|
Blog > Komentarze do wpisu
2008: Nietykalny Manchester, nietykalni HiszpanieWiecznie niespełnieni, sezon w sezon rozprawiający, dlaczego znów im się nie powiodło. Reprezentacja Hiszpanii i Manchester United wreszcie odkryły, jak zdobyć najcenniejsze trofea w Europie. Hiszpanie należą do wąziutkiej elity futbolowych supermocarstw, wychowują niemal wyłącznie pokolenia graczy wybitnych bądź znakomitych, opiewają spektakle uwielbianych na całej planecie Barcelony i Realu. A jednak ich drużyna narodowa przed rokiem 2008 uciułała, podobnie jak Polacy, ledwie dwa medale - złoto i srebro mistrzostw Europy (odpowiednio w 1964 i 1984 roku). Na podium mundialu nie wdrapała się nigdy. Pozostała czempionem sparingów, nawet przez własnych rodaków traktowanym półserio, a przez prasę wręcz pogardliwie. Manchester United plasuje się w samym czubie hierarchii klubów. Fanów pozyskał na wszystkich kontynentach, skupuje megagwiazdy, do niedawna był najbogatszy na planecie, dziś przebija go kasą tylko Real Madryt. A jednak sięgały „Czerwone Diabły” po Puchar Europy raz na ćwierćwieku, a jednak do finału Ligi Mistrzów przed rokiem 2008 doczłapali zaledwie raz.Hiszpanom od zawsze wytykano wątłość mentalną (że ponoć, mówiąc potocznie, nie mają jaj), a także nieuleczalną beztroskę i nieodpowiedzialność, przez którą w najważniejszych meczach zbyt łatwo tracili gola i trwonili wszystko, co zawdzięczali finezyjnej i wydajnej grze ofensywnej. Piłkarzom Manchesteru charakteru nikt nigdy nie odmawiał. Im miała szkodzić łapczywość i niecierpliwość, w europejskich pucharach ustępowali rywalom nie rzucającym się do szaleńczej, niekontrolowanej wymiany ciosów, tak modnej w lidze angielskiej.Obie potęgi łączył zatem rodzaj boiskowej nieostrożności - niezdolność do poskromienia temperamentu, zgody na przestoje, wyciszenia i manipulowania rytmem gry. Natura zawsze w końcu zwyciężała, a wraz z nią zwyciężali punktujący Hiszpanię i Manchester przeciwnicy. Bardziej wyrachowani i cwańsi. Aż przyszedł rok 2008 i nasi bohaterowie wygrali sami ze sobą. Nie wyrzekli się całkiem swej tożsamości, lecz zdołali nad swoimi odruchami zapanować i uczynić swój futbol bogatszym. W nagrodę zdobyli najcenniejsze na kontynencie trofeum reprezentacyjne - mistrzostwo Europy, oraz najcenniejsze trofeum klubowe - Puchar Europy. Hiszpanie na Euro 2008 wciąż nie chcieli pozbyć się piłki, wciąż bawili się wymienianiem mnóstwa podań, ale zarazem grali powściągliwie, unikali nadmiernego ryzyka, nad brawurę przedkładali odpowiedzialność. Podobnie jak Grecy cztery lata temu w ćwierćfinale, półfinale i finale nie stracili gola. Tyleż dzięki bramkarzowi Ikerowi Casillasowi, co perfekcyjnym chronieniu własnego pola karnego, w którym uczestniczyła cała drużyna kierowana przez dwóch defensywnych przywodców - obrońcę Carlesa Puyola oraz pomocnika Marcosa Sennę. Na bramkę żadnego zespołu na turnieju rywale nie uderzali rzadziej, więc Casillas musiał interweniować tylko okazjonalnie. Tego stylu Hiszpanie trzymali się przez okrągły rok. Choć publika chwali ich za futbol otwarty, zorientowany na strzelanie goli, to skutecznością w żadnym razie się nie wyróżniali. Sprawdziłem, co ile minut czołowa ósemka mistrzostw Europy trafiała do siatki na dystansie minionych 12 miesięcy, biorąc pod uwagę wszystkie mecze, nawet sparingi. Złoci medaliści Euro nie wypadają okazale: 1) Niemcy gol co 39 minut 2) Holandia gol co 42 minuty 3) Hiszpania gol co 44 minuty 4) Rosja gol co 46 minut 5) Portugalia gol co 49 minut 6) Turcja gol co 57 minut 7) Chorwacja gol co 63 minuty 8) Włochy gol co 67 minut Jeśli jednak policzyć, jak często Hiszpanie dawali sobie strzelić gola, ich osiągi stają się wprost niewiarygodne. Piłkę do własnej siatki przepuszczają średnio co pięć godzin, w 16 meczach całego roku przytrafiło im się to zaledwie pięciokrotnie. Nie wystarczy powiedzieć, że są najlepsi, oni