Blog > Komentarze do wpisu

Mam klub dla Żurawskiego

Macieja Żurawskiego opłakuję, o czym już pisałem, jako największe rozczarowanie pośród polskich piłkarzy ostatnich lat. Widziałem w nim napastnika jak na nasze warunki niemal kompletnego (tylko głową nie uderzał perfekcyjnie), zdolnego zrobić karierę wszędzie. I jego początki w Szkocji mnie w tym przeświadczeniu utwierdziły. Gdy poleciałem na derby Glasgow, odniosłem wrażenie, że Celtic składa się ze zgrai twardzieli o płucach maratończyków oraz dwóch ludzi umiejących grać w piłkę - Nakamury i właśnie Żurawskiego. Po cichu myślałem, że życiowy transfer nasz rodak ma dopiero przed sobą.

W największym skrócie: Żurawski to była moja prywatna - i chyba jedyna w ostatniej dekadzie - nadzieja na regularnie strzelane polskie gole w Lidze Mistrzów.

Niestety, w Lidze Mistrzów Polak sprawiał wrażenie, jakby już pierwsze takty hymnu rozgrywek przyduszały go do murawy. Każda akcja, każde niedobiegnięcie do piłki, każde zagranie na tzw. alibi, byle zrzucić odpowiedzialność na kolegę z drużyny, kazały przypuszczać, że najpoważniejsze wyzwanie we współczesnym futbolu zwyczajnie go przerasta. Snując się między kolosami Champions League nigdy nie wziął nawet głębszego oddechu.

Potem zsunął się na granicę między najsłabszym ogniwem drużyny a ławką rezerwowych. A potem na granicę między ławką rezerwowych a oglądaniem meczów Celtiku z trybun. Prasa zaczęła kpić, że to jedyny Polak na Wyspach, który nie lubi pracować.

Dlatego dziś, kiedy Żurawski planuje szukać nowego pracodawcy, nie życzę mu już powodzenia na obcych rynkach. Nie chciałbym go oglądać w lidze belgijskiej czy austriackiej. Uciułane tam gole byłyby dla mnie wyłącznie statystyką. Wolę wariant przerobiony z Kamilem Kosowskim - facet poniósł klęskę na zachodzie, ale doświadczenia z boisk niemieckich, angielskich i włoskich uczyniły go zupełnie innym piłkarzem. I stał się autentyczną gwiazdą naszej ligi.

Żurawski mógłby odzyskać status wyższy - megagwiazdy. Chciałbym zobaczyć go znów w koszulce Wisły, która moim zdaniem cierpi dziś na brak klasowego napastnika. Może w Krakowie rodzi się jakaś nowa jakość, może tam byłoby mu paradoksalnie łatwiej o upragnionego - jak często się zwierzał - gola w Lidze Mistrzów?

Zresztą sami popatrzcie:

 

środa, 14 listopada 2007, rafal.stec
Komentarze
2007/11/14 00:47:52
Żurawski, Bąk - to filary naszej reprezentacji. Jeśli awansujemy z taką reprezentacją, to Beenhakker jest cudotwórcą.
Może to i dobry pomysł z tą Wisłą. Oby tylko Żuraw nie skończył jak Kosowski ze swoją pensją, czy Franek. A może do Lecha?!
Jeśli pogra w Austrii, to do Polski będzie mógł wrócić już wyłącznie do 2 ligi. Jak np. Gilewicz. Polecam:
www.wielkapolonia.pl/serwis/content/view/1323/1/
-
2007/11/14 00:59:22
Och tak, Żurawski do Wisły. I jeszcze Frankowski i Szymkowiak. I Gorawski z Jopem jak wrócą z Rosji. I kto jeszcze? Może Wegrzyn z Czerwcem?
-
2007/11/14 01:30:34
okay,
Zurawski oklapl i nic nie wskazuje na to zeby niebawem mial zblizyc sie do poziomu,ktory prezentowal w swoim debiutanckim sezonie w Celtiku, czy tez w Wokay, Zurawski oklapl i nic nie wskazuje na to zeby niebawem mial zblizyc sie do poziomu,ktory prezentowal w swoim debiutanckim sezonie w Celtiku, czy tez w Wisle. ale zeby tak od razu czlowieka skreslac? Kosa seryjnie marnowal kolejne szanse - Kaiserslautern, Southampton, Chievo, pewnie byl i nadal jest niekompatybilny z zachodnim futbolem na wysokich obrotach. z Zurawskim sytuacja jest zgola inna.
1. jego pierwszy sezon w Glasgow byl swietny. czy Kosa rozegral w Niemczech, Anglii albo we Wloszech choc jeden swietny mecz (nie mowie o tych, w ktorych byl tylko "aktywny")?
2. Kosowski mial mimo wszystko wiecej czasu na skorygowanie swojego podejscia do futbolu i oceny wlasnej wartosci, czas ten zmarnowal i jak sie okazuje, jest typowym, choc wybitnym pilkarzem swojego, t.j. polskiego podworka
3. historia zna wiele przypadkow pilkarzy, ktorym zmiana barw klubowych, i to niekoniecznie na te krajowe, pomogla wrocic na wyzyny. tak jak wiele jest przypadkow odwrotnych, ze przypomne tylko sezon Anelki w Madrycie po odejsciu z Arsenalu czy Mario Jardela, gdy opuscil Porto.
Zurawski zasluguje na szanse w Celtiku lub jeszcze lepiej wlasnie w Anderlechcie.

pozdrawiam

Maciej
-
2007/11/14 10:55:50
Żurawski powinien wzmocnić Polonię Bytom, tam miałby duże szanse regularnie grać i znacząco zwiększyłby szanse tego klubu na utrzymanie się w 1.lidze.
-
2007/11/14 11:49:36
Żurawski z zawodników z pola ma chyba największy talent z naszych zawodników, i jedną ze słabszych psychik - zwłaszcza jeżeli chodzi o aklimatyzację. Miał problemy w kadrze zawsze po zmianie selekcjonera, w celticu też na początku nie strzelał. Jest w takim wieku, że może skończyć jak Szewczenko - ugrząść jakimś klubie i coraz rzadziej dostawać szansę.

