|
Blog > Komentarze do wpisu
Zrobiło się straszniePrzerywam wakacyjną ciszę tylko na maciupeńką chwilunię, nie umiem się powstrzymać, bo nieszczęścia pod siatką znów łażą stadami. Niczego nie widziałem na własne oczy, wszystkie piątkowe wieści spadły na mnie w jednej kupie - polscy juniorzy przegrali na mistrzostwach świata z Kanadą, polskie seniorki dały się w Grand Prix ograć ledwie odstającym od podłogi Tajkom, polscy seniorzy stracili w sparingu z Bułgarami kolejną gwiazdę - Sebastian Świderski zerwał ścięgno Achillesa. La stagione finita, nasz biało-czerwony wicemistrz Włoch w kadrze prędko nie zagra. Jeśli w ogóle kiedykolwiek zagra. Dopadła go kontuzja dla siatkarza wyjątkowo dotkliwa, a Świderski skończył już 32 lata. To jego osobista tragedia, ale również poważny kłopot zdziesiątkowanej kadry - zaraz czekają nas kwalifikacje do mundialu i mistrzostwa Europy. Pamiętacie reprezentację w autorskiej wersji Raula Lozano? Były selekcjoner demonstracyjnie nie przejmował się przeciętnym odbiorem serwisu, z zapamiętaniem powtarzając, że wszelkie niedokładności nadrobi potęga polskiego ataku. Ogniem pluł wówczas tercet Wlazły-Winiarski-Świderski. Tercet, który od reszty polskich skrzydłowych dzieli sportowy dystans prawie bezkresny. Dziś w drużynie nie ma żadnego z wymienionych. Akurat tego lata - co za upiorny paradoks - w którym wszyscy odpoczywali, bowiem wynik w Lidze Światowej wreszcie zbagatelizowaliśmy i trener Daniel Castellani liderów do kadry w ogóle nie powołał. I zrobiło się strasznie. W eliminacjach do MŚ zagra grupa zbliżona do wystawianej właśnie w LŚ, która w tamtych rozgrywkach wypadła, oględnie mówiąc, niezbyt okazale. O ile przyjmować będą doświadczeni Bąkiewicz lub Ruciak (obaj jednak niedomagający w ataku, obaj mimo wszystko pierwszorzędni gracze drugorzędni), o tyle za zdobywanie punktów odpowiedzialni będą niedojrzali Kurek, Bartman oraz Jarosz (ewentualnie Gromadowski), wsparci tylko przesuwanym z innej pozycji Gruszką. Turniej w Gdyni (wystąpią jeszcze Francja, Słowacja i Słowenia, awansują dwa zespoły) miał być formalnością, a przepoczwarza się w walkę o przetrwanie - gdyby Polaków na mundialu zabrakło, 2010 rok znów mieliby luźniejszy. Tym razem z konieczności. W kalendarzu ostałaby im się tylko nieszczęsna Liga Światowa, czyli impreza towarzyska. Co oznaczałoby nieuchronny spadek w rankingu FIVB, wydłużyło eliminacyjną drogę na igrzyska w Londynie etc. Słaby występ na ME wywołałby zresztą podobne konsekwencje. Dość, nie mam zamiaru siać defetyzmu, w końcu zewsząd słyszę, że polska siatkówka potęgą jest i basta. Skoro tak, w Gdyni wypada wygrywać nawet pomimo skrzydeł oberżniętych przez kontuzje. Jeśli jednak na zimno analizować ostatnie porażki obu naszych drużyn, nędzny styl zwycięstw (patrz rzeszowskie eliminacje MŚ w wykonaniu kadry Jerzego Matlaka), urazy gromady wyeksportowanych gwiazd (wśród kobiet Skowrońskiej), a także ogromną presję przygniatającą reprezentacje (mistrzostwa Europy siatkarek w Polsce), to trzeba niezwykłego wysiłku woli, by spoglądać w najbliższą przyszłość naszej siatkówki bez strachu. sobota, 01 sierpnia 2009, rafal.stec
Komentarze
2009/08/01 10:40:19
Niestety ostatnio nawet z tymi trzema zawodnikami w składzie przegrywaliśmy mecze, chyba Pan redaktor pamięta ostatnie ME. No cóż bardzo ich szkoda, ale trzeba sobie jakoś poradzić. Oby tylko Zagumnego nic złego nie spotkało, bo to najważniejszy zawodnik w naszej ekipie. W el.MŚ będzie bardzo ciężko i radzę wszystkim przygotować się na najgorsze, choć wiarę i nadzieję będę miał do końca.