konkurencję wprost deklasują: 1) Hiszpania gol tracony co 294 minuty 2) Holandia gol tracony co 106 minut 3) Włochy gol tracony co 100 minut 4) Niemcy gol tracony co 96 minut 5) Chorwacja gol tracony co 92 minuty 6) Turcja gol tracony co 86 minuty 7) Rosja gol tracony co 71 minut 8) Portugalia gol tracony co 59 minut Wbrew pozorom zatem Hiszpanie nie są przesadnie rozpasani w ofensywie, natomiast przed własnym polem karnym ustawiają zasieki nie do przebycia. (Do dziś, bo w czterech jesiennych meczach eliminacji do mundialu stracili zaledwie jednego gola). Co dodatkowo intrygujące, rewolucję zainicjował Luis Aragones, trener 70-letni, który wcale nie podsumował nadzwyczajnej kariery. To w ogóle był rok dziadków, bo piłkarzom Manchesteru poprzestawiał w głowach 67-letni Alex Ferguson. On z kolei nadał drużynie dwie twarze - krajową, która nakazuje rozpędzać się w pierwszej sekundzie gry i rywali miażdżyć, oraz europejską, która nakazuje wyrzec się szaleńczego tempa, zmieniać je i kontrolować, rozwagą powściągnąć pasję rzucania się przeciwnikom do gardeł, naturę osaczyć organizacyjnym drylem. Jego ludzie, kiedy trzeba, grają futbol cierpliwy i cyniczny. Jakby wyjęty z włoskiego podręcznika dla futbolistów od brudnej roboty. Sir Alex nie uznał, że po sześćdziesiątce pozjadał wszystkie rozumy, lecz wnikliwie zaanalizował wszystko, co dali lidze angielskiej trenerscy technokraci - Mourinho oraz Benitez. I „Czerwone Diabły” zaczęły tracić mniej bramek. Znów proponuję przyjrzeć się statystykom. Najpierw rankingowi ćwierćfinalistów poprzedniej Ligi Mistrzów zhierarchizowanych według snajperskich osiągów z poprzedniej oraz bieżącej edycji rozgrywek: 1) Liverpool gol co 41 minut 2) Barcelona gol co 45 minut 3) Arsenal gol co 48 minut 4) AS Roma gol co 53 minuty 5) Manchester gol co 60 minut 6) Chelsea gol co 71 minut 7) Fenerbahce gol co 86 minut 8) Schalke gol co 98 minut Znów, jak w przypadku Hiszpanów, najlepsza drużyna Europy nie wyróżnia się specjalnie skutecznością, ba, nie tak blisko jej do podium. I znów równie uderzająco prezentuje się dominacja bohaterów roku w klasyfikacji oddającej ich niezłomność defensywną: 1) Manchester gol tracony co 193 minuty 2) Chelsea gol tracony co 118 minut 3) Barcelona gol tracony co 116 minut 4) Arsenal gol tracony co 103 minuty 5) Schalke gol tracony co 98 minut 6) Liverpool gol tracony co 97 minut 7) Roma gol tracony co 85 minut 8) Fenerbahce gol tracony co 67 minut We wszystkich rachubach uwzględniam cały rok, bowiem tendencja się utrzymuje. Ostatnia tabelka wygląda chyba najbardziej symptomatycznie - przewodzą jej obaj wiosenni finaliści LM, naciskani przez fantastyczną jesienią Barcelonę. Co już dziś w pewnym stopniu uprawnia nas do przypuszczenia, że pieczołowicie zabezpieczające tyły trio ma spore szanse, by w identycznym składzie utrzymać pozycję najmocniejszych na kontynencie również w roku 2009.Niepokoić powinni się jedynie zwolennicy futbolu radosnego, bezkompromisowego, napędzanego szamotaniną od pola karnego do pola karnego i ozdabianego orgią bramek. W Lidze Mistrzów wyraźnie popłaca ostrożność granicząca z bojaźliwością, z czego jej uczestnicy ewidentnie wyciągają wnioski. Przypomnijcie sobie jesienne starcia potęg angielskich z hiszpańskimi, które uchodzą za faworytów rozgrywek. Manchester z Villarrealem przez trzy godziny klinczu nie wypocili jednego marnego gola, Liverpool z Atletico wydłubali remisy 1:1. Czyżby wiosną czekały nas taktyczne biesiady dla koneserów? środa, 31 grudnia 2008, rafal.stec
Komentarze
marlont
2008/12/31 00:48:43
Wychodzi, że najlepszą obrona jest obrona ;)
2008/12/31 00:55:19
Hiszpania i pokolenia piłkarzy wybitnych? Ha! Czy na pewno? Bardzo dobrych, świetnych, ok - znakomitych - to tak... ale... to nie przypadek, że za najlepszego hiszpańskiego piłkarza w historii uchodzi Argentyńczyk połowę kariery grający w Kolumbii.
