Blog > Komentarze do wpisu

Propagandowy triumf polskiego sportu

Prezes PKOl Piotr Nurowski utrzymuje, że igrzyska w Pekinie były dla polskiego sportu udane. Zliczył medale i wyszło mu tyle samo, co w Atenach. Dzięki sześciu srebrom dorobek jest nawet cenniejszy.

Cztery lata temu werdykt - jednomyślny, bez jakichkolwiek słyszalnych wotum separatum - brzmiał inaczej: ponieśliśmy klęskę. Ale wtedy prezesem PKOl nie był Nurowski. W 2005 roku grzmiał: „Muszę to z przykrością stwierdzić, że od Barcelony polski sport znajduje się trochę na równi pochyłej. Przypomnę - Barcelona to dziewiętnaście medali, Atlanta siedemnaście, Sydney czternaście, w Atenach było już ich tylko dziesięć, a apetyty przecież były dużo większe. Coś trzeba zrobić.”

Z prezesowskiego fotela Nurowski zaczął dostrzegać niuanse. - A co ja mam powiedzieć koleżance ze Szwecji? - zapytał z troską, pijąc do mizernego wyniku Skandynawów - zaledwie pięciu medali. Nie wiem, czy tej metody analizy uczył się jako kierownik wydziału propagandy w Komitecie Wojewódzkim PZPR, czy od jej największego wirtuoza Michała Listkiewicza. Mam za to pewność, że w konkurencji wynajdywania przykładów, że gdzie indziej jest gorzej, działaczowscy giganci naszego sportu osiągnęli mistrzostwo.

Panie prezesie, nie obchodzi mnie Szwecja. A gdyby mnie obchodziła, to bym zajrzał jeszcze do klasyfikacji medalowej ostatnich igrzysk zimowych. I znalazłbym tam siedem medali złotych, dwa srebrne, pięć brązowych. Jak się pomieszkuje z reniferami, to bieganie na nartach jest popularniejsze niż siatkówka plażowa.

Szwedzi mają dyscypliny, w których czują się potęgami. Miażdżąca większość rozwiniętych krajów ma dyscypliny, w których czuje się potęgami. A my na co stawiamy? Od ważnej postaci Ministerstwa Sportu Tomasza Marcinkowskiego, usłyszeliśmy, że na sporty wodne.

No to się nałykaliśmy tych wodnych medali. Gdyby nas nie uratowali fantastyczni wioślarze, mielibyśmy tradycyjną porażkę w kajakach i dwie katastrofy - na basenie i żaglach. Przypomnijmy - w sportach, w których aspirujemy do pozycji mocarstwa.

Aspirujemy oczywiście teoretycznie, bo w polskim sporcie nic nie dzieje się zgodnie z planem. Czempioni rodzą się nam przypadkiem, nie w wyniku przemyślanych strategii Nurowskiego i jemu podobnych. Małysz, Kubica, Radwańska czy Korzeniowski do historii przechodzą dzięki osobistym przymiotom, a nie sprawnemu systemowi wspierania talentów. Nie dorobiliśmy się żadnej dyscypliny, może poza siatkówką, stale wychowującej klasowych zawodników. Nie istnieje nic, w czym bylibyśmy mocni. Zawsze mocni, nawet jeśli akurat nie sypnie medalami. A na igrzyskach w Pekinie nie podziwialiśmy sukcesu ani jednego rodaka startującego w konkurencji wystarczająco prestiżowej, by usłyszał o nim świat.

Nurowski rzucił jeszcze mającą wywołać piorunujące wrażenie liczbą - aż 540 z 958 medali zdobyli reprezentanci czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej. Że niby coraz bardziej zachłanne supermocarstwa zjadają cały tort.

Panie prezesie, znów pan manipuluje. Na poprzednich igrzyskach liderzy zajęli 517 z 929 miejsc na podium. Różnica jest śladowa. Wtedy najwięksi zgarnęli 55,7 proc. wszystkich medali. Teraz 56,3 proc.

Na moje oko jest z reprezentacją Polski tak, jak było w Atenach. Czyli bardzo źle. Ale pocieszę pana, że wystarczy pogadać ze specjalistami od liczenia miejsc z ministerialnego Departamentu Sportu Kwalifikowanego - panami Marcinkowskim, Wasiakiem i Pośnikiem oraz panią Jankowską - by wynaleźć mnóstwo statystyk dowodzących, że zrobiliśmy gigantyczny postęp. W końcu ponadmiliardowe Indie wypociły ledwie trzy medale.

PS Przeprowadziliśmy z Radkiem Leniarskim wywiad z wymienianym wyżej dyrektorem Marcinkowskim. Później go tutaj podlinkuję, bo jest wyjątkowy. W naszych - mojej i Radka znaczy - dziennikarskim karierkach chyba najśmieszniejszy i najstraszniejszy zarazem.
poniedziałek, 25 sierpnia 2008, rafal.stec

