|
Blog > Komentarze do wpisu
Kubica i smocze łodzie
Robert Kubica osiągnął moim zdaniem w ubiegłym roku więcej niż nasi mistrzowie olimpijscy i sam bym na niego głosował we wszelkich plebiscytach, choć ja również mam z Formułą 1 kłopot - nie uważam jej za sport, uważając zarazem za wspaniałych sportowców wszystkich jej kierowców. (Wiem, pokręcone, wyjaśnię kiedy indziej). A jednak jego zwycięstwo w plebiscycie „PS” wywołało kontrowersje. Kontrowersje skupione wokół oburzenia sporej części kibiców, którzy nie rozumieją, że komukolwiek strzela do głowy cenić jakikolwiek sukces wyżej od medalu olimpijskiego. Ja wiele sukcesów cenię wyżej niż sukcesy olimpijskie. Absolutyzowanie igrzysk jest oczywiście uprawnione, jak i każde inne kryterium hierarchizowania osiągnięć atletów uprawiających różne dyscypliny, czyli porównywania nieporównywalnego. Fundamentaliści trochę jednak ryzykują. Czy olimpijskie złoto boksera w wadze ciężkiej doceniliby bardziej niż zawodowe mistrzostwo świata boksera w wadze ciężkiej? Czy srebrnych medalistów Euro 2008 doceniliby bardziej niż triumfatorów piłkarskiego turnieju w Pekinie, czyli zawodów młodzieżowych, ozdobionych niewielką grupką starszych gwiazd? Albo jeszcze inaczej, dając igrzyskom duże fory - czy ewentualną mistrzynię olimpijską w tenisie Urszulę Radwańską, która nie osiągnęłaby niczego wielkiego w turniejach wielkoszlemowych, fetowalibyśmy głośniej niż Agnieszkę Radwańską, która do Pekinu w ogóle by nie poleciała, ale na Wimbledonie i Roland Garros dotarła do półfinału? Nikłą miarodajność igrzysk świetnie poświadcza przypadek hiszpański - nacja sklasyfikowana w drugiej dziesiątce klasyfikacji medalowej, niewiele wyżej od Polski, należy przecież do światowych supermocarstw. Wcześniej wygrała oba najsłynniejsze wyścigi kolarskie - Tour de France i Giro d'Italia, nie mniej prestiżowy tenisowy Wimbledon oraz Roland Garros, jeszcze niedawno miała mistrza świata właśnie w Formule 1. Zdobyła też mistrzostwo Europy w piłce nożnej i siatkówce, są mistrzami świata w koszykówce, a przed trzema laty byli nimi w piłce ręcznej. W piłce wodnej ma czwartą drużynę globu, a w hokeju na trawie - trzecią. Króluje zarówno na głównych imprezach w sportach indywidualnych, jak i grach drużynowych. Dałoby się obronić nawet tezę, że to Hiszpanie rządzą - zwłaszcza biorąc pod uwagę ich potencjał ludnościowy - światowym sportem.Fenomen Kubicy polega na tym, że wdarł się - w dodatku przy zerowym wsparciu polskich organizacji sportowych - do elity elit, na sam szczyt dyscypliny niebywale konkurencyjnej i prestiżowej. W bolidach Formuły 1 ściga się około 20 kierowców. Zaledwie. Tutaj musisz być wybitnym, by w ogóle dali ci wystartować. Choć jeden raz. Kubica nie wystartował raz. On coraz częściej dojeżdża do podium, niekiedy nawet do najwyższego stopnia, co zawdzięcza umiejętnościom niewyobrażalnym dla zwykłego śmiertelnika. Trochę jak Adam Małysz - tyle że nasz fruwający bohater, przy wielkim szacunku dla jego osiągnięć, uprawia dyscyplinę niszową, mało konkurencyjną, znaną w zaledwie kilku krajach. Szaleństwami Kubicy i jego kompanów pasjonuje się cały glob. Gdyby nawet nasz kierowca nigdy nie został mistrzem świata, gdyby już po ostatni wiraż przesuwał się między trzecim i czwartym miejscem, będzie należał do największych polskich sportowców. A uznany w swoim światku reprezentant marginesowej dyscypliny na znalezienie się w czołówce „nie zasłuży” (cudzysłów włożyłem z premedytacją), nawet jeśli mu się przyfarci i jego konkurencję wcisną do olimpijskiego programu. Nie za bardzo wyobrażam sobie polskiego bohatera narodowego, który uprawia keirin. Albo ewentualnych zwycięzców wyścigu smoczych łodzi, jeśli ich wprowadzenie na igrzyska przeforsują kiedyś Chińczycy. PS Ranking „Gazety Wyborczej” - wysłany do „PS” - podaje na swoim blogu Radek Leniarski. poniedziałek, 05 stycznia 2009, rafal.stec
Komentarze
2009/01/05 18:47:00
Popieram w całej rozciągłości. Przecież to najbardziej elitarny ze sportów samochodowych. Samo znalezienie się wśród 20 kierowców najbardziej elitarnego sportu samochodowego świata to już ogromny sukces. Polacy zgnoją, jak to Polacy. Trzeba się przyzwyczaić i olać.
2009/01/05 19:29:24
Jestem człowiekiem całkowicie asportowym, więc pytam (serio -- nie zapuszczam tu żadnego trollingu): jakie jest stanowisko teoretyków kibicostwa w kwestii "kto jest polskim sportowcem"? (zdaję sobie sprawę jak delikatną sprawę poruszam i jak łatwo tu o wdepnięcie na minę, szczególnie w sporcie, ale przecież sport tożsamością nasi-oni stoi)
Robert Kubica z całą pewnością jest Polakiem, ale jak wiadomo narodowość nie jest w sporcie decydująca. Zawsze wydawało mi się, że najprostszą metodą rozróżnienia jest sprawdzenie flagi na stroju Ale wtedy co z np. Czerkawskim? A tym bardziej co z F1, która w ogóle nie jest sportem narodowym, bo funkcję narodów spełniają w niej koncerny samochodowe. A może przyjąć program maksimum: polskim sportowcem jest każdy kogo da się do Polski przyfastrygować tak lub inaczej -- jak nie narodowością to obywatelstwem, albo choćby tym, że mu gremialnie kibicujemy (to by było ciekawe: polskim sportowcem byłby wtedy ten, kto jest polskim sportowcem -- bez dodatkowych wyjaśnień). Aha... i wszystkim narodowcom od "prawdziwych polaków" (jeśli tacy się tu w ogóle pojawiają) dziękuję za ewentualne odpowiedzi. 2009/01/05 19:31:02
Ja bym ta nagrode przyznal Kubicy gdyby mu sie udalo utrzymac 3.miejsce. Bo bycie na podium klasyfikacji mistrzostw swiata i 4.miejsce to gigantyczna roznica. Zwalil koniec sezonu tak ze bardziej sie juz nie dalo. Moze i nie on, ale zespol - ale w sporcie tez trzeba miec szczescie i koniec sezonu wrecz mnie rozbroil
2009/01/05 19:46:26
A i jeszcze jedno(co wielu sie pewnie nie spodoba) - samochody maja wiele wspolnego ze sfera pozasportowa. Bo ludzie ktorzy nie interesuja sie w najmniejszym stopniu sportem uwielbiaja samochody i w zwiazku z tym np formula1. Wiecie co to oznacza
2009/01/05 19:51:37
Prawdziwe emocje, miłośc i nienawiść wzbudzają sportowcy "serialowi". Używając tego samego porównania można by powiedzieć, że taki sukces olimpijski jest jak dobry film. Może być wybitny ale na ogół szybko odchodzi w niepamięć. A serial daje nam reguralnie odpowiednia dawkę emocji.
2009/01/05 20:06:22
Hehe, czy ja wiem, świetny film pamięta się całe życie.
Z najlepszego nawet serialu niewiele się po latach pamięta ;] 2009/01/05 20:16:20
@Rafal.Stec
Wspomina pan o elitarnosci tego sportu. Ja sadze ze Kubica tak jak i wszyscy inni kierowcy scigajacy sie w formule 1 mieli olbrzymie szczescie ze do niej trafili. Z pewnoscia Robert byl bardzo pracowity i utalentowany jednak nie szanuje jego udzial w F1 tak jak pan 2009/01/05 20:25:22
Sportowcy złorzeczą Kubicy, psioczą na jego pierwsze miejsce, ale nikogo nie razi pozycja II?
Owszem, to prawdopodobnie spięcie klamrą bogatej w sukcesy, większe i pomniejsze, kariery najlepszego polskiego gimnastyka, ale to jest tylko skok przez kozła... PS Z Gazeta za Chiny się nie zgodzę z miejscem dziesiątym. 2009/01/05 20:52:28
Oglądałem urywek relacji z tego całego balu i większość wypowiedzi jego uczestników sprowadzała się do stwierdzenia "jaką tu mamy superatmosferę, jakie świetne towarzystwo itp.".
Kubica, jako kierowca F1, obraca się w wyższych sferach - jest zapraszany na prestiżowe imprezy, spotykał gwiazdy Holywood, sławnych muzyków, wielkich sportowców, sam jest postacią rozpoznawalną na całym świecie. I kiedy taka postać, z zupełnie niewyjaśnionych przyczyn, nie pojawia się na ich "wyjątkowym" balu, to jednak wszystkich uwiera, psuje trochę zabawę. Największy problem z Kubicą miał Tomasz Majewski (który chyba szykował się do zwycięstwa), bo we wszystkich swoich komentarzach podkreślał wagę olimpijskiego złota. Jest jednak dokładnie tak, jak pisze Rafał - pewne osiągnięcia, tytuły sportowe przewyższają a przynajmniej stoją na równi ze złotem olimpijskim. Nawet w skokach: Fortuna ma ten wyjątkowy medal, ale nikt nie powie, że był lepszy, czy bardziej popularny od Małysza, Ahonena albo Hannavalda. 2009/01/05 21:22:14
Formuła 1 to oczywiście dużo bardziej prestiżowy sport niż wspomniany w felietonie keirin. Jednak w Wielkiej Brytanii sportowcem roku nie został Lewis Hanilton (mistrz świata w formule 1 a nie czwarty zawodnik) ale Chris Hoy mistrz olimpijski w... keirinie. Co nie znaczy oczywiście że brytyjczycy znają się na sporcie najlepiej i od nich musimy brać przykład.
