Blog > Komentarze do wpisu

Po losowaniu Pucharu UEFA ogłaszam wojnę polsko-cypryjską

Cypr 

Zjadała mnie ochota, by ogłosić co innego - że sezon 2008/2009 w europejskich pucharach jest sezonem udanym. Tak, już dziś chciałem popaść w euforię. Niespotykane w naszych okolicach zwycięstwo nad Barceloną, a także 11 goli strzelonych przez Lecha Poznań Azerom i Szwajcarom, ułatwiają nawet zmilczenie dorocznej klapy legijnej, bo po zakalcach z lat minionych obżarliśmy się prawdziwymi delicjami. Wreszcie nabraliśmy rozkosznej pewności, że żaden polski klub nie przegra z, przepraszam za słowo, ogórami pływającymi na pułapach macedońsko-gruzińsko-litewskich! Tottenham (zagra z Wisłą) czy Austria Wiedeń (zagra z Lechem) to brzmi jednak trochę godniej niż Cementarnica Skopje, Dinamo Tbilisi, Vetra Wilno.

Niestety, mój ekstatyczny nastrój stopił się, gdy rzuciłem okiem na europejski ranking UEFA. Znów się okazało, że nawet jak jest dobrze, to jest źle. Że im lepiej, tym gorzej. Że jak nasze kluby kluby uciułały 2,333 pkt., przez co niemal na pewno osiągną najlepszy wskaźnik od pięciu lat, to kluby cypryjskie uzbierają ich złośliwie już 4,333. I znów powiększą przewagę.

Dlatego ogłosić triumfu nie potrafię. W wyższej pozycji ligi cypryjskiej widzę miarę upadku polskiej, bo właśnie piłce cypryjskiej zawdzięczam swoją pierwszą w życiu kibicowską traumę.

W 1987 roku, czyli mniej więcej w połowie podstawówki, Cypryjczycy byli dla mnie ludem zupełnie nieznanym. Być może nawet, choć pewności nie mam, dzięki meczowi z reprezentacją Polski - w Gdańsku, 12 kwietnia - w ogóle dowiedziałem się o ich istnieniu. Trwały eliminacje mistrzostw Europy, naszą kadrę prowadził selekcjoner Wojciech Łazarek, ze spokojem oczekiwałem miażdżącego zwycięstwa, życzyłem sobie nawet, by się nasi zlitowali i nie skrzywdzili egzotycznych gości dwucyfrówką. Powiewający na trybunach transparent z wynikiem 9:0 odbierałem jako trzeźwą ocenę sytuacji, nie marzenia ściętych kibicowskich głów.

A potem dostałem po łbie bezbramkowym knotem. Połknąłem swoje pierwsze szokujące 0:0.

Cypryjczycy smakowali triumf niezwykły, wywalczyli historyczny - pierwszy! - punkt w wyjazdowym meczu eliminacji do czegokolwiek. Ja długo dochodziłem do siebie, moje przeświadczenie, że z pewnymi rywalami Polacy wygrywać będą zawsze, umarło wraz z ostatnim spartaczonym zagraniem Jacka Bayera, zaliczającego - to najwłaściwsze słowo - swój jedyny występ w reprezentacji. Poznałem smak okrucieństwa sportu.

Trener Łazarek po latach wspominał - cytat wziąłem od starszego kolegi fachu - tamten remis na swój powszechnie znany, poetycki sposób: „A potem wszystko się rozeszło. Jak mendy po jajach”. Celnie to ujął. Od tamtego czasu z niepokojem śledziłem, jak Cypryjczycy niepostrzeżenie, kroczek po kroczku, skradają się w pościgu za polskim futbolem. Albo inaczej - w jakiś tajemniczy sposób ściągają naszych na swój nędzny poziom. Podbierając nam zresztą myśl szkoleniową. Mieli u siebie aż dwóch polskich eksselekcjonerów, Jerzego Engela oraz Janusza Wójcika.

Efekty są imponujące. Tej jesieni wyprzedzili Cypryjczycy naszą ekstraklasę, awansowali też do Ligi Mistrzów.

I wymówki, że Wisła wpadła na wielką Barcelonę, a Anorthosis na średni Olympiakos, niewiele tutaj pomogą. W końcu nasi też dostawali w minionych latach szansę ograć Greków czy innych Rumunów. Nie wykorzystali jej. Wymówki, że dla Anarthosisu strzela nasz Łukasz Sosin, też nie mają sensu. W końcu Wisła mogła Sosina zaciągnąć do siebie.

