Blog > Komentarze do wpisu

Straszny rok bogów futbolu

Canarinhos

Zapomnijcie o słowackim krachu ludzi Beenhakkera. My, futbolowa biedota, mamy nielekko, ale naprawdę ciężko mają bezwstydnie wypasieni talentem bogacze.

I co z tego, że awansują na mundial. Kogo obchodzi awans, awans należy się z urodzenia. Dokładniej - szlachetnego urodzenia. Konieczność eliminacyjnego użerania się wynika tylko z luki w systemie.

Brazylijczycy właśnie w trzecim z rzędu meczu u siebie nie strzelili gola. Ani nie stracili. Trzy razy wcisnęli rodakom niestrawnego gniota do natychmiastowego zapomnienia. 0:0 z Argentyną, choć wywołuje czkawkę, da się przełknąć. 0:0 z Boliwią staje w gardle. Następujące po dwóch kolejnych bezbramkowych suchotach 0:0 z Kolumbią zachęca do protestacyjnej głodówki. 270 minut grania przy sejsmografach wariujących od fanatycznej publiki bez jednego marnego gola?! Mimo blisko setki brazylijskich piłkarzy rozbijających się po Lidze Mistrzów?! Czego jeszcze trzeba, by raz na bite cztery i pół godziny do bramki się jednak przepchnąć?

Istotnie, akurat bezlitosnych snajperów ostrzeliwujących resztę świata ostatnio im ubyło. Dostępni mają klasę, ale najlepszymi na planecie nikt ich nie nazywa. Adriano wciąż dochodzi do siebie po piruetach pod dyskotekowymi stroboskopami, Robinho popędził za szmalem do przeciętnych póki co parweniuszy z Manchesteru City, Jo - również, młodzutki Pato powoli odnajduje się między dorosłymi, Romario mimo wszystko postanowił skończyć karierę etc. Z nałogowymi rewolwerowcami jest tak krucho, że zdesperowani brazylijscy kibice wyczekują cudownego uzdrowienia Ronaldo. Wiecznie schorowanego 32-latka bez klubu. Nie ma co, wybawiciel nie z tej ziemi.

Powtórzmy: bez paniki, „Canarinhos” na mundial awansują na pewno. Sami to wiedzą.

Nad Amazonką mają inne problemy. Z zaakceptowaniem estetyki odrętwiająco bezbarwnych popisów piłkarzy na własnych stadionach. Ze zniesieniem na stanowisku selekcjonera byłego defensywnego pomocnika Dungi. Jeśli Brazylijczycy nie zdobyli gola w trzech z rzędu meczach u siebie eliminacyjnych, to znaczy, że nie zdobyli gola u siebie od początku roku 2008. Sparingi reprezentacja kraju eksportującego kilkuset piłkarzy rocznie rozgrywa już wyłącznie tysiące kilometrów od granicy.

Ostatnie 21 meczów towarzyskich zagrała w Europie, Azji lub Stanach Zjednoczonych. Z ostatnich 34 tylko jeden - porywający, z Gwatemalą - odbył się w ojczyźnie. Piłkarze z LM latają bliżej, federacja zgarnia grubą kasę.

Ot, futbolowe Eldorado. Tylko zazdrościć, zwłaszcza po borucowo-polskim klopsie ze środy.

piątek, 17 października 2008, rafal.stec

Komentarze
2008/10/17 03:51:03
Brazylijczycy nawet w głębokim dole ograli by nas niemiłosiernie co najmniej 4:0 :/ Kiedy w Polsce weźmiemy od nich przykład i wreszcie zaczniemy inwestować w młodzież?
P.S: Kasa za Kube należy się Częstochowie ale PZPN woli o tym zapomnieć a swoje przechlać :(
-
2008/10/17 09:24:29
www.kupimyklub.pl

