|
Blog > Komentarze do wpisu
Wszystkie spiski na Euro 2008Pełen niespodzianek wieczór Howarda Webba zrelacjonował brytyjski „The Times”. Specjalista od ulicznej sygnalizacji świetlnej, który w przyszłym tygodniu po 39 latach nienagannej pracy odchodzi na emeryturę, odebrał w piątek telefon. Usłyszał wściekle podaną miksturę angielskiego i polskiego, z pomimo wszystko jasnym przekazem: jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie. Pan Webb dzieli imię, nazwisko oraz miejsce zamieszkania (miasto), z angielskim sędzią piłkarskim, który prowadził w czwartek mecz mistrzostw Europy. Kontrowersyjna decyzja arbitra, by przyznać Austriakom rzut karny, zamieniła niemal pewne zwycięstwo Polski w remis. Co znaczy kontrowersyjna? Dla jednych słuszna, bowiem piłkarz Lewandowski ciągnął przeciwnika za koszulkę i mógł spowodować jego upadek. Dla innych - mówię też o sobie - niesłuszna. Choć bowiem sędzia dostał pretekst do gwizdnięcia, to w najlepszym razie postąpił niezgodnie z tzw. duchem gry. Na sekundy przed końcem niezwykle ważnego meczu nie reaguje się na zdarzenia tak niejasne w sposób tak radykalny, przesądzający o wyniku. Jeszcze tego samego wieczoru adres, numer telefonu oraz firmowy e-mail pana Webba, tego od świateł, rozlał się po polskim internecie. Policja zaoferowała mu osobistą ochronę, pod jego domem stanął uzbrojony mundurowy. Swoje internetowe konto musiał zamknąć, bo zalały je obraźliwe listy - niekiedy tak wulgarne, że blokował je filtr bezpieczeństwa. Drugi Howard Webb, ten od piłki, mógł rozkoszować się w internecie swoim wizerunkiem poddanym artystycznej obróbce. Znalazłby tam swoją twarz na celowniku karabinu z podpisem „Panie sędzio, pański dom już płonie”; głowę zamalowaną siniakami i ranami ciętymi; siebie z obciętą głową lub zasztyletowanego, ucharakteryzowanego na Hitlera. Nadciągała kolejna fala oburzenia. Pierwsza wezbrała tuż po pierwszym gwizdku. Znany z wytrawnego znawstwa układów i niuansów piłkarskich przepisów prezydent Lech Kaczyński poinformował, że nie wierzy w karne w 92. minucie, które sędzia dyktuje dla przegrywających gospodarzy. Premier Donald Tusk - beneficjent kampanii wyborczej opartej na przesłaniu miłości - chyba po raz pierwszy w politycznej karierze przyznał się do zamiaru morderstwa. Ujawnił, że arbitra miał ochotę zabić. Z powodu pomyłki sędziego pozwolił sobie na być może najbardziej skandaliczną wypowiedź podczas swojej kadencji, zdradzającą prymitywną kibolską mentalność, której - jak deklarował w wywiadzie dla „Gazety” - jest zapamiętałym wrogiem. Minister sportu Mirosław Drzewiecki grzmiał o „hańbie” i „oszuście”, który „cały czas drukował”. Werdykty wydawali politycy wyłącznie surowe, jakby liczyli, że każde mocniejsze słowo wystrzeli ich na szczyty rankingów popularności. Bombardowali z największego kalibru, choć władze piłkarskie stale apelują, by nie przyłączać się do nagonek na popełniających błędy sędziów. Zdarzało się już przecież, że zdrowie arbitrów - lub ich rodzin - było zagrożone (niektórzy kończyli ze strachu kariery). Tyle że działacze apelowali na razie do osobistości futbolu, nie polityków. Politycy dotąd granic nie przekraczali. U nas Tuska bronią nawet rywale z PiS, bojąc się zapewne narazić pokaźnej części elektoratu, pogrążonej w histerii i gotowej potępić ich za niewystarczający patriotyzm. Oburzeni skrupulatnie przemilczali inne decyzje sędziego Webba, który w czwartek nie miał dobrego dnia (niesłusznie uznał gola dla Polski - tutaj nie było już mowy o kontrowersjach, Roger strzelił go z bezdyskusyjnego spalonego). Chóralne złorzeczenie napędzał logiczny rozbiór zdarzeń, który wskazywał na ewidentną antypolską zmowę: przeświadczenie o spisku Europejskiej Unii Piłkarskiej, chcącej zapobiec niepowetowanym stratom, czyli odpadnięciu z mistrzostw gospodarzy. Nikt nie wyjaśnił, dlaczego UEFA miałaby desperacko ratować Austriaków - w finanse sponsorów i telewizji uderzają porażki reprezentacji największych krajów, jak Anglia, Niemcy, Włochy czy Francja, bo tam mają wielkie rynki i gwarantują gigantyczną oglądalność telewizyjną. (Ten problem był w 2004 roku, kiedy potentatów wyeliminowały drużyny z około 10-milionowych Grecji, Portugalii i Czech). Pokrzywdzeni przez sędziów czuli się też mistrzowie świata Włosi. W pierwszym meczu stracili gola wskutek absurdalnego przepisu, który piłkarza leżącego poza boiskiem nakazał uważać za uczestniczącego w grze. Nikt na boisku go zresztą nie znał, co wyszło na jaw w pomeczowych wywiadach. W drugim spotkaniu to Włosi zdobyli prawidłową bramkę, lecz arbiter ją anulował. Popełnił kardynalny błąd. O ile Polacy z Austrią grali najpierw beznadziejnie, a potem przyzwoicie, o tyle Włosi - wielcy piłkarze z wielkimi ambicjami - w obu spotkaniach toczyli twardą walkę na najwyższym sportowym poziomie. Są rozgoryczeni, mają prawo sądzić, że przegrali z niekompetencją sędziów, którzy na ich niekorzyść mylili się kilkakrotnie. Zakochany w piłce nożnej premier Silvio Berlusconi - znany na arenie międzynarodowej z, oględnie mówiąc, rubasznego poczucia humoru oraz chropowatych manier - nic nie wspomniał o zabijaniu ani nawet braniu jeńców. Wściekły szef włoskiej federacji zażądał od UEFA, by przyznała, że arbiter pomylił się i skrzywdził włoskich piłkarzy. Tezę o spisku obśmiał. sobota, 14 czerwca 2008, rafal.stec
Komentarze
2008/06/14 20:16:07
Jak zwykle....To co robią w Europie to wszystko super, wspaniałe. To co robią Polacy(kibice nie kibice, politycy itd) to be, ciemnogród, fobie itd. Jak Mourinho czy Wenger po każdym meczu narzekają na sędziów to szafa grała... To jest naprawdę śmieszne. Pan to nawet na gówno powiedział by, ze jest dobre tylko dlatego, ze Europejskie.... Szkoda słów.
2008/06/14 20:18:44
"W pierwszym meczu stracili gola wskutek absurdalnego przepisu, który piłkarza leżącego poza boiskiem nakazał uważać za uczestniczącego w grze. Nikt na boisku go zresztą nie znał, co wyszło na jaw w pomeczowych wywiadach."
Ja nie widzę w tym nic absurdalnego, bo za boisko wypchnął go Buffon dokładnie 1-2 sekundy przed podaniem Holendra. 2008/06/14 20:33:14
Choć bowiem sędzia dostał pretekst do gwizdnięcia, to w najlepszym razie postąpił niezgodnie z tzw. duchem gry. Na sekundy przed końcem niezwykle ważnego meczu nie reaguje się na zdarzenia tak niejasne w sposób tak radykalny, przesądzający o wyniku.
Chcial pokazać jaki jest ważny, albo brakowalo mu adrenaliny. Kto go tam wie. Nic się już nie da zmienić. Można by było tylko kiedyś gdzieś (inny sport ) się Anglikom zrewanżować a potem prasa mogłaby przypomnieć im ten incydent . Ale to nam się nie opłaci bo Anglicy mają więcej sędziów. Wniosek. Pogada jest tylko dla bogaczy a dla biedaków rokowania są zawsze złe, tylko złe. Moja propozycja uzdrowienia polskie piłki noznej ( na czas przejściowy) przez zmianę regulaminu powołań do reprezentacji, który każdy trener reprezentacji by musiał respektować. Ci co już czytali mogą nie zaglądać, niech sobie oszczędzają nerwy:) sp0rts.bloog.pl 2008/06/14 21:23:00
Cóż po ogólnonarodowym wzburzeniu emocje spadają.
Historia Webba 2 interesująca. @W1ktor Oszczędź. To juz nudne się robi. Zmień temat albo płytę. 2008/06/14 21:28:08
Z punktu widzenia zwolenników teori spiskowych trudno udowodnić, że spisku nie było. Bo niby jak? Ze spiskami jak z prawdziwą polityką - ich przestrzenią życiową są zakamarki zacisznych pomieszczeń. Nikt nic nie widził, nikt nic nie słyszał. Argumenty, że się czegoś nie widzi, o czymś nie słyszy nie przemawiają za słusznością tezy że tego nie ma.
Osobiście nie mam zdania czy intryga był czy jej nie było. Pewne jest jest natomiast coś innego: Polscy piłkarze nie zawiedli na tych mistrzostwach. Piszę o tym zupełnie na serio. Więcej tutaj : krzysztofmalinski.blox.pl/2008/06/Polscy-pilkarze-nie-zawiedli.html 2008/06/14 21:37:24
Szkoda, że niektórzy dziennikarze Wyborczej ciągle płaczą po karnym dla Włochów w meczu z Australią (też według sędziów międzynarodowych prawidłowym), a po wczorajszych wyczynach Norwega, który przeprosił za nieuznaną bramkę, jakoś milczą.
To, co wyczytałem w jednym z komentarzy jest moim zdaniem obrzydliwe: To są, Howardzie, naprawdę grande pieniądze. Wiesz, że Federaja zawsze wspiera gospodarza jak tylko może. Nie chodzi o wciąganie za uszy do finału, tak daleko nigdy się posuwamy. Nadzieję trzeba podtrzymywać jak długo się da. Pamiętasz mundial w Korei i Japonii? To było bolesne, zwłaszcza dla mnie jak wiesz. Dla naszych inwestorów musieliśmy poświęcić w ofierze i Hiszpanów i Włochów. Zasady to zasady. Dług wobec Italii już spłaciliśmy na ostatnim mundialu, pamiętasz mecz z Australią? Ciekawe co zrobiłyby pismaki jakby sędzia dał dziwnego karniaka przeciw Anglii? 2008/06/14 22:00:05
W kwestii Webb-karny-spalony - w pełni się z gospodarzem zgadzam. Natomiast absolutnie odmienne mam zdanie w kwestii leżenia poza boiskiem:)) Co z tego - bądźmy poważni - ze nikt na boisku (i dodajmy - wielu poza nim) nie znało wiadomego przepisu? Czy nieznajomośc prawa kogokolwiek usprawiedliwa w czymkolwiek? przepis istnieje, obowiazuje, więc szkoda strzępić pióra. Absurdalnym byc przestaje w sytuacji, kiedy się pomysli, ze jego znajomość staje się kiedyś powszechna. Czym grozi anulowanie tegoz przepisu? Ano tym, że Buffon nie wypchnie kolegi za linię przypadkiem, a celowo, to chyba oczywiste. Oczywiście - dodam na użytek włosko-przewrażliwionych - moze to być Coupet wypychajacy Thurama:) Czy Boruc Bąka.
ps. Wie pan, redaktorze czego panu zazdroszczę najbardziej w tym, ze jest pan teraz na euro? Tego, że nie ogląda pan siatkarskich paranoi z Egiptem i z dala pan jest od cyrku w Szczyrku. Ot, co. 2008/06/14 22:12:43
co ma Howard Webb do beznadziei polskiego futbolu? - Nic. Więc pozwól pan, że sparafrazuje pana naczelnego: Odpieprzcie się od pana sędziego,
2008/06/14 22:29:34
@Rafał
"Choć bowiem sędzia dostał pretekst do gwizdnięcia, to w najlepszym razie postąpił niezgodnie z tzw. duchem gry. Na sekundy przed końcem niezwykle ważnego meczu nie reaguje się na zdarzenia tak niejasne w sposób tak radykalny, przesądzający o wyniku." Proszę, wycofaj się z pomysłu do przyjęcia takiego pola do subiektywności. Na sekundy nie dyktuje się karnego? A na minuty? Np. dwie, trzy, dziesięć? Gdzie jest ta granica? Przepisy powinny być wolne od subiektywności, jak spalony, jest, albo nie ma, obojętnie, czy to w 7, czy 70 minucie. Dodatkowo "przesądzającym o wyniku", o wyniku, to był gol ze spalonego. Moim skromnym zdaniem, gdyby nie ta bramka to Austriacy by ten mecz wygrali, ona ich podłamała, a padła w I połowie. . Offtopic: Jak słucham Lewandowskiego to krew mnie zalewa - "nie powinno być karnego, bo piłka była poza ich zasięgiem". To tym bardziej się pytam - Mariusz, na cholerę trzymałeś go za koszulkę, skoro i tak nie miał on szans zagrać piłkę? Myślisz czasami? Co do sytuacji Panucciego - przepis został ten wprowadzony właśnie po to, by obrońcy celowo nie wychodzili poza boisko. Przepis jest dobry, a że większość ludzi związanych z piłką go nie zna mało mnie zdziwiło. Taki Borek z Kołtoniem to klasycznych przypadków spalonego nie znają, spalonego Rogera to po 10 minutach zauważyli dopiero... 2008/06/14 22:49:08
Tyle że Panucci nie wyszedł celowo.
