Blog > Komentarze do wpisu

Moja wymarzona grupa na Euro 2008

Czuję się trochę niezręcznie, bo realizację mojej wizji uniemożliwiłoby - jeśli spojrzeć na wyliczenia Michała Szadkowskiego - zwycięstwo Polaków w Serbii, ale co tam, nie takie zwycięskie remisy jakoś znosiliśmy. Wyznaję szczerze: chciałbym zobaczyć naszych piłkarzy w czwartym, teoretycznie najsłabszym koszyku. Słówko „teoretycznie” jest tutaj absolutnie kluczowe, bowiem rozstawienie przed losowaniem grup Euro 2008 będzie chyba najosobliwsze w historii, nie mając nic wspólnego z hierarchią na kontynencie:

Koszyk 1: Austria, Szwajcaria, Grecja, Holandia;

Koszyk 2: Chorwacja, Niemcy, Włochy, Czechy;

Koszyk 3: Anglia, Portugalia, Szwecja, Rumunia;

Koszyk 4: Polska, Hiszpania, Francja, Turcja.

I co wy na to? Duet organizatorów oraz sensacyjne złoto Grecji na poprzednich ME sprawia, że koszyk pierwszy wygląda na najsłabszy. Ja takiego cudactwa nie pamiętam.

Spośród kwartetu rozstawionych bez wahania wybrałbym Austrię. Gospodarze sami wiedzą, że ich reprezentacja ledwie zipie. Niedawno ruszyła internetowa kampania wzywająca federację do wycofania się z mistrzostw, by oszczędzić narodowi wstydu. Austriacy zajmują 85. miejsce w rankingu FIFA, przez rok wygrali ledwie jeden sparing, nie umieli zlać nawet Malty. Popadli w najgłębszy kryzys od trzech dekad. Tego przeciwnika  życzę Polakom, by stosunkowo spokojnie oczekiwać zwycięstwa.

Z drugiego koszyka biorę Niemców lub Włochów. To byłyby szlagiery, które rozpalają cały kraj, a kryteriów czysto sportowych tym razem pod uwagę nie biorę,  bo uważam, że każda drużyna z tego zestawu byłaby bezwzględnym faworytem meczu z Polską. Wybieram więc emocje starcia z sąsiadami lub aktualnymi mistrzami świata. Na triumf - przepraszam, że jestem słabej wiary - nie liczę, zakładając jednak, że ewentualna porażka nie przekreśliłaby szans na wyjście z grupy.

Wreszcie koszyk trzeci. I znów nie waham się ani sekundy. Portugalia. Jakoś polubiłem te mecze… Narodziłby się nam taki mały klasyk, a ludzie Beenhakkera już dwukrotnie zdążyli nauczyć moresu ronaldowatych elegancików i makiawelicznego spryciarza Scolariego. Nauczyliby po raz trzeci, w najgorszym razie wymordowując zwycięski remis. Zapomnijcie o beznadziei z Belgią, prawdę o naszej reprezentacji mówi również ten wspominkowy filmik:

niedziela, 18 listopada 2007, rafal.stec
Komentarze
2007/11/18 21:59:27
Z pierwszego koszyka także wybrałbym Austrię - najlepiej by było żebyśmy zagrali z nimi na początku, ewentualne zwycięstwo dodałoby naszym pewności siebie, a gra z przeciętnym rywalem dałaby Leo informację na temat dyspozycji zawodników. Jeżeli ktoś zawaliłby taki mecz, to na późniejszych, trudniejszych rywali raczej by już nie wyszedł.

Drugi koszyk jest fajny :) Na pewno nie chciałbym Niemców - jak dla mnie to główni kandydaci do tytułu. Czesi ostatnio na mundialu zawiedli na całej linii, sądzę że po raz kolejny nie sprawią takiej przykrej niespodzianki. To mój czarny koń tej imprezy, wolałbym na nich nie trafić (rozbili Niemców na wyjeździe 3:0!!!). Ich napastnicy mają może problemy, ale forma np. Rosickiego jest fenomenalna... Natomiast z chęcią sprawdziłbym formę Polaków na tle Włochów - mecz z mistrzami swiata to nielicha gratka, poza tym jakiś czas temu ograliśmy ich 3:1 po ładnym meczu. Mogłoby być ciekawie.

Z koszyka trzeciego chciałbym Szwecję. Nie jest to może drużyna grająca pięknie czy z polotem, ale na pewno jest silna. Ostatnio ma pewne kłopoty, ale nie można odmówić jej siły. No i mamy z nią do wyrównania rachunki jeszcze z czasów Janasa (baty jakie nam sprawiali oraz porażka z Łotwą zabierająca nam mundial). Nie chciałbym Portugalii jak Rafał, bo to drużyna, która na turnieje jeździ przygotowana fenomenalnie, nie chciałbym, by przypadkiem nasze wspaniałe zwycięstwo z eliminacji zostało zbyt szybko zamazane porażką. Nie żebym w naszych nie wierzył, ale lepiej żeby mit się urwalił...
-
2007/11/18 23:08:35
Wylosujemy prostą grupę i ... odpadniemy. Dlatego ja bym wolał grupę śmierci. To jedyna możliwość, żeby wyjść z twarzą. Przegramy po walce. Może to od nas będzie zależało, czy Anglia, czy Holandia.
-
2007/11/18 23:42:47
Polska, Rumunia, Włochy/Chorwacja, Austria, to moja wymarzona grupa, z której Polacy powinni wyjść. Z koszyka trzeciego wszyscy rywale, poza Rumunami, będą na turnieju nie do pokonania. Szwecja nam nigdy nie leżała, o Anglii nie wspomnę, a Portugalia przyjedzie do Austrii i Szwajcarii po medal. To fakt, że zdobyli z nami 1 punkt w eliminacjach, to prawda, że nie lubią grać z zespołami zorientowanymi wyłącznie na przecinanie ich ataków (patrz Grecja, czy w wariancie mniej ekstremalnym Polska). Na EURO przyjadą jednak w pełni zmobilizowani, a sytuacja kadrowa może będzie wreszcie przejrzysta (Portugalia ma w tych eliminacjach ogromne problemy z kontuzjami). I może się okazać, że nasza królowa, reprezentacja z eliminacji, jest naga. Rumunię doceniam, ale remis Polacy wymęczą, gdy stawką będzie awans z grupy.

