Blog > Komentarze do wpisu

Klan

Ronaldinhą i jego mama, Dona Miguelina 

Chyba nigdy dotąd nie poświęciłem trzech notek z rzędu jednej osobie, ale tym razem powód mam zbyt ważny, by odpuścić. I właściwie chodzi o więcej osób. I ja, i mnóstwo kolegów po fachu wystukujemy ostatnio tysiące liter o transferze Ronaldinho, ale jakoś wszyscy zapomnieliśmy, że piłkarz w żadnym razie nie przeprowadzi się do Mediolanu sam. On w ogóle nigdzie nie rusza się sam, podobnie zresztą jak wielu jego rodaków zawodowo kopiących piłkę w Europie, bo każdy Brazylijczyk wie, że rodzina jest najważniejsza i że bez jej wsparcia trudno wytrzymać na obcej ziemi, w dodatku za wielką wodą. (I nie myślę tutaj o żonach czy dzieciach. Napastnika Interu Adriano wspiera np. ukochana babcia. Udzieliła już co najmniej dwóch - tyle pamiętam - wywiadów „La Gazzetta dello Sport”, tłumacząc dziennikarzom, że jej przyłapany na hulaszczych wybrykach wnuczek to w istocie wspaniały, wrażliwy chłopak).

Klan Ronaldinho liczy sześć osób, czyli jak na standardy brazylijskie niewiele - co bardziej towarzyscy piłkarze „Canarinhos” potrafią zwieźć do Europy kilkanaście, a w skrajnych przypadkach nawet kilkadziesiąt osób. Misją wspomnianej szóstki jest zapewniać Ronaldinho ochronę przed wszelkimi niebezpieczeństwami czyhającymi na sławnych i bogatych ludzi, dawać mu wsparcie psychologiczne oraz pomagać w sprawach praktycznych. Wszyscy zamieszkają w Mediolanie. Brat Roberto, najbardziej w tym gronie znany, pełni funkcję menedżera; siostra Deisi to najbardziej zaufana doradczyni w kluczowych dylematach życiowych, odpowiedzialna m.in. za kontrakty z mediami; kuzyn Thiago spędza z Ronaldinho każdy dzień i każdą noc, służąc mu jako osobisty ochroniarz i kierowca (piłkarz nie ma prawa jazdy); Valdimar jest osobistym trenerem, który na co dzień dba o formę gwiazdora i bardzo mu się podoba, że ten nie używa bezcennych stóp do naciskania pedałów; Sergio wszedł do rodziny jako chłopak Deisi, ale teraz tymczasowo zastąpi Thiago, który przyleci do Włoch z opóźnieniem (jego żona spodziewa się dziecka) - pierwszym zadaniem Sergio jest sprowadzić do Mediolanu należącego do Ronaldinho czarnego Hummera; wreszcie Luciana, dla krewnych i przyjaciół po prostu Lu, zajmuje się domem piłkarza i organizuje mu - cokolwiek miałoby to znaczyć - życie prywatne. Są jeszcze psy Negrao i Bola, ale ich zakresu obowiązków nie zdołałem wytropić.

Niestety, w tym gronie brakuje osoby najważniejszej - mamy piłkarza. W Barcelonie można było usłyszeć teorię, że Ronaldinho - nawiasem mówiąc, kawaler - zatracił się akurat wtedy, gdy Dona Miguelina zaczęła coraz rzadziej latać do syna i spędzać coraz więcej czasu w Brazylii. Teraz 28-letni gwiazdor czuje, że potrzebuje pomocy, i chciałby znów zamieszkać z nią na stałe. Mama nie wykluczyła, że przeprowadzi się do Mediolanu, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęła.
czwartek, 17 lipca 2008, rafal.stec
Komentarze
2008/07/17 15:47:55
Nie ma jak u mamy ciepły piec cichy kąt..
Nie ma jak u mamy kto nie wierzy robi błąd..

Może pomoże.. tak jak pisałem ostatnio, wierzę, że ten chłopak jeszcze będzie wielki.