A mam nadzieję, że wypowiedź Tuska zostanie odpowiednio nagłośniona i zrobi się wokół niej smród. Domyślam się, że chciał się podlizać kibicowskiej tłuszczy (nie mylić z kibolską tłuszczą), ale są granice. 2008/06/14 23:01:02
Nie wyszedł celowo, ale został wypchnięty przez Buffona. A gdyby akcja działa się metr dalej i by leżał na linii (przypominam dynamikę akcji) to też by był spalony? Tu nawet nie można mówić, że Holendrzy zagrali nie fair tak szybko wszystko się działo.
2008/06/14 23:07:22
Był faul, czy nie to w sumie mało istotne. Austriacy w pierwszych 30 minutach stworzyli więcej 100% sytuacji niż Polacy w 10 ostatnich meczach, stracili gola ze spalonego... Ogólnie Polacy nie zagrali tak, aby czuć się skrzywdzonym tym 1:1... Wielu to pisało, napiszę i ja: jakbyśmy strzelili na 2:0 byłoby pozamiatane, a tak? Gdyby skończyło się 1:0 takie same pretensje do sędziego mieliby Austriacy za bramkę Rogera.
Co do przepisu z zawodnikiem poza boiskiem: Ok, technicznie wszystko było w porządku i zgodnie z przepisami. Tylko czy ten przepis jest naprawdę tak bezwzględny niezależnie od okoliczności? Śmiać mi się chcę czytając komentarze, że odgwizdując spalonego dla Włochów doprowadzono by do sytuacji, że bramkarze wypychaliby obrońców za linię końcową. Wy tak na serio, czy sobie jaja robicie? Jakby Panucci sam sobie wybiegł za linię, czy Buffon celowo by go wypchnął to 100% racji dla waszej teorii. Ale to się stało w wyniku przypadkowej kolizji, obrońca został powalony na ziemię, leżał na plecach sponiewierany. Równie dobrze ja mogę napisać, że przy stałych fragmentach gry napastnicy nie powinni robić nic innego jak starać się dyskretnie wypchnąć obrońcę rywali za linię końcową i zapewnić sobie w ten sposób kilkusekundową grę bez spalonego... Żeby było jasne, nie chodzi mi o to, że Holendrzy nie byli lepsi (przecież wbili jeszcze dwa gole). Chodzi mi o jakieś normalne podejście do problemu, który może jeszcze nie raz zaistnieć nawet w tym turnieju. Ogólnie sędziowanie to padaka na Euro... Największy problem właśnie ze spalonymi. Czwarty gol dla Hiszpanii w meczu z Rosją z ewidentnego spalonego. Gol dla Italii w meczu z Rumunią prawidłowy. Dzisiaj Grecy strzelili prawidłową bramę ale odgwizdano spalonego. W meczu Francja - Holandia ewidentna ręka obrońcy "Pomarańczowych" w polu karnym. Kiedy UEFA zrobi z tym porządek? 2008/06/14 23:28:09
Dzisiaj najpierw odgwizdano spalonego, a potem Grecy już po gwizdku zdobyli bramkę, żeby była jasność.
2008/06/14 23:37:33
Nie będę się pastwił ani nad Kaczyńskim (znawca spisków nie mógł powiedzieć inaczej jak że w takie karne w 92 minucie nie wierzy) ani nad Tuskiem (naturalna chęć przypodobania się kibicom) - to, co mówią, to polityka, a ja wolę skupić się na piłce.
Usłyszałem dziś Michała Listkiewicza. Stwierdził on, że a.) reprezentacja nie zawiodła, a w sporcie jest tak, że raz się wgrywa a raz przegrywa, b.) Niemcy i Chorwaci mają "większe nazwiska". Dla przypomnienia pan Listkiewicz nie jest jakimś tam kibicem, tylko od wielu lat prezesem PZPN. Organizacji, która ma dbać o to, by polska piłka stała na jak najwyższym poziomie. Miałbym dwa pytania do naszego prezesa. Jak to jest, że ostatnio, jeśli w ogóle się dostaniemy do wielkiej imprezy, to zawsze my jesteśmy wśród tych, co odpadają po pierwszej rundzie? I dlaczego u nas nie ma "wielkich nazwisk"? Przypomnę tylko, że Chorwacja ma 4,5 mln ludności a Polska 38 mln. Można oczywiście powiedzieć, że tam się rodzą talenty a u nas nie. A można pomyśleć że u nas mamy gorszy system wyłapywania zdolnych graczy i ich szkolenia. Ale łatwiej pewnie wybrać opcję pierwszą, prawda panie Michale? W spiski nie wierzę, Wierzę natomiast, że dobra gra może przynieść zwycięstwo. Chciałbym, aby chociaż ostatni mecz Polacy zagrali dobrze :-) 2008/06/14 23:40:40
@ salvatore82
"napastnicy nie powinni robić nic innego jak starać się dyskretnie wypchnąć obrońcę rywali za linię końcową" - masz na myśli tak dyskretnie jak Lewandowski ciągnął za koszulkę Austriaka? ;) a teraz bez jaj - to co napisałeś to jest faul i gdyby w tej sytuacji Panucci został sponiewierany przez Holendra to nie byłoby bramki - byłby rzut wolny za faul. Jednak czy na boisku, czy poza nim, jak się zderzą zawodnicy tej samej drużyny to przerwania gry nie ma. (Chyba, że się zmasakrują jak Rumuni...) 2008/06/14 23:56:27
No to jeszcze jedna kontrowersyjna sytuacja z meczu Włochy - Holandia. Powinien być karny i żółta kartka dla Buffona przy stanie 0:0.
2008/06/15 00:03:41
Tak gwoli porządku, miałem nieodparte wrażenie, że Hiszpanom należał się dziś karny. Całe szczęście Villa załatwił sprawę i nie ma co się nad tym zastanawiać.
A w kwestii meritumu: czym Ty się dziwisz, Rafał? 1. Włosi to wielka reprezentacja, automatycznie i zwykle nie bezpodstawnie uważana za jednego z faworytów każdego turnieju, w jakim uczestniczy. Jeżeli Azzurrim się teraz - tfu, tfu - nie powiedzie, będzie płacz, będzie lament i zgrzytanie zębów. Ale będzie też okazja do powetowania sobie porażki. Najprawdopodobniej już za dwa lata. A Polska? Polska pierwszy raz od dziesięcioleci miała szansę nawet nie na to, by wyjść z grupy, ale by do końca liczyć się w walce o to wyjście. Co będzie za dwa lata? Awans na MŚ? Być może. System trzech "o"? Wielce prawdopodobne. 2. Włosi zostali ewidentnie skrzywdzeni przez Ovrebo (przyznał się!). Niemniej jednak do ordynarnego wałka sprzed sześciu lat - na szczęście! - było daleko. Azzurri nie zagrali źle, ani z Holendrami, ani tym bardziej z Rumunami. Ale zdecydowanie potrafią lepiej. I dobrze o tym wiedzą. Więc jeśli im się - znowu: tfu, tfu - nie powiedzie, winny będzie nie jakiś tam Ovrebo, a Donadoni. Już jest zresztą winny, nieprawdaż? Polacy i z Niemcami, i - zwłaszcza - z Austriakami zagrali katastrofalnie w porywach do słabo. Ale o tym nie wiedzą, bo ich, echhh... nasz, światły selekcjoner (tfu tam, selekcjoner. Guru, jutrzenka i kochany wódz całego narodu) twierdzi, że wszystko było w jak najlepszym porządeczku, a słabym wynikom winni panowie z gwizdkiem. Cóż więc - powtarzam - się dziwić, że radosna twórczość na temat Mr. Webba kwitnie? Ba, kwitnie. Śmiem twierdzić, że gdyby nasi piłkarze prezentowali choć połowę tak artystycznej energii, Sneijder, van der Vaart i reszta przychodzili by do Leo z pytaniem, czy nie mogliby pogapić się na nasz trening. 2008/06/15 00:15:34
Byłam zdumiona tym co znalazłam wczoraj w Internecie na temat przyszłych losów H.Webba widzianych z perspektywy polskich kibiców;-) Coś innego bardziej mnie w tej chwili interesuje. Sędzia H. Ovrebo przyznał,że popełnił błąd nie uznając bramki L. Toniego w meczu z Rumunami. Co z tego wynika,czy przekłada się to na wynik meczu?Czy jest to jedynie moralne zadośćuczynienie włoskiej reprezentacji? Interesuje mnie to ze względu na wielkie pragnienie oglądania Włochów aż do 29 czerwca na tegorocznych mistrzostwach;-)Byłabym wdzięczna gdyby zechciał Pan odpowiedzieć na moje pytanie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich "oglądaczy" i "przeżywaczy" EURO 2008:)
2008/06/15 00:25:35
W sędziowaniu Webba nie chodzi o jeden błąd ale o konsekwentne faworyzowanie gospodarzy od początku do końca spotkania co nie miało miejsca w wypadku Włochów. Austria jest gospodarzem i podobnie jak na mundialu 2002 gdzie Korea doszła dzięki przychylności sędziów do półfinału tak i na EURO zysk przyniesie UEFie dodatkowe kilka dni zainteresowania piłką w Wiedniu. Jedni z gospodarzy już odpadli a największe zyski przynosi przecież sprzedaż w krajach goszczących finalistów.
2008/06/15 00:43:14
@defetysta13
"Co do sytuacji Panucciego - przepis został ten wprowadzony właśnie po to, by obrońcy celowo nie wychodzili poza boisko." Popieram. Po to ten przepis jest właśnie. @funkymaninc "W sędziowaniu Webba nie chodzi o jeden błąd ale o konsekwentne faworyzowanie gospodarzy..." Jakie faworyzowanie, jakieś przykłady ? Gdyby sędzia chciał pomóc Austrii podyktował by karnego po faulu Golańskiego, ewentualnie nie uznałby gola strzelonego z pozycji spalonej przez Rogera. Trzeba być wyznawcą totalnej spiskowej teorii żeby sądzić, że czekał do ostatnich sekund aby pomoc (remisem?) Austrii. 2008/06/15 02:01:50
Dziwię się, że zarówno UEFA, jak i FIFA tak bardzo sprzeciwiają się wprowadzeniu powtórek telewizyjnych w kontrowersyjnych sytuacjach. W meczach na niższych szczeblach nikt tego nie wymaga, ale w tak dużych i ważnych turniejach jak MŚ lub ME, gdzie każda akcja nagrywana jest z kilku kamer podjęcie dobrej decycji po obejrzeniu powtórki będzie natychmiastowe. Może to robić chociażby nowy, piąty arbiter. Chwila przerwy w grze, która i tak następuje w takich sytuacjach to chyba niska cena za pełną sprawiedliwość rozgrywki.
Nie wiem czym akurat kierował się Webb, ale wsparcie dla gospodarzy jest przecież bardzo prawdopodobne. I to nie jest teoria spiskowa, gdyż takie rzeczy się przecież zdarzają, np. faworyzowanie Korei Płd. w MŚ w 2002r (decyzje bezpośrednio wpływające na wynik) czy nie ukaranie Pogatetza drugą żółtą kartką w pierwszym meczu, którą z pewnością by dostał gdyby nie grał po stronie gospodarzy (mniej znacząca decyzja). W czwartek padło na nas, ale jeszcze nie raz padnie na innych. Ciężko mi też porównywać karnego dla Austrii z naszym golem ze spalonego. Karny to świadoma decycja, spalony to błąd pewnie źle ustawionego liniowego (który został by poprawiony gdyby wprowadzono powtórki!). 2008/06/15 02:19:09
@Salvatore82
A gdyby Panucci przewrócony przez Buffona leżał przy linii, ale na polu karnym, to też uważasz, że przepis wliczający go do oceny spalonego jest niesprawiedliwy i głupi? Ja uważam, że przepis jest bardzo logiczny, gdyż dotyczy piłkarzy, którzy znaleźli się za linią końcową w toku danej akcji. Dlaczego inaczej traktować piłkarza, który linii końcowej nie przekroczył, a inaczej tego, który przekroczył? Gdyby Panucci był za linią końcową opatrywany przez masażystów po wcześniejszej kontuzji, to na pewno spalony byłby wtedy odgwizdany, bo to byłaby całkiem inna sytaucja. A co do pomyłek sędziowskich i spisków, to dobrze, że chociaż Ty wspomniałeś o skrzywdzeniu Francuzów w meczu z Holendrami. Wszyscy mówią tylko o nieuznanym golu Toniego, a o niepodyktowanym karnym dla Tricolores jakaś dziwna cisza (a mógł on przeciez odwrócić losy meczu). Może dlatego, że Francuzi nie plują się na sędziego tak, jak to zwykli robić zawsze Włosi. 2008/06/15 02:20:58
A ja uważam, że przepis, który wzbudził tak wielkie kontrowersje jest jak najbardziej słuszny i nie tylko dlatego, że reprezentacja Grecji i jej podobne mogłyby wykorzystywać jego brak do zakładania pułapki ofsajdowej na całą drużynę (żeby wygrać trzeba jeszcze strzelać bramki, czego bez wyjścia zza linii końcowej robić się nie da), ale najważniejsze jest to, że gdyby go nie było to bramka by nie padła, a ja wielokrotnie czytałem, że w dzisiejszym futbolu trzeba zliberalizować przepisy bo jest mało goli. Ten przepis powoduje, że pada więcej bramek, więc naprawdę zostawmy go w spokoju, bo ja mam już dosyć bezbramkowych remisów.