Zrozumiecie chyba, że dziś liczy się dla mnie tylko rankingowy pościg za Cypryjczykami. Uważnie śledziłem losowanie Pucharu UEFA - Lech dostał mocną Austrię, Wisła dostała jeszcze mocniejszy Tottenham, na szczęście rywalom przyłożyli kulkami z Manchesterem City (zagra z nim Omonia Nikozja) oraz Schalke (przeciwnik Apoelu Nikozja). Anorthosis w LM też będzie miał ciężko - grozi mu zemsta grecka (Panathinaikos) oraz porażki niemiecka i włoska (Werder, Inter Mediolan). Bezwstydnie wyznaję - życzę kumplom Sosina jak najgorzej. Dopóki będą w rankingu nad naszymi, będę wstawał z kibicowskim kacem.

Dlatego nie ogłaszam udanego sezonu w pucharach. Ogłaszam początek wielkiej, futbolowej wojny polsko-cypryjskiej. Nadwrażliwych ostrzegam: będę ją na blogu relacjonował.

piątek, 29 sierpnia 2008, rafal.stec
Komentarze
2008/08/29 15:18:59
Relacjonuj, Rafał, przeżyjemy.
Wisła szanse ma marne, 11 miejsce Tottenhamu po 2 kolejkach PL nie jest dla nas żadnym punktem odniesienia, bo jak ten skład zażre, mogą się dziać wielkie rzeczy.
Natomiast cieszę się z szansy Lecha, podopieczni mojego ulubionego polskiego trenera pokazują kawał fajnej i (co najważniejsze) dopracowanej gry. Czuje się tam duch drużyny, do tego ekipa kibiców, których nigdzie na świecie wstydzić się nie trzeba (od dziecka kibicuję Legii, żeby nie było:). Także czekam niecierpliwie i trzymam kciuki.
-
2008/08/29 15:25:18
Cóż..trudno się nie zgodzić z tym co napisałeś,ale musimy sobie w końcu uświadomic,że łatwo Cypryjczyków nie dościgniemy,z prostej przyczyny-nasze podwórko ligowe to jeden wielki bazar (różyckiego?!): kupię ,sprzedam,pohandluję (nie mylić z transferami),a TAM (na Cyprze) takiego bazaru nie ma,z prostej przyczyny: nic za wszelką cenę! z pozdrowieniami!
-
2008/08/29 15:49:00
W moim odczuciu to ze Poznan zaczal prezentowac dobra i europejska gre, na poziomie chociazby zespolow rosyjskich czy belgijskich moze byc szansa na zbudowanie pierwszego polskiego klubu o jakosci europejskiej, takiego ktory bedzie sie kwalifikowal do ligi mistrzow, cczegos w stylu Szahtara Donieck (wiem ze tak sie tego nie pisze ale nie pamietam jak ;P). Potrzebny jeden konkretny inwestor ktory da pieniadze wystarczajace na zbudowanie marki LECH ktora juz teraz ma swoja wartosc. Jesli w tym roku Lech zagra w fazie grupowej p.UEFA to jestem przekonany ze pojawi sie taka mozliwosc... A jak juz pierwszy zespol odskoczy od dna polskiej ligi, moze zmusi inne do zrobienia tego kroku i gruntownej przebudowy. Oby bylo tak samo jak ze stadionami, pierwszy stjdion o europejskiej klasie powstal w Kielcach, a teraz mamy juz 4 w budowie i 3 oczekujace, w sumie az 7 + Estadio da Slask po przebudowie i mamy czym zachecic kibicow na przyjscie na stadion... Oby tak samo bylo z Polskimi druzynami, tego sie spodziewam...
-
2008/08/29 16:02:45
W moim odczuciu to ze Poznan zaczal prezentowac dobra i europejska gre, na poziomie chociazby zespolow rosyjskich czy belgijskich moze byc szansa na zbudowanie pierwszego polskiego klubu o jakosci europejskiej, takiego ktory bedzie sie kwalifikowal do ligi mistrzow, cczegos w stylu Szahtara Donieck (wiem ze tak sie tego nie pisze ale nie pamietam jak ;P). Potrzebny jeden konkretny inwestor ktory da pieniadze wystarczajace na zbudowanie marki LECH ktora juz teraz ma swoja wartosc. Jesli w tym roku Lech zagra w fazie grupowej p.UEFA to jestem przekonany ze pojawi sie taka mozliwosc... A jak juz pierwszy zespol odskoczy od dna polskiej ligi, moze zmusi inne do zrobienia tego kroku i gruntownej przebudowy. Oby bylo tak samo jak ze stadionami, pierwszy stjdion o europejskiej klasie powstal w Kielcach, a teraz mamy juz 4 w budowie i 3 oczekujace, w sumie az 7 + Estadio da Slask po przebudowie i mamy czym zachecic kibicow na przyjscie na stadion... Oby tak samo bylo z Polskimi druzynami, tego sie spodziewam...
-
2008/08/29 16:21:21
Hehe dobry tekst, tylko mógłbyś bardziej Rafał naszych kopaczy jednak podoceniać, bo nawet kiedy im się udało to Ty o jakiś Cypryjczykach piszesz :)
-
2008/08/29 16:24:52
Ja tylko chcialem przypomniec, ze w lidze cypryjskiej gra wielu utalentowanych pilkarzy z glosnymi nazwiskami, a budzety lokalnych klubow wcale nie sa male.
-
2008/08/29 17:20:22
wszystko OK, ale poczekajmy na drugi mecz Lecha taki jak z Grasshoppersem, wg mnie nie ma co oceniac tak pozytywnie zwyciestw nad Khazarem, a to że w lidze dobrze grają to jak powszechnie wiadomo nie jest wystarczające aby wygrywać z kimkolwiek w europucharach