Dla wszystkich, którzy chcieliby robić to co on z piłką, mamy propozycję.. Nie, nie mamy poradnika, ale mamy kilka piłek na wydaniu.
BO FAJNY PORTAL ROZDAJE FAJNE PIŁECZKI.
-
2008/07/17 16:39:25
Widać, że mamy do czynienia z fanatykiem Milanu.
-
2008/07/17 16:55:35
Prosze o ciekawsze artykuly. Np o pucharze UEFA, zblizajacej sie polskiej lidze albo o IO
-
2008/07/17 17:04:04
Nie chciałem narzekać, bo już raz zostałem za to upomniany, ale również nie bardzo dostrzegam wagę opisanych w notce faktów. A słowo "ważne" pojawiło się jako motyw własnie. Zatem, ku ścisłości: ważne jest to że do Mediolanu zwala się rzeczony Klan, czy może ważniejszy jest brak wśród jego członków mamy Ronaldinho?
No bo rozumiem, że w zamyśle autora jest teza, jakoby od tego bardzo wiele zależało w kwestii przyszłej formy R10...
-
2008/07/17 18:01:46
Właśnie przeczytałem co dzieje się w Tour de France. Nie jestem fanem kolarstwa (wręcz przeciwnie - dla mnie mogliby go nie pokazywać) ale to co się tam wyprawia z dopingiem budzi mój niepokój. Ja wiem że ten sport różni się diametralnie od piłki, ponieważ tam eksploatacja organizmu podczas wyścigu sięga granic ludzkich możliwości. Ale do cholery, tam szprycują się chyba WSZYSCY. Słowa "czysty" i "utytułowany" niedługo znajdą się bardzo daleko od siebie. Skala zjawiska przeraża. Czy futbol się od tego uchroni?
-
2008/07/17 18:30:21
Uchroni?
Jak dla mnie różnica między kolarstwem a piłką polega na tym, że w kolarstwie z dopingiem się zaczęło walczyć, a w piłce się go ciągle tuszuje. Sprawa podawania EPO piłkarzom Juve tak naprawdę nie została wyjaśniona. To w piłce, a nie w kolarstwie, w ostatnim dziesięcioleciu iluś tam piłkarzy nagle i z bliżej niewyjaśnionych przyczyn zmarło podczas meczów.
-
2008/07/17 18:38:23

@DZIAAM

To są właśnie pozory, które mylą.
W kolarstwie, jak widać skutecznie walczy się już z EPO trzeciej generacji, a w niektórych ligach piłkarskich (np. angielskiej Premier League) nie przeprowadza się nawet badań wykrywających EPO pierwszej generacji. Stąd mylne wnioski kibiców, że w kolarstwie to wszyscy biorą, a w piłkarskiej Anglii nikt nie bierze, a piłkarze śmigają po murawce przez 90 minut.

Zastanów się przez chwilę. Dlaczego C. Ronaldo na boiskach angielskich jest nie do powstrzymania, a na Euro pomimo niezłych występów, nie wyglądał już jak połączenie sprintera ze średniodystansowcem?

-
2008/07/17 18:40:10
Uważasz że skala jest podobna?
Żeby było jasne, w kolarstwie co jakiś czas mówi się o ileśkrotnych zwycięzcach, faworytach, czy wręcz legendach tego sportu. Podobnie w lekkiej atletyce. No hardkor.
Obecnie jedni naukowcy opracowują nowe kombinacje substancji typu EPO, a drudzy opracowują testy które je wykryją. Jednak ci pierwsi wciąż są całe lata przed drugimi.
Pojawiają się nawet sugestie, żeby doping zalegalizować i ucywilizować. W myśl tezy, że jeżeli wszyscy będą równo nagrzani to per saldo i tak wygra najlepszy. Tylko co się wówczas stanie z tzw Ideą Sportu?
-
2008/07/17 18:43:11
@GOBOKKE
Nie mam pojęcia właśnie, jak to wygląda w piłce. Zapewne dlatego, że prawie się o tym nie mówi. Myślisz że w futbolu pogodzono się z sytuacją o której piszę powyżej?
-
2008/07/17 19:04:36