Co do sędziego Webba, to na jego miejscu zrobiłbym tak samo. W przerwie dowiaduje się od technicznego, że jednak popełnił błąd przy golu Rogera. Myśli sobie w ten sposób: jeśli wynik do końca się nie zmieni, to nie mogę pozwolić by Polska wygrała tylko z powodu mojego błędu. Jeśli Polacy dadzą mi okazję, to podyktuję w końcówce karnego, by zakończyć mecz wynikiem jak najbardziej zbliżonym do tego sprzed mojego błędu. Jeśli takie było jego rozumowanie, to facet miał jaja... 2008/06/15 08:25:03
Bez emocji i gniewu przeczytałem wywiad z Leo,na zadawane pytania dziennikarzy odpowiadał w sposób rzeczowy,w taki sposób że przekonał mnie do swoich racji.
W zawiązku z tym chciałbym zaproponować kilka pytań uzupełniających. Panie Trenerze jak to jest że nasi piłkarze mają problem z konstruowaniem akcji ofensywnych,więc w jaki sposób nasi piłkarze są w stanie pokonać przeciwnika. Panie Trenerze,czy na treninagach w meczach gdzie grają miedzy sobą są wstanie konstruować akcje ofensywne? Panie trenerze po odbiorze piłki przez obrońców jak dalej ma być oczywiście teoretycznie rozgrywana piłka,czy Polski zespół ma rozgrywającego cofającego się pomocnika,jeżeli ma ,kto nim jest,i co dalej powinno się wydarzyć w jaki sposób nakazał Pan atak,czy preferuje Pan grę skrzydłami,czy środkiem. Panie trenerze które akcje naszych piłkarzy utkwiły Panu w pamięci, po obejrzeniu meczu Holendrów,widzieliśmy wprost treningowe schematy ,dlaczego w Polskim zespole tego nie widzimy,czy z naszymi piłkarzami jest jakiś problem,czy są mniej utalentowani? Panie trenerze zna Pan Smolarka i go ceni ,to już druga jego impreza,jak to się dzieje że Smolarek w meczach jest niewidoczny,dlaczego pamiętamy Saganowskiego,Rogera,a dlaczego Smolarek nie dostaje piłek od pomocników,dlaczego? Panie trenerze mówi Pan że według Pana wybrani piłkarze są najlepsi,więc na jakiej podstawie Pan to stwierdza,na treningach. Panie trenerze jak to się dzieje że w naszej reprezentacji nie ma chocby trzech piłkarzy na których spoczywał by ciężar gry,którzy w meczu razem byli by na tyle zgrani aby konstruować akcje będące zagrożeniem dla przeciwnika. Czy Polski zespół według Pana stwarza zagrożenia podbramkowe,kto jest tym piłkarzem którzy są w stanie to zrobić? Panie trenerze więc czemu tego nie widzimy na boisku? W jaki sposób nasi piłkarze potwierdzają zdolności według jakich kryteriów Pan ich dobrał? Do której drużyny występującej na Euro nasz zespół ma najbliżej poziomem naszej gry? Czy według Pana mecz z Chorwacją bedzie dla was,całego zespołu meczem o nie tylko punkty ale o honor naszej piłki,udowodni Pan że jesteśmy w stanie walczyć,nie powiedziałem wygrywać,walczyć? Czy jeżeli poziom meczu będzie wyglądał ja pierwsze dwadzieścia minut z Austrią, czy to będzie oznaczało że Pan metody szkolenia na gruncie Polskim były nieskuteczne i co Pana zdaniem było powodem że jednak w Polsce nie był Pan w stanie odegrać jakiej kolwiek roli w starciu z najlepszymi drużynami europy. Czy jeżeli zamierza Pan dalej przygotowywać zespół na RPA,to czy ma to jakikolwiek sens jeżeli nie jesteśmy dominujący w eurpie,więc na co Pan liczy ,czy przygotowania do tej imprezy mają jaki kolwiek sens,czy może trzeba iść drogą duńską,zespół w przebudowie,przygotowuje się do imprezy w sposób spokojny, nie rzuca się na eliminacje, po prostu,co zawiodło ,piłkarze,przed chwiilą Pan mówił że byli doskonale przygotowani,a jednak odbiegają od poziomu,czy przed Euro Pan tego nie dostrzegał,jezeli są najlepsi,to na jakiej podstawie pan to stwierdza? Jaki wpływ na pana decyzje mają pana asystencji,myślę o Daruszu Dziekanowskim,czy widział Pan jego akcje choćby z Polskiej ligi?Więc dlaczego w grze naszej drużyny nie widać tego na boisku? Czy jeżeli Pan zrezygnuje z pełnionej funkcji to nasza reprezentacja wymaga budowania od zupełnego 0? Jeżeli nie to jacy piłkarze się wyróżniają według Pana? I ostatnie Pytanie dlaczego ci których Pan wyróżnił grają tak słabo na Euro? Mam zapytać ich sam o to,rozumiem ,dziękuje i przepraszam że zadałem Panu tyle pytań,przeprasza, i życzę sukcesu z Chorwacją. 2008/06/15 08:57:07
Absurdalny artykuł.
1. Premier nie powiedział że chce zabić sędziego tylko że miał ochotę to zrobić zaraz po karnym. Nie widze w tym nic złego bo chyba każdy Polak miał na to ochotę. Politycy mają ponoć być głosem narodu, i tu akurat pan Tusk nim był. 2. Nie ma się co wstydzić premiera, ja się raczej wstydze za dziennikarzy. Mieszkałem długo i w Anglii i we Francji, gdyby polski sędzia zrobił coś podobnego reprezentacji któregoś z tych krajów z błotem publicznie zostałby zmieszany nie tylko on ale i jego rodzina, ojczyzna itp itd. Czasem trzeba pokazać jaja a nie pisać pod zagraniczna publikę. 3. Nie ma też co porównywać błędów sędziów typu niedostrzeżony spalony z podyktowaniem karnego z kapelusza dla gospodarzy w 93 minucie meczu. Pierwsze to błędy w sztuce, drugie to zbrodnia dokonana z pełną premedytacją. 2008/06/15 09:24:34
Prowincja i zdziczenie. Do długiej listy tych którzy nie potrafili się zachować po meczu z Austrią dodaję jeszcze trenera Holendra. A sędzia Webb nic nam złego per saldo w tym meczu nie zrobił.
2008/06/15 09:39:31
W sytuacji gdy nadal nie używa się replayów przy podejmowaniu decyzji w trakcie meczu wydaje się wskazane i zrozumiałe by np. sędzia meczu Włochy-Rumunia zorientowawszy się w przerwie że nie uznał prawidłowego gola (NIE MA WIĘKSZEGO BŁĘDU!) dał Włochom kranego przy pierwszej okazji - a okazji zwykle nie brak tylko sędziowie wzbraniają się przed gwizdaniem fauli w polu karnym (nikt mi nie powie że jest zaledwie 0 albo 1 faul w polu kranym w meczu:)
2008/06/15 10:00:27
A Rafał Stec się zesrał.
Co ten wpis ma wnosić nowego do sprawy? W emocjach każdy mówi i pisze słowa, których nie użyłby na chłodno. A Włosi nie są przykładem na brak gorącej głowy, ale przykładem zaprzeczającym zawartą we wpisie tezę. Kiedy interweniuje narodowa federacja piłkarska i zmusza sędziego do przyznania się do błędu znaczy to, że potraktowano to w niej za sprawę absolutnie dla reprezentacji pierwszorzędną. Żałuję, że PZPN nie poczynił podobnych kroków. Nam się to należało bardziej niż Włochom. Co z tego, że Włosi nie doczytali przepisów, które obowiązywały przy bramce van Nistelrooya? To były przepisy aktualne. Tymczasem w naszym przypadku przepisów nie doczytał ARBITER, którego zwierzchnicy przed mistrzostwami dokładnie poinformowali reprezentacje, że próby wymuszenia karnych będą karane, a przepychanki oceniane obiektywnie (kurwa, to przecież nie była sytuacja, w której zawodnik powalił rywala na ziemię, to nie był Pogatetz wpadający całym ciałem na Modrica). Na nic się to zdało. Angielskiemu idiocie najwyraźniej nie chciało się tych rozporządzeń czytać. Niech będzie przeklęty. Będę patrzył mu się na ręce podczas każdego meczu jaki będzie od tej pory sędziował, a ja będę miał nieszczęście oglądać. Więcej myślenia przy pisaniu życzę. I więcej konkretów, a mniej bajania na zmyślone tematy. 2008/06/15 10:03:17
Dziwi mnie, że Pan Stec uznaje przepis, w oparciu o który gol Holendrów w meczu z Włochami padł prawidłowo, za "absurdalny".
Kto jak kto, ale Pan Stec z racji tego, że piłka nożna jest nie tylko jego hobby, ale i poniekąd zawodem, powinien uznać zasadność tego przepisu. Absurdem byłoby, gdyby takiego przepisu nie było - obrońcy wybiegaliby poza boisko w celu uchronienia swojej drużyny przed stratą gola. A daję głowę, że prym wiedliby w tej dziedzinie właśnie Włosi - nie od dziś znani jako bosikowi cwaniacy, uciakający się do wszelkich sztuczek umożliwiających im osiągnięcie sukcesu. Mam wrażenie, że Pan Stec na ogól kieruje się emocjami, coraz częściej wydaje pochopne sądy i zapomina o racjonalności. Przecież wystarczy trochę wyobraźni, aby stwierdzić, że ten nieszczęsny przepis jest jednak bardzo konieczny dla gry. 2008/06/15 10:08:54
Trener Włochów Donadoni w tak ciężkich dla niego okolicznościach powiedział o błędzie sędziego: My mamy lepsze i gorsze dni, sędzia tez może. A więc olimpijski spokój choć ten sędzia nie uznał dobrego gola Włochom i zadecydował o dziwnym karnym przeciwko Włochom. Nasz trener zachowywał się bardzo dziwnie po meczu wiedząc że sędzia Webb dał nam gola którego nie było..............
2008/06/15 10:50:35
Z tym piłkarzem poza boiskiem przepis nie jest wcale taki absurdalny. Przecież gdyby go nie było pułapkę ofsajdową można by też założyć w drugą stronę. Wtedy ostatnia linia obrony uciekłaby z boiska :) Ów zapis jest w przepisach, ba nawet w materiałach objaśniających dla sędziów jest - jako jeden z nielicznych - zilustrowany. Sądzę, że nie jest to jakaś niedozwolona czy nadmiernie męczące lektura - dla redaktora zajmującego się zawodowo futbolem
2008/06/15 10:52:29
Dla poprawienia atmosfery oraz humorów w te czarne dni:)) :
Nie tylko w PZPN sa "dziwne ludki". Oto PZPS daje włoskiemu trenerowi kadry menedżera, któren (ta forma słowa który zastosowana przeze mnie świadomie) nie zna ani angielskiego ani włoskiego. Czyli kontakt z trenerem ma utrudniony skutkiem czego (jest to jedna z przyczyn) wylatują ze zgrupowania (na chwilę) trzy reprezentantki. Co ma pan menedżer do powiedzenia? :)))))))))))))))))))))) achtung! "Nie chcę już wnikać w godziny, jakie podawałem, to nieistotne. Nie czuję się winny, [...]Nie można powiedzieć, że moja nieznajomość włoskiego jest przeszkodą" Dla jeszcze większego poprawienia humorów dodam, że pan Tietianiec będzie menedżerował w Pekinie, buhahahha A moze po prostu zna mandaryński?:)))))))) amy tu się zastanawiamy nad komptenecjami tego Holendra od NASA;)) Dobry Boże, zagrzmij wreszcie do ciężkiej cholery... 2008/06/15 11:01:19
Nie obchodzi mnie to, że Włochom nie uznali jakiejś bramki. I bardzo dobrze. Karny dla Rumunii prawidłowy, a bramkarz Włochów poruszył się na linii, więc powinna być powtórka strzału z 11 metrów. Mam nadzieję, że sędzia kogoś z nich wyrzuci z boiska w meczu z Francją i tym razem zamiast płakać, będę się cieszył. Nie chcę ich oglądać w żadnym turnieju. Francuzów i Hiszpanów też nie!
Nigdy tym cwaniakom nie zapomnę mistrzostwa świata z Niemiec. A blog Steca jest beznadziejny. 2008/06/15 11:14:50
replay.sport.pl/index
GW podczepia stronę z animacjami komputerowymi bramek. Z tej wynika ze gol Rogera był zdobyty prawidłowo. Czyżby podczas transmisji pokazano obraz z jakiegoś fałszującego skrótu?Czy ktoś już tę kwestię rozstrzygnął? 2008/06/15 11:24:36
Nic się nie stało. W całej Europie tak jest. W koncu mistrzostwa to emocje sportowe.
