Blog > Komentarze do wpisu

Rusza liga włoska. Czy biednie może być pięknie

Podupadła arystokracja futbolu wiosną rozpaczała po klęsce w europejskich pucharach, a latem straciła największe gwiazdy - Zlatana Ibrahimovicia oraz Kakę. Na rynku transferowym poszalał Juventus, który chce zdetronizować przechodzący totalną rekonstrukcję Inter.

Kiedyś Serie A samozwańczo - i słusznie - reklamowała się sloganem o "najpiękniejszej lidze świata", teraz sama obwieściła, że tłuste lata minęły. Włosi uczą się skromności i pokory, nie mierzą już w obalanie panujących w Europie Hiszpanów oraz Anglików, lecz modlą się, by w rankingu UEFA nie wyprzedzili ich Niemcy i nie odebrali im jednego miejsca w Lidze Mistrzów. Po rejteradach Ibrahimovicia (do Barcelony) oraz Kaki (do Realu Madryt) Serie A nie zatrudnia już nikogo z czołowej "15" prestiżowego plebiscytu magazynu "France Football" na najlepszego gracza roku w Europie, co nie zdarzyło się od połowy lat 70.

W czołówce żadnych zauważalnych strat nie poniósł tylko

rozpędzający się Juventus,

który jako jedyny obok Napoli obficie inwestował i zaciągnął obiecującego rekruta do każdej formacji. W obronie 36-letni, lecz wciąż ubóstwiany w Italii Fabio Cannavaro stworzy duet ze swoim następcą w reprezentacji Giorgio Chiellinim. Zanim rywal do nich dotrze, będzie musiał sforsować zaporę w osobie pozyskanego z Fiorentiny Felipe Melo, natomiast napastników wesprze kupiony od Werderu Brema ofensywny rozgrywający Diego (każdy z Brazylijczyków kosztował blisko 25 mln euro). Ten ostatni z miejsca stał się głównym kandydatem na czołowego wirtuoza ligi. Choć latem głównie się kurował, w obu rozegranych sparingach strzelał gole i zachwycił błyskotliwymi podaniami. To typ, jak mawiają Włosi, "fantasisty". Koledzy natychmiast zaakceptowali go w roli przywódcy, wiedziona nieuleczalną skłonnością do przesady prasa jęła porównywać go do wielkich rozgrywających z przeszłości - Michela Platiniego i Zinedine'a Zidane'a.

Drużyną pokieruje Ciro Ferrara. Do zaufania trenerom bez doświadczenia zainspirowały turyńczyków - i nie tylko ich w Serie A - sukcesy Barcelony, którą w jej najlepszym sezonie w historii kierował debiutujący w samodzielnej pracy Josep Guardiola. Juventus też mierzy wysoko, po raz pierwszy od karnej degradacji po aferze Calciopoli otwarcie mówiący o mistrzostwie.

Jeśli mu się powiedzie, Inter nie przejdzie do historii i nie zostanie pierwszą od zdominowanych przez Torino czasów tużpowojennych drużyną, która zdobywała tytuł pięć razy z rzędu. Na razie wiadomo tylko, że trener Jose

Mourinho stał się bezkonkurencyjny

jako gwiazdorska osobowość numer jeden w klubie. Dotąd ściągał uwagę na przemian z czarodziejem Ibrahimoviciem - nadającym rys szaleństwa i artyzmu monotonnemu ciułaniu punktów przez zespół pancerny, niesamowicie silny fizycznie, lecz pozbawiony polotu. Teraz mediolańczycy magików już nie mają, co jednak wcale nie czyni ich słabszymi. Przeciwnie, zebrali kadrę kompletną i bardzo szeroką, o imponującym bogactwie wariantów zwłaszcza w defensywie.

Przybyli na San Siro gracze wybitni i bardzo dobrzy - brazylijski obrońca Lucio, jego rodak (z podwójnym paszportem, chcący grać dla Włoch) Thiago Motta, a także napastnicy Diego Milito (wicekról strzelców poprzedniego sezonu) oraz Samuel Eto'o, czyli człowiek o najgłośniejszym nazwisku spośród sprowadzonych do Serie A. Dwukrotnie zdobył Puchar Europy, uwielbia wielkie wyzwania, jako jedyny obok Raula Gonzaleza zdobywał bramki w dwóch finałach Ligi Mistrzów. Utrzymuje oszałamiającą regularność, w minionych pięciu sezonach uzbierał w hiszpańskiej Primera Division 107 goli, więcej niż jakikolwiek piłkarz we czołowych ligach Europy. Gdyby przemnożyć jego statystyki przez rangę meczów, które rozstrzygał swoimi kopnięciami, żaden snajper nie ośmieliłby się z nim choćby porównywać.