Z koszyka drugiego powalczyć możemy z Chorwacją, z którą często potykamy się towarzysko. Ewentualnie możemy grać z Włochami, bo to szlagier nieziemski, potęgowany ich mistrzowską chwałą, a historia pokazuje, że mecze z nimi nam się dobrze układają. Mistrzowie świata nie mają także w zwyczaju ograbiać rywali z punktów tak bezczelnie i bezkompromisowo jak mogliby to zrobić nasi czescy, czy niemieccy sąsiedzi.

Koszyk pierwszy nie wymaga dłuższego komentarza. 1 zespół słaby, 2 solidne, w starciach z którymi może paść dosłownie każdy wynik (ale raczej remis) i Holandia.

Ocena występu Polaków na ich pierwszym EURO będzie zależała głównie od ilości rozegranych spotkań. Jeśli czynnik ten osiągnie wartość większą od 3, to występ będzie uznany w powszechnym odbiorze za co najmniej przyzwoity. Zastanawiam się jednak, czy Don Leo nie zetknie się z problemem jakiego doświadczyli trenerzy Engel i Janas. Zakładam, że nie uda się podporządkować naszej ligi potrzebom polskiej reprezentacji (jak to zrobiono 5 lat temu w Korei) i znów może okazać się, że ligowcy, którzy wygrywali eliminacje są źle przygotowani do rundy wiosennej, piłkarze zza granicy stracili silną pozycję w swoich klubach i właściwie każdy zawodnik jest na innym etapie, jeśli chodzi o budowanie formy. Może paradoksalnie lepiej wylosować wtedy Holandię, Czechy i Anglię? Bo oczekiwania w Polsce są zawsze wyolbrzymione, a ta grupa ostudziłaby nieco głowy wymagającej gawiedzi. A tak mielibyśmy minimum 3 szlagiery i gwarancję rozsądnego rozstania z mistrzostwami. Tak, rozsądnego, bo przegrana z tymi rywalami nie owocowałaby niszczącą krytyką selekcjonera i piłkarzy, a awans z takiej grupy dałby im dosłownie nieśmiertelną chwałę.
-
2007/11/19 00:39:45
Rzeczywiście pierwszy koszyk zabawny.

Moja grupa to:
Holandia, Anglia, Niemcy, Polska.
Jak się bawić, to się bawić :) A takie nasycenie meczy z podtekstami, tylu meczy o honor... Chce taką grupe :)

Jednak znając trend ostatnich lat, trafimy na gospodarza. Moim zdaniem będzie to Szwajcaria. Drugi koszyk da nam Czechów. Z trzeciego dostaniemy Portugalie.

Jedno jest pewne, jakby nie było będzie ciekawie :)
-
2007/11/19 11:29:46
Ja najbardziej chciałbym Niemców i Anglików. Po to gra się w piłkę żeby mieć szansę pokonać najlepszych w najważniejszych meczach. po co marnować trzy mecze mega-imprezy na 90 minut ze słabymi Austriakami. Ja chce zobaczyć zwycięstwo Polaków z Niemcami i z Anglikami. Tyle razy widziałem jak nas lali (zwłaszcza Albion), że na każdy mecz z nimi czekam jak na zbawienie. Życzę Polaków jak najmocniejszej grupy. Wiem, że na 10 meczów z Anglią 9 przegrywamy. Ale ten jeden zwycięski może się zdarzyć w czerwcu 2008. Na tę chwile czekam już 20 lat - tyle ile oglądam polską reprezentację.
Pozdrawiam!
Grzegorz
-
2007/11/19 11:54:08
Holandia, Czechy, Portugalia, Polska.

Myślę podobnie jak GREGTHEBEST - tylko trochę inny squad. Jak grać to tylko z najbardziej widowiskowymi drużynami. Nie kombinujmy, gdzie lepiej, kto słabszy, z kim nie mamy szans.
Na każde mistrzostwa jedzie się po zwycięstwo i nie ważne kto stanie po drodze.
-
2007/11/19 12:46:38
Wobec tego co napisal Alvaro zamienilbym tylko Holandie na Grecje i zostawil Anglikow i Niemcow...
W przypadku Anglikow jest chyba najlepsza okazja by w koncu ponownie z nimi wygrac.

Z Grekami pewnie skonczyloby sie 0:0 albo 1:0 dla nas (po podaniu Jelenia :PPPP strzeli Zurawski w koncu sie odblokowujac :))

... no i na koncu megaciezki mecz z Niemcami... tu pewnie porazka choc ta Repra ma wiecej szczescia niz poprzednia mundialowa co powinno skonczyc sie remisem jakies... 2:2 :]]]

pozdro
Gwal - m.p.k.
-
2007/11/19 13:10:41
Z Holandią grać i wygrać byłoby super, ale taki mecz byłby szalenie niewygodny z powodu Leo... On jest profesjonalistą, nie ma co do tego wątpliwości, że przygotowałby nas do takiego meczu tak samo znakomicie jak do innych, ale zlać reprezentację naszego TRENERA? Wolę zlać Niemców i Anglików (czyli zostaję przy swoich marzeniach :-)
pzdr!
G.
-
2007/11/19 13:54:10
Osobiście liczę, że znajdziemy się wraz z Anglią i Szwecją w jednym koszyku i nie trafimy na żadną z tych reprezentacji. Niestety oba teamy ewidentnie nam nie leżą i wolę nie liczyć po raz n-ty na "przełamanie".