Myśl o tym, że tak klasowy zawodnik ma wrócić do naszej ligi trochę mnie przygnębia, no ale patrząc na siłę dzisiejszej wisły... czemu nie?

Natomiast ja, w przeciwieństwie do Rafała, byłem przekonany, że Celtic będzie ostatnim klubem Żurawia który można uznać za piłkarski krok do przodu. Obecnie rzadko kupuje się zawodników z napadu w wieku w którym znajdowałby się Żuraw po dwóch sezonach gry w szkocji. Stawia się raczej na młodych i dynamicznych, takich którzy łatwiej się zaaklimatyzują (przykład Torresa w Liverpoolu - chłopak ma 23 lata, za 4-5 będzie dopiero w najlepszym wieku dla piłkarza; wcześniej Benitez kupił starszego Morientesa, który był zbyt przyzwyczajony do innego stylu grania niż angielski i zawodził na całej linii).
-
2007/11/14 13:35:51
Osobiscie sie mi marzy Polak ktory mialby:
1. serce do gry jak Ebi
2. talent Kosowskiego
3. technike Zurawskiego
4. pracowitosc Krzynowka

narazie jeden Blaszczykowski lekko sie na takiego zapowiada... ale tylko zapowiada.

Co do samego Zurawia to on juz nic nie osiagnie... moim zdaniem sie wypalil.

pozdro
Gwal - m.p.k.
-
2007/11/14 16:00:04
Ja podobnie jak Rafał, po pierwszym sezonie Żurawskiego w Celticu, liczyłem na to że The Bhoys będą dla niego tylko "odskocznią" do wielkiego europejskiego futbolu. 16 bramek w 26 meczach, duże zaufanie wśród partnerów i wsparcie kibiców którzy okrzyknęli go godnym spadkobiercą "7" po legendarnym Hence. Sam Maciek musiał czuć się wtedy bardzo pewnie bo bez kompleksów podjął rzuconą rękawicę i zapowiedział pobicie rekordu Szweda - zdobycia 35 bramek w sezonie w lidze. Niestety, nie dane mu było dotrzymać słowa, a później to już było tylko gorzej.
Aktualnie wyśmiewany przez kibiców - którzy dość szybko znaleźli sobie nowego idola - bez wsparcia ze strony trenera, 31-letni Magic zdobywa bramki w meczach... rezerw Celticu, co powinno wyleczyć go ze snów o europejskiej karierze.
Dlatego uważam iż Żurawski powinien jak najszybciej odejść z Celticu do klubu w którym mógłby odbudować swoją formę zarówno fizyczną jak i psychiczną. Do klubu pełnego kolegów, wiernych fanów, gdzie proces adaptacyjny będzie ułatwiony. Na świecie są tylko dwa takie kluby: Wisła Kraków i Lech Poznań.
Rafał wskazuje na Wisłę której brakuje dobrego napastnika i gdzie walczą o najwyższe cele, ja jednak byłbym bardziej przychylny wersji poznańskiej. To w Lechu jest aktualnie mniejsza presja wyniku i większa szansa na miano "zbawiciela". W Krakowie wszyscy pamiętają Żurawia z jego najlepszych lat, a przy jego aktualnej dyspozycji istnieje spore ryzyko "osłabienia" wizerunku Super Strzelca i popadnięcia w niełaskę rozczarowanych kibiców. Nie wspominając już o tym że Biała Gwiazda to aktualnie najbardziej poukładana drużyna w Orange Ekstraklasie i każdy kto do niej przyjdzie, a drużyna zacznie przegrywać może stać się nagle "kozłem ofiarnym" a to nikogo psychicznie nie podbuduje. Ponadto to w drużynie Kolejorza rywalizacja o miejsce w ataku jest zdecydowanie mniejsza, a co więcej gra tam jeszcze ten u boku którego Żuraw dorastał jako napastnik - Piotr Reiss (którego też już niedługo trzeba będzie zastąpić jakąś ikoną polskiego futbolu... czemu by nie Żurawskim?).
Głównym minusem przejścia do Lecha może okazać się... trener Smuda, z którym Maciek nigdy nie współpracował i który nie za bardzo lubi "gwiazd" z doświadczeniem na zachodzie.
Niezależnie jednak czy Magic trafiłby do Wisły czy do Lecha pewne jest jedno, do kraju powinien wrócić jak najszybciej, to może sie jeszcze załapie na jedną z głównych ról w którychś Europejskich Rozgrywkach.
-
2007/11/14 22:37:53
Magic ma potencjał spokojnie na dwa lata gry na wysokim poziomie. To specyficzny piłkarz, który potrzebuje pełnego zaufania trenera. Miał swój czas, bardzo długo był w dużej formie. Chciałbym, aby w sobotę przypomniał sobie, że nadal jest klasowym piłkarzem. Cała Polska tego pragnie

Co do jego przyszłości - niech odejdzie gdziekolwiek, oby tylko grał. Wątpię jednak, by zdecydował się wrócić do polskie ligi (kwestie ambicjonalne).
-
2007/11/15 02:42:03
@Obuq
Żurawski już występował pod trenerem Smudą. Nie zapominaj, że Smuda trenował kiedyś Wisłę.
-
2007/12/20 23:56:39
@Laku82

Wg mnie za kadencji Smudy nie było Żurawskiego jeszcze w Wiśle. Ale... mogę się mylić.