Komentarze
2008/08/25 11:24:21
Rafale,
nie chce zabrzmieć jako obrońca działaczy PKOl, ale chciałbym wiedzieć jaką liczbę medali (i w jakich dyscyplinach) możecie, jako kreatorzy opinii publicznej w tej kwestii, uznać za sukces?
Bo jak tak patrzyłem na nasze osiągnięcia, to poza pływaniem i żeglarstwem, gdzie rzeczywiście było dużo poniżej oczekiwań, wszędzie indziej nie było źle. 2 medale w lekkiej atletyce, i to nareszcie nie chód sportowy i tyczka kobiet, tylko konkurencje troche bardziej prestiżowe i rozpoznawane. Wioślarstwo bardzo dobrze. Kajaki - gdyby był choć jeden brąz z tych dwóch przegranych łącznie o 0.1+ sekundy, też nieźle.
Sporty walki - źle, ale tam ostatnie konkretne sukcesy były w Atlancie.
Moim zdaniem, gdyby nie przegrane ćwierćfinały siatkarzy i piłkarzy ręcznych, to możnaby nazwać te igrzyska sukcesem. A tak jest może i porażka, ale nie jakiś totalny kataklizm.
-
2008/08/25 11:29:52
zgadzam sie w 100% z red. Stecem. Polski sport nie ma przyszłości, nie ma szkołek i aren do uprawiania sportu. jeśli w najblizszym czasie nikt nie podejmnie inicjatywy wyciągnięcia polskiego sportu z dołka to za kilka lat będzię płacz i zgrzytanie zębawmi.
nawet dobrze się stało, że niektórzy faworyci zawiedli w Pekinie (mowa m.in. o floresistkach). moze te porażki otworzą komus szeroko oczy!
bardzo smutne jest również to ze wszystkie związki sportowe w PL wymagają sukcesów i na tym się konczy. nie wiem czy ktos oglądał studio TVP podczas ceremoni zamknięcie IO, na której to nasz srebrny medalista z Pekinu -Kołecki oswiadczył ze za brązowy medal mistrzostw ŚWIATA (!) dostał nagrodę w wysokosci 9 tys. złotych (!) od swojego związku. dla mnie i z pewnoscią dla samego Kołeckiego jest to smieszna kwota. harują całymi dniami przez większosc roku i po ogromnym sukcesie otrzymuje tylko (albo az??) 9 tys. zł.

przeciesz nawet na waciki Kołeckiemu to nie wystarczy ;)

-
2008/08/25 11:36:51
" Małysz, Kubica, Radwańska czy Korzeniowski"

nie osmieszaj sie dziennikarzyno, porownujac Kubice do korzeniowskiego... zenada.

kiedys zmuszano nas do ogladania tej debilnej konkurencji w pseudo-podbiegniu a teraz jeszcze gorzej taki niedorajda zarzadza calym sportem w publicznej tv...
-
2008/08/25 11:47:28
@ zenekrasista
twój nick mówi wszystko - siano w głowie (o ile ona istnieje)

Co do sportu - cóż, dla działaczy najważniejsze, że za PUBLICZNE pieniądze mogli zwiedzić Pekin, popić. W Londynie będzie lepiej - więcej Polaków to i przespać się po libacji będzie gdzie (nie na trawniku). Panie Prezesino PKOL - więcej samokrtycyzmu! I do roboty - nie robicie tego społecznie. A tak naprawdę powinniście (na pewno nie wszyscy) jeszcze dopłacać za błazenadę jaką odwalacie co jakiś czas. Dobrze, że dziennikarze nie puszczają wszystkiego w eter, bo by w kraju czekała kolejka żeby was zlinczować
-
2008/08/25 12:05:04
Krótko o tym, że potęgi zebrały te pięćdziesiąt z kawałkiem procent medali - To można było już przed igrzyskami typować, a pan Pareto dodałby zapewne, że 80% miejsc na podium weźmie 20% ekip spośród tych, które cokolwiek z Pekinu przywiozą.
-
2008/08/25 12:05:22
Krótko o tym, że potęgi zebrały te pięćdziesiąt z kawałkiem procent medali - To można było już przed igrzyskami typować, a pan Pareto dodałby zapewne, że 80% miejsc na podium weźmie 20% ekip spośród tych, które cokolwiek z Pekinu przywiozą ;)
-
2008/08/25 12:14:30
Ja w ogóle uwielbiam polskich działaczy sportowych za to:)
Jeżeli już uda im się wymyślić i sklecić jako tako brzmiącą wymówkę, to uważają że wszystko jest ok i mogą dalej się byczyć. U Listkiewicza widać to świetnie, kiedy w wywiadzie powie coś inteligentnie brzmiącego, co tonuje nastroje, od razu japsko mu jaśnieje, oko błyszczy i pojawia się wyraz ulgi, że znów udało mu się wyjść cało spod ostrzału:)
w myśl zasady "do kolejnej klęski, którą trzeba będzie jakoś wytłumaczyć, żeby nie było na mnie"
-
2008/08/25 12:58:22
Zapraszam do przeczytania TEGO TEKSTU
Pozdrawiam
-
2008/08/25 13:43:05
Zgłaszam istotny koncept mogący doprowadzić do przełomu w sporcie olimpijskim. W wielkiej kampanii medialnej rozgłaszać - bo większość młodzieży nie wie przecież o tym - że medal olimpijski to przepustka do emerytury od 35 roku życia
-
2008/08/25 15:14:35
Szwedzi mają dyscypliny, w których czują się potęgami. Miażdżąca większość rozwiniętych krajów ma dyscypliny, w których czuje się potęgami. A my na co stawiamy?

Mam pytanie: czy zdaje Pan sobie sprawę, w ilu dyscyplinach sportowych Polska w Pekinie zajmowała miejsca w czołówce? I czy zdaje Pan sobie sprawę, które pod tym względem zajmujemy miejsce w świecie? Czy jest Pan pewien, że w Szwecji teraz gazety nie piszą "Nie dość, że zdobyliśmy znacznie mniej medali od Polski, to jeszcze my się ograniczamy do kilku dyscyplin, a Polacy mają mocnych zawodników w olbrzymiej liczbie sportów"?