Ja nie wiem czy to nie jest najwybitniejsze pokolenie w historii. A na pewno -najbardziej stabilne. Jak by prześledzić kadrę reprezentacji Hiszpanii w ostatnich kilkunastu latach, to była ona strasznie płynna. Rotacje w składzie porównywalne jedynie z Argentyną i Brazylią, ale w tych krajach jednak potencjał talentu jest większy. U jednych potwierdzanego, u drugich nie. Kolejna sprawa to rywalizacji regionów, no i klubów. Też nie służąca dotychczas kadrze. 2008/12/31 10:42:40
Rowniez Anglicy i Holendrzy maja w ostatnich latach problem w osiagnieciu czegos wielkiego na duzych imprezach. Ci pierwsi maja absolutnie najwieksze gwiazdy(Gerrard, Lampard, Beckham, Rooney, Ferdinand itd), ci drudzy choc maja najwieksza kopalnie talentow na swiecie sa za slabi wlasnie w obronie. Ciekawie byloby na EURO gdyby Rosja nie wyeliminowala Holendrow a ci zagrali z Hiszpania.
2008/12/31 11:18:33
.... i te właśnie tabelki pokazują, że w dzisiejszych czasach tytuły zdobywa się "obroną" a nie "atakiem" .....
2008/12/31 12:52:52
Te statystyki potwierdzają to, co było widać gołym okiem w zeszłym sezonie. Angielskie drużyny w Lidze Mistrzów grają po prostu brzydko! A Manchester to już w zeszłym sezonie grał paskudnie. Totalne catenaccio, takie z przed 20 lat.W ostatnich latach z drużyn które wygrały Ligę Mistrzów równie brzydko grający był tylko Liverpool.
Stereotypy jednak pozostaną niezmienne i dalej będzie: "gra klub z Premiership = zajebiście szybki i ciekawy mecz". Kiedyś tak rzeczywiście było, jeszcze całkiem niedawno, parę sezonów temu. Obecnie możemy oglądać maestrię włoskiego futbolu w wykonaniu drużyn z Wysp (bo należałoby dorzucić jeszcze Rangersów w PUEFA). PS - nie mogę się doczekać drugiej rundy włosko-angielskiej w LM. W zeszłym sezonie Anglicy totalnie znokautowali Włochów. Czy będziemy świadkami włoskiej vendetty, czy angielskie kluby po raz kolejny upokorzą Włochów i pokażą im że Serie A jeszcze długo nie wróci na tron jako najlepsza liga Europy? Pzdr 2008/12/31 13:24:30
statystyki są czyms czego nie cierpię najbardziej w piłce. ja futbol kocham za to, że jest nieprzewidywalny. niestety wiele z tego co napisał rafał stec, czy co wyliczają inni zakochani w liczbach, przekłada się na boisko. najlepszy przykład mieliśmy wczoraj. w ostatnim spotkaniu 20. kolejki premiership hull city grał z aston villą. przed meczem sprawdziłem, że hull jest jedną z najgorzej grających drużyn na swoim stadionie, natomiast villa zdobyła 19 na 27 możliwych punktów na wyjeździe. jeśli dodamy do tego fatalną serię gospodarzy, wychodzi, że podopieczni o'neilla powinni hull city roznieść w pył. mecz był nudny jak diabli i już zacierałem ręce, że w końcu obliczenia papierowe nie znajdą potwierdzenia na murawie. nic z tego. w 88 minucie gospodarze wpakowali sobie sami piłkę do bramki. statystyki znów zatriumfowały...
