Blog > Komentarze do wpisu

Szewczenko, Żurawski - upadki roku 2007

Pracowałem właśnie nad piłkarskim podsumowaniem roku 2007 do sylwestrowej „Gazety Sport”, kiedy obaj (anty)bohaterowie mojego hasła „Upadek” trafili na czołówki internetowych portali. Andrij Szewczenko zagrał - wreszcie! - znakomicie w porywającym ponoć meczu Chelsea - Aston Villa, który BBC typuje na wydarzenie sezonu, a nazwisko Macieja Żurawskiego wylądowało na szczycie newsów Sport.pl, bowiem Celtic Glasgow najwyraźniej chciałby się Polaka pozbyć za wszelką cenę.

Dlatego nie będę czekał i refleksją o największych rozczarowaniach mijającego roku podzielę się już teraz.

Szewczenki i Żurawskiego od miesięcy żałuję specjalnie, bowiem obaj powinni być królami strzelców lig, w których grają, a obu menedżerowie lub brukowce usiłowały już wyeksportować do ligi amerykańskiej, co dla piłkarzy ledwie 31-letnich (są rówieśnikami, Polak urodził się 17 dni wcześniej), czyli znajdujących się u szczytu sił witalnych, powinno być upokorzeniem. (Rozmawiamy o sporcie, emigracja Beckhama to zupełnie inny biznes.)

Dramat obu przebiegał w dodatku w sposób zaskakujący dla wszystkich, którzy śledzili ich kariery od wielu lat.

lUkrainiec, do Londynu zaciągnięty ponoć przez wygłodniałą zakupowych eskapad żonę, zdawał się być typem zawodnika uniwersalnego, zdolnego do błyskawicznej aklimatyzacji w każdych rozgrywkach. Przecież jako pierwszy obcokrajowiec debiutant po Platinim został najskuteczniejszym piłkarzem ligi włoskiej, a stało się to w czasach, gdy napastników nigdzie nie kryto tak ściśle jak w Serie A. Nie miewał też kłopotów poza boiskiem - uchodził za sympatycznego i otwartego, był lubiany w szatni i poza nią, także przez dziennikarzy, którym już po kilku tygodniach pobytu w Mediolanie udzielał wywiadów po wlosku.

W Anglii Szewczenko tak dobrze nigdy się nie poczuł - ani wśród kolegów z Chelsea (uchodząc za pupilka Romana Abramowicza), ani na boiskach. Gole strzela rzadko i zazwyczaj kiepskim drużynom, ostatniego naprawdę ważnego udało mu się wepchnąć do bramki Valencii w kwietniu. Zawstydzająco mało jak na najwybitniejszego niegdyś napastnika świata.

lZ Żurawskim było kompletnie inaczej. O adaptacyjną zdolność byłego Wiślaka (w przeciwieństwie do Szewczenki do Glasgow poleciał bez żony) baliśmy się potwornie. On nawet po przeprowadzce z Poznania do Krakowa długo wtapiał się w nowe otoczenie, często też narzekał w wywiadach, że do Zeliga mu daleko - wszędzie na początku czuje się niezbyt pewnie. Ale, paradoksalnie, w bramki ligi szkockiej wstrzelił się natychmiast. I niemal z dnia na dzień został bożyszczem tłumu z Celtic Park.

Niestety. Nagle, z niewyjaśnionych przyczyn zgasł. Ostatnie gole strzelił w styczniu. Trzecioligowemu Dumbarton.

Paradoksalne losy obu moich ulubieńców - Szewczenki oraz Żurawskiego - przypominają, że w piłkę nożną, nawet tę na najwyższym poziomie, grają jednak zwykli ludzie, którzy się zmieniają, nie przypadają sobie do gustu, a czasem sami nie mają pojęcia, czemu gdzieś czują się kiepsko. Nawet najwnikliwsza analiza ich przeszłości nie wystarczy, by celnie wywróżyć przyszłość. Zwłaszcza analiza skupiona nade wszystko na wydarzeniach boiskowych, nie obejmująca scen z życia prywatnego - w klubie, wśród kolegów z szatni, zwierzchników, znajomych, przyjaciół, rodziny.