@DZIAAM

W piłce najbardziej z dopingiem walczą we Francji i we Włoszech (o dziwo w krajach, które organizują słynne kolarskie wyścigi Tour de France i Giro dItalia). Tam przeprowadza się badania krwi, a nie tylko badania moczu jak np. po meczach Champions League. W tych krajach za doping idzie się do więzienia (aresztowania podczas ww. wyścigów kolarskich są normalnością). Podczas Igrzysk w Turynie doszło do ewenementu na skalę światową. MKOl uprosił władze włoskie, aby na czas imprezy zawiesiły stosownie tego rygorystycznego prawa. Nikt nie chciał oglądać medalistów olimpijskich za kratkami, ale bez skandali się nie obeszło (słynna nocna ucieczka Austriaków).
W lidze angielskiej kilka lat temu wprowadzenia takich samych badań antydopingowych jak we Francji domagał się Arsene Wenger, jednak nikt wtedy nie zareagował. Co ciekawe, na tak interesujący temat nie przeprowadzono nawet żadnej dyskusji medialnej.
Generalnie w Polsce, jak i w wielu krajach europejskich jest to temat TABU. Więc w prasie o dopingu za dużo sobie nie poczytasz (czasami na blogach któryś z komentatorów coś skrobnie).

Czy wy też oglądacie te azerskie męki, czy tylko ja dałem się znowu nabrać na mecz polskiego zespołu w europejskich pucharach?


-
2008/07/17 19:13:12
"Śpieszmy się oglądać polskie drużyny, tak szybko odpadają".

A co do dopingu - wkurzające jest, że opinię najbardziej chorych mają akurat te dyscypliny, gdzie z nim się walczy, i to na poważnie (jak kolarstwo czy podnoszenie ciężarów).
-
2008/07/17 19:34:46
No cóż, Polska może zasłonić się posiadaniem całej masy innych poważnych problemów. Nieźle, nie wiedzialem że panuje aż taka hipokryzja. Przydałby się jakiś duży skandal z wielomilionowym nazwiskiem w roli głównej.

Co do Lecha, oglądam od kilkunastu minut i z radością pragnę stwierdzić, że na tle rywala jest odrobinę lepszy:)
-
2008/07/17 21:00:07

Ronaldinho przydał by się jakiś surowy ojciec (nie wiem co jest z jego ojcem, nie śledzę jego życia rodzinnego, w notce o nim cisza, więc może nie żyje (?) ) który dał by mu porządnego klapsa i zapędził do nauki (czyt. treningu).
Chociaż jeżeli to co Rafał pisał wcześniej, o płaskim brzuchu który Ronaldinho zaprezentował Gallianiemu, jest prawdą, to oznacza, że prawdopodobnie R10 odzyskał odpowiednią sylwetkę. A to już pół sukcesu. Teraz tylko praca nad motoryką i zwrotnością i możemy mieć starego, dobrego Dinho ;)

Ja tu nie chcę przekonywać innych i samego siebie, że R10 na bank wróci do dawnej formy. Jednak uważam, że szanse są spore. Skoro sam odrzucił lukratywną ofertę z MCity, to znaczy że wciąż jest w nim sportowa ambicja, żeby wrócić na szczyt. Mógł iść do Anglii i odcinać kupony jednak nie chciał.

Poza tym nie zgadzam się ze stwierdzeniami "skończy jak Ronaldo". Ronaldo wiosnę 2007 miał świetną. Wrócił po roku przeplatanym leczeniem kontuzji a potem trzymaniu go na ławie przez Capello. Też był zdesperowany by przejść do Milanu, chciał nawet sam się wykupić (choć za grubą kaskę mógł biegać po boiskach USA - statusu legendy i tak nikt mu nie odbierze). Poskładano go w Milanie na tyle do kupy że w 14 meczach strzelił 7 goli, zaliczył kilka asyst (3 prawidłowych goli mu też nie uznano) i bardzo pomógł ACM w zostaniu najlepszą drużyną rundy. Potem znowu przegrał z kontuzją i poszedł w tango.