2009/01/05 21:59:08
Dobrze, że poruszył Pan "bardzo gorący" temat. Dzięki temu można się odnieść do kolejnej narodowej dyskusji. Niestety, Pana komentarz jest zaskoczeniem i to nie ze względu, iż zgadza się Pan z wyborem kibiców, lecz z powodu argumentów przytoczonych w artykule. Po pierwsze, podaje Pan przykłady dyscyplin sportu, które na olimpiadzie nie cieszą się taką estymą jak na co dzień. Jest powszechnie wiadomym, że tenis, piłka nożna, czy też boks w wydaniu olimpijskim, to poczwarki i nikt nie traktuje tego na poważnie. Wystarczy spojrzeć na o listę osób występujących w Pekinie i na "normalnych" zawodach i już od razu zobaczymy ewidentną różnicę. Odwoływanie się do boksu to totalna demagogia, bo już od czasów Seoul'88 i "porażki" Roya Jones'a Jr. wiemy, że oglądanie tej dyscypliny w wykonaniu olimpijskim nie ma najmniejszego sensu. Co więcej śmiem twierdzić, że przy obecnym systemie punktowania nie ma on za wiele wspólnego z boksem zawodowym. Oczywistym jest też to, że żaden z tuzów ringu nawet nie może wystartować na olimpiadzie. Nikt poważny tu nie startuje, zawodnicy są anonimowi i w efekcie emocji brak. Tak więc banałem jest twierdzenie, że zostanie mistrzem świata w zawodowym boksie jest nieporównywalnie większym osiągnięciem niż złoto olimpijskie. Inni przeciwnicy, inny poziom, inne umiejętności. Podobnie się ma rzecz z piłką nożną, czy też z tenisem. Co prawda u mężczyzn wygrał Nadal, a w turnieju brał udział Federer, Djokovic, Nalbandian, Blake, Monfils, co oznacza, że z pośród najlepszej 10-tki wystartowało 4 zawodników. U kobiet podobnie, choć nie grały Ivanovic, Petrova, Szarapova. Trzeba przy tym zaznaczyć, że gwiazdy światowego tenisa potraktowały tę imprezę poważniej niż zazwyczaj. To znaczy 50 % z czołówki (przyjmuję pierwszą 10-tke rankingu ATP) przyjechało na zawody. O piłce nożnej to chyba nie ma co pisać bo każdy z nas wie jak wielka różnica dzieli ME i MŚ od olimpiady. Zatem przywołanie tych przykładów w kontekście dywagacji co jest więcej warte, nie ma najmniejszego sensu, bo te dyscypliny żyją własnym życiem poza olimpiadą i mają się świetnie. Po drugie, dziwi powoływanie się na przykład Hiszpanii w szczególności w kontekście kolarstwa i tenisa. Pisze Pan, że "Nikłą miarodajność igrzysk świetnie poświadcza przypadek hiszpański - nacja sklasyfikowana w drugiej dziesiątce klasyfikacji medalowej, niewiele wyżej od Polski, należy do światowych supermocarstw. Tymczasem wcześniej wygrali oba najsłynniejsze wyścigi kolarskie - Tour de France i Giro d'Italia, nie mniej prestiżowy tenisowy Wimbledon oraz Roland Garros"
Tak się składa, że na olimpiadzie turniej tenisowy wygrał Hiszpan Rafael Nada, a wyścig kolarski, jakżeby inaczej - Hiszpan Oscar Sanchez. Po trzecie, wspomina Pan o niszowej dyscyplinie sportu jaką są skoki narciarskie. Chyba inaczej rozumiemy pojęcie niszy. Niech wytłumaczy Pan to słowo Skandynawom, Niemcom, Austriakom, Szwajcarom, Czechom i oczywiście Polakom. Tak z grubsza 8 państw. Rzeczywiście "nisza". Przyjmując ten tok rozumowania, biegacze narciarscy to nisza, narciarze - nisza itd. Chyba wszystkie sporty zimowe są niszą. Prawdziwą niszę to uprawiał notoryczny pupil plebiscytu na sportowca roku - Pan Robert Korzeniowski. Po czwarte, twierdzi Pan, iż aby wystartować w F1 trzeba być wybitnym. Śmiała teza zwracając uwagę na fakt, iż nikt poza Kubicą i Raikonenem nie dostał się tam za zasługi i prezentowane umiejętności. Tajemnicą poliszynela jest, że aby wejść do tego elitarnego światka trzeba mieć możnego sponsora, który "wykupi" miejsce. Również kwestia barw narodowych ma szalenie istotne znaczenie, gdyż często tym kierują się teamy przy wyborze zawodnika. Naprawdę umiejętności, czy też wybitność nie jest decydującym kryterium. Oczywiście świadczy to o tym, iż Kubica jest wyjątkowy i nieziemsko uzdolniony. Po piąte, pisze Pan, iż "Nie za bardzo wyobrażam sobie polskiego bohatera narodowego, który uprawia keirin." Na sportowca roku w Wielkiej Brytanii został wybrany nie Lewis Hamilton, tylko niejaki Hoy. Zdobył złoto w Pekinie między innymi w keirinie. 2009/01/05 22:08:18
A ja mam jednak niesmak po wynikach tegorocznego Plebiscytu. I nie dlatego, że nie uznaję klasy Kubicy, ani też dlatego, że uważam, że mistrzostwo w F1 jest mniej warte niż złoty medal olimpijski. Tylko, że Kubica nie zdobył tego mistrzostwa, jak nie zajął też miejsca na podium. Był czwarty.
Ja wiem, że na pewno jest bardziej rozpoznawalny na świecie niż Majewski i Blanik, ale... taka była właśnie specyfika tego plebiscytu, że wygrywali ci, którzy wygrywali coś w sporcie. Tak jak kiedyś były dwa plebiscyty i w 1996 roku ten PS wygrywała renata Mauer za dwa medale olimpijskie, a ten drugi o wiele ważniejszy dla mnie i o wiele bardziej znany na świecie Marek Citko - i było OK Ale wprowadzenie sms-ów do plebiscytu PS zepsuło dla mnie ten plebiscyt i jego klimat. I już zawsze wygrywać będą tylko bohaterowie medialni, choćby bez rzeczywistych sukcesów, o których słyszały dzieci emerytki na co dzień nie interesujące się sportem a chcące wygrać nagrodę (skoro nie udało się nic wygrać w konkursie o "M jak miłość") itp itd Zwycięstwo Kubicy przewidziałem długo przed ogłoszeniem wyników. On zastąpił Małysza i Jędrzejczak. Jak napisałem - była jakimś niesmakiem, ale tak bardzo aż się tym nie przejąłem już. Bo dla mnie zabawa w plebiscyt skończyła się dwa lata temu kiedy do dziesiątki nie weszła Justyna Kowalczyk - medalistka igrzysk zimowych - w których medaliści z całej naszej historii nie zdołali by do dziś dać pełnej dziesiątki. A ona się wtedy nie zmieściła! 2009/01/05 22:17:21
olbrot.blox.pl/2009/01/Co-z-tym-Kubica.html
Zapraszam pana Steca na mojego bloga, ponieważ nie mogę się z nim zgodzić. Zapraszam też serdecznie użytkownika skaramankę, która ma(który ma?) poglądy bardzo podobne do moich. 2009/01/05 22:30:27
@Inz.mruwnica
A tym bardziej co z F1, która w ogóle nie jest sportem narodowym, bo funkcję narodów spełniają w niej koncerny samochodowe. Oj Inżynierze ale dałeś do pieca:) F1 jest sportem RÓWNIEŻ narodowym, w takim sensie jak to przedstawiłeś, między innymi dlatego, że chce tak FIA @Robert Kubica z całą pewnością jest Polakiem, ale jak wiadomo narodowość nie jest w sporcie decydująca. Zawsze wydawało mi się, że najprostszą metodą rozróżnienia jest sprawdzenie flagi na stroju Ale wtedy co z np. Czerkawskim? Czerkawski nawiasem pisząc rozegrał przecież multum meczów w reprezentacji narodowej. A co do F1 każdy team (nie każdy team to nawiasem pisząc koncern samochodowy zaraz) ma jakąś swoją "flagę narodową" oraz każdy kierowca ma taką. Dlatego gdy Kubica wygrał w Montrealu zagrano mu Mazurka i hymn niemiecki zaraz potem (kierowca, miejsce urzędowania teamu). Poza tym trollujesz :) 2009/01/05 22:46:55
@inz.mruwnica
Odpowiedź jest chyba najprostsza: ten jest nasz, kogo uznamy za naszego. I tyle. Kibicowanie to emocje, nie logika. Dylematów będzie przybywać wraz z ogólnym zacieraniem się granic, wszyscy się w Szwajcarię zamienimy (jak wypytywałem podczas Euro 2008 Szwajcarów, kim właściwie jest Szwajcar, nie za bardzo umieli odpowiedzieć). Albo i nie będzie dylematów przybywać, bo przybywa ludzi, którzy niekoniecznie kibicują według klucza narodowościowego. Już wspominałem tutaj kiedyś swoją rozmowę z siatkarzem reprezentacji Włoch Michałem Łaską, synem wybitnego polskiego siatkarza Lecha. Powiedział mi: Jestem Polakiem i jestem włoskim siatkarzem, dla nich będę grał. On się czuje Włochem, bo Włosi nauczyli go grać, jest produktem tamtejszego systemu szkolenia. 2009/01/05 23:01:37
Odnosząc się jeszcze do rankingu "Gazety Wyborczej". Umieszczenie w rankingu na 8. miejscu Marcina Gortata jest jakimś kompletnym nieporozumieniem. Rozumiem że wzięto pod uwagę fakt że udało mu się w ogóle do NBA dostać. Jednak w roku 2008 Gortat zagrał w NBA ok. 220 minut i osiągnął średnie: 3,5 pkt. i 3,3 zb.. Nie są to imponujące osiągnięcia ale jeżeli bierze się pod uwagę fakt samego "bycia:" w NBA to w innych krjach w najlepszej "10" sportowców powinni się znaleźć tacy gracze jak: Marco Belinelli i Andrea Bargnani we Włoszech, Luol Deng, Ben Gordon i Kellena Azubuike w Wlk. Brytanii, Kosta Koufos w Grecji, Kirył Fesenko w Rosji, Boris Diaw i Thabo Selfahosa we Francji, a w Hiszpanii koszykarze wypełniliby chyba cała "10". Być może jeszcze o kimś zapomniałem ale wszyscy ci zawodnicy osiągali podobne lub lepsze średnie w 2008 roku niż Marcin Gortat jednak wątpie żeby znaleźli się w najlepszych "10" w swoich krajach. Na koniec chciałbym podkreślić że bardzo kibcuję Gortatowi i chciałbym żeby stał sie znaczącym koszykarzem w lidze jednak narazie jego osiągnięcia nie powinny dawać mu miejsca w "10" kosztem np. Leszka Blanika.
2009/01/05 23:02:54
@skaramanka
Pierwszego akapitu - tego o boksie, tenisie i Hiszpanach - nie rozumiem. Znaczy nie rozumiem, na czym polega jego polemiczność wobec mojego tekstu. Prawdziwą niszę to uprawiał notoryczny pupil plebiscytu na sportowca roku - Pan Robert Korzeniowski. Zgoda, uprawiał najbardziej niszowy z niszowych sportów. To jeszcze nic, ważniejsze, że uprawiał sport tak dziwaczny, nienaturalny i wewnętrznie sprzeczny (przemieszczaj się jak najszybciej, ale nie biegnij), że gdybym miał dziecko, to zrobiłbym wszystko, by mu nie wpadło do głowy tego trenować:-) Ale znów: na czym polega polemiczność tego fragmentu w stosunku do mojego wpisu? Po czwarte, twierdzi Pan, iż aby wystartować w F1 trzeba być wybitnym. Śmiała teza zwracając uwagę na fakt, iż nikt poza Kubicą i Raikonenem nie dostał się tam za zasługi i prezentowane umiejętności. Tajemnicą poliszynela jest, że aby wejść do tego elitarnego światka trzeba mieć możnego sponsora, który "wykupi" miejsce. Również kwestia barw narodowych ma szalenie istotne znaczenie, gdyż często tym kierują się teamy przy wyborze zawodnika. Naprawdę umiejętności, czy też wybitność nie jest decydującym kryterium. Oczywiście świadczy to o tym, iż Kubica jest wyjątkowy i nieziemsko uzdolniony. Czy ten kawałek aby jeszcze nie wzmacnia pozycji Kubicy? Po piąte, pisze Pan, iż "Nie za bardzo wyobrażam sobie polskiego bohatera narodowego, który uprawia keirin." Na sportowca roku w Wielkiej Brytanii został wybrany nie Lewis Hamilton, tylko niejaki Hoy. Zdobył złoto w Pekinie między innymi w keirinie. Wciąż nie umiem sobie wyobrazić polskiego bohatera narodowego, który uprawia keirin. Umiem za to wyobrazić sobie wybór Anglików. W końcu mieszkam w kraju, który wybrał kiedyś na sportowca roku piłkarza Marka Citkę - za dwa i pół gola chyba, bo epokowych triumfów jego drużyn za bardzo sobie nie przypominam. 2009/01/05 23:28:04
Na wstępie zaznaczę, że nie czytałem Waszych komentarzy, dlatego, aby nie poddać się sugestii i wyrazić swoje zdanie.
