Blog > Komentarze do wpisu

Zabić sędziego

Wróciłem właśnie z bardzo dobrego filmu ujawniającego kulisy pracy arbitrów piłkarskich. Wyświetlany na Warszawskim Festiwalu Filmowym dokument „Les Arbitres” Yvesa Hinanta i Jeana Libona podgląda ich w szatni i na odprawach UEFA, rozmawia z ich rodzinami i wchodzi im do domów, pozwala odczuć presję, jaką muszą znosić nie tylko na boisku, oraz posłuchać, o czym rozmawiają i jak konsultują ze sobą (główny z asystentami) decyzje w trakcie gry. Zdjęcia powstawały podczas Euro 2008. Zdjęcia wzbogacone m.in. o dźwięk ściągnięty dzięki mikrofonom przypiętym do koszulek podczas meczów, na które zgodę wydał rządzący europejskim futbolem Michel Platini.

Dla nas dokument „Zabić sędziego” jest specjalnie interesujący także dlatego, że centralną postacią czyni Howarda Webba, najwięcej czasu poświęcając spotkaniu Austria - Polska i jego konsekwencjom. I dobrze oddaje paranoję tamtych chwil - angielski sędzia pomylił się wówczas na korzyść biało-czerwonych (uznał gola ze spalonego), ale stał się wrogiem publicznym nad Wisłą po podyktowaniu w 92. minucie przed rzutu karnego (rywale wyrównali na 1:1), za co zwierzchnicy z UEFA go chwalili, oceniając jego werdykt jako całkowicie słuszny. Oglądamy dumnego z syna ojca Webba, słuchamy o Polakach nachodzących żonę sędziego w domu i komentarze do słów premiera Tuska (po meczu miał ochotę, jak mówił publicznie, „zabić arbitra) etc.

Kto przegapił, wciąż ma szansę - jutro o godz. 16 ostatni festiwalowy seans w warszawskim Multikinie Złote Tarasy. Bilety są, dzisiaj sala - ogromna - wypełniła się co najwyżej w jednej trzeciej. Polecam. Naprawdę dobre kino, które ułatwia zobaczenie w sami-wiecie-jak-traktowanych sędziach żywych ludzi oraz oferuje inne na nich spojrzenie - ile razy przychodziło wam do głowy, że arbiter niekoniecznie kibicuje reprezentacji swojego kraju, bo jeśli ona wygra, on odpadnie z turnieju?

sobota, 10 października 2009, rafal.stec

Komentarze
2009/10/10 16:53:06
-
2009/10/10 18:36:00
będzie on jeszcze wyświetlany?
-
2009/10/10 18:52:19
Mam nadzieję, że to gdzieś indziej jeszcze da się obejrzeć ;)

Podobną (podglądającą) perspektywę, choć nie wiem dokładnie, czy mogę porównywać nie obejrzywszy tego o sędziach, zastosowano w dokumencie "Winners and Losers", (reż. Lech Kowalski, Francja, USA 2007, 75' ). Z tym, że tam zamiast sędziów bohaterami byli kibice Francji i Włoch. Było to też odwrócenie perspektywy bardziej wprost. Zamiast meczu (ani jednej migawki, żadnego fragmentu meczu nie było w filmie) oglądać można było "minuta po minucie" kibiców.

Tak, gdyby komuś zrobiło się bardzo wstyd za tego "sędzia łobuzie...", czy za inne okrzyki pod pomnikami romantycznych poetów, to sobie może z kolei obejrzeć właśnie "Winners and losers" i dostrzec, że polski kompuls kibolowy nie jest niczym wyjątkowym, ani romantycznym, a zwyczajnym do bólu wyraźnym mechanizmem sajko i może uniknie niezdrowej podniety kolejnym razem pod wzniosłą statuą. Chociaż tzw. "psycho fans" raczej nie skumają swej psycho jazdy. A nawet jeśli, to niejeden z nich, "rozumiejąc", rzuci pod nosem "Je sais bien, mais quand mme" machając ukochanym szalikiem.
-
2009/10/10 18:55:36
@tumek92
nie, nie będzie wyświetlany... a już na pewno nie będzie wyświetlany jutro o 16.00 w złotych tarasach
-
2009/10/10 19:11:58
Za filmami o piłce nie przepadam, ale na ten chciała iść nawet moja druga połowa, wiec mamy bilety na jutro:) Dobrze wiedziec, ze dobry.
-
2009/10/10 22:47:38
Nie czaję, nie znalazłem tej pozycji w repertuarze.
-
2009/10/10 23:56:54
@dawid

www.wff.pl/fest/2009/calperforma.xml?calDay=2009-10-11
Sala nr 1 - czwarty rozkład od dołu.