Uważam, że nawet nie będzie grał jak za swoich najlepszych dni, to zobaczymy solidnego Ronaldinho. Bardziej od konfliktowości Brazylijczyka obawiam się niepokornego charakteru Seedorfa. On już kiedyś potrafił rozłożyć na łopatki reprezentację Holandii, teraz patrzy z pod byka na Brazylijczyka, choć ten jeszcze nie odbył ani jednego treningu z milanistami.

Co do problemu upchania wszystkich gwiazdorów w składzie powiem tyle: podobają mi się takie problemy. Toż to przecież Milan a nie Dolcan Ząbki. Na rezerwie mogą zasiąść takie nazwiska jak Gattuso, Ambrosini, Seedorf, Inzaghi, Boriello, Bonera, Dida, Simic... To powód do zmartwień? A jak było w Barcelonie w zeszłym sezonie? Jak w Chelsea? To są europejscy giganci, 11 gwiazd do sukcesu nie wystarcza.

A co do mamy Ronaldinho - myślę że sam Łysy z Sylwkiem pociagną za sznurki żeby ją sprowadzić ;)

I jeszcze na koniec - gdy Ronnie przechodził z PSG do Barcy też mówiono że konfliktowy, imprezowy i bez formy... Jak było potem wszyscy wiemy...

Pozdro!
-
2008/07/17 21:12:41
Po prostu graczom takiego formatu więcej się wybacza.
Ale o Ronaldo powiedziano dużo więcej złego, niż on sam zasłużył. Nie zapominajmy że jego kolano rzez welu lekarzy było skazywane na emeryturę, żeby kazdy piłkarz po takich kontuzjach potrafił się tak podnieść jak on. Szacun dla Ronaldo, gdyby nie kolana i skłonnośc do tycia to aż strach pomyśleć co jeszcze mógłby osiągnąć.
-
2008/07/17 21:31:16
Doping w piłce? Ha ha ha...

jeszcze z 20 lat temu rozróżniano dwa typy piłkarzy - genialnych artystów, którzy mogli być chucherkami i wybieganych, napakowanych sukinsynów... teraz się nawet takich rozróżnień nie poddaje dyskusji - wszyscy są napakowani jak...

Oczywiście całkowicie legalnie... także środki wspomagające leczenie są czyste, jak najczystsze...

różnica między kolarstwem a piłką? Kilka sezonów temu w Hiszpanii złapano lekarza. Na doniesienia że szprycował kolarzy wszyscy wzruszyli ramionami... jak pojawiły się przecieki, że także piłkarze to Real czy Barcelona, a może obie organizacje, zareagowały groźbami wytoczenia procesów...

Najmocniejsze kluby w Europie działają na granicy prawa, a może daleko za nim - środki nie objęte jeszcze antydopingowymi restrykcjami. Ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
-
2008/07/17 21:51:42
@dziaam
To teraz już nie upominam, tylko przyznaję, że niepotrzebnie użyłem słowa ''ważny''. Powinienem był napisać ''bardzo ważny'';-)

@salvatore82
Tematu ojca nie chciałem poruszać, bo skrobnąłem takie sobie głupstewko w drodze na krótki urlopik (pewien fajny festiwal filmowy:-), a to akurat tragiczna sprawa - miał atak serca i utonął w basenie, jak Ronaldinho był mały.
Co nie zmienia faktu, że ci wszyscy dorośli faceci z Brazylii ciągający po świecie mamusie, ciocie i wujków to historia dość osobliwa. Jak o Miguelinie mi znajomy Włoch - też dziennikarz - mi opowiadał, naprawdę długo myślałem, że sobie jaj robi:-)
-
2008/07/17 21:56:40
mam nadzieje, ze ronaldinho odzyska forme. bo ten koles jesli gra tak jak umie o klase przerasta c.ronaldo. i mam nadzieje ze pokaze mu jego miejsce w szeregu. bo juz nie mam sil czytac kojenych newsow o nim.

