Blog > Komentarze do wpisu

Wymazać czy nie wymazać

Zadyma w ukraińskim futbolu przypomniała mi o idei, którą rzucałem - zawsze mimochodem i na marginesie, raczej prowokacyjnie niż z myślą o jej realizacji - w książce i artykułach do „Gazety” w szczycie wokółkorupcyjnego szaleństwa. Pomrukiwałem mianowicie, by zrezygnować z publikowania historycznych tabel i wszelkich klasyfikacji wszech czasów polskiej ligi. Skoro wyszło na jaw, że punktami handlowano na masową skalę - na dystansie całych sezonów, ba, wielu lat nawet - to nie ma sensu ogłaszać, że, dajmy na to, Bazar Ciechocinek zdobył mistrzostwo po raz siódmy. Nie wypada też chyba ogłaszać, że przykładowa Łapa Warszawa po raz enty mistrzostwo kupiła, ostatecznie nie wykluczymy ponad wszelką wątpliwość, że zdarzało jej się wygrywać nienormalnie, dzięki kopaniu sprawniejszemu niż kopanie przeciwników.

Burzę w moim mózgu wywoływała rozpaczliwa bezradność. Dawno temu pomyślałem, że powinna powstać rzetelna książka o dziejach korupcyjnego procederu w naszej piłce - napisana przez zawodowego historyka lub dziennikarza - wiarygodnego, bardzo doświadczonego, pamiętającego głęboki PRL, znającego osobiście dawnych działaczy i bohaterów boisk, a zarazem wolnego od codziennej redakcyjnej młócki (przychodzi mi do głowy Stefan Szczepłek z „Rz”, z „Gazety” nikt nie spełnia kryteriów choćby ze względów metrykalnych). Kiedy łapówkarstwo z detalu przeszło w hurt? Tuż po wojnie czy dopiero w zaawansowanej komunie (niech będzie, żem naiwny, w czystość seryjnie mistrzowskiej Pogoni Lwów chcę wierzyć)? Zmiany były inspirowane przez oddolne, pojedyncze inicjatywy czy przez rywalizację peerelowskich resortów? Kto i kiedy wygrywał ligę wyłącznie dzięki korupcji? W jakim stopniu w proceder były zaangażowane gwiazdy Górskiego, Gmocha i Piechniczka (w końcu spychanie autorytetów z piedestału jest dzisiaj w modzie)? Złamała komuś karierę absolutna niezgoda na babranie się w szambie?

Wiem, wyzwanie tyleż pasjonujące, co trudne - źródeł pisanych brak, najskuteczniejsi łapówkarze niekoniecznie zechcą się chwalić osiągnięciami, dziennikarze z wolnym czasem i odpowiednim stażem do podobnych prac, o ile wiem, się nie palą. PZPN też się badaniem - i ewentualną rewizją - przeszłości nie zajmie, bo, jak mawiają działacze, nie wolno podcinać gałęzi, na której się siedzi. A mnie problem tabel, przy całej utopijności pomysłów na ich wymazywanie lub retuszowanie, jednak wciąż uwiera. Jeśli piłkarze ŁKS-u publicznie opowiadają - by przywołać przykład głośny, nie chcę wskazywać palcem akurat łodzian - o technologii skupowania punktów w sezonie 1997/1998, to dlaczego mamy wciąż powtarzać, że to podwójny mistrz Polski?

wtorek, 07 lipca 2009, rafal.stec

Komentarze
2009/07/07 22:35:17
Jeśli piłkarze ŁKS-u publicznie opowiadają - by przywołać przykład głośny, nie chcę wskazywać palcem akurat łodzian - o technologii skupowania punktów w sezonie 1997/1998, to dlaczego mamy wciąż powtarzać, że to podwójny mistrz Polski?

Bo ciągle powtarzamy, że np. Górnik Zabrze, Legia Warszawa, Ruch Chorzów to najbardziej utytułowane kluby w kraju.
-
2009/07/07 22:35:54
Mam taki pomysł.

