Blog > Komentarze do wpisu

Czy Mourinho znajdzie drugiego Mourinho

Max Tonetto, Zlatan Ibrahimovic, Sulley Muntari. Fot. Reuters 

Jose Mourinho mocny nie tylko w gębie. Rosellę Sensi doprowadził niemal do płaczu - przy wyniku 4:0 dla Interu siedząca w loży honorowej prezes Romy wyraźnie toczyła walkę z samą sobą, by znieść tortury z godnością. Poprzednie czterobramkowe zwycięstwo na wyjeździe odnieśli mediolańczycy w grudniu 2005 roku, ale wtedy roznieśli przeciętną Regginę, nie wicemistrza kraju. Skaczę właśnie po włoskich telewizjach. Wszędzie trwa konkurs na najładniej podlizującego się portugalskiemu trenerowi. Mourinho lepiej nie podpaść, bo umie się odgryźć, a powiedzieć mu coś miłego warto. Kto wie, może pewnego dnia się odwdzięczy. W popularnym programie „Controcampo” nawet komentator, który dotąd najostrzej szkoleniowca Interu krytykował, krzyczał do niego: „Dzisiaj zrozumiałem, na czym polega pana wielkość.”

Same słodkie słówka przez całą jesień śle Mourinho także bohater wieczoru, Zlatan Ibrahimović. Z nim niełatwo ułożyć sobie stosunki, poprzedni trenerzy miewali poważne trudności z wynegocjowaniem choćby paktu o nieagresji. Mourinho się w Szwedzie w wzajemnością zakochał, on zresztą wszędzie buduje silne emocjonalne więzi z najważniejszymi piłkarzami drużyny - gwiazdorzy Chelsea zareagowali na jego dymisję niemal jak członkowie sekty, których opuścił wielbiony przywódca, więc życie straciło sens.

Ibrahimović może być moim zdaniem graczem kluczowym dla przyszłości Interu w Lidze Mistrzów, czyli rozgrywkach dla właściciela klubu i fanów ważniejszych niż Serie A, wygranych ostatnio w latach 60. Jego naczelną wadą, oprócz zbyt silnych wahnięć formy, były w ostatnich sezonach blade występy w meczach szlagierowych. Szwed źle znosił presję wielkich gier, w tłumie klasowych rywali malał i zapominał magicznych kopnięć, a przede wszystkim strzelał potęgom niewiele goli. Nie strzelał ich w ostatnich dwóch meczach ani Milanowi, ani Juventusowi, nie strzelał ich w rozstrzygających momentach Ligi Mistrzów.

Statystyki dotyczące tych ostatnich rozgrywek są, biorąc pod uwagę klasę Ibrahimovicia, wręcz szokujące. Nie miałem pewności, czy pamięć mnie nie zawodzi, i sprawdziłem jego osiągi w spotkaniach z rywalami reprezentującymi najsilniejsze ligi Europy. Wyglądają marniej niż sądziłem. W 12 meczach z Arsenalem, Liverpoolem, Bayernem, Werderem i Valencią Szwed zdobył zaledwie jedną bramkę (i to w fazie grupowej, grał jeszcze wówczas w Juventusie). Asysty nie wypocił żadnej.

Zawodził Ibrahimović, zawodzili inni. Świetnych graczy mediolańczycy zgromadzili mnóstwo, uginała się od nich nawet ławka mediolańczyków. Ale wielkich osobowości, kochających najtrudniejsze wyzwania i przesądzających o wielkich triumfach, brakowało. (Lokalni rywale uzbierali ich mnóstwo - od Kaki i Szewczenki, przez Inzaghiego, po Pirlo i Seedorfa). Mourinho pewnie jeszcze przed lądowaniem na lotnisku Malpensa wiedział, że musi znaleźć jeszcze jednego - co najmniej jednego - Mourinho. Charyzmatyczną osobowość biegającą po boisku, kogoś w typie Franka Lamparda czy Johna Terry'ego.

O czym przypomniałem sobie akurat dziś właśnie z powodu Ibrahimovicia, który pierwszy raz - odkąd gra w Serie A - strzelił dwa gole przeciwnikowi z europejskiej czołówki. Naprawdę - pierwszy raz. Zostaje tylko wątpliwość, czy odrętwiała, wykonująca samobójcze ruchy Roma wciąż do czołówki należy.
niedziela, 19 października 2008, rafal.stec
Komentarze
2008/10/19 23:57:02
Najbliższa przyszłość powinna pokazać, czy to tylko jednorazowy zryw na 'international level' hehe :)
btw: "Mourinho pewnie jeszcze pewnie przed lądowaniem" ;)
-
2008/10/20 00:04:01
@wirone
poprawione, dzięki
-
2008/10/20 00:16:26
Piłkarze Romy zarżnięci po meczach repry (Aquilani!). Kilka kontuzji i padła im cała linia obrony (w styczniu trzeba kupić co najmniej jednego DC).
Brawa dla Mourinho za wystawienie Obinny! Fani calcio wiedzą o kim mowa. Ten nigeryjski NAPASTNIK może być czarnym (sorry :-)) koniem portugalskiego mądrali.
-
2008/10/20 00:21:53
Ibrahimovica zawsze zaliczalem do elitarnego grona pilkarzy, ktorych nie lubie. Tzn. nie cenie jego umiejetnosci. Choc co jakis czas strzela fantastyczne gole i wielu go podziwia nigdy mnie do siebie nie przekonal. Moze to jest zwiazane z tym, ze w ogole nie przepadam za napastnikami o podobnym stylu. No i z wloskich druzyn kibicuje Juve w ktorym furory nie zrobil. Gratuluje Mourinho, jednak on musi sobie radzic nie tylko we Wloszech, ale i w Europie. Grupe w LM ma wg mnie slabsza, ciekaw jestem co pokaze w play-offach
-
2008/10/20 08:41:57
Z Mourinho czy bez, Interowi należy się sukces w Europie jak psu kość. Wiecej tutaj:

krzysztofmalinski.blox.pl/2008/09/Inter-zagra-w-finale-z-Atletico-Jezeli-istnieje.html
-
2008/10/20 10:04:36
"Wszędzie trwa konkurs na najładniej podlizującego się portugalskiemu trenerowi. Mourinho lepiej nie podpaść, bo umie się odgryźć, a powiedzieć mu coś miłego warto. Kto wie, może pewnego dnia się odwdzięczy."


Czytając ten kawałek przypomniał mi się "Cesarz" Kapuścińskiego. W Interze za Mourinho tak samo jak w pałacu (w Etiopii) za Hajle Selasje panują te same relacje między oświeconym władcą, a "magmą stugębną"... Obaj panowie mogliby sobie podać rękę, gdyby było to możliwe:-)
-
2008/10/20 11:33:40
O Zlatanie dużo już napisano i powiedziano. Póki co, w najważniejszym jak dotąd meczu - z Milanem - nic wielkiego nie pokazał. W reprezentacji też. Zobaczymy, czy po Romie uda mu się choć przez kilka kolejnych spotkań grać tak dobrze. W przeszłości różnie z tym bywało. Obawiam się, że historia nam się powtórzy, zaraz Zlatan zniknie z pierwszych stron gazet (i blogów :)) A co do Romy - nie umniejszając oczywiście sukcesu Interu, bo wynik robi wrażenie - drużyna jest w kompletnej rozsypce i miała pecha, że właśnie teraz wypadł mecz z Interem. Nie miała szans nawet na remis, nie ma co gadać.

-
2008/10/20 13:47:22
@wirone
Popraw mnie jeśli się mylę, ale w polskiej strefie medialnej nie tłumaczy się pojęcia "international level". Pozostawia się je w formie oryginalnej tak jakby nikt nie wiedział co z nim zrobić, jakby to był jakiś wynalazek Beenhakkera. Trafiłam jednak na ten termin również na serwisach zagranicznych, gdzie jest on używany bez żenady, ironii lub cynizmu na określenie "poziomu reprezentacyjnego". Zresztą pojęcie "international" zdaje się znaczyć tyle co "reprezentant" (np. w języku francuskim). Nie wiem jednak czy nie jestem w błędzie. Pozdrawiam!
-
2008/10/20 13:51:45
Acha jeszcze jedno: moja intuicja zdaje się podążać następującym szlakiem: "international" = międzynarodowe, "international level" = poziom międzynarodowy, tzn. poziom rozgrywek międzynarodowych, tzn. między narodami, tzn. reprezentacyjnych, stąd: "international level" = poziom reprezentacyjny". To tak dla klarowności.
-
2008/10/20 15:23:54
Ciekawe, jak na motywację graczy Interu wpłynie deklaracja Mourinho o jego niesłabnącej miłości do ligi angielskiej.
-
2008/10/20 15:38:25
Piękny mourihhno, mądry etc... O nawet z Interem wygrał mecz na international lewel. Cokolwiek, by się nie stało, to i tak prędzej Roma, Juve, czy Milan wygrają Lm niż Inter. Nie wierzę w ta drużynę, tak samo jak w kluby niemieckie. Lm znów będzie angiellsko-hiszpańska, a milan wygra Uefa.
Swoją drogą Interowi bliżej do Lyonu niż np do Arsenalu, Barcelony, czy nawet Valencii.
-
2008/10/20 16:23:57
Nie wiem, czy Pan śledzi komentarze, panie Rafale, ale napiszę...

Pisze Pan artykuł do gazety, w którym wypowiada się Pan o puszystości Boruca. Czy nie może Pan zakończyć tego mitu? To jest mit, z tego względu, iż Boruc ma wagę (aktualnie 93kg) taką, jaką powinien mieć każdy facet o jego wzroście (193cm). Łatwo można wyliczyć z tego BMI. Jest ono równe 24,97 i mieści się w normie.
Pozdrawiam!
-
2008/10/20 16:47:58
@joaquin017
Kolega widzę miał ostatnio okazję ważyć Boruca:) Winszuję.
Trzeba wziąć pod uwagę ze źródła bliskie piłkarzowi mogą troszkę ściemniać. Ja mu daję stówę, co przy jego wzroście jest delikatną nadwagą.
Dobrze że nie podają obwodu w biodrach :)
-
2008/10/20 17:01:10
@yoaquin017
Co prawda zrobiłem osobny wpis z linkiem do felietonu, ale odpowiem jeszcze tutaj. Nawet gdyby dane dotyczące Boruca były prawdziwe, w co wątpi dziaam, to:
1) BMI jest niedoskonałym wskaźnik, można mieć wysokie i z samym mięśni się składać. Lepiej mierzyć procent tkanki tłuszczowej w organizmie. A tych wyliczeń nie mamy.

2) prawidłowe BMI zawiera się między 18,5 a 24,9. Powyżej to nadwaga. Boruc jest w opkolicach górnej granicy, zatem albo ledwie się mieści w normie, albo trochę poza nią wystaje. Wszystko jedno, sportowcowi nie wystarczy mieścić się w normie - najlepiej byłoby mieć proporcje idealne...