Ostatnie nasze występy na MŚ uczą, że w meczach inauguracyjnych przegrywamy z teoretycznie słabszą ekipą i właściwie powoli pakujemy walizki. Liczę więc, że tym razem los się do nas uśmiechnie i z faworytem grupy zagramy na początku. Wielce prawdopodobna wtopa będzie do odrobienia w kolejnych spotkaniach.

Skoro rozmawiamy o grupie marzeń, to ja najchętniej bym widział taką: Austria, Chorwacja, POLSKA, Turcja. Jeżeli mamy natomiast trafić do grupy śmierci, to z dreszczykiem emocji czekałbym na epickie bitwy z Holandią, Niemcami i Hiszpanią.

Osobiście jestem zdania, że nie ma sensu nadmiernie fetyszyzować losowania. Na mundialach mieliśmy grupy "na wyjście" i skończyło się żenadą, z kolei po losowaniu eliminacji do Euro mało kto wierzył, że będziemy rządzić w grupie z Portugalią, Serbią, Belgią i Finlandią. A tu proszę...
-
2007/11/19 13:58:59
A Anglicy juz sie zakwalifikowali?!
-
2007/11/19 14:08:41
Świetne ma pan poczucie humoru,panie Rafale - tylko tym bowiem można wytłumaczyć pańską wiarę (albo wiarkę) w
to,że na turnieju finałowym Polska miałaby szansę stawić czoła Portugalii.
Turniej finałowy, to zupełnie inna bajka - gracze przyjeżdzają skoncentrowani,nie obciążeni meczami w klubach,nastawieni na autentyczny bój o coś (eliminacje nie wzbudzają w piłkarzach, na codzień grających przeciw daleko znakomitszym rywalom niż Polacy, aż takich ambicji i sportowej złości),odpowiednio umotywowani,z wynegocjowanymi honorariami za zdobycie medalu etc. To kompletnie inna jakościowo sytuacja od eliminacji,w których rózne cuda i cudeńka się dzieją.

Weźmy Armenię... Z Polską 0:1,1:0,z Portugalią identycznie.
Wyszli na remis.
Czy to oznacza,że spokojnie mogliby powiedzieć,że w finałowym turnieju ugrali by punkt z nami,albo Portugalczykami ?

Finały, to nie jest jakaś opowieść z 1001 nocy, tylko brutalna realistyczna proza - kończą się miłe niespodzianki,strzelanie dwóch goli rozkojarzonemu rywalowi,który nie ma noża na gardle i jakoś nie umie się w tych okolicznościach zmusić do wysiłku 101 %. Jeśli ktoś wierzy,że taka akcja byłaby możliwa w finałach,to go... podziwiam :)

W tym towarzystwie możemy startować do Austrii i Turcji,choć gospodarzy nigdy nie wolno lekceważyć,bo podczas ME będą kule odrzucać. Turcy zaś mają mnóstwo talentu i za pół roku mogą być ekipą z hakiem na każdego,choć wątpliwości a'propos ich odporności emocjonalnej i konsekwencji w grze są poważne. Ograć Grecję 4:1 na wyjeździe mało kto potrafi,a im się udało,więc lepiej dmuchać na zimne.

Spójrzmy prawdzie w oczy - jeden punkt na Euro leży w zasięgu Polaków,więcej byłoby rozpustą.
Z tych koszyków nie da się ułożyć tzw.korzystnej grupy (tzn.dającej realne podstawy do wiary w awans).

Zresztą,popatrzmy na grupy eliminacyjne - z której z nich wyszlibyśmy obronną ręką ? Z żadnej. Tylko w tej, z której awansowaliśmy, mieliśmy szansę. Na upartego można by powiedzieć,że z grupy C dałoby się pograć poważnie o kwalifikację. Ale z pozostałych - bezszansie.Tym bardziej wypada tonować nadzieje przez starciami z tymi drużynami, które wyszły z grup, z których my byśmy nie wyszli, w turnieju finałowym,rządzącym się innymi prawami niż 2-letnie eliminacje.

Podniecamy się tym triumfem nad Portugalią,a czy ktokolwiek w Portugalii dostaje zębodzwonu przez ME zerkając wstecz na tamto spotkanie ? Nikt. A najmniej obchodzi to samych piłkarzy i trenerów - oni za dobrze znają swoją wartość.
-
2007/11/19 14:12:26
P.S : Armenia 1:1 i 0:1 z Portugalią,rzecz jasna. Ale i tak mogliby się stawiać ;)
-
2007/11/19 14:50:43
GREK.GREK, może Portugalczycy nie dostają ząbodzwonu na myśl o porażce z Polakami, natomiast dostaną go na 100% wspominając swoje klęski z Grekami na Euro 2004. Cuda w piłce się zdarzają więc nie ma sensu odbierać kibicom nadziei na sukces
-
2007/11/19 15:14:14
Panie Rafale
Często podzielam treść panskich komentarzy. Jednak uważam, że trochę realizmu co do osiągnięc drużyny narodowej należy zachować. Ostatnie zwycięstwo to niestety tylko szczęśliwy fuks, zwłaszcza pierwsza bramka.
Jako realista nie wróżę sukcesów naszej jedenastki, choć czasami o tym marzę.
-
2007/11/19 15:24:36
Fuks to był jak Listkiewicz zmiękł i podjął decyzję o zatrudnieniu Benhakkera. Od tamtej pory nie ma w naszej grze przypadku. Jest za to stuprocentowe wykorzystanie potencjału. Nie jest on za duży, ale czasami wystarczy nawet na Portugalię. Zapewniam Cię, MPGRY, że 2:0 z Belgią to nie jest fuks, to umiejętność wygrania ważnego, trudnego meczu, kiedy gra się nie klei, a trema wiąże nogi. Engel i Janas z Belgią by zremisowali, a Leo wygrał. Nie ma w tym przypadku. A wiesz dlaczego? Bo Janas i Engel są z zawodu trenerami, Leo jest z zawodu zwycięzcą :-) Całej piłki nam nie zbawi, ale jeśli reprezentacja coś wygra na Euro to tylko dzięki niemu.
Pozdrawiam!
Grzegorz
-
2007/11/19 15:55:37
KDSZ - klęski,to chyba za duże słowo :)