Eto'o potrzebuje asyst, dlatego Mourinho od tygodni pracuje nad ostatnim transferem - kreatywnego ofensywnego pomocnika. Zostanie nim w najbliższych dniach Wesley Sneijder lub Julio Baptista (mnie ten wybór zaskakuje), a właściciel Interu Massimo Moratti przestanie być wyrozumiały wobec ewentualnych niepowodzeń portugalskiego trenera. Drużyna wreszcie jest jego autorskim projektem, więc nawet obroną tytułu nikogo nie zadowoli. Ma spełnić marzenie pracodawcy i osiągnąć sukces w Lidze Mistrzów. Najlepiej zdobyć puchar, którego piłkarze Interu nie wznieśli od 1965 roku. Dotąd mało kogo rzucił na kolana - brylował przed kamerami, umiejętnie prowokował i skandalizował, ale drużyna grała bezbarwnie.

Latem Mourinho się oczywiście nie wyciszył. Kłapiącego najszerszą paszczą w Serie A trenera rozgniewał Marcello Lippi, który ośmielił się wskazać Juventus jako głównego jego zdaniem kandydata do tytułu. Oburzony Mourinho argumentuje, że selekcjoner reprezentacji Włoch pełni funkcję oficjalną, wymagającą dyplomacji i neutralności, a za wzór podaje prowadzących Hiszpanię Vicente del Bosque i Anglię Fabio Capello, unikających wskazywania faworytów Primera Division i Premier League. Lippi próbował nawet przepraszać ("po prostu typowałem"), ale sprowokował tylko kolejne słowne erupcje kolegi po fachu. O co chodzi Mourinho? O to, co zwykle. Szuka wroga. Potężnego wroga. Po odejściu Ancelottiego z Milanu i Ranieriego z Juventusu utracił godnych siebie przeciwników, bo wymienionych zastąpili kompletni nowicjusze.

Juventus z Interem mają się wedle powszechnej opinii ścigać o mistrzostwo, bossowie ich największego konkurenta zaklinają rzeczywistość i uspokajają przerażonych kibiców. Milan przeżył bowiem właśnie

najsmutniejsze lato w erze Berlusconiego,

właściciela klubu, który w kryzysie nie chce epatować rodaków luksusowymi zakupami. Inter zrekompensował sobie odejście największej gwiazdy, pieniądze ze sprzedaży Kaki poszły na łatanie dziury budżetowej wywołanej sezonem bez Ligi Mistrzów. W negocjacjach transferowych działacze Milanu wykłócali się o każde euro - Klaasa-Jana Huntelaara wzięli, bo Real wypędził go za 15 mln euro (na preferowanych przez trenera Edina Dzeko i Luisa Fabiano nie było ich stać), a obrońcę Oguchi Onyewu i bramkarza Flavio Romę wyszukali pośród zawodników dostępnych za darmo. Innych chcieli wypożyczać.

Tymczasem rossoneri stracili więcej postaci wybitnych - trenera Carlo Ancelottiego zastąpił żółtodziób Leonardo, karierę zakończył Paolo Maldini. Dlatego klub znów ogłosił wielki plan odrestaurowania Ronaldinho. Plan poznaliśmy szczegółowo - kiedy Brazylijczyk odbuduje się (psycho)fizycznie, jak ciężko będzie dla pełnej odbudowy harował, ile schudnie, na którą kolejkę odzyska dawną dynamikę etc. W kampanię zaangażował się sam Berlusconi, który ostatnio wpadał do Milanello głównie po to, by się jeszcze trochę odmłodzić. Zwołał piłkarzy do sali kominkowej, usadził ich na kanapach, po czym rozkazał Ronaldinho, by ten wgramolił się na stół i stamtąd złożył przysięgę. Brazylijczyk ślubował, że "przez cały sezon będzie zachowywał się jak profesjonalista".

Kilka tygodni potem kibice wypraszali piłkarza o 1.30 w nocy z mediolańskiej knajpy. Drużyna w sparingach wypadała beznadziejnie, w ostatnich dziesięciu meczach remisowała bądź przegrywała. I wygląda na to, że jej los leży w nogach 19-letniego Alexandre Pato, wokół którego biegać - dreptać? - będą piłkarze uchodzący za tyleż podstarzałych, co wypalonych. Świeżej krwi zabraknie nawet na ławce rezerwowych. Bezdyskusyjnym wzmocnieniem ma być tylko para stoperów - Brazylijczyk Thiago Silva i ponoć wreszcie wyleczony Alessandro Nesta.

By Milan zagroził faworytom, drugą młodość musieliby przeżyć - poza Ronaldinho - Andrea Pirlo, Clarence Seedorf, a także Gianluca Zambrotta i Marek Jankulovski, bo w koncepcji trenera Leonardo znaczącą rolę odgrywają boczni obrońcy. Bardziej prawdopodobne, że mediolańczycy wezmą udział w zaciętej bitwie o miejsca trzecie i czwarte - dające awans do LM. Należący do wyższej klasy średniej konkurenci również zaciskali pasa. Zarobić na transferach postanowiła Fiorentina, bohaterowie poprzedniego sezonu opuścili Genoę (wspomniani Motta i Milito), zbliżony do zera budżet na transfery dostał trener Luciano Spalletti, choć za wyeksportowanego Alberto Aquilaniego Roma zainkasowała 20 mln euro. Całą nadzieję połowa Rzymu tradycyjnie pokłada we Francesco Tottim, graczu schorowanym i już 33-letnim. Wobec kłopotów rywali urosły ambicje Napoli, które zbroiło się na potęgę - do obiecujących Marka Hamsika i Ezequiela Lavezziego (zbyt często niesubordynowanego) dołączyli m.in. Luca Cigarini (gwiazdka włoskiej młodzieżówki), Fabio Quagliarella, Juan Zuniga i Morgan de Sanctis. Neapolitańczyków najśmielsi typerzy umieszczają na podium, kierując się głównie uznanymi nazwiskami - także trenera Roberto Donadoniego. Tym klubem zbyt często jednak wstrząsają afery, aferki i porywczość bossów oraz kibiców, które pogrążają go w permanentnym stanie wyjątkowym.