w nowym roku życzę wszystkim, żeby... nic z tego co tu rafał wyliczył się nie powtórzyło :) 2008/12/31 13:37:53
aha, jeszcze jedno. pamiętam jak kilka sezonów współpracowałem z zespołem miedzi legnica. był tam taki trener, klepak, który prowadził wszelkiego rodzaju zestawienia o każdym zespole z którym grali jego podopieczni. wiedział, kto strzela bramki, w jakich okresach spotkania itd. przed meczem z polonią bytom cały tydzień maglował swoim zawodnikom, że 60 procent bramek polonia traci w pierwszych piętnastu minutach spotkania. na odprawie przedmeczowej polecił przede wszystkim skoncetrować się najbardziej na początkowym etapie gry. miedź strzeliła bramkę w 6. minucie i wygrała mecz 1-0. niby statystyka znów się potwierdziła, ale nie sądzicie, że było w tym coś z manipulacji? :)
2008/12/31 13:42:42
salvatore82
Manchester nie grał brzydko w poprzednim sezonie Ligi Mistrzów. Faza grupowa przyniosła wiele goli, z Barcą w drugim meczu długie fragmenty były bardzo szybkie, a równiez mecz na Old Trafford z Romą należał do jednego z najszybszych meczów w poprzedniej edycji. Finał także nie był przecież zły. Jedyny mecz z catenaccio to mecz z Barcą na Camp Nou, tu się zgadzam, obrona, obrona i jeszcze raz obrona, ale to był jeden mecz, a gole nie zawsze są przekładnią dobrego widowiska. 2008/12/31 14:38:31
Muszę to wykrzyczeć!
Jakiś czas temu, pod jedną z notek o Lechu, sprzeczałem się (nie pamiętam nicku) o to, że Lech to firma niezakorzeniona na szczytach ligowych i nie zawróci kijem Wisły jaką jest chroniczny odpływ kopiących równo piłkę, w naszym kraju. A niech mnie - wiem, że te tabloidowe wypociny, zwane gazetą ("Super Ekspress"), nie są wiarygodne, ale czytam, że Stilić otwarcie opowiada, że chce odejść. Mówiłem, że chłop za Lecha umierał nie będzie - wtedy oczywiście robiłem za pejoratywniaka (żeby nie było - sam chciałem myśleć inaczej). A tu surprise na zakończenie roku. Zaskoczył mnie ten człowiek (chodzi o okres po jakim doszedł do takich wniosków) - po 5 miesiącach chce uciekać. Nie jestem w stanie tego racjonalnie wytłumaczyć, ale uciekinierem nazwałbym każdego człowieka z półwyspu - Krizanac, czy Zigic teraz Stilić - temperament, trauma wojenna, chęć zysku? nie wiem. Oczywiście chcę odejść nierówna się odejdę, ale powtórki z wiślackim Uche w Poznaniu raczej nie zechcą. A już mecze w pucharach zabiły we mnie neutralność do tego człowieka - potraktował sobie te mecze jako okno wystawowe z gorącym towarem pod hasłem - Semir Stilić pomocnik, który może grać u ciebie. EEE. 2008/12/31 15:00:34
Hej, salvatore82
Masz rację, co widać po tegorocznych wynikach oglądalności Ligi Mistrzów w telewizji. Angielskie kluby na topie, a oglądalność najniższa w historii. Wynik kompromitujący! O sporcie w tv napisał Jakub Ciastoń. Dołączam linka, jakby ktoś jeszcze nie widział. www.sport.pl/sport/1,65025,6111646,Sportowe_hity_2008__Co_ogladal_kibic_w_kapciach_.html?as=1&ias=3&startsz=x Finał Euro zgromadził prawie dwukrotnie większą widownię niż finał Ligi Mistrzów. A podobno futbol reprezentacyjny to nuda. P.S. Stecu, kto się UKAŻE Michałowi Polowi? Czy Agora zwolniła wszystkich korektorów? 2008/12/31 15:05:29
@dawid.siedzik
Że chce odejść to rozumiem, kto by chciał w mając 20 lat i możliwości kupe robić karierę na europejskiej prowincji? Luz, niech spada. Mnie uderzyo co innego. Stilić powiedział (o ile jest prawdą co piszą), że chce odejśc teraz, bo nie wie czy Celtic za rundę jeszcze będzie go chciał! Cóż za przykładna oznaka pewności siebie i wiary we wasny talent! Żenada (o ile słowa są prawdziwe) 2008/12/31 15:48:52
@ god-is-a-red