Od tych katastrofalnych ostatnich ME złapał nas jakiś kryzys, do tej pory w ME byliśmy średniakami, a teraz wyrastamy na słabeuszy. Pamiętacie walkę z Belgią o ME, wygraliśmy ledwo, ledwo.... Nasza siatkówka wpadła z co najmniej średniego poziomu na przeciętny. 2009/08/01 11:07:26
Imperator - w ostatnich ME nie grał Wlazły i śmiem twierdzić, że to była główna przyczyna tamtej klęski. Nie tylko dlatego, że nie miał kto zbijać z drugiej linii, ale też dlatego, że po decyzji Wlazłego posypało się morale drużyny. Potem jeszcze Gruszka złapał kontuzję i pojechaliśmy do Moskwy kompletnie rozbici sportowo i mentalnie.
Podpisuje się obiema rękami pod tym, co pan napisał, panie Rafale. Naprawdę zrobiło się strasznie, a zdjęcie krzyczącego z bólu Sebastiana wręcz odbiera głos. Dramat! Taki zawodnik miałby skończyć karierę w nic nie znaczącym sparingu??!! Co za niesprawiedliwość losu!!! Turniej w Gdyni?.... Ciemność widzę, ciemność.... I Francja ma problemy (brak awansu do Final Four LŚ mimo że grupa nie była mocna), ale to zawsze niewygodny przeciwnik. No i ta nieszczęsna Słowacja, która prezentuje przyzwoita siatkówkę i niestety będzie grała bez żadnych kompleksów, na zasadzie bij mistrza. Każde nasze osłabienie dodaje im skrzydeł, obawiam się, że mogą ruszyć na nas jak polska husaria w XVII wieku, na oślep, byle do przodu i byle stratować. I najgorsze jest to, że młodzi naprawdę mogą tego nie przetrzymać, a mecz siatkówki to mgnienie oka - szast prast i pozamiatane, jak nie reagujesz lotem błyskawicy, to zostajesz z niczym. 2009/08/01 11:09:39
Po meczu mam wrażenie, ze nieźle, jak po takiej przerwie zagrali Zagumny, Pliński, Możdżonek i Świderski, do tej nieszczęsnej kontuzji, po wejściu Kurek ciagnął atak.Bakiewicz trzymał atak i zagrywkę. Jarosz był taki nijaki, często blokowany i wydawało sie jakby miał za mało siły w uderzeniu. gruszka po wejsciu grał nieźle, widać było, ze dobrze czuje się na pozycji atakującego. kadziewicz po wejsciu nie nadążał za blokiem, Ruciak po zmianach trzymał przyjęcie. Gacek jak to Gacek, nie za dobrze, ale i nienajgorzej. Woicki i Zbyszek wchodzili, odpowiednio na zagrywkę (asa zaliczył!) i blok.
Łomacz, Nowakowski i Gromadowski nie byli w meczowej 12, a Wika oglądał mecz razem z nimi ... niestety straciliśmy naszych najlepszych zawodników, tych, którzy mieli nas prowadzic do awansu mś i finału me, musimy poradzić sobie bez nich, szkoda... a juniorom i kobietom zycze powodzenia, odpowiednio na mś i grand prix 2009/08/01 13:06:34
torgaj
Masz rację, że Wlazły nie grał w ME, zapomniałem już, że on tam nie grał, ale ja śmiem twierdzić, że i z Wlazłym w składzie zagralibyśmy podobną kichę. Bodaj na memoriale Huberta Wagnera z Wlazłym w składzie widać już byoł naszą formę, a ME tylko dopełniły obrazu tragedii. 2009/08/01 13:29:13
@Tercet, który od reszty polskich skrzydłowych dzieli sportowy dystans prawie bezkresny.
Uwierz w Bartmana Rafale. 2009/08/01 15:23:28
@imperator, ależ Wlazły na tamtym Wagnerze już prawie nie grał, bo wtedy ogłosił, ze nie jedzie na ME...