WIEM, że nie mamy żadnej dyscypliny, która dawałaby worek medali, ale jednocześnie prezentujemy godzien uwagi bardzo szeroki zakres sportów, w której mamy czołowych zawodników. Nie powinno się tego pomijać.
Zresztą: co takiego jest korzystnego w zdobyciu trzech złotych w jednej dyscyplinie, zamiast trzech złotych w trzech różnych? Przecież to pierwsze jest znacznie mniej pewne, bo wystarczy Słowakom, że jakiś jeden superkajakarz złapie kontuzję i już po połowie dorobku medalowego
-
2008/08/25 15:16:45
Korzystając z głównej zalety wakacji, jaką jest masa wolnego czasu, zrobiłem zestawienie pokazujące, która z reprezentacji wysłała do Pekinu najefektywniejszą kadrę. Wziąłem czołówkę klasyfikacji medalowej i liczbę zawodników danych państw podzieliłem przez liczbę zdobytych przez nie medali.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takim obliczeniom daleko jest do perfekcji, gdyż jeden zawodnik może zdobyć kilka medali (Phelps), jednak liczę, że sztafety i sporty drużynowe w pewnym stopniu równoważą te nieprawidłowości. Aż tyle czasu, by dokładnie sprawdzać dane na temat startów około 7400 zawodników w 302 konkurencjach, nie miałem ;-)
Niech każdy wyciągnie własne wnioski z tych danych, ja uważam tylko, że generalnie do Pekinu pojechaliśmy tworzyć tło. W końcu od kogoś mistrzowie muszą być lepsi, nie mogą startować sami.
Dla porównania, do Aten wysłaliśmy 202 sportowców (10 medali), do Sydney 191 (14), do Atlanty 164 (17), a do Barcelony 205 (19). Jesteśmy krajem rozwijającym się, a w sporcie się cofamy.
Kolejno: państwo, liczba medali, liczba zawodników, współczynnik efektywności

Etiopia 7 | 22 | 3,143
Kenia 14 | 56 | 4,000
Jamajka 11 | 56 | 5,091
USA 110 | 596 | 5,418
Gruzja 6 | 35 | 5,833
Kuba 24 | 149 | 6,208
Chiny 100 | 639 | 6,390
Rosja 72 | 467 | 6,486
Wielka Brytania 47 | 312 | 6,638
Francja 40 | 323 | 8,075
Norwegia 10 | 85 | 8,500
Turcja 8 | 68 | 8,500
Korea Południowa 31 | 267 | 8,613
Ukraina 27 | 254 | 9,407
Australia 46 | 433 | 9,413
Słowacja 6 | 57 | 9,500
Białoruś 19 | 181 | 9,526
Niemcy 41 | 463 | 11,293
Dania 7 | 84 | 12,000
Włochy 28 | 344 | 12,286
Rumunia 8 | 102 | 12,750
Japonia 25 | 351 | 14,040
Holandia 16 | 245 | 15,313
Hiszpania 18 | 286 | 15,889
Węgry 10 | 171 | 17,100
Kanada 18 | 332 | 18,444
Brazylia 15 | 277 | 18,467
Nowa Zelandia 9 | 182 | 20,222
Chorwacja 5 | 105 | 21,000
Czechy 6 | 134 | 22,333
Polska 10 | 263 | 26,300
Portugalia 2 | 77 | 38,500
Nie wynika z tego nic odkrywczego, ale może się komuś przyda. Zresztą skoro pan prezes podaje dane przedstawiające polski sport w świetle jedynie pozytywnym, to ja daję swoje dla przeciwwagi.

Najgorszy od 80 lat olimpijski występ zaliczyły dziesięciomilionowe Węgry. Zdobyły tylko 10 medali. Całe szczęście, że Polsce igrzyska się udały.
-
2008/08/25 15:34:49
Świetna robota Vizz. Ciekaw jestem jaki jest wskaźnik dla całości - gdzieś słyszałem że rozdano bodaj 906 medali na igrzyskach, nie wiem ilu było uczestników
-
2008/08/25 16:24:51
Propaganda sukcesu jest bardzo potrzebna polskiemu sportowi i nie tylko. Ciągle uważamy się za gorszych od innych i wszystko co ma etykietę "made in Poland" uważamy za bubel. Polski trener jest gorszy, polski proszek do prania jest gorszy, polskie kluby piłkarskie są gorsze od zagraniczny, jednym słowem - wszystko jest gorsze. Dlatego potrzebna jest nam propaganda taka jaka jest w USA, gdzie każdy walczy za każdego, gdzie pojawiają się idole mas w postaciach Michaelów Jordanów, Michaelów Johnsonów, Michaelów Phelpsów czy nawet Londonów Donovanów, którzy napędzają machinę. Oczywiście można jasno stwierdzić, że takich idoli nigdy w Polsce się nie doszukaliśmy, ale to byłaby wierutna bzdura. Sukces napędza kolejny sukces. U nas jest inaczej: każdy sukces zostaje zamieniony w pasmo klęsk. Dajmy na to tego ww. Roberta Korzeniowskiego. To był świetny sportowiec i łebski facet, a w dodatku stworzył ogromną koniunkturę na chód sportowy. Tej koniunktury nie wykorzystano. Akceleratora, który stworzył Adam Małysz też nie przeobrażono w sukcesy kolejnych młodych zawodników. Nie dzieje się tak dlatego, że w Polsce nie ma utalentowanych sportowców czy dzieci, które mogą stać się perełkami, lecz swoistego know-how.