z drugiej strony to co Rafal zauwazyl - ciekawe jak milan ustawi linie pomocy...
carlo bedzie mial nad czym myslec teraz.



a porzucajac sprawe ronaldinho... co sadzicie o prawdopodobnym transferze eto'o?
jeszcze wczoraj uzbecki klub byl posmiewiskiem calego swiata... teraz role sie odwrocily...
-
2008/07/17 22:14:37
la mnie Eto'o w Taszkiencie wciąż jest żartem. No moooże jak daliby mu 300 000 ojro na tydzień i największy harem w mieście...
-
2008/07/17 22:59:04
@DZIAAM

Fakt, to co Ronaldo wyprawiał za najlepszych (zdrowych) lat to było dla mnie coś niepowtarzalnego. 94/95 w PSV, 96/97 w Barcelonie, 97/98 w Interze, mundial 98 i 02, Copa America 99 - po prostu Fenomen! Mam szacunek do dokonań Ronaldinho czy Cristiano Ronaldo, ale tak jak grał R9 za najlepszych dni to wcześniej ani później nie widziałem żeby ktoś grał (choć wiem że R10 i CR to troche inne pozycje). Dla mnie jednak tamten Ronaldo jest wciąż punktem odniesienia do przyznawania tak popularnego dzisiaj miana mega/super gwiady. W Hiszpanii mówiono o nim "Mesjasz". Szkoda tych kontuzji a chłopak raczej się już skończył. Może pokopie jeszcze w PSV ale to nie będzie już to samo. Choć szczerze wierzyłem, ze w Milanie jeszcze rozbłyśnie pełnym blaskiem dzieki MilanLab.

@ RAFAL.STEC

Gdzieś kiedyś czytałem, że jak Ronaldo grał dla Barcelony, to latał średnio co 2 tygodnie do Brazylii na 2 dni spotkać się z rodziną, tak mu tęskno było. Powodowało to konflikty z kolegmi z drużyny którzy się wkurzali, że klub mu na to zezwala. Natomiast lekarze i trenerzy Barcy dziwili się, że te eskapady absolutnie nie odbijają się na jego postawie na boisku.

@ ERICTHEKING87

Jeśli Eto'o odejdzie do Uzbekistanu (co raczej się nie stanie) będziemy mogli mówić o różnicy między Ronaldo, Ronaldinho a Eto'o. Dwaj pierwsi odrzucili lepszą kase dla gry w klasowym zespole, tym samym pokazując, że mają ambicję. Eto'o pokazałby że może grać wszędzie, ważne tylko za ile. Z całą moca wątpię w ten transfer, choć 1% szans daję, bo Eto'o to nietypowy osobnik nade wszystko ceniący sobie bezwarunkowe uwielbiebie tłumów (i oczywiście cash).
-
2008/07/17 23:48:08
@Rafał - co myślisz o składzie siatkarzy na IO?
-
2008/07/18 00:14:02
o raju! 3 odcinek pod rząd. czyli to jednak nie sen? monotematyczny koszmar, który dręczył tylko mnie? oni naprawdę go wzięli. żegnaj mercato...
touch me i'm sick. jako odtrutkę po dobijającej telenoweli też będę sobie aplikować mocne kino w niebezpiecznych dawkach (cachaca nie da rady), ale moja kuracja potrwa całe 10 dni;)

zazdroszczę wam umiarkowanego optymizmu.
-
2008/07/18 00:28:30
@EWAKWIECINSKA
Zamiast cachasy polecam polską czystą i mniej trzcinowego cukru. Pomoże:-)
Co jak co, ale akurat ogłuszać nie musimy uczyć się od Brazylijczyków.
-
2008/07/18 00:34:25
@joanna30.ch
Żałuję, że nie ma Bąkiewicza (zamiast Gierczyńskiego) i że Szymański ma za słabą głowę na wielki sport. Do siatki wkrótce wrócę w obfitszych ilościach, tylko się dobrym kinem obeżrę i wrócę do pracy:-)