Włosi rozmyślają nad strategicznymi zmianami, by odzyskać prymat. Chcą naśladować angielską Premier League - unowocześnić stadiony, zwalczać chuligaństwo, więcej zarabiać w dniu meczu, rozbudować marketing. To zadanie na lata, na razie dzięki odpływowi gwiazd z zagranicy mają rozbłysnąć gwiazdy rodzime. Młode, zdolne wskoczyć do reprezentacji - również podstarzałą - jeszcze przed mundialem. Kryzys nie kryzys, Włosi bronią za rok mistrzostwa świata.

Polacy w Serie A

Wciąż ich nie ma. Albo inaczej - statystują pochowani w głębokich rezerwach. 20-letni bramkarz Michał Miśkiewicz - kiedy byłem w Milanello, odniosłem wrażenie, że nie bardzo w niego wierzą - został wypożyczony do Chievo i jutro nie zmieści się nawet na ławce rezerwowych. Podobnie jak 21-letni Błażej Augustyn, za którego Catania zapłaciła 0,5 mln euro. O awans do pierwszej ligi znów biją się 23-letni Adam Kokoszka (przesiedział wczorajszy mecz Empoli na ławce) i 18-letni Bartosz Salamon (Brescia, wszedł na pół godziny).

sobota, 22 sierpnia 2009, rafal.stec
Komentarze
2009/08/22 13:31:47
Inter Mediolan jest zdecydowanym faworytem, nie widze konkurentów dla ekipy Mourinho. O Ligę Mistrzów walczyć będzie Juventus, Milan, Roma, Fiorentina, Lazio i może Napoli.
-
2009/08/22 13:49:22
Ośmielę się nie zgodzić :) Walka o tytuł rozegra się między Interem i Juve. Zdecydowanego faworyta w tym starciu nie ma, ale stawiam na Starą Damę. Tytuł powinien w końcu wrócić tam, gdzie jego miejsce :]
-
2009/08/22 14:06:21
Wreszcie jakaś uczciwsza próba podsumowania przedsezonowych przygotowań w serie A. Nie będę się skupiał na ocenie samego tekstu Pana Redaktora, bo przedsezonowe typy są jak wróżenie z fusów i zdań kto wygra a kto przegra tą ligę jest mniej więcej tyle i ile kibiców.

Pragnę się skupić na czymś innym. Zastanawia mnie fakt, że polskie media, polscy dziennikarze sportowi tak bardzo ignorują włoską ligę. Jasne, że ktoś powie, że taka jest rzeczywistość, bo serie A jest akurat w tym momencie w największym dołku od baaardzo dawna (mimo że jeszcze 3 sezony temu to Milan zdobywał LM, a z pięć sezonów temu mięliśmy włosko-włoski pojedynek w finale tych rozgrywek). Dziwię się z innego powodu - przecież dziennikarze piszą przede wszystkim dla kibiców, a kibiców serie A jest ciągle bardzo dużo, choć na pewno "sezonowcy" z minionego roku rozkładają się na PL lub PD. Mimo wszystko jak mam przekonanie, że jeszcze długo kibiców Calcio będzie więcej niż mniej i warto dla nich pisać o ich ulubionych drużynach, a nie tylko komentować najgłośniejsze doniesienia o tym ile to mln euro wydał pan Perez w zeszłym miesiącu.