Ja osobiście nie widziałem brzydziej grającego Manchesteru od kiedy pamiętam, czyli gdzieś od połowy lat 90. Pomimo że nie przepadam za MU to zawsze oddawałem im to, że należy i trzeba ten klub utożsamiać z ofensywnym, szybkim, żywiołowym futbolem. I nawet gorąco im kibicowałem w finale z Bayernem Monachium. W zeszłym sezonie widziałem natomiast piłkarskie szachy w ich wykonaniu. Nudny jak flaki w oleju dwumecz z Lyonem, potem mecz z Romą w Rzymie i totalny defence (choć zakończony wypunktowaniem Rzymian). Mecz z Włochami na OT to była praktycznie formalność, grał drugi skład. Potem "obrona Częstochowy" na Camp Nou i niemal równie defensywna taktyka na OT (choć z kontrataków mieli więcej klarownych sytuacji niż bijąca głową w mur, będąca w kryzysie Barca). Finał to inna bajka, bo ten mecz wyglądał bardziej jak spotkanie na szczycie Premiership i rzeczywiście był dobry. Po prostu Manchester z zeszłego sezonu, choć zwycięski, będzie mi się kojarzył z nudną piłką w LM. W przeciwieństwie do ekipy z 1999 roku... 2008/12/31 16:29:23
Panie Rafale może jakiś artykuł o reprezentacji Holandii by Pan sklecił? Jest to moja ulubiona reprezentacja grająca świetny futbol, a jednak mająca problemy z osiągnięciem sukcesu na wielkich imprezach. Porażka w półfinale Mundialu 98 z Brazylią po karnych, niezapomniany półfinał Euro 2000, gdzie dominując przez cały mecz i będąc lepszymi Oranje przegrali po karnych z Włochami, półfinał Euro 2004, niewyraźny występ na Mundialu 2006, a teraz wspaniała gra na Euro 2008, jeden zły dzień i odpadnięcie z Euro 2008. Mógłby Pan coś na temat Holendrów napisać. Pozdrawiam
2008/12/31 17:08:57
@dziaam
Chodziło mi o ślepą wiarę w wizję wielkiego Lecha kreowanego wokół Bośniaka. O polską wizję - odnieśliśmy sukces, to znaczy, że będą ich tysiące i każdy będzie gotów upuścić krwi za Lecha. Bajka Ja się cieszę, że mogę podziwiać taki klub jak Lech. Po bramce Murawskiego (to piłkarz na miarę wielkiego Poznania) z Austria dostałem ataku febry. Ale powtarzam - tego klub nie zaliczę do potęg, bo to dzieło, choć jego opakowanie jest piękne, ma w sobie takie wady (o ironio!) jak Stilić. Będą wielcy - nawet zaryzykuje stwierdzenie, że awansują do LM. Ale, litości, nie stawiajmy mu pomników, nie Stilicowi. Jeszcze jedno dziaam - dziwie się, bo Lech póki odnosi sukcesy, warto dla niego grać, nawet takiemu pyszałkowi jak Stilic. PS Gdybym nie widział jego gry w pucharze uefa, nie nazwałbym go pyszałkiem. 2008/12/31 17:37:57
@dawid.siedzik
I znów moglibyśmy popolemizować o umieraniu za Stilicia za Lecha, ale dyskusja od razu skazana jest na porażkę. Przecież tej info nie podał nawet plotkarski Przegląd Sportowy. Powoływać się na SE w sezonie ogórkowym, no bez jaj. Pomyśl logicznie, jak zdołają przejść Włochów- to dopiero będzie promocja. Swoją drogą nie dziwie się zainteresowaniem Celtiku, który na piłkarzach z Polski jeszcze się nie przejechał, a plaga kontuzji i odejście Naki już wkalkulowane. jeszcze jedno. myślisz że Lech puści swego asa teraz, skoro za rok będzie mógł zarobić kilka razy tyle? Prędzej od Stilicia z Lecha odejdzie Smuda, bo to akurat jemu sodówa wali. Nie oszukujmy się miał tyle szczęścia w uefa, co Engel w czasie swoich eliminacji i Janek na Wembley. 2008/12/31 18:15:12
@ectuspolonus
To już nie chodzi o SE (przychylam się do opinii), a o grę i bezczelna autopromocje (UEFA). O promocji pisałem - "warto grać w Lechu póki wygrywa" Myślę, że może się powtórzyć akcja (o czym też pisałem) z Kalu Uche - zaprotestuje se chłopak i ten twój rok o kant... sam wiesz;p Sodówa to nadinterpretacja - pamiętaj o jego wieku (Smudy), w przeciwieństwie do Stilica, zbyt wiele kariery mu nie zostało. 2008/12/31 18:36:49
Po przeczytaniu wywodu redaktora Steca przychodzi mi na myśl bardzo stare przysłowie z NFL, ligi tego prawdzwiego footballu zza oceanu.