@ewak
Kino i Brazylia? Czyżby też - jak my - we Wrocławiu?
-
2008/07/18 00:42:10
@Rafał - no na to liczę (i pewnie nie tylko ja :) Co do Bąka - jak najbardziej, Gierek mnie nie przekonuje. Szymanski... no cóż, tak wybrał. Inna sprawa, że gdyby był w reprezentacji to byłby problem z upchnieciem Gruszki, a nie wierze, że z nieg Lozano by zrezygnował. Póki co - miłego urlopowania :)
-
2008/07/18 01:33:30
@dziaam

obrigadinho

@rafal.stec

claro


mam. z nieskrywanym wysiłkiem dostrzegam ten jeden fundamentalny element, którego niedobory od dłuższego czasu wyniszczały AC, a który teraz za sprawą brazylijskiej kroplówki powraca do ustroju - entuzjazm. jakoś tam przypominający ekscytująco-duszną atmosferę letniego mercato poprzedzającego zwycięski sezon 2002/2003.
-
2008/07/18 02:32:38
@salvatore82

mowisz o ronaldo luis nazario de lima (bo on faktycznie zmienial kluby na tylko na takie z podobnego poziomu) rozumiem? bo jesli chodzi o c.ronaldo to ewidentnie leci na kase jak malo kto we wspolczesnym futbolu... kompletny brak poszanowania barw klubowych.

a wracajac jeszcze do tego wlasciwego - brazylijskiego ronaldo, to w istocie byl fenomenem. na pewno byl najlepszym napastnikiem swiata 2 polowy lat '90.
chociaz z drugiej strony obaj ronaldo maja ze soba cos wspolnego... luis nazario tez potraktowal inter jak smiecia... podobnie cristiano probuje teraz pogrywac sobie z united.
aczkolwiek saga jaka zafundowal ronaldo interowi nie umywa sie do tej jaka cristiano teraz prezentuje mediom calego swiata...
-
2008/07/18 03:24:46
@ ERICTHEKING87

Przynaję, iż sposób w jaki Ronaldo potraktował Inter był - mówiąc delikatnie - nieelegancki. Moratti i spółka włożyli dużo wysiłku, wyzkazali wiele wyrozumiałości i cierpliwości by pomóc mu wrócić na boisko. A ten powrócił w wielkim stylu na MŚ a następnie odszedł do Realu. Jest to jakaś rysa na jego sportowym życiorysie. Faktem jest jednak, że był konflikt między Cuperem a Ronaldo, który do jego decyzji się przyczynił. Piłkarz wielokrotnie podkreślał, że gdyby nie kiepskie stosunki z trenerem z Interu by nie odszedł. Prawda pewnie leży po środku.

Natomiast Cristiano Ronaldo w kategoriach sportowych do Ronaldo De Limy nie ma większego sensu. Porównanie wypada miażdżąco na korzyść Brazylijczyka. Portugalczyk nigdy nie miał klasy osobistej ani na boisku ani poza nim. Ronaldo w wieku CR7 osiągnął nieprównywalnie więcej (szczególnie indywidualnie - Złota Piłka, Nagroda Fifa, najlepszy piłkarz mistrzostw świata, itd...)

Aha - chyba nawet kiedyś Rafał pisał o słabym przywiązaniu Brazylijczyków do barw klubowych i o przyczynach takiego stanu rzeczy. Jak pogrzebierz znajdziesz linka.