Gdyby bowiem mierzyć wyłącznie umiejętności piłkarskie, to wciąż nie mam wątpliwości: Szewczenko powinien być królem strzelców ligi angielskiej, a Żurawski - królem strzelców ligi szkockiej.

Dlatego dziś kompletnie nie wiem, czy cieszyć się, czy jednak lamentować.

Szewczenko strzelający dwa gole, w tym jednego wspaniałego, oraz zaliczający asystę w meczu z Aston Villa? Palce lizać.

Żurawski w Maccabi? Brrr. Aż się boję pomyśleć o innych ofertach, które ponoć dostał. A najsmutniejsze jest to, że jeśli chce ratować formę przed Euro 2008, wkrótce znajdzie się pewnie w sytuacji bez wyjścia.

PS Gdyby kogoś interesowało - tutaj pisałem, w jakim klubie chciałbym dziś widzieć Żurawskiego.

środa, 26 grudnia 2007, rafal.stec
Komentarze
2007/12/26 20:35:35
Bardzo dobry felieton. W jednych z komentarzy poprzedniego wpisu ktoś napisał, że traci Pan formę. Ten ktoś kłamał. Cóż, przyznam rację, Sheva nie poradził sobie na razie w Chelsea i nie sprostał oczekiwaniom kibiców, może za kadencji Granta odzyska dawny błysk (niczym w Dynamie za starych dobrych czasów). Co do Żurawia to trudno określić jego przyszłość. Kapitan Polski, a ławę grzeje- nie do pomyślenia! Przecież mógłby spokojnie grać w klubie pokroju Fulham czy Birmingham, albo jakiegoś Santandera (z Ebim w składzie razem he he). Życzyłbym Maćkowi Arsenalu, wszędzie się taki stary wyga przyda, zwłaszcza w otoczeniu młodzieniaszków, ale (aby było realniej) wysyłam go do...Slavii Praga. To klub bijący się o LM, a chociaż Żuraw miałby blisko do rodziny... Pozdrawiam
-
2007/12/26 21:05:56
jak dowiedzialem sie dzisiaj w portalu sport.pl druzyna czarnoskorych zawodnikow naszej ekstraklasy nazwala sie "black power" czy nie zauwazyl pan w tym zadnego podtekstu rasistowskiego?
-
2007/12/26 21:46:12
Żurawski królem ligi szkockiej? Nie przesadzajmy. Owszem, wyróżniającym się napastnikiem powinien być ale według mnie nigdy nie zostałby królem strzelców.
-
2007/12/26 23:16:59
@cole121: Żuraw w formie z czasów spotkań z parmą i schalke nie miałby problemów z zostaniem królem strzelców ligi szkockiej, a przynajmniej biłby się zaciekle o to miano.

Żurawia naprawdę jest mi żal - uznaję go za najzdolniejszego piłkarza polskiego ostatnich lat. Dobra technika, szybkość, siła - jak dla mnie to piłkarz prawie kompletny. Prawie - brakuje mu mocnej głowy. Gdyby miał w sobie tyle sił psychicznych co krzynówek (potrafił grać w drugiej lidze niemieckiej, potem przejść do leverkusen i strzelać gole realowi madryt!)... Szkoda.

Szkoda też że kupili żurawia do glasow a nie do hiszpanii (choćby ligowego średniaka) - tam lepiej by się sprawdził chyba. Częściej mógłby rozgrywać i grać kombinacyjnie, a mniej walczyć w powietrzu czy przepychać się z brutalnie grającymi przeciwnikami.

