Blog > Komentarze do wpisu

Ostatnie słowo o Szeteli i Janasie

Piłkarzy jak Szetela mamy w Polsce dwustu - słynna już fraza byłego selekcjonera reprezentacji brzmi skandalicznie głupio nie dlatego, że Paweł Janas pomylił się co do skali talentu młodego Amerykanina polskiego pochodzenia, który właśnie zadebiutował w kadrze USA, a kiedyś rzekomo nie nadawał się do polskiej. Ślepi na talent bywali nasi najwięksi trenerzy - nawet ostatni triumfator Ligi Mistrzów Carlo Ancelotti nie dostrzegł kiedyś w Juventusie możliwości Thierry'ego Henry'ego. Zdarza się.

Ale nie powinno się zdarzać, by selekcjonerzy traktowali zawodników niepowoływanych pogardliwie, zwłaszcza jeśli nie mają pewności, czy ci nie będą w przyszłości potrzebni. Janas mógł powiedzieć, że „Szetela jest zdolny, ale na debiut wśród seniorów musi poczekać”. Mógł powiedzieć, że „będzie postępy Szeteli pilnie śledził”. Mógł użyć każdej z miliona powszechnie stosowanych dyplomatycznych formułek. Mógł wreszcie milczeć i Szeteli po prostu nie powoływać.

Fot. Jose Ramon Gonzalez Fernandez

Nie zamierzam płakać po Szeteli. Dla mnie jest piłkarzem amerykańskim, bo Amerykanie go wyszkolili i z amerykańskimi kolegami rozegrał kilkadziesiąt meczów w reprezentacjach juniorskich (siatkarz włoskiej kadry Michał Lasko tłumaczył mi kiedyś: „jestem Polakiem, ale jako siatkarz - Włochem”). Szantażowanie go emocjonalnym związkiem z ojczyzną rodziców uważam wręcz za wątpliwe etycznie. Irytuję się tylko patrząc, jak nasza piłka - biedna i ułomna - z najgłupszych powodów marnuje swoje szanse. Nawet te najdrobniejsze.

Dziś Szetela w prywatnych rozmowach przyznaje, że po słowach Janasa było mu przykro, że nie potrafił zrozumieć, dlaczego trener zniechęcał go i obrażał. A nie potrafił pewnie dlatego, że pochodzi z innego świata, gdzie fachowcy z aspiracjami myślą o niuansach i dalekowzrocznie, a umiejętność publicznego wypowiadania się to jeden z fundamentów ich warsztatu. Szetela miał dylemat, a Janas nie mógł być pewny, że piłkarz się kiedyś kadrze nie przyda. A jednak trener palnął, co palnął.

Dziś wszystkie federacje piłkarskie swoich emigrantów wypróbowują, nęcą, negocjują z nimi. Czasem powołują tylko „na wszelki wypadek”. Także federacje znacznie mocniejsze niż Polska. Gole dla Niemców na ostatnim mundialu strzelali Mirek Klose i Łukasz Podolski, a bohaterem tych eliminacji mistrzostw Europy jest Piotr Trochowski. Kilka lat temu rozmawiałem z mamą tego ostatniego, panią Alicją (dla działaczy PZPN: numer znalazłem normalnie, w książce telefonicznej), która opowiadała, że dzwoniła i słała listy do polskiej federacji, bo chciała, by syn grał dla Polski. Niestety, Polska nie była zainteresowana. PZPN się nie odezwał.

A Janas dwustu lepszych od Szeteli powołać nie zdążył, ale 84 kadrowiczów pełną gębą jednak wynalazł. Wśród nich byli: Bieniuk, Dawidowski, Jarzębowski, Kaczmarek, Kowalczyk (Jacek), Lasocki, Madej, Majewski, Mazurkiewicz, Mowlik, Nowacki, Piechniak, Przyrowski, Rachwał, Radzewicz, Scherfchen, Sosin, Stasiak, Surma, Sznaucner.

PS. Inny kuriozalny pomysł to rzekome negocjacje Michała Listkiewicza z II trenerem kadry USA Piotrem Nowakiem, który miał o sprawie występów dla Polski „porozmawiać” z Szetelą, czyli działać wbrew interesowi swojego pracodawcy...

czwartek, 18 października 2007, rafal.stec
Komentarze
2007/10/18 16:55:52
tak sie dzieje panie Darku, gdy zamiast rozmawiac i ogladac mecze w Stanach,
zaklada sie goralskie kapelusze i chla wode z Polonusami. Co do Piotrka Nowaka,
to sie z Panem nie zgodze.Jeszcz raz powtorze, ze bylby to najlepszy skaut-ambasador polskiej pilki w Stanach. On panie Darku przede wszystkim jest Polakiem w przeciwienstwie do niestety D.Szeteli. Pozdrowienia i szacunek.
-
2007/10/18 17:08:45
Nie bardzo rozumiem, na czym ma polegać kwestionowanie „polskości” Danny’ego Szeteli - wystarczy zaznaczyć, że jego ojciec i matka byli obywatelami Polski, co w świetle konstytucji tego kraju rozwiewa wszelkie wątpliwości.