Osobiście na pierwszym miejscu postawiłbym na Tomka Majewskiego lub Leszka Blanika, z małym wskazaniem na tego drugiego, ponieważ Blanik do kwalifikacji olimpijskiej potrzebował złota na MŚ i to się mu udało, zdobył także w tym roku medal na ME. Majewski jest także medalistą halowych MŚ, więc obaj Panowie przywozili w tym roku medale z największych imprez, więc więcej po prostu dokonać nie mogli. Miejsce trzecie? Kubica czy czwórka podwójna? Jednak wioślarze, także za całokształt. Robert niech będzie czwarty, zdobywając to samo miejsce w MŚ naprawdę na więcej nie zasłużył. Zabrakło mu tylko punktu do podium (wówczas można byłoby dyskutować), ale jak już powiedziałem zabrakło, ale takich przypadków bylo już wiele. Moja 10: 1. Leszek Blanik 2. Tomasz Majewski 3. Czwórka podwójna 4. Robert Kubica 5. Szymon Kołecki 6. Maja Włoszczowska 7. Piotr Małachowski 8. Agnieszka Radwańska 9. Tomasz Gollob 10. Tomasz Sikora / Szpadziści 2009/01/05 23:38:10
Ten plebiscyt powinien byc na sportowca najpopullarniejszego albo cos takiego, a sami sportowcy powinni do zajmowanych miejsc wykazac duzo wiecej dystansu. Byłem zniesmaczony ich komentarzami. Powiedzmy ze Kubicy nie ma, o pierwsze miejsce walczy Majewski i Blanik, no i który z nich jest najlepszy, jak to ocenic. Jak juz sie bawimy (i tak powinno byc to odbierane) to tez dałbym pierwsze miejsce Robertowi, nawet nie za Montreal ale za to ze w takim samochodzie prawie do konca liczył sie w walce o tytuł, to pokazuje skalę jego niebywałego talentu, to chyba tak jakby kazać Tomaszowi Majewskiemu stanąć do konkursu i po rzucie odejmowac metr. Z całym szacunkiem dla Mistrzów ale jak sie bawimy w takie gadanie to Robert był najlepszy, a ze rownoznacznie z tym najpopularniejszy to juz mnie troche dziwi, bo przegladajac komentarze kibicow po wyscigach mozna odniesc wrazenie ze Polasy uwaaja ten sport za najnudniejszy na swiecie.
2009/01/06 00:26:40
F1 to nie jest zwykły sport - można powiedzieć to więcej niż sport, doskonała synteza ekstremalnego, psychicznego i fizycznego wysiłku człowieka z nowoczesną technologią. Tymczasem większość komentujących dziś osób sprowadza do wspólnego mianownika wyniki z F1 i z innych aren. To jest trochę tak, jakby nie pojmować istoty spalonego w piłce nożnej i kłócić się o rezultat meczu.
Dotychczasowe wyczyny Kubicy stoiją ponad wszystkimi innymi osiągnięciami Polaków, może nawet tymi historycznymi z szeregu powodów. Reprezentuje dyscyplinę, gdzie przypadkowość wśród zawodników została wyeliminowana - cała dwudziestka i pewnie kolejnych 80 pretendentów do miejsca w elicie jeździ w porównywalnych warunkach na tym samym poziomie. Niuanse decydują o czyimś miejscu w fotelu wyścigowym, a atmosferę zawodów buduje rywalizacja technologiczna. Zawodników, którzy są tylko trochę słabsi, F1 natychmiast wypluwa. Nie jest to również dyscyplina, której podstawy można łatwo opanować na wuefie (w niczym nie umniejszając świetnym Majewskiemu i Blankowi). "Wyciąganie" Hamiltonowi, czy Schumacherowi, że zdarzyło im się przegrać krajowe plebiscyty to nieporozumienie. W ich krajach tradycje F1 są największe i sukces jest tylko pochodną świetnego systemu - Niemcy i Brytyjczycy w jakiś sposób do tego przywykli i stać ich na uhonorowanie innych gwiazd. Inny jest sam odbiór społeczny dyscypliny. Dla większości Polaków istnieje tylko Kubica. Na Zachodzie rozwinięta jest społeczność kibicowska i nie zawsze mistrzostwo Schumachera było w smak niemieckim fanom Mercedesa. W Polskich warunkach, bez zaplecza, wsparcia, tradycji, sam udział Roberta w tym najbardziej elitarnym wyścigowym cyrku jest sukcesem na miarę zwycięstwa w plebiscycie. Na wynik tego ekstremalnie wytrenowanego zawodnika w 60-80% wpływ ma jednak technika - bolid. Takie głupie rozważania, czy Kubica był "tylko/jednak czwarty", "jakby był trzeci, to co innego" itp., miałyby sens tylko wówczas gdy dysponowałby on konkurencyjną maszyną na przestrzeni całego sezonu. O kierowcy F1 nie można powiedzieć, że był "w formie" - kierowca F1 zawsze jest w formie, a kiedy przestaje być, kończy się jego kariera (jak Villeneuve'a). Czy jeden rzut, jeden skok, jeden wyścig, wspaniałe i zwycięskie można w ogóle porównywać z regularnością kierowcy F1 w każdej sekundzie rywalizacji? Powtórzę, w całej dyskusji chodzi o to, że część sportowców a za nimi kibiców poczuła się obrażona nieusprawiedliwioną i lekkomyślną nieobecnością Kubicy, która to nieobecność popsuła wszystkim zabawę. "Ten Kubica ma się za lepszego, może wychowywał się w lepszych miejscach, albo co gorsza kwestionuje wspaniałość tego nieziemskiego balu... Trzeba mu dowalić!". Jeśli nie odnósłby autentycznego sukcesu (w sporcie, nie w jakimś tam plebiscycie), to nikt by się tą sprawą nie emocjonował. 2009/01/06 09:09:12
1. Moim zdaniem głosujący na Kubicę przede wszystkim wzięli pod uwagę wyłącznie emocje jakich doznawali patrząc na jego występy. Jest to sport prestiżowy, wyścigi trwają kilka miesięcy, wszędzie się o nim mówi, tak jak o kierowcach bolidów F1. Nie trzeba lubić sportu by oglądać F1 - chodzi tu o fascynację technologią. Ale nie można stawiać znaku równości między emocjami jakie niesie występ sportowca a jego wynikami czysto sportowymi! (wynik niezależny od osiągów sprzętowych - dlaczego liczą się tylko kierowcy Ferrari, McLarena i BMW Sauber)? Załóżmy, że Polska na Euro 2008 pokonuje Niemców 3:2 a polski piłkarz strzela hat-tricka, a potem kilka bramek w Lidze Mistrzów dla jakiegoś zagranicznego klubu. Jest euforia, jeszcze większe emocje niż w przypadku jazdy Kubicy. Pierwsze zwycięstwo Polski nad Niemcami (w jakże ważnym meczu), wszędzie się o tym mówi, do końca roku. Czy to oznaczałoby, że strzelec tych bramek jest najlepszym sportowcem w naszym kraju? Taka sama "emocjonalna logika" jak przy wyborze Kubicy na nr1 w Polsce ;-) Nie chodzi o emocje, ale wartość sportowego wyniku - oto założenie plebiscytów na najlepszego sportowca jakiegokolwiek kraju. 2. Załóżmy, że Blanik, Majewski, wioślarze i Kubica dziś (styczeń 2009) kończą swoje kariery sportowe. Jest rok 2028. Jesteśmy w jakimkolwiek innym kraju niż Polska, gdzie nikogo nie obchodzą emocje polskiego kibica. Czy ktoś spoza Polski, kto interesuje się wyścigami F1 będzie uważał wynik Kubicy sprzed 20 lat za wybitny? Nie, może nie będzie już o Kubicy nawet pamiętał! Ale kibic lekkiej atletyki, gimnastyki, wioślarstwa i w ogóle sportu olimpijskiego będzie pametał o polskich mistrzach olimpijskich sprzed 20 lat, bo oni zapisali się w annałach HISTORII SPORTU. I to jest wyznacznik wartości wyniku sportowego! Ponadto Blanik i wioślarze to dominatorzy w swoich konkurencjach. 3. Czy gdyby Kubica przez następne 10 lat był 3 w cyklu F1 to byłby sens organizowania smsowego głosowania? Chyba nie, bo skoro nawet mistrz olimpijski nie miałby z nim szans, to wynik z góry byłby przesądzony. A na polskiego Phelpsa czy Usaina Bolta raczej nie możemy liczyć, bo chyba tylko takie występy mogą dostarczyć nam więcej emocji niż jazda jedynego Polaka w F1. Szanuję Kubicę, jest świetnym kierowcą i życzę mu mistrzostwa. Ale najpierw niech nim zostanie i wtedy będzie to wyczyn zasługujący na miano najlepszego wyniku sportowego - nawet odkładając na bok emocje.
2009/01/06 09:26:13
uważam, że mistrzowie olimpijscy wykonali wspaniałą pracę i osiągnęli ogromny sukces, ale tak samo jest z robertem , zrobił coś naprawdę świetnego wbił się do absolutnej czołówki elitarnej f1 w i co ważne pokonał nawet swój własny zespół , który w 2 części sezonu przeszkadzał mu jak mógł. Osobiście uważam, że nic dziwnego w zwycięstwie roberta nie ma. Sam bym na niego głosował. Bo to dzięki niemu kibice przeżywali niesamowite emocje przez pół roku. Olimpijczycy mięli chwilę chwały, zapisali się w historii na zawsze, ale zgodzę się z oceną, że kibice nie zdążyli się do nich przyzwyczaić, jakoś się z nimi utożsamić.
2009/01/06 09:28:05
większość ludzi myśli że kubica wsiada w samochód raz na dwa tygodnie, a to nie prawda... kierowcy f1 ciężko pracują, wytrzymują cały czas przeciążenia....
poza tym on się wdrapywał, nikt go tam nie wsadził za nic tak więc proszę o spokój 2009/01/06 09:36:27
rafał, masz temat na artykuł "sporty narodowe polaków"
czesi mają hokej, austriacy narty, japończycy dżudo... a m? nie rozśmieszajcie mnie, że pchnięcie kulą... 2009/01/06 11:56:32
"Robert Kubica zwyciężył w plebiscycie prestiżowego brytyjskiego magazynu "Autosport" na najlepszego kierowcę roku 2008 - donosi "Przegląd sportowy"
Wybór "Autosportu" może lekko zadziwiać, zważywszy na to, że Kubica był "jedynie" czwarty w mistrzostwach świata, a w plebiscycie znalazł się wyżej niż Lewis Hamilton, rodak redaktorów gazety." przez ekspertów Kubica zostal uznany lepszym kierowcą od Hamiltona... hmmm szczerze to mi się podoba, nie liczy sie sukces a to na co sie sklada na sukces.... czyli tutaj: skill + to czym się jezdzi... widac brytyjczycy bardziej cenia 4 miejsce Roberta w BMW niz 1 Luisa w McLarrenie... ja też cenie bardziej 4 miejsce w F1 niż medal olimpijski w dosc "srednich dyscyplinach", choc Majewski... hmm no moze moze, ale nie wioslarstwo czy "skok przez kozla"... są bardziej prestizowe sporty i mniej i trzeba sie z tym pogodzic. 2009/01/06 12:18:21
Wioślarstwo to jest jedna z najbardziej klasycznych i prestiżowych dyscyplin olimpijskich.
Ja mam wrażenie, że my sami wpadamy w jakiś ciężki kompleks "nieniszowości". Brytyjczycy nie mają problemu z wyborem na najlepszego sportowca Redgrave'a czy wspomnianego Hoya, nie interesuje ich, co o nich pomyśli świat. Oni mają tylu rozpoznawalnych sportowców, że po prostu ich na to stać. My - nawet gdy Adam Małysz tworzył historię skoków narciarskich - marudziliśmy, że "to sport niszowy". Stąd, gdy tylko objawili się jacyś sportowcy liczący się w sportach "globalnych" i to tych z czołówki oglądalności - od razu jesteśmy gotowi obsypywać ich wszelkimi możliwymi honorami. Czasami dochodząc na poziom groteski, bo tym jest proponowany przez Gazetę wybór do dziesiątki najwybitniejszych sportowców Polski faceta z końca ławki drużyny NBA. Kubica akurat jest wielkim sportowcem, należącym do ścisłej czołówki w swojej dyscyplinie, i przy całej mojej antypatii do Formuły 1, doceniam jego klasę i osiągnięcia na tyle, że wybór go Sportowcem Roku akceptuję. Chociaż sam bym jednak wybrał czwórkę podwójną. 2009/01/06 12:27:48
Hm... Mieszkam na emigracji ponad 4 lata. Dokladnie w tej beznadziejnej Anglii. Ale Robert Kubica to jest jedyny polski sportowiec ktorego znaja Anglicy (bo czesto nie wiedza kto to Kuszczak czy Fabianski). I to chyba powinno o czyms swiadczyc. Czyli wygral jak najbardziej zasluzenie.