Jego powrót do wisły nie byłby złym pomysłem. Odejście gdziekolwiek nie byłoby złym pomysłem - gdziekolwiek poza tel awiwem :) Tam żuraw nie dość że martwiłby się euro czy adaptacją w nowym miejscu, musiałby jeszcze myśleć o własnym bezpieczeństwie...
-
2007/12/27 10:20:28
Rafał Stec,

Kryterium wyróżnienia piłkarzy, czyli dlaczego akurat ci, a nie inni, to, jak mniemam w tym przypadku ich 'ulubioność' - i tu sporu być nie może (de gustibus non disputandum est). Jeśli jednak miarą ich wyłuszczenia jest to, że obaj mieli być królami strzelców swoich lig, to już sprawa bardziej kontrowersyjna. Załóżmy np., że Liverpool namierzył właśnie Inzaghiego, bo akurat gość grający na linii spalonego, a zarazem brzydki-supersnajper jest brakującym ogniwem w teamie Beniteza. Sonda: kto postawi pieniędze na to, że w Anglii wieść mu się będzie, choćby, podobnie, jak w kraju buta. [swoją drogą, z udanych transferów na linii Italia-Wyspy, to chyba Obafemi zasługuje na wyróżnienie]. Powie ktoś, że Sheva, ze swoimi nieprzecietnymi umiejetnościami snajperskimi, powinien przejąć schedę po Henrym, królem nad królami w kraju Elżbiety. A co robi Henry? Ile bramek strzelił? (bo raczej z tego powinniśmy gorozliczać). Wniosek, trochę kontrowersyjny i na pewno nieco na siłę (pokażcie mi tezę ad. futbolu, przeciw której nie wystąpuje moc faktów przeciwnych), że być może jest to, a pzynajmniej w znacznej mierze, podyktowane kwestią wieku (patrz: Torres Fernando, Obafemi).
Ad. Żurawskiego. Trochę to boli, bo ma Pan rację, że cała sprawa z polskim łowcą muraw ociera się o upokorzenie. Czy mógłby zostać królem strzelców. Nie wydaje mi się...nie wiem. Ma Celtic 'niezłych' strzelców. W Holandii na pewno myślą, że to Venngoor przywdzieje koronę kata, a i Mc Donald błyska, jak nigdy.

pzdr. DP
-
2007/12/27 11:45:05
mnie smuci fakt, że Polacy to strasznie niewdzięczyny naród. Kiedy czytam komentarze na różnych portalach i to jak 90% (jak nie więcej) obraża Maćka - mimo, ze jeszcze nie tak dawno ta sama grupa 'piała' nad jego talantem i możlowościami, to robi mi się zwyczajnie przykro.
To nasz chłopak, niewielu ich mamy na zachodnich murawach, a pisze sie o nim jak o wrogu.
Mam nadzieję, że dobrze wybierze, ze bedzie grał i niedowiarkom udowodni jeszcze co potrafi.
-
2007/12/27 12:14:25
Pierwszy objaw słabości Żurawskiego to mundial 2006. Potem przyszedł nowy sezon, gdzie cały sierpień wydawał się ok. bramki jak dawniej, dobra gra. Jednak 30 sierpnia z Celticu odchodzi Stilian Petrov, najlepszy kumpel Żurawia z Glasgow. Jak dla mnie jest to jeden z kluczowych momentów i jedna z głównych przyczyn "upadku". Potem przyszedł pierwszy mecz Celtic-ManU w LM, i co? I Maciek grajacy dotad w kazdym meczu sezonu, nie wychodzi na boisku nawet z ławki rezerwowych... Dalej wszystko potoczyło się klasycznie. Grał coraz mniej, raz wychodzac w 11, raz z ławki, a od swięta nie pojawiał się w ogole. Z nadejściem 2007 przyplątały się kontuzje i Maciek przepadl. Jest jeszcze jedna sprawa. Jeśli popadłeś w niełaske u Strachana to wyjeżdżaj czym predzej. Przykłady Millera, Gravesena, Maloneya.