A jeśli sugerujesz,że Polacy mogliby się okazać "Grekami Euro'08", to jednak nie kupuję tego :)
Grecy mieli bardziej utalentowanych graczy, bardziej atletycznych, znacznie lepszych piłkarsko od obecnych Polaków.
Mówiło się,że to wszystko Rehhagelowska ręka, i dziś pewnie wielu znalazłoby w losach tej drużyny analogie do POlski pod wodzą Benhakkera,ale tak naprawdę Rehhagel miał do grania ludzi,którzy umieli się piłką posługiwać,byli szybcy,wybiegani,zwinni i musiał po prostu zrobić z nich zespół z charakterem,a nie zlepek indywidualności.Bez zdolności atletycznych,co najmniej dobrej, na europejskim poziomie, techniki użytkowej nie da się zrobić zwycięskiej drużyny na żaden turniej.I to wypadałoby mieć 20-kilku takich graczy.Takie są wymagania współczesności,co zresztą jest truizmem.


Nie ma w polskiej drużynie Karagounisa - porównajmy go z Żurawskim. Inne bajki.Krzynówek też odpada.

Dellas,który był w Romie nie może być porównywany z żadnym polskim stoperem,bo oni mogą Romę co najwyżej w tiwi pooglądać.

Czy można sobie wyobrazić Sobolewskiego w roli MVP Euro'08 jako nową wersję Zagorakisa ?

Czy którykolwiek polski boczny obrońca ma szansę grac na poziomie Seitaridisa i zrobić porównywalną karierę ?

Katsouranis,Giannakopoulos,Kapsis,Fyssas - wszyscy są to gracze na dobrym europejskim poziomie.Był potencjał do zagospodarowania,a i ten poziom talentu jaki musiał wykorzystać zgrabnie Rehhagel, nie zmienia faktu,że wygrana Greków była sensacją stulecia.
Nasi są na poziomie bardzo przeciętnym.
Do tego piłka w samej lidze greckiej stoi na wyższym poziomie niż ten na którym przyzwyczajeni są grać Polacy - tzn "grać"... raczej przyglądać się z ławek swoich zespołów,albo i z trybun. Żeby się chociaż przyglądali z ławek Benfik,Interów,Atletico i innych ekip...

Sam awans zatem był sukcesem,wydarcie 4 punktów Portugalii - amazing.
Tylko, co dalej ... Bo mam wrażenie,że awans do finałów zawsze częściowo rozgrzesza piłkarzy z dalszych starań.Podczas gdy mocne teamy mówią "uff,nareszcie koniec tej mordęgi eliminacji,jakichś meczów tam gdzie piłkarski diabeł mówi dobranoc,wreszcie mecze o coś,w blasku reflektorów,w medialnych zgiełku,w których trzeba dać maks,gdzie chodzi o wynik i wygraną,a nie o uniknięcie dotkliwej kontuzji,po wejściu jakiegoś anonimowego kosiarza", to Polacy mówią "Uff,wreszcie te finały,
w których - po udanych,pięknych oraz cudownych eliminacjach - możemy sobie pograć bez specjalnych obciążeń,bez nakładania na siebie presji,z wygodnym alibi,że veni i vidi,wrócić do swojego miejsca w szeregu,bo udział jest najważniejszy,a do tego daliśmy z siebie wszystko,a ze samymi chęciami się nic nie da zdziałać,to przecież wiadomo".

-
2007/11/19 16:27:28
Grek, nie wiem do końca co chcesz udowodnić swoim wpisem? Bo sugestia, że wyśmienici greccy piłkarze wcześniej czy później byli skazani na sukces (wystarczyło tylko "zrobić z nich zespół z charakterem") zupełnie do mnie nie trafia. Mistrzowie Europy osiągnęli ten wspaniały sukces zupełnie wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi, pokazując przez cały turniej nic ponad doskonałą organizację i niesamowite zaangażowanie. Jestem zdania, że takie atuty nie są wcale poza zasięgiem naszej drużyny narodowej.

Wymieniłeś 3/4 zespołu greckiego, opisując zalety cechujące poszczególnych chłopaków. Ciekawe, czy przed Euro 2004 miałeś podobne zdanie na ich temat? Jeżeli tak, to chylę czoła. Ja natomiast ze wstydem przyznaję, że oceniałem obecność na zawodach tej rangi teamu greckiego, złożonego z graczy rezerwowych lub wręcz bezrobotnych, jako dużą niespodziankę by nie powiedzieć pomyłkę. Dziś zapewne podobnie o Polakach myśli reszta Europy....
-
2007/11/19 16:31:46
Chciałbym tylko przypomnieć, że chyba każdy kibic finalistów E2008 myśli o wylosowaniu Poland'u do swojej grupy...
Turcja, Chorwacja, Szwajcaria i inni z "podobnego koszyka" mając Polskę w grupie nie darowaliby sobie nie wykorzystać takiego sprzyjającego losu.
Generalnie jestem za b.mocną grupą w finałach, bo pod wodzą Leo (+ styl) takie mecze potrafimy grać
-
2007/11/19 17:10:23
Młody jeszcze jesteś i niedoświadczony, a tym samym pleciesz bzdury, chłopaczku. Gospodarze zawsze wychodzą z grupy i jak wylosujemy Austrię, to po 3 meczach do domu. Przypomniej sobie, jak było w Korei.
Co z tego, że teraz Austriakom nie idzie. za rok będzie to inna drużyna.
Z Niemcami też jeszcze nigdy nie wygraliśmy, więc po co oni nam w grupie. Włosi? Pogięło cię, chłopaczku.
Jak masz pisać takie bzdety, to lepiej odpuść sobie i nie pisz wcale, bo takich "fachofców" od piłki w Polsce miliony
-
2007/11/19 17:51:20
Ja chce grupę śmierci. Koniecznie z Anglikami i Niemcami. Jeżeli moje marzenie się spełni i wylosuję bilet na Euro2008 (pewnie chętnych będzie mnóstwo) to wolę oglądać Polaków w starciu z gigantami. Generalnie w Euro same mocne zespoły, dlatego na kogo nie trafimy i tak będzie okrutnie ciężko. Nie chciałbym natomiast Szwajcarii.