Panie Stec, czekamy na jakas wzmianke ;)
-
2008/10/17 10:06:25
No rzeczywiście, Brazylia ma duży problem z napastnikami. Robinho, Jo, Pato, Adriano nawet w wiele gorszej formie niż teraz byliby o niebo lepsi od atakujących Kolumbii, czy Boliwii. Pomijając fakt, że ich pomocnicy też mają niezły dryg do zdobywania goli (a nawet obrońcy). Moim zdaniem nie jest to odpowiedni argument, do ich usprawiedliwiania. Kłopoty wyniką raczej z czego innego.
-
2008/10/17 10:29:11
a ja byb chciał zeby ronaldo pojechał do rpa i został królem sztrzelców
-
2008/10/17 11:00:27
To nie futbolowi Bogowie tylko co najwyżej bożki ---- młodzi piłkarze brazylijscy są coraz słabsi a napastnicy to już farsa---- a w sprawie ich awansu na MŚ na pewno awansują bo jak sami nie strzelą to sędziwie jakieś karne podyktują ,żeby chociaż z 11 metrów sobie strzelili
-
2008/10/17 12:48:16
Wygląda na to, że dni Dungi są policzone. Nie ważne, że i tak zakwalifikują się do RPA - takiego stylu gry kibice po prostu nie zaakceptują. I bardzo słusznie - ciekawe, kiedy ostatnio (i czy w ogóle) zdarzyła im się taka seria meczów u siebie bez bramki? Obstawiam, że... nigdy.
Brazylia może przegrywać, ale musi grać porywająco. Przy Dundze, świetnym zresztą piłkarzu, to się nie uda.
-
2008/10/17 15:14:09
"Robinho, Jo, Pato, Adriano nawet w wiele gorszej formie niż teraz byliby o niebo lepsi od atakujących Kolumbii, czy Boliwii."
Od takiego Radamela Falcao (Kolumbia) czy Marcelo Moreno (Boliwia) nie byliby o niebo lepsi :) Zreszta brazylia awansuje, tego w ogole nikt nie poddaje w watpliwosc.
-
2008/10/17 15:17:37
Bo grają na Maracanie zamiast na Morumbi Sao Paulo!!! W Rio presja jest za duza.

A do tego wygrywaja na wyjezdzie 3-0 i 4-0 (Chile, Wenezuela) a wiec to nie jest do konca, ze maja jakis niewyobrazalny kryzys.
-
2008/10/17 15:24:19
Poza tym Dunga jest lubiany w CBF, chociaz nienawidzony w prasie i wsrod kibicow, jako czlowiek opryskliwy i bez doswiadczenia, podejmujacy dziwne decyzje kadrowe.

Kandydatami na nastepce sa Vanderlei Luxemburgo z Palmeirs (juz byl trenerem kadry) i Muricy Ramalho z Sao Paulo (dwa ostatnie mistrzostwa Brazylii)
-
2008/10/17 15:25:16
@1szy koment: NIC SIE MEDALIKOM NIE NALEZY!!!
-
2008/10/17 17:57:54
Wywód poniekąd konfundujący. Nie martwcie się Słowacją, bo Brazylijczycy mają gorzej, ale i tak możemy im zazdrościć. Zagalopował się Pan z kompozycją, czy cuś...;-)
-
2008/10/17 18:02:24
Ale to nie jest cecha tylko Brazylii, ale w ogóle południowoamerykańskich drużyn:
Argentyna w XXI wieku zagrała tylko 2 towarzyskie u siebie. Z ostatnich 40 towarzyskich zagrała tylko 2 u siebie (dla porównania - z ostatnich 40 towarzyskich Brazylia zagrała 5 u siebie).

Urugwaj w XXI wieku rozegrał 4 towarzyskie u siebie, a Boliwia pięć, czyli oba kraje mniej niż Brazylia.

Kolumbia od 1999 roku rozegrała 6 towarzyskich u siebie.