A to, że najlepszym klubem dla "odnowy" Maćka byłaby Wisła to wiedzą chyba wszyscy.
-
2007/12/27 13:58:53
Bardzo fajny artykuł poruszający kwestię, która od dawna mnie interesuje. Dlaczego grajkowie często niepośledniej klasy mają olbrzymi problem z potwierdzeniem swoich umiejętności w nowym środowisku? Istnieje teza, że „gwiazdy są kreowane przez zespół”. Umiejętności to nie wszystko - trzeba się dobrze poczuć w grupie ludzi, zdobyć zaufanie, wpasować się. Nie staniesz się gwiazdą jeśli nie jesteś częścią drużyny.

Słusznie zauważył mój poprzednik, że Magic zakończył swoje popisy strzeleckie, gdy do Birmingham przeprowadził się Stiliyan Petrov. Polak w jednej chwili przestał pasować do układanki i nie ma wątpliwości, że swoją karierę w Celticu już zakończył. Być może w innym środowisku odżyje (może właśnie w Aston Villi – Petrov + Shaun Maloney w kadrze!), i każdy kibic reprezentacji Polski pewnie wciąż na to liczy, ale może się też zdarzyć, że te 1,5 roku na ławie zakończyło ostatecznie międzynarodową karierę Maćka i niestety ta druga opcja wydaje się bardziej prawdopodobna. Mendiecie w każdym razie nie udało się zmartwychwstać.
-
2007/12/27 17:11:08
Żeby nie było, że Żuraw jest taki słodki...

www.maxior.pl/film/86187/Zurawski_i_Majdan_konwersacja_na_poziomie
-
2007/12/27 20:04:35
do Prawdziwy Stachu - a co ma ten filmik do obecnej czy przyszłej formy Zurawskiego?
Nie dyskutujemy tu o jego elokwencji i dobrym wychowaniu.
I to jest Polska własnie.
-
2007/12/28 00:27:20
Nie dyskutujemy tu o jego elokwencji i dobrym wychowaniu.
I to jest Polska własnie.