Nie mam zamiaru jednak tłumaczyć prezesa Nurowskiego, bo to burak w czystej postaci. Człowiek niepotrafiący przyznać się do błędu nie powinien być szefem jakiejkolwiek organizacji. Bo propaganda sukcesu to jedno, a odzwierciedlenie jej w rzeczywistości to drugie. W każdej normalnej organizacji człowiekowi odpowiedzialnemu za niepowodzenie podano by rękę i wskazano by drzwi. Nie u nas. I pan prezes może się chełpić z iluzorycznego sukcesu zbijając kabzę, ale to polskiemu sportowi na pewno nie pomoże. Zwłaszcza jeśli nie potrafi się wziąć na swoje barki odpowiedzialności.

Ps. Nie wiem czy to prawda, że jedna z naszych kulomiotek musiała się przygotowywać do olimpiady pod mostem, ale jeśli tak było to ktoś powinien za to odpowiedzieć. I nie powinien to być trener.
-
2008/08/25 16:56:33
@DWUIMIENNY
To jeszcze nic, Blanikowi przy rozbiegu trener musiał trzymać drzwi od sali. Rozbieg miał za krótki i musiał startować z korytarza.
-
2008/08/25 17:19:50
Ja mam tylko pytanie: wedlug Polakow 20.miejsce w klasyfikacji medalowej jest zle? To prosze mi wymienic panstwa znajdujace sie wyzej ktore powinny byc tak na zdrowy rozum(choc to glupie) za Polska. Bo wiekszosc i to zdecydowana to panstwa majace albo wieksza liczbe ludnosci nie mowiac juz o warunkach sportowych albo tak jak Etiopia z Kenia znakomitych specjalistow od jednej szerszej dyscypliny.
To skarzenie sie porownalbym do narzekania niektorych Czechow do slabego wyniku - 6 medali i 24.miejsce - panstwo z 10mln ludzi
-
2008/08/25 19:32:02
Jest już wywiad na sport.pl. Szokujący. Bardzo.
-
2008/08/25 20:14:13
wywiad z Marcinkowskim?
gdzie, bo nie widze?
-
2008/08/25 20:25:10
vizz1: fajne wyliczenie, ale czy kraj, który wysłał 200 sportowców, a przywiózł 10 medali jest gorszy od kraju, który wysłał 100 sportowców, a zdobył 6 medali?

Proponuję przeanalizować to:
Liczba punktów (za miejsca 1-8) w przeliczeniu na milion mieszkańców:
Wg tak zwanych ekspertów, klasyfikacja punktowa najbardziej obiektywnie oddaje wynik sportowy poszczególnych krajów.
Pomijam kraiki malutkie, z Karaibów itp., którym znacznie łatwiej nabijać tu wielkie wskaźniki. Podaję jedynie kraje, z którymi możemy się porównywać:

Wielka Brytania 8,2
Kanada 7,5
Francja 7,3
Irlandia 6,5
Rumunia 6,4
Ukraina 6,3
Włochy 6,1
Hiszpania 5,8
Niemcy 6,0
Korea Południowa 5,7
Rosja 5,6
Polska 5,3
Belgia 4,2
Grecja 4,0
Serbia 3,9
Kenia 3,8
USA 3,5
Izrael 2,6
Portugalia 2,5
Korea Północna 2,6
Japonia 2,5
Argentyna 1,2
RPA 0,9
Etiopia 1,0
Brazylia 0,9
Turcja 0,8
Chiny 0,7
Meksyk 0,5


Jeżeli to jest klęska, to ja chciałbym wiedzieć, od kogo z tych, od których jesteśmy słabsi, powinniśmy być lepsi?
Irlandii? - ponad połowa punktów za boks, proszę spojrzeć ile walk wystarczyło im wygrać, by być na podium
Rumunii? - tradycja gimnastyczna nabiła im 2 razy tyle punktów co w lekkiej atletyce. My mamy w lekkiej 5 razy więcej, niż w gimnastyce artystycznej
Ukrainy? - mieli bardzo niespodziewany świetny wynik w strzelectwie

Wśród krajów o liczbie ludności między 30 a 50 mln mieszkańców, zajęliśmy PIĄTE miejsce pod względem liczby zdobytych punktów na milion mieszkańców, a wśród krajów ponizej 50 milionów mieszkańców zajęliśmy 9. miejsce wg zdobytych punktów

CIEKAWOSTKA: zajęliśmy trzecie miejsce wśród krajów, które nigdy nie organizowały olimpiady :) Tymczasem Grecja nie zmieściła się w czołowej pięćdziesiątce, a Belgia ledwo co.
-
2008/08/25 21:05:59
vizz1: fajne wyliczenie, ale czy kraj, który wysłał 200 sportowców, a przywiózł 10 medali jest gorszy od kraju, który wysłał 100 sportowców, a zdobył 6 medali?

Jeśli chodzi o sam wynik, to nie. Można jednak zaryzykować twierdzenie, że jest gorzej zorganizowany. No i pojawia się pytanie o sens wysyłania do Pekinu niektórych sportowców. Zresztą w podanym przykładzie jest tak mała różnica, że w ogóle nie powinno się z niego wyciągać żadnych wniosków.

Liczba punktów (za miejsca 1-8) w przeliczeniu na milion mieszkańców

I w tym momencie kręcę głową z dezaprobatą. Nie obchodzą mnie dalsze miejsca. Wiem, że być w 8 najlepszych sportowców na świecie w danej konkurencji to bardzo dobry wynik, ale nie oszukujmy się, o zawodnikach spoza podium zazwyczaj się nie pamięta.