Gptre, gratuluję Twojego "znawstwa". Austria jest absolutnie najsłabszą ekipą z wymienionych drużyn, a Ty sugerujesz, że to będzie inna ekipa. Z czego niby mieliby to zbudować? Zaraz mogą kolejny raz wymienić trenera. Będą gospodarzami? No i co z tego? Przypomnij sobie co zrobił Janas z Frankowskim z Austrią we Wiedniu, a wtedy to była dużo lepsza drużyna niż teraz.

Gregthebest, zgadzam się, że wygrana z Belgią to nie był przypadek. Bo jeśli to był przypadek, to w takim razie każde zwycięstwo jakiegokolwiek zespołu można by uznać za przypadkowe. Było ciężko ale wygrana jak najbardziej zasłużona.
Nie zgadzam się jednak zupełnie z tym
"Engel i Janas z Belgią by zremisowali, a Leo wygrał"
Wyczekiwanie na awans do MŚ było równie wielkie, co teraz na Euro. Czekał nas mecz z Norwegią również na Śląskim i Engel wygrał 3-0. Janas z kolei miał 10 wygranych w 12 meczach. Czy to był przypadek? Dlatego spokojnie z takim tezami
-
2007/11/19 18:25:17
Już u niektórych włączyła się ostrzegawcza lampeczka: 'naszym za dobrze poszło, na pewno mieli farta, nic im się na euro nie uda, wspomnicie moje słowa'. Taka nie-wiara na wszelki wypadek, która pójdzie w niepamięć jeżeli Polaki coś osiągną.

I wielu depresjonuje naszą grupę. Muszę powiedzieć, że tego nie rozumiem, wprost przeciwnie, sądzę że trafiliśmy ŹLE!!!

Polska znalazła się w drugim koszyku, razem z teamami takimi jak: Niemcy, Chorwacja, Włochy, Turcja, Hiszpania, Rumunia. Prześledźmy pod tym kątem inne grupy.

1) To my. Przed eliminacjami 4 kandydatów do awansu, do tego grona niespodziewanie dołączyła Finlandia, a wypadła z niego Belgia. Na dwie kolejki przed końcem cztery drużyny miały szansę na awans. Przeciwnicy to czwarta drużyna świata i druga europy, będący licznie w każdej silnej lidze Serbowie, zawsze solidni Belgowie (na mundialu 2002 prawie wyeliminowali Brazylię, która potem wygrała turniej!, strzelili nieuznaną bramkę na 1:0) i nadspodziewanie dobrzy Finowie.

2) Walczylibyśmy z Francją, Szkocją i ewentualnie Ukrainą. Trójkolorowi są mniej więcej na poziomie Portugalczyków, Wyspiarze w tych eliminacjach pokazali pazur, ale my już za Janasa udowodniliśmy, że z brytolami (poza Anglikami) dobrze dajemy sobie radę. Ukraina zawiodła w tych eliminacjach. Silna grupa, ale u nas o awans biją się 4 zespoły.

3) Walka z Grecją i Norwegią. Nie ma przeciwnika na miarę Portugalii.

4) Niemcy, Irlandia, Walia. Walia w eliminacjach była na poziomie Cypru... Z Irlandią pewnie byśmy powalczyli, o klasie Niemców nie trzeba mówić, na mundialu ograli Portugalczyków.

5) Anglia, Rosja, Izrael. Anglia słaba jak nigdy, Rosja i Izrael jak najbardziej w naszym zasięgu.

6) Szwecja, Irlandia Północna, Dania. Tak jak u nas sporo kandydatów do awansu, Dania trochę zawiodła, Irlandia N wprost przeciwnie. Mogłoby być ciężko.

7) Holandia i Bułgaria. Holandia jest wyjątkowo słaba (nie wiem czemu po mundialu nie zwolnili trenera, grają brzydko i jak na nich słabo), Bułgaria też jest w naszym zasięgu. Holendrów za burtę mistrzostw wyrzucili Portugalczycy, z którymi zdobyliśmy 4 na 6 ptk...

To jeżeli chodzi o trudnych rywali. Ponadto w grupie jako jedyni nie mieliśmy kelnerów w stylu San Marino, ale Kazachstan i Azerbejdżan (nawet nie przeciętniaki, ale w porównaniu do Lichtensteinu mocny). Dwa wyjazdy na kaukaz nikomu nie wyszły na dobre, wszyscy tracili tam punkty.

Chciałbym dowiedzieć się co mają do powiedzenie ci, którzy twierdzą, że nasza grupa była banalna. Bo jak dla mnie to bzdura!
-
2007/11/19 23:16:45
Panie Rafaele więcej wiary. Moja grupa przedstawia się tak: Austria, oczywiście z wiadomych powodów. Tak słabego gospodarze jeszcze w dziejach Mistrzostw Europy nie było i pewnie długo nie będzie. Nie jestem czarnowidzem i nie zakładam, że Polska na Euro 2012 będzie równie słaba albo jeszcze słabsza, co to to nie, wręcz przeciwnie. Ale to odległe czasy, więc pozostańmy przy tym co nas czeka w grudniu, czyli losowaniu grup Euro 2008. Drugą drużyną byli by właśnie Włosi, ale nie zgodzę się z panem, że nie mamy z nimi żadnych szans. Z najbardziej przypadkowym mistrzem świata mamy naprawdę realną szansę odnieść zwycięstwo, oczywiście zakładając, że pojedziemy tam w najsilniejszym składzie, że nie będzie kontuzji, że w końcu zaczniemy się uczyć na własnych błędach, czyli sprawy organizacyjne będą zapięta na ostatni guzik i nie będzie psucia atmosfery wokół kadry. Włosi naprawdę nie są tacy mocni, do dziś nie wiem jak oni mogli zostać mistrzami świata. To moim skromnym zdaniem największy niefart w historii mistrzostw świata, no ale to w ogóle był mundial bardzo dziwny, meczów dobrych jak na lekarstwo i dużo przypadkowości w rozstrzygnięciach. Oczywiście jeszcze gorszy był mundial w Korei i Japonii. Ale wróćmy do głównego wątku. Z trzeciego koszyka Portugalia. Może za pół roku to będzie inna drużyna. Ale bardzo fajnie się nam z nimi grało i jesteśmy w stanie ograć ich po raz trzeci.

