... Kryzys gospodarczy. I dalej nas walą po rogach z wizami...
-
2009/11/15 16:47:29
lukaskowals,

Nie, nie będę chodził na mecze z takimi rywalami. Tak jak nie będę chodził na mecze z Brazylią, Hiszpanią czy Anglią. W zamierzchłych już czasach, podpisałem się pod pewną listą, na pewnej stronie koniecpzpn, wyrażając zdegustowanie polską piłką (a nie tylko reprezentacją!) i decydując się na bojkot meczów ligii i reprezentacji. Nie jestem hipokrytą, który najpierw krzyczy "jeb... PZPN", a potem w Smudzie widzi zbawcę. Bądź pewien, że moja noga na polskim stadionie nie stanie przez najbliższe lata (chyba, że będę robił zdjęcia zwiedzając wybudowane już areny na Euro), bez względu na przeciwnika.
-
2009/11/17 01:56:59
Witam.
Ja, podobnie jak lukaskowals i fpskora zauważyłem w meczu kilka pozytywów.
Moim zdaniem nie strzeliliśmy bramki głównie ze względu na murawę. Kilka akcji naprawdę mogło się podobać. Mimo, że zabrakło dobrego ostatniego podania bądź strzału, to jednak wyprowadzenie było naprawdę niezłe - kilka podań z pierwszej piłki na szybkości i juz bylismy pod bramką Rumunii. Tak, wiem, że nic z tego nie wynikało, ale jak na początek to już coś. Widać, że piłkarze zaczynają łapać o co chodzi Francowi. Równiez gra "do przodu" bocznych obrońców była całkiem przyzwoita (w obronie nieco gorzej - klops Kowalczyka przy straconej bramce). W pomocy - bardzo dobrze Obraniak, Kosowski, nieźle Roger, Błaszczykowski (widać, że wraca do formy - już niemal ten sam animusz i błyskotliwość co niegdyś, tylko strasznie się ślizgał...). Peszko - 2 setki w 5 minut, przy dobrych prostopadłych podaniach (zdaje się, że rogera) zostawiał rumuńskich obrońców daleko z tyłu. A że nie strzelił? No cóż, myślę, że na przyzwoitej murawie conajmniej jedną by strzelił. Kłopoty zaczynaja się, gdy spojrzymy na defensywnego pomocnika - Darek Dudka to chyba jednak nie to. Miejmy nadzieje, że powrót Murasia załata skutecznie ta dziurę.
Największy nasz problem to jednak obrona i - co wydawało się do niedawna nie do pomyślenia - obsada bramki. Ciężko coś będzie wymyślić, no ale dajmy Smudzie czas, może coś wykombinuje. Póki co jedyne wyjscie to zacząć strzelać bramki - bo tracić będziemy na pewno....