Jaromir Nohavica świetnie o tym śpiewa. "Niech żyje sport - i futbol zwłaszcza." 2008/06/15 11:31:17
@pokonanyobserwator - jak blog Steca jest beznadziejny to po co go czytasz i wpisujesz durne komentarze?
2008/06/15 11:38:06
Nie no ja za grą Włochów delikatnie mówiąc nie przepadam, ale z 4 półfinalistów ostatnich mistrzostw świata grali najlepszą piłkę. Skręceni to zostali Argentyńczycy w meczu z Niemcami (niepodyktowane 2 karne i brak czerwonej kartki dla Klosego, który zmasakrował ich bramkarza). Inny fakt jest taki, że Włosi z ostatnich mistrzostw to chyba najgorszy z mistrzów świata jaki pamiętam (no może poza Niemcami AD 1990)
2008/06/15 11:41:09
prawda jest taka ze mamy naprawdę chyba najsłabszą druzyne ME a gdyby nie Roger to byla by jeszcze najbardziej bezbarwna....
2008/06/15 11:58:33
W przeszłości zdarzało się już, że sędzia dostawał pogróżki po meczu. Można by więc uznać, że i w tym przypadku to nic nadzwyczajnego. Ale... w ojczyźnie sędziego Webba mieszka wielu Polaków, którzy tak szybko decyzji o przyznaniu karnego nie zapomną. Na jak długo sędzia dostanie ochronę? Na tydzień? Do końca mistrzostw? Myślę, ze jest wielce prawdopodobne, że za rok, albo za dwa jakiś Polak przypomni sobie o jego "wyczynie" i kiedy wszystko już niby rozeszło się po kościach - sędzia Webb dostanie zasłużoną "kosę pod żebra". Bo Włosi są przyzwyczajeni do lewego sędziowania na swoim podwórku i dla nich kolejna pomyłka sędziego to nic. Polacy, którzy polską ligę już olali w większości, tak szybko krzywd nie zapominają. I dlatego z jednej strony żal mi sędziego. Ale z drugiej myślę, ze sobie zasłużył.
2008/06/15 12:06:44
Cała sprawa przypomina ten dowcip o tym,jak to wędkarz opowiada o rybie,która
mu uciekła z haczyka : najpierw był leszcz, po roku - szczupak, a po 10 latach - wieloryb. Za 10 lat polska wersja historii poświęci całej akcji rozdział pod tytułem "Jak sędzia (ten #%^&*&**... lony) pozbawił nas pewnego złotego medalu i wiecznej chwały". Aż dziw,że PiS nie zarzuca PO,że za jej rządów UEFA dała gwizdek do ręki/gęby pana Webba. Przynosimy sobie ewidentny wstyd. Jako kraj i jako naród. Apelami o bojkot meczu z Chorwacją, nagonką na pana Webba, który miał czelność nie zachować się jak zaślepiony polonofil, kompletnym ignorowaniem faktów, oburzonymi wypowiedziami polityków najwyższego szczebla, jakby to nie oni codziennie kłamali,oszukiwali, robili sobie jaja z racjonalnego rozumu itd. Zachowujemy się jak dzicz, na którą reszta Europy patrzy jak na jakichś górali z krzywymi zębami, którzy z lubością uprawiają kazirodztwo i zoofilię. Na sędziego Webba moge patrzeć swobodnie i bez obrzydzenia, ale na tych podpitych polskich kiboli, w durnowatych cylindrach z piszczałkami i przekrwionymi ślepiami gotowymi atakować z barana cokolwiek, co jest łyse i mówi z angielskim akcentem, jak również ich pobratymców po jednej szarej komórce np.ze studia Polsatu i w ogóle mediów, zachowujących się jak zbuntowany Kazio w swterku i pod muszką mówiący "niech to dunder świśnie" u cioci na kolacji - mam ochotę zwrócić paszport, bo to obciach z takimi dzielić obywatelstwo. 2008/06/15 12:35:44
Rafał masz jakąś teorię dlaczego Polska reprezentacja gra najwyżej obroną ze wszystkich zespołów grających na Euro 2008 ? Nie chodzi mi o spiski ;) Tylko o uzasadnienie racjonalne dlaczego Leo się na to zdecydował :)
2008/06/15 12:36:09
Zael123
Pokaż mi, gdzie napisałem, że blog Pana Steca jest beznadziejny. Gościu, dziwny jesteś, skoro przywołujesz słowa, których nie powiedziałem. Jedyne co napisałem, to moje zdanie odnośnie tego, że Pan Stec często ulega emocjom i czasami pisze coś wg mnie niepojętego - tutaj chodziło o przepis, który stał się gorącym tematem po meczu Holandia-Włochy. Podsumowując, jeśli chcesz mnie krytykować, to krytykuj to, co napisałęm. Czytanie ze zrozumieniem się kłania - widać, że reforma edukacji w tej dziedzinie okazała się niewypałem... 2008/06/15 12:38:52
Co do rzekomej absurdalności przepisu o "spalonym" zawodniku poza linią boiska, to jak Pan sobie to wyobraża? Zniesienie przepisu zaowocuje tym, że obrońcy będą sobie czyhać przy linii na moment podania, by zrobić wtedy krok za linię końcową i "spalić" napastników - to ma być fair?
2008/06/15 12:43:00
Popieram pana Tuska rękami i nogami + . Nie należy zwracać uwagi na brytyjskie bulwarówki , mówił to pod wpływem emocji . A sędziowie nie koniecznie na EURO 2008 bylis sprawiedliwi.
2008/06/15 12:46:23
Bzdury wypisujesz wyłącznie z powodu dogmatu politycznej poprawności. Wypowiedziane w różnych kontekstach słowa oznaczają niekiedy co innego, niż ich podstawowe znaczenie. Tusk powiedział "miałem ochotę zabić" i każdy intelignetny człowiek wie tyle, że premier był diabelnie wściekły. Nie chciał bić, nie chciał pluć, nie chciał odbierać życia sędziemu. Był skrajnie zdenerwowany i do tego ma prawo każdy kibic. Bo faulu nie było. Zarzucając mu kibolstwo stajesz na karykaturalnej już pozycji, twoja krucjata w tym momencie przybiera kształt farsy.
Chuligani precz ze stadionów, bluzgi precz z trybun, ale złość na sędziego bez wulgaryzmów ma prawo wyrazić każdy i tylko fanatyk będzie dopatrywał się w tym kibolstwa. Ośmieszach idee walki o kibicowanie bez chuligaństwa. 2008/06/15 12:51:46
Żenada. Tusk nic takiego nie powiedział. Sędzia nas skrzywdził w ostatniej minucie i taka jest prawda, bo jeśli to nawet był faul to na pewno nie na karnego. Nie wiem, czy pan redaktor, który na języku polskim znać się trochę powinien, orientuje się, że w naszym kraju często się mówi "ja się zabiję", czy "zabiję Cię za coś..." tylko, że nikt tego za realną groźbę nie bierze.. Poza tym myślę, że słowa premiera ani trochę nie wpłynęły na sytuację w jakiej znalazł się sędzia. W końcu fanom piłki nożnej nie jest potrzebna opinia premiera do tego żeby stwierdzić, że karny był z kapelusza i odebrał nam nikłe bo nikłe ale jednak szanse na awans do ćwierćfinału...
2008/06/15 12:54:01
Bardzo przykry i niesprawiedliwy tytuł ma ta notka na gazeta.pl, trzeba powiedzieć, że nigdy nie uważałem pana Steca za topowego dziennikarza GW, ale pańska podłość w tym momencie, zbliżanie się poziomem do bulwarówek, zasługuje na potępienie co też czynię w tym oto komentarzu :P
2008/06/15 12:57:44
P.S : Skoro Polacy uważają,że sędzia Webb sprzedał się Austrii, to ja
pozwolę sobie powiedzieć, iż uważam, że Polsce sprzedał się sędzia boczny, który uznał gola Rogera z pozycji spalonej. Ciekawe czemu Austriacy jeszcze nie nawołują do skrócenia o głowę tego sędziego, który wydarł im przecież 3 punkty na miarę awansu. 2008/06/15 13:05:14
Panie Stec i wszystkie tutaj pismaki. Bardzo łatwo jest stwierdzić, że Roger strzelił ze spalonego jak się ma obraz na wielkim ekranie, zwolnionym do 20x i zbliżenie z kamery. Wyobrażcie sobie, że jesteście tym sędzią i leci podanie od Smolarka nad głowami 15 zawodników, z tej grupy w ułamku sekundy 5-6 zanjduje się na 1-2 meterze przed bramką. A w nastepnym ułamku sekundy w korytarzu szerokości 1 metra i w odległości 20 metrów tych 5-6 zawodników sie koltłuje i pada bramka. Jestem przekonany, że żaden z was ani prawie wszystkich sędziów nie był by w stanie tego wyłapać. Jest to po prostu niemozliwe dla homo sapiens. Tylko zastosowanie najnowszych techink dałoby sędzią szansę na rzetelne ocenianie takich sytuacji. Bez tego można tylko łatwo biadolić siedząc przed telewizorem. A co do karnego to Pan Webb chciał go gwizdnąć i Lewy dał mu pretekst. I pomimo pomyłek Norwega w meczu z Włochami, jestem pewien że Webb nie gwizdnął by takiego karnego przeciw Włochom lub Hiszpanom. Nie odważył by się. A nas można kopać. Dowodem jest na to krytyka Tuska. Facet powiedział co czuje jako kibic i wszyscy wiedzą dobrze, że nie mówił tego poważnie. Ale jaką burzę tym rozpętał!! Nie dziwię się angolom którzy bronią Webba bo jest ich, ale dlaczego robią to Polacy?
2008/06/15 13:06:00
ludzie skończcie tę żenadę!!! nasi to po prostu drużyna bardzo słaba i remis to i tak aż nadto. taka jest piłka: my ze spalonego, oni z kontrowersyjnego karnego. a podziękujcie Webbowi, bo przynajmniej jest kogo obarczyc winą za porażkę, bo przecież nie piłkarzy (jedyny jasny punkt drużyny to boruc, który robił co mógł żeby zastąpić obronę i dlatego nie strzelał dla nas bramek), nie daj boże trenera, czy już wogóle można zapomnieć o pzpn. kiedy wreszcie do was dotrzen że nasza drużyna narodowa grała, gra i zawsze będzie grać na poziomie, który nie pozwoli jej wyjść nawet z grupy.
2008/06/15 13:14:28
Karne dyktuje się za faule ewidentne, jeśli ktoś chce wiedzieć co to jest faul ewidentny, to odsyłam do meczu Austria - Chorwacja.
Ale nie sądzę, żeby Webb drukował. Drukowali to sędziowie w Korei, i, jak słusznie zauważył kolega gary76, Lubos Michel w meczu Niemcy - Argentyna. Webb, podobnie jak nasi piłkarze, nie wytrzymał presji, i za wszelką cenę chciał naprawic błąd z pierwszej połowy. Co wyszło, to wszyscy wiemy. 2008/06/15 13:16:33
Riva - nie odważyłby się gwizdnąć przeciwko Włochom i Hiszpanom?! To się mylisz, bo drugi taki gwizdnął przeciwko Włochom, a kto pamięta mecz Hiszpania-Korea na MŚ w Korei, to wie że przeciwko Hiszpanii tez sie odważyli gwizdnąć, tylko że nie karnego, a nie uznająć prawidłowych 2 bramek, to był przekręt...A co do naszej drużyny, to gra słabo, ale mówinie że zawsze tak grała i będzie grać jest idiotyzmem i niezdrowym podejściem do sportu. Otoż Polska grała kiedyś tak że mogła wychodzić z grupy, więc nie gadajcie tu głupot.
2008/06/15 13:19:48
Odnośnie gola strzelonego ze spalonego przez Polaków chciałbym tylko zauważyć, że Austriacy też znaleźli się na początku pierwszej połowy meczu w jednej ze swoich sytuacji sam na sam z Borucem ponieważ sędzia nie zauważył u nich pozycji spalonej. To że Polacy nie stracili wtedy bramki zawdzięczają tylko Borucowi. Tak więc ja uważam, że w tej sytuacji bramka Rogera równoważy pomyłki sędziowskie w stosunku do obu drużyn.
Później sędzia mylił się już na niekorzyść Polaków. Czy ktoś z was zauważył zachowanie zawodnika austriackiego który prowokacyjnie uderzył w głowę J. Bąka przy wykonywaniu rzutu wolnego, tego który został później powtórzony i został podyktowany rzut karny? Moim zdaniem w tej sytuacj powinna być co najmniej żółta kartka dla Austriaka i oczywiście rzut wolny ale dla Polaków. 2008/06/15 13:29:24
Nie przesadzajmy z wnioskami panie Rafale. Co prawda, zgadzam sie z panem, ze wiekszosc Polakow nie wie co to patriotyzm i w jedyny sposob jaki potrafi go wyrazic to bicie, zabijanie badz katowanie sie o kawalek bialo-czerwonej szmatki (bez urazy dla narodowej flagi) lub skrawka ziemii.