Podsumowując nasza kadra naprawdę poczyniła znaczące postępy. Beenhakker wpoił w tych chłopaków mentalność zwycięzców, nie przejmują się niepowodzeniami, nie ma już chaotycznego futbolu. Gramy futbol dojrzały, mądry, konsekwentny i nowoczesny. Dużo jest gry skrzydłami, dużo wymienności pozycji. Przede wszystkim Leo pokazał, że nie skreśla piłkarzy po jednym czy drugim gorszym spotkaniu. Bo czy Kuba Błaszczykowski po fatalnym występie z Finlandią zagrałby jeszcze u polskiego trenera? Śmiem wątpić, polscy trenerzy bardzo lubią skreślać piłkarza po jednym spotkaniu, aby pokazać czy oni niby tak dobrze się znają na piłce, że potrafią ocenić piłkarza po jednym spotkaniu. Czy Mariusz Lewandowski po incydencie z Kazachstanem pozostał by w kadrze, gdyby selekcjonerem był Polak? Oczywiście, że nie. Polski selekcjoner chciałby pokazać, kto tu rządzi i pogonił by Lewego na cztery wiatry. Dlatego nasze chłopaki muszą cenić swoją wartość! Bo tworzą naprawdę solidny, zgrany zespół i są w stanie zdziałać bardzo dużo na boiskach Austrii i Szwajcarii. Dlatego niech Włosi nie będą nam groźni. Ja się nie boją tego powiedzieć. Mamy od nich lepszy zespół! A jeżeli Włosi na moje nieszczęście zdobędą mistrzostwo Europy, to wtedy przyznam, że po prostu nie znam się na tej piłce nożnej i wtedy poświęcę się całkowicie dyscyplinie, która jest mi równie bliska, czyli tenisowi.

Pozdrawiam
Łukasz Iwanek
sport1.pl
-
2007/11/19 23:28:46
drobna korekta: oczywiście Portugalię jesteśmy w stanie ograć po raz drugi.
-
2007/11/19 23:50:46
O Tusku i o kibicach.
Nie wiem, kto z Was oglądał Teraz My w TVNie. Zapytali Tuska jak to będzie, że on ma być premierem wszystkich Polaków, a był ultrasem Lechii Gdańsk. Więc z definicji jest dużo osób, które go nie lubią.
Powiedział, że nie udaje, że są kluby którym nie kibicuje i nie jest tak, że kocha wszystkich. Powiedział, że wie, że prawdziwy kibic będzie szanował go za to, że jest wierny swoim barwom. Nawet jak to będzie ktoś z kim Lechia ma kosę.
Dobre no nie?
-
2007/11/20 08:14:18
ŁukaszIwanek: bez jaj. Co ma zagraniczność trenera do zostania w kadrze Lewandowskiego? Zauważ, że to zagraniczni trenerzy odsunęli Ignaczaka i Bełcik - ze względów pozasportowych i ze szkodą dla drużyny.

A w ogóle to ja jestem ciekaw, gdzie ten mądry i odważny futbol widziałeś. Może za dużo się naoglądałeś chorzowskiego meczu z Portugalią na wideo. To było _ponad rok temu_.
-
2007/11/20 08:46:52
Ja troche nie na temat. Stecu, walczysz z kibolstwem podobno. To czemu milczysz o tym, że premier Tusk wczoraj przyznał się w TVN, że sam był kibolem, lał sie z Zawiszą czy Arką. Gdyby to samo wyszło u Kaczora to byś go zeżarł z musztardą, a tu jakaś cisza dziwna. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia???
-
2007/11/20 09:20:30
Hmm... a mi się zdawało ,że pan Stec walczy z kibolstwem które panuje obecnie na stadionach, a nie tym które było ćwierć wieku temu...
-
2007/11/20 11:17:47
Ćwierć wieku temu kibolstwo było znacznie gorsze niż teraz.

-
2007/11/20 11:39:34
KDSZ - napisałem,że sukces Grecji był sensacją (dodałem - stulecia).
Widzisz, zauważyłeś "organizację i zaangażowanie",a nie zauwazyłeś,że żeby grać taki futbol trzeba mieć być kapitalnie przygotowanym i atletycznym - ile atletyzmu jest w polskich grajkach,z których większość to piłkarskie prymitywy,bez większej szybkości,bez zwinności,prócz - może - Błaszczykowskiego,któremu jednak do Fabregasa cholernie daleko.Smolarek za chudy jest,a napastnika nie mamy ani jednego,prócz bojowego Sagana,który zapewne do rep.Szkocji albo Irlandii by się nie załapał nawet na ławkę...

Greccy gracze mieli też technikę użytkową - może przysłoniła to wszystkim wspaniała defensywa jaką grał cały zespół,ale tak było.To nie byli ludzie z przypadku,jak sugerujesz.Nie pierwszy garnitur europiłki,ale i nie jacyś dyzmopodobni jegomoście.Rehhagel po prostu złożył z tych graczy zespół i nauczył ich tego,czego oni sami nie znoszą na codzień - cięzkiej orki na boisku i poświęcenia indywidualnych ambicji dla zespołu.Nie uczył ich talentu,szybkości i gibkości,bo to już sami mieli.POlacy nie mają.O to mi chodzi.