Pozdrawiam!
-
2009/08/22 14:22:39
Gdyby nie takie klubu jak Inter, Juve czy Milan; Bundesliga byłaby o wiele popularniejsza (nowoczesne stadiony, komplety widzów-średnio ponad 40 widzów na mecz, szybsze tempo w meczach choćby średnich drużyn-w SerieA ciężko się doszukać ciekawych pojedynków średniaków).
-
2009/08/22 14:27:10
Wg mnie informacje o śmierci Serie A są mocno przesadzone.
Odszedł Kaka, przyszedł Diego.
Odszedł Ibrahimovic, przyszedł Eto.
Biorąc pod uwagę formę tych zawodników w ostatnim sezonie piłkarsko Serie A nie straciła, co najwyżej - marketingowo. Przy czym Diego jest młodszy od Kaki, a Eto jest rówieśnikiem Zlatana. (a propos mitu Seria A dla emerytów).
Na pewno ciekawie będzie oglądać Juventus, z najlepszym na świecie bramkarzem (swoją drogą to chyba żadna liga nie może się poszczycić tak kapitalnym trio bramkarzy jak Frey, Cesar i Buffon), świetnym środkiem obrony Cannavarro, Chielini i Legrotagglie, świetnym środkiem pomocy Sissoko, Melo, Diego, Poulsen, Tiago, świetnym i bogatym w opcje atakiem Iaquinta, Amauri, Trezequete, nie wspominając już Del Piero, Giovinco czy Camoranesiego. Tylko boki wyglądają marnie. Pytania będą co do Ciro Ferrary, ale przed sezon wyszedł mu dobrze.
Inter będzie również arcy-mocny, ale o wiele mniej zabalansowany. Brak kreatywnych skrzydeł, brak kreatywnego środka, a ani Eto ani Milito sami swoich bramek nie wypracują. Więc moim zdaniem są pewne znaki zapytania. Ale i tutaj nie powiniśmy zapomnieć o całym zestawie mega gwiazd światowej piłki (Cesar, Maicon, Cambiasso, Eto, Milito plus młodzież! Santon, Balotteli).
Milan wypada najbladziej, przede wszystkim nie przekonuje Leonardo. Ale drużyna też się odmładza, w środku obrony ma pierwsze skrzypce grać Thiago Silva (24 l.), wsparciem ma być Onyewu (27 l.), atak ma się kręcić wokół Pato (20 l.) i Huntelaara (27l.), większą rolę odgrywać ma Flamini (25l) a mocnymi rezerwowymi mają być Di Gennaro (21 l.) Antonini (27 l.) i Abate (22 l.). To może jeszcze w tym sezonie nie wypalić, ale taka rewolucja może być potrzebna Milanowi.
Ciekawie będzie oglądać Fiorentinę, to też młody, ciekawy zespół - Vargas, Jovetic, Montolivo, Kuzmanowic, Pasqual, da Costa, Gilardino w sumie też.
Znowu na nowo wymyśla się Genoa, która chyba na stałe ma ambicję zadomowić się w europejskich pucharach (też skład w stosunkowo młodym wieku Criscito, Kharja, Palacio, Palladino, Jankovic Zapater).
Lazio wykupiło być może przyszłą światową gwiazdę piłki czy Zarate, a Palermo podobnie z Pastore (a potencjalne inne gwiazdy to Kjaer i Cavani), Napoli to też młodość. Tylko Roma sie niestety starzej.
Ale myślę, że wyraźnie widać, że Serie A przechodzi drastyczną kuracje odmładzającą. Inter, Milan, po części Juve to ciągle ostoja dla podstarzałych gwiazd, ale za nimi już idzie młodość, po raz pierwszy od dawna tak szeroką ławą.
To chyba głównie dla nich będę w tym roku śledził Serie A i kibicował, by zaskoczyła wszystkich w Lidze Mistrzów. Kiedy składy Barcelony, Realu (w innych koszulkach ale zawsze), angielskiego big four opatrzyły nam się już do bólu, to właśnie Serie A wydaje się być świeżym powiewem w LM.
-
2009/08/22 14:38:20
Za wcześniej Rafale skreślasz Milan...
-
2009/08/22 14:51:25
Mam nadzieję że Inter dokona epokowego wyczynu i zdobędzie 5 raz z rzędu mistrza Włoch. Wzmocnienia są świetne, brakuje tylko tego wirtuoza środka pola, jako fan Realu patrzę niechętnie na to żeby Sneijder odszedł z Madrytu, ale jeśli ma gdzieś iść - najchętniej zobaczę go w Mediolanie, u Mourinho. Kolejna sprawa - LM. Jak już powiedziałem, jak o fan Realu zwyczajnie nie mogę życzyć Nerrazurrim Pucharu Europy, ale jeśli Królewskim noga się podwinie - z całą pewnością będę zadowolony jeśli Eto'o (co do którego bym się kłócił czy ma bardziej imponujący dorobek strzelecki od Raula) wzniesie Puchar Europy po raz 3, tym razem we "właściwej" drużynie :P
-
2009/08/22 15:05:16
Wreszcie. Tytuł musi wrócić tam, gdzie jego miejsce. Byle Juventus znów nie zamienił się w szpital... FORZA JUVE
-
2009/08/22 15:29:14
Na boisku nie grają gwiazdy tylko taktyka. Liga włoska jest nadal tak mocna jak hiszpańska czy angielska. A już na pewno dużo mocniejsza od niemieckiej i francuskiej. Wróżę następującą kolejność w sezonie 2009/2010 :
1. Juventus
2. Internazionale
3. AC Milan
4. SSC Napol
5. AS Roma
6. Fiorentina
7. Lazio
8. Genoa
9. Sampdoria
10. Udinesei
-
2009/08/22 18:00:19
Wystarczy, że Włosi osiągną dobre wyniki, a o kryzysie się zapomni. Myślę, że jest on nieco wyolbrzymiany przez wszystkich, choć bez wątpienia ma on miejsce. W ostatnich 2-óch sezonach Włochów wypunktowali Anglicy i stąd ogólne przygnębienie. Hiszpanie (czytaj Barcelona) trafiali na kluby PL dopiero w półfinale, dzięki temu zachodziły wyżej i... nie mówiło się o nich o kryzysie choć reszta w CL wypadała przeważnie bledziej od Włochów (z Realem Madryt na czele).