Zróbmy akcję na szeroką skalę - prośbę do Jana Purzyckiego oraz Janusza Zaorskiego o najbardziej wyczekiwany sequel XXI w Polsce...

prośbę o... Piłkarski Poker II :)
-
2009/07/07 22:38:51
Panie Rafale. Wiem, że pańska robota jako dziennikarza nie polega na wygłaszaniu manifestów, ale jako człowiek, który potrafi pogawędzić w komentarzach, ma dość świeżą głowę i generalnie jest inteligentny, a przy okazji zna się na piłce, może pokusi się o taki manifest. Bo pan ma możliwość zabrania głosu. Podejrzewam, że pewnie nie pali się pan do wygłaszania woli tłumu, jednak może sprawdziłby pan odporność kartki papieru i tym samym przekonał się czy zapytanie szeroko pojętego środowiska piłkarskiego o to jak kibice mają traktować korupcję ma jakikolwiek sens.

Myślę, że to złodzieje, ba! bandyci. Ale gdyby ładnie w słowa ubrać spojrzenie polskich kibiców, gdyby umieścić je w najpoczytniejszej polskiej gazecie... może uruchomiłoby to lawinę. Lawinę, która powiedziałaby nam co tak właściwie sądzić o tych wszystkich statystykach.
-
2009/07/07 22:49:13
@olbrot

...a imię jego to czterdzieści i cztery ;)
-
2009/07/07 23:03:42
mnie bardziej gnębi myśl o tym kiedy umrze PZPN, a z nim cała ta historia i "tradycja". Żyję nadzieją, że po Euro PZPN zostanie rozpieprzony (i niech nas wykluczają z rozgrywek-i tak kariery tam nie robimy, a boli mnie że trzecia runda el. LM była do tej pory tarczą tego związku partaczy). Tylko tu kolejny problem, kto powinien nowy związek utworzyć? bo nie wierzę, że politycy zrobiliby to ze stuprocentową myślą o naprawianiu polskiej piłki, zamiast o obsadzaniu kolegów na stołkach... Sama myśl o rozwiązaniu PZPN jest wręcz utopijna, a potem przecież pojawiłyby się kolejne olbrzymie problemy. Jest więc jakaś realna szansa na uzdrowienie władzy, a co za tym idzie całej naszej piłki?
-
2009/07/07 23:15:21
Odpowiedź żeby działacze związkowi nie kradli jest prosta- musi się znaleźć ktoś kto zapłaci więcej działaczom związku niż mają zysków z nicnierobienia = wtedy działacze dostaną kasę za to żeby nie kraść:)
-
2009/07/07 23:22:22
@h0lek

super pomysł :) można by napisać petycję i wrzucić na taką stronkę z petycjami:)

-
2009/07/07 23:34:57
Sądzę, że nie ma dziennikarza w Polsce, który byłby w stanie ogarnąć cały ten bajzel.Zarówno ten PRL-owski jak i ten po 89'.
Co nam da wymazanie statystyk? Poczucie sprawiedliwości? Poczucie ulgi, że o to sprawnym chirurgicznym ruchem pozbyliśmy się nowotworu trapiącego polską ligę? Przecież wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że to nowotwór z przerzutami po całym organizmie.Trapi głównie mentalność począwszy od wierchuszki PZPN-owskiej aż po okręgową ligę juniorów.Trzeba o historii mówić, demitologizować niektóre fakty, ale robić to ze spokojem, a nie działać metodami Macierewicza:)
Rozgrzebywanie historii nie zawsze jest merytoryczne.Posłużę się banałem, bo czasem trzeba.To co możemy obecnie wyjaśnić-wyjaśniajmy.Wywierajmy presję na sprawy, które trapią nas obecnie, a tych jak zwykle nie brakuje.
-
2009/07/07 23:40:45
Wydaje mi się - chociaż oczywiście jako osobie nie pamiętającej z autopsji tamtych lat trudno wyrokować - że handel meczami na masową skalę zaistniał właśnie w latach 70. Wcześniej o "niedzielach cudów" i "spółdzielniach" na taką skalę się jednak nie słyszało. To była zresztą dekada, kiedy do piłki zaczęła powoli docierać całkiem spora kasa. A udział gwiazd Górskiego w tym jest... bardzo duży. Bo to oni byli przecież liderami swoich drużyn, to do nich się przychodziło, żeby coś załatwiać.