co do notki, to po tym 87 przyszło jeszcze kilka bezpośrednich wtop Polaków z Cypryjczykami w latach 90...
-
2008/08/29 17:27:30
Trochę Rafale przesadzasz:
1) Nie ma się co podniecać wygraną nad Barceloną. Niedobrze mi się robiło słuchając komentarza na TVP. niedobrze tak bardzo, że pana Szczęsnego (komentatora bardzo mizernego) polubiłem za jego spokojne wypowiedzi i nie podniecanie się tym, że Wisła na ostatnich nogach i z kołkiem w bramce ograła Barcę, która za przeproszeniem, miała wszystko w d... bo awans wypunktowała na CampNou.
2) Austria Wiedeń nie jest klubem silnym. Będąc (za Legią) 2 razy w Wiedniu i 2 razy w Warszawie widziałem, że piłkarzy i umiejętności mają takie sobie. Jak ich Lech nie pokona to się mocno zdziwię. Wręcz będę zawiedziony.
Słuszność jedynie co do Totenhamu masz. Ale jak Wisła chce się liczyć na europejskiej arenie czasami musi wygrać mecz nie tylko o pietruszkę. Legia kiedyś - dawno to było - pokazała, że można "puknąć" i mistrza Anglii. RIP Groclin też. Więc może w końcu coś w fazie grupowej PUEFA będzie .... oby.
-
2008/08/29 17:28:44
Oczywiście w kontekście RIP Groclin chodziło mi o drużynę z Wysp :):):):)
-
2008/08/29 17:45:13
Wychodzi na to, ze nasza polska mysl szkoleniowa nie jest taka zla. Widac geniusze i krytykanci Leo, panowie Wojcik i Engel senior pomogli Cypryjczykom wzniesc sie na wyzyny. Moze warto to przeanalizowac.