A Barcelona - pomimo, że jest jednym z moich ulubionych nie-włoskich klubów - albo w półfinale jak już w końcu trafiali na Anglików dostawali zupełnie zasłużone bęcki od MU, albo (w moim odczuciu) dość kontrowersyjnie (nie podyktowane karne dla Chelsea) a już na pewno szczęśliwie (powiedzmy sobie szczerze - z gry Chelsea była zdecydowanie lepsza) pokonali klub z Londynu. Dodam, że za to w finale z MU nie pozostawili złudzeń kto jest lepszy...

Tak jak przez lata Milan podtrzymywał mit silnej Serie A, tak teraz przez lata robi to Barcelona w przypadku PL :/ Dlatego uważam, że takie trąbienia o kryzysach i wschodzących potęgach są przegięte. W ostatnich latach tylko Premiership tak naprawde nie pozostawia wątpliwości kto rządzi w Europie.

PS Poniżej jest link do wydatków w danej lidze na transfery. Jakoś nie widać, żeby Włosi wypadali gorzej od PL czy PD (no jak już to naprawdę minimalnie). Polecam przejrzeć:

a href=http://transfermarkt.de/de/basic/default/menue_transfers/transfer/menue_transfers/startseite.htmltransfermarkt.de/de/basic/default/menue_transfers/transfer/menue_transfers/startseite.html

Pozdro...
-
2009/08/22 19:20:16
Im więcej się o tym całym, za przeproszeniem, kryzysie, mówi, tym bardziej on pęcznieje; w średniowieczu, jeżeli się o czymś nie mówiło, to znaczyło, że tego po prostu nie ma.

@azrael_juve
Faktycznie coś w tym jest; Serie A to już trudniejsza bajka w porównaniu z ligą angielską czy hiszpańską, o której zawsze każdy ma coś do powiedzenia, najczęściej przez pryzmat najbardziej znanych klubów i graczy. Kiedy przychodzi powiedzieć coś o lidze włoskiej, to zaczynają się schody, więc najlepiej się powołać na tzw. ekspertów i udawać, że ma się pojęcie, o czym mowa, nawet jeżeli któryś z polskich klubów gra mecz o wszystko w mieście Udinese (gdyby tak kazać dopasować kluby do kropek na mapie, to dopiero byłaby zabawa!).

Poza komentatorami Serie A i takimi wyjątkami, jak Rafał, to prócz jakichś trzeciorzędnych pogawędek o tym, co ostatnio powiedział Mourinho albo gdzie tym razem poszedł na balety Ronaldinho, ciężko cokolwiek konkretnego usłyszeć/dowiedzieć się.
Osobiście, żeby wiedzieć, czytuję włoskie strony internetowe i scio me (nihil) scire, bo w polskich mediach nie ma choćby 10% tych informacji. Szczerze polecam.
-
2009/08/22 23:08:53
Kolejny nudny sezon w nudnej lidze włoskiej. Znowu Inter będzie mistrzem, a za nim będą Juventus i Milan. Czym tu się pasjonować? Liga polska jest ciekawsza.
-
2009/08/22 23:17:07
@stix: za trollowanie placa?
-
2009/08/23 00:22:00
Swego czasu, na tym blogu, psioczyłem na zestawienie ambicji versus potencjału turyńczyków - zaiste, wzmocnienia tegoroczne jednak konkretne. Teraz tylko wypada skierować oczy na Ferrarę.
Co do reszty, zasadniczo zgadzam się z głosami komentujących, ale z zastrzeżeniem - niezbyt pojmuję deprecjację Genoi.
-
2009/08/23 00:51:53
No właśnie też nie widzę osłabienia Genui. Milito odszedł, przyszli Floccari, Crespo i Palacio. Odszedł Motta - przyszedł Zapater, Kharja. Dodatkowo Moretti. I chyba przy tym wszystkim wyszli jeszcze na plus. Wzorowe okno transferowe (kolejne!)

No a co wy na dzisiejszy mecz Milanu? Prawda, tylko Siena, ale było całkiem przyzwoicie. Nesta z Silvą mają sporą szansę stworzyć świetny duet na środku obrony. Bardzo dobrze zagrał Jankulovski, może ma jeszcze w nogach jeden dobry sezon. Kapitalnie jako rozgrywający zagrał Ronaldinho. Nie uważam, że by to była jego optymalna pozycja, o ile zostało cokolwiek z jego dynamiki powinien grać bardziej na skrzydle. Ale mecz mu wyszedł bardzo dobry.
Pato też świetnie, jakoś tak zamykając Milan w kliszy klubu dla oldboyów zapomina się, że ma w swoich szeregach najlepiej zapowiadającego się młodego napastnika na świecie.
Całkowita porażka z kolei to Boriello, oby Huntelaar się jako tako odnalazł i Boriello nie musiał za dużo grać (jakby co na ratunek przybędzie zapewne nieśmiertelny Inzaghi).
No i niestety Gattuso. Flamini i Pirlo w środku pola to powinny być pewniaki, ale z tym trzecim może być problem, Gattuso już dawno nie zagrał dobrego meczu, Seedorf jak zwykle pewnie będzie chimeryczny, może najprędzej Ambrosini.
-
2009/08/23 10:52:57
Zarówno Włosi, jak i każdy inny kraj powinni dążyć do zbudowania takich stadionów jakie są w Niemczech i w Anglii.