@zamorano, pytanie tylko czy Pan DC (u)wierzy w Bartmana? 2009/08/01 18:19:44
mumania
To tak jak reprezentacja Polski na ostatnich ME, oni już tam prawie też nie grali. 2009/08/01 20:55:06
Mam wrażenie że mamy doczynienia z efektem domina. Jedna kontuzja goni drugą i strach pomyśleć co będzie dalej. Nie chodzi już nawet o nasze fizyczne siły ale o psychikę tych młodych zawodników którzy dotąd podpatrywani przez starszych kolegów, teraz sami będą musieli się zmierzyć w walce o prawdziwe i ważniejsze cele. Znów mamy sytuacje gdzie i tak już ze szczupłej Kadry musimy wycisnąć jeszcze trochę bo nie przewidzieliśmy faktu że spotkać nas mogą nie jedna ale jak narazie już trzy kontuzję. Czemu Polska nie może wystawić tak jak Brazylia dwóch podstawowych "szóstek"? czemu znów jak zabraknie jednego naszego najlepszego zawodnika to do wyboru mamy np. dwóch a nie przynajmniej pięciu, sześciu innych równorzędnych? I znowu bedziemy do tyłu.. ale w porządku. W tej sytuacji trochę się zagalopowałem. Niema co kopać leżącego i nie czas na wyciąganie problemów szkolenia od wczesnego wieku w naszym Kraju. Trzeba brać to co mamy i liczyć na to że Ci dojrzalsi (zdrowi) co zostali w połączeniu z młodym duchem jeszcze nie zawsze okrzesanym w ciężkich chwilach, dadzą radę i pokażą że nie zawsze grają tylko nazwiska.
2009/08/01 22:01:14
W sparingach z Bułgarią Polacy okazali się lepsi.... Może nie będzie tak źle?.... W końcu Bułgarzy grali prawie najsilniejszym składem...
Za to plusligowe juniory przekreśliły sobie dzisiaj szansę na miejsca 1-8. Wyniki młodzieżowe nie są aż tak ważne, ale mimo wszystko - taka paka pojechała do tych Indii i taką chałę chłopaki odwalili... 2009/08/01 22:49:32
Teraz narzekamy. Poczekajmy, aż Zagumny zestarzeje się sportowo, wtedy dopiero będziemy mieli problemy. Niestety, nasza reprezentacja opierała się na grupie zawodników i nikt nie raczył spojrzeć na to co się dzieje poza nimi. System szkolenia, mądre wprowadzanie młodych w dorosłą siatkówkę itp. Nie ma co się łudzić, nadchodzą suche lata, bo przespaliśmy te ze złotym pokoleniem Zagumnego, Świderskiego, Papke, Murka, Gruszki...Jeden Winiarski czy Wlazły (który i tak nie wiadomo na ile będzie w stanie grać w reprezentacji, bo może się okazać, że tak rzadko, że lepiej już znaleźć następcę i go szkolić) wiosny nie czyni.
2009/08/02 12:44:34
W takiej sytuacji trzeba będzie postawić na parę przyjmujących Bartmana i Kurka. Mają oni najmocniejszy obecnie atak i wysoki blok, to jest naszej kadrze obecnie niezbędne. Obroną meczu się nie wygra, bez skutecznego ataku nie mamy czego szukać na światowych parkietach. Po odbiorze zagrywki jeśli nie wykorzysta się ataku, a przeciwnik zdobędzie punkt w kontrze tracimy nie jeden, a dwa ,,oczka''.
Nie mamy w składzie takiego zawodnika jak Miljkowic, któremu wystarczy dokładna piłka do skończenia ataku. W takim wypadku Serbowie mogą postawić na parę obrońców nieco defensywnych, my, dopóki nie mamy gracza typu Ivan, nie możemy. Przyjrzyjmy się tegorocznym FF Ligi Światowej. Grały w niej zespoły Brazylii, Rosji, Kuby i Serbii. Wszystkie te zespoły są nastawione bardzo ofensywnie (no może prócz Brazylii, która jest świetna zarówno w jednym jak i drugim elemencie). Serbów omówiłem wcześniej. My nie mamy takiego zawodnika jak Ivan, więc nie pozostaje nam nic innego jak szukać punktów w zagrywce, bloku i wykorzystywać pierwszą akcję. 2009/08/02 15:20:28
Zapraszam na mojego bloga marcolin.blox.pl/html Notka o wyminanie na lini Inter - Barcelon, moim zdaniem obustronnie niekorzystnej.