Defance wins championships. Chyba nic dodać nic ująć 2008/12/31 19:18:33
"A jednak sięgały Czerwone Diabły po Puchar Europy raz na ćwierćwieku" mam 24 lata i odkad interesuje sie pilka nozna widzialem 2 triumfy MU w LM (Chelsea i Bayernem) wiec albo ze mna cos nie tak albo jakies przeklamanie widze
2008/12/31 19:56:23
Dla angielskich druzyn LM do konca fazy grupowej to bulka z maslem. Duzo trudniej gra sie w lidze. Ostatni mecz z Boro ktore walczy w relagation zone byl duzo trudniejszy niz jakikolwiek mech MU w LM - umeczone 1:0. Mnie LM nudzi - wole premiership - 10 druzyn walczy o utrzymanie, 5 o LM - Villa dokoptowala do wielkiej 4ki a za rok jeszcze Sheikowie sie wlacza A MU jest wielki przez swoja polityke transferowa. Kupuje i choduje gwiazdy. Wenger to patalach w porownaniu z Fergiem
2009/01/01 02:03:19
Ze statystykami jest tak ,...że jak się coś napisze to się statystyki dobierze , tu Pan Rafał doliczył towarzyskie,tam ligę tam tylko ligę mistrzów a jeszcze gdzie indziej wiosnę albo wiosnę z kawałkiem jesieni ,żeby było jasne artykuł mi się podoba ale jak się podaje statystyki to albo równe dla wszystkich albo porównawcze bo inaczej to o kant ...potłuc
2009/01/01 13:27:55
Obrona obronie nierówna. Nareszcie w niepamięć odchodzi wykopywanie piłki do przodu i obrona Częstochowy. Obrona to atakowanie przeciwnika bardzo wysoko i spłaszczone odległości w formacjach. Wrócla do łask "holenderska" gra na spalonego, wprowadzanie do przodu środkowych obrońców i gra środkowego napastnika pod własna bramką gdzie jego zadanie to bardziej granie jako pomocnik niż obrońca. Atakują obrońcy zamiast nich zostają pomocnicy grający wślizgami. Powraca stary dobry holenderski futbol totalny, gdzie defensywny pomocnik to już nie typ Makelele ale właśnie Senna. Zatem mówienie o catenaccio jest nieco rozmijaniem sie z prawdą bo dobrze broniące zespoły te 2-3 bramki wrzucają przeciwnikom bez problemu a jak nie to mają i tak masę okazji do ich strzelenia.
2009/01/01 15:37:07
@Salvatore17
Nie zgadzam sie z toba ze angielskie zespoly graja w pucharach brzydko. Oczywiscie zalezy z kim porownujesz, ale moim zdaniem z wielkiej czworki fajnie sie oglada mecze Arsenalu, Manchester Utd wcale nie gra bardzo defensywnie i tak jak Chelsea potrafi grac bardzo blyskotliwie. Najgorzej sprawa ma sie z Liverpoolem. Cala sympatie do tego zespolu stracilem po przyjsciu Beniteza ktorego niektorzy ubostwiaja. Wczesniej fajnie sie ich ogladalo, jednak m.in odsuniecie Dudka, Barosa, Smicera, niewypaly z Morientesem, Cisse no i tez ten styl to smuta. @dawid.siedzik W pucharach sie wypromowal bo gral dobrze. Choc mogl lepiej bo pamietam jego niezbyt udane strzaly. Oczywiscie to ze juz tera chce odejsc tez mi sie nie podoba i wymyslil bym jakas zasade - jezeli ktos podpisuje kontrakt to nie moze go zerwac po kilku miesiacach @do reszty Najlepszym zespolem jaki widzialem to Brazylia w ,,latach swietnosci'' i ona nie stawiala na defensywe, wiec mi nie mowcie ze superobrona jest absolutna podstawa sukcesu 2009/01/01 17:00:32
@salvatore82
Nie mam pytan paskudnie haha no tak kazdy ma rozne odczucia i inne pojecie piekna i brzudoty :p W fazie grupowej MU mialo bilanas: 13goli strzelonych, 4 stracone, kolejno w meczach: 1-0ze Sportingiem-wyjazd,1-0ASR OT, 4-2 Dynamem-wyjazd,4-0z Dynamem OT, 2-1 Sportin OT, 1-1 z ASR-wyjazd. Kto nie ogladal wszystkich meczy ten powie pewnie brzydko ohyda bo bilans 13-4 nie powala, natomiast kto ogladal ten wie ze oprocz pierwszych 2meczy w nastepnych MU stwarzalo mase sytuacji do strzelenia goli. Gra otwarta ale zarazem swietnie w obronie. Szczegolnie na OT. Gdzie taki wynik jak 4-0 z Dynamem to nie dzielo przypadku a efekt swietnej gry i masy sytacji do strzelenia goli. Faza pucharowa to juz inna bajka tu kazdy gol na wage zlota i to kazda druzyna w CL wie, bo kazdy gol liczy sie