Dawny stadion Arsenalu Highbury, miał trybuny położone najbliżej boiska. To na pewno zachęcało do oglądania meczów. Zobaczcie co teraz zostało z miejsca w którym zadziwiał Henry czy Bergkamp trelik.blox.pl/html Niby fajnie tam mieszkać, ale trochę szkoda takiego stadionu, bo w Polsce byłby i tak najnowocześniejszym:D
-
2009/08/23 11:22:34
Widzieliście jak chłopaki z Milanu sie cieszą po obu golach? Jedno wielkie obściskiwanie i czułość. Ronaldinho bardzo serdeczny, najbardziej dla Pato ;-)
-
2009/08/23 12:11:21
Juve wygra Serie A bez problemu. A murinjoł niech już nie kłapie paszczą, bo mocny jest tylko w gębie. Jakoś z interkiem nic nie osiągnął.
-
2009/08/23 14:26:33
Ale reklama buków to już przegięcie.
-
2009/08/23 18:42:31
@ kay_84
swoją drogą to chyba żadna liga nie może się poszczycić tak kapitalnym trio bramkarzy jak Frey, Cesar i Buffon
Premier League: van der Sar, Reina, Cech. Myślę, że ich klasa jest porównywalna z odpowiednikami z Serie A (a należy pamiętać, że van der Sar, którego kiedyś wygryzł Buffon, miał ostatni sezon lepszy, niż Gigi).
Zgodzę się natomiast z tym:
Wg mnie informacje o śmierci Serie A są mocno przesadzone.
Odszedł Kaka, przyszedł Diego.
Odszedł Ibrahimovic, przyszedł Eto.
Biorąc pod uwagę formę tych zawodników w ostatnim sezonie piłkarsko Serie A nie straciła, co najwyżej - marketingowo. Przy czym Diego jest młodszy od Kaki, a Eto jest rówieśnikiem Zlatana. (a propos mitu Seria A dla emerytów).

Interowi ta wymiana przyniesie same korzyści. Zlatan był mimo wszystko mocno przereklamowany. Potrafił czarować w lidze, ale nie ustrzelił ani jednej bramki w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Eto'o zdobywał bramki już w dwóch finałach, poza tym zapewnia grad goli w lidze. Jeśli tylko Mourinho będzie potrafił dobrze go pokierować, Inter może wreszcie osiągnąć coś więcej, niż 1/8 finału LM, a w lidze może być nie do zatrzymania. O ile w lidze mimo wszystko faworytem wydaje się Inter (choć wolałbym zwycięstwo Juve), o tyle produktem eksportowym na Europę powinien być Juventus. Bardzo podoba mi się transfer Diego (swoją drogą ciekawe to porównanie z Kaką. Kto wie, czy Diego nie będzie jeszcze lepszy?). Ten gracz z sezonu na sezon po cichu czyni postępy i teraz, w wielkim klubie może wreszcie pokazać pełnię swoich możliwości.
-
2009/08/23 20:14:04
Rety, Kay, chyba się na Włochów nie przerzuciłeś? :)

Na pewno ciekawie będzie oglądać Juventus, z najlepszym na świecie bramkarzem
Nie mów, Villarreal sprzedał im Diego Lopeza? :)

Trio bramkarzy? Diego Lopez, Casillas, Palop. Moya, Cesar, Valdez. Alves, Asenjo, Tonio. Eeee... we Włoszech na pewno najlepsze? ;)
-
2009/08/23 20:54:08
Mała, acz znacząca aktualizacja - wbrew zapowiedziom włoskich gazet nasz Augustyn na środku obrony Catanii walczy właśnie z Sampdorią.
-
2009/08/23 22:27:56
Włosi to naród piłkarski i nie wierze by chwila niepewności finansowej im przeszkodziła. Może sprzedali największe gwiazdy, ale to o wszystkim nie przesądza.
-
2009/08/23 22:29:08
Augustyn walczył niestety za ostro i dostał czerwoną kartkę :-) To teraz sobie szybko nie pogra ;-)
-
2009/08/23 23:17:07
W dodatku wyleciał nasz ziomal za głupi faul popełniony w środku boiska, kiedy miał już żółtą kartkę...
-
2009/08/24 00:22:50
@ uleslaw
No Serie A w tym roku wygląda dla mnie niezwykle ciekawie:) Dużo fajnych, ciekawych piłkarzy, zespołów. O ile o scudetto powalczy dwójka lub trójka, to już składu pierwszej szóstki nie śmiałbym próbować przewidzieć. A w Hiszpanii i Anglii wydaje się to prostsze.

