Blog > Komentarze do wpisu

Sekrety siatkarek, czyli mamy nowego Wlazłego

Wszystkich tajemnic szatni kibice czasem nie poznają nigdy, a czasem poznają je bardzo późno, całe lata po zakończeniu karier sportowców, których owe tajemnice dotyczą. Dziennikarze też, nawet gdy co nieco wiedzą, często milczą - jeśli np. informacje pozyskali kanałami prywatnymi, a nie oficjalnymi.

Dlatego dziś musimy poruszać się po omacku, deliberując, co stało się z reprezentacją polskich siatkarek, które kwalifikacji olimpijskich w Halle niby nie wygrały, a zarazem wygrały. Wygrały, bo poczuły swoją moc. Jeśli utrzymają formę oraz ducha walki, to na majowym turnieju interkontynentalnym na pewno awansują na igrzyska w Pekinie.

Trener Marco Bonitta niemal w przeddzień zawodów w Halle wykonał ruch potwornie ryzykancki. Przynajmniej z pozoru. Usunął z drużyny Dorotę Świeniewicz - jej gwiazdę, siatkarkę instytucję, jeden z symboli epoki „Złotek”, czyli epoki wyznaczonej podwójnym tytułem mistrza Europy.

Włoski selekcjoner tłumaczył wszystko względami czysto merytorycznymi, sugerował, że Świeniewicz przegrała sportową rywalizację, ale za jego decyzją musiało kryć się coś więcej. Zawodniczki tego formatu nie traktuje się tak brutalnie, jej odejście odbywa się z fanfarami, w atmosferze święta. Dlatego użyłem słowa „usunął”. Żywe pomniki trzyma się niekiedy nawet wówczas, gdy nie są w stanie podołać trudowi całych spotkań. W męskiej w siatkówce było tak np. z podstarzałymi Vladimirem Grbiciem czy Rafaelem Pascualem, którzy także stojąc pośród rezerwowych wzmacniali mentalnie reprezentacje Serbii oraz Hiszpanii.

Świeniewicz odeszła nagle. A w Halle było widać - nawet okiem nieuzbrojonym, siedząc przed telewizorem w Warszawie - że kadra nie przeżyła wstrząsu. Nie wpadła w depresję. Przeciwnie, zdawała się pękać od nadmiaru pozytywnej energii. I w fantastycznym stylu eksplodowała na boisku.

Świeniewicz zastąpiła Anna Barańska. Z nią też wszystko potoczyło się na opak. Dla Polski grać nie chciała, PZPS zmuszał ją do tego szantażem (grożąc odebraniem licencji na występy w klubie), wróciła do niej po długich negocjacjach z trenerem Bonittą. Sekretów tych negocjacji też nie znamy. Ale w minionym tygodniu zobaczyliśmy narodziny gwiazdy. Siatkarkę naładowującą wigorem całą grupę, bezkompromisową w ataku, serwisem wprost zestrzeliwującą przeciwniczki. Kusi mnie, by obwołać ją wręcz ładniejszą wersją Mariusza Wlazłego, gwiazdora męskiej kadry.

Jej potencjał, a także potencjał Skowrońskiej czy Glinki - w finale świetnej, ją wciąż stymulują największe wyzwania! - nie pozwala serio obawiać się, że Polki nie pojadą do Pekinu. Pojadą. Po 40 latach znów zobaczymy na igrzyskach siatkarki. (Ja zobaczę po raz pierwszy, urodziłem się osiem lat po olimpiadzie w Meksyku).

Dziś aż strach pomyśleć, jaki entuzjazm w kraju wywołałoby zwycięstwo nad mistrzyniami świata Rosjankami. Musielibyśmy chyba zawołać - nawet jeśli wiele potęg żeńskiej siatkówki wywodzi się spoza Europy - że Polki powinny w Chinach mierzyć w medal.