W zasadzie nie da się nic dodać, może ponad to, że w zasadzie wszystkie publiczne wypowiedzi Janasa po jego rozstaniu z kadrą najpełniej wyjaśniają, dlaczego ten facet nigdy nie powinien był zostać selekcjonerem. Oczywiście dotyczy to też jego wypowiedzi z okresu, kiedy prowadził kadrę, a które nie były szerzej znane - tak jak skandaliczna historia z Szetelą. Niech nikt się nie łudzi, że ta sprawa kogokolwiek w PZPN czegoś nauczy.
-
2007/10/18 17:44:29
Panie Rafale, generalnie lubię czytać pana felietony w Wyborczej, ale to w jaki sposób próbuje pan gnoić Janasa, zrobiło się co najmniej niesmaczne. Kogo Janas miał powołać do kadry? Nieopierzonego nastolatka, gdy akurat walczyliśmy w eliminacjach ME, czy też MŚ?
Natomiast tego, że Janas zdecydowanie postawił na Boruca, Jopa, Dudkę, Lewandowskiego, Smolarka czy nawet po części wprowadzał Błaszczykowskiego już Pan nie widzi. Ci gracze są podstawowymi graczami kadry Beenhakera. Wtedy byli krytykowani, że to pupilki Janasa (szczególnie Lewy i Dudka). Teraz selekcjoner jest chwalony za poznanie się na ich talencie.
Postępuje Pan w myśl zasady zero - jedynkowej. Tamten be (Janas), ten cacy (Leo).
-
2007/10/18 17:57:42
Drogi PJAXZ,
artykul jest o decyzji Janasa w sprawie Szeteli a nie o jego polityce kadrowej wogole, stad pewnie taki a nie inny jego ksztalt.

Panie Rafale,
ciesze sie ze nareszcie zalozyl Pan bloga i nie bede musial sie przekopywac przez cala gazeta.pl zeby Pana poczytac :)
Czekam na "Ssssskopana...II" z juz mam nadzieje troche bardziej optymistyczniejszym spojrzeniem na nasza pilkarska rzeczywistosc.

pozdro
Gwal - m.p.k.
-
2007/10/18 18:39:54
Do PJAXZ,
Janas mial wystarczajaco duzo meczow towarzyskich aby tez na 5 minut wystawic Szetele. Osobiscie jestem zwolennikiem powolywania nawet 17 czy 18 latkow do pierwszej reprezenatcji tylko aby zablokowac granie do innych reprezentacji. Nastepny w kolejce jest Tyrala z Dortmundu. Ciekawe kiedy ludzie obudza sie o nim?? Pewnie jak juz bedzie za pozno, zapomnijmy Szetele i myslmy o innych.W dobie tak wielkiej emigracji powinnismy miec osobny oddzial w PZPN do sledzenia utalentowanych nastolatkow polskiego pochodzenia z poza granic Polski.
-
2007/10/18 20:51:58
Nie wiem ile p. Szetela ma lat ,ale nie wygląda na dziecko.A to owocuje dalszymi konsekwencjami.Zapewne ma jakiś tam rozum i wie co oznaczało przyjęcie powołania od amerykanów,jak również wybiegnięcie na boisko.
Meritum: gdyby chciał grać w POLSKIEJ drużynie to nie wybiegałby w koszulce USA na piersi.To proste.Nasz prawdziwy Polak p. Smolarek dziwnym trafem wychował się w Holandii ale zawsze chciał grać dla ojczyzny duchowej ,i efekty widzimy dziś.Pan Szetela widocznie takiej potrzeby nie odczuwa ,bo nie czuje związku z Polską-to nic nie szkodzi ,w końcu nie musi.A wszelkie targi ,przepychanki wobec bierności zawodnika uważam za żenujące.Pewnie można go usprawieliwiać ,ale jeśli zrezygnował z gry w naszej kadrze bo p. Janas coś chlapnął to można znowu przytoczyć przykład p. Smolarka-ten mimo iż trener go skreślił miał siłę i charakter ,co wyniosło go na szczyt.Na marginesie tego samego życzę p. Szteli.
-
2007/10/18 21:07:24
Panie Rafale,
witam serdecznie i zycze powodzenia w przygodzie z wlasnym blogiem. Bede uwaznie sledzil, obiecuje. W sprawie Szeteli ma Pan racje, choc ja na jego miejscu nawet przez sekunde bym sie nie wahal i wybral USA. Korzenie dziadkow? Rodzicow? On naprawde jest Amerykaninem, a jakby mial stykac sie z radzieckim PZPNem to chyba szybko stracilby wiare w ludzi. Zycze mu w amerykanskiej kadrze - ktora wszak gra na Mistrostwach Swiata zawsze od 1990 roku - jak najlepiej!
pozdrawiam
Wojtek
-
2007/10/19 02:30:18
maxav wrote:

Nasz prawdziwy Polak p. Smolarek dziwnym trafem wychował się w Holandii ale zawsze chciał grać dla ojczyzny duchowej ,i efekty widzimy dziś.

koledze dla przypomnienia:

www.sport.pl/pilka/1,73556,4581870.html
-
2008/10/19 12:34:38
www.kupimyklub.pl
-
2014/08/05 18:48:45
Tyle lat minęło:) Ten straszny Janas miał rację.