A "Winners and losers" zapodawali w 2008 na krakowskim festiwalu filmowym. Nie wiem, gdzie go można znaleźć, ale tak z raz kibiców sobie można minuta po minucie obejrzeć, tyle, że nie ma tam oszałamiających akcji. Prawdziwy sajko, by sie raczej zanudził oglądając siebie w wersji sofcikowej.


Dodam tak na marginesie, że nie użyłem pojęcia "psycho fans" jako nazwy własnej, choć już bywało głośno w kontekście międzynarodowym o tejże. Jednak ja użyłem zupełnie przypadkowo, bo się nie znam na fanklubach ;).
-
2009/10/11 02:08:14

Martin Palermo ratuje boskiego Diego, Argentynę i cały Mundial.
Czy ktoś jeszcze wierzy w mistrzostwo świata Argentyny?


-
2009/10/11 02:21:43
akurat palermo nie ratuje lecz przedłuża nadzieje. w środę argentyna gra na wyjeździe z urugwajem, w przypadku ich porażki i zwycięstwa ekwadoru z chile, zajmą 6 miejsce. Jeżeli przegraja a ekwador przegra badz zremisuje zajmą 5 miejsce i czekaja na baraże.
-
2009/10/11 14:10:49
Chętnie bym obejrzał, ale niestety nie mam jak...

Tekst o roli, jaką dla polskiej piłki odgrywa Pan Antoni Piechniczek: trelik.blox.pl/html
-
2009/10/11 20:46:10
Dwa techniczne pytania - kim był lekko skrępowany swą narodowością dziennikarz, i o co chodziło z tytułem wysłanym pod adresem Webba przez Leo? - "angielski sędzia"
-
2009/10/12 09:45:31
Teraz sam mogę polecić film. W trakcie pierwszej sceny przeszły mnie dreszcze. To banał, ale inaczej od tej pory bede patrzyl na prace sedziego.
-
2009/10/12 10:36:41
HW i tak jest najgorszym arbitrem świata... a dlazcego pan nadal pisze dla wybiórczej/? Trzeba sie szanować!
-
2009/10/12 15:06:18
Owszem, spalony był, ale to nie Webb się pomylil, tylko liniowy. Webb tylko zaakceptowal decyzję liniowego. A karny był na tyle kontrowersyjny, że "wkurw" kibica na sędziego głównego nie powinien nikogo dziwić. Nie mamy za co dziękować Webbowi, a złość na niego jest wg mnie usprawidliwiona.
-
2009/10/12 19:44:12
No nic, więc i ja się podzielę swoimi odczuciami.

Uno: świetnie przedstawione zostały rozterki Mejuto - świadomość wielkiej chwili ojczyzny wybełtana z życiowym zawodem.
Dos: uświadomienie w przerwie i dalszy wpływ na pracę liniowego Webba.
Tres: "Nie jestem Bogiem" - Busacci

To najdobitniejsze sceny i wątki w moim odczuciu. Dotychczas nie miałem możliwości obcowania z kinematografią, a już zupełnie z tą niekomercyjną, mimo tego czegoś mi zabrakło: otóż po tym co zobaczyłem na początku, a właściwie usłyszałem - z ust nieboskiego Busacci - czekałem na dalsze dialogi, w ogromnych ilościach. Jeszcze choć szczyptunię... :-)


Zapomniałem o urywku z wybuchem Leo i "pieprzona hańba" w oryginale - bezcenne.
-
2009/10/13 10:17:21
@dawid.siedzik

Dotychczas nie miałem możliwości obcowania z kinematografią, a już zupełnie z tą niekomercyjną, mimo tego czegoś mi zabrakło: otóż po tym co zobaczyłem na początku, a właściwie usłyszałem - z ust nieboskiego Busacci - czekałem na dalsze dialogi, w ogromnych ilościach. Jeszcze choć szczyptunię... :-)

Ciutkę obcowałem z kinematografią, w tym niekomercyjną, i miałem te same odczucia co Ty:) Zresztą pod całym Twoim wpisem mogę się podpisać obiema rękami.
-
2009/10/14 13:42:46
Warto przypomnieć, że wątpliwość wobec decyzji Webba nie polega na tym, że podyktował samego karnego, tylko specjalnie sprokurował sytuację w której mógł potem gwizdnąć. Prawdopodobnie po to, żeby wynagrodzić gospodarzom turnieju - fakt, że ewidentny - błąd z I połowy.