Blog > Komentarze do wpisu

Milan ofiarą śmiertelną sportu ekstremalnego

Cesc Fabregas. Fot. ALESSANDRO GAROFALO REUTERS 

Blogowanie dlatego między innymi sprawia cholerną frajdę, że pozwala bazgraninę rozpocząć od wyjaśnień, na które w gazecie nie ma miejsca, a czytelnicy albo ich łakną, albo na nie zwyczajnie zasługują. Mnie np. pytali wielokrotnie - w mejlach - dlaczego tuż po futbolowym superhicie pochylam się często nad przegranymi zamiast wyśpiewać serenadę pod balkonem zwycięzców. Dotąd odpowiadałem pojedynczo, teraz mam szansę dać głos wszem i wobec, do wszystkich czytelników naraz.

Otóż znęcam się nad pobitymi z jednego powodu: to ostatnia okazja, oni właśnie odchodzą, ich już w nie ma, kibicom pozostaje swoje odcierpieć, nie zgorzknieć doszczętnie od zgryzoty i rozmarzyć się o następnym, pełnym triumfów sezonie. A wygranymi zająć się można przed lub po kolejnym meczu.

O Arsenalu, choć po triumfie sprzed kilku godzin nad Milanem zasłużył na hołd, jeszcze będę śpiewał. Ostatniego wieczoru był lepszy bez cienia wątpliwości, zdumiewając zwłaszcza odwagą w rewanżu - bezkompromisowo nacierał, choć wystarczy wspomnieć ubiegłoroczne 3:0 mediolańczyków nad Manchesterem United, by wiedzieć, że na San Siro niełatwo piłkarzom gości wziąć głębszy oddech. Dwumecz wykreował też dwie londyńskie megagwiazdy. Fabregas oraz Adebayor strzelili po golu i trafili po razie w poprzeczkę, ten pierwszy wygrał pojedynek z Pirlo, ten drugi rozbijał się po defensywnych rejonach rywali, jakby chciał samotnie zadręczyć całą formację obronną najmocniejszej drużyny Ligi Mistrzów ostatnich lat. Tak, wiem, obaj zachwycają na angielskich boiskach od miesięcy. Ale nie mam wątpliwości, że prawdziwe wyświęcenie kandydatów na piłkarskich półbogów możliwe jest dopiero w Champions League.

Specyfika rozgrywek sprawia jednak, że wyeliminowanie obrońców trofeum - choć podniebnie przyjemne - o niczym nie przesądza. Jeden nieudany wieczór wystarczy, by Arsenal zanotował jak na swoje aspiracje występ średni, bo zakończony na ćwierćfinale. W lidze angielskiej też zdarzyć się może wszystko, łącznie z utratą pozycji wicelidera.

Natomiast los Milanu w sezonie 2007/2008 przesądzony już został. Ekstremalna strategia rossonerich, polegająca na specjalnym traktowaniu międzynarodowych rozgrywek przy jednoczesnym zaniedbaniu rozgrywek krajowych, ekscytowała, ale i groziła katastrofą. I katastrofa nastąpiła. Na mistrzostwo Włoch szans nie ma, drużynie najlepszego piłkarza świata i całego tłumu aktualnych mistrzów świata pozostaje bić się o czwarte miejsce w Serie A, by w następnej edycji LM w ogóle wystartować. Grupie notorycznych zwycięzców, których mobilizują jedynie wielkie wyzwania, pozostały do zrobienia drobne kroczki, cała seria małych ligowych meczów prowadzących co najwyżej do celu minimum. Minimum, dodajmy, rozpaczliwie zawstydzającego. Czy zdemoralizowanych sukcesami mediolańczyków w ogóle stać na takie ścibolenie?

Milan przegrał m.in. dlatego, że okazał się niezdolny do podjęcia ryzyka, które dało sukces Arsenalowi. Strategię wybrał ekstremalną, ale taktykę - minimalistyczną. Co symbolicznie oddał wieczór w wykonaniu Gennaro Gattuso. Największy wojownik z San Siro nie popełnił ani jednego faulu, co zdarza mu się niebywale rzadko (bał się żółtej kartki, która wykluczałaby go z pierwszego meczu ćwierćfinałowego?). Jego vis-a-vis, defensywny pomocnik londyńczyków Matthieu Flamini, przekraczał przepisy aż ośmiokrotnie. Robił to jednak po cichu i został cichym bohaterem spektaklu, o czym z detalami mógłby opowiedzieć niejaki Kaka, który przez przeszło 180 minut walki z londyńczykami nie oddał ani jednego (!) celnego strzału.

Europejska prasa pewnie będzie jednomyślna: era mediolańskiego domu starców dobiegła końca, zamiast powolnego konania obejrzeliśmy szybką śmierć z rąk młodocianych Arsenalu. Ale niewykluczone, że 40-letni Paolo Maldini, znów najlepszy w swojej drużynie, dojdzie do innego wniosku: może warto posłuchać Silvio Berlusconiego i przedłużyć karierę o jeszcze jeden sezon. Oczywiście już ostatni. Jak zwykle.

środa, 05 marca 2008, rafal.stec
Komentarze
2008/03/05 05:26:03
Ta ekstremalna strategia Milanu, o której piszesz, nie wzięła się tylko od tego, że tak ubzdurał sobie Berlusconi, którego Milan miał bawić i zwyciężać w Europie i na świecie. W 2004, gdy rossoneri bili wszystkich na obu frontach, a niejaki Rafał Stec pisał, że Milan zdominuje LM na lata (swoją drogą, czy tak się nie stało?) nie mówiono, że Serie A się mniej liczy od europejskich rozgrywek. Nie żałowano długo głupiego odpadnięcia z Deportivo, bo "meravigliosi", jak ich wtedy ochrzczono, szturmem i w świetnym stylu brali scudetto. Dopiero gdy w lidze zaczęło się psuć, a dość doświadczona już (i wciąż to doświadczenie zbierająca) ekipa rok w rok dochodziła daleko w LM, Europę oficjalnie obrano za cel. A łatwiej dało się go wytłumaczyć, gdy po calciopoli, karze punktowej i fatalnym starcie sezonu, CL było jedyną rzeczą jaka się ostała. W tym sezonie to samo - Milan grał we Włoszech jeszcze gorzej (to temat na inne wypracowanie), ale najważniejsze dla propagandzistów, że walczył o Klubowe MŚ i tradycyjnie o Puchar Mistrzów.

A zaniedbanie ligi to nic innego jak zaniedbanie polityki transferowej. Ci sami ludzie mogli co roku dochodzić daleko w Europie, bo w tym się już wyspecjalizowali, na Serie A brakowało paru elementów, z pochodzącą od 'świeżej krwi' motywacją na czele. Dlatego, gdybym nawet chciał znaleźć w tym roku haka na Carletto, nie mam co. Przede wszystkim zawiniono wyżej.

Wątpię także w tym momencie w udaną walkę o to czwarte miejsce. Ale tu wszystko będzie zależeć od morale ekipy. I od podejścia. Podobno już gracze powiedzieli sobie, że pozostałe 12 kolejek to będzie 12 finałów. Zobaczymy więc, ile tej drużynie zostało jeszcze charakteru.

Milan nie zagrał minimalistycznie, nie zagrał zachowawczo, tu się z Tobą nie zgodzę. Zagrał po prostu bardzo słabo, został stłamszony przez przeciwnika, który go zdusił. Był zmęczony, bez formy (parę kluczowych ogniw wróciło po kontuzjach), bez wykonawców i bez zaplecza. Ancelotti liczył, że wszystkie słabości uda się przypudrować jak przed rokiem, ale się nie udało. To se ne vrati.

Dla mnie to upadek (oficjalny, nareszcie) naciąganej strategii a'la euroentuzjaści. Pora na odkładane z sezonu na sezon zmiany (a to z kolei temat na jeszcze inne, dłuższe wypracowanie).

Rafale, czy naprawdę uważasz, że Maldini, który pierwszy raz tak jasno i kategorycznie określił termin swojego rozbratu z piłką, zmieni decyzję? Mam wrażenie, że drwina (?) z jego przedłużającej się przygody piłkarskiej (i źle oglądać 40-letnią legendę futbolu, która wciąż gra i robi to dobrze?) została użyta tylko dla uzyskania nieco naciąganej puenty.

PS. Requiem? Bez przesady. Bardzo mi się gryzie to z wymową wpisu choć o śmierć się rozchodzi i całą sytuacją. No ale, hiperbola niby.
-
2008/03/05 06:09:20
To juz jest początek końca Ancelotti'ego w Milanie
matiredfan.blox.pl/html
-
2008/03/05 07:48:19
No, no muszę przyznac, że jako sypmatyczka Arsenalu, to zwycięstwo przyjełam z olbrzymią satysfakcją. Od początku spotkania nie widziałam ognia w drużynie Milanu. Arsenal bawił się z rywalem. Gol Fabregasa piękny, a druga bramka w połowie dziełem nastolatka Walcotta też mnie zachwyciła. Nie wiem jak wy, ale ja się cieszę, że w tej edycji LM nie będę musiała już odglądac Milanu. Bo jak się mówi: Co za dużo, to nie zdrowo. W ostatnich latach zdecydowanie za dużo było Milanu w LM!!! Brawa dla młodych, głodnych zwycięstw Kanonierów. Wygrała młodośc i świeżośc.
-
2008/03/05 07:52:25
Co tu dużo mówić pora na zmiany potrzeba (więcej niż Pato) świeżej krwi (czyt. młodszej). Kiedy Milan ostatnio się wzmocnił jakąś prawdziwą gwiazdą (może Boruc ;) )? Obawiam się że jeżeli to nie nastąpi to mogą stracić Kakę. Brawo dla Arsenalu jeśli nikt nie odejdzie to mogą stać się prawdziwą potęgą w Europie, a może już są czas pokaże.

Z innej beczki:
Znowu kontuzja Messiego, mam nadzieje że się mylę ale uważam, że nic z tego chłopaka nie będzie. Chyba za słaby organizm na wielką piłkę co o tym sądzicie?

Boruc?
Chyba trochę zaspał przy tej bramce. Szkoda że nie pokazał nic wielkiego w tym dwumeczu z Barcą. Niby nic ewidentnie nie zawalił, ale nie zrobił nic nadzwyczajnego jak choćby z Milanem czy ManU.

Cieszę się ze zwycięstwa Turków (czyt. drużyny tureckiej) Hiszpanie mają dosyć sukcesów niech inne nacje też się trochę pocieszą. Wychodzi regularna gra w LM, co prawda same porażki w poprzednich latach, ale jednak doświadczenie się zbierało.
pozdrawiam
-
2008/03/05 08:31:41
Jak we mgle widzę już dziś rano wczorajsze skróty LM, ale czy jedna z interwencji Boruca z końcówki meczu z Barceloną nie mogłaby przypadkiem zatrzymać strzału Fabregasa na 1:0?;)

Mówię, o którejś z tych dwóch zdaje się:
Barcelona eased into their stride again, forcing Boruc to make two excellent saves in succession, the Pole firstly stopping Ronaldinho's thunderous shot from 18 yards before scooping away a raking Deco effort.

PS
Sam się dziwię, że to piszę- wszędzie widzę Boruca robiącego kroki ku wielkiemu transferowi:D
-
2008/03/05 08:52:01
Stało się to, co stać się musiało. Nie da rady zespołem złożonym w dużej części z emerytów zawojować Europy i jednocześnie walczyć o podium w lidze. Mówicie, iż przez kilka lat Milan dominował (a jeśli nie, to na pewno był bardzo zauważalny) w LM. To oczywiście prawda, ale dla zawodników w wieku Maldiniego, Pirlo, Inzaghiego, Seedorfa każdy kolejny rok grania w piłkę to dużo większy wysiłek, niż dla futbolistów pokroju Fabregasa, Adebayora itd. Moim zdaniem Milan na kilka sezonów jednak mocno spuści z tonu, bowiem musi się dokonać przemiana pokoleniowa. Podobnie było w MAN UTD. Zespół, który kilka lat temu zdobył potrójną koronę wiele już nie osiągnął (jak na jego skalę rzecz jasna). A jednak po odejściu szeregu czołowych wówczas zawodników kupiono Rooneya, C-Rona, Naniego, Andersona itd. Wiem, że nadal gra Giggs, Scholes, ale ciężar gry już na nich tak nie spoczywa jak dawniej.

Nigdy nie byłem kibicem Milanu, ale dla dobra europejskiej piłki lepiej jest, by ta przebudowa rozpoczęłą się jak najszybciej. Bo wolę "nowy" Milan za 2,3 sezony powracający do walki o najwyższe trofea, niż konającego przez kilka sezonów rannego lwa.
-
2008/03/05 09:03:24
Dzięki Bogu spotkanie zakończyło się tak a nie inaczej. Była tylko jedna rzecz gorsza od dominacji Milanu w Lidze Mistrzów w ostatnich latach - sposób w jaki Filippo Inzaghi cieszył się po strzelonych bramkach.
-
2008/03/05 09:24:19
Milan przegrał walkę w środku pola, dlatego poległ. Arsenal ograniczył do minimum możliwości ofensywne rywali, dość powiedzieć, że tylko cudowne indywidualne akcje Kaki stwarzały jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Londyńczyków. Arsenal powinien dużo wcześniej strzelić bramkę, mieli naprawdę sporo więcej klarownych sytuacji. Najlepszy w ich zespole był bez wątpienia Adebayor (z graczy ofensywnych).
Faktycznie Fabregas wygrał rywalizację z Pirlo, akcja na 0-1 zaczęła się przecież od błędu Włocha. Strzał piękny, aczkolwiek Kalac mógł zachować się trochę lepiej przy tym uderzeniu (zbyt długo zabierał się za interwencję). Oglądanie podań Pirlo i Fabregasa to czysta przyjemność. Generalnie świetny mecz - szybkie tempo, pierwsza piłka, mało miejsca w środku, niedopuszczanie do 100% sytuacji, rozstrzygnięcie w końcówce. Faza pucharowa to jest to, na co się czeka - świetny futbol, wielkie emocje.

Nie zgodzę się, z tym, że strategia Milanu doprowadziła do katastrofy - ostatnie lata to jakby nie patrzeć ich dominacja w Europie. Takie są fakty.
Niesamowity mecz w Sevilli i spora niespodzianka. Nie spodziewałem się, że na swoim terenie Sevilla polegnie, tym bardziej, że ostatnio w lidze naprawdę dobrze grali. Prowadzić 2-0 po 9 minutach i nie awansować - wow. Historia Volkana Demirela to hollywoodzkie "od zera do bohatera". Wpuszczone dwie bramki na początku spotkania to jedne z największych szmat w tej edycji LM, potem wybronione dwa karne i błędy poszły w zapomnienie.
Mecze Barca - Celtic i MU - Lyon bez historii, choć wreszcie Perrin dał szanse Keicie od 69 minuty i w końcówce zabrzęczał słupek po jego akcji. Tak sobie myślę, że Serie A dozna totalnego upokorzenia już w 1/8 finału
-
2008/03/05 09:36:20
Jeszcze chciałbym dodać, że Milan fizycznie niczym nie odstawał od Arsenalu pod względem fizycznym, co raczej roznosi w pył teorię o starych, zmęczonych, nienadających się już do wielkich wyzwań emerytach. Na pewno możliwości regeneracyjne Walcotta i Maldiniego są zupełnie różne, ale po tym co pokazał wczoraj Włoch spokojnie można dojść do wniosku, że "zrobienie" wielkiej formy przez 40latka jest możliwe.
Na pewno Arsenal rozniósł Milan radością i entuzjazmem w grze i to mógł być czynnik decydujący
-
2008/03/05 09:36:39
Milanowi zabrakło paliwa, zabrakło energii, woli zwycięstwa wszystko czego pod dostatkiem w tym dwumeczu miał Arsenal.
Czy czas na przebudowę w Milanie? Myślę że ta przebudowa juz się zaczęła tyle że trzeba będzie szybciej daćszanse młodym wspieranym przez Kakę czy Pirlo, bo tak słabe wyniki w lidze nie są raczej spowodowane wiekiem Mediolańczykow a nasyceniem ich piłkarskich ambicji, bo przecież w większości Ci zawodnicy osiągneli w futbolu już wszystko. Chęć walki wczorajszego wieczoru widziałem u Kaki (dowodem na to może byc irytacja i żółta kartka) i Pato bo reszta grała jakby ten mecz miał się sam wygrać.
Arsenal za to z respektem ale bez strachu, to oni walczyli o zwycięstwo oni w głównej mierze pomimo braku bramki przez 170min tworzyli widowisko będące uczta dla kibica i wygrali w pełni zasłużenie.
Milan niech sie martwi a Arsenal oby tak do finału i wzniesienia pucharu LM (takie moje marzenie:)).
-
2008/03/05 09:37:01
Ja jestem z Milanem od roku 1989(miałem sam wówczas 13 i tak mi zostało).W ostatnich latach widziałem odwrotnie do większości kibiców piłkarskich coś fajnego w tym, ze właśnie w Milanie ta karuzela przychodzących i odchodzących piłkarzy nie kręci się tak szybko jak w innych klubach, to przywiazanie do zawodników którzy coś dla klubu zrobili i nie pozbywano się ich po kilku nieudanych meczach to było coś jakże innego niż Real, Chelseą itd.Jednak od 2 sezonów nie sposób zauważyc, że brak dopływu świeżej krwi odcisnał się już na grze. Wczoraj wobec braku Seedorfa jedynym sposobem podjęcia próby zdobycia bramiki były indywidualne akcję Kaki i Pato oraz liczenie, że kiedyś w końcu Gallas się minie i doskoczy Inzaghi do takiej piłki...Brakuję juz ognia w tej drużynie, siły fizycznej. Być może na tle innych przeciwników nie byłoby to tak zauważalne ale akurat Arsenal był najgorszym przeciwnikiem z możliwych. Sam jestem ciekaw na ile taki brak wzmocnień w ostatnim czasie to zaniedbanie Ancelottiego a na ile władz klubu.Zgadzam się z przedmówcą, że jeśli nie będzie znaczących wzmocnień w lecie, to Kaka może stracić cierpliwość pomimo deklarowanego przywiązania dla klubu. Zresztą wystarczy spojrzeć na ławkę Milanu wczoraj - brak jakości. Gilardino to nie ta półka co choćby Inzaghi.Ambosini wczoraj zastąpił Seedorfa i to też nie ta jakość.Mam nadzieję, że Berlusconi nie poskąpi grosza i mój ulubiony klub wróci w wielkim stylu..
-
2008/03/05 10:27:53
Cóż, nie zawsze się wygrywa. Geriatryczna strategia Milanu tak wiele razy się pięknie sprawdziła że miejmy nadzieję iż nie zostanie zarzucona po tym sezonie. Tak mało jest oryginalnie pomyślanych drużyn, jak ta o sredniej wieku grubo ponad 30.

Arsenal wygrał w Mediolanie jako pierwszy angielski klub w historii, no ale to b. malo angielski klub w porównaniu z MU który jeszcze zachowuje cechy.

Arsenal to drugi obok Milanu najbardziej oryginalnie pomyślany klub - otóż Arsenal Wengera jako jedyny próbuje sam wypracowac i wywalczyć sukcesy a nie kupić je kupując sprawdzonych graczy. To bardzo cenne dla sportu.
-
2008/03/05 10:40:24
@Loppe
zalezy od jakiej strony patrzeć na angielskośc Arsenalu, niby tylko Wallcot anglikiem, ale sam klub jako jeden z nielicznych spoczywa w rekach anglików.

A co do meczu. niestety widziałam tylko skróty i kurcze byłam zawiedziona, ze nie było Pana Rfała w nich, bo bardzo chciałam usłyszec pana ocene tego meczu. No ale jestem cholernie szczęśliwa, bo juz się bałam, że Kanonierzy mają zadyszkę. Ćwierćfinał już jest teraz ciekawe kto stanie nam na drodzę....
-
2008/03/05 11:36:52
Spokojnie, panowie i panie, to napewno nie był pogrzeby Milanu. W przyszłym sezonie znowu będzie dominować w LM. Jestem tego pewien. Co do meczu z Arsenalem w sumie dobrze się stało że wygrała młodzierz. W końcu mamy jakieś urozmaicenie.
-
2008/03/05 12:03:19
Dziwią mnie te zachwyty nad kondycją fizyczną Milanu i jego prawie 40-latków. Jedyny taki zespół na świecie gdzie emeryci graja na światowym poziomie i fizycznie są do tego przygotowani. Tak, to możliwe, że są tacy zawodnicy, ale żeby wszyscy grali w jednym zespole?
We Włoszech bardzo popularne jest kolarstwo, gdzie doprowadzanie zawodnika do wysokiej formy fizycznej wiadomo jak się często odbywa.
Know-how jest, specjaliści są. I pewnie pracują nie tylko w kolarstwie tym bardziej gdy o wszystko dba polityk.
-
2008/03/05 13:42:15
Hern.z.lasu, masz rację ale to dotyczy KAŻDEGO bez wyjątku zespołu w lidze, gdzie do zgarnięcia są duże pieniądze. Kiedyś już o tym pisałem, ale w sprawie dopingu brakuje odważnych dziennikarzy, aby nazwać sprawę po imieniu. Tak na marginesie, żeby nie było niejasności - doping nie jest niczym złym.
-
2008/03/05 13:48:10
"Milan fizycznie niczym nie odstawał od Arsenalu pod względem fizycznym" - fajnie zdanie mi tutaj wyszło :)
-
2008/03/05 13:48:48
Ludzie co wy piszecie ?? Jakie dziadki ? Kogo tam chcecie wymienić ? Jedyne pozycje w pierwszym składzie, o których można dyskutować to bramkarz, Kaładze, Maldini (o ile zakonczy karierę) i może Seedorf (wczoraj i tak nie grał). No i może ktoś przyjść za kontuzjowanego Ronaldo. Bo kogo chcecie wymienić ? Pirlo ? Gattuso ? Nestę ? Pato ? Kakę ? Oddo ? Ciekawe na kogo !!?? Ambrosini to również aktualny reprezentant Włoch. I wreszczie - czy porażka z liderem Premiership to powód do ogłaszania pogrzebu ?? A jak czytam, że Arsenal bawił się z Milanem, to tylko śmiać się chce, coś długo się bawili i do tego potrzebowali pomocy bramkarza, gdyż strzał Fabregasa może i był niezły, ale spokojnie do obrony. Arsenal oczywiście był lepszy, ale to nie jest przecież jakaś sensacja, w końcu był to pojedynek dwóch wielkich drużyn i jedna musiała być słabsza.
-
2008/03/05 14:33:46
Panie Rafale, musze przyznać, że to, co wczoraj odwaliła nasza kochana TVP ze skrótami meczów, to było już lekkie przegięcie. Ja rozumiem, że nie wywalczyli prawa do pokazywania live meczu wtorkowego. Ale żeby w takiej sytuacji z meczów decydujących o awansie do ćwierćfinału robić parominutowe skróciki, jakby to był mecz orange ekstraklasy, to po prostu przesada. Oczywiście komentarzy też nie było, bo i po co. Ech, może jednak lepiej, żeby Pan tam nie komentował LM, bo chyba łatwiej sobie tym nadwerężyć nazwisko w jakiś sposób firmując przez obecność w studiu owe żałosne dokonania TVP.

Zawsze w takich sytuacjach stawiam za wzór telewizję czeską. Mam to szczęście, że mieszkam na terenie Polski, na którym czeska telewizja jest odbierana bardzo dobrze i to za jej pośrednictwem najczęściej śledzę LM. Oczywiście i we wtorki i w środy. Oni nigdy nie robią widzów w balona. Wczoraj np. puszczali też na żywo od drugiej połowy dogrywki mecz Sevilli. Obejrzałem więc karne na żywo, a nie w żenującej formie pokazanej w skrócie TVP, w której żeby oszczędzić niepotrzebnych nerwów telewidzom od razu właściwie powiedziano, kto zwyciężył, a komentarz do karnych (tzn kilku z nich, bo przecież nie było nawet czasu, by pokazać całą serię) nie pokrywal się z pokazywanym obrazem itd.

A co do telewizji czeskiej, to zawsze mnie też zastanawiał fakt, że u nich liga mistrzów to nie jest pretekst do 10-minutowego pasma reklam przed, w trakcie i po meczu. U nich pokazane są w zasadzie tylko ze dwie, trzy reklamy oficjalnych sponsorów LM i to wszystko. resztę czasu można poświęcić na studio, na rozmowy, analizy.
W ogóle czeska telewizja prawie nie nadaje reklam. I stać ją na pokazywanie programów, filmów ambitnych (np. są pasma, w których są puszczane filmy z napisami, rzecz w naszej TV praktycznie nie do pomyślenia).
A na czas imprez takich jak zimowe bądź letnie igrzyska olimpijskie, CT2, czyli program drugi czeskiej telewizji zmienia się w telewizję nadającą sport 24h na dobę. Nie ma przerywanych transmisji, zmian kanału, jak to notorycznie się zdarza w TVP na igrzyskach i przez co bywa, że tracone są bardzo istotne rzeczy ze sportowej rywalizacji, i nawet ważne występy Polaków bywają tak przerywane. No ale ramówka to rzecz święta. A u Czechów wszystko leci do końca.
I jeszcze jedna cecha ich telewizji - punktualność. Nie jest tak, jak u nas, że godzina rozpoczęcia programu może się o 5 albo i więcej minut przesunąć ot tak sobie (oczywiscie gł. z powodu reklam).
Ciekaw jestem (bo tego akurat nie wiem), w jaki sposób finansowana jest czeska telewizja. Czy tak samo jak u nas z abonamentu? A może całkiem inaczej i dlatego sobie może na to pozwolić? Tak czy siak, Polacy powinni wziąc w tym wypadku przykład z przyjaciół Czechów, i moze po prostu zapytać się ich, jak się robi porządną telewizję.
-
2008/03/05 14:36:05
@MACIEJO1980
Zgadzam się. Ta porażka nic nie oznacza. Milan w tej edycji LM kolejny raz potwierdził, że jest wielką drużyną, którą stać będzie jeszcze długo na bardzoooo, bardzooo wiele, a ze przegrał z Arsenalem, no cóż, Arsenal to jeden z najlepszych zespołów świata, co w tym dziwnego że pokonał inny światowej klasy zespłó? Raz się wygrywa , raz się przegrywa. Niewidze w tym nic nadzwyczajnego. No przecież rossoneri nie przegrali z jakimiś łachmanami w kompromitującym stylu, tylko po walce, z jak już mówiłem, rewelacyjnym w tym sezonie zespołem.
-
2008/03/05 14:51:05
@Maciejo1980
Ale zgodzisz się że wzmocnienia by się przydały, szczególnie że rezerwy Milanu już tak dobrze jak pierwsz 11 nie wyglądają. I jeszcze jedno wiem że to kwestia taktyki ale kiedy ostatnio w Milanie był prawdziwy skrzydłowy na środku rządzą Kaka i Pirlo, Seedorf to też jednak bardziej środkowy pomocnik. Może tego brakuje i na pewno klasowego napastnika (z całym szacunkiem dla Pippo, ale on sam sobie pozycji raczej nie wypracuje, a Pato potrzebuje doświadczenia). pozdro
-
2008/03/05 15:12:16
Przykład Arsenalu pokazuje, że da się grać na najwyższym poziomie bez klasycznych porządnych skrzydłowych. Tam na skrzydła są spychani albo (najczęściej) naturalni środkowi pomocnicy (Rosicky, Hleb, Diaby) albo były boczny obrońca, którego trzeba było przekwalifikować, bo stracił miejsce na prawej obronie (Eboue), albo też naturalny napastnik (Walcott). Tyle, że Arsenal ma do tego rewelacyjną parę bocznych obrońców (rewelacyjną tak samo w ofensywie), dlatego to wszystko, także gra skrzydłami, układa im się znakomicie.
-
2008/03/05 16:27:42
Co do wzmocnień - na pewno by się przydały (jak zawsze). Tylko mały problem jest właśnie z tym, że za bardzo nie ma kogo zastąpić. Ja bym widział tu dwie pozycje - czwarty pomocnik do tercetu Gattuso-Pirlo-Kaka i napastnik do Pato. Co do rezerwy - pełna zgoda. Wczoraj już właściwie przed meczem było wiadomo, że Inzaghiego zmieni Gila i co dalej ? Brak opcji...jakichkolwiek... Widziałbym więc miejsce do dwóch naprawdę dużych nazwisk w pierwszym składzie plus dwóch-trzech dobrych grajków do uzupełnienia składu niezbędnego do efektywnej gry na dwóch-trzech frontach (liga, puchary i puchar krajowy). Ciekawi mnie czy widzicie to podobnie ? A kwestia czwartego miejsca ... hm... tu jest potrzebny po prostu mały nawet impuls, coś takiego jak na początku roku, gdy już mógł zagrać Pato, na chwilę wrócił Ronaldo i Milan znów był GRAND i stratę kilkunastu punktów do Fiorentiny nadrobił szybciej niż się spodziewano. Teraz liczę na powtórkę z rozrywki.
-
2008/03/05 17:49:29
@graaf28
Na pewno można przekwalifikować środkowych pomocników na skrzydło z dobrym skutkiem, ale moim skromnym zdaniem głównymi atrybutytami takich zawodników powinna być szybkość oraz drybling a w tych elementach Gatusso oraz Seedorf raczej nie brylują. Podobnie sprawa bocznych obrońców Milanu: raczej specjalnie do przodu się nie "pchają", i to w znacznej mierze ogranicza grę na skrzydłach, ale jak napisałem wcześniej kwestia taktyki. pozdro
-
2008/03/05 17:55:54
Dla mnie to najlepszy z możliwych wyników. Arsenal po prostu zasłużył na awans. Gra bez kompleksów z największymi rutyniarzami grozić może cięzkim nokautem. Londyńczycy podjęli ryzyko. Chwała im za to. Pisze się o tym także tutaj .
-
2008/03/05 17:57:21
Czyli
tutaj
. Poprostu www.krzysztofmalinski.blox.pl
-
2008/03/05 18:13:47
@Pasti80
Właściwie się z Tobą zgadzam. W Arsenalu ci przyszywani skrzydłowi albo są świetni technicznie (jak Hleb czy Rosicky) albo są bardzo szybcy, co też nie umniejsza ich technicznych umiejętności (zwłaszcza Walcott, ale i Eboue). Tak czy siak zawsze są to piłkarze bardzo kreatywni, tak samo jak boczni obrońcy. Ale i tak tęsknię za jakimś klasycznym skrzydłowym. W końcu nie tak dawno Arsenal mial najlepszych (albo jednych z najlepszych) lewoskrzydłowych na świecie - najpierw Overmarsa, a potem Piresa.
A problem Milanu polega na tym, że w całym ich składzie tych kreatywnych ofensywnych pilkarzy gra trzech, czterech. O ile Seedorfa potrafię sobie wyobrazić na skrzydle (tu nie do końca się z Tobą zgodzę, czyżbyś miał jakieś zarzuty co do technicznych umiejętności Holendra?), o tyle Gattuso, to byłoby dość osobliwe zjawisko. No i masz rację z bocznymi obrońcami. Stosunkowo najbardziej ofensywny jest chyba Jankulovsky, jeśli gra. Wczoraj akurat nie grał.
-
2008/03/05 22:18:03
jak leczyć złamane serce? a serce kibica, zdruzgotane co najmniej przez najbliższy rok (realistycznie- wg. mojej prywaynej i niezweryfikowanej w laboratorium teorii pt."wielkie cykle-narodziny, rozkwit i upadek sportowej potegi"- 5-6 lat)?
wczoraj w drodze ze stadionu po raz pierwszy w życiu przeżyłam pomeczową śmierć.
co nie zdarzyło się ani po la corunii, nawet po stambule nie. jeszcze raz potwierdza się, że miarą zapaści nie jest obiektywna doniosłość spodziewanego sukcesu tylko skala subiektywnych oczekiwań.

pierwsza połowa nadzieje jeszcze podtrzymywała...

...legły w gruzach równie przejmująco jak przejmująco krzyczy tytuł jednego ze sportowych dzienników."THE END". to krótkie słówko z ojczyzny hałaśliwych i radosnych dziś kibiców wskazuje na dużo więcej ponad to, co na teraz jest do zniesienia. (ostatni europejski mecz, grande Paolino Maldini!!!)