Kolejna kwestia ze gdyby nie internet to kompletnie nie wiedzialbym kto to Blanik czy Majewski. Wiec z punktu widzenia emigranta, ( oraz zdrajcy i nieudacznika jak o mnie sadzi wielu rodakow tam w Polsce) moja dziesiatka jest nastepujaca: 1. Robert Kubica 2. Agnieszka Radwanska 3.Artur Boruc 4. Tomasz Kuszczak 5. Lukasz Fabianski 6. Justyna Kowalczyk ( tak mam brytyjski eurosport) 7. Tomasz Sikora ( j.w.) Wiecej polskich sportowcow nie znam. W sumie nie powinienem sie wypowiadac. 2009/01/06 12:53:50
@rafallaw: no więc to jest właśnie ta perspektywa, o której mówię. Patrzenie na siebie przez pryzmat opinii innych. W szczególności Anglików, którzy mają zupełnie specyficzne podejście do sportu, odmienne od panującego po tej stronie Kanału. Kim był Adam Małysz, pewnie też nie wiedzieli - mimo że w zdecydowanej większości krajów kontynentalnej Europy był absolutną gwiazdą.
2009/01/06 13:11:33
Panie Rafale, pierwsza część (ta o boksie, tenisie i piłce) odnosiła się do pańskich pytań, które są w moim przekonaniu retoryczne.
Pisze Pan "Fundamentaliści trochę jednak ryzykują. Czy olimpijskie złoto boksera w wadze ciężkiej doceniliby bardziej niż zawodowe mistrzostwo świata boksera w wadze ciężkiej? Czy srebrnych medalistów Euro 2008 doceniliby bardziej niż triumfatorów piłkarskiego turnieju w Pekinie, czyli zawodów młodzieżowych, ozdobionych niewielką grupką starszych gwiazd? Jak wspomniałem wcześniej, dyscypliny te cieszą się wielkim zainteresowaniem i mogą spokojnie obyć się bez olimpiady. Nie jest ona potrzebna ani do promocji, ani do weryfikacji umiejętności sportowych. Tak naprawdę staje obowiązkiem i to raczej niewygodnym. Dlatego tez odwoływanie się do boksu, tenisa i piłki nożnej w kontekście tego co jest generalnie ważniejsze, olimpijskie złoto czy tytuł MŚ, mija się z celem. Są dyscypliny sportu, które nie mogą istnieć bez olimpiady i jest ona dla nich życiodajną siłą, a złoto zdobyte w tych konkurencjach jest absolutnym szczytem (wszelkiej maści gimnastyka, szermierka, zapasy, podnoszenie ciężarów). Po drugiej stronie mamy sporty dla których olimpiada jest absolutnie zbyteczna, przez co nie jest traktowana poważnie (właśnie boks, piłka, tenis). Zatem zdobyte złoto nie ma odpowiednio wysokiej rangi i przyjmowane jest z przymrużeniem oka. Nie oszukujmy się, prędzej pamiętamy triumfatorów Wimbledonu, Tour de France, czy też Ligi Mistrzów (mimo, że odbywają się co roku), niż złotych medalistów olimpijskich w tenisie, kolarstwie i piłce. Wpis o Korzeniowskim był przy okazji wywodu dotyczącego skoków narciarskich i Pana twierdzenia, jakoby był to sport niszowy. Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Natomiast powołałem przykład "naszego bohatera narodowego" ponieważ uważam, iż uprawiał dyscyplinę pokraczną (wystarczy zobaczyć na nienaturalność ludzkiego ciała podczas zawodów) i absolutnie niszową. Zestawiłem więc moje pojęcie niszy w sporcie z zaprezentowanym przez Pana (skoki narciarskie vs. chód). O F1 wspomniałem wskazując, iż w tym światku nie tylko wyjątkowość i wybitność są kryteriami wyboru. Natomiast Pan wspomniał o formule, jako o dyscyplinie w której startują najlepsi z najlepszych - wybitni. Z tym się nie zgadzam. Nie mam zamiaru dyskutować z oczywistościami, dlatego też na koniec wątku o F1 napisałem "Oczywiście świadczy to o tym, iż Kubica jest wyjątkowy i nieziemsko uzdolniony". Tak, zgadzam się z Panem - ten kawałek wzmacnia pozycję Kubicy. Przecież we wstępie napisałem "Niestety, Pana komentarz jest zaskoczeniem i to nie ze względu, iż zgadza się Pan z wyborem kibiców, lecz z powodu argumentów przytoczonych w artykule.". Nie zajmuję się kwestią tego, czy Kubica słusznie, czy nie słusznie wygrał plebiscyt. Oceniam Pana argumentację i w pewnych zakresach się z nią nie zgadzam. Natomiast co do wyjątkowości Kubicy nie mam wątpliwości. Jest on absolutnym fenomenem i ewenementem na skalę światową. Wygrał plebiscyt? Znaczy tyle, że w oczach głosującego kibica, niepodważalne osiągnięcie jakim było wygranie jednego GP, jest więcej warte niż złoto w skoku przez kozła, czy też rzucie kulą. Panie Rafale niech Pan już da spokój z tym nieszczęsnym keirinem, przecież głosowanie na sportowca roku'96 r. wygrała Renata Mauer, drugi Nastula, a trzeci Wroński. Bądź też w 2000 r., kiedy pierwsze miejsce zajmuje Korzeniowski, drugie Mauer, trzecie Ziółkowski, a czwarte Skolimowska. Naprawdę wszystko się może zdarzyć, nawet i przyznanie pierwszego miejsca za strzelanie do rzutek (to też dyscyplina olimpijska). 2009/01/06 13:20:13
Nie da się wybrać najlepszego sportowca, nie ma takiej metodologii, każda byłaby albo do natychmiastowego obalenia, albo w najlepszym razie bardzo dyskusyjna. Dlatego zawsze ktoś będzie kręcić nosem. W tym roku są powody, bo wygrał gość sklasyfikowany na 4 miejscu w świecie w swojej dyscyplinie w 2008. Moim zdaniem wygrał słusznie, dlatego, że pozostali nominowani reprezentowali niszowe dyscypliny.
Trochę to niesprawiedliwe, zgadzam się. Ale jakieś dodatkowe kryteria trzeba stosować, nie ma siły. @airborell No zgadzam się, mamy kompleks. JA mam ciężki kompleks. Przez Małysza, Korzeniowskiego, Blanika, Renatę Mauer itd. Ja im wszystkim serdecznie gratuluję, wszystkich bez wyjątku podziwiam, ale z całym szacunkiem, zamieniłbym ich na jednego Polaka grającego w polu w Milanie, Manchesterze United, czy Realu. Bez mrugnięcia okiem. 2009/01/06 13:37:46
airborell
Hm co do Malysza to bym sie klocil czy byl on tak rozpoznawalny w Europie. Mialem okazje na poczatku mojej emigracji chodzic do szkoly z para z Finlandii. Ludzie 25-letni wtedy. Nie wiedzieli kto to Malysz, ba oni nie wiedzieli kto to Ahonen. A Nikenen kojazyl im sie z upadkiem czlowieka. Sam uwielbiam sporty zimowe. A Malysz, kto znal Malysza przed jego triumfami. Garstka ludzi ktora interesowala sie skokami. A ze w Polsce poziom sportu i frustracji narodu byl tak wielki, ze poprostu Polacy musieli znalezc sobie bohatera narodowego. I padlo na Malysza. (osobiscie bardzo go cenie bo lubie sporty zimowe i fajnie ze od paru lat ogladajac zawody moge kibicowac Polakom). Co do Kubicy jego sukces jest wogole bezapelacyjny. Zreszta wygral ten plebiscyt, ktos na niego zaglosowal. Czyli co ? ludzie ktorzy na niego glosowali to podludzie i ich glos nie powinien sie liczyc??? Zastanowcie sie czasami co piszecie. 2009/01/06 13:40:12
Ja nie mam zamiaru zamieniać najwybitniejszego chodziarza wszech czasów czy jednego z najlepszych skoczków wszech czasów na jednego Polaka grającego w polu (czemu niby w polu? co to w ogóle jest za podział na grających w polu i w bramce? czy to nie jest kolejny sposób na umartwianie się i pomniejszanie własnych osiągnięć?). Na Kakę albo Ronaldo bym Korzeniowskiego czy Małysza zamienił. Ale na Jankulovskiego, Kaładze czy jakiegoś innego Park Ji-Sunga? Bez jaj.
2009/01/06 13:47:07
Co za podział? Ano mój subiektywny, polski podstawowy bramkarz Milanu nie ucieszyłby mnie tak jak polski Jankulovski, Kaladze, czy... no właśnie, Park jest rezerwowym, swoją drogą taki Błaszczykowski mógłby zagrać równie skutecznie co on, niech no się Alex zastanowi:)
Bramkarz to jest trochę inny zawód moim zdaniem i bycie światową potęgą w produkcji tychże mnie nie zadowala. Dlatego owszem, Airborell, bez jaj - zamieniłbym Korzeniowskiego na Jankulovskiego z Polski. 2009/01/06 14:05:12
Też jakoś nie potrafiłem nigdy poczuć dumy, że nasz człowiek jest najwybitniejszym chodziarzem. Choćby chodził do dziś i wciąż jak złoto
@skaramanka Nie dam spokoju z nieszczęsnym keirinem. Właśnie dlatego, że nieszczęsny. Boję się, że cały sport będzie, niestety, zmierzał w stronę cyrku. I np. prosty boks - dla mnie jedna z najszlachetniejszych dyscyplin - zostanie wyparty przez te wszystkie, przepraszam za słowo, napierdalanki w klatkach. Z góry zaznaczam, że nie mam zamiaru definiować, jaki sport jest cyrkiem, a jaki nie jest:-) 2009/01/06 14:15:36
@Rafał
Prosiłbym o zejście z cienkiego lodu po którym stąpasz, jesteś młodym człowiekiem (tak jak ja), więc na pewno doczekasz momentu, w którym MMA zajmie należne jej miejsce królowej sportów walki. Już niedługo. Przepraszam, ale jestem wielkim fanem formuły nazywanej przez ignorantów napierdalanką w klatkach. 2009/01/06 14:20:16
Powiem tak: żyjemy w takim świecie w jakim żyjemy i tyle. Gdyby sms-y decydowały o tym, który z polskich muzyków jest w tej chwili najwybitniejszy to ani Kilar ani Penderecki nie mieliby szans w starciu z Dodą albo inną Mandaryną. Ale tak samo jestem pewien, że gdyby to kupony wycinane z gazet - np. z Gazety Wyborczej - decydowały o tym, który z muzyków jest najwybitniejszy to Doda i Mandaryna przegrałyby z Kilarem i Pendereckim. Przegrałby dlatego, że gazety - nawet Przegląd Sportowy - czytują ludzie, oględnie mówiąc, o nieco wyższym poziomie intelektualnym niż ci, którzy całą wiedzę o świecie czerpią z telewizji.