Natoiast podkreslanie niefortunnej badz co badz, wypowiedzi Tuska, ktorego co do zasady nie bronie, to lekko tendencyjne zagranie. To byla wypowiedz obrazowa, powiedziana zartem by dac wyraz rozgoryczeniu. Nic ponadto. Osobiscie bylem daleki od winienia sedziego, na temat tegoz rozgorzala wsrod moich znajomych ciekawa i goraca dyskusja po meczu, ale osobiscie uwazam ze gralismy taki "piach" (tak, tak, w pierwszej polowie tragicznie, w drugiej na tle Austrii niezle, ale nic ponad to), ze nie ma co szukac winnego wsrod sedziow. Trzeba bylo wygrac 2:0 lub 3:0 i tyle. A na koniec - jak wielkim kretynem trzeba byc, zeby w 93. minucie dawac pretekst sedziemu aby zagwizdal karnego? Przeciez sam Lewandowski w wywiadzie powiedzial, ze "pilka byla daleko za nami". Oczywiscie ze byla, to po jaka cholere ten imbecyl ciagnal go za koszulke!?? Tamten "przyaktorzyl", reszte znamy... Brak szybkosci, techniki, inteligencji na boisku, umiejetnosci przewidywania i nogi trzesace sie jak z galarety - to niestety ujrzalem w meczu z Austria. A z Chorwacja oslabiona brakiem podstawowych zawodnikow wynik nie ma zadnego znaczenia. Jeszcze tylko nasili w przypadku wygranej byc moze nastroje "spiskowe" w kraju. Dlatego wolalbym bysmy po uczciwej walce dostali od Chorwatow 0:4. Uwierzylismy ze jeden Beenhaker po 40 latach marazmu polskiej pilki "makes a difference" - no wiec cudow nie ma jak sie okazuje. 2008/06/15 13:32:14
@piotrek_metereolog: tak, wiem, pamiętam, bo polska telewizja nie pozwala o tym zpomnieć. tylko, że tamtej drużyny już nie ma, jak nie ma wembley. ja zmagania naszych piłkarzy sledzę od około połowy lat 90-tych i jak do tej pory niczym mnie nie zasoczyli (może raz czy dwa wygrywając mecz). kiedyś (wtedy jeszcze nawet moi rodzice nie planowali swojego dzielnego synka) nasza ekipa narodowa grała dobrze (co teraz skutkuje np. tomaszewskim :P ), ale te czasy minęły i już nie wrócą. ostatnia ekipa, która dokonała czegokolwiek, to drużyna która zdobyła srebro na olimpiadzie w barcelonie. więc proszę bez wspominek. jakoś przez ostatnie parę lat nie potrafią wyjść z grupy.
2008/06/15 13:33:15
W calym tym paranoicznym wzdychaniu do po raz n-ty skrzywdzonych Wlochow, proponowalbym obejrzenie filmiku:
youtube.com/watch?v=3Mxm2cLtD_8 , ze szczegolna analiza gola strzelonego przez reprezentacje Italii. Wedlug mnie sedzia powinien odgwizdac spalonego, na ktorym znajdowal sie Del Piero. I nie mozna tutaj przyjmowac tezy, ze nie uczestniczyl w akcji, bo jak pilka prawie muska jego glowe (ok, zbyt wielkie przyblizenie;) ), sciagajac uwage obroncow i bramkarza to spalony jest oczywisty. Zreszta, wymowne jest zachowanie samego pilkarza, ktory tuz postrzale Panucciego spoglada na sedziego liniowego. Ale oczywiscie o tym nikt nie wspomina... Coz, sprawiedliwosci stalo sie za dosc i pozniej Wlosi poczuli na wlasnej skorze jakosc sedziowania;) Jesli chodzi o mecz holendrow, w calym tym zachwycie nikt oczywiscie nie probuje sie zastanowic jak wygladalby mecz, gdyby sedzia podyktowal rzut karny po ewidentnej rece holenderskiego obroncy (strzal Henry'ego). Francja nie musialaby sie calkowicie odkrywac, a Holandia nie rozkoszowalaby sie swawolna gra z kontry, ktora byla o tyle prostsza, ze obrona praktycznie juz nie istniala. Dodam jeszcze, ze jest ogolne podziw dla holenderskiej obrony. Moze ogladalem rozne mecze, ale Francuzi ogrywali ich jak dzieci i widzialem duzy chaos w polu karnym. Pomimo tego przyznaje, ze przyjemnie sie oglada gre Oranje i mozna tylko pozazdroscic, ze u nas takie kolki sa wydalane w swiat przez nieudolny system szkolenia (a raczej jego brak). Moze dozyjemy chwili, gdy ktos wpadnie na pomysl (czytaj: znajdzie pieniadze i sposob) na copy-paste systemu holenderskiego lub francuskiego:) Zeby nie bylo zbyt optymistycznie, osobiscie malo wierze w sukces holendrow, bo w takich turniejach nie liczy sie poczatek, a koniec (pierwszy lepszy iscie holenderski przyklad-Argentyna, ktora porywa swoja gra, strzela mnostwo bramek, a potem...). A i pewnie, w ktoryms momencie sedzia gwizdnie blednie przeciw nim i sie skonczy pomaranczowe szalenstwo, bo zgadzam sie z twierdzeniem, ze poziom sedziowania z meczu na mecz spada na psy. Chyba jednak czas pomyslec nad wprowadzeniem sedziego z dostepem do zapisu wideo, ktory moglby reagowac np. w przypadku sytuacji kontrowersyjnych w polu karnym. 2008/06/15 13:38:19
Ja tylko dwa słowa w sprawie rzekomo absurdalnego przepisu, który spowodował, że bramka van Nistelrooija była prawidłowa. Pamiętacie ostatnie minuty meczu Wisła-Blackburn, kiedy Dudka się położył na polu karnym, żeby wymusić przerwanie gry? To taka sama sytuacja - o przerwaniu akcji i o zejściu zawodnika z boiska decyduje sędzia, a nie jego "wola". Z punktu widzenia przepisów Panucci (i Dudka) nadal brali udzial w grze - i to jest rozsądne a nie "absurdalne" - jak Pan chce.
2008/06/15 13:38:57
Szanowny Panie Redaktorze
Tak to już jest, że jeśli próbuje się błąd naprawić za wszelką cenę to popełnia się następny błąd. I tak było w przypadku pana Howarda Webba. Podobnie bywa z Panem. Popełni Pan błąd i zamiast przyznać się do pomyłki próbuje Pan za wszelką cenę go naprawić i popełnia Pan następny. Czy zawodnik Lewandowski ciągnął za koszulkę czy nie ciągnął a tym samym czy dopuścił się faulu czy nie dopuścił nie Nam maluczkim to oceniać. Interpretacja pana sędziego Howarda Webba była jednoznaczna. On odpowiada za podjętą decyzję i to idzie na jego konto. Natomiast dyskutować z odczuciami i wrażeniami tzw. VIP-ów wyrażonych pod wpływem emocji nie warto dyskutować. Oczywiste jest, że gdyby Austraicy zdobyli bramkę w normalnym czasie gry i nawet ze spalonego to nie byłoby całego zamieszania. A tak ? Wielu czeka na kolejny popis austriackiej ekipy oraz sędziego Howarda Webba. 2008/06/15 13:39:53
Grek.Grek
Jeśli uważasz, że Polsce sprzedał się sędzia boczny to ja mówię, że Austrii sprzedał się drugi sędzia boczny, bo nie zagwizdał ewidentnego spalonego gdy Austriak wychodził sam na sam z Borucem i tylko wspaniałej interwencji bramkarza Celticu zawdzięczamy, że nie straciliśmy wtedy bramki 2008/06/15 13:42:24
Prymitywizm Tuska? Troszkę rozwagi proszę.
Tusk wyraźnie żartował, smiał się gdy mówil o zabijaniu i zaraz ostudził emocje. To, co robi z tym angielska lewicowa prasa to prymitywizm. Gdyż na Tuska zwala się winę za agresje polskich pseudo-kibicow: ja uważam, że karny był, nawolywanie do zrobienia czegos sedziemu uwazam za pseudo-kibicowanie. Tusk wypowiedzial sie w piatek, nagonka na sedziego zaczela sie w czwartek. Angielskie lewicowe gazety znalazly kozla ofiarnego i graja na tą nute. Powtaram, dla mnie to jest prymitywizm. 2008/06/15 13:47:00
@ DEFETYSTA13
"Jednak czy na boisku, czy poza nim, jak się zderzą zawodnicy tej samej drużyny to przerwania gry nie ma. (Chyba, że się zmasakrują jak Rumuni...)" - po pierwsze nie mówię o przerywaniu gry, tylko o tym, że zawodniki który w wyniku starcia z własnym kolegą z drużyny zostaje sponiewierany i wypada poza boisko nie powinien (wg mnie) być liczony jako zawodnik który bierze udział w grze. Po drugie jak już chcesz być taki bezwzględnie przepisowy, to nawet jak zawodnicy się zmasakrują tak jak Rumunii to sędzie powinien pozwolić dokończyć akcję, bo przecież to też nie wina drużyny, że zawodnicy drużyny przeciwnej zrobili sobie kuku. Idąc dalej tym tropem - jakby Buffon przypadkiem wypalił łokcia Panucciemu, i ten zalał się krwią, to jednak nie brał by udziału w grze bo jest ranny? "masz na myśli tak dyskretnie jak Lewandowski ciągnął za koszulkę Austriaka? ;) a teraz bez jaj - to co napisałeś to jest faul i gdyby w tej sytuacji Panucci został sponiewierany przez Holendra to nie byłoby bramki - byłby rzut wolny za faul." - nie, nie mam na myśli tak jak zagrał Lewandowski... Mam nadzieje, że "13" to nie jest Twój wiek, a jeśli nie jest, to z pewnością widziałeś niejednokrotnie w czasie meczu obrońcę wypchanego przez napastnika za linię końcową bez odgwizdania faulu. Szczególnie przy rzutach wolnych gdzie piłka jest zagrywana na długi słupek, a w polu karny są uprawiane prawdziwe zapasy. Niejednokrotnie widziałem też zagrania "ciałem" tak zgodne z przepisami, że obrońca przelatywał przez reklamy za bramką... No i na koniec: tak jak pisałem - przepis sam w sobie nie jest zły, chodzi o jego interpretację w pewnych sytuacjach. A jeśli już postulujemy tak bezwzględną, bezkompromisową egzekucję przepisów, to niechże będzie tak we wszystkich przypadkach, nawet gdy jest to nie fair (kto pamięta Wengera który zarządał powtórzenia meczu bo jego drużyna strzeliła gola podczas gdy kontuzjowany obrońca rywali leżał na ziemi i się zwijał z bólu? Głupi Wenger - przecież wszystko zgodnie z przepisami było ;). P.S. - zapewne jakby Polska straciła gola w sposób ze spotkania Włochy - Holandia, to byłyby inne komentarze. 2008/06/15 13:56:10
Panie Rafale,
jest Pan bystrym facetem i na pewno doskonale Pan wie co miał na myśli Premier. Jego wypowiedź była wysoce niezręczna i absolutnie niedopuszczalna w przypadku polityka, ale z "zamiarem morderstwa" nie miało to nic wspólnego. Ja też, siedząc na stadionie w Wiedniu, pomyślałem: "żeby tego Angola *($#@%$%# i jeszcze $#@^@$%". Czy to znaczy, że mam "kibolską mentalność"? Nie. Po prostu przeżywam emocje. My, zwykli ludzie, nie jesteśmy etosem zawodowym zmuszeni do obiektywizmu, który POWINIEN cechować dziennikarzy. Nie rozumiem więc czemu podgrzewa Pan atmosferę wokół tej rzeczywiście zbyt emocjonalnej wypowiedzi. Pozdrawiam. 2008/06/15 14:01:08
ciekawe jaką mentalność prezentuje pan Stec??? odczytywanie dosłowne cytowanych w artykule słów jest objawem braku inteligencji, o co Steca można było już wcześniej podejrzewać. idz lepiej gościu do fryzjera i nie zawracaj dupy
2008/06/15 14:08:34
EFEKT BEN HAKKERA..MIJA...TEN ILUZJONISTA Z ROTTERDAMU...JUZ NIE DZIALA...