niesamowicie szczegolnie na wyjezdzie. Kto oglda MU ten wie ze od jakis 5/6 lat MU calkowicie innaczej gra na OT a inaczej na wyjezdzie w fazie pucharowej CL. To efekt taktyki z racji tej ze MU na wyjezdzie zazwyczaj gra z 1napastnikiem, niby w grafice czesto widac 442 ale i tak zawsze wychodzi to na cos w rodzaju 451, ciezko tez ocenic bo jak Rafal pisal w jednym z felietonow:atak oparty na ciągłej wymianie pozycji i nieustającym ruchu wszystkich zawodników grających przed defensywą, będący kolejną wariacją futbolu totalnego. Ten styl nie toleruje klasycznego, zrośniętego z polem karnym snajpera, bo na połowie przeciwnika cały czas się kotłuje, by zdezorientować i zamęczyć jego obrońców. przez ciagla wymiane pozycji ciezko kogos przypisac do konkretnej pozycji. Przez taktyke MU notowal takie wynik na wyjazdach z Lyonem 1-1,ASR 2-0, Barca 0-0. W kazdym z 3meczy gralo jakby bardziej cofniete, a jak pisal Rafal MU gralo cierpliwie. Tylko zeby wygrywac na wyjazdach w CL trzeba tak wlasnie grac. Trzeba wypunktowac rywala co swietnie MU zrobilo z ASR. Tak MU zagralo brzydko z Barca na CN bo gralo totalny defence. Nawet ROO zostal przesuniety na skrzydlo natomiast napastnikiem na szpicy osamotnianym zostal Cr7. Co innego mecze na OT, tu juz duza ilosc okazji na siekniecie gola parcie do przodu, pofinal z Barca jakby inny od reszty ale ciezar gatunkowy meczy zrobil swoje ale ogolnie to te mecze z Barca moga uchodzic za brzydkie natomiast reszta? Lyon niby rowny mecz ale pelna kontrola MU calego spotkania. Mecz z ASR - przeciez to byl koncert gry MU, ASR prawie nie istnialo gdyby nie karny dla ASR, reszta to ciagle ataki MU i masa okazaji sam OH4 powinien sieknac z 3gole. jak ktos twierdzi ze to paskudny mecz i brzydkie MU to chyba powinien sie przezucic na inny sport. Finał to inna bajka, bo ten mecz wyglądał bardziej jak spotkanie na szczycie Premiership i rzeczywiście był dobry. -- czemu inna bajka ? co ten mecz przeciez to ukoronowanie calego sezonu CL, gdzie obie druzyny stworzyly sporo okazji do gola, oraz stworzyly pasjonujacy mecz az po karne. Jak dla kogos mecz byl nudny to trudno po prostu nie lubi widocznie takiej gry. Mowisz byl dobry to czemu nie chcesz go zaliczyc do obrazu gry MU, skoro mowisz ze MU gralo brzydko natomiast tu twierdzisz co innego. Wiec w koncu jak?? Jasne ze MU nie gralo cudownie we wszystkich meczach ale pisanie ze caly sezon w CL gral brzydko to po prostu klamstwo. Jak dla mnie chocby final z 2008roku byl zdecydowanie ciekawszy i lepszy niz z 2007. @czechzsochaczewa Lata swietniosc, wroc na Ziemie mamy rok 2009 :D, czasy sie zmieniaja by wygac w takich rozgrywkach jak CL czy ME trzeba miec po prostu swietna obrone, MU bez swietnej obrony i duetu Rio&Vidic mogloby zapomniec o triumfie w 2008. Obrona wygrywa sie puchary i taka prawda. 2009/01/01 17:11:03
Troche namieszalem :p
cytat z felietonu Rafala to: atak oparty na ciągłej wymianie pozycji i nieustającym ruchu wszystkich zawodników grających przed defensywą, będący kolejną wariacją futbolu totalnego. Ten styl nie toleruje klasycznego, zrośniętego z polem karnym snajpera, bo na połowie przeciwnika cały czas się kotłuje, by zdezorientować i zamęczyć jego obrońców. 2009/01/01 19:23:26
@mancunian-roo
A czy Zenit wygral puchar UEFA dzieki defensywie? To samo superpuchar. Oczywiscie miala wielki wplyw no ale bez przesady. 2009/01/01 21:26:50
@ mancunian-roo