I nie wiem, czy jakąś tam cezurą nie był właśnie rok 1974.
-
2009/07/08 00:26:25
To jest bardzo trafne pytanie.
Nie pamiętam tamtych czasów - mi, pozbawionemu już w dzieciństwie futbolu z najwyższej półki w moim mieście Mielcu - zapadł w pamięć "tylko" jeden sprzedany mecz. Stal Mielec podejmuje GKS Bełchatów (wiosna 1996), Przegrywa 3:4 - jakiż to cios dla 11-letniego kibica. Po latach wyjdzie, że młodzi (w tym strzelec jednej z bramek Abramowicz) nie wiedzieli, że ten mecz został GKSowi oddany.
I gdy teraz zapytam sam siebie: czy to powinno być liczone w statystykach?
Odpowiem: tak! ale ze świadomością, że było to nieuczciwe i pozaboiskowe.

Innymi słowy: popieram pomysł powstania publikacji opisującej ten preceder. Nie jednego autora (choćby był nim sam Pan Szczepłek), ale zespołu dziennikarzy (w tym młodych, bo... nieumoczonych) pod redakcją znanego nazwiska (tu niech będzie już Pan Szczepłek na przykład ten). Zebrane brudy do kupy lepiej się ogląda, bo są w jednym miejscu. Łatwo oddzielić od reszty. Tej pozytywnej
-
2009/07/08 00:34:46
swoją drogą, tamten wspomniany wyżej mecz Stali Mielec z Bełchatowem sędziował.. Michał Listkiewicz. Nie pamiętam tego, ale powołuję się na 90minut.pl
-
2009/07/08 00:39:33
Konkretne zagadnienie w głowie autora, a my znowu utyskujemy na cały (s)kopany świat.
Cały smród pojawił się wraz z wierchuszką popleczników Stalina. Przyszła ta komunistyczna hołota i wpajała chore nawyki, zaszczepiając je permanentnie - do szpiku. Kapuściński ujął świetnie w "Cesarzu" interesującą nas kwestię - tak jak Sellasje widział co się dzieje w jego państwie, tak nie reagował, bo to był jedyny sposób na utrzymanie się u władzy. Akceptował i popierał korupcję, bo korupcja zapewniała zapchane gęby, a więc ciche gęby.
Taka myśl zrodzona, zaryzykuje stwierdzenie, wraz z rokiem 46, trwa po dzień dzisiejszy. I nikogo nie omijała. Nie mogę uwierzyć, że nawet polskie futbolowe świętości były od tego wolne. Gdzie tam. Przyklaskuje myślom airborellowym. Ale cezury nie dałbym ustawić na rok 1974. Kilka lat po wojnie owszem, kiedy PZPR wybił w procesach i za pomocą innych stalinowskich metod, pokolenie honoru, gdzie za kłamstwo oficer aplikował sobie kulę w skroń.

Ażeby taka książka mogła powstać, dany dziennikarz, musi przygotować się na alienację i utytłanie ze strony piłkarskiego środowiska. Chwilowe, bo zakładam, że pokolenia kupujących, powoli, sportowo, wymierają. Ale pewnie się mylę, bo książka o korupcji, ostatnich lat, przecież powstała...
-
2009/07/08 02:22:44
Powstała powstała, a we Wrocławiu piszą drugi tom. ;]

Swoją drogą, ciekawe gdzie znajdziecie dowody na to, że w 1950 Czesio z X umówił się z Władziem z klubu Y i zarobili na lewo. To jest tak samo sensowne jak lista Macierewicza. W opozycji byli TW ale to nie znaczy, że kablowali wszyscy i można opluwać człowieka, bo po latach jeden kolega nie lubi drugiego i go nazywa kapusiem. Ot tak, bez grama faktów.