2009/08/02 20:02:49
@maestro08
Masz rację. Trzeba szukać swojej szansy w dobrym odbiorze i szybkiej kontrze która także psychicznie da nam dodatkowego kopa który w imprezie tejże rangi (El. M.Ś.) jest niezwykle potrzebny. Pamiętam jak graliśmy eliminacje w Łodzi. Po wygraniu dwóch meczów do połknięcia pozostała TYLKO Francja. I tutaj spotkała nas wówczas niemiła niespodzianka i musieliśmy szukać swojej szansy by być na Mundialu przez "kuchnię". Celowo wspominam tamte eliminacje bo te które nas czekają mogą wyglądać podobnie, tyle tylko że teraz mamy dwa miejsca do obsadzenia więc teoretycznie mamy łatwiej. Musimy umieć nie spuszczać z tonu. Trzeba być skoncentrowanym od pierwszej do ostatniej minuty i nie patrzeć na kolegów tylko przedewszystkim na siebie. 2009/08/02 21:23:57
Szkoda, panie Rafale, że pan nie poczekał chwilę z tym wpisem, bo właśnie Dorota Świeniewicz z płaczem pożegnała się z reprezentacją.
Jak widać te wszystkie problemy nie cementują reprezentacji, zwłaszcza tej żeńskiej. A jeśli chodzi o kontuzje w męskiej reprezentacji, to jest to efekt katorżniczych metod Raula Lozano. Będzie cudem, jeśli fatalna kontuzja Świdra będzie ostatnią... 2009/08/02 23:37:33
Oj racja, trudno patrzeć bez strachu na przyszłość. Świderski może już nigdy nie zagrać, nie dość, że nie ma tej trójki (z czego o Wlazłym można pewnie dyskutować, czy nie jest to kolejne "widzimisię") - bo Winiarski miał naprawdę ciężki ten sezon w Serie A, jeszcze do tego nie będzie mógł wystąpić Marcin Wika (?).
Szkoda, wielka szkoda Sebastiana. @ maz-46 widziałem urywek w telewizji, czytała coś z kartki i wycierała oczy chusteczką. Mówiła o jakichś "powodach" - wiadomo o co chodzi? Nie można zwalać winy za teraźniejsze kontuzje na Lozano. 2009/08/12 13:34:45
Sebastaian Świderski nie jest v-ce mistrzem Włoch, o ile mnie pamięć nie zawodzi nie gra w Trentino. Jak się o czymś pisze to warto chociaż udawać, że nie jest się ignorantem.
|
|
Zaglądając tutaj, właśnie teraz, miałam cichą nadzieję, że w obliczu tych wydarzeń przerwie Pan obiecane milczenie...
To co, w Gdyni mamy "słabiutką" grupę (no w porównaniu z Tampere, nie jest źle), prawda? Z tak "oberżniętymi" (cóż za właściwe słowo!) skrzydłami, szanse na awans do MŚ jawią mi się coraz bardziej mgliście... Ten gdyński turniej jest arcyważny, bo ME można by jeszcze w tym roku uznać za mniej istotne, bo nie decydują w tak wielkim stopniu o kwal. olimpijskiej, choć oczywiście spadek w rankingach czeka nas nieuchronny. Pod męską siatką dzieje się źle i perspektywy też nie są zbyt optymistyczne.
U Pań jest o tyle lepiej, że pierwsze zadanie wykonały. W stylu nie godnym komentarza, ale skutecznie. Jednak zdaje mi się, że jak problemy Matlaka są dużo cięższego kalibru, tak i perspektywy lepsze. Gdzieś słusznie wyczytałam, że wielka szkoda, że Polska dostała ME w takim roku, specyficznym, bo poolimpijkim, który i u nas zbiera żniwa. ME za 2 lata, mogłyby być bardziej okazałe, ech. Sportowo u Pań zmiana warty przebiega mniej boleśnie, ale oczywiście mogę się mylić, bo żeńską siatkówką interesuje się w dużo mniejszym stopniu.
Porażka w WGP z Tajkami jest przykra, ale zdaje się, że WGP Matlak traktuje identycznie jak Castellani LŚ, czyli treningowo-szkoleniowo. Tylko ta biedna Asia Kaczor na ataku może spędzać sen z powiek, bo trzeba na nią chuchać i dmuchać.
Pozdrawiam :)