Co do bramkarzy, oczywiście to La Liga wystawia najwięcej znakomitych bramkarzy:) Ale absolutne world class w La Liga to Casillas i Lopez (nie Palop, nie Moya - jeszcze, nie Valdes, nie Tono, nie Asenjo, nie Cesar i nie Alves oraz również nie zapewne przez pomyłkę pominięty Iraizoz:)
w Premiership - Van der Saar - już nie, Cech ostatnio jakby mniej zachwyca, Reina? Ok, ale to wg. mnie trzeci bramkarz Hiszpanii. Given, Amerykanie i Angole - żaden nie jest absolutną czołówką.
-
2009/08/24 05:56:00
kay, ostatni sezon Buffona raczej nie pozwala na nazwanie go najlepszym na świecie. W zasadzie poprzedni sezon obalił nam mity o tych "the best". Buffon, Casillas, Cech. Sama czołówka. I spektakularne wpadki, bądź zwykła niepewność.
Za to błysnąć miał Cesar. Dobry sezon miał Valdes, w końcu chyba odnalazł się tak do końca z obroną Barcy. Ale tak naprawdę ciężko określić kto był najlepszy. Nie wiem, czy za całokształt nie powinien zostać wyróżniony van der Sar (kocham holenderskie nazwiska, zabijcie mnie, ale kocham : ). Ale jednak nie Buffon.
-
2009/08/24 14:06:46
@ kay_84
Nie skreślałbym tak szybko Amerykanów. Howard w Pucharze Konfederacji zatrzymał Hiszpanów (zresztą wybrano go najlepszym bramkarzem turnieju), chyba wreszcie dorósł do roli klasowego bramkarza (co nie udawało mu się w koszulce Manchesteru United), Friedel to od lat solidna firma. Nie ma może tak spektakularnych interwencji, jak Buffon, czy Casillas, ale też rzadziej od nich popełnia błędy. O klasie Givena (to już Irlandczyk) najlepiej świadczy to, co stało się z Newcastle po jego odejściu. Cech rzeczywiście ostatnio nie zachwyca (ale podobnie dzieje się z Casillasem i Buffonem), ale już np do Reiny przyczepić się nie można. Oczywiście w reprezentacji przegrywa z Casillasem (ale czy jest dopiero trzecim? Nie mi to osądzać), a van der Sar? Mów co chcesz, ale dla mnie to najlepszy bramkarz ubiegłego sezonu. W każdym razie każdy z trzech topowych "angielskich" bramkarzy jest na pewno lepszy od Freya, spokojnie może wytrzymać porównanie z Cesarem, a od Buffona chwilowo lepszy jest van der Sar. Co do Hiszpanii, to zgoda. Jest tam wielu naprawdę dobrych bramkarzy, ale do światowego poziomu wiele im brakuje.
-
2009/08/24 15:11:45
wszystkie te zmiany sprawią że chyba znowu kilka więcej meczy ligi włoskiej obejrze w tym sezonie. Juve ma super ciekawy skład i jak dla mnie jedyna niewiadoma to trener
(choc od zawsze nie znosze tej druzyny głownie przez jej legende Alexa Del Piero ktory był w czasach mojej mlodosci moim wrogiem nr1 - i tak mi juz zostało ;) )
inter prawdopodobnie obroni mistrza i znowu sie skompromituje w LM
dla milanu to sezon pod znakiem oczyszczania składu ( choc bardzo licze na duet Pato i Hunter) o reszcie druzyn sie nie wypowiadam bo słabo sledze tamtejszy rynek . poprawie sie w tralcie sezonu
-
2009/08/24 19:25:23
nie wiem dlaczego autor bloga juz jakis czas lansuje teze,ze to Torino zdobylo jako jedyne mistrzostwo Włoch 5 razy z rzedu.Ta sztuka udała sie jedynie Juventusowi w latach 1931-1935. Torino wygrało 4 razy z rzędu(w 1946,1947,1948 i 1949 r.)Inter wygrał w roku 2008 i 2009.Tytuł przyznany na zielonym stoliku przez federacje z roku 2006 i tytuł z 2007 roku gdy najgrozniejszy rywal(Juventus) grał w drugiej lidze tak naprawde nic nie znaczą ze sportowego punktu widzenia.
-
2009/08/24 19:57:21
@ badbull
No ja się właśnie nie zgadzam z większością twoich opini o bramkarzach w Premiership:)
Tzn. żeby być jasnym, mówiąc world class mam na myśli tych 6-7 najlepszych na świecie. Wg. mnie na tej liście byliby Frey, Buffon i Cesar.
Van der Saar już nie, w zeszłym roku miał przed sobą najlepszą obronę świata, ale zbyt wielu meczów w których decydował o ich losach nie pamiętam. Ciągle bardzo solidny, ale już nie world class. Bramka Eto w finale LM jasno pokazała, że refleks i gibkość powoli zaczną odchodzić, co jest naturalne w tym wieku.
Howard jest świetny, ale jednak nie world class. Friedel również. Given ma jeszcze szansę uczynić krok ku absolutnemu topowi, jeśli ManCity pozwoli mu w końcu zmierzyć się z najlepszymi klubami na kontynencie. Reina najprędzej ociera się o absolutny top, tudzież w zależności od sympatii już na nim jest:)
Casillas, Lopez, Reina, Cesar, Frey, Buffon, może Cech - to byłby mój typ.