A co z tymi zawodnikami, którzy meczów nie sprzedawali? Co z wyżej wymienionymi chłopakami z Mielca, którzy o sprzedanym meczu nie wiedzieli? Też ich wymazać z historii, bo mieli w drużynie "piłkarzy lekkich obyczajów"?

Liczycie na odruch sumienia tych starszych panów panów z PZPN? Oni nawet nawet wyroki sądu mają w głębokim poważaniu.
-
2009/07/08 07:47:38
@dawid: to "pokolenie honoru" to jest jakiś mit nie mający żadnego związku z rzeczywistością. Może nie słyszałeś, ale przed wojną jak najbardziej afery korupcyjne się zdarzały (z najsłynniejszą katowickiego Dębu). Generalnie rządząca wtedy Polską junta wolna od korupcji i demoralizacji bynajmniej nie była. I jakoś żaden z tych dowódców wojskowych, którzy haniebnie zawiedli we Wrześniu i później w Sierpniu, nie palnął sobie w łeb, chociaż przynajmniej paru powinno.

Moje przekonanie o cezurze w połowie lat 70. opieram nie na apriorycznych tezach o "poplecznikach Stalina", ale na obserwacji tabel i wyników ligowych (zwłaszcza w końcówkach rozgrywek) oraz wiedzy o przemianach gospodarczych i obyczajowych PRL. Dopiero w latach 70. pojawiły się w piłce porządne pieniądze. Dopiero wtedy piłkarze zaczęli się porównywać ze swoimi odpowiednikami z Zachodu i doszli do wniosku, że powinni mieć więcej. Dopiero w latach 70. nastąpiło takie rozluźnienie obyczajów w ramach komuny, że korupcja na masową skalę stała się możliwa.
-
2009/07/08 08:15:47
Aha, pisząc o korupcji w Polsce za komuny po prostu bzdurzysz. Było dokładnie odwrotnie, za Bieruta i Gomułki "góra" na korupcję przyzwolenia nie dawała i potrafiła ją karać nawet śmiercią (nie tylko w latach 50., ale także w 60. - poczytaj o aferze mięsnej i Wawrzeckim). To się oczywiście spotykało z coraz większym oporem aparatu, który chciał mieć konkretne korzyści finansowe ze sprawowanej władzy - i to było pewnie jedną z przyczyn obalenia Gomułki. Gierek już na korupcję przyzwolił.
-
2009/07/08 08:39:46
Ja proponuję ekipie gazety.pl pokazać, że dziennikarstwo śledcze kwitnie i pokazać choć jeden niezaprzeczalny dowód, by klub kupił mistrzostwo Polski (nie wliczam tu "dowódów" od graczy, którzy nadają na były klub za to, że im nie zapłacił). I wtedy ewentualnie wziąć się za kasowanie pozostałych kilkudziesięciu tytułów.
-
2009/07/08 09:59:23
@ rafal.stec
czy mógłbym prosić o jakiś kontakt do Pana, najlepiej mailowy. Z góry dziękuję.
-
2009/07/08 10:44:13
Airborell ma racje, proces demoralizacji ruszyl lawinowo w latach 70-ych, lata 60-te i 50-te byly generalnie czyste pod tym wzgledem. Lata 70-te to, oprocz zgody Gierka na konsumowanie owocow wladzy przez aparat, to m.in. reforma ligi i dopuszczenie mnostwa druzyn na wysokie szczeble rozgrywek (II liga - 32 druzyny w dwoch grupach, III liga - 114 w 8 grupach) m.in. po to, by kazdy lokalny partyjny kacyk mogl sie pochwalic, ze ma druzyne w wysokiej lidze. Stworzylo to sytuacje, gdzie popyt przewyzszyl podaz, aby kasowac duze pieniadze i miec dostep do cennych dobr materialnych (w realiach epoki oczywiscie) wystarczylo byc przecietnym kopaczem, co zmniejszylo rywalizacje i zachecalo do korupcji.