Paragwaj w XXI wieku rozegrał 2 towarzyskie u siebie (!). I to jest dobra okazja, by wyjaśnić sytuację: ponad 10 lat temu Wójcik z kadrą pojechali do Paragwaju, by przegrać 0:4. Zczuba opisali ten mecz w artykule o meczach naszej kadry w składzie "gramy w tym zestawieniu pierwszy i ostatni raz": www.sport.pl/sport/1,74696,4773102.html
Na trybunach tysiące Paragwajczyków, a tu przyjeżdżają rezerwy z Polski. Tak wpłynęło to na Paragwajski ZPN, że od tego momentu dziś rozegrali u siebie zaledwie jeden sparing z drużyną spoza Ameryki! Nie dziwie się im - jak mają nas olewać, to po co ich gościć u siebie? Lepiej samemu popodróżować.

Wracając do Brazylii: nie jest ona w Ameryce Płd. żadnym wyjątkiem, jeżeli chodzi o granie sparingów tylko na wyjeździe, jak od jakiegoś czasu wmawiają nam polscy dziennikarze. Mało tego, jak wyżej pokazałem, gra ona wręcz częściej u siebie sparingi, niż pozostałe zespoły południowoamerykańskie. Ale o tym Pan Stec nie napisze, gdy nie pasuje to do tezy artykułu.

Swoją drogą: tradycja towarzyskich meczów o nic w Ameryce Płd. nigdy nie była tak żywa, jak w Europie. Np. Wenezuela zaczęła grać w latach 30, a pierwszy przegrany mecz towarzyski u siebie z drużyną z Płd. Ameryki zanotowała w ... 1989 roku. Boliwia gra od lat dwudziestych, a pierwszy towarzyski u siebie zagrała w 1971. Nie przeszkadza to oczywiście Panu przedstawić niegrania towarzyskich u siebie jako jednego z głównych problemów brazylijskiego futbolu. To, że dla żadnego Brazylijczyka to nie jest w ogóle temat, to mniej istotne :/




@mazaki72:
ciekawe, kiedy ostatnio (i czy w ogóle) zdarzyła im się taka seria meczów u siebie bez bramki? Obstawiam, że... nigdy.

Dość podobną serię: prawie roku bez gola u siebie mieli w 1998 roku. Skończyło się vicemistrzostwem świata... W latach 1983/84 w pięciu kolejnych domowych meczach strzelili łącznie 1 bramkę. Skończyło się na ćwierćfinale MŚ.
-
2008/10/17 18:16:03
Pozazdrościć brazylijskich "problemów" - dla nas kluczowa jest sprawa samego awansu, mniejsza o styl. Ja zresztą uważam, że nasza reprezentacja mimo wszystko nie gra brzydko. I co najważniejsze - walczy o awanse do mistrzostw, a nie tylko statystuje. Przyzwyczailiśmy się w drugiej połowie lat 80-tych oraz 90-tych ubiegłego stulecia do raczej pewnego pokonywania słabiaków i kompletnej niemożności (z małymi wyjątkami) do nawiązania walki z faworytami jak Anglia, Szwecja czy Holandia. Ale pokazaliśmy, że umiemy pokonać faworytów, np:
- Norwegia (w latach 90-tych uchodzili za toporną, ale bardzo skuteczną ekipę, m.in. z racji 2 zwycięstw nad Brazylią i grających w czołowych klubach takich piłkarzy jak Flo czy Solskjaer; o tabunach innych graczy w Premiership nie wspomnę)
- Ukraina (powszechne zachłysnięcie się rosnącymi pieniędzmi w piłce na Wschodzie i okresem dobrej gry Dynama Kijów, Szachtara i klubów rosyjskich + sukcesy Szewczenki w Serie A i Rebrowa w Premiership)
- Portugalia (bez zadęcia, to naprawdę światowy top; na wyjeżdzie też nie oddaliśmy im pola)
- Czechy (od czasów "wyprzedaży srebra" z ME utrzymują w czołówkach rankingów; pokazalismy, że nie tylko w sparingach dajemy im radę)

Jest na pewno lepiej, choć wszyscy jojczą, że nie mamy takiej europejskiej gwaizdy jaką był Boniek. Nie mamy i szybko się nie dochowamy. Ale reprezentacji chce się kibicować.