Po kolei: 1. Piszę o fazie pucharowej bo statystyki przedstawione przez Rafała dotyczą tylko zeszłego roku. Ponadto choć bardzo lubię fazę grupową, to jest to jak dla mnie tylko kolejny etap eliminacji przed właściwym turniejem rozgrywanym systemem pucharowym. Wiem, że do poprzedniego zdania możesz się przyczepić więc podkreślam zwrot "jak dla mnie". Po prostu puchary to dla mnie przede wszystkim system pucharowy :) 2. Chodziło mi przede wszystkim o to, że Manchester grał brzydko i nudno. A nie, że wszystkie mecze z udziałem MU były brzydkie i nudne. Może nie wyraziłem się dość jasno, więc teraz to prostuję. 3. czemu inna bajka ? - już wyjaśniam.Wszyscy zauważyli, że MU w sezonie 07/08 w LM gra mniej efektownie niż w Premiership. A właśnie w finale zagrali jakby to był mecz Premiership a nie LM. I mecz był naprawdę dobry, obie drużyny się postarały i stworzyły naprawdę dobre widowisko. 4. Kiedyś już się niepotrzebnie wplątałem w jakąś rozmowę z Tobą o Manchesterze United i wiem, że na temat tego klubu nie przyjmujesz żadnych argumentów nie pasujących do Twojej jego wizji. Piszę to bez żadnej napinki, bez chęci prowokacji. Przyjmuję to do wiadomości i nie będę Cię przekonywał. Skoro w Twoim odczuciu MU grał piękny, ofensywny futbol a nie partie piłkarskich szachów bardzie pasujących do klubów z Italii to okej. Nie jestem tak zaangażowany emocjonalnie jak Ty w tą kwestię więc z mojej strony dyskusja skończona :) Pozdro! 2009/01/01 21:43:26
@ mancunian-roo
Sorka, sorka teraz sprawdziłem i to nie z Tobą jakiś tam bezsensowny spór o MU był tylko z Kamilem coś tam, coś tam... :) Jeszcze raz sorka... Pozdrawiam :) 2009/01/01 21:45:53
2009/01/01 23:30:07
salvatore82
Ze ty to pamietasz? Jakim cudem? wow. teraz ja po koleji : 1. No to juz co innego jednak w wczesniejszym poscie mogles podkreslic ze chodzi Ci glownie o faze pucharowa. Natomiast mniej czy wiecej twierdze jednak ze CL to jednak obie fazy sa wazne i w tym samym stopniu miarodajne :p Jak oceniac to cala CL lacznie z grupami. Natomiast tak zgodze sie ze MU w fazie pucharowej gralo bardziej cofniete bardziej wyrachowanie, jak mowilem to bylo zamierzone z racji taktyki MU. 2.Ok 3. No racja pelna zgodnosc, ale widzisz jednak final to ukoronowanie calego sezonu CL, a wiec do oceny gry MU w CL chyba powinien wchodzic??. 4. Twoim odczuciu MU grał piękny, ofensywny futbol a nie partie piłkarskich szachów bardzie pasujących do klubów z Italii to okej.=== jesli chodzilo Ci o Kamila232. to Ok :p natomiast i tak odp. Dla mnie MU pieknie gralo ale glownie w EPL, swietny byl tez mecz z ASR na OT, to byl szybki ofensywny football jaki lubie, pomine juz 7-1z ASR w sezonie 06/07 no bo mysle ze takie MU chyba kazdemu sie spodobalo :D . Dla mnie MU w sezonie 07/08 w CL gralo roznie jak mowilem na wyjazdach gra MU srednio mi sie podoba i bynajmniej nie nazwalbym tego piekna gra bo wiadome cofniecie sie bardziej, wyrafinowana gra, natomiast gra MU na OT juz zdecydowanie bardziej mi sie podobala. Natomiast czy to piekna gra? dla mnie ladna - (piekny to byl mecz z ASR na OT wzeszlym sezonie)--natomiast bynajniej nie nazwalbym tego gra Brzydka. Nudna? tak jesli chodzi o gre na NC tak zgodze sie. Natomiast calego sezonu w wykonaniu MU w CL 07/08 nie nazwalbym brzydkim i nudnym dla mnie to zbytnia przesada. Komus moglo sie to nie podobac Ok. Natomiast brzydko i nudno to MU zagralo ale w meczu z StokeCity wygranym 1-0 w obecnym sezonie. Dla mnie roznica nieporownywalna. Pozdrawiam 2009/01/01 23:55:25
@czechzsochaczewa
Jasne ze nie dzieki samej defensywie ale bez dobrej obrony o tym mogliby zapomniec. BTW chyba nie chcesz powiedziec ze np. Zenit na wyjezdzie z BayernemMonachium gral otwarta pilke? Zauwaz ze wiekszosc goli padlo po kontrach w ktorych prym wiodl Arszawin ;) Co do superpucharu MU bylo w fatalnej formie jedynym graczem ktory w danym meczu i okresie byl w formie to Tevez. Z jednym graczem nie da rady :p Natomiast wlasnie defesywa MU grala katastrofalnie wtedy. 2009/01/02 14:22:10
Vidić właśnie zyskał dwóch mlodych podopiecznych w Manchesterze, mówi się o łącznej kwocie 17 mln funtów.
Sam jestem pod wrażeniem Lewandowskiego, czy Strilića, sam czekam aż ktoś da za Błaszczykowskiego 10 baniek. Ale takie niusy studzą mój entuzjazm i sprowadzają na ziemię. |
|