@rafal.stec

Jesli szuka Pan korupcyjnych historii z przeszlosci, ale udokumentowanych, nieplotkarskich, to sluze przykladem. Tu jest historia z 1973 r. a ustawieniu meczu w III lidze opisana na podstawie relacji z epoki:

tiny.pl/hhqr2
-
2009/07/08 11:53:56
Nie wymazywać. Piłka nożna na całym świecie przyciąga brud, bo jest tu niekontrolowana przez "demokrację" wielka kasa. Równie dobrze mógłbyś wymazać Milan. Skoro kupowali ostatnio, to znaczy ze kupowali zawsze. A w ogóle najlepiej całą włoską piłkę. Oczywiście Twoją notkę traktuję jajko kontrowersję rzuconą półżartem, tak dla dyskusji i zabawy. pzdr.
testwawrzyna.wordpress.com/
-
2009/07/08 12:08:28
@airborell
Jeszcze na dobre z pieleszy nie wylazłem, więc mogę tylko z pokora przyjąć i przyznać rację. Sprawdzając jednocześnie. Widzisz, o aferze mięsnej, dość pobocznie, ale słyszałem. I teraz pytam by zgłębić kwestię, ale retorycznie - nie była to po prostu pokazówka?
I tak gwoli ścisłości - zwracasz mi uwagę na Twoje źródła wniosków - chwała - mi raczej chodzi o grzech pierworodny, czyli przejęcie władzy przez komunistów. Bo tam gdzie była demokracja (jaka by ona nie była) istniała korupcja? Taka permanentna i bezwstydna? Chodzi mi o narodziny mentalności, nie o rozpoczęcie samego procederu łapówkarskiego. Ale to ja namieszałem - wiem.
-
2009/07/08 12:41:38
Afera mięsna w jakiejś tam mierze pokazówką była na pewno, ale co to ma za znaczenie? Nawet jeśli pokazówka, miała być jakimś tam ostrzeżeniem dla aparatu, że nie na wszystko można sobie pozwolić.

"Bo tam gdzie była demokracja (jaka by ona nie była) istniała korupcja? Taka permanentna i bezwstydna?"

Pomijam już, że w Polsce demokracja (jaka by ona nie była) skończyła się nie w 1939 czy 1945 roku, ale w 1926, ale chyba nie jesteś na tyle naiwny, żeby twierdzić, że w państwach demokratycznych, nawet bez doświadczeń z komuną, korupcji nie ma?

Korupcja zależy nie tylko od ustroju politycznego, ale także od obyczajów. Tam, gdzie obyczaj surowy, korupcja mniejsza (myślę, że za Stalina ZSRR był nieporównywalnie mniej skorumpowany niż za Breżniewa), kraje o podobnym ustroju mogą mieć kompletnie nieporównywalne stopnie korupcji (Skandynawia i Włochy!). W Polsce w latach 70. obyczaj się zdecydowanie zmienił.
-
2009/07/08 13:58:12
Afera mięsna w jakiejś tam mierze pokazówką była na pewno, ale co to ma za znaczenie?
Ano takie, że mogła posłużyć za odwrócenie uwagi, demonstracje siły, pokazywanie srogiej "sprawiedliwości" i przytrzymanie w ryzach społeczeństwa. Odwracali uwagę, bo już wtedy mieli ogromne problemy (wszystkie chroniczne podwyżki, zwiększanie, bez podwyżek, wydajności pracy). Co zresztą zobrazują wkrótce Radom.
A nawet mogli posłużyć się problemem, odwracając kota ogonem, i tuszując, analogiczne, ale swoje grzeszki? Ale to już pisanie kijem po wodzie. Do tego zboczyłem z tematu.