A czasy dominacji supersnajperów moim zdaniem minęły, kolektyw liczy się bardziej niz kiedykolwiek, gdy obrońcy są prawdziwymi atletami zdolnymi zatrzymać (by fair means or by foul) napastników, zamiast podziwiać ich "kółeczka". Dziś boczni obrońcy biegają od jednego pola karnego do drugiego (pamiętaci jak Amadeo Carboni i Jocelyn Angloma wspierani przez innych "starszych panów" robili maratońskie dystanse a Valencia dwa razy z rzędu zagrała, niestety bez powodzenia w finałach LM) w ofensywie stają się skrzydłowymi, bombardują bramki przeciwnika (np. pamiętny Roberto Carlos) - normalka, futbol totalny to fakt. Mniejsza o to, kto strzela - gra drużyna.

Pozdrawiam.
-
2008/10/17 18:59:50
Panie Rafale
Prosze nie odwracac uwagi od kleski reprezentacji Polski. Co to za problem z Brazylia? Wygraja kilka meczow nastepnych i po klopocie. Natomiast my mamy sie czym martwic. Okazuje sie, ze pod wodza Beenhakkera reprezentacja nie zrobila postepu od poczatkowych meczow w poprzednich eliminacjach. Nie dorobilismy sie rowniez nowych gwiazd w reprezentacji.
-
2008/10/17 19:19:55
A poza tym po co im grać nieinteresujące sparingi u siebie, skoro jadą na Wembley (czy gdziekolwiek w Europie lub Azji) i pełne 90 000 luda po 50, 60 funciaków za bilet, bo każdy chce zobaczyć Brazylię. Choć przyznam, że w Brazylii jest podobnie, tyle że przy meczach o punkty. 3 godziny i po biletach... A do tego zadymy jak komuś zabraknie wejściówki.
-
2008/10/17 19:34:11
Trochę z innej beczki, ale nie do końca bo o Brazylijczyka przecież chodzi..
Czy takie mamy aspiracje?

Rafał byłoby miło jakbyś się wypowiedział na ten temat.
pozdrawiam
-
2008/10/17 19:34:56
W el. MŚ 2002 Brazylia zajęła 4miejsce w grupie zapewniając sobie awans w ostatniej kolejce. Grali brzydko (względnie, jak na Brazylie), LFS miał więcej wrogów niż przyjaciół i wszyscy mówili o wielkim kryzysie Canarinhos... Jak było podczas MŚ 2002 roku wszyscy wiemy i świetnie pamiętamy. ;)
-
2008/10/17 19:36:08
Tak Brazylia wg mnie juz 6 lat jest w kryzysie. Zwyciestwo w MS 2002 spowodowalo pewna zarozumialosc przejawiajaca sie w ich grze
-
2008/10/18 00:17:31
Ile razy Brazylii nieco gorzej się wiedzie przypomina mi się sytuacja sprzed kilku lat, gdy na potrzeby poprawy reprezentacyjnej gry chciano... naturalizować Serba Dejana Petkovica! Może to jest rozwiązanie każdego problemu reprezentacyjnego - transfer:) Polacy też niedługo prawdopodobnie przyjmą nietypową strategię budowania kadry.
-
2008/10/18 17:30:33
wojtecky napisał:
Jest na pewno lepiej, choć wszyscy jojczą, że nie mamy takiej europejskiej gwaizdy jaką był Boniek. Nie mamy i szybko się nie dochowamy. Ale reprezentacji chce się kibicować.
Może się dochowamy... Trzeba tylko chuchać i dmuchać na Kubę, bo to nasze jedyne słońce na pochmurnym niebie.
-
2008/10/18 19:24:53
@wirone
Wypowiadałem się na ten temat wielokrotnie. I na blogu (wpisz w wyszukiwarkę Roger, szybko znajdziesz), i w felietonach. Teraz już po herbacie, jest nasz i tyle...
pzdr
-
2008/10/19 15:05:08
SKORO BRAZYLIA NIE GRA U SIEBIE MECZÓW TOWARZYSKICH TO ZORGANIZOWAC SPARING Z REPREZENTACJA POLSKI (z Borubarem w bramce) W SAO PAULO I SIE KANARKI NASTRZELAJĄ I SIE ODBLOKUJA...