Krzywdzące jest mówienie,że Grekom wygrali Euro "rezerwowi i bezrobotni" - bezrobotnych,to tam akurat nie było w ogóle.Byli gracze występujący, w 9 na 10 przypadków, w zespołach takich jak Panata,Olympiakos,Inter,Benfica,Porto,Roma,Werder,Fiorentina,AEK - przy czym AEK,Panata i Olympiakos,to nie Legia,Wisła,ani żaden z tych klubów w których dziś grają polscy piłkarze. AEK dwa lata przed Euro był w LM i nikomu się nie dał pokonać,mimo że miał Romę i Real przeciwko sobie; w składzie znajdziesz znajome nazwiska :).
Żeby grać renomowanym klubie trzeba mieć umiejętności,tam rycie nosem murawy i poświęcenie Sobolewskiego nie starczy.Tyle to mają juniorzy w szkółkach.
Grecy to mieli.Polacy zaś, to podstawowa wersja Grecji z 2004.

O Polakach jako "bezrobotnych i rezrwowych" Europa nie musi "myśleć" - takie są fakty.

I jeszcze coś - grecka drużyna sprawdziła się w ogniu cięzkiego boju,w tamtych ME grała naprzeciwko mocnych,zdeterminowanych teamów i im nie uległa.
POlacy na razie ugrali 4 punkty z Portugalią w eliminacjach,a nie trzeba chyba nikogo przekonywać,że mecze w eliminacjach od meczów w finałach,zwłaszcza w fazie playoffs,róznią się tym czym krzesło eklektyczne od krzesła elektrycznego.
Wyobrażasz sobie polską reprezentację przez dobre 300 minut nie tracącą gola w meczach z Francją,Portugalią i Czechami,pod naporem całej klasy,umiejętności i doświadczenia tych znakomitych drużyn ? To jest nadrealizm.Do tego trzeba mieć ludzi.
Greccy gracze karier na miarę Kaki nie zrobili,ale zrobili kariery,które dla Polaków są właśnie na takim poziomie w stosunku do ich własnych możliwości.

Osoba trenera jeszcze - czy Leo, to lepszy trener od Rehhagela ? Nie jest to jednoznaczne i pewne.
-
2007/11/20 12:32:05
No właśnie - czy Grecy rzeczywiście zrobili kariery w światowej piłce? Widząc zainteresowanie europejskich potęg graczami z tego kraju wnoszę, że jest to teza dość kontrowersyjna. Na Euro 2004 w kadrze znalazło się 8 zawodników z klubów zachodnich (przy czym wrażenie robi jedynie Roma, Inter i Atletico). Reszta chłopaków to tzw. "krajowy sort" z Aten i Pireusu. Mimo megasukcesu na Euro, możni tego świata nie sięgnęli hurtowo po nowokreowanych czempionów, a późniejsze losy najlepszego strzelca Greków - Charisteasa - uświadamiają nam, jakiej klasy piłkarze tryumfowali na Estadio Da Luz w pierwszych dniach lipca 2004 roku.

Sukces Greków to cud? Tak jest, cud. My również potrzebujemy cudu na Euro 2008, by ugrać cokolwiek, a przykład sprzed 3,5 roku daje jakieś nadzieje, że nadprzyrodzone rzeczy w futbolu się zdarzają. Ja w każdym razie, niezależnie od wszystkiego, będę się łudził i z nadziejami zasiądę przed TV za 200 dni.
-
2007/11/20 13:30:26
Airborell:
Nie wiem ,nie żyłem 25lat temu ,ale wydaje mi się ,że to problem raczej dla historyków niż do debaty publicznej.
-
2007/11/20 13:32:35
Widzisz, a teraz pomyśl, że ci "przeciętni" Grecy'04 razem ze swoimi karierami, to i tak niedoścignione
marzenia Polaków'08 :) - o to tu właśnie chodzi od samego początku.
Daleki bowiem jestem od nazywanie greckich piłkarzy graczami światowego formatu.To dobra średnia europejska.MOże w 2-3 przypadkach lekkoponadśrednia. A POlacy ? Tylko najbardziej oddani, albo/i najbardziej niezorientowani w realiach i podrasowani awansem do Euro, kibice mogą wśród nich odnaleźć graczy,którzy zrobią karierę podobną do Greków.

Jasne, "możni tego świata" (rozumiem,że chodzi o MU,Milan,Barcę,Real,Juve etc.)po Greków nie sięgnęli - bo byli lepsi piłkarze.Proste.Realizowali się w klubach nie-możnych,ale nie-dziadowskich,jak niestety nasi ulubieńcy.,którzy nawet w ekipach o klasę słabszych traktują zasiadanie na ławie rezerwowych jako nobilitację.Kariery naszych gwiazd w Bundeslidze,Celticu i Serie A są smutnym przykładem na to,że potencjał jest/był nieporównywalny.Na przejście eliminacji, z zagraniem 1-2 meczów ponad własne możliwości - starczyło.Szukanie w tym fakcie nadziei na sukces na ME jest,moim zdaniem,naiwnością.Sensacji i kuriozów w tych eME nie brakowało,gorsi od Polski konfudowali i zabierali punkty lepszym od rywali,przeciw którym Polska zagrała najlepsze mecze dekady.TO zresztą smutne,że właśnie 2-1 nad bedącą tego dnia w katastrofalnej formie,nie będącą sobą,Portugalią to najlepszy mecz dekady polskiej druzyny... Inni takie mecze grają na megaimprezach.
Ale nie mogę się zgodzić z taką łatwą deprecjacją pozostałych dokonaną za pomocą przylepienia im etykietki "krajowy sort" - bo co to znaczy, że AEK,Panathinaikos i Olympiakos,to jakieś rudery walące się, graty ze szrotu ? Otóż nie - to kluby,które produkują bardzo dobrych piłkarzy,sa znane w Europie i cenione.Sugerowanie,że można mniej doceniać pewnych graczy,bo są z krajowej ligi,w tym wypadku jest strzałem kulą w płot.
Mówisz,że oprócz trzech pozostałe kluby,w których występowali Grecy nie robią wrażenia.Czy wrażenia nie robi też Werder Brema z Charisteasem - mistrz i zdobywca Pucharu Niemiec w 2004 roku ?
MVP Euro-04 Zagorakis, też psu spod ogona nie wyskoczył - z AEKiem przetarł się w LM,nie przegrali żadnego meczu,6 razy remisowali z czołowymi ekipami w Europie.Kariera w klasowym klubie greckim nie jest powodem do tego by obniżać wartość piłkarza.Warto raczej spoglądać na doświadczenia i piece z których piłkarz chleb jadł.
Co do młodzieży,to chyba widać,że 20-letni Grecy,to była inna bajka niż 20-letni Polacy.
Fakt,że kariera Charisteasa uległa wkrótce zahamowaniu nie ma wpływu na ocenę jego statusu podczas Euro,a o tym mówimy.W tamtym momencie był kimś.Czy Polska ma chociaż porównywalnego z nim napastnika ? Wiadomo,że nie ma.Poza tym - Charisteas nie był pierwszoplanowym piłkarzem drużyny,co tym bardziej przygnębiającym czyni szukanie analogii do Polaków.