JESZCZE Z 6 MIESIECY BEDZIE ZAKLINAL..RZECZYWISTOSC... mnie to wcale nie dziwi...mamy marnych pilkarzy...i kazdy nowy trener ( psychologia to potwierdza...i praktyka..) powoduje polepszenie gry pilkarzy, pilkarze zaczynaja na nowo walczyc rywalizowac o wzgledy trenera, zawsze jest dwóch-trzech nowych co sie przebija do kadry, reszta tez sie stara bo "stare uklady" z poprzednim trenerem sa juz nie aktualne.... ta taktyka na Niemców w stylu KAMIKADZE... fajnie wygladala optycznie czasami... jednak gdyby Gomez i Klose wykorzystali dwie-trzy 100% szanse na poczatku meczu..to byscie inaczej piszczeli... POLSKA NIE MOZE GRAC PRESSINGIEM...BO ZA SLABI KONDYCYJNIE...ZEBY GRAC WYSOKIM PRESSINGIEM PRZECIW SILNEJ DRUZYNIE WTEDY LINNIA POMOCY I DEFENSYWY MUSI BYC CALY CZAS BLISKO SIEBIE...WSZYSCY BIEGAJA RÓWNOCZESNIE... BENHAKKEROWIO USZLO NA SUCHO TA TAKTYKA, JAKO KIBICOWI MOGLA SIE PODOBAC...ALE TO BYLO VA BANK SZALENSTWO...ZRESZTA BENHAKKER WIEDZIAL ZE I TAK PRZEGRAMY, WIEC MOZE JAKIMS CUDEM STRZELIMY JEDNEGO GOLA... - 2008/06/15 14:15:49
Rafale, czytam Twoje felietony w "Gazecie Sport" od lat i zwykle mam podobne zdanie. Ale nie tym razem. Pozostawiając na boku kwestie gola ze spalonego i tej nieszczęsnej 92. minuty - mam wrażenie, że sprawia Ci jakąś perwersyjną przyjemność wylewanie kubłów błota na Polskę, przynajmniej tu i teraz, w trakcie Euro. Nie uważam się za fanatycznego patriotę, do zapędów wszechpolskich odczuwam głębokie obrzydzenie, ale na bogów, są granice. Tak jak ktoś wyżej zauważył - jak na Zachodzie są kontrowersje i kibice protestują, to jest wszystko w porządku, bo tam jest "wyższa kultura piłkarska" (zwłaszcza we Włoszech...), ale jak u nas komuś się coś wyrwie - to trzeba natychmiast potępić i zgnieść w zarodku, bo przecież u nas tylko dzicz, kibolska mentalność i PZPN. A co do Twojej teorii o tym, że największe straty przynoszą porażki wielkich drużyn - co w takim razie powiesz o Mundialu 2002? Że to była czysta impreza? Że Hiszpania i Włochy odpadły w czysto sportowej rywalizacji? Bo jeśli tak, to współczuję naiwności.
2008/06/15 14:16:08
Jeśli kibole obu drużyn (a Tusk został właśnie honorowym Pierwszym Kibolem RP) uważają, że sędzia faworyzował przeciwną drużynę, to na ogół oznacza, że był bezstronny.
Webb popełnił dwa błędy, raz na naszą korzysć, a raz na korzyść Austriaków, więc gdzie tu mówić o spisku, drukowaniu, wielkim sprzysiężeniu wrogich sił przeciwko Nam. Pamiętam, jak oglądałem ten mecz w towarzystwie moich niemieckich przyjaciół i kiedy zbliżał się koniec, wykrakałem. Oni też już zabierali się do gratulowania mi, a ja mówiłem im, żeby zaczekali do ostatniej minuty, a przekonają się, że Polakom puszczą nerwy w ostatniej chwili. Polskiej drużynie często nerwy pękają tuż przed końcem spotkania, kiedy mentalnie są już w hotelu z flaszką, i stąd katastrofa z Niemcami w MŚ oraz ten karniak trzy dni temu. Na miejscu Webba pozwałbym Tuska do sądu. 2008/06/15 14:20:44
Ale z Tuskiem Rafał przesadziłeś równie histerycznie jak Guardian. Przecież to nie było w tonacji serio :)
2008/06/15 14:21:09
Panie Stec!
Donald Tusk jest osoba medialną i jego słowa są wyławiane; nie ma sie co dziwić... Jednak trzeba tez zrozumieć kibica Donalda Tuska oburzonego JEDNYM Z WIELU błędów sędziego Webba... A rozwinięcie myśli Tuska jest dośc proste:" miałem ochotę go zabić...już nie mam takiej ochoty"... ja też miałem ochotę zwymiotować patrząc na grę polskich pilkarzy na poczatku meczu; mialem ochotę ich pozabijać... i co z tego? to jedynie pierwsza myśl, a z myśleniem człowiek daje sobie radę... Pan zaś, Panie Stec zaraz wszystko pisze, co Panu w "łebie" powstaje... i na co Panu ten "web"? dla samych pieniędzy? 2008/06/15 14:43:50
Ten sam The Times, który tak ubolewa nad słowami premiera, zamieścił 13 czerwca szowinistyczny komentarz pióra niejakiego Toma Darta "Top of the Euro Pops, day five" (timesonline.typepad.com/thegame/tom_dart/index.html). Niedawno pisaliście w Dużym Formacie, jak to przyrównują nas na Wyspach do Borata, więc widzę, że i stateczny The Times wpisuje się w tę nagonkę na naszych rodaków.
Mamy więc gniew histerycznych Polaków, kpiącą uwagę, że jako policjant Webb może przynajmniej ich aresztować, jeśli coś przeskrobią (gazeta odnosi się do gróźb, jakie spotkały Ursa Meiera po meczu Portugalia-Anglia na poprzednim Euro, a który - jako że policjantem nie był - mógł tylko wycofać się z piłkarskiego "biznesu"), kolejną ironię z Beenhakkera, który mimo swego wieku - energicznie wkroczył na boisko, a na konferencji prasowej zrugał urzędnika (po angielsku sędziowie to match officials, a urzędnicy, nawet najbardziej tępawi, to na Wyspach jak wiadomo - ŚWIĘTOŚĆ), a tak w ogóle to polski zespól ma obronę niczym Derby County. Cóż za brytyjska wyższość, cóż za brytyjska ironia, jakiż brytyjski smak i brytyjskie wyczucie! Jak takie plewy pisze ktoś z opiniotwórczego dziennika, to czego oczekiwać po bulwarówkach? 2008/06/15 14:53:40
No straszne, żart w stylu "miałem ochote go zabić" ma być jakimś niesamowitym skandalem. Nie no Stec, nie dobijaj mnie
2008/06/15 15:06:25
mam nadzieje ze Webb wezmie porzadnych prawnikow i wysle do Polski setki jesli nie tysiace pozwow i skasuje internetowych oszczercow na gruba kase
gazeta.pl onet nasza-klasa Tusk Kaczynski i inni tylko kasowac 2008/06/15 15:18:59
pokonanyobserwator
2008/06/15 11:01:19 Nie obchodzi mnie to, że Włochom nie uznali jakiejś bramki. I bardzo dobrze. Karny dla Rumunii prawidłowy, a bramkarz Włochów poruszył się na linii, więc powinna być powtórka strzału z 11 metrów. Mam nadzieję, że sędzia kogoś z nich wyrzuci z boiska w meczu z Francją i tym razem zamiast płakać, będę się cieszył. Nie chcę ich oglądać w żadnym turnieju. Francuzów i Hiszpanów też nie! Nigdy tym cwaniakom nie zapomnę mistrzostwa świata z Niemiec. A blog Steca jest beznadziejny. @postronnyobserwator - Chodziło mi o ten wpis ,o wpis POKONANEGOOBSERWATORA..... 2008/06/15 15:21:01
Panie Stec...
Tak samo jak jest lekki klaps i jest katowanie dziecka w takich samych proporcjach należy rozpatrywać słowa p.Tuska i nie doszukujmy się morderczych intencji premiera.Chyba średnio logiczne myslące dziecko to rozróżnia nawet patrząc na mówiacego te słowa Tuska ...Trochę rozsądku.Jakoś stwierdzenie Tusk=kibol mi nie pasuje. 2008/06/15 15:22:07
ależ się spocił tym usiłowaniem napisania czegoś ciekwego i nie rozumiem dlaczego się aż tak podnieciłeś tym karnym. Może trochę bardziej na luzie przyjmować pewne przesłanki i nie od razu krytykować no ale taki jest już materiał genetyczny "Polaka"
2008/06/15 15:22:48
redaktorze stec ma pan jakis problem emocjonalny czy co? wy w gazecie chyba nie lubicie polaków.
jakl by pan lubil pilke nozna to by pan zrozumial ze podczas meczu kibic zachowuje sie roznie, to sa emocje i takie slowa padaja na kazdym stadionie swiata, ja wiem ze to katastrofa dla pana ze my tam gramy, bo z urzedu jest pan zmuszony do relacjonowania meczow polakow, a jak by nas tam nie bylo to by sie pan ogrzewal w blasku tonih, van nisterloyow i innych ronaldow. a tak musi pan opisywac siermiężnych polaków walczących z równie dretwymi austriakami. 2008/06/15 15:23:51
reakcja Tuska to reakcja normalnego kibica miał prawo tak samo się wściec ! a jeśli chodzi o Webba to nawet jeśli jakiś spisek był to jest minimalne prawdopodobieństwo że wyjdzie na jaw. na takim poziomie to niemożliwe więc tylko pozostaje żal... ciekawe czy chociaż troche jest świadom tego co zrobił tylu kibicom i samym piłkarzom...
2008/06/15 15:37:12
@malyksiaze1
Czy trzeba być potęgą piłkarską, żeby odnosić sukcesy? Czy Grecja nią była zdobywając ME w 2004r, albo Turcja brąz w MŚ 2002, albo chociaż Australia dochodząc do ćwierćfinału MŚ 2006? Oczywiście były to "jednorazowe" sytuacje, ponieważ te reprezentacje nie mają odpowiednio dużego zaplecza zawodników by być na topie przez cały czas jak Niemcy lub Włosi. Podobnie jest z Polską. Musimy starać się być tuż za czołówką, grać w turniejach, a wreszcie też będziemy mieć swoje chwile radości. Trochę cierpliwości, wiary i optymizmu! Czy to naprawdę tak źle gra w ostatnich latach nasza reprezentacja? To trzeci duży turniej w ciągu 6 lat. Mam może przypomnieć nasze sukcesy z lat 90'? Dużo bardziej niepokojące niż nasza postawa na tych turniejach są wyniki naszych drużyn klubowych w europejskich pucharach, a raczej ich całkowity brak. 2008/06/15 16:09:44
Czy "Gazeta" oszalała? Zaczynacie coraz bardziej zniechęcać do siebie ludzi. Można już triumfalnie ogłosić - Webb nie oszukał, nie było przekrętu, wszyscy którzy się tego doszukują to kibole? www.sport.pl/sport/1,89363,5314671,Teorie_spiskowe_na_Euro_2008__Po_co_Lewandowski_dzwonil.html
2008/06/15 16:19:04
ZEAL123
Ty to jesteś niezły frustrat chyba. Nie zamierzam bawić się z Tobą w wojenkę. Co do Polski: - mamy słabiutkich piłkarzy: jedynie Boruc jest bardzo solidnym piłkarzem (marnuje się facet w Celticu; dużo się mówi, że on nie koncentruje się w ważnych meczach - jak pójdzie np. do Premiership to pokaże klasę, bo będzie non stop skupiony); Roger to przeciętny piłkarz jak na warunki europejskie, ale nie zmienia to faktu, że obecnie to najlepszy piłkarz "z pola" w naszej reprezentacji; Krzyniu i Ebi - to co pokazali to niestety dno (to już nie pierwsza impreza, na której zawodzą - czyżby słaba odporność psychoczna, nieumiejętność radzenia sobie z presją?) - Leo jest dobrym trenerem, ale już niejako wypadł z obiegu (są lepsi); nie zmienia to faktu, że chcę, aby pozostał na swym stanowisku ; mam jednak do niego i całego sztabu trenerskiego pewien żal: w trakcie 2 spotkań okazało się, że jesteśmy najgorszą drużyną pod względem kondysyjno-motorycznym - 2 najsłabsze obok nas druzyny mistrzostw to wg wielu Grecja i Austria; Grecja mimo okropnego stylu była taktycznie, motorycznie itp przegotowana do ME dobrze (po prostu nie mają dobrych graczy a nic 2 razy się nie zdarza); natomiast skazana na pożarcie Austria zabiegała naszych grajków; pozostaje pytanie: "Leo, why?" - może nasza reprezentacja ma styl, wielu tak twierdzi, ale ja tego stylu nie zaobserwowałem; czy stylem naszej kadry jest dać się zepchnąć do rozpaczliwej defensywy drużynie z 90 miejsca rankingu FIFA? Pomijam tutaj kwestię spalonego oraz karnego - chodzi tylko o sam druzgocący fakt, że stylu nie mamy, bądź styl ten to jakieś nieporozumienie Liczę na udany występ w ostatnim meczu - nie chodzi o zwycięstwo, ale o walkę i kreatywnośc na boisku (mamy Boruca w bramce, ale od bramkarza kreatywność nie zależy), tak abym po ME mógł powiedzieć: "nie mamy dobrych wyników, ale pokazalismy charakter i sportową klasę". Pólo co ze smutkiem mogę powiedzieć, że sam udział w ME czy MŚ to maksimum dla polskiej piłki reprezentacyjnej :/ 2008/06/15 16:45:09
Panie redaktorze, myślę, że Pańskie oburzenie na premiera Tuska jest przesadzone. Przecież jest oczywiste, że premier nie namawiał do zabijania kogokolwiek, a mówił (w czasie przeszłym!) o swoich emocjach, które w chwili podyktowania rzutu karnego były udziałem większości polskich kibiców. Teraz, gdy emocje już nieco opadły, możemy analizować, czy karny był prawidłowy, czy nie, czy Roger był na spalonym, czy nie, ale w momencie podyktowania rzutu karnego przeciwko Polakom emocje były ogromne. I jestem przekonany, że podobnie jak Tusk pomyślało wielu polskich kibiców. Czy ich tez Pan nazwie kibolami ? Jak to się mówi, nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, więc niech Pan nie będzie nadgorliwy w krytykowaniu kibiców, do których należy także Tusk.