Pozdro!
-
2008/07/18 15:04:00
czy nie ma wiekszego sensu? hmm... nie przepadam za c.ronaldo pomimo, ze gra w druzynie ktorej kibicuje od mniej wiecej 17 lat...
strzelenie tylu bramek w jedym sezonie jako skrzydlowy to naprawde jest wyczyn. czego by tu nie mowic nawet ronaldo nie stuknal tylu bramek bedac napastnikiem co cristiano

jednakze przy calym zamieszaniu jakie tworzy c.ronaldo i -jakie jest tworzone w okol niego- w elemencie czysto pilkarskim ustepuje wyraznie ronaldo de limie.

a co do osiagniec...
hmm.. do 99 roku ronaldo de lima mial pzp (wtedy juz jak wiemy tracacy na znaczeniu) i puchar uefa, a takze puchary brazyli holandi i hiszpani (nie wiem jak w pierwszych dwoch krajach sa traktowane ale w hiszpani wiem, ze z przymruzeniem oka patrzy sie na puchar kraju).
a c.ronaldo dwokrotnie mistrzostwo angli, fa cup, puchar ligi (to wiadomo, ze niezbyt liczace sie trofeum) no i liga mistrzow.
tutaj - moim zdaniem - troche lepiej wypada c.ronaldo.
osiagniecia na arenie miedzynarodowej porownywalne - wicemistrzostwa odpowiednio swiata i europy.

co do osiagniec indywidualnych faktycznie brazylijczyk miazdzy cristiano ronaldo.

jednak podsumowywujac dalej twierdze ze jest to roznica klasy sportowej. nie mniej nie wiecej.

podobnie zreszta jak roznica pomiedzy ronaldinho w formie a c.ronaldo. ten pierwszy rowniez jest o klase lepszy.

pozdrawiam
-
2008/07/18 15:34:52
Tak wielki sportowiec zasługuje na tak rozbudowany cykl:)
-
2008/07/18 16:15:48
A najlepiej by było gdyby Ronaldinho wynajał w Mediolanie pokój u pobożnego Kaki. Ale i bez tego Kaka będzie nader pożądanym wzorem powadzenia się dla genialnego R. Powiem - zmiana miasta, klubu i otoczenia - sukces gwarantoway
-
2008/07/18 16:30:37
@ ERICTHEKING87

Tylko dwie uwagi:

Pierwsza - w sezonie 96/97 Ronaldo strzelił w lidze hiszpańskiej dla Barcelony 37 goli, dorzycił 5 w Pucharze Hiszpanii i (chyba) 8 w PZP (Tu nie jestem pewny czy nie było 9, tak czy siak Ronaldo był najlepszym strzelcem edycji). Daje to razem 50 goli.

Druga - nie będę dalej zagłębiał się w temat, bo jak Ci pisałem porównywanie obu panów nie ma najmniejszego sensu, gdyż to inny level po prostu. Wg mnie C.Ronaldo nawet nie zbliżył się klasą do R9 czy Zidane'a i jest tylko jedną z kilku medialnych gwiazdek które przewijają się przez media co 1-2 lata. Koniec - bez odbioru.

Pozdro!
-
2008/07/19 05:50:15
@salvatore82
Będąc fanem jazdy, jaką C.Ronaldo serwuje nam w swoich njalepszych meczach, jestem zdecydowanym przeciwnikiem dyskredytowania tego zawodnika. Kapryśny, wiecznie niezadowolony, nażelowany itd. Owszem.
Ale jednak to, co robi w PL to jest poezja. Mamy Serie A, Primersa Division, Premier Ligue.A poza Messim właściwie nie ma zawdnika, który wywoluje podobne emocje jak on.
Możemy przydzielać złote piłki Cheiliniemu, Sennie, Xaviemu, a jedna to właśnie CR7 i jemu podobni wywołują u nas dreszcz emocji. Nikt nie spiera się o umiejętności najlepszych środkowych obrońców, czy defensywnych pomocników.
Jednak jazda skrzydłowego między obrońcami przeciętnych drużyn w/w lig sprawia, że odzyskujemy wiare w magiczny futbol. Czyż nie?
-
2008/07/20 13:05:28
Do Ronaldo nie wypada w ogole nikogo porownywac,ani zadnego Zizou,Gaucho,czy C.Ronaldo.Ten czlowiek na boisku byl magiczny.Najlepszy z najlepszych.