Irlandii? - ponad połowa punktów za boks, proszę spojrzeć ile walk wystarczyło im wygrać, by być na podium

Dlaczego żadnemu Polakowi się więc nie udało?

Ukrainy? - mieli bardzo niespodziewany świetny wynik w strzelectwie

Tomek Majewski i Piotrek Małachowski też mieli nadspodziewanie dobre wyniki. Maja Włoszczowska również nie była faworytką. Bardzo demagogiczny argument.

I jeszcze starszy post, który wcześniej umknął mojej uwadze:
WIEM, że nie mamy żadnej dyscypliny, która dawałaby worek medali, ale jednocześnie prezentujemy godzien uwagi bardzo szeroki zakres sportów, w której mamy czołowych zawodników. Nie powinno się tego pomijać.
Zresztą: co takiego jest korzystnego w zdobyciu trzech złotych w jednej dyscyplinie, zamiast trzech złotych w trzech różnych? Przecież to pierwsze jest znacznie mniej pewne, bo wystarczy Słowakom, że jakiś jeden superkajakarz złapie kontuzję i już po połowie dorobku medalowego


Ja z kolei zazdroszczę Słowakom, że mają dyscyplinę, w której są naprawdę mocni. Zdobywają w niej medale już od 1996 roku, co wskazuje, że mają tam dobrze opracowany system szkolenia i choć będą pokolenia lepsze i gorsze, to zawsze jakieś miejsca na podium zajmą. U nas to jest oparte głównie na przypadku. Tu wystrzeli talent Radwańskiej, tu Otylii Jędrzejczak, tu Roberta Kubicy, a że nasz kraj jest niemały, zawsze jakiś świetny sportowiec się znajdzie. Nie ma jednak w tym żadnej ciągłości. Ani Adam Małysz nie zapoczątkował złotego okresu polskich skoków, ani Szymon Ziółkowski i Kamila Skolimowska nie byli oznaką wielkiej szkoły rzutu młotem, ani Tomasz Majewski najprawdopodobniej nie jest zwiastunem przyszłych sukcesów kulomiotów (obym się mylił!). I to mnie najbardziej boli.

Żeby było jasne - nie twierdzę, że Pekin 2008 to klęska, a polski sport jest na dnie. Jak przedstawił jakas, mamy sporo sportowców w czołówkach (szerokich, bo szerokich, ale jednak) wielu dyscyplin i przyzwoity poziom wciąż utrzymujemy. Mogłoby być jednak znacznie lepiej, biorąc pod uwagę potencjał sportowy naszego kraju. Nie chodzi mi tu o ściganie się z innymi państwami na medale, ta cała klasyfikacja ma małą wartość. Uważam, że po prostu jest realne, byśmy z igrzysk regularnie przywozili 16 - 20 medali.
-
2008/08/25 21:16:40
możecie chłopcy machać statystykami... wytłumaczcie mi tylko, dlaczego pomimo dużo większego nakładu w olimpijczyków odnosimy coraz słabsze wyniki ?
a teraz pytanie : to wina nurowskiego, czy kapitalizmu ?
-
2008/08/25 21:54:23
Kapitalizmu.

"Socjalistyczny" model sportu, dzięki któremu zdobywaliśmy worki medali od Rzymu do Atlanty i dzięki któremu świetnie w Pekinie wypadły choćby Białoruś czy Ukraina, już w Polsce nie funkcjonuje.
"Kapitalistyczny", dzięki któremu medale zdobywają potęgi z zachodniej Europy, nie funkcjonuje jeszcze.

Nie ma co szukać łatwych usprawiedliwień, ale dokładnie takie same problemy mieli w Pekinie Rumuni (ogromny krok w tył w porównaniu do Aten; tam 19 medali, tu 8), Bułgarzy (tam 12 medali, tu 5) czy Węgrzy (tam 17 medali, tu 10). Rumuni np. nie wytrzymują konkurencji Chińczyków w gimnastyce, Bułgarzy podobnie jak my mamy coraz większe problemy z rywalizowaniem z Chińczykami i byłymi republikami radzieckimi w zapasach i ciężarach...
-
2008/08/25 22:08:34
brawo airborell, tak sobie myślałem

oby Twojej argumentacji Pan prezes nie przeczytał, bo pobiegnie z argumentacją do wszystkich mediów ;-)
-
2008/08/25 22:12:45
Jeśli chodzi o sam wynik, to nie. Można jednak zaryzykować twierdzenie, że jest gorzej zorganizowany. No i pojawia się pytanie o sens wysyłania do Pekinu niektórych sportowców

Czy zdajesz sobie sprawę, że gdybyśmy chcieli wysłać do Pekinu mniejszą liczbę zawodników, to pierwszymi do odstrzału byliby tacy zawodnicy, jak Agnieszka Wieszczek, czy Artur Noga? Zerowe szanse na medale przecież.

Ukrainy? - mieli bardzo niespodziewany świetny wynik w strzelectwie

Tomek Majewski i Piotrek Małachowski też mieli nadspodziewanie dobre wyniki. Maja Włoszczowska również nie była faworytką. Bardzo demagogiczny argument.


Tylko, że Majewski z Małachowskim i Włoszczowską nie zdobyli 39 punktów, a tyle zdobyła Ukraina w strzelectwie. To nieporównywalna niespodzianka, jak na kraj, który w Atenach w strzelectwie zdobył jeden medal.

pajac_kultury
2008/08/25 21:16:40
możecie chłopcy machać statystykami... wytłumaczcie mi tylko, dlaczego pomimo dużo większego nakładu w olimpijczyków odnosimy coraz słabsze wyniki ?
a teraz pytanie : to wina nurowskiego, czy kapitalizmu ?