Pozdrawiam Panie Rafale. Respect!
-
2008/08/29 17:59:08
Rafał (doświadczenia i geniusz dziennikarski karzą zwracać się per pan, jednak to wiek definiuje problem z odpowiednim zwracaniem), utożsamiając się z przeciętnym cypryjskim kibicem kopanej, widzę zwierciadło kibica polskiego. Obie ligi przeciętne, obie z pustawymi sakiewkami, obie przygarniające emerytów. Z tą różnicą, iż my zatrudniamy emerytów Polaków, a wyspiarze z południa, emerytów wszelakich maści. Jak zmora powraca hasło "koniec ze słabeuszami w piłce" (nie liczę krajów zakaukaskich, bo tam nawet emeryci nie chcą migrować). Zauważam dwie rzeczy. Jak udało mi się wygrzebać, mistrz Cypru prezentuje swój budżet na poziomie... wodzisławskiej Odry, czyli jakiś 8 mln złotych. Szczerze powiedziawszy kwota dość abstrakcyjnie niska, której jednak wykluczyć się nie da (o białoruskim BATE - inny sensacyjny finalista - nie wiem nic. Poza tym, że widziałem ich stadion nie jestem w stanie opisać nic, ale wygląda słabiutko, zresztą nawet w stolicy nie mają nic godnego uwagi. Ganiają się tam tylko żołnierze wokół przystadionowego pomnika Lenina). Anorthosis uporał się w I rundzie z mistrzem Armenii, co było niespodzianką żadną. W drugiej mistrz Austrii. I tu zaczyna się ciekawie. Cypryjczycy po raz pierwszy zostają zlekceważeni. 3 do koła i w rewanżu gol wyjazdowy daje awans. Niespodzianka, już wtedy, wielkiego kalibru. Kolejny rywal Olympiakos. Jak Grecy traktują Cypryjczyków nikomu tłumaczyć nie muszę, są swego rodzaju zaściankiem dla Greków (połowa Cypru to Grecy). To była święta wojna. Pewny swego Olympiakos, przystępujący z perspektywy zespołu odnoszącego sukcesy w tych rozgrywkach (1/8 w ubiegłym roku) dał się zaskoczyć, powielając błąd Rapidu. Nakarmiona sukcesem himalajski Omonia, rozbiła w II rundzie eliminacji UEFA kolejnego potentata greckiego - AEK. APOEL pokonał kolejnych Bałkańczyków, chlubę Belgradu, Crvenę. Tego nie można rozpatrywać w ramach przypadku. Zadziałała pułapka, taka mieszanka determinacji i zaskoczenia. I na tym koniec. Ani Anorthosis (choć tu nic do końca nie wykluczam) ani Omonia czy tym bardziej APOEL nie sprawią więcej niespodzianek. Limit szczęścia się wyczerpał (jeszcze raz podkreślam, nie uważam by był to przypadek). Taki rok długo się Cypryjczykom nie powtórzy, choć na swój stary poziom już też nie powrócą (analogia rumuńska). Wisła będzie mocna zawsze, podobnie jak Lech, i gdy do tego grona dołączy Legia, nie będziesz musiał Rafale zaprzątać głowy gorącymi Cypryjczykami.
Jeszcze dziś skreślę parę słów odnośnie losowania. Zapraszam wszystkich do lektury moich wypocin.
-
2008/08/29 19:52:00
Znowu pech w losowaniu. Mówię o Wiśle oczywiście... Lech ma spore szanse, Austria to drużyna zupełnie do ogrania. Wisła musi się wznieść na wyżyny umiejętności,ale stać ich na to. Zapraszam na subiektywne wizje nadchodzącej edycji Champions League-kto wygra, kto będzie czarnym koniem a kto gwiazdą LM. michal790.blox.pl/html Zapraszam gorąco i czekam na Wasze opinie.
-
2008/08/29 20:55:03
Ech... Ubodły mnie słowa nt. Jacka Bayera.

Jeśli chodzi o Wisłę, to zgadzam się z opinią Michała Szadkowskiego: michalszadkowski.blox.pl/2008/08/Wielka-szansa-Wisly.html
Polskie zespoły nie mogą przed meczem myśleć, że grają przeciw piłkarskim bogom, tylko dlatego, że Ci zarabiają 5-15 razy więcej. To tylko kolejnych 11 kolesi, którym trzeba dokopać. Tottenham jest nazwą bardziej medialną niż rzeczywistą potęgą. Udowadniał to w poprzednich sezonach w Anglii, gdy przed sezonem słychać było szumne zapowiedzi, zaczyna udowadniać i teraz.
A Lech? Lech gra w końcu piłką. Szkoda tylko, że nie chciało im się w drugim meczu z Grasshoppers. Że się przespacerowali. Stać ich było niewiele większym nakładem sił poćwiczyć sobie grę na przykład z pierwszej piłki, szybką wymianą podań. I duży mankament: grę piłką po ziemi... A wynik mieli w głowach. Zobaczymy co zaprezentują. Wierzę we Franza Smudę. Pracował w wielu klubach, miał wzloty i upadki. Ale zazwyczaj jednak jego zespoły grały lepiej. I życzę mu jeszcze 7 powrotów do Widzewa. ;)
-
2008/08/29 23:39:16
Jeeeeezu, pamiętam ten mecz w 1987. Horror. Zbyt duża trauma jak na 9-latka. ;) Pozdro600.
-
2008/08/29 23:53:27
Szkoda, że Wisła nie trafiła na Ajax, ten ostatnio potrafił odpadać z drużynami z podobnej półki (Slavia, Dinamo Zagrzeb, Kopenhaga). Grunt, żeby na wyjeździe Biała Gwiazda nie przestraszyła się i nie zawaliła sprawy już w pierwszym meczu. Na White Hart Lane można powalczyć, co pokazał nie tak dawno duński Aalborg. O Lecha jestem dziwnie spokojny, o 6:0 może być trudno, ale z przekonaniem twierdzę, że wiara w Poznaniu zobaczy fazę grupową Pucharu UEFA. Czego oczywiście i Wiśle z całego serca życzę. numer10.blox.pl