Tak samo sportowcy, których siłą jest siła mięśni a nie siła inżynierów, ale za którymi nie stoi ogromny szmal i szum telewizyjnych mediów robiących ów szmal na, przepraszam za brutalność, niewyszukanych potrzebach motłochu, nie mają szans w starciu z "niby-sportowcami", których siła polega głównie na tym, że stoją za nimi najlepsi inżynierowie świata i ogromny szmal plus wspomniany szum mediów robiących ów szmal, jeszcze raz przepraszam za brutalność, na niewyszukanych potrzebach motłochu. Ja jestem pewien, że gdyby dajmy na to czwórka polskich wioślarzy przesiadła się z łódki marki "BMW-Sauber" do łódki marki "Red-Bul" to i tak wioślarze zdobyliby olimpijski medal. I tak samo jestem pewien, że gdyby Kubica przesiadł się z maszyny "BMW-Sauber" do maszyny marki "Red-Bul" to pałętałby się w ogonie stawki. Taka jest różnica między SPORTEM (w którym sport=/także/idea) a "sportem" (w którym sport=/niemal wyłącznie/szmal). Taka sama jak między MUZYKĄ Kilara i Pendereckiego, a "muzyką" Dody i innej Mandaryny. Oczywiście nie mam do p. Rafała Steca pretensji, że preferuje muzykę Dody i Mandaryny nad muzykę Kilara i Pendereckiego. Z gustami się nie dyskutuje. 2009/01/06 14:27:10
wnukstiepana1
Hm... Czyli uwazasz, ze tylko inteligentni ludzie maja prawo wyboru? Jak mi sie wydaje, mieszkasz w demokratycznym kraju i kazdy ma prawo glosu. A chociazby gdyby mogli wybierac sportowca roku tylko ludzie inteligentni masz ta pewnosc, ze znalazlbys sie w tym gronie? 2009/01/06 14:59:47
@Rafał
Nie żebym się czepiał jednej z najszlachetniejszych Twoim zdaniem dyscyplin, tak po prostu mignął mi artykuł na Gazeta.pl z wyznaniami Shane'a Mosley'a. Nie twierdzę, że w MMA tego nie ma, ale przyznaj, że takie informacje obdzierają nieco każdy sport ze szlachetności. Ludzie czekają na kolejną walkę stulecia, przeżywają ją ekstatycznie, potem potrafią resztę życia ją wspominać synom i wnukom. A tu myk, dowiadujesz się że wynik i przebieg walki jest wypaczony przez serie zastrzyków. 2009/01/06 15:14:02
Prawo wyboru mają wszyscy. A ja mam prawo oceniać to, jak inni wybrali, a nie ulegać szantażowi pt. "lud tak wybrał, a lud nie może się mylić".
Tylko mała uwaga do wnukastiepana - dzisiaj w większości sportów owa "siła inżynierów" odgrywa bardzo ważną rolę. Także we wioślarstwie. 2009/01/06 15:20:34
rafallaw1
Chyba niewłaściwie zostałem zrozumiany: nie uważam, że tylko inteligentni mają prawo głosu. Napisałem wyraznie: żyjemy w takim świecie w jakim żyjemy i nie mam do nikogo pretensji (także do autora felietonu) o to, że Kubica, ktorego dokonania szanuję, ale który z wielu względów nie zasłużył na tak zaszczytne wyróżnienie, wygrał plebiscyt na "najlepszego" sportowca Polski w minionym roku. Dałem jedynie do zrozumienia, że wynik tego plebiscytu mi się nie podoba, bo mam inne gusta niż większość tzw. kibiców, do których p. Stec najwyrazniej też się zalicza. Nawet będąc zupełnie anonimowym nie twierdzę, że moja znajomość sportu i inteligencja jest na tyle duża, by decydować o tym, który ze sportowców powinien wygrać klasyfikację na "najlepszego sportowca 2008 roku w Polsce". Ale twierdzę, ze jest na tyle duża, by decydować przynajmniej o tym, kto wygrać nie powinien. Nie oddałem swojego głosu sms-owego ani na Blanika ani na Majewskiego ani na wioślarzy (na któregoś z nich bym zapewne zagłosował) z czystego lenistwa, bo dla mnie było jasne jak słońce, że w systemie sms-owym wygra Kubica. I tak się stało. Natomiast różni mnie drastycznie od autora felietonu jedno: ja czuję obrzydzenie do stawiania znaku równości między pojęciami "sport" i "szmal". Dlatego np. walki Gołoty mnie osobiście śmieszą a nie pasjonują. Jeszcze raz powtarzam: nie mam do nikogo pretensji o to, że świat jest jaki jest, ale mam prawo być w mniejszości i nie bać i nie wstydzić się do tego przyznawać, bo, jak trafnie zauważa mój przedmówca, mieszkam w demokratycznym kraju. Natomiast na zakończenie powiem tak: osobiście szkoda mi jest trochę Roberta Kubicy, bo jednak jakby nie było robi pozytywną reklamę naszemu krajowi w świecie, a tym niezasłużonym zwyciestwem w plebiscycie przysporzył sobie niemałą grupę przeciwników. Mam wszakże nadzieję, że zdaje on sobie doskonale sprawę z własnej małości w obecnej chwili wielkości. 2009/01/06 15:34:41
@ rafallaw1
W pewnym sensie odpowiem na Twoje pytanie (to o to czy tylko wybrani ludzie powinni głosować) "Tak".Bo plebiscyt Przeglądu Sportowego miał swoją tradycję i specyfikę. O którą PS notabene bardzo dbał. I jak w jednym roku okazało się, że niespodziewanie wysoko zaczęło plasować wielu karateków - bo środowisko karateków zaczęło wysyłać kupony tylko na swoich (całe dziesiątki karateków) (a może to chodziło o kulturystów?) wprowadzone zostały dodatkowe zasady, by takie zaburzanie głosów zlikwidować (żeby być w "10" trzeba było znaleźć się bodaj minimum na 25 czy 33 % kuponów) A w tej chwili sam często możesz zaobserwować rozmaite sondy internetowe, z których wynikać może, że Polacy są faworytem Euro. Yao Ming chyba po wsze czasy będzie grał w meczu gwiazd NBA, a kto wie (nie znam dokładnie reguł) czy w tym roku ci sami Małyszo-Jędrzejczako-Kubico-mani nie dorpwadzą tam do występu Marcina Gortata. Oczywiście każdy ustala swoje zasady i jeśłi PS tak pasuje - to rzeczywiście, Kubica wygrał. Tylko to jest kolejny rok do tego, by PS stawał się Faktopodobny, a mi po prostu żale tyluletniej tradycji plebiscytu z klimatem, w którym głosowali ludzie z pewnym wyczuciem. Któzy zapewne masowo zagłosowaliby na Kubicę, gdyby ten zdobył mistrzostwo. A tak to rzeczywiście głosujemy na tych, o których najwięcej osób nie interesujących się sportem słyszało. Nie umniejsza to klasy Kubicy (choć z drugiej strony ktoś gdzieś też zauważył, ze sukces Kubicy polegał na wygraniu z Kovalainenem i Heidfeldem, bo reszta łącznie z ciągle chyba lepszym Alonso na dłuższą metę nie miała szans - ale pomińmy te rozważania), ale umniejsza w moich oczach znaczenie plebiscytu Choć ten jak już pisałem wyżej skompromitował się, gdy 2006 roku w "10" nie było brązowej medalistki igrzysk zimowych Justyny Kowalczyk 2009/01/06 15:37:26
Co oczywiście nie powinno przeszkadzać istnieniu innych plebiscytów, w których można głosować masowo na bohaterów mediów. Szkoda wg mnie, że czymś takim stał się akurat plebiscyt Przeglądu Sportowego
Sam umieściłbym Kubicę w tym roku w 10, ale na pewno nie na podium 2009/01/06 15:52:11
@dziaam
Ciekawe czy Czesi zamieniliby Marka Jankulowskiego (grającego w polu w AC Milan) albo Gruzini Kachę Kaładze (grających w polu w AC Milan) na czterokrotnego mistrza świata, dwukrotnego medalistę Igrzysk i czterokrotnego zwycięzcę pucharu świata w skokach narciarskich, czterokrotnego mistrza olimpijskiego w Lekkoatletyce i dwukrotną mistrzynię olimpijską w strzelectwie. 2009/01/06 16:00:37
Swiat sie zmienia i musimy podazac za nim. I nie oszukujmy sie , kogo pasjonuje skok przez kozla albo pchniecie kula . A jak popularna jest F1. Mieszkam w Anglii i wiesz bedac raz w Polsce ogladalem na Polsacie F1 relacja przeprowadzona amatorsko. Musialbys zobaczyc sobie relacje z F1 w Anglii na ITV to tak samo jakbys wiedzial final Mistrzost Swiata w pilce noznej. Te emocje i jedna z gwiazd jest tam Kubica.
Takie nadchodza czasy. A kolejna kwestia to wiekszosc z was mysli sobie ze w Formule 1 mozna sobi usiasc i jechac. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo wazne jest przygotowanie fizyczne do tego sportu. Co to za wysilek i fizyczny i psychiczny przejechac jeden wyscig. Tak naprawde liczy sie juz tylko kilka sportow na tej planecie Pilka Nozna i Formula 1 Tennis. No i nie oszukujmy sie ile osob na swiecie uprawia zawodowo skok przez kozla 10, 15? Ile osob gra w pilke profesjonalnie 1mln? Ile jezdzi w roznego typu wyscigach , tez mysle ze tysiace. W jakim sporcie trudniej osoagnac sukces? Mysle ze zwyciestwo Kubicy w Montrealu to jest cos. Jak narazie nieosiagalne dla polskich sportowcow. 2009/01/06 16:12:25
@eyus
Kompletnie mnie to nie obchodzi, ja bym zamienił całą trójkę na jednego PODSTAWOWEGO zawodnika Milanu (niech już będzie). Oczywiście, drużyny tracą moc oraz prestiż, bądź zyskują. Dlatego ewentualne przykłady średnich zawodników grających w superklubach nie są żadnym argumentem, bo nie dotyczą sensu mojego życzenia. A jest on taki, że chciałbym być dumny z polskiego sportowca reprezentującego dyscyplinę którą kocham, albo chociaż lubię. 2009/01/06 16:16:00
@dziaam
Nie przepraszaj, możesz być fanem napierdalanki w klatkach. A ja pozostanę wdzięczny za każdy kolejny dzień, w którym napierdalanka w klatkach nie jest królową sportu:-) @wnuk Nawet będąc zupełnie anonimowym nie twierdzę, że moja znajomość sportu i inteligencja jest na tyle duża, by decydować o tym, który ze sportowców powinien wygrać klasyfikację na "najlepszego sportowca 2008 roku w Polsce". Ale twierdzę, ze jest na tyle duża, by decydować przynajmniej o tym, kto wygrać nie powinien. Właśnie wykonałem uroczysty pomruk uznania w nagrodę za najśmieszniejszy jak dotąd komentarz na moim blogu w 2008 roku:-) (Reszta fraz też dobra, ale nie aż tak). 2009/01/06 16:17:23
@eyus, dziaam
Też myślę, że Czesi mogliby przedłożyć Korzenia nad Jankulovskiego. Mają jeszcze Rosicky'ego, Cecha, Nedveda etc... 2009/01/06 16:32:46
@Rafał
No dobra, ciesz się każdym takim dniem, ale nalegam żebyś zaznaczył, że jesteś ignorantem w tej kwestii i nie posiadasz wiedzy na temat tego sportu! Na le gam! 2009/01/06 16:38:11
Mają też Żeleznego, Sebrle, Špotakovą i paru innych wybitnych sportowców. I potrafią ich doceniać.
2009/01/06 16:46:52
@rafallaw1
Ależ masz rację co do tego, że liczy się kilka sportów. Dla mnie tak naprawdę tylko piłka nożna, parę innych to dodatki. Rozumiem też kwestie nieporównywalności wyników w rożnych dyscyplinach - bo pewnie w 1996 roku Marek Ctko był większą gwiazdą sortu niż Renata Mauer. Ale nadal nie podoba mi się wygrywanie tego konkretnego plebiscytu przez Kubicę w roku, w którym zajął czwarte miejsce w MŚ. Przebiegnięcie maratonu na igrzyskach to tez jest pewnie wielki wysiłek, ale gdy Polak na olimpiadzie zająłby czwarte miejsce w takim biegu też nie widziałbym go jako zwycięzcy igrzysk Może czasy się zmieniły i tak już będzie, ale dla mnie to już będzie nie to. Sukcesy Kubicy mnie cieszą, ale sms-owo - internetowy plebiscyt PS ma dla mnie taką wartość, jak właśnie te sondaże w których Polska wg kibiców na świecie była głównym kandydatem do złota na ME - czyli rozrywki dla lubiących sondy typu 2009/01/06 16:49:22
ucięło mi końcówkę wypowiedzi (nie wiem dlaczego?) więc dokończę:
czyli rozrywki dla lubiących sondy typu "Czy Jolka z serialu "Wielka miłość" powinna wyjść za mąż za doktora Lubicza?" 2009/01/06 17:23:22
Polski kibic potrzebuje takiego sportowego bohatera jak Robert Kubica . I to jest moje zdanie ...