Szczerze? To nie są zawody kto jest wyższy, gdzie się albo jest wyższym, albo nie. To jest sport, tu o liczbie medali decyduje 40 tysięcznych sekundy, czyli można nie zdobyć medalu bo fala walnęła w kajak. Kto jest temu winny, że ta fala tak uderzyła? Nurowski? Poza tym jakie słabsze wyniki? Po raz pierwszy od 16 lat nie spadła nam łączna liczba medali. My po prostu notujemy wyniki adekwatne do wielkości kraju i jego tradycji. Jakiemu krajowi o porównywalnych do nas tradycjach i wielkości idzie znacznie lepiej od nas na olimpiadzie? A ilu idzie gorzej?

Tak na marginesie: popatrzmy na lekką atletykę:
Niemcy, Chiny, Australia, Francja, Hiszpania, Czechy, Kanada, Włochy, Finlandia, Rumunia i Polska. Który z tych krajów zdobył najwięcej punktów w klasyfikacji punktowej lekkiej atletyki? POLSKA. Przecież to jest sukces o jakim się powinno trąbić wszem i wobec. Ja NIGDZIE nie czytałem podsumowania olimpiady, które by zaznaczało, że od tylu krajów w niedalekiej przeszłości potężnych w lekkiej atletyce jesteśmy lepsi.
-
2008/08/25 22:18:10
żadnej katastrofy w żeglarstwie nie było - realistycznie mieliśmy jednego dużego faworyta do medalu i on zajał 4 miejsce (wiadomo o kogo chodzi) - jak redaktor Stec nie wie, jak się sprawy w tej dyscyplinie sportu mają, to prosze sobie porozmawiać z red.Heflichem, na pewno panu wyjaśni, i wtedy obejdzie się bez bzdur o rzekomej katastrofie
-
2008/08/25 22:38:33
JAKAS1

wybacz, ale kto patrzy na klasyfikację punktową ? gdzie takową wypatrzyłeś? wierzę, że zerkałeś w statystyki, ale przeciętny człowiek widzi "jedyne" 10 medali, wygraną medalową chin, 8 medali phelpsa... punktacją można się podpierać, ale w zawodach juniorskich, by sobie zerknąć kto ewentualnie miałby szanse na... medal w igrzyskach.
-
2008/08/25 22:53:06
Ja tego nie wymyśliłem. Wiem tylko, że kraj, który zdobywa np. 6 brązowych medali (Armenia) i jest w klasyfikacji medalowej za krajem, który zdobył 1 srebrny (Sudan) medal i oprócz tego ANI JEDNEGO miejsca w czołowej ósemce to paranoja. Klasyfikacja punktowa pozwala ominąć takie paradoksy, bo w niej Armenia z 40 punktami jest 52., a Sudan z siedmioma punktami jest trzydzieści miejsc za nią i ten ranking lepiej oddaje wyniki całego kraju, niż sucha klasyfikacja medalowa.

Zresztą, żeby nie było, ze takie podejście jest specjalnie korzystne dla Polski: w klasyfikacji medalowej Kuba jest daleko za nami, tymczasem w klasyfikacji punktowej zdobyli o 25% punktów więcej od nas! I to jest bardziej oddające rzeczywistość, bo Kubańczykom szło w Pekinie bardzo dobrze.
-
2008/08/25 23:26:33
co nie zmienia faktu, że jeden złoty medal z rekordem świata na 100 metrów, bardziej by zainteresował inne kraje Polską jak 10, czy 15 w niszowych dyscyplinach...
wiem, zerkam propagandowo na temat, ale czyż nie o to chodzi w igrzyskach ?
mnie się wydaje, że tak... punktowo niech walczą we własnych dyscyplinach, w pucharach świata itp w mistrzostwach ... igrzyska to potwierdzanie sportowej wartości kraju, a niestety to oddają jedynie medale... nikt na punkty nie zerknie...
-
2008/08/25 23:55:21
Myślę nad policzeniem klasyfikacji punktowej z mnożnikiem wg popularności dyscyplin sportu. Tylko, że wtedy i tak wyjdzie, że wcale ogórami do bicia nie jesteśmy i te wszystkie Szwecje, Norwegie, Szwajcarie, Portugalie, Turcje, Grecje, Austrie itp. odstawiamy o kilka długości i znajdzie się ktoś, kto i tak powie, że najważniejsze to są medale policzone dla wszystkich poza osobami z nazwiskami na literę "M", by tylko udowodnić tezę o katastrofalnym wyniku Polaków na Olimpiadzie.

My np. w medalowej klasyfikacji zajęliśmy ósme miejsce spośród krajów Unii Europejskiej (wg punktowej nawet siódme). Ja sobie marzę, byśmy we wszystkich dziedzinach życia byli na siódmym-ósmym miejscu w Unii i traktowali to jako klęskę.

Dla porównania, spośród obecnych członków UE mielibyśmy:
w Turynie 11. miejsce
w Atenach 11. miejsce
w Salt Lake 12. miejsce
w Sydney 8.
Atlancie 4.
Barcelonie 10.
Seulu 9.