Powiedziała samozwańcza moderatorka Joanna30.ch Otóż błędne założenie. Wolna dyskusja w wolnym kraju, to wypowiadanie się we własnym imieniu(a nie My) i w swobodny najlepiej oryginalny sposób. Żurawski to mięczak, pierwszy w historii polskiego futbolu całkowicie wymyślony przez media gwiazdor. Piłakrz ze starej epoki, żeby zaistnieć potrzebuje do pomocy całej drużyny, sam w ogóle nigdy nie potrafił zmienić jej oblicza. Kto pamięta mecze z Valarengą i Dynamo Tibilisi? To były mecze prawdy. Rezerwowy w reprezentacji Engela, gwiazdor naszej marnej ligi gro bramek zdobywał po wymanewrowaniu całej obrony jako wysunięty napastnik kończył dzieło. Mam ciągle w pamięci taki obrazek, jak się przewraca głównie od wiatru(Szymkowiak też) i tuż po upadku zanim jeszcze dotknął ziemi już miał rękę w górze, sygnał dla sędziego wolny, karny ulubieniec mediów chciał, to gwizdali czemu nie, przecież gwiazdor. Później pamiętam taki epizodzik mecz z Anglią w poprzednich eliminacjach u nas ,strzela bramkę w przegranym meczu, zwykła bramka 13,14 metrów przed bramką nic specjalnego. Co się później w polskich mediach działo, najwspanialsza bramka miesiąca w Europie, bramka roku, najlepsza w całych eliminacjach różne były pomysły. Niektórzy pisali, że strzelił z 25 metrów?! Bramka legenda, kto to jeszcze pamięta? Wisła się rozpadła, wyjechał wybrał doskonale, łatwa liga dużo miejsca ale sił starczyło na jeden sezon i poległ, koniec zabrakło sił i tak długo bo jeszcze dycha, Frankowski w Anglii wytrzymał pół sezonu i już rok odpoczywa. Zostawmy Tomka ten przynajmniej strzelał wiele wspaniałych bramek dla reprezentacji. A co teraz reprezentuje Żurawski, gra głównie z boku w pobłiżu środka boiska, rzadko dotyka piłki, szybko jej się pozbywa, podając do najbliższego partnera, głównie do tyłu,zero kreacji, zero ryzyka, zero zaangażowania w odbiorze, żadnych rajdów, żadnej walki co on gra? On gra ciągle w mediach, u Pana Steca i innych mitomanów. Za pięć lat nikt nie będzie o nim pamiętał. Piłkarz, który urodził się za późno z tym stylem, byłby dobry 25 lat temu. Teraz ma za mało atutów. Świat idzie do przodu on stoi w miejscu ale to dziecko szczęścia jest jeszcze jedna drużyna i jeden trener, który w niego wierzy ale to czarodziej nie trener a Żurawski jak to mówi Polsat to Magic, więc pasują do siebie. Możnaby godzinami ale po co. Dodam na koniec, szukanie analogii z Szewczenko jest niestosowne. Jakkolwiek decyzja Szewczenki o przeprowadzce do Angli to po prostu szaleństwo i przyglądanie się jego grze jak się błaźni w każdym meczu a gra tylko dlatego, że kontuzję ma Droggba i nowy trener jest bardziej spolegliwy wobec rosyjskiego właściciela, to trzeba pamiętać ,że wiele lat był wielką gwiazdą europejskich stadionów a zrobił sobie sepuku.
-
2007/12/28 01:22:33
Darek, czy ja twierdze, ze to znakomity piłkarz w swietnej formie? nie twierdze. Ale o ile potrafie czytac ze zrozumieniem, a wydaje mi sie, ze nie mam z tym problemów, felieton mówi własnie o jego formie/jej braku i perspektywach. Nie mówimy tu o tym który sportowiec włada wysmienita polszczyzna, a ktory nie.
Krytykuje i zawsze bede krytykowała wyzywanie czlowieka od patałachów tylko dlatego, ze nie spełnia oczekiwan.
Zdanie i to jest Polska wlasnie dotyczy nie czego innego tylko wywlekania wszystkiego co najgorsze przy kazdej okazji, czy to ma cos do rzeczy czy nie.
Nie jestem fanka tego piłkarza, ale nie jestem tez człowiekiem ktory swoje frustracje wyładowuje cieszac sie z anonomowosci jaka zapewnia mu internet.