A już zupełną dygresją, to takie pokolenie bramkarzy jakie ma aktualnie Hiszpania to chyba ewenement na skalę historyczną (czasem jeszcze Włosi mieli wybitną konkurencję między słupkami), Reina, Lopez, Casillas - absolutny top, niedaleko za - Valdes, Almunia, Moya. Znakomici - Tono, Iraizoz, Palop, Asenjo. Każdy z tych 10 bramkarzy mógłby bronić w reprezentacji. I że pozwolę sobie na złośliwość, chyba każdy z nich miałby zagwarantowane miejsce między słupkami takiej rep. Anglii:)
-
2009/08/25 12:12:16
@lukasz.wm
Torino zdobyło tytuł także w 1943 roku, a ponieważ w dwóch następnych sezonach klasycznej ligi nie rozgrywano, dla mnie turyńczycy w 1946 mistrzostwo obronili.
-
2009/08/25 12:14:40
@ kay_84
I że pozwolę sobie na złośliwość, chyba każdy z nich miałby zagwarantowane miejsce między słupkami takiej rep. Anglii:)
Tu akurat z przykrością przyznam ci rację. Na szczęście rozmawiamy o lidze, a nie o reprezentacji :)
Tzn. żeby być jasnym, mówiąc world class mam na myśli tych 6-7 najlepszych na świecie. Wg. mnie na tej liście byliby Frey, Buffon i Cesar.
Buffon - bezdyskusyjnie, Cesar - zgoda. Ale Frey moim zdaniem (choć cholernie dobry) na tą listę się nie łapie. Podobnie, jak wymienieni przez Ciebie Howard i Given.
Van der Saar już nie, w zeszłym roku miał przed sobą najlepszą obronę świata, ale zbyt wielu meczów w których decydował o ich losach nie pamiętam. Ciągle bardzo solidny, ale już nie world class. Bramka Eto w finale LM jasno pokazała, że refleks i gibkość powoli zaczną odchodzić, co jest naturalne w tym wieku.
Bo też van der Sar w swojej grze nie bazuje na gibkości i refleksie (co, jak sam napisałeś, jest naturalne w tym wieku), a na doświadczeniu i dobrym ustawianiu się. Ma przed sobą najlepszą obronę świata, to fakt. Ale ta obrona to nie wszystko. Zauważ, jak ta obrona gra, gdy ma z tyłu van der Sara, a jak z Kuszczakiem, czy Fosterem. Nie ma w ogóle porównania. W pierwszym przypadku rzadko kiedy popełniają błędy, mogą też ze spokojnym sumieniem zagrać piłkę w stronę bramki, wiedząc, że Edwin nie poczęstuje ich klopsem a'la Boruc z Irlandią Płn., czy Foster z Chelsea w meczu o Tarczę Wspólnoty (dwukrotnie Drogba prawie odebrał mu piłkę). Nawet teraz, gdy jest kontuzjowany, widać niepewność defensywy United. Do tego przytoczę jeszcze wypowiedź Holendra z EURO 2008. Po meczu z Rosją chwalono go (mimo porażki) za wiele nieprawdopodobnych interwencji. On odpowiedział, że w jego odczuciu dobry mecz gra wtedy, gdy nie musi często interweniować, bo oznacza to, że dobrze pokierował obroną. Jeśli ma dużo pracy, to znaczy, że pokierował nią źle. I to jest też ważna umiejętność bramkarza. I coś, w czym Holender jest chyba najlepszy na świecie. Podsumowując, on nie musi popisywać się tak spektakularnymi paradami, jak Buffon, czy Casillas. On po prostu zapobiega takim sytuacjom poprzez dobre kierowanie obroną i ustawianie się. Stąd też nie dziwi fakt, że nie przypominasz sobie meczu w ubiegłym sezonie, który van der Sar wygrałby swoimi interwencjami. Jedyny taki to mógł być chyba mecz o Tarczę Wspólnoty wygrany w karnych z Porstmouth. A poprzedni to finał LM w Moskwie.
Casillas, Lopez, Reina, Cesar, Frey, Buffon, może Cech - to byłby mój typ.
Czy nie za szybko wstawiłeś tu Lopeza (jak mniemam masz na myśli Diego Lopeza z Villarreal)? Myślę, że można by się jeszcze wstrzymać z uznaniem go za absolutny top.
Mój typ na ścisłą światową czołówkę:
van der Sar, Buffon, Casillas, Reina, Cesar, no i trochę warunkowo Cech.
-
2009/08/25 16:07:33
@badbull,@kay_84

praktycznie w każdej kwestii popieram badbulla ( szczególnie w kwestii diego lopeza - choc wiem ze lobby hiszpanskie na tym blogu jest bardzo silne i praktycznie kazdego lepszego zawodnika Getafe, Mallorki itd uwaza za geniusza tylko przez silne opady deszczu, ból zęba i przelatujące komety niedocenionego jeszcze przez wszystkich na swiecie ;) ) ale na dwie rzeczy chciałbym zwrócic uwage. edwin jest swietny i rzeczywiscie jego siła jest kierowanie obrona ale pomimo gigantycznego doswiadczenia zdarzaja sie mu strasznie sztubackie błędy przez co na pewno nie jest dla mnie zawodnikiem wolrld class. a druga sprawa to reina - jak dla mnie jeden z bardziej przecenionych bramkarzy na swiecie