Nie licząc Atlanty, ostatni raz lepszy wynik na niebojkotowanej olimpiadzie mieliśmy w 1976 roku
-
2008/08/26 00:18:05
podskakiwał z radości raczej nie będę...

tekst do kajakarek zaraz po przegranej minimalnie walce o brąz " nie martwcie się ! zdobyłyście punkty dla Polski ! " ... wiosłem przez łeb i tyle na temat tych punktów i śmiesznych statystyk...

pozdrawiam
-
2008/08/26 00:19:42
1976 była trochę bojkotowana przez niektóre kraje afrykańskie, ale fakt wtedy znacznie słabsze sportowo niż dziś ;)
-
2008/08/26 00:40:50
Bezsensowne wieczne narzekanie. Cały akapit z 'gdyby' to jakiś bełkot. Wioślarze zdobyli złoto i srebro, kajakarki dołożyły kolejne srebro. I dalej źle. Bo nie jesteśmy potęgą. Dwa medale brązowe przeszły koło nosa.
Naprawdę lepiej już popatrzeć na wyniki, samemu ocenić, a nie sugerować się pisanymi na siłę felietonami traktującymi o fatalnej kondycji polskiego sportu.
Zgadzam się, że władze nie mają żadnej reputacji, ludzie decydentom nie ufają. Więc spożytkujcie energię na przyciśnięcie tych 'działaczy', którzy powinni w klubach ciężko pracować na sukcesy. Ale nie dewaluujcie osiągnięć polskich sportowców!
-
2008/08/26 01:04:45
A ja tak trochę z innej strony na to wszystko patrzę. Co by to było jakby na IO każdy kraj wysyłał tylko tych co by mieli duże szanse na medal? W każdej konkurencji startowało by po kilku zawodników i rozgrywane byłyby same finały. Nie było by z tego frajdy. Żeby ktoś mógł wygrać to ktoś musi być przegrany, bo wtedy to zwycięstwo nie ma żadnego smaku. Ja tam wole żeby naszych zawodników było więcej nawet jak nie zdobywają dużej ilości medali niż mniej. Bo lubię te emocje, które są związane z ich występem. Jak grają nasi siatkarze mimo, że nie zdobywają medali to emocje związane z ich występem są o wiele większe niż oglądanie zwycięstw innych reprezentacji, czyż nie? Poza tym o czym pisali by dziennikarze między innymi pan Stec (którego bardzo cenie) jakby na IO pojechało 10 sportowców i by przywieźli 10 medali. Polski sport jest jak to powiedział pan Szpakowski w tv: "Ani profesjonalny, ani amatorski tylko przypadkowy" i jak na taki stan rzeczy to uważam, że te 10 medali jest naprawdę sporym sukcesem, bo ja obawiałam się, że możemy nie zdobyć żadnego...
pozdrawiam wszystkich kibiców_nie_malkontentów ;)
-
2008/08/26 01:37:22
@vizz1
Twoje wyliczenia są bez sensu, bo nie uwzględniają tego, że w niektórych dyscyplinach na jeden medal pracuje więcej niż jeden zawodnik (np. sporty zespołowe, wioślarstwo, kajakarstwo) ani tego, że jeden zawodnik może zdobyć więcej niż jeden medal (np w pływaniu).
Weźmy taką Argentynę, 137 sportowców i tylko 6 medali, co daje współczynnik wg twojej metody 22.8, czyli tragedia. Ale na złoto w piłce nożnej "pracowało" 18 zawodników, na brąz w koszykówce 12, a na brąz w hokeju na trawie 16 zawodniczek. A jeszcze był kobiecy zespół piłkarski. Czyli jak policzymy te zespoły jak jednego zawodnika to współczynnik spada do 12.8, czyli znacznie lepiej.

Dla mnie statystyka nic nie wyjaśnia, można udowadniać, odpowiednio dobierając próby i metody, że był sukces, jak i to, że była porażka. Bo statystyka to już do siebie ma. Każdy słyszał dowcipy o statystyku, który utopił się w jeziorze o średniej głębokości 20cm i o tym, że jak się idzie na spacer z psem to średnio ma się trzy nogi.
-
2008/08/26 04:15:25
zenekrasista - Korzeniowski to teoretycznie najlepszypolski olimpijczyk w historii, z 4 zlotymi (!) medalami jest na liscie 100 multimedalistow wszechczasow. Zreszta, to czego dokonal w swojej konkurencji jest rzeczywiscie wielkim wyczynem.
Porownanie do Kubicy jest moze niezgrabne, ale sluszne.
Pozdrawiam.
-
2008/08/26 06:26:21
A ja mam żal tez do dziennikarzy. Drążą temat tylko 5 min po igrzyskach. Nie wywierają stałej presji...takiej naprawdę stałej. Niech by sobie jeden dziennikarz upatrzył jeden związek sportowy i co tydzień co dwa tygodnie, rozliczał z wykonanej tam pracy, pisał o brakach i co związek chce zrobić i robić żeby to naprawić. Ja pracuję w przemyśle samochodowym, tam jak cokolwiek pójdzie nie tak, to trzeba systemowo rozwiązać żeby nigdy więcej się nie powtórzyło. Nie zadają pytań prezesom związków: co chcą zmienić, co poprawić. Część z tych leśnych dziadków tak by się zmęczyła samą tą presją, że może ustąpiła by pola.
Kto jak nie dziennikarze, jest w stanie walczyć z tym chorym systemem...My niedopieszczeni polscy kibice tylko na nich możemy liczyć...I oby nie tylko 5 min po igrzyskach.
Pozdrawiam
-
2008/08/26 08:10:20
@pajac: Tyle że złotego medalu na 100 metrów nie mamy i mieć nie będziemy. Chyba że zaczniemy nadawać obywatelstwo młodym sprinterom z Jamajki albo/i uruchomimy program dopingowy. Dajmy sobie spokój. Czasy Kirszenstein i Kłobukowskiej minęły i nie wrócą.