2008/06/15 16:53:17
Jeszcze jedna uwaga do tych, którzy uważają, że przepis, który wlicza do gry piłkarza wypadajacego za linię końcową jest absurdalny. Jeśli taki piłkarz miałby nie być liczony jako biorący udział w grze, to minimalnym warunkiem sprawiedliwości byłaby w konsekwencji zasada, że kto wypada za linię końcową, jako nieuczestniczący w grze może na boisko powrócić dopiero za zezwoleniem sędziego i przy linii środkowej boiska. Wtedy by to może miało jakikolwiek sens i logikę. Bo co to w ogóle byłaby za sprawiedliwość, że piłkarz jest za linią końcową pomijany, ale może sobie wrócić na boisko swobodnie w każdej chwili i miejscu? Byłoby to zupełnie nieuzasadnione uprzywilejowanie. Ale jak już pisałem wyżej, obecne przepisy wydają się najzupełniej słuszne.
Ponadto to, co postuluje Salvatore82, czyli automatyczne niebranie pod uwagę zawodnika, który pada po jakimś starciu, jest dla mnie niezrozumiałe. Czyli co, sędzia ma za każdym razem w trakcie akcji oceniać, czy zawodnik sekundę wcześniej upadł, bo jest tak ciężko poszkodowany, czy też po prostu to zwykły upadek po stracie równowagi? Poza tym powtórzę pytanie - dlaczego akurat tylko ci, którzy wypadli poza linię końcową, a ci którzy zatrzymali się w identycznych okolicznościach na boisku, już nie? Gdzie tu konsekwencja? 2008/06/15 16:59:17
"Tusk palnął jak prymitywny kibol" - coraz mocniejsze tytuły na gazeta.pl, coraz głupsze
2008/06/15 17:05:52
POSTRONNYOBSERWATOR
Czy tobie tak na prawdę jest trudno przyznać się do błędu? Istnieje taki facet z loginem "pokonanyobserwator" i to do niego był skierowany ten wpis więc może ty byś się nauczył czytać ze zrozumieniem co? 2008/06/15 17:08:02
Poszczegolne mecze ogladalem w telewizji nie - polskiej ( z racji zamieszkania). Powiem szczerze, ze komentatorzy mieli o wiele bardziej racjonalny i bardziej pozytywny stosunek do decyzji sedziow, ktore akurat w telewizji sa powtarzane z roznych ujec. Wydaje mi sie, ze cala sprawa "sedziowskich pomylek" jest wyjatkowo rozdmuchana i urasta lekko do miana narodowej obsesji.
Pozdrawiam 2008/06/15 17:21:51
A może najwyższa pora wprowadzić możliwość analizy zapisu wideo przez sędziego (hokej na lodzie)? I niech fifa skończy z piep...niem, że jest to (pomyłka) element futbolu.
2008/06/15 17:22:44
oj panie stec w glowie sie pnu poprzewracalo kompletnie. jest pan karzełkiem wsrod dziennikarzy chodz...niewazne. wciaz czekam na pana 1 wycelowany w sedno a nie w sedes artukuł
2008/06/15 17:23:44
@szajbabamba
nie, ni emsimy być potęgą. mnie na przykład wcale nie przeszkadza, że nasza ekipa dociera do dużych rozgrywek i jestem wręcz z tego dumny. jednego tylko ścierpieć nie mogę: absurdlanych i debilnych wręcz (przepraszam za mocne słowo) komentarzy. chłopaki zagrali słabo, był remis i pogódzmy się z tym. rozumiem emocje kibiców (sam się emocjonuję tak bardzo, że aż tym własną żonę zadziwiam), ale analizujmy przyczyny porażki tkwiące w drużynie, wyszkoleniu, sposobom prowadzenia ekipy przez trenera. jednak my jesteśmy ponad to: lepiej winą obarczyć sędziego (mnie też nie spodobała się jego decyzja) i cały świat dookoła. dobrze, że nie padało lub nie było palącego słońca :D rozumiem rozgoryczenie, bo znów były wielkie słowa, jeszcze większe obietnice i ogromne marzenia, alepierwszy mecz z niemcami pokazał, że na euro nic nie zwojujemy. a już reakcja kiboli (bo jak to inaczej nazwać) na strzału podolskiego, to dla mnie jakaś paranoja. więc nie musimy byc potęgą, ni emusimy nawet grać świetnie, tylko niech przegrana bedzie przegraną, bez polowania na głowę sędziego i podobnych spiskowych bzdur. 2008/06/15 17:45:07
Uch, ile komentarzy... Panie Rafale, nawiązując do jednego z poprzednich wpisów: dla mnie jest Pan Jamajczykiem. W sprawie Donalda Tuska jestem z Panem (okonski.blog.onet.pl/2,ID323003328,index.html): "Jeśli już premier nie potrafił pójść pod prąd nastrojów albo przynajmniej trochę je tonować, to że zacytuję równie skądinąd nieprzemyślaną wypowiedź poprzedniego prezydenta Francji stracił dobrą okazję, by siedzieć cicho".
2008/06/15 18:19:42
Panie Stecu posrało Pana bardziej niż Leppera.
Kibolska mentalność Tuska??? Słów brakuje zwyczajnie. Czy Pan widzisz już wszędzie kibolską mentalność? Panu nigdy sie nie zdarzyło pomyśleć lub powiedzieć w przypływie emocji, że zabiłby Pan kogoś choć rzeczą oczywistą jest (choć mam wątpliwości bo niezły z Pana oszołom), że nigdy by się to nie stało? GW i jej oświecone, wielkoeuropejskie pismaki.... Nie wychylasz sie Pan wyżej poziomu Faktu... 2008/06/15 18:34:38
@ GRAAF28
Najpierw: No i na koniec: tak jak pisałem - przepis sam w sobie nie jest zły, chodzi o jego interpretację w pewnych sytuacjach. - to napisałem ja... A teraz "Ponadto to, co postuluje Salvatore82, czyli automatyczne niebranie pod uwagę zawodnika, który pada po jakimś starciu, jest dla mnie niezrozumiałe. to napisałeś Ty. Wskaż mi gdzie ja coś takiego postulowałem? Czytaj ze zrozumieniem. Poza tym powtórzę pytanie - dlaczego akurat tylko ci, którzy wypadli poza linię końcową, a ci którzy zatrzymali się w identycznych okolicznościach na boisku, już nie? Gdzie tu konsekwencja? - dlatego, że gra toczy się na boisku, a nie poza nim. Jak piłkarz się zwija z bólu na boisku to jak piłkarze sami nie wybiją piłki, to sędzia może wstrzymać grę. Jeśli tego nie zrobi to akcja się toczy dalej, drużyna przeciwna może wykorzystać taką sytuację (na przykład że nie będzie spalonego) i w tym przypadku jak zdobędą gola to wszystko jest OK, zgodnie z przepisami... Tylko czy to jest fair? Przypominam przypadek Arsenalu i Wengera. "Czyli co, sędzia ma za każdym razem w trakcie akcji oceniać, czy zawodnik sekundę wcześniej upadł, bo jest tak ciężko poszkodowany, czy też po prostu to zwykły upadek po stracie równowagi?" - chcesz mi powiedzieć, że sędzia nie jest na boisku od interpretowania danych sytuacji? 2008/06/15 19:28:53
@Salvatore82
To, o czym piszesz, w praktyce prowadziłoby do automatyzmu w sytuacjach, gdy piłkarz pada w wyniku starcia z innym piłkarzem. Bo co to znaczy "jest sponiewierany"? Jak ty sobie wyobrażasz ocenianie tego przez sędziego. Owszem, sędzia jest od oceny sytuacji boiskowych, ale w tym wypadku sprowadzasz jego rolę do absurdu. Sędzia naprawdę nie może w trakcie akcji uzależniać tego, czy był spalony od oceny, czy piłkarza, który stuknął się ze swym kolegą, boli tylko troszkę, czy może ciut bardziej. Tym bardziej, że piłkarz poza boiskiem, widząc przebieg akcji, jak ta z golem RVN, zawsze będzie wtedy wolał symulować. Jak w ciągu jednej czy dwóch sekund (a przecież akcje toczą się błyskawicznie) można ocenić, co zawodnikowi dolega? Ale trochę Cię rozumiem, jako fana Włochów. Przecież to, co postulujesz byłoby znakomitą pożywką dla symulantów. Co do wstrzymania akcji przez sędziego, gdy zawodnik leży na boisku, to przede wszystkim sedzia nigdy tego nie zrobi, gdy akcja toczy się pod bramką i jest niebezpieczna sytuacja. Akcje bywają w praktyce zatrzymywane tylko w środku boiska. Powód tego jest oczywisty. Znów chodzi o to, by nie premiować symulanctwa. Jeśli Panucci zatrzymałby się przed linią i leżałby tam, to akcja też nie zostałaby przerwana, a gol byłby uznany. Tak, gra toczy się na boisku, ale piłkarze czesto w trakcie akcji wylatują, wybiegają, padają poza boiskiem i czy uważasz, że ponieważ gra toczy się na boisku, to oni są poza grą? To jest cały czas z z Twojej strony wielkie nieporozumienie. Chodzi o sytuację, w której piłkarz w trakcie danej akcji wypada poza pole gry. W toku tej akcji, w jej ferworze. I właśnie dlatego nie może być traktowany jako pozostający poza grą w tej konkretnej akcji. I właśnie dlatego nie może być tu różnicy między tym, co przed linią, a tym, co za linią. Przecież w tej samej akcji on ma prawo wrócić na boisko i brać udział w grze. Jeśli za linią zostanie (np. będzie tam opatrywany) i za chwilę kolejna akcja będzie się toczyć, to oczywiście on wtedy nie będzie brany pod uwagę jako uczestnik gry. Ale dopiero wtedy. 2008/06/15 19:40:40
Bandyci z nas Wisły.
Jestem wstrząśnięty zachowaniem rodaków. Nigdy nie przypuszczałem, że Tusk czy Drzewiecki będą zdolni do wypowiadania publicznie podobnych bredni. I nawet jeżeli odnośnie słów Tuska można zauważyć pewną przesadę w komentarzach (wiadomo co autor miał na myśli - nie mordercze skłonności, a złość. Taki już nasz język i boję się tylko, że na Zachodzie "idiom" ten ma bardziej poważne brzmienie), to jako premier po prostu nie mógł. A Drzewiecki i Kaczyński niech lepiej udowodnią, że za decyzją Webba stał spisek, lub przeproszą. Piłką interesuję się od najmłodszych lat. Nie wiem co widziały czwartkowego wieczoru na ekranach swych telewizorów wielomilionowe masy polskich kibiców, ale mój ekran ukazywał polski zespół grający tak katastrofalnie źle, że za jedyny właściwy komentarz służył mi przez prawie cały mecz refren piosenki z poprzedniego festiwalu opolskiego: "Nie ma nas... nie ma nas". Widziałem kopaczy nie zdolnych do wymiany 2-3 podań na własnej połowie boiska. Los oszczędził mi seans Polska-Finlandia 1-3, a zatem był to najgorszy mecz Orłów Leo jaki miałem okazję ujrzeć. Widziałem też sędziego Webba, który najpierw dał Polakom gola, zdobytego po ewidentnym spalonym, a następnie nie gwizdnął, gdy Golański nieprzepisowo powstrzymywał na polskim polu karnym jednego z Austriaków. Co prawda wywrócił się on trochę za późno, może z wyrachowania, ale karny chyba się należał. Później nadeszła 92 minuta i, również moim zdaniem, błędna decyzja. Gdyby zatem wszystkie trzy przypadki Webb osądził słusznie, padłby w najlepszym razie wynik bezbramkowy. Chociaż intuicja dyktuje mi, że większe szanse mieliby Austriacy, którzy, do chwili podcięcia im skrzydeł przez "gola" Guerreiro, mieli ogromną przewagę. Mam nadzieję, że policja zdoła pochwycić bandytów, którzy grożą Panu Webbowi. Mam nadzieję, że nie będę się musiał więcej wstydzić za rodaków, którzy znaleźli sobie obiekt do wyładowania złości za żałosną postawę Polaków. Z czym do ludzi ? Gdyby ta drużyna zagrała w ćwierćfinale to byłaby to okropna, antyfutbolowa anomalia. Może by tak założyć stronę w obronie Pana Webba ? Odzyskać odrobinę godności dla nadwiślańskiej wspólnoty ? Ja jestem internetowym dyletantem, ale może Pan Stec ? W każdym razie, jeśli już ktoś popisał się odwagą i wyłamał z kibolskiej histerii, to mógłby pójść za ciosem i zrównoważyć nawołujące do agresji i pełne bluzgów odniesienia do tego człowieka. Jak choćby hańbiący GW artykuł pt. "Tępy palancie w de... kopany", którego wydźwięku w żadnej mierze nie ratuje odwołanie się do tekstu Artura Andrusa. Nic to, pozdrawiam ludzi z jajami, którzy nie poddają się histerii. 2008/06/15 20:14:00
Miałem w ogóle się nie odzywać w czasie ME, bo nie mam ani siły ani ochoty do walki ze zwykłym ordynarnym szowinizmem, który zawsze przy takich okazjach u nas się ujawnia a teraz jak widzę potęguje. Nie wytrzymałem. Wariactwo ogarnęło wydawało mi się dosyć spokojnych bywalców Blogu Redaktora Steca. Nie ma żadnego tłumaczenia dla
nagannego zachowania premiera, jest mi wstyd, że facet tego pokroju reprezentuje nasz kraj i wygłasza publicznie ultrasowskie teksty, czym jak widać daje przykład i inspirację do kretyńskich zachowań. Jak sobie poczytam jaki pogląd ma nasza kibicowska zbiorowość na zwykłe wydarzenia piłkarskie to myślę sobie, że my chyba jesteśmy dopiero na drodze do cywilizacji na razie panuje powszechny atawizm i w najczarniejszych snach(na szczęscie!!!) mam taką wizję jak wygrywamy z Niemcami i w przypływie radości lejemy wszystkich napotkanych Niemców, palimy wszystkie niemieckie samochody, demolujemy miasta, tak z radości po prostu. A premier to nie jest zwykły facet z "żylety" i proszę nie mówić, że mu wszystko wolno. Nie chciałbym dożyć takiego momentu, że premierem zostanie dres ze stadionu. Oczekuję, że premier przeprosi jesli nie to w moich oczach wiele straci. Wam wolno, chociaż nie wypada jemu nie. Pzdr. 2008/06/15 21:12:45
Darek638 Ty też jesteś nawiedzony?