W roku swojego debiutu w F1 w Plebiscycie "Przeglądu Sportowego" zajął 2 miejsce . Teraz czwarty rok z rzędu jest w pierwszej dziesiątce plebiscytu . Po wygranej w Kanadzie i jednak udanym sezonie (patrząc na to ,że to jego trzeci (?) sezon jako kierowcy) musiał wygrać . Jak to powiedziano na Gali Mistrzów Sportu : 'F1 to sport XXI wieku'. Mamy 'swojego człowieka' w świecie . Kubica leczy nasze polskie kompleksy . Wbił się idealnie w czas kiedy nerwów polskiego kibica nie oszczędzają inni reprezentanci - mam na myśli na przykład piłkarzy nożnych , ręcznych , siatkarzy , siatkarki , pływaków ... Można by jeszcze trochę wymienić . Doceniam medalistów olimpijskich , ale powiedzmy sobie szczerze , że reprezentacja na IO zawiodła ... A tu pojawia się taki Kubica ... Tak samo było z Adamem Małyszem . Wbił się w taki sam czas w polskim sporcie . Pojawiła się Małyszomania - 11 mln oglądalności . Teraz czekać na Kubicomanie ... Chociaż wydaje mi się , że już jestem świadkiem tego zjawiska ;) I dobrze ! Doceńmy to , bo taki Kubica rodzi się raz na 50 lat ... i niekoniecznie w Polsce ! 2009/01/06 20:17:42
@jusup
I jak w jednym roku okazało się, że niespodziewanie wysoko zaczęło plasować wielu karateków - bo środowisko karateków zaczęło wysyłać kupony tylko na swoich (całe dziesiątki karateków) (a może to chodziło o kulturystów?) wprowadzone zostały dodatkowe zasady, by takie zaburzanie głosów zlikwidować Karateków. Krzysztof Neugebauer (mistrz świata) zajął wtedy siódme miejsce i był jednym z dwóch nie-medalistów olimpijskich w dziesiątce. A zmiana regulaminu, o ile dobrze pamiętam (choć nigdy w tym plebiscycie nie uczestniczyłem, zawsze wolałem plebiscyt Sportu na najlepszego piłkarza), polegała na skasowaniu możliwości wysyłania głosów zbiorowych (jeden kupon - iluś tam głosujących, i punkty liczone od każdego podpisanego), bo Neugebauerowi wysokie miejsce "załatwiły" głosy wysyłane przez szkoły karate. Dwie refleksje przy okazji: 1/ po raz trzeci w historii wybrano w roku Igrzysk najlepszym sportowcem nie-olimpijczyka. Raz było to w 1984 roku, kiedy polscy sportowcy na Igrzyska nie pojechali. A wcześniej zdarzyło się to w 1936 roku - wtedy nikt nie został mistrzem olimpijskim, a Jadwiga Jędrzejowska była w półfinale Wimbledonu i finale debla Roland Garros. W tym roku mieliśmy trzech mistrzów olimpijskich, w tym w tak znaczącej konkurencji jak kula. 2/ nieodmiennie złą tradycją tego rodzaju plebiscytów jest, że głosowanie rozpoczyna się od początku listopada. 2009/01/06 21:16:11
@Prosiłbym o zejście z cienkiego lodu po którym stąpasz, jesteś młodym człowiekiem (tak jak ja), więc na pewno doczekasz momentu, w którym MMA zajmie należne jej miejsce królowej sportów walki. Już niedługo.
Przepraszam, ale jestem wielkim fanem formuły nazywanej przez ignorantów napierdalanką w klatkach. Nie sądzę :) Tak kiedyś o kicku w formule full contact mówiono i co z tego zostało? MMA w amerykańskiej tv weszło właśnie na miejsce kicku (zwanego tam full contact karate) i tak pewnie będzie z mma. Wejdzie coś nowego, coś co będzie sprawiało jeszcze brutalniejsze wrażenie. 2009/01/06 21:32:44
@Swiat sie zmienia i musimy podazac za nim. I nie oszukujmy sie , kogo pasjonuje skok przez kozla albo pchniecie kula
W Polsce niewielu. Ale gimnastyka sportowa to w takim np. USA jeden z najważniejszych sportów. W wymiarze akademickim i olimpijskim. Tak bohaterką popkultury jest nie tylko Nadia Commaneci, ale też np. Kim Zmeskal - dziewczyna, która była faworytką wieloboju w Barcelonie, jechała jako MŚ i totalnie zawiodła. Skończyło się jednym brązem w drużynie. A tytuł indyw. MŚ w wieloboju w Indianapolis w 1991 sprawił, że telewizja ABC dała jej tytuł sportowca roku. Zgadzam się z airborellem, że to samobiczowanie jest funkcją kompleksów Polaków ("stawiam na Kubicę bo tylko jego znają Anglicy" etc.) A gimnastyka sportowa podczas Igrzysk jest jednym z popularniejszych dyscyplin na świecie, ale prawdą jest, że akurat Polacy nigdy jej nie znosili i zawsze irytowała polskie kibicowskie serce jej nadreprezentacja w transmisjach tv. Pchnięcie kulą też jest jedną z ważniejszych konkurencji królowej sportu.Podobnie wioślarstwo jest faktycznie ważną i elitarną dyscypliną olimpijską a Steven Redgreve to legenda sportu na Wyspach. Czy Kanadyjczycy ze Szwedami się samobiczują, że u nich uwielbia się curling? A u nas z powodu pewnej popularności żużla czasem się czyta takie teksty dziennikarzy ("to prowincjonalny sport, czemu nasi prezesi tyle płacą zawodnikom"). Osobiście wygrana Kubicy mnie nie gorszy, choć sam bym go postawił na 4 miejscu, a Majewskiego umieścił bym, na "1". Ale to też za jego "nerdowatość" ;) I oczywiście rację mają Ci, co twierdzą, że dokoptowanie smsów do kuponów psuje ten konkurs. To jest jak z 1996 roku. Konkurs audio tele tvp wygrał Citko (wyprzedzając 7 mistrzów olimpijskich), a plebiscyt PS Renata Mauer :) 2009/01/06 22:07:01
@zamorano102
Muszę się nie zgodzić, nie mówiłbym słowa nawet, gdyby chodzio o amerykańską zajawkę. Formuła MMA ma się świetnie i czeka nas wszystkich jeszcze boom na ten sport. Tak, to jest sport. Z zasadami, sędziami itd. Jakoś nie słyszałem, żeby na całym świecie powstawały federacje kicka full contact, natomiast MMA jest właściwie w każdym większym kraju (polska KSW jest już zauważana, jej gale recenzowane przez branżowe media na świecie) a najwięcej zawodników dostarcza temu sportowi Japonia i Brazylia, na rówi chyba z USA. Także poczekaj cierpliwie, Zamorano, to nie jest życzeniowe myślene, to jest po prostu nieuniknione. W ogóle polecam zapoznanie się z tą dyscypliną, bardzo szybko przestaje być bezsensowną młócką, jeśli ktoś docenia sporty walki. 2009/01/07 00:22:33
@dziaam
Jakoś nie słyszałem, żeby na całym świecie powstawały federacje kicka full contact Bo dawno powstały. Pogooglaj, to w mig się dowiesz (jakby mi nie zeżarło gotowego komentarza, to byłyby linki) 2009/01/07 00:33:20
@zamorano
Gdybym miał wskazać moje wydarzenie sportowe roku, to wybrałbym właśnie wojnę chińsko-amerykańską w gimnastyce (miałem frajdę widzieć w Pekinie na żywo, biegłem na halę z wywalonym jęzorem). 2009/01/07 09:32:15
@bartoszcze
ja mówię o Federacjach, a nie o czymś co może założyć każdy posiadający odpowiedni stopień zaawansowania. Takie K1 poziomem organizacji zostawia kicka daleko w tyle, także nie uważam, żeby było w ogóle o czym rozmawiać w kwestii kicka full contact. Właśnie K1 i UFC są chyba teraz najlepiej opłacane (poza boksem oczywiście). Pisząc o królowej sportów walki miałem na myśli fakty, czyli starty mistrzów K1, boksu, kick boxingu, karate, judo (np.nasz Nastula) w mma. Obecnie żaden z nich nie ma szans na błyśnięcie, mistrzami są już właściwie tylko zawodnicy trenujący mieszane sztuki walki. Absolutni mistrzowie K1 obskakują w mma bęcki niemiłosierne i szybciutko wracają na swoje podwórka. Tak samo dzieje się z innymi sztukami walki, choć brazylijskie ju jitsu radzi sobie całkiem nieźle. 2009/01/07 13:39:52
Ale imo K1 to bardziej właśnie kick i okolice (savate, muai thay) w formułach orientalnych niż prawdziwe mma. Bo czym to się różni od low kicka czy regulmaminów kicka oriental rules? Generalnie niczym ;) Dla mnie prawdziwie mma nie ogranicza się do do sztuk uderzanych tylko właśnie jest czymś takim jak KSW, UFC czy zbankrutowany Pride.
2009/01/07 13:55:53
@Zamorano
Oczywiście, przecież piszę: "Absolutni mistrzowie K1 obskakują w mma bęcki niemiłosierne i szybciutko wracają na swoje podwórka" o K1 pisałem dlatego, że Ty wymieniłeś Kicka jako dyscyplinę na którą był boom, który zdechł. No to ja odpowiadam, że prawdziwy boom był/jest na K1, ale to nic w porównaniu z tym, co będzie się działo za czas jakiś z mma. Na placu boju potęga w postaci UFC, do tego Affliction, która ma furę kasy na gaże i Fiodora na galach (27 stycznia jego walka z Arlovskim, nie mogę się doczekać), ale jest jeszcze wiele organizacji stanowiących przedsionek dwóch powyższych. Do tego od pierwszych zawodów mma i czasów rodziny Gracie minęło wystarczająco dużo czasu i obecnie mamy mnóstwo 20-25latków szkolonych od młodości właśnie w mma. Poziom idzie niesamowicie w górę, tacy goście jak Georges St.Pierre czy BJ Penn (bezpośrednie starcie 31.01!!!) są prawdziwymi artystami sztuk walki, docenianymi przez mistrzów wszystkich dyscyplin. 2009/01/07 21:12:22
@ zamorano: Poza tym trollujesz
No wiem jak to brzmi! Jak najklasyczniejszy trolling, ale jak mieli ogłosić pierwsze miejsce to pan prowadzący powiedział "no to teraz już wiemy..." i ja sobie myślę "taa?!... że niby kto, no chyba nie Małysz kurde blaszka". I jak okazało się, że Kubica to miałem lekki WTF-moment. Nie taki "zgroza", ale takie zdziwienie i niby nie zaskoczenie... sam nie wiem, dlatego odważyłem się napisać. @ Rafał Stec: Odpowiedź jest chyba najprostsza: ten jest nasz, kogo uznamy za naszego. Ale to rodzi ciekawe konsekwencje: bierzemy dowolnego gościa, znajdujemy mu dziadka w AK i puszczamy w Polskę wieść, że mu kibicujemy. A ponieważ mu kibicują bo nasz to nasz bo mu kibicują, więc mu kibicują. I tak nagle może się koleś ze zdziwieniem dowiedzieć, że jest najpopularniejszym polskim sportowcem. @ Kibicowanie to emocje, nie logika. Dylematów będzie przybywać wraz z ogólnym zacieraniem się granic, wszyscy się w Szwajcarię zamienimy No właśnie emocje. I na ile je rozumiem (no bo sorry, ale jednak nie czuję) to najważniejsze jest "nasi wygrali". No i powstaje pytanie, a w przypadku plebiscytów jest to pytanie kluczowe, kto to są ci "my", których "nasi" są nasi. Chyba nie ci są nasi, których uważamy za naszych, bo przecież jakaś Barcelona ma więcej kibiców w Polsce niż pan Leszek Blanik, więc jakby przyjąć takie kryterium "naszości" to trzeba by uwzględnić pół świata w plebiscycie. Zupełnie nie wyobrażam sobie też kibicowania jednoosobowego, a jak jest grupa kibiców to musi być jakiś pomysł na to kogo wybrać. OK, jak oglądałem snooker to patrzyłem tylko na techniczną stronę, chociaż rozpoznawałem graczy, ale to sami Irole i Brytole, więc mi wisiało. Ale jak był jeden Chińczyk to od razu był swój jako "reszta świata" i to było oczywiste. Klucz wyboru "naszych" może być przypadkowy, ale musi być prosto zrozumiały. 2009/01/07 21:41:01
Ponieważ na blog Radosława Leniarskiego pewnie już mało kto zajrzy, a tym bardziej skomentuje, więc pozwolę sobie skomentować wybór Gazety Wyborczej w tym miejscu.