@pundu: bingo. Ale żeby wywierać presję, to trzeba by się trochę na tym sporcie znać. Ilu jest w tej chwili w Gazecie dziennikarzy, którzy mają jakieś pojęcie o szermierce, wioślarstwie czy zapasach? Prasa sportowa upadła albo zamieniła się w monokulturę piłkarską. Potem raz na cztery lata jest wielkie zdziwienie, że nie ma medali olimpijskich.
-
2008/08/26 12:53:08
Wkurzają mnie na maksa te wszystkie podsumowania, biadolenia, że osiągnęliśmy dno, że nie ma sensu wysyłać licznej ekipy na Olimpiadę bo i tak większość stanowi "tło" dla medalistów. Zadam w takim razie pytanie - po co polskie kluby biorą udział w kwalifikacjach Ligi Mistrzów ? Nawet jeśli kiedyś, jakimś cudem, awansują to fazy grupowej to i tak będą stanowić "tło" dla reszty uczestników.
Czyż nie jest o wiele lepiej oglądać zawody z udziałem Polaków, mimo ,że na papierze mają tylko iluzoryczne szanse na medal/wygraną ?
Pomyślcie co to byłby za lament jeśli przez niemal całą Olimpiadę oglądalibyśmy zawody Chiny versus USA. A powiedzmy w jeden dzień wysyłając ekipę samych pływaków zdobylibyśmy 4 złote medale.Czy wtedy naprawdę byłoby lepiej w podsumowaniach końcowych?!
Moim zdaniem sport dlatego właśnie jest piękny bo nieprzewidywalny, wszystkie te starcia Dawida z Goliatem wygrane przez Dawida, dla takich chwil ogląda się zawody sportowe, przeważnie publiczność jest za słabszym nie zaś za murowanym faworytem !
Medale zdobyte przez Majewskeigo czy też Włoszczowską "smakują" o wiele bardziej, wiedząc , że na "papierze" mieli niewielkie szanse na osiągnięcie sukcesu.
Więc co zdaniem dziennikarzy na Olimpiadę nie powinni jechać, jechać powinni tylko pewniacy.
Ja jestem DUMNY z występu naszych, właśnie dlatego, że mając takie nędzne zaplecze w postaci działaczy pijaków, starych betonowych stadionów, braku nowoczesnych sal treningowych zdołali się zakwalifikować na imprezę gdzie w każdej dyscyplinie konkurencja jest na najwyższym poziomie.
Dziękuję im za emocje, które towarzyszyły ich startom, zarówno te pozytywne (euforia po zdobyciu medalu) jak i negatywne ( po starcie poniżej oczekiwań).
Dzięki tak licznej ekipie emocje były każdego dnia Igrzysk !
Dla mnie jako zwykłego kibica sportowe EMOCJE są najważniejsze,moim zdaniem licytowanie się na ilość zdobytych medali jest pozbywaniem się z rywalizacji sportowej sfery "duchowej" , pozostaje tylko czysty materializm w postaci medalu, wyzuty z idei prawdziwego współzawodnictwa sportowego.
-
2008/08/26 13:16:35
Dla mnie większość sportowców pojechała na te igrzyska bez formy większość nawet się nie zbliżyły do swoich rekordów życiowych już nie mówiąc o rekordach polski co w świecie są gówno warte.To jest olimpiada tu masz być w najwyższej formie.Pokaż że pobiłeś swój rekord życiowy że wzniosłeś się na wyżyny swoich możliwości i wtedy będziemy mogli powiedzieć dobra dał z siebie wszystko więcej nie umie nie potrafi nie jest w stanie dorównać innym.Po drugie u nas traktują olimpiadę jak kolejne zawody sportowe.Czy to miting czy ME czy MŚ.Co będzie to będzie może się coś uda ugrać.Inni w innych krajach tak nie robią.Zamykają się u siebie i tyrają na maksa.Rok przed igrzyskami gówno ich obchodzą jakieś większe imprezy czy mitingi.Startują rzadko.Podobno Kazach który wygrał z Kołeckim dwa lata się w ogóle nie pokazywał na żadnych zawodach.Tyrał do olimpiady.Phelps nie pojechał na ostatnie MŚ bo miał je w dupie dla niego olimpiada była ważniejsza.I takich przypadków jest pewnie dużo więcej.Patrząc nawet na chińczyków nie wiem ilu było na dopingu ale w ilu dyscyplinach zdobywali medale w których kiedyś nawet nie mieli szans.Tyrali do olimpiad i guzik mnie obchodzi że byli gospodarzami bo my nawet jak byśmy nimi byli nie zdobędziemy nawet jednej piątej tego co oni.Nasi tylko potrafią narzekać ale oni sami nie potrafią nic dać z siebie więcej.Skoro raz pobiegłeś 100 m w 15 sek w chujowych warunkach treningowych to czemu w tych samych na olimpiadzie biegniesz 17 sek. Pobiegnij chociaż te 15 pokaż że robisz na olimpiadzie swój życiowy wynik.
Przykładowo gdyby Pyrek skoczyła o tyczce życiówkę miała by srebro Rogowska brąz lub odwrotnie.Dołęga jakby machną życiówkę byłby mistrzem lub vice. Źiółkowski Skolimowska i tak dalej i tak dalej.