Cuda się nie zdarzają w futbolu :) - coś z niczego się nie da zrobić.Na takiej zasadzie Wyspy Owcze mogą się co roku łudzić,że awansują do ME czy MŚ. Tylko to im pozostaje.
Kto chce coś osiągać musi mieć przynajmniej średniej wielkości potencjał i umieć go perfekcyjnie wykorzystać - dotyczy to zwłaszcza tych słabszych piłkarsko krajów,które nie posiadają w składzie Kaki i jemu podobnych z możnych klubów.
Chciałbym się mylić,ale polska drużyna nie ma takich rozmiarów możliwości by w ogóle stawać w szranki i się łudzić.
To nie antypolonizm czy złośliwe psucie zabawy i frajdy tym, którzy się zachłysnęli awansem,tak rozreklamowanym medialnie... to po prostu próba znalezienia tego wszystkiego w jakiejś realnej rzeczywistości.
-
2007/11/20 15:45:33
Alvaro: chciałem tylko zwrócić uwagę, że poziom kibicowania w Polsce na przestrzeni ostatnich choćby 15 lat uległ _gigantycznej_ poprawie. Widać to przede wszystkim na reprezentacji - nie do wyobrażenia dzisiaj już są bójki na meczach kadry, a pewnie wiesz co się zdarzyło po meczu z Anglią w 1993 roku. Nie do wyobrażenia też jest, żeby na meczu reprezentacji, choćby już bez realnych szans na awans, kibiców gości było więcej niż gospodarzy (Polska-Holandia '91). Jest odwrotnie - to my dominujemy w Brukseli i Wiedniu.

Podobna poprawa jest na poziomie klubowym. Nadal jest daleko od ideału, ale IMO przeszliśmy wszyscy już daleką drogę w porównaniu z latami 80. i początkiem 90., kiedy to zadymy po meczach były _regułą_, a nie wyjątkiem.
-
2007/11/20 16:53:29
Wiadomo, że poprawiło się znacznie w porównaniu do lat 90, ale nie jest idealnie, szczególnie w niższych ligach. Ja nie pamiętam meczu Polska - Anglia '93, bo piłką zainteresowałem się rok później, ale to co zobaczyłem na youtube.com jest przerażające. Dobrze, że to za nami

PS. Piszecie o Tusku i Lechii. Tylko, że to nie było 25 lat temu, a 35. To trochę różnica:)
PS2. Oglądaliście może Sportową Niedzielę? "Zdzisiu jedziemy"
-
2007/11/20 16:59:51
Mały offtop. Nie oglądałem komentarzy po meczu Polska-Belgia.

Słyszałem że Jacek Gmoch musiał w studio TVP bronić Benhakera. Nie wiem czy tak było, nie wiem kto co mówił, ale za każdą informację (dokładną) byłbym wdzięczny. Jeżeli to prawda, to stawiam, że atakującym był pan Anton P., Jurek E. obgdauje ludzi ko kątach.
-
2007/11/20 17:01:49
I tak mi się jeszcze przypomniało jak szpakowski po meczu z finlandią (chyba przed serbią, ale pewności nie mam) wściekle w jakimś komentarzu telewizyjnym atakował Leo, a potem koniunkturalnie stał się jego wielkim przyjacielem, spijającym każde słowo z ust trenera kadry. Drań!
-
2007/11/20 18:00:41
Mikimikula, po pierwsze to nie był "wściekły atak", a wyważona krytyka. Zresztą co miał powiedzieć po takiej katastrofie? Pamiętaj jaka atmosfera była wtedy w Polsce wokół piłki. Janas zarżnięty przez media, przegrane MŚ, zdecydowana porażka w meczu z Danią, fatalny występ z Finlandią. Co miał powiedzieć? Proszę państwa, jest dobrze to tylko 1-3.
Nie przesadzajmy
-
2007/11/20 22:47:45
.....
-
2007/11/20 22:53:50
Brawo Panie Rafale!
Świetna grupa. Jeżeli pan ma takie marzenia to juz sie boje pomyslec, co by pan napisał w chłodnych kalkulacjach.
Przecież w pana marzeniach nawet nie wychodzimy z grupy!
Wygrana z Austria. Porazka z Włochami i remis z Portugalia.
Sam pan podkreslił że, Austria jest wyjątkowo słaba. Paradoksalnie to bedzie najgorsze rozwiązanie, bo z nimi wygrają wszyscy i te 3 punkty nic nam nie daja. Wiec o wyjscie gramy z Włochami i Portugalią. Przegrana i remis (+1pkt) Jeżeli by wyszli z grupy to powrot na kolanach i prosto do Częstochowy.