Cóż, odnosząc się do używanego na tamtym blogu wyrażenia żenada.pl stwierdzam, ze taką właśnie żenadą jest Wasza dziesiątka. Momentami wręcz zakrawa ona na absurd montypythonowski. Po pierwsze - patrzę, czytam, sprawdzam i oczom nie wierzę. W ogóle brak Leszka Blanika. Choć tutaj podejrzewam, że komuś się może coś machnęło, bo aż o taki absurd Wyborczej nie posądzam. Może ktoś po prostu postanowił wprowadzić zmiany do wcześniejszych ustaleń i na miejsce drugie wkleił Radwańską, zapominając jednocześnie, zeby Blanika wpisać niżej. Bo gdyby to jednak nie był wynik omyłki, to po prostu ręce i wszystko by opadało i redakcja sportowa Wyborczej robiłaby z siebie pośmiewisko. Po drugie - brak w dziesiątce Piotra Małachowskiego - srebrnego medalisty olimpijskiego w lekkoatletycznej konkurencji najbardziej klasycznej z klasycznych, czyli rzucie dyskiem. Tu niestety w omyłkę nie wierzę - i tym bardziej jego brak jest nonsensem. Po trzecie - brak Mai Włoszczowskiej. Po czwarte - wobec braku wspomnianych nazwisk niemal cała druga piątka wygląda jak absurdalny żart. Winiarski??? - aha, pewnie za sukces w Pekinie Gortat??? - za te dwa niezłe mecze, które zagrał pod koniec roku? Gollob??? - no tak, bardzo logicznie się to wpisuje w te teksty o nagradzaniu sukcesów w dyscyplinach popularnych na świecie - wszak Polska to też świat. I czymże jest srebrny medal olimpijski np. w lekkiej atletyce wobec medalu żużlowca? Adamek? - jasne, mistrz świata w jednej z iluś tam federacj, w jednej z iluś tam wag w boksie - kolejny "wielce rozpoznawalny" w świecie polski sportowiec. Widać to było po tym, jak w amerykańskiej hali zasiadali niemal wyłącznie sami Polacy. I że nawet wśród sympatyków boksu (poza Polską) zapewne nikt go za bardzo nie kojarzy. Pomijam juz tu nawet to, jaki jest system rywalizacji i dochodzenia do mistrzowskiego pasa w boksie zawodowym - i jak to się ma np. do sukcesów olimpijskich. Ok, gdyby to była waga ciężka, to te argumenty może nie byłyby tak znaczące, ale niestety Adamek to nie Kliczko ani nawet Wałujew. Nawet Kowalczyk wobec absencji wspominanych na początku osób, jawi się jako pewna przesada, skoro w roku bez żadnych mistrzostw była po prostu czołową zawodniczką pucharów swiata. A co do Radwańskiej, to 2. miejsce dla niej, to w mojej opinii też przesada. Oczywiście - wiąże się to z trwającą strasznie długie lata posuchą w tenisie polskim, ale patrząc tak na chłodno, to poza miesjcem w czołowej dziesiątce WTA, co konkretnego wygrała w zeszłym roku? Na razie jest to zawodniczka tak w sam raz na ćwierćfinał największych turniejów, a na coś wiecej liczyć może tylko w turniejach słabiej obsadzonych. Jest dość systematyczna, stabilna, ale do podium plebiscytu powinna dokonać czegoś wiecej. Zwłaszcza wobec obecnie panującej w kobiecym tenisie dawno niewidzianej posuchy. Czyli podsumowując - kompletny brak jakiejkolwiek logiki, konsekwencji, czy po prostu sensu w tym całym zestawieniu, które jeszcze do tego zostało okraszone bardzo moralizatorskim i przemądrzałym komentarzem. Jeszcze raz więc powtórzę. Na pytanie zawarte w tytule notki na tamtym blogu "co jest żenadą.pl?" odpowiedź jest jedna - to wybór Waszej dziesiątki. 2009/01/08 10:10:04
@breadfan1
Doskonale rozumiem oburzenie brakiem medalistów olimpijskich w zestawieniu, ale nie umniejszaj proszę dokonań Adamka, czy Radwańskiej. Pierwszy owszem, jest mistrzem świata jakiejś federacji, ale dodatkowo w rankingu bokserów wagi junior-ciężkiej obejmującym wszystkie federacje świata jest wg mojej wiedzy najwyżej. Radwańska nie jest pierwsza ani nawet trzecia, ale jest pierwszą Polką w dziesiątce rankingu WTA. Tworzy historię, przełamuje bariery, otwiera drzwi itd. A Winiarski na olimpiadzie nic nie wygrał, ale ze swoim klubem wygrał niejedno a w lidze Włoskiej jest obecnie gwiazdą, nie wiem czy nie największą. 2009/01/08 10:33:44
Rozumiem, że p. redaktor Stec zazdrości mi inteligencji? Nie trzeba. Pamięta Pan film "Pół żartem, pół serio"? "Nikt nie jest (czytaj: nie musi być) doskonały".
I jeszcze jedno do rozważenia: sukcesy w formule 1 czy piłce nożnej, którymi to interesuje się ponoć "cały cywilizowany świat" - czego dowodem ten blog i wpisy na nim -, nie są (na szczęście) wyznacznikiem poziomu rozwoju sportu w danym kraju. Chyba nikt zdrowy na umyśle nie powie, że np. poziom sportu w Austrii, Australii albo Chinach jest niższy niż w Polsce. 2009/01/08 21:42:27
@inz.mruwnica
Ale to rodzi ciekawe konsekwencje: bierzemy dowolnego gościa, znajdujemy mu dziadka w AK i puszczamy w Polskę wieść, że mu kibicujemy. A ponieważ mu kibicują bo nasz to nasz bo mu kibicują, więc mu kibicują. I tak nagle może się koleś ze zdziwieniem dowiedzieć, że jest najpopularniejszym polskim sportowcem. A po ten dziadek z AK? Po prostu bierzemy dowolnego gościa i mu kibicujemy. 2009/01/09 11:48:50
@A Winiarski na olimpiadzie nic nie wygrał, ale ze swoim klubem wygrał niejedno a w lidze Włoskiej jest obecnie gwiazdą, nie wiem czy nie największą.
W Trydencie największą gwiazdą jest jednak Matej Kazijski :) Poza tym faktycznie, dyskusyjne, żeby w takim zestawieniu mistrzostwo Włoch w siatkówce stawiać wyżej niż olimpijskie złoto w gimnastyce sportowej, poza Polską, prestiżowej dyscyplinie:) 2009/01/09 11:56:59
Jak nie gra Polska nie oglądam siatkówki, także wiem tyle ile poczytam.
Ale UFC94 polecam wszystkim gorąco, poza walką o pas mistrzowski Thiago Silva bije się z Lyoto Machidą (obaj identyczny rekord - 13-0-0), się szykuje pyszna walka!:) 2009/01/11 18:20:53
Strasznie jestem zły na cały polski sportowy światek, który tak przeżywa nagrodę dla Kubicy. Ja miałem wrażenie, ze Kubica coś komuś ukradł, że Kubica żebrał o coś, komuś coś zabrał, jakimś niewiarygodnym szwindlem podpiął się pod cudzy sukces. Rozumiem, że panowie dziennikarze, sportowcy itp. nie muszą się zgadzać z werdyktem kibiców, kazdy ma do tego prawo. Ale niektóre komentarze to wielkie krzywdzenie pana Roberta. Czy Robert Kubica kogoś prosił o nagrodę, czy żebrał, oszukiwał?
Jeśli dziennikarze już chcą nazywać nagrodę dla Kubicy skandalem to niech go tak nazywają. Ale neich zdadzą sobie sprawe, ze oni są temu winni. Trzeba było o Kubicy nie mówić, nie żerować na historycznych zaszłościach polsko-niemieckich, trzeba było generalnie udawać, ze Kubicy nie ma, że to nie jest Polak, a jeśli już to wybrakowany. Robert Kubica jest wielkim sportowcem i basta. Nie chcę tu już wnikać w niuanse poprzedniego sezonu, jego walkę do końca, w techniczne aspekty wyścigów, jakośc jego bolidu, współpracę zespołu itp. bot to nie ma teraz wiekszego znaczenia. Robert Kubica jest dla mnie wielkim czlowiekiem, człowiekiem który pomimo niesamowitego sukcesu pozostał skromnym chłopakiem. Swoja wielkość potwierdził dziś oddając nagrodę na WOŚP. Szkoda mi tylko faceta, bo robi się na niego taka nagongę, a zasłużyl sobie swoją postawą sportową i czysto ludzką na wielki szaucnek i podziw. 2009/01/11 19:45:03
To ja się zapytam z kolei. Co z Michałem Winiarskim? Gość który w dwa lata zdobył sobie uznaną markę w najlepszej lidze świata (wyobraźcie sobie naszego reprezentanta w podstawowym składzie Bracelony lub Realu w piłce nożnej), co więcej w tym roku zdobył mistrzostwo najsilniejszej ligi (podstawowy skład), był filarem reprezentacji która o włos przegrał czwórkę w Pekinie. Na marginesie Michał jest mistrzem świata juniorów, wicemistrzem świata seniorów, biorąc pod uwagę polski sport drużynowy to jest ultrautytułowany w wieku 25-ciu lat. Co w porównaniu do niego znaczy Paweł Brożek, nawet Kuba Błaszczykowski, którzy byli nominowany w plebiscycie PS? Sport sportow nie równy. Słabszy bolid Kubicy też nie jest jego winą jak nie jest winą Winiarskiego, że nie jest wybitnym piłkarzem.
Kubicy należy się ta nagroda jak psu buda. Jestem przekonany, że to nie ostatnia jego nagroda. 2009/01/11 21:01:52
Babel87
Widzisz mlody czlowieku siatkowka jest sportem niszowym. Popularna tylko w ok. dziesieciu krajach swiata, a tak popularna jak w Polsce to chyba nigdzie. A pilka nozna. Hm... Chyba w ponad 100 krajach swiata jest sportem narodowym. Formula 1 - ogladana na calym swiecie. Nieraz bardzo mnie zastanawia wsrod polakow brak obiektywizmu albo moze inaczej brak logicznego myslenia. Co do panow zlotych medalistow olimpijskich. No coz wasze sporty sa proste jak konstrukcja cepa. W Formule 1 gdzie nie tylko b.wazne jest przygotowanie fizyczne, to trzeba jeszcze troszke myslec. A te zwyciestwo Kubicy w Montrealu jest wiecej warte niz te wszystkie medale olimpijskie razem wziete. Bo tych medali mozna co 4 lata zdobyc kilkaset. Wyscig Formuly1 w calej histori wygralo ok 100 zawodnikow. I Robertowi nikt tego zwyciestwa nie odbierze. Kolejna kwestia , ze ktos wybral Kubice na sportowce roku. Czyli drodzy krytycy klania sie takie cos jak tolerancja. Co za narod , zamiast byc dumnym ze sie ma takiego Kuice to ktos chce z niego zrobic wroga publicznego. 2009/01/11 22:28:07
Bla bla bla. Wyścig Formuły 1 wygrało ok. 100 zawodników. Mistrzów olimpijskich w skoku było 22. Które grono jest bardziej elitarne?