Pomijam już, że w Polsce demokracja (jaka by ona nie była) skończyła się nie w 1939 czy 1945 roku, ale w 1926, ale chyba nie jesteś na tyle naiwny, żeby twierdzić, że w państwach demokratycznych, nawet bez doświadczeń z komuną, korupcji nie ma?

Nie no, tu pełna zgodność. Podwójnie. Akurat okres o którym mowa, jest mi najbliższym. A co do krajów demokratycznych, umyślnie użyłem dwóch określników: permanentna i bezwstydna. A, że użyjesz Włochów jako przykładu, byłem pewien;-)

Akurat w Rosji, rzeczywiście, rozpasanie korupcyjne, rosło wraz z popuszczaniem z tą odgórną srogością. Za Jelcyna było, chyba, z tym najgorzej.

A w Polsce? To fakt, póki peerelem rządzili hardzi i wierni do końca komunizmowi z korupcją było lepiej. Kiedy za Gierka PZPR przeszła z elit w masowość to się zmieniło, więc jak widzisz przyznaję Ci, de facto, rację. Tyle, że będę się upierał, że korupcję w Polsce zrodził rok 46 i zniszczenie w referendum Mikołajczyka.
-
2009/07/08 14:48:46
Ano takie, że mogła posłużyć za odwrócenie uwagi, demonstracje siły, pokazywanie srogiej "sprawiedliwości" i przytrzymanie w ryzach społeczeństwa. Odwracali uwagę, bo już wtedy mieli ogromne problemy (wszystkie chroniczne podwyżki, zwiększanie, bez podwyżek, wydajności pracy). Co zresztą zobrazują wkrótce Radom.

Obawiam sie, ze sie zamotales. Proponuje, bez ironii, otworzyc xiazke do historii najpierw nieco uzupelnic wiedze. Radom i Ursus byly 12 lat po aferze miesnej, a nie "wkrotce".

Owszem, problemy gospodarcze byly, ale szlo o sposob ich rozwiazywania. Gomulka tropil korupcje zajadle, bo szczerze wierzyl, jak sam mawial, ze "paru aferzystow powywieszac i skoncza sie problemy gospodarcze". Gomulka, slusarz z Krosna, byl gleboko przekonany, ze glowna, o ile nie jedyna przyczyna poblemow gospodarczych jest wlasnie korupcja - spekulanci, nieuczciwi kierownicy sklepow, zlodzieje na stanowiskach dyrektorow itd. Ukrocic korupcje, powywieszac lub pozamykac do wiezien zlodzei i gospodarka pojdzie w gore jak rakieta. A ze problemy gospodarcze mialy przyczyny inne, glebsze (korupcja byla de facto skutkiem, a nie przyczyna, jak mawial Kisielewski "to nie kryzys, to rezultat") tego juz dostrzec nie potrafil. Ale to jest temat na inna rozmowe.
Bottom line - afera miesna byla pokazowka, kulminacja procesu walki z korupcja metodami policyjnymi, ale to nie bylo tak, ze Gomulka robil to jako odwrocenie uwagi, a sam w glebi ducha uwazal to za pic na wode i fotomontaz. Wrecz przeciwnie - przyklad Wawrzeckiego mial dzialac odstraszajaco i stanowic memento dla spoleczenstwa co wladza zrobi lapowkarzom i zlodziejom. Na serio.
A jeszcze wczesniej, w latach 50-ych, to czesto wysylano zlapanych na kradziezy wrecz bez wyroku do obozy pracy. Gierek poluzowal tutaj na duza skale - zaczela sie, mozna powiedziec, korupcja na skale przemyslowa i to zjawisko nie ominelo rowniez pilki noznej.

Konrad Ciborowski