Pozdrawiam

PS. moderatorka nie jestm,tym bardziej samozwancza :) wypowiadam sie w soim imieniu, ze mnie RAZI wyzywanie kogos czy kopanie by kopac (a tym jest dla mnie wklejanie takiego filmu w tym watku).
-
2007/12/28 16:10:05
Droga Joanno30.ch!
Ładnie napisałaś. Zapamiętam to, że jesteś "poważną" osobą. Rozumiem Twoją empatię, która dotyczy troski o los naszych sportowców szczególnie za granicą. Rozumiem ale nie podzielam. Nasi sportowcy, którzy wyjechali za granicę, nasi młodzi redaktorzy z działów sportowych różnych redakcji, wygrali(choć zupełnie inaczej)los na loterii. Uprawiają fantastyczny zawód, zarabiają duże pieniądze, kształtują w nie małym stopniu opinię publiczną.
Złapali Pana Boga za nogi...i wystarczy, nie mam zamiaru rzucać im kłód ale nie będę wobec nich wyrozumiały, bo właśnie oni podlegają surowszej ocenie i krytyce. Jak będziemy ich trzymać pod kloszem, to będzie więcej przypadków jak Igor Sypniewski i Darek Dziekanowski. Przecież środowisko doskonale zdawało sobie sprawę co się z nimi dzieje ale byli ciągle chwaleni, wszystko im było wolno aż doszło do oderwania się od ziemi i poważnych kłopotów z prawem.
Może wyjaśnię dlaczego w ogóle pojawiam się na Blogu nieraz na forum po wypowiedziach Pana Steca. Otóż chodzi o autentyczny kontrapunkt. Pan Stec jest sławny, ja nie tego nie zmienię. Dlatego staram się krytykując na ogół go wpływać na redaktora opinię. Bo on jest tym, którego słuchają tysiące a często mam wrażenie, że te felietony to zwykłą opera mydlana. Codzienne wwychodzenie w kolor jaki lubi opinia publiczna jak czytam większość wypowiedzi zaczynających się od zgadzam się z Panem redaktorem, doskonały felieton itd.itp. to myślę sobie co taki młody Stec o sobie wie? Bywa oczywiście, że go chwalę, niestety rzadko, bo rzadko zasługuje, bo rzadko bywa odważny. Pamiętam taki felieton napisany po mistzrostwach Świata w siatkówce w którym skrytykował podejście Lozano do PLS. Wizjonerski artykuł, forum w większości go skopało ale ja uważam, że było warto, miał rację. Dlatego cierpliwie się nie zgadzam.
Pozdrawiam.
PS. A filmiki i różne takie, kto
normalny to ogląda? Nie zwracaj
na to uwagi.
-
2007/12/28 17:10:33
Darku - krytyka tak, ubliżanie nie. Tylko (albo az) tyle :)
Filmy - jasne, mozna nie ogladac, skoro jednak nie do ogladania to po co je tu zamieszczac?
Dodam na koniec, nie chodzi o zgadzanie sie z Panem Stecem. Chodzi o nasza narodowa przyware by lezacego kopac, by od innych wymagac duzo wiecej niz od siebie. Nie lubie tego - takie moje małe zboczenie :) Moze wynika to z faktu, ze na codzien mieszkam za granica i to wlasnie dopierdalactwo sobie nawzajem najbardziej mnie mierzi. Nie, nie... nie popadam w paranoje i nie jestem wizjonerem, ale swoj mały sprzeciw wyrazic moge.
konczac pozdrawiam.
-
2007/12/28 17:59:30
Przykład jeszcze ostrzejszy a pro po atakowania naszych zawodników - litry pomyj, które wylane zostały na jurka dudka po błędzie w meczu z manUtd, od którego właściwie rozpoczął się jego zmierzch w liverpoolu. Wszyscy zapomnieli, że w 1 sezonie dudek był najlepszym bramkarzem premiership, a wcześniej zdążył, min. zostać wybranym najlepszym PIŁKARZEM (nie tylko bramkarzem!) ligi holenderskiej. Zgoda z joanną.

A jedna z moich ciotek zaczęła nazywać małysza 'szczurek' razem ze swoją córką kiedy zaczęło mu gorzej iść. A wcześniej kciuki za 'mistrzem' trzymała jak wszyscy.
-
2007/12/29 00:54:07
moze nieco off-topic (chociaz nie do końca), ale to ciekawa kwestia. jeszcze 5-6 lat temu na pytanie o najlepszych napastników Europy, jednym tchem mozna bylo odpowiedzieć: Raul, Szewczenko, Owen...
wg mnie to wręcz szukujące, co się z nimi stało. Owen ma 28 (albo 29) lat a nie istnieje od czasu nieszczęsnego transferu do realu madryt i kontuzje zrobily tez swoje...Raul ma lat 30, a zgasł właściwie w momencie przyjścia ronaldo do realu po mundialu w korei i japonii. Szewczenko w sumie "pociągnął" najdluzej z tej trójki, ale zdumiewające jest to, ze juz drugi sezon strzela tak mało bramek
-
2007/12/29 11:59:37
Dudek..było mineło, zamiast ratowac swoja kariere wybrał pieniadze i poszedł siedziec na ławie w realu, bo chyba nie liczył na to ze zajmie miescje Casillasa
-
2007/12/30 10:33:44
taki tylko przycinek do wpisu... z żurawskim było zaskakująco podobnie, czyli zupełnie inaczej? :)