2009/01/11 22:51:22
Poza tym, po co ta cała heca? Dyskutowanie o gustach nie ma sensu, co wiadomo od dawna. Jeden lubi Kubicę, a drugi jak mu nogi śmierdzą (czy jakoś tak to było). Dla mojego syna wybór Kubicy to było www.żenada.pl, chociaż oglądamy razem każdy wyścig i trzymamy kciuki za Roberta, a on chodzi w czapce BMW Sauber. I ja to rozumiem. Pozdrawiam serdecznie. Wuj
2009/01/11 23:42:38
Najpierw napiszę, że w tym czymś organizowanym przez "PS" nie brałem udziału i nawet dokońca nie wiem jak się to nazywało. Plebiscyt na najlepszego sportowca Polski? Aha.
Najlepszego - czyli musi być jakaś miarka. Jaka? Ano tak - plebiscyt, czyli coś jak głosowanie ogółu, czyli ludu. Skoro głosowanie ludu to chyba kiepska miarka na określenie czy ktoś jest najlepszy. Bardziej mi tu pasuje NAJPOPULARNIEJSZY. Proszę, szanowny "PS" zmień nazwę plebiscytu na "Najpopularniejszy Polski Sportowiec" i wszelkie jałowe dyskusje stracą sens. 2009/01/12 00:09:51
Taaaa, bo skok przez konia, wioślarstwo i pchnięcie kulą uprawiają pasjami od archipelagu malajskiego, poprzez Mozambik aż po Wyspy Dziewicze. Niezależnie od niszowości siatkówki Winiarski czy nawet Wlazły (co roku przesadzający o mistrzostwie kraju dla Bełchatowa) to sportowcy wybitni i popularność piłki nożnej nie może tego przysłaniać.
2009/01/12 04:07:50
W ogóle nie rozumiem, jak można krytykować przyznanie nagrody Kubicy, ludzie zdecydowali w głosowaniu, koniec kropka. Jeżeli w regulaminie plebiscytu znajdzie się zapis, że głosować można tylko na olimpijczyków, to... biorąc pod uwagę ilu mamy medalistów olimpijskich, nie będzie z kogo wybierać;)
Uwielbiam Robercika, facet jest mistrzem. 2009/01/12 13:51:30
Czy Kubica wygral slusznie trudno powiezdziec, nie istnieje metoda porownawcza dla roznych sportow ktora powie , ze dany koszykarz jest lepszy od innego pilkarza. Nalezy jednak pamietac ile wysilku kosztowalo Kubice osiagniecie tego sukcesu. Dla niektorych to tylko czwarte miejsce (mimo iz osiagnal taka sama ilosc punktow co trzeci zawodnik), jednak jest to ogromny sukces w sporcie gdzie o mistrzostwo walczy tak niewielkie grono zawodnikow. Podczas kazdego wyscigu od samego poczatku do konca kierowca zmaga sie z ogromnymi przeciazeniami , musi byc caly skoncentrowany i wykonywac mase czynnosci w odpowiednim porzadku (np w wyscigu w Monaco zmienic bieg srednio 3600 razy podczas calego wyscigu) jedna pomylka i moze skonczyc gwaltownym hamowaniem na bandzie (czego kubica juz raz doswiadczyl). Poza samymi wyscigami dochodza jeszcze eliminacje i treningi w ktorych koncentracja musi byc na rownie wysokim poziomie, i wydaje mi sie ze w zaden sposob nie mozna tego porownac do 1,5 sekundowego skoku przez kozla ...
2009/01/12 14:29:40
Robert Kubica jest mistrzem.
"Dziesiątkę najlepszych polskich sportowców wyłonili w plebiscycie czytelnicy "PS" i telewidzowie, a ich wybór wzbudził sporo kontrowersji, bowiem Kubica wyprzedził m.in. złotych medalistów olimpijskich igrzysk w Pekinie: gimnastyka Leszka Blanika, kulomiota Tomasza Majewskiego i wioślarską czwórkę podwójną." Tylko pseudo dziennikarze i sportowi politycy moga pisac takiebzdury! Robert odpowiedzial: "Wręczeniu statuetki na najlepszego sportowca roku towarzyszyły emocje i komentarze nie mające nic wspólnego z cenionymi przeze mnie sportowymi wartościami. A ostatecznie to właśnie duch "Fair Play" powinien zostać zwycięzcą. Ta refleksja skłoniła mnie do podzielenia się swoim sukcesem z potrzebującymi" - napisał Kubica w oświadczeniu. W tym plebiscycie zdobyciemedalu na olimpiadzie NIGDY niepowinno byc kryterium do wyboru sportowca. Zdobycie medalu to raczej tymczasowa predyspozycja grupy sportowcow podczas ktorej jeden mial wyniki losowe danego dnia. Formula 1 to bardzo trudny sport w ktorym kierowca musi sie wykazac konsekwentna stabilnoscia formy przez okres serii wyscigow, bez wzgledu na stan techniczny i osiagi bolidu. Wyscigi w formule wymagaja po zatym "zczlenia" sie kierowcy z bolidem, i kierowca musi "czuc" bolid. Pilotowanie bolidu wymaga doskonalej znajomosci aerodynamiki, oceny warunkow toru, warunkow atmosferycznych, akcji i natychmiastowej reakcji w odpowiedzi na efekty gruntowe (ground effect). Pilotowanie bolidu poza ciagla koncentracja wymaga tez odwagi, doswiadczenia, aby podejmowac kalkulowane ryzyko w setkach ulamkow sekundy. To prawdziwe arcymistrzostwo. Liczy sie konsekwentna koordynacja oka i konczyn, w ulamku setnych sekundy. Robert Kubica jest bezwatpienia najlepszym kierowca w histori iformuly 1, a takie pseudo asy jak przereklamowany oszust Michael Schumacher do niego nawet nie podchodza. Schumacher i teamFerrari wielokrotnie udowodnili ze nawet w tak scisle regulowanymsporcie mozna oszukiwac. Porownywanie osiagow losowych innych sportowcow do stalego ryzyka iniebezpieczenstwa formuly 1toprawdziwy zart. ZAden z olimpijczykow nigdy nioe podejmowal ryzyka w ktorym blad w setkach sekundy moze zakonczyc sie tragicznie. Olimpiada towielki biznes, a nie sport. Na wyroznienie wsrod sportowcow olimpijskich zasluguja tylko sportowcy ktorzy rozumiejac historie komunistycznych bandytow w Chinach, pogwalcajacych prawa czlowieka, mordujacych wiezniow politycznych, mieli odwage aby zbojkotowac olimpiade. Zaden z tych roszczacych pretensje dosportowcow roku nie mial odwagi aby odmowic z partycypacji w igrzyskach olimpijskich, i za to powinni byc potepienia nie nagradzani. Pilka nozna to nie sport to gra losowa, bardzo czesto z wykupionymi rezultatami meczow. Uwazam ze wszystkie wypowiedzi zarowno trenerow jak i sportowcow, dziennikarzy i kibicow w ktorych poniza sie osiagniecie Roberta Kubicy i zazenowanie ze kibice wybrali Roberta a nie innego sportowca na sportowca roku, to tylko prymitywna dyskryminacja po przez typowy polski CIEMNOROD osiagniec najlepszego sportowca roku, i najlepszego kierowcy na calym circuit F1! Obcokrajowcy nie znaja innych polskich sportowcow natomiast kazdy slyszal o Robercie Kubicy. Nikt w historii sportu nie przyczynil sie do promowania Polski dotakiego stopnia jakwlasnie Robert Kubica. Robert Kubicajest pierwszym kierowca wyscigowym z Polski ktoremu udalosie przejsc wszystkieo graniczenia finansowe tak niesamowicie drogiego sportu. A co najwazniejsze ze pomimoutrudnien ze strony polskich organizacji sportowych osiagnal sukcess o ktorym jeszczeniedawno zaden polak nie mogl nawet marzyc. Wybor Roberta Kubicy na sportowca roku jest uhonorowaniem caloksztaltu jego kariery, a nie tylko tymczasowym czesto przypadkowym wzrostem formy i przypadkiem czystolosowym, w walce o medale. Nie mazenady, jest prawdziwy bohater contra banda idiotow z Ciemnogrodu, udajaca dziennikarzy sportowych. 2009/01/12 14:32:14
Ja naprawdę nie mam nic przeciwko Kubicy, ale argumenty niektórych zwolenników jego zwycięstwa po prostu rozkładają.
jednak jest to ogromny sukces w sporcie gdzie o mistrzostwo walczy tak niewielkie grono zawodnikow . Na logikę, to im więcej zawodników walczy o mistrzostwo, tym trudniej je zdobyć. Podczas kazdego wyscigu od samego poczatku do konca kierowca zmaga sie z ogromnymi przeciazeniami , musi byc caly skoncentrowany i wykonywac mase czynnosci w odpowiednim porzadku To się da odnieść do prawie każdego sportu. A do skoku przez kozła w szczególności. jedna pomylka i moze skonczyc gwaltownym hamowaniem na bandzie W skoku jedna pomyłka i można wylądować na głowie. I do końca życia jeździć na wózku - albo i jeszcze gorzej. Poza samymi wyscigami dochodza jeszcze eliminacje i treningi w ktorych koncentracja musi byc na rownie wysokim poziomie Bo oczywiście Blanik w ogóle nie trenuje. Jedynym sensownym argumentem na rzecz wyższości Kubicy nad Blanikiem jest większa popularność F1 niż gimnastyki sportowej. Argumenty takie jak przytoczone powyżej tylko Was ośmieszają. @babel87: proponuję sprawdzić, ile krajów zdobywało medale w wioślarstwie na IO w Pekinie (odpowiedź: 20; w krajach Commonwealthu wioślarstwo jest jednym z najważniejszych sportów, natomiast siatkówka praktycznie tam nie istnieje; poza tym cała Europa, w tym Skandynawia, gdzie znów siatkówka jest sportem mocno drugoplanowym). O gimnastyce już nie ma co pisać, bo to jej pozycja w Polsce jest ewenementem. 2009/01/12 16:00:36
A piszcie sobie co chcecie,wszystkie argumenty nie robią na mnie żadnego wrażenia.Natomiast liczy się dla mnie jeden fakt,mianowicie to iż Robert dał nadzieje i przygotował wszystkich na późniejszy mecz z Niemcami,wielu na pewno liczyło na porażkę Naszych lecz po takim wyścigu entuzjazm z pewnością wzrósł.:)Montreal.
2009/01/12 16:00:56
A piszcie sobie co chcecie,wszystkie argumenty nie robią na mnie żadnego wrażenia.Natomiast liczy się dla mnie jeden fakt,mianowicie to iż Robert dał nadzieje i przygotował wszystkich na późniejszy mecz z Niemcami,wielu na pewno liczyło na porażkę Naszych lecz po takim wyścigu entuzjazm z pewnością wzrósł.:)Montreal.
2009/01/14 10:31:47
Dodam jeszcze tylko jedno: o tym ile są warte głosy tzw. "kibiców" z bożej łaski, decydujących o zwycięstwie w plebiscycie na najlepszego sportowca Polski, najlepiej świadczą komentarze na różnych forach do obecnej formy Adama Małysza. To właśnie ta chołota wysyła przede wszystkim sms-y w różnego rodzaju plebiscytach.
|
|
Cały czas liczę na to, że wśród Mistrzów Sportu pojawią się kiedyś nasi piłkarze.. jeśli nie drużynowo - bo to nie takie łatwe, to chociaż indywidualnie. Dlaczego?
BO WCIĄŻ TO NA ICH ŚWIETNE WYSTĘPY CZEKAMY, TO WCIĄŻ FUTBOL JEST NAJBARDZIEJ EMOCJONUJĄCYM SPORTEM, TO TU ZACHWYCAJĄ NIESAMOWICI WIRTUOZI MURAWY.