"Ultrasowskie teksty"?? A co to wg Ciebie jest?? Wiesz kto to jest ultras człowieku?? Raczej nie, podobne jak Stecu i reszta baranów. Nie wiem czy pijesz do tego co napisałem ale jeśli tak to chyba nie zostałeś obdarzony umiejętnością czytania ze zrozumieniem. Nigdzie nie wspomniałem, że Tusk zachował się ok. Nie powinien był tak się wypowiadać bo to niepoprawne politycznie. Chodziło mi o to że Pan Stec określił to mianem kibolskiej mentalności cokolwiek to wg niego oznacza. Więc mamy premiera z mentalnością kibola wygłaszającego ultrasowskie teksty, rasistowskich i ksenofobicznych kibiców, race i zadymy na każdym stadionie. Straszne doprawdy. Gorsze jest jednak to że czasem do klawiatury zasiada człowiek z fryzem a la predator na głowie i próbuje ratować rzeszę spokojnych kibiców, którym każde gówno mozna wcisnąć do głowy. 2008/06/15 21:18:27
Darek 638, a widziałeś może spalony Wiedeń po remisie z Austrią?? A może zdemolowany Klagenfurt?? Przeczytałeś newsa na serwisie GW o zadymie naszych i Niemców i łyknąłeś wszystko co napisali?? Inne media bagatelizowały sprawę, widziałem dziennikarzy, którzy mówili że niepotrzebnie sprawę sie rozdmuchuje bo była to zwykła mała sprzeczka a nie wojna uliczna. Znam zresztą ludzi którzy byli w pobliżu i widzieli te "wielkie zajścia".
Skąd się tacy durnie jak Ty biorą?? 2008/06/15 21:42:07
Do antypusa: oto wypowiedziała się kibolska prostota. Nie gniewaj się. To nie ma być obraźliwe. Jest mi smutno.
2008/06/15 21:46:13
@ GRAAF28
To napisałem ja: "Żeby było jasne, nie chodzi mi o to, że Holendrzy nie byli lepsi (przecież wbili jeszcze dwa gole). Chodzi mi o jakieś normalne podejście do problemu, który może jeszcze nie raz zaistnieć nawet w tym turnieju. To napisałeś Ty: "Ale trochę Cię rozumiem, jako fana Włochów. Przecież to, co postulujesz byłoby znakomitą pożywką dla symulantów. Z takim płytkim podejściem do dyskusji nie widzę sensu kontynuacji. Gol wzbudził kontrowersje w całej Europie, zdania co do zasadności przepisu są mocno podzielone. Dobrze, że Ty masz wszystkie odpowiedzi. 2008/06/15 22:17:18
Babaqba, nie gniewam sie, nie mam o co. Jestem tylko prostym kibicem o mentalności kibola i ultrasa. Nie zrozumiałeś o co mi chodzi. Nie jest mi przykro z tego powodu.
Co jakiś czas sie odzywam na tym blogu, za każdym razem obiecuje sobie że to będzie ostatni raz i za każdym razem żałuje że nie był. Dla Steca i jemu podobnych ja jestem kibolem, ultrasem i pewnie bandytą a dla mnie oni są półgłówkami. Oni będą walczyć z takimi jak ja ludźmi którzy, chcą pojść na mecz, zrobić i zobaczyć fajna oprawę z racami i którzy chcą spokojnie móc wygłosić opinię że Brazylijczyk nigdy nie będzie Polakiem bez obawy, że ich wsadza na dwa lata. Ja będę walczył z ich głupotą i niezrozumieniem pewnych spraw. Jak juz napisałem gdzieś indziej, Pan Stec zamiast zżymać się na mentalność naszego premiera powinien sie skupić na wyczynach swego kumpla Listka i reszty debili z PZPN-u bo to może przyczyniłoby sie jakoś do polepszenia sytuacji naszej kopanej. Ale nie, on woli tropić co powiedział premier i jakimi to rasistami są Ci co nie chcieli i nie chcą Rogera w kadrze albo jakie to niebezpieczne race kibice odpalili i jeszcze ile to zadym mamy na polskich stadionach (swoja drogą to mógłby kiedyś przedstawić Stecu jakieś dane jaki to wielki problem narodowy te zadymy). Zapomniałbym jeszcze o zachwycaniu sie angielskim stylem kibicowania i innymi bzdurami. Rzeczywiście Stec ma dar, wybiera to co istotniejsze problemy i dzięki niemu z pewnością będzie lepiej w niedalekiej przyszłości. A na marginesie: nie jestem antypus. 2008/06/15 22:48:25
@Salvatore82
Oprócz tego zdania, które byłeś łaskaw nazwać płytkim podejściem, wyłuszczyłem dość dokładnie swoje argumenty odpowiadajace na Twoje, które uważam za niesłuszne. Nie zmuszam Cię jednak do ich uznania. Więc proszę Cię, abyś nie kwitował całej dyskusji w taki sposób, jakbym swoją argumentację ograniczał do tego jednego ironicznego zdania, bo jeszcze moge zacząć podejrzewać, że po prostu brakło Ci argumentów merytorycznych, w związku z czym uciekasz się do takiego pozamerytorycznego zabiegu kończenia dyskusji. Zdania na temat zasadności tego przepisu oczywiście mogą być podzielone, ale to chyba nie oznacza, że mi nie wolno mieć swojego zdania i że nie może ono być w tej sprawie akurat zdecydowane. Czy szacunek dla poglądów przeciwnych wymaga każdorazowo częściowej rezygnacji ze swoich albo dodawania do nich kolejnych wątpliwości? Jakoś autorowi tego bloga nie czyniłeś zarzutu z jego równie kategorycznego stwierdzenia o absurdalności omawianego przepisu, a przecież owe zarzuty pasowałyby tam jak ulał. Na dodatek tamto stwierdzenie o absurdalności przepisu nie zostało wzmocnione argumentami. Proszę więc, nie wmawiaj mi, że uważam, iż mam wszystkie odpowiedzi. Ja mam po prostu swoje zdanie. I bardzo Cię za to przepraszam. Na koniec taka uwaga. Mi też w pierwszej chwili, w pierwszym odruchu ten przepis wydawał się głupi i nielogiczny. Ale tylko w pierwszej chwili, bez głębszego zastanowienia. Po przeanalizowaniu całej sytuacji doszedłem właśnie do wniosków, które opisałem powyżej. 2008/06/15 23:28:08
@ GRAAF28
Z doświadczenia wiem (Ty też powinieneś) że w tego typu forumowych dyskusjach przeważnie każdy broni swojego zdania. Można wymienić argumenty, zobaczyć spojrzenie innych na daną sprawę, spróbować wnieść coś nowego do dyskusji, wytknąć komuś błędy. Każdy wchodzi tu już przeważnie z ukształtowaną opinią a nie po to żeby opinię sobie wyrobić. Także nie - nie chciałem Cię przekonać do mojego zdania, i nie - nie odmawiam Ci posiadania Twojego własnego. Twoje sarkastyczne przeprosiny i podejrzenia, że zabrakło mi argumentów jeszcze bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że dyskusji o danym przepisie nie warto z Tobą kontynuować. Ja także wyłożyłem Ci moje stanowisko, a moje merytoryczne argumenty nie są ani grosza mniej warte od Twoich. Natomiast chodzi o Twoje podejście do mnie jako rozmówcy i głupie sugerowanie, że moje stanowisko wynika z chęci dania Włochom większych możliwości symulowania i oszukiwania w trakcie meczów. Tak - to jest dla mnie bardzo płytkie. Co do autora bloga, nie widzę powodu, żeby się nań oburzać czy cokolwiek zarzucać, skoro jego zdanie pokrywa się z moim. Nie podał argumentów na swoją tezę, bo nie to było głównym wątkiem jego wpisu blogowego. Jestem przekonany, że potrafiłby Ci merytorycznie wyjaśnić dlaczego sądzi tak a nie inaczej i niekoniecznie musiałby przy tym posłużyć się argumentami jakie ja wytoczyłem. 2008/06/16 00:01:52
Sami pisaliście w GW, że sędzia ukradł nam zwycięstwo. Chyba się nie dziwicie że ludzie chcą łapać złodzieja. Przestańcie też walić w Tuska przy każdej okazji bo niezbyt długo będziemy się cieszyć z tego że mamy normalny rząd. Fotyga czeka w pogotowiu...
2008/06/16 00:35:47
@Salvatore82
W swojej poprzedniej wypowiedzi, pisząc "Gol wzbudził kontrowersje w całej Europie, zdania co do zasadności przepisu są mocno podzielone. Dobrze, że Ty masz wszystkie odpowiedzi" de facto czynisz mi zarzut z tego, że bronię swojego stanowiska, bo jak inaczej można to rozumieć? Stąd wiec moja sarkastyczna uwaga, bo jak sam słusznie zauważyłeś, na forum każdy broni swojego zdania. Dlatego oczywiście w żadnym razie nie chodzi mi o to, by robić np. autorowi bloga zarzuty z opowiadania się po którejś stronie (nie zrozumiałeś, o co mi chodziło) - to mi służyło tylko za przykład, bo chciałem pokazać w tym momencie niekonsekwencję takiego stawiania sprawy - prawie każdy broni swoich racji kategorycznie. Jeśli tak bardzo Cię uraziło ironiczne zdanie na temat Włochów, to Cię przepraszam. Wbrew temu, co Ci się wydaje, do rozmówców zawsze staram się podchodzić z szacunkiem. A że czasem w dyskusji pojawia się u mnie także zbędna ironia, tak bywa. Ale jednocześnie zawsze mnie irytowało sprowadzenie rozmowy do jakiegoś pobocznego, pozaargumentowego wątku i na nim kończenie całej dyskusji. To jest po prostu pójście na łatwiznę - takie jest moje zdanie. Poza tym stwierdzenie, że z kimś nie warto rozmawiać, bo nie spodobało Ci się jakieś zdanie, również nie jest oznaką szacunku dla rozmówcy, który nie bluzga, tylko rozmawia. Ceterum censeo przepis musi pozostać ;). 2008/06/16 00:37:26
@ Stec
Jakbys w swoim tekscie nie naplul na Kaczynskiego to chyba bylbys chory. Co nie zmienia i tak tego, ze jestes chory z nienawisci. Pierwsze piszesz, ze uwazasz decyzje sedziego za blad a pozniej za to samo obrazasz prezydenta. W swojej zacieklosci juz nawet nie pamietasz co pisales pare linijek wczesniej... 2008/06/16 08:50:30
muszę powiedzieć że umiejętnie udajesz Stec idiotę...przypomnij sobie swoje oburzenie tak zwanym "nacjonalizmem" na stadionach w Polsce i jakiego wtedy obraźliwego słownika używałeś żeby opisać ludzi, którzy z nie małą ochotą darli na wióry karteczki od referendum o przystąpienie do ue..ty byłeś oburzony zaledwie konwenansami od dziesiątek lat panującymi w Polsce, na świecie...teraz my kibice jesteśmy oburzeni ZłODZIEJSTWEM KUMOTERSTWEM OSZUSTWEM, bo czujemy że unia nas potrzebuje po to żeby nas w dupę kopać, czego wyraz daje nadzwyczaj często, ty w tym nie widzisz nic złego bo nie jesteś kibicem, jesteś odmianą jak to sam mówisz "kibolizmu" wśród dziennikarzy....jesteś zwykłą chabetą i nigdy nie wypłyniesz...
2008/06/16 10:54:27
@ GRAAF28
Ja Ci powiedzialem o co mi chodzi, Ty mi powiedziales o co Tobie chodzi. Znam Twoje zdanie i Ty znasz moje, obaj pozostajemy przy swoim. Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi, koniecznie chcesz miec ostatnie zdanie, choc postulowalem dwukrotnie zakonczenie tej bezowocnej i schodzacej na coraz bardziej absurdalne tory dyskusji. 2008/06/16 15:48:02
@Salvatore82
Chyba wyraźnie dałem do zrozumienia, że ostatnie zdanie jest pisane żartobliwie. Ale ok, skoro wszystko rozumiesz w inny sposób, to nieważne. Niestety nie ma na tym blogu opcji podkreślania wężykiem. |
|
Inna sprawa, że My kochamy spiskowe teorie dziejów. ZOBACZ CO NA TEN TEMAT MÓWIĄ KIBICE W KRAKOWIE