Czy to sobie powiedziały po meczu? Cóż, tajemnica szatni.

niedziela, 20 stycznia 2008, rafal.stec

Komentarze
2008/01/20 19:26:10
Ten zespół jest zjawiskiem czarodziejskim w dzisiejszym sporcie. Sporcie gdzie liczy sie wynik i kasa. Pekin po turnieju w Tokio będzie nasz. Trzeba na tą drużynę chuchać i dmuchać. Możliwości mają OGROMNE i powinny uwierzyć w medal na Olimpiadzie. Na PŚ były o kilka piłek od upokorzenia Kubanek i USA, rozbijały w tym roku Serbki, Holenderki, Włoszki i Japonki. Toczyły epickie boje z Rosją ( w tym jeden wygrany ;)) Byle żadna hiena typu Paweł Zarzeczny nie nabruździła w chemii zespołu. Bo to magiczny zespół. Nie można go nie kochać :)
-
2008/01/20 19:32:14
Z Chinkami też były trzy epickie 5 setowe wojny w tym jedna wygrana ;) - to tak żeby uzupełnić :)
-
2008/01/20 19:36:51
Dziewczyny pokazały klase, przegrały, bo miały więcej pecha niż Rosjanki. Ale są wielkie, napawa mnie ich gra optymizmem. Fajnie bedzie miec obie reprezentacje w siatkówce na IO, bo, że siatkarze awansują byłam pewna, po turnieju w Halle jestem pewna, że uczynią to nasze urocze panie!!!!

P.S. Ja bym osobiście zbadała poziom testosteronu w ciele rosjanki z numerem 17 - Kulikowej, toż to zjawisko nadprzyrodzone, bynajmniej nie chodzi mi tu o jej umiejętności.
Sorry za uszczypliwośc, ale emocje opadna ze mnie najwcześniej jutro popołudniu....
-
2008/01/20 19:41:40
mecz piękny i dramatyczny. Bardzo szkoda przegranej - tym bardziej jak się pamięta jak pięknie się odbudowały w 3 secie. Wielka wola walki i dobra chemia miedzy dziewczynami.
Strasznie nierówna Skowronska, jak dla mnie słaba Sadurek (rozgrywa zbyt prosto), Glinka mimo słabszych wcześniejszych spotkan dzisiaj była świetna, Baranska słabiej niz wcześniej.
Mimo wszystko wierze, ze w maju im sie uda. Baranskiej Wlazłym bym nie okrzykiwała - niestety wzrost jej sporo ujmuje (nie ma nawet 180 cm) - na lige wystarczy na wysokie zespoły jak Holandia, Rosja czy Kuba juz niekoniecznie.
Dzisiaj czuję zal. bo juz czuc było smak zwyciestwa, dodatkowo we wszystkich elementach poza serwisem wygralismy z rywalkami... ststystyki jednak nie dają biletu do Pekinu.
-
2008/01/20 19:44:55
Barańska jest piękna chyba się zakochałem, a ten serwis.. ;) Co do tych tajemnic, co mówi się w szatni to nie wiem, ale wiem, że zawsze gdy jest zbliżenie na Gosię Glinkę to na jej ustach maluje się słowo "ku***", ktoś jeszcze to zauważył? :)
Rosjanki mają te swoje wieżowce i panią napakowaną testosteronem, my mamy za to urodziwe kobietki, Milena Sadurek, Kasia Skowrońska i wspomniana wcześniej Ania biją urodą na głowę całą reprezentację Rosji ;)
-
2008/01/20 19:54:41
Barańska ? Hm. Widzę, że kolega ma bardzo dobry gust. Chyba poszedł w moje ślady.

A co do samego meczu: Trzeba przyznać, że mecz przysporzył wszystkim kibicom sporo emocji, za co trzeba koniecznie podziękować naszym siatkarkom, które dziś stworzyły nam sporo emocji. A Polski do Pekinu i tak pojadą, ale dopiero w maju.
profesjonalista.blox.pl/2008/01/Polki-pojada-do-Pekinu-ale-dopiero-w-maju.html
-
2008/01/20 20:09:00
@Prof Co do Twojego wpisu i tutaj i u siebie, to nie chcę się czepiać, ale IO zaczynają się w sierpniu więc chyba pobyt w Chinach aż od maja to trochę za długo chociaż jeśli awansują to nie mam nic przeciwko takiemu kilku miesięcznemu zgrupowaniu :-)
-
2008/01/20 20:13:01
no cóż... szkoda że akurat dziś Ania Barańska miała kiepski dzień. bonita przesadził ostro wstawiająć Ja na serw przy stanie 10:5 - uzględniając że przestrzeliłą bodajże wszystkie serwy w meczu, prócz jednego czy dwóch.
-
2008/01/20 20:17:35
Masz rację, ale pobyt w Chinach będziemy mieli zapewniony już w maju i to się liczy najbardziej. ;)

Czepiasz się szczegółów hehe.
-
2008/01/20 20:22:12
Joanna30.ch
Nasze dziewczyny zrobiły prawie dwa razy błędów własnych co Rosjanki.Tak by było gładkie 3 : 0. Czasem się nam atak wyłącza niestety w niektórych ustawieniach. Czasem brakuje przyjęcia. Szkoda, że Skowronek nic nie grał przez dwa pierwsze sety, bo potem grała ok. Szkoda, że Barańskiej akurat dziś nie siedziała zagrywka. Było tak blisko. Ale jak dziewczyny wierzą, że to początek drogi to będzie odpukać dobrze. Byle tylko w LSK nie zniszczyli siłownią przed play offami dziewczyn , odpukać. 4 lata Włoszki i Rosjanki awansowały z Tokio. Rosjanki nawet srebro zdobyły i były o kilka piłek od złota nawet.
-
2008/01/20 22:09:43
Jest paka silna mentalnie i to jest ważne.
A turniej w Tokio na którym zapewnimy sobie awans do IO będzie dobrym momentem
na "dotarcie" zespołu w warunkach meczowych.
A potem Pekin i szansa na medal, tak to wygląda na dziś na moje oko:)
-
2008/01/20 23:16:19
Widzę, że nastroje wśród kibiców panują raczej podniosłe, mi po tym meczu było niesamowicie smutno. Nie czułem się tak ani po Mistrzostwach Europy, ani Pucharze Świata, tym bardziej po finałach WGP. W zasadzie wszystko mówią statystyki. Więcej popełnionych błędów. 33 do 18. Jest to jednak rubryka zawsze najbardziej tajemnicza. Nie sposób powiedzieć, ile w tych błędach zmęczenia, braku szczęścia, presji rywalek. Tak jak nie sposób powiedzieć, dlaczego po tak pięknej grze nie zdobyliśmy biletów do Pekinu. Jest mi przykro nie dlatego, że boję się o awans z turnieju w Tokio. Smutno mi, że mimo tylu emocji, niesamowitej walki i sportowej zawziętości nasze siatkarki nie zostały nagrodzone awansem.
Mam nadzieję, że gdy w końcu wyjdą na parkiet w Pekinie, nie oddadzą żadnego spotkania. Wiedząc ile kosztował je awans.
-
2008/01/21 08:05:47
Przecież już na ME '07 Świeniewicz przegrywała rywalizację z Mileną Rosner. Potem po raz kolejny olała koleżanki i nie pojechała na PŚ. Była wielką siatkarką, ale zawsze była trochę "obok" drużyny - więc porównanie z Grbiciem jest IMO nie do końca odpowiednie.
-
2008/01/21 09:45:26
Dziewczyny przegrały ten mecz, ale mnie jako kibica rozpierała duma i czułam się tak jakby wygrały. Pokazały wielką klasę. Cały turniej w ich wykonaniu był perfekcyjny. Do Pekinu na pewno pojadą!!!!!
-
2008/01/21 11:14:00
@RSTEC
niech szanowny redaktor nie zapesza porównywaniem barańskiej do Wlazłego, bo zacznie dziewczyna fochy strzelać i udzielac wywiadó dementujących to, co "przeinaczono" w wywiadach poprzednich i różne takie. Niech sobie Barańśka spokojnie będzie Barańską. Z pozostałymi tezami się zgadzam:)
W kwestii p. Świeniewicz - wypowiadałem się już pod poprzednim siatkarskim blogwpisem redaktora, nie chce mi się powtarzać. W każdym razie z każdym wygranym przez dziewczyny setem, wypowiedź byłej reprezentantki robiła się jeszcze bardziej żenująca.
szkoda, że Barańska miała wczoraj gorszy dzień no i szkoda rónież, że Skowrońskiej głowa za często się gotuje. Jedno na szczęście jest pewne - drużyna już jest, kwestia szlifu, braku kontuzji i dobrej atmosfery (ciekaw jestem, kto z PMSz się teraz wtrąci albo podpisze). Przy okazji serdecznie pozdrawiam palantów, którzy chcieli Bonittę zwalniać z okazji jego wyjazdu do chorej żony.

@Zamorano - przeczytałęm twoje argumenty dodatkowe "pod Fischerem" i przynaję ci rację w kwestii antysem. Moje w tej kwestii wątpliwości wynikały z braku wiedzy.
-
2008/01/21 12:55:11
też chciałbym się znaleźć z siatkarkami w szatni...;)
-
2008/01/21 16:30:26
Nie ma tragedii ze przegralismy , moze nawet dobrze sie stalo . Po zwyciestwie nad mistrzyniami swiata az do samych igrzysk balon bylby pompowany do ogromnych rozmiarow . Od Bonity oczekiwano by deklaracji na miare Wagnera , presja bylaby ogromna , jak ciezko cos takiego sie znosi pokazaly Holenderki , ktore ten turniej przegraly same ze soba .

Mamy zespol o potencjale godnym wszystkiego , kazdego sukcesu . Mimo porazki , uwazam , ze w nastepnym meczu to Rosjanki beda sie bardziej obawialy Polek niz One ich .

Co do Swieniewicz jedna uwaga . Fakt , to wizytowka naszych "zlotek" , cokolwiek jeszcze nierozsadnego powie pod wplywem emocji i tak bedzie dla mnie cudowna siatkarka , ale ... . Wyobrazmy sobie , ze wszyskie nasze siatkarki na rok przed olimpiada zostaly mamami i na zgupowania przyjkezdzaja ze swoimi pociechami . Piekna rodzinna atmosfera , piekny zlobek . Iroznizuje , ale ... sport na najwyzszym poziomie jest bezwzgledny .
Niestety wymaga wyrzeczen i poswiecenia i nie jest pod tym wzgledem sprawiedliwy . Bardzo cenie pania Swieniewicz ze postanowila zostac mama , ale w ten sposob sama wyeliminowala sie z igrzysk . Ja do Swieniewicz nie mam pretensji , wrecz przeciwnie - uznanie .
-
2008/01/21 17:17:53
@joanna30.ch
Zgadzam się całkowicie: Barańska nie powinna być porównywana z Wlazłym właśnie z powodu warunków fizycznych - ona nie powalczy z wysokimi przeciwniczkami - 178 cm to za mało, nawet przy jej dynamice i skoczności. W meczu z Rosjankami mogła wykorzystać głównie swój bardzo dobry serwis - podkreślam 'mogła', bo raczej nie wykorzystała do końca.
-
2008/01/21 19:20:18
@FUNDAMENTALISTA
Uważam, że warunki fizyczne nie są decydujące. Owszem, gdyby cała nasza drużyna była wzrostu Koreanek, byłoby nam ciężko. Przykład Leny Dziękiewicz pokazuje bardzo dobrze, że wzrost nie jest kluczowy. Meczu nie wygrywa ten, kto skacze wyżej, lub wyżej wyciągnie ręce. W sytuacji, gdy mamy na boisku Anię Barańską i Gosię Glinkę, blok przeciwnika (załóżmy, że wysoki) musi inaczej skakać do jednej, jak i do drugiej. Za wysokie ustawienie bloku na Anię Barańską daje możliwość ataku tuż nad taśmą i obicia przegubów rąk, a tym samym braku kontroli nad torem lotu piłki ze strony blokujących (co zresztą zdarzało się wczoraj). To, że Ania nie zagrała wczoraj rewelacyjnie (choć moim zdaniem zagrała dobrze), wynikało z nieco słabszej dyspozycji, widocznej również w zagrywce (przy tej wzrost przeciwniczek znaczenie ma jeszcze mniejsze).
Nie zmienia to faktu, że wzrost jest atutem Rosjanek. Naszym jest szeroko pojęta różnorodność. Dlatego Ania Barańska w reprezentacji Rosji miejsca by